Gość: mario2
IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl
30.04.02, 12:16
Jons (prymas Nolibabu):
- Co panów sprowadza?
- Tak zwana życiowa konieczność, proszę waszej eminencji - odparł stryj
Hubert. - Inaczej mówiąc: zagrożenie bytu. A ponieważ jest to zagrożenie ze
strony państwowej władzy, do niej pukam. Jons zdziwił się:
- Kościół nie dysponuje taką władzą, synu. Nigdy tego nie robił.
- Tylko formalnie nie robił, eminencjo. Praktycznie rządził całymi epokami, od
upadku Rzymu, poprzez Canossę i Torquemadę, aż do wieku świateł, gdy kazał
ciało Voltaire'a rzucić na śmietnik. Gdyby nie Kościół ze swą apologią
oddawania cesarzowi tego, co cesarskie i pokornego znoszenia cierpień w tym
życiu, z obietnicą na nagrodę w pozagrobowym, trudniej byłoby cesarzom trzymać
za pysk niejeden naród. Wielokrotnie było to partnerstwo dwóch tronów, dwóch
siodełek w tandemie, którym jechały dwa totalizmy, lecz Kościół miał władzę
wyższą, nawet jeśli pedałował na tylnym siodełku. Kościół i dziś dysponuje taką
władzą.
- Owszem, synu, duchową.
- Nie, eminencjo, propagandową i finansową, czyli stricte polityczną. Dokładnie
tak jest w naszym kraju dzisiaj.
- Finansową?... Synu, Kościół utrzymuje się dzisiaj z tacki kościelnej.
- Nie, eminencjo, Kościół utrzymuje się z przemysłu, a ściślej z dwóch dużych
przemysłów, nie licząc drobniejszych. Pierwszym z tych dużych jest libido plus
narzucona przez Kościół tradycja obrączkowania, co w sumie daje bardzo
dochodowy przemysł kościelnych ślubów. Sektor jeszcze efektywniejszy stanowią
kliniki położnicze i cmentarze. Beciki i trumny, czyli chrzty i pogrzeby.
Zwłaszcza te drugie, eminencjo. Jest to sektor w waszej ekonomice najbardziej
rozwojowy. Kto nim włada, ten włada milionami poległych wyborców, a więc ma za
sobą większość. Jest to wprawdzie milcząca większość, ale tak zwana milcząca
większość, co rozumie każdy polityk, to gigantyczna siła. Wasza większość jest
jedyną większością o krzywej nieprzerwanie wznoszącej się i zapewnia źródło
dochodów, które jest jedynym źródłem dochodów nigdy nie zagrożonym bessą. Czyż
pieniądz nie rządzi światem?... Ale to wszystko drobiazg. Wasza autentyczna
wyższość nad politykami cywilnymi leży w tym, że oni mają wizje wąskiej jak
pasmo tunelu, a wasza wizja polityczna jest zawsze dużo szersza, przez co
rozumiem globalność i dalekowzroczność.
Jons słuchał cierpliwie, a skomentował bez emocji:
- Ta wizja, synu, to dobro każdego człowieka, to dekalog królujący w każdym z
serc.
- Eminencjo, ta wizja to wieczna władza. A gra we władzę to gra instrumentów
całkowicie pragmatycznych, odartych ze skrupułów i z sentymentalizmu, czyli z
moralności, gdyż jedynym jej celem jest skuteczność. Wielki Niccolo o tym pisał.
Statek, W.Łysiak, str. 221