caruzzo
02.12.04, 21:29
"Przechadzam się jak co dzień plażą. Łagodna
bryza pieści mą twarz, a fale delikatnie
liżą mi buty.Czasami znajduję muszelkę.
Przykładam ją do ucha, a ona szepcze mi
słowa tęsknoty rzucane w morze przez
żony marynarzy. Gdzie niegdzie też błyszczą
bryłki bursztynów, jasne nasycone niewinnością
dzieci i te ciemniejsze, w których zaklęta
jest miłość wiernych sióstr, żon i matek
oczekujących na powrót rybaków.
A gdy trafiam na małże szukam w nich pereł uczuć.
Rodzą się one z ziarenek niespełnionych miłości,
które ze łzami, kobiety wylewają w morska toń,
a tam Posejdon pieszczotliwie karmi nimi
perłopławy.
Spaceruję godzinami.
Na mych wargach osiada morska sól. Tak pragnę
aby "Ona" zcałowała ją.Wyobraźnia podsuwa mi
obraz jej ślicznie wykrojonych ust i słodycz
pocałunków zmieszana z goryczą nierealności.
Z zadumania wyrywa mnie krzyk mew. Patrzę za
siebie i przyglądam się jak fale zmywają ślady
mych stóp zacierając je jak przeszłość.A przede
mną jeszcze wiele mil plaży.
Może na którejś z wydm spotkają się nasze ślady.
Robię kolejny krok w przyszłość."