Dodaj do ulubionych

dobroczynność

19.03.05, 15:13
Ja nie wiem, czy jakakś dziwna jestem, czy co. Własnie wróciłam z sobotnich
zakupów. Duży krakowski supermarket, jak zwykle o tej porze pełno ludzi. Przy
kasach harcerze i harcerki pomagają pakować zakupy. Bardzo to dobry pomysł,
bo przed świetami duze zamieszanie, a tak sprawniej wszystko idzie i
szybciej. Wszyscy tacy zadowoleni, ze ktos za nich popakuje wszystko w siaty,
ale jakoś fakt, ze w rogu stoi puszka z prośbą o datek na wyjazd letni
harcerzy to juz umyka ich uwadze. Ja wiem, dobroczynność to ma być dar serca,
ale do licha, to jest też nasz obowiazek! Nie mowię, ze by od razu wrzucac
banknowty, ale chociaż dwadziescia groszy reszty, liczy się przecież gest.
Tymczasem akcja harcerzy rozpoczęła się o 9 rano. o 15 puszka była dalej
prawie pusta :-((( Naprawdę, zrobiło mi się przykro, jak zobaczyłam te
uśmiechniete i uwijajace się dzieciaki i porównałam to z zawartoscią puszek.
i wstyd mi za tych wszystkich, którzy skorzystali a nic nie dali. naprawdę mi
wstyd.
Obserwuj wątek
    • kochanica-francuza Nie chcę,żeby mi pakować 19.03.05, 20:02
      bo staram się być minimalnie choćby ekologiczna i latam z własnymi siatami,a oni
      mi pakują w kolejne reklamówki,i to takie małe - nie mam samochodzika,wygodniej
      mi jest w dwie wielkie,a zresztą te wielkie dłużej mi służą.

      Nie lubię poza tym wymuszania dobroczynności.

      A może poprzedniego dnia wspomogłam kogoś kilkoma nowymi tysiącami i już nie mam
      wolnych środków?...


      Zdarzyła mi się nastpująca sutuacja,Albert,Domy Centrum.Baba zbiera na jakieś
      dziecko i na siłę mi pakuje rzeczy.Ja,chcąc w spokoju zapakować do moich dużych
      reklamów,wrzuciłam coś (odpornego na rzucanie,typu ser żółty) do koszyka,żeby
      nie leżało przy kasie i nie tamowało kolejki,tylko żeby było gotowe do
      zapakowania na boku,w spokoju.

      Baba pouczyła mnie,że po co rzucam,ona by mi ładnie zapakowała.

      No i zapakowała mi na siłę,po czym uświadomiłam ją,jakie mam zwyczaje i że
      właściwie to mi przeszkadza.

      Po czym wrzuciłam babsku dwadzieścia złotych .Niech sobie nie myśli,że się migam.

      Ale uczciwiej byłoby,gdyby przystawiła mi pistolet do głowy.
      Czy ja noszę siatki starym babciom,w zamian domagając się datku na wyjazd do
      Francji?...
      Nie utrzymam wszystkich chorych dzieci,którymi wykłuwa mi się oczy, i nie
      zafunduję im operacji.W tej sprawie proszę się zwracać do George`a Sorosa i Unii
      Europejskiej.
      • elli_nika Re: Nie chcę,żeby mi pakować 19.03.05, 20:33
        Ok. ja rozumiem, ze ktoś moze nie chcieć, zeby mu pakować, tyle ze jak
        napisałam, kolejka zachwycała się tym, ze w taki dzien jak dziś, sobota
        przedswiateczna ktos wpadł na taki fajny pomysł, jak przed każdymi swietami
        zresztą, i pakuje. Tylko zeby potem choćby pięćdziesieciogroszowkę do puszki
        wrzucić, to nie. Albo pakuj sobie człowieku sam, nawet ponarzekaj, ze ktoś Ci
        się z dobroczynnoscią narzuca, choc dla tych dzieciaków nie będzie to miłe.
        Gdybym była swiadkiem takiej sytuacji zrozumiałabym i starałabym się jakos
        dodać tym maluchom otuchy (to były takie 12-13 latki). Ale na litosć boską, jak
        ktos już jest wniebowziety, ze zakupy popakowane, rachunek za 300 zeta to
        mógłby COKOLWIEK do puszki, którą ma pod nosem wrzucić.
        Ja nie daję wszystkim, np. notorycznym oszustom, których obserwuję w okolicy
        nie daję, jednak nic to nie ma wspólnego z tą sytuacją w supermarkecie. Co do
        puszek - mam nadzieję, ze jest tak jak mówisz - raz juz sie zapełniły i dano
        nowe, choć wątpię, zeby to tylko mnie dane było zaobserwować takie buractwo.
        • kochanica-francuza Re: Nie chcę,żeby mi pakować 19.03.05, 20:43
          elli_nika napisała:

          > Ok. ja rozumiem, ze ktoś moze nie chcieć, zeby mu pakować, tyle ze jak
          > napisałam, kolejka zachwycała się tym, ze w taki dzien jak dziś, sobota
          > przedswiateczna ktos wpadł na taki fajny pomysł, jak przed każdymi swietami
          > zresztą, i pakuje.

          No bo Polacy w ogóle lubią,jak ktoś za nich coś robi...


          Tylko zeby potem choćby pięćdziesieciogroszowkę do puszki
          > wrzucić, to nie. Albo pakuj sobie człowieku sam, nawet ponarzekaj, ze ktoś Ci
          > się z dobroczynnoscią narzuca, choc dla tych dzieciaków nie będzie to miłe.

          Ha,ja po prostu mówię z naciskiem "Dziękuję" i zaczynam pakować sama.To chyba
          zniosą?

          Elli_niko,ich rówieśnicy w dawnych czasach walczyli na polach bitew(no,może
          14-15-letni) ,a dziewczęta wychodziły za mąż.Może bez przesady z tym
          rozczulaniem się nad dziećmi?...

          • elli_nika Re: Nie chcę,żeby mi pakować 19.03.05, 21:02
            'dziękuję' i samodzielne przystąpienie do pakowania jak najbardziej.
            takze 'dziękuję' po sporzystaniu z usługi jak się nie ma kasy jest ok.

            Rozczulać się nie rozczulam, ale wiem że często wolontariuszom przytrafiają się
            rózne przykre historie i w takich chwilach, które są po prostu niemiłe z nimi
            sympatyzuję ;-)
    • kochanica-francuza Re: dobroczynność 19.03.05, 20:04

      > Tymczasem akcja harcerzy rozpoczęła się o 9 rano. o 15 puszka była dalej
      > prawie pusta :-(((

      Od 9.prowadziłaś obserwację?Może się zapełniła i została przez tychże harcerzy
      opróżniona,by zrobić miejsce na nowe datki?
    • stephen_s Re: dobroczynność 19.03.05, 21:18
      Co powiedzieć... Smutne :((((
    • mamalgosia Re: dobroczynność 20.03.05, 09:56
      elliniko, dlaczego naszym obowiązkiem jest wspieranie letniego wyjazdu harcerzy?
      • elli_nika Re: dobroczynność 20.03.05, 10:31
        Ojej, nie chodzi o to że wsparcie jakiejś konkretne akcji jest obowiazkiem. ale
        w/g mnie pewne sytuacje wymagają określonej reakcji. Tak jak np. jeśli jest sie
        zadowolonym z obslugi w restauracji to dobry zwyczaj dać napiwek. Po tym
        rozpoznaje się polskich turystów za granicą - zero napiwku, dla tych ludzi to
        wielka przykrosc i obraza.
        Jeśli kogoś stać, zeby wrzucić cokolwiek do puszki, nawet to 20 groszy, to nie
        jest moim zdaniem ok chwalenie chłopaczka, ze się uwija przy kasie,
        rzucenie 'dzieki' za spakowanie całeego wózka zakupów a potem odjazd jakby
        nigdy nic, bo ten chłopak jest tam w pracy i to należy uszanowac. jeśli się
        przyszło z wyliczoną kasa na keczup i groszek konserwowy i w portfelu zostało 2
        złote na bilet czy coś, to ja rozumiem, że mozna usmiechnąc się tylko i za
        spakowanie tego keczupu podzękowac.
        • mamalgosia Re: dobroczynność 20.03.05, 14:24
          elli_nika napisała:

          > Ojej, nie chodzi o to że wsparcie jakiejś konkretne akcji jest obowiazkiem. ale
          >
          > w/g mnie pewne sytuacje wymagają określonej reakcji.
          Dobrze, rozumiem. Ale odebrałam Twoje słowa tak, że niedobrze, że ludzie
          (wszyscy ) nie dawali pieniędzy tym harcerzon=m. Co chwilę widze jakieś puszki,
          co chwilę gdzieś się na coś zbiera. Nie sposób zaspokoić wszystkie potrzeby!

          Tak jak np. jeśli jest sie zadowolonym z obslugi w restauracji to dobry zwyczaj
          dać napiwek.
          A, no widzisz. Ja tutaj jestem typową antyeuropejką - uważam, że obowiązkiem
          kelnera jest dobre obsłużenie mnie. Za to mu płacą. Ja nie dostaję napiwków za
          to, że uczeń dostaje piątkę z klasówki - staram się uczyć jak najlepiej i
          cieszyć się, jeśli widac efekty.

          Po tym
          > rozpoznaje się polskich turystów za granicą - zero napiwku, dla tych ludzi to
          > wielka przykrosc i obraza.
          No, własnie.,po tym poznaje się mnie. A ja nie rozumiem, dlaczego dla niego jest
          to obraza


          > Jeśli kogoś stać, zeby wrzucić cokolwiek do puszki, nawet to 20 groszy,
          A czy te 20 groszy nie jest jakimś marnym zaspokojeniem sumienia?

          t
          • elli_nika Re: dobroczynność 20.03.05, 15:26
            mamalgosia napisała:


            > A, no widzisz. Ja tutaj jestem typową antyeuropejką - uważam, że obowiązkiem
            > kelnera jest dobre obsłużenie mnie. Za to mu płacą. Ja nie dostaję napiwków za
            > to, że uczeń dostaje piątkę z klasówki - staram się uczyć jak najlepiej i
            > cieszyć się, jeśli widac efekty.

            Mamałgosiu, nie ma analogii między zawodem nauczyciela i kelnera, w kwestii
            rodzaju pracy, wyników, wynagrodzenia, darujmy wiec sobie takie porównania ;-)
            Za wykonanie niektórych prac zwyczajowo daje się napiwek, za wykonanie innych
            nie. I europeizm nie ma tu nic do tego. Guru dobrego wychowania w moim domu był
            Pan Kamyczek i pisze on o wymogu dawania napiwków. Ja wiem, ze to pan starej
            daty, ale takie mi się konserwatywne wychowanie oberwało;-) Poza tym uczą o tym
            na każdym nawet nabardziej podstwowym kursie dyplomacji, nawet takim na
            studiach, taki uzus, taki wymóg, ja się z tym godzę. Na to ze uprzejmie jest
            się kłaniac starszym ode mnie osobom nie narzekam, ani ze cieżarne przepuszczać
            należy w kolejce, ani na to, ze się rajstop obcym na prezent nie daje.


            > No, własnie.,po tym poznaje się mnie. A ja nie rozumiem, dlaczego dla niego
            jes
            > t
            > to obraza

            Dla mnie to logiczne, że jak idę do restauracji, cena jaką widze na karcie to
            cena jedzenia. Nawet w większosci teraz na rachunku uwaga, ze napiwek nie
            wliczony, trzeba doliczyć opłate za obsługę. Zwyczajowo 10%, ale ja myślę, ze
            nie chodzi o dokładna kwotę. Ja z reguły nie daję napiwków większych niż 10
            złotych, chyba ze np. rachunek to 137 to zostawiam do 150, bo 3 złote to w tej
            sytuacji byłoby za mało. Z drugiej strony nie daję też bardzo małych (np. 70
            groszy od 7 złotych za kawę) tylko nieco wiecej, wiec myślę, ze w sumie się
            wyrównuje.
            Dlaczego nie dac napiwku to afront? Bo primo, jak napisałam, taki uzus,
            secundo, bo kelner wbrew pozorom często nie dostaje kasy za obsługiwanie
            klientów, tylko za tzw. gotowość do pracy, a wynagrodzenie to napiwki właśnie.
            Dlatego pensje sa często minimalne... A w niektórych krajach, jeśli pozwala na
            to prawo kelnerzy w ogóle nie dostają wynagrodzenia. 100% ich pensji to
            napiwki. I trudno się tu nie dziwić niechęci do Polaków, którzy całą noc w
            kilka osób przesiedzą przy stole, rachunek na 100 czy więcej euro a napiwku ani
            centa. Nie dziwi smutny lub nawet zły wzrok kelnera, tylko potem Elinika się
            dziwi, ze jak przychodzi gdzieś za granicą do knajpy i po polsku z kimś gada,
            to kelner przy pustych stolikach mówi, ze zarezerwowane...

            > > Jeśli kogoś stać, zeby wrzucić cokolwiek do puszki, nawet to 20 groszy,
            > A czy te 20 groszy nie jest jakimś marnym zaspokojeniem sumienia?

            Moze i jest. Są sknerzy i dusigrosze, którzy nad każdym groszem zastanawiają
            się godzinę. Niech kurcze dadzą i 5 groszy, jeśli im od tego ubędzie. Po prostu
            o jakąś przyzwoitość chodzi, o zapłatę, skoro się chwaliło wykonanie usługi.
            • mamalgosia Re: dobroczynność 21.03.05, 13:51
              elli_nika napisała:

              >
              > Mamałgosiu, nie ma analogii między zawodem nauczyciela i kelnera, w kwestii
              > rodzaju pracy, wyników, wynagrodzenia, darujmy wiec sobie takie porównania ;-)
              Ale dlaczego? I w jednym, i w drugim zawodzie płaci się za wykonaną pracę. I
              chyba - jak w każdym zawodzie - powinno się czynić starania, aby wykonywać go
              jak najlepiej


              > Za wykonanie niektórych prac zwyczajowo daje się napiwek, za wykonanie innych
              > nie.

              Czy wszystkie zwyczaje są dobre?


              > Na to ze uprzejmie jest
              > się kłaniac starszym ode mnie osobom nie narzekam, ani ze cieżarne przepuszczać
              >
              > należy w kolejce,

              tez nie narzekam na kłąnianie się starszy, ale uważam, ż etego wymaga szacunek
              dla nich. Czy mam żywić jakiś szczególny szacunek dla kelnera? A co do
              ciężarnych, to jakoś nie zauważyłąm żadnych przywilejów (jestem w 7 miesiącu):((


              a A w niektórych krajach, jeśli pozwala na
              > to prawo kelnerzy w ogóle nie dostają wynagrodzenia. 100% ich pensji to
              > napiwki.
              Ale to nie u nas


              >
    • kochanica-francuza Słyszałam... 20.03.05, 17:32
      że największymi dusigroszami są milionerzy...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka