edzioszka
22.09.04, 08:50
(nim cokolwiek teraz Ci powiem - na pewno znowu zmyśliłam to sobie! i w ogóle
nie czuję się winna, nie byłabym sobą gdy byłabym inna)
czwarta nad ranem - usnąłeś ze mną (a może wcale nie kimałeś, czort jeden
znajet).. oczy niedomknięte strzegły ostatnich kilku minut ciszy
zaczyniających nastanie świtu.. strzępki skóry ułożyły się w dziwaczną
mozaikę, łasiły do żeberek kaloryfera.. młode serce z nagła pobrane z piersi
(żołdak do dziś w plecaku je nosi) efektownie pulsowało na dywanie (lwiaczek
lubi się pobawić zdobyczą przed konsumpcją).. linie dłoni rzeźbiły na ustach
przedsmak pocałunku, błądząc po zakamarkach ciała zaśmiewały się cichutko z
biegu wydarzeń.. wsłuchałam się w Twój oddech lecz byłeś pomiędzy mną, a
cichym odgłosem zegara (to zdumiewające, że nawet bogowie codominutocznie
rozliczają się z Czasem).. delikatny dreszcz będący zapowiedzią
podpomnikowego żaru namiętności przeniknął Twe ciało, zwiastunek
człowieczeństwa - odludna przystań w kieszeniach dzikiej łąki (a owe jak
poemat).. nieskończoność przepłynęła przeze mnie: nie znałam dnia ani
godziny, a Tyś świętował imieniny (no co?) ;)
podsumowanie:
1. w sumie nie (albo jednak) – sumienie też należy posiadać
2. zainteresowanych szczegółami zajścia zachęcam do lektury mego wszechmiar
ekscentrycznego pamiętnika (ukaże się jesienią w księgarniach).. dla 100
pierwszych osób które go nabędą rabat + autograf pismaczki (reklama dźwignią
handlu, a przeca hobbystycznie zajmuję się motoryzacją)
3. przyjacielski winszujący całus dla Pejsa (jak coś dowymyślę – dam znać) :*
4. :)))
5. rumieniec na hasło: „młodzieniec”
6. dziękuję za uwagę i pozdrawiam!