sierdzimir
19.10.04, 01:55
Cześć! Tym razem z innej beczki. Znalazłem w moich zbiorach krótką baśń,
którą kiedyś, kiedyś opowiadałem moim siostrzeńcom na dobranoc he, he, he...
A tak to zapisał mój najstarszy siostrzeniec:
CZARNA CHMURA
Reżyseria oczywiście JA
Opis mój siostrzeniec
(dop. sierdzimira: konkretne dane personalne znane redakcji)
BOROWNO DN.25.VII.1998r.
OD AUTORA
Jest to opowieść o trójce dzieci , które leżą w szponach śmierci.
Ta opowieść niestety kończy się smutno , nasi bohaterowie giną.
Polecam to przeczytać.
CZARNA CHMURA
Ania, Wiola i Piotruś w piękną pogodę wybrali się na spacer.
Niestety nie zauważyli czarnej chmury, która zbliżała się w ich kierunku, gdy
beztrosko biegali po łące. Ptaki śpiewały wesoło, motyle siadały na kwiatach.
Nagle zobaczyli w oddali las, którego nigdy nie widzieli, zdziwieni poszli w
jego kierunku. Gdy tak szli i szli chmura zbliżała się coraz szybciej. Weszli
do lasu. Las był zielony, drzewa rozkwitały zielenią i kwieciem, słońce
świeciło jasno. Kiedy tak szli w lesie były coraz starsze, grubsze,
smutniejsze i ponursze drzewa, powietrze suchsze, słońce świeciło tak
dziwnie. Chmura była dosłownie za plecami Ani, Wioli i Piotrusia. Nagle coś
trzasnęło i huknęło, dzieci spostrzegły co się dzieje, chmura z lewej i z
prawej zagrodziła drogę Ani, Wioli i Piotrusiowi, słońce oświetlało już tylko
naszą trójkę i kawałek ziemi. W pewnym momencie słońce zaszło całkowicie,
było ciemno oczy dzieci przyzwyczaiły się do ciemności. Szli. Drzewa
wyciągają swoje macki z pazurami. Piotrusia coś zaczepiło, próbował się
wyszarpać. Ania odczepiła brata i powiedziała TY GUPTASIE TO ZWYKŁA GAŁĄŹ !
Chwile później Ania się potknęła o gruby korzeń, który wyglądał jak ludzka
noga. W oddali zobaczyli światełko, po krótkiej naradzie ruszyli w jego
stronę. Gdy dotarli na miejsce utknęli pod bramą. Brama wyglądała jak ogromna
wyszczerzona paszcza z góry i z dołu wystawały zęby.
Oczodoły to były okna a cały zamek to LUDZKA CZASZKA.
Dzieci nie widziały tego ponieważ było ciemno. Dla dzieci brama miała kraty i
wyglądała normalnie. W jednym oknie świeciło się światło. Ania, Wiola i
Piotruś weszli do zamku. Przed nimi był korytarz postanowili w niego wejść.
Szli. W końcu korytarza były drzwi na których była czaszka Wiola wykazując
się odwagą wsadziła rękę w czaszkę, w której była klamka i pociągła drzwi
otwarły się. Cała trójka weszła do pomieszczenia, w którym znajdował się
POTWÓR z podniesionym czołem i wystającymi gałkami ocznymi. Potwór
powiedział: ZAPRASZAM NA OBIAD!!! Dzieci szczęśliwe że ktoś je uratował
pytają: A CO JEST NA OBIAD? Potwór odpowiada: WY MOI MILI!!!
CHA! CHA! CHA!!!
Ja tam byłem co widziałem opowiedziałem.(to już dopisek mojego siostrzeńca i
w całości jego autorstwa!)