elli_nika
19.03.05, 15:13
Ja nie wiem, czy jakakś dziwna jestem, czy co. Własnie wróciłam z sobotnich
zakupów. Duży krakowski supermarket, jak zwykle o tej porze pełno ludzi. Przy
kasach harcerze i harcerki pomagają pakować zakupy. Bardzo to dobry pomysł,
bo przed świetami duze zamieszanie, a tak sprawniej wszystko idzie i
szybciej. Wszyscy tacy zadowoleni, ze ktos za nich popakuje wszystko w siaty,
ale jakoś fakt, ze w rogu stoi puszka z prośbą o datek na wyjazd letni
harcerzy to juz umyka ich uwadze. Ja wiem, dobroczynność to ma być dar serca,
ale do licha, to jest też nasz obowiazek! Nie mowię, ze by od razu wrzucac
banknowty, ale chociaż dwadziescia groszy reszty, liczy się przecież gest.
Tymczasem akcja harcerzy rozpoczęła się o 9 rano. o 15 puszka była dalej
prawie pusta :-((( Naprawdę, zrobiło mi się przykro, jak zobaczyłam te
uśmiechniete i uwijajace się dzieciaki i porównałam to z zawartoscią puszek.
i wstyd mi za tych wszystkich, którzy skorzystali a nic nie dali. naprawdę mi
wstyd.