orybka
19.01.14, 09:07
Hej,
umówiliśmy się, nie przyszedł. Cały piątek pisał że się boi, źle czuje, ale przyjdzie. Wczoraj napisał że mu wyskoczyła opryszczka z nerwów, że boli go brzuch, cały się trzęsie. Ale miał przyjechać mimo wszystko.
Później napisał że tak się zdenerwował i nie jest w stanie przyjechać, że się tak boi, że nie spodoba mi się on.
To była trzecia próba, ale taka poważna, bo wcześniej było takie pisanie że się spotkamy ale nic więcej z tego pisania nie wynikało (gdzie, kiedy, o której) To spotkanie było ustalone, godzina, miejsce, gdzie pójdziemy . Bardzo się cieszyłam, że w końcu się poznamy. Masakra. Wystrojona,umalowana, wypachniona czekałam.
Jak napisał że nie przyjedzie , że przeprasza że mnie rozczarował, ale nie da rady, że się tak boi, to tak jakby dał mi w twarz. Po prostu nie mogłam w to uwierzyć.
Odpisałam mu że ma przyjechać i już. Ale już nie napisał. Przepłakałam całą noc. Strasznie się czuję. Głupio. Przykro mi.
Czy też tak miałyście kiedykolwiek ? Co w takiej sytuacji robić? Ciągnie mnie do tego chłopaka jak nie wiem, nie tylko wizualnie, ale i mentalnie, te same poglądy, oczekiwania, cele, podoba mi się on jako facet, jego charakter, zainteresowania. ale ileż można czekać żeby poznać tę osobę. To spotkanie miało być jego ostatnią szansą, tak mu napisalam kilka dni wcześniej, że jak nie przyjdzie to juz wiecej nie będę się chciała z nim umówić i że jak mu zależy żeby się pojawił. Ja rozumiem stres, ale jak chce się to idzie się nawet mając nogi z waty. No nie wiem co mam myśleć. Znamy się tylko przez smsy i internet.