Dodaj do ulubionych

"Amatorki"

08.06.05, 19:50
recka for Daria especially, a czemu tutaj, to sie byc może wyjaśni.

Nie chcę pisac o tej ksiązce, bo to nie jest ksiązka dla mnie. Równie źle
czułbym sie pisząc o Grocholi czy Francoise Sagan. Odnosząc się do tego
znienawidzonego przez wielu(e)szownistycznego podziału na lit. kobiecą i lit.
męską, to "Amatorki" są tak kobiece jak histeria, jak tampony i jak ciąża.

Zacznijmy klasycznie, czyli od pytania 'o czym to'. I odpowiedź klasyczna
przybywa równie szybko jak pytanie - o życiu. Z tym zastrzeżeniem, że tym
razem nie jest to wybieg leniwego recenzenta, tylko prawda i to brutalnie
szczera i bolesna. Otóż mamy opowieść, prowadzoną na zasadzie montażu
równoległego o dwóch prostych panienkach, +/- 15 letnich i ciut starszych,
żyjących na poboczu swiata - w Austrii, gdzie ludzie są piękni, stoły czyste
a fabryki wszystkim przynoszą dobrobyt. I wszystko byłoby przeuroczą
sielanką, kolejną wersją Heidi, czy kolejnym cukrzycę smiertelną powodującym
walcem Straussa, gdyby nie to, że ów temat wpadł w ręce Jelinek. Co potrafi
ta Pani, pokazała doskonale Pianistka. I tu wcale nie jest lżej - czasami,
acz może to być tylko subiektywna impresja - bywa o wiele ostrzej niż tamtej
historii. Bo co z sielanką dzieje się pod ręką Jelinek?

Dygresja - nie wiem czy oglądacie reportażowe programy w TV, typu Express
Reporterów (dlatego Express bo jest bardzo chłodny, bardzo reporterski
właśnie i nie posługuje sie histeryczna narracją z offu, by rzecz cała
bardziej udramatyzować), bo jesli tak, to bedzie mi troszke łatwiej parę
rzeczy wytłumaczyc. Apriorycznie więc zakładam, że tak.

Bardzo często zdarza się w tego typu programach, że trafiamy na reportaże o
kryjących się w cieniu ludzkich tragediach, o kolejnej kobiecie, która mąż
obsługuje młotkiem, czy dzieciakch kompletnie olewanych przez rodziców. Będąc
szczerym, po kilku tego typu obrazkach straciłem empatię i zacząłem je
przyjmować jako normalny element świata, który mnie otacza. I tu pojawia się
Jelinek, która kilkoma zdaniami, potrafi tę empatię w odbiorcy wzbudzić i
zmusić go do przejęcia się losem opisywanych dziewczyn - mimo, że od samego
poczatku robi wszystko, bysmy traktowali je jako dwie głupie smarkule,
klasyczne wiejskie małomiasteczkowe idiotki, które w końcu nikogo tak
naprawde nie powinny obchodzić. Próbka:
"zaufanie pauli zostaje wynagrodzone, jak zawsze, straszliwymi cięgami i
nazbyt głosnym krzykiem nienawiści.
a gdy na arenę, która zwie się rzeczywistość, wkroczy jeszcze jej silny
ojciec!
właśnie wkracza, dowiaduje się nowinek w telegraficznym skrócie [paula jest w
ciązy z wiejskim drwalem -b.], żadnego marnowania cennego czasu bicia (...)
wciąz tylko okłada i tłucze.
(...)
paula czuje się jak niewygodny przedmiot, nie jak człowiek, ktorym jest
przecież. gdyby rodzice spuścili lanie twardemu i nieustepliwemu
przedmiotowi, to przynajmniej połamaliby sobie nadgarstki."

I tak toczy się światek - od przemocy w domu rodzinnym, poprzez otępiającą
pracę, do przemocy w wykonaniu jeszce nawet nie męża. A one - obie, bo i
brigitte, nie widzą niczego nadzwyczajnego w tej sytuacji - przeciez z mama
było tak samo, i dziadek babci również nie wahał się przyłożyć, jak była
tylko pod ręką.

Świat Jelinkowej jest w tym texcie swiatem maxymalnie uproszczonym, rzec by
mozna czarnobiałym, gdyby nie to, że jest on po prostu kompletnie czarny, jak
sińce na ciele wszystkich bohaterek. Wrażenie potęguje jeszce ten
chirurgicznie precyzyjny i emocjonalnie obojetny język. Wróc.. ten język nie
jest emocjonalnie neutralny - Jelinkowa robi bowiem coś, za co można ją
potępiać, ale skoro odnosi to taki skutek, jaki sobie zamierzyła, to ja jej
bynajmniej potepiał nie będę. Otóż bowiem Autorka całość zapodaje językiem
prostych ludzi, rozmawiających o codziennych sprawach, językiem klientów
szynku - chodzi o składnie i prostotę, nie o wulgaryzmy, których brak,
językiem prostych gospodyń domowych, czyli językiem ludzi o których pisze. I
to jest jak kopnięcie okutym glanem prosto w czoło.

Nie ma sposobu by czytac "Amatorki" nie odkładając ich co kilka stron na
oddech (ksiązka ma 180 stron, przeczytanie jej zajęło mi praktycznie cały
dzień i kawałek nastepnego - i nie ma to nic wspólnego z awangardowościa czy
jakimis zabiegami w strukturze formalnej tekstu - to akurat ogranicza się
jedynie do konsekwentnego nie stosowania dużych liter i częstego uzywania
formy biernej, co scisle jest zresztą powiązane z sytuacja bohaterek - one
nie są, one się poddają byciu)

I na zakończenie - czemu napisałem, że obowiązkowo powinna przeczytac to
każda 15 latka. A dlatego, że dzieci zyja w świecie chronionym, przynajmniej
dzieci Darii na pewno (to nie przytyk ni złośliwośc), świecie opartym na
maskowaniu i kamuflazu prostych faktów z zycia codziennego, takich jak że
książęta z bajki już sie skończyli, że idol z ekranu na pewno nie zstapi i
nie wyzna aj law ju, że wszytskie dzieci nasze są i wszyscy ludzie to wielka
rodzina. Jelinkowa odsłania brutalnośc świata w który te dzieciaki wkraczają,
pokazuje im czego się strzec i gdzie nigdy pod żadnym pozorem nie zaglądać, i
robi to, moim zdaniem w taki sposób, by owej hipotetycznej 15 latki nie
straszyć, tylko ustawia się w pozycji kobiety-przewodniczki, takiej, która
potrafi wskazac róznorakie mielizny - ale bynajmniej nie mówi nie nie ró,
zakazuje - pokazuje tylko morał takich historii jak wczesny sex z
ukierunkowaniem na złapanie kasy ewentualnego małżónka, czy zbytnie
uzależnienie w związku (brigitte bez pamięci kochająca heinza, który ma ją
gdzies, to jest naprawdę tragiczna postać - a ja z rzadka przejmuje sie
literacka tragedią)

I dlaczego nie chciałem o "Amatorkach" pisać. Bo mam wrażenie, że 90% tego
tekstu to są rzeczy, których nigdybym nie chciał wiedzieć o kobietach, które,
mimo, że znane sa mi z innych źródeł, wolę sobie spychac w otchłań niepamięci
i o których wolę na codzień nie mysleć. A Jelinkowa trzymając czytelnika za
mordę, wciska mu twarz tą opiweiścz zaleceniem - patrz skurwielu, też jesteś
taki.
Ot i trauma gotowa.

Pozdrowienia i sorki za literówki itp ale nie mam czasu zrobic korekty.
Obserwuj wątek
    • beatanu Re: "Amatorki" 08.06.05, 20:54
      Od razu przepraszam, że podczytuję recenzję specjalnie dedykowaną Darii, mam
      nadzieję, że ani Daria ani Braineater nie wezmą mi tego za złe...

      Bo ja chciałam tylko podziękować :)
      I zapytać recenzującego - a może Ty zaczniesz pieniądze zarabiać pisaniem
      recenzji? A może już to robisz? (To był komplement)

      Ciut opalona i bardzo radosna B
      • daria13 Re: "Amatorki" 08.06.05, 21:34
        Wow!!!! Jestem podwrażeniem recenzji! Już się nie mogę doczekać lektury!
        Tym razem nie ja zaczęłam o dzieciach, więc chyba mogę;) Powiem krótko; uważam,
        że nic tak nie działa na dziecięcą wyobraźnię, jak realistyczne opisy, więc,
        żeby je przed czymś przestrzec, nie wzbraniałam się przed podawaniem im
        przykładów, ze szczegółami, jak to na przykład dziewczynka, która miała trafić
        do babci, mieszkającej w sąsiedniej miejscowości, zamiast poczekać na autobus,
        pojechała okazją i skończyła zmasakrowana, zakopana w lesie. Dzieci były
        jeszcze naprawdę małe, jak im zaserwowałam taką opowieść i choć może było to
        nieco sadystyczne z mojej strony, to jednak sądzę, że skuteczne, a o to
        chodzi.Nigdy ich zatem specjalnie nie chroniłam, bo dobrze wiem, czym to grozi.
        Pojęcie pedofilii jest im też znane już od dawna. Teraz więc już wiem
        dokładnie, co miałeś na myśli sugerując, a właściwie radząc tę lekturę tak
        młodym stworzeniom. Dzięki.
        Myślę, że zrozumiałeś moje zdziwienie, bo chyba jednak Pianistka, do takich
        lektur nie należy (w sensie wieku czytelniczek), bo jest zbyt skąplikowana dla
        większośći dorosłych czytelniczek, zbyt dosadna, a co dopiero dla małolat.
        Wydaje mi się, że w przypadku Pianistki potrzebna jest prawdziwa dojrzałość i
        otwartość spojrzenia na kondycję ludzką, a tego nie w pełni rozwinięty rozum
        nie jest w stanie pojąć i strawić.
        Czy zgadzasz się ze mną co do Pianistki, bo może jednak się mylę?

        Pozdrawiam wszystkich, a szczególnie Beatę, za niepotrzebne przeprosiny, za to
        że ciut opalona i zwłaszcza za to, że radosna:))))))
        A czy radosna, dlatego, że opalona?
        • beatanu Re: "Amatorki" 08.06.05, 22:40
          daria13 napisała:
          > A czy radosna, dlatego, że opalona?

          Pośrednio tak. Opalona przy okazji, bo spędziłam cały dzień (słoneczny i
          ciepły, nareszcie.Hurra!) na polu (nareszcie krakowskie "pole" się przydało, bo
          i na dworze i na polu uprawnym, czyli dwa w jednym :), na wsi (czyli w zasadzie
          w lesie). I nasłuchałam się ciszy przerywanej już nie tak intensywnymi trealami
          kosa i ćwiergoleniem innych ptasząt, i nasyciłam oczy zielenią a duszę spokojem
          Ale ciału się oberwało, bo pielenie marchewki i dziesiątki innych warzyw w
          ilościach sporych kręgosłup męczy ciut. Alem radosna dalej i mam nadzieję, że
          choć odrobina tej radości przemierzy cyberprzestrzeń i spłynie na Ciebie i
          innych sympatycznych forumowiczów (o niesympatycznych TWA-owiczach nie
          słyszałam).
          Koniec adorowania no.2
          Beata :)
          B
        • braineater :) 09.06.05, 09:03
          Piniędzy za recenzji pisanie nie pobieram (oprócz pisania o muzyce), bo nie ma
          chętnych by takowe oferować, ale oczywiście jesli taka wola mogę zarządzić
          dobrowolne opłaty za wejście w ten wątek:)

          Za Nobla dziękuję, z Jelinkową chetnie bym porozmawiał (byle nie po niemiecku,
          bo nie umiem), ale jeszce bardziej z Grassem i jakby się dało to z Dario Fo -
          więc jesli to jedyna mozliwość, to tak, Nobla raz na wynos i serwetke, poproszę.

          Pianistka - Pianistka, droga Dario, wymaga nie tyle szerokiego spojrzenia na
          świat i sporej tolerancji, co pewnego wyczulenia na język, na zabawę formą i
          odporności na mocno zagęszczoną psychologię - i tu faktycznie, raczej nie jest
          to lektura dla 'młodych' dziewcząt & chłopców. Po prostu trzeba chyba troszkę
          wcześniej przeczytać, parę rzeczy przeżyć samemu, by móc zrozumieć 'o co
          chodzi'.

          Pozdrowienia:)
    • kwiecienka1 Re: "Amatorki" 08.06.05, 22:52
      :-)
      ja tylko na chwilkę:
      sęk ju za recenzję
      niniejszym, nie czekając na decyzję ze Szwecji (pozdr), przyznaję Ci Nobla w
      dziedzinie literatury
      (chyba, że nie chcesz być kolegą Jelinkowej, to przepraszam bardzo)

      jako że histeria i tampony bezpośrednio mnie dotyczą (ciąża jeszcze nie, ale
      nie będę się wykręcać) to zaraz po powrocie nabędę Frau Jelinek

      pozdrawiam
      K.

      • meelka Re: "Amatorki" 10.06.05, 01:12
        Przychylam się, dać mu Nobla, należy się facetowi i histerycznie dodam,że
        Braineatera kocham od dawna miłością forumową acz namiętną.
        Jelinek jest mocna jak zawsze i dobrze, to lubię ......
        • braineater Re: "Amatorki" 10.06.05, 09:32
          I co ja mam powiedzieć?:)
          I co powie moja zona jak spojrzy w ten wątek?:)

          Pozdrowienia:)
          • daria13 Re: "Amatorki" 22.06.05, 14:06
            Jestem w trakcie lektury Amatorek. Wow! To rzeczywiście genialana proza i
            rzeczywiście daje, oj, daje:)))
            To moim zdaniem zupełnie inna książka niż Pianistka, choć równie mocna, tylko
            inaczej. To tylko dobrze świadczy o pisarzu, kiedy jego każda pozycja różni się
            znacznie od pozostałych, a to nie zdarza się często. Jestem pod wrażeniem!
            Pozdrawiam:)
            • kwiecienka1 Re: "Amatorki" 22.06.05, 22:24
              :-(
              a ja wciąż jestem przed lekturą
              czekam aż pojawi się w Katowicach (to co było w pierwszych dostawach od razu
              poszło)
              mają rzucić jeszcze w tym tygodniu :-)
              więc... już niedługo...

              btw, miły pan w mojej ulubionej dworcowej taniej książce już nie może kiedy
              mnie widzi :))) "czepia się, dziwna jakaś..." - widzę w jego oczach

              pozdrowienia
              Kwiecieńka z Pierwszymi Morelami
              • braineater Re: "Amatorki" 23.06.05, 08:29
                W Taniej po prawej stronie hollu, czy w normalnej po lewej?
                Bo mogę im coś powiedzieć:)
                Pozdrowienia:)
                • kwiecienka1 Re: "Amatorki" 23.06.05, 13:38
                  :-)))
                  w normalnej, po lewej
                  idź i powiedz im to tajemnicze "coś"
                  jeśli masz tu, w Katosach, jakąś nieznaną mi wcześniej władzę nad pracownikami
                  księgodajni to prosiłabym jeszcze o interwencję w empiku - też nie ma nowej
                  Jelinek i obiecali mi pancernych, a potem olali :(((
                  jak to dobrze, że Ciebie mam...
                  no, idź, idź i powiedz im, plis
                  pozdrawiam
                  Kwiecienka po Cholonku
                  (wreszcie!)
                  • braineater Re: "Amatorki" 23.06.05, 15:31
                    Zatelefoniłem do pani M. i pani M zobowiązała się, że w przyszłym tygodniu
                    będzie na pewno -sama zresztą została przeze mnie na czytanie Amatorek
                    nakęcona, więc walczy o swoje:)
                    A Empik bojkotuje, jak wszyscy zresztą okoliczni i mniej okoliczni księgarze za
                    praktyki monopolistyczne, wolną amerykankę cenową i próby 100% opanowania
                    rynku - ot taka wojenka maluczkich z molochem:)

                    Pozdrowienia:)
    • kwiecienka1 Re: "Amatorki" 23.06.05, 22:29
      :-)))
      wielkie dzięki za interwencję u tajemniczej Pani M.
      bardzo lubię jej księgarnię i kupuję głównie tam
      w ępiku nabywam jedynie kawę do przeglądanych na chybcika babskich gazetek (dwa
      razy w miesiącu), które potem zużyte bezczelnie odkładam im na półeczki hehehe,
      ewentualnie korzystam na miejscu z planów przeróżnych miast
      też nie lubię monopolistów i zawsze popieram maluczkich (samam maluczka)

      hmmm, waśnie zaczęłam w myślach przeszukiwać wszystkie znane mi śląskie
      księgarnie żeby namierzyć tę, w której pracujesz, ale pasujesz mi wszędzie i
      nigdzie zarazem - daj mi plis jakąś wskazówkę bo cierpieć będę okrutnie
      pozdrawiam
      Kwiecienka Zaciekawiona

      ciewawość rzecz straszna, wiem
      • kwiecienka1 do braineatera 23.06.05, 22:47
        właśnie sobie doczytałam, że to hurtownia książek jest
        hmmm, może to i dobrze, przynajmniej nie przychodzą tam dziwni ludzie co
        ksionszke sobie kupić chcom, "Co-hel-jo" na przykład "te, no, zielono" - na
        żywo słyszałam czas jakiś temu :-)
        biedna pani w księgarni nie wiedziała co zielonego napisał Coheljo, klienta
        stracila...
        (napisałam tak jak pan powiedzial)
        ostatnio też widziałam jak jedna kobieta mierzyła książkę odmierzoną listewką!
        serio! zrezygnowała z zakupu bo pewnie książka za duża była...
        na szczęście pracując w hurtowni nie musisz na to patrzeć :-)

        a propos pracy w nieludzkich godzinach - hurtownia (Matras) na Ściegiennego
        otwarta jest chyba od 6 lub 6:30 nad ranem... zbrodnia
        pozdr
        • braineater Re: do braineatera 23.06.05, 22:55
          Ściegiennego to dobry trop:)
          tyle, że tam są wszystkie katowickie hurty oprócz Longmana:)
          Podpowiedź - nie sprzedaje polskich ksiązek:)
          Pozdrowienia:)
          • daria13 Re: do braineatera 28.06.05, 12:53
            Skończyłam przedwczoraj Amatorki i nie mogę dojść do siebie. Kilka razy łapałam
            się na tym, że po odłożeniu książki sama myślałam takimi krótkimi, porwanymi
            zdaniami. Dawno mi się takie coś nie przytrafiało. To w moim odczuciu też
            świadczy o sile książki.
            Przemyślałam sprawę i doszłam do winiosku, że nie dam tej książki do
            przeczytania Julce prędzej jak za trzy, cztery lata. Wiem, że deklarowałam
            fakt, że nie chronię i nie będę chronić nadmiernie dzieci, ale to nie jest
            lektura dla bardzo młodego umysłu. Jednak. Jelinek obchodzi się z kondycją
            ludzką w sposób tak okrutny, że aż nie do przyjęcia. Ja nie twierdzę, że ona
            pisze nieprawdę, ale to jest zbyt potworne, żeby niedojrzały umysł mógł sobie z
            tym poradzić.
            Czytałam kiedyś w WO list matki, która miała doskonały kontakt z córką, chciała
            ją wcześnie uświadomić i dała jej do obejrzenia takie filmy jak Requiem dla snu
            i My dzieci z dworca Zoo. Skończyło się na tym, że córeczka właśnie mniej
            więcej w wieku mojej Julki, czyli 14-15 lat ze wzorowej uczennicy stala się
            ćpunką i złodziejką, dosłownie. Matka była zrozpaczona, obwiniała się za
            wszystko, ale na szczęście nie traciła nadziei, że jeszcze odzyska dziecko.Ten
            list dał mi wiele do myslenia i mimo, że lubię z córką poruszać poważne tematy
            i wiem, że mogę ufać jej rozsądkowi, to na zbyt drastyczne uświadamianie mamy
            jeszcze trochę czasu.
            Ja, stara baba nie mogę się pozbierać, a co dopiero małolata;)
            Szkoda, że jest tak mało, tak doskonałych książek. I niech nam tu Broch nie
            wmawia, że Jelinek jest do niczego! A właśnie, gdzie podziewa się Broch?
            Pozdrowienia dla wszystkich:)
            • aaneta drastyczne uświadamianie 28.06.05, 15:34
              Nie bardzo mi się chce wierzyć, że to dziewczę z listu do WO tak nagle pod
              wpływem drastycznych filmów zaczęło ćpać i kraść. Wprawdzie nie mam
              doświadczenia z hodowlą dziewczynek, ale może jakieś inne czynniki tu się
              nałożyły, których matka nie wzięła pod uwagę, bo to mi wygląda na rozumowanie
              podobne do tego lansowanego przez przeciwników pornografii, a opartego na
              przykładzie jednego (!) wielokrotnego gwałciciela, który w trakcie procesu
              powiedział, że to wszystko przez to, że oglądał pornosy.
              Oczywiście nie oznacza to automatycznie, że jestem za tym, aby Twoja córka
              czytała Jelinek czy oglądała Requiem dla snu, a jeżeli już, to z odpowiednim
              Twoim komentarzem. Ja zawsze wychodziłam z założenia, że moje dzieci mogą
              oglądać wszystko (tylko nie chałę), nawet trudne, brutalne i drastyczne filmy,
              ale pod warunkiem, że będą miały moje wsparcie, chociaż trudno mi w tej chwili
              podać uniwersalny przepis, na czym by to wsparcie miało polegać. Na pewno na
              komentarzu, że nie cały świat tak wygląda, jak ten przedstawiony w filmie, albo
              że takie przypadki się zdarzają, bo świat nie jest doskonały, ale nie należy
              ich powielać. A i tak po Requiem dla snu mój zaprawiony w oglądaniu trudnych
              filmów, chyba 16-letni wówczas syn, w ogóle straszny twardziel, długo nie mógł
              dojść do siebie.
              Z czytaniem trudnych i drastycznych książek chyba jednak jest gorzej, bo
              książki z zasady są "mocniejsze", bardziej działają na wyobraźnię i bardziej
              angażują emocjonalnie. Ja sama, choć też stara baba jestem, po Jelinek nie
              sięgam, bo się boję. Obejrzałam Pianistkę i już pierwsza scena wbiła mnie w
              kanapę, a resztę obejrzałam po kawałku, bo nie zniosłabym w całości, właściwie
              kilkakrotnie myślałam, że dłużej już nie wytrzymam i reszty nie dam rady, ale
              jednak nie mogłam się powstrzymać.
              Myślę, że sama najlepiej wiesz, co dla Twojej córki jest właściwe, a co nie,
              ale rzeczywiście niezbędna jest pewna odporność psychiczna do czytania takich
              książek, bo to nie tyle kwestia dojrzałości umysłowej, jak piszesz, tylko
              emocjonalnej, a tu cudów nie ma, w wieku 14 lat się jej nie posiada.
              • noida o cpaniu po ksiazkach/filmach 28.06.05, 21:21
                Nie jestem w stanie uwierzyć, że ktokolwiek mógł ZACZĄĆ ćpać po obejrzeniu
                filmu "Requiem dla snu". Ten film jest tak brutalnie obrzydliwy i odrzucający
                od tematu, że po prostu nie wierzę w to. Natomiast jeśli chodzi o "My, dzieci z
                dworca Zoo" to pamiętam, że po przeczytaniu tej książki (nie pamiętam, ile
                miałam lat, pewnie około 16-17) pomyslałam sobie, że ćpanie jest w sumie
                całkiem fajne... I jakoś tak łatwo się było bohaterce z niego wyzwolić. Na
                szczęście już wcześniej przeczytałam "Pamietnik narkomanki" i nie przyszło mi
                do głowy spróbować...
                • broch Re: o cpaniu po ksiazkach/filmach 28.06.05, 22:40
                  "pomyslałam sobie, że ćpanie jest w sumie całkiem fajne..."
                  tylko w wypadku halucynogenow. Np popularna trawka (nawt wzmacniana), moze
                  wywolac wylacznie stan psychicznego odretwienia. Troche tak jak po bardzo
                  ciezkim przepiciu, tyle ze bez negatywnych skutkow alkoholu plus pare innych
                  pozytywow ktorych alkohol nie dostarcza...

                  Cpanie po obejrzeniu filmu to bzdura oczywiscie. Wiara matki ze film/ksiazka
                  byl(a) przyczyna narkotycznej przygody wskazuje na faktycznie kompletny brak
                  kontaktu z dzieckiem wbrew opinii matki.

            • broch Re: do braineatera 28.06.05, 19:03
              Jelinek nie jest dobra technicznie, i jest raczej smiesznie-naiwna w ujeciu
              tematu. Calosc zas ma szokowac=zdobyc rynek. Po Noblu, w Stanach nikt sie Jej
              pisarstwem nie zainteresowal. Z ciekawosci przesledzilem rowniez opinie w paru
              innych krajach angielsko/francusko jezycznych i cisza. Jelinek to taki Masterton
              (znany tylko w Polsce) tyle ze z Noblem.

              Dario, matka z Twojej historii to osoba ..... (wpisz inwektywe), jesli nie
              zauwazyla co sie dzieje. Slepota rodzicow, nie filmy czy ksiazki jest przyczyna
              nieszczescia. Wierz mi ze aby zostac cpunem nie ogladanie filmow nie wystarczy.
              • daria13 Re: Drogi Brochu 28.06.05, 20:34
                Tym razem to już pojechałeś za daleko. Jelinek porównywać do Mastertona. Na
                Boga, opamiętaj się Waść:)))) Kategorycznie i definitywnie się z Tobą nie
                zgadzam, ale nie muszę, nieprawdaż? Rozumiem, że czytałaś choć jedną jej
                pozycję. A którą jeśli można wiedzieć?
                Drugie moje pytanie, to prośba o informację, jak wielu Noblistów znajduje
                zainteresowanie w Stanach, nic nie ujmując Stanom, rzecz jasna;)Co do krajów
                angielsko/francuskojęzycznych to jakoś wierzyć mi się nie chce, czy to nie jest
                aby jakaś twoja nadinterpretacja? Może to trochę tak jak z naszą Masłowską we
                Francji, jedne media donosiły, że jednak jej Wojna spotkała się z życzliwym
                zaintersowaniem, a inni podając wielkość nakładu negowali ten fakt, tylko nie
                podali porównywalnych nakładów równie mało znanych autorów. Jeśli masz dowody
                na brak zainteresowania twórczością Jelinkowej, ale nie licząć Stanów, bo to
                jednak dla mnie nie jest wyznacznik, to proszę o ich podanie. Rozumiem, że
                zaliczasz się do grona osób, do których otrzymanie Nobla nie przemawia na
                korzyść jego zdobywcy. No cóż, Twoje prawo:)
                Historia z matką i córką faktycznie trochę bez sensu, ale myślę, że jak we
                wszystkim w wychowaniu trzeba się kierować zdrowym rozsądkiem i umiarem i choć
                z pewnością to nie filmy były odpowiedzialne za zaistnialy stan rzeczy, moim
                zdaniem pewna cenzura wiekowa jest wskazana. Mi na ten przykład mama pozwoliła
                w dzieciństwie obejrzeć Ptaki Hitchcocka, nie wyobrażacie sobie, jaką przeżyłam
                traumę i jakie lęki w sobie nosiłam przez lata;(
                Fajnie, że znów jesteś, serdecznie Cię pozdrawiam:)
                • broch Re: Drogi Brochu 28.06.05, 20:50
                  oj, oj, prosze uwazniej czytac co napisalem (nie aby takie wazne, ale jesli
                  odpowiadasz..) :)
                  Porownywalem "fenomen" Jelinek z podobnym Mastertona: nigdzie indziej nieznay
                  pisarz.
                  Nie potrafie podac Ci stron i dyskusji na roznych forum(ach?), po prostu bylo to
                  dosc dawno temu. Ale, wystarczy znalezc wydawnictwa i popatrzec na naklady prozy
                  Jelinek.
                  Nie, Nobel dla mnie nie ma faktycznej wartosci nagrody literackiej: jest to
                  sposob promowania kraju, podkreslania problemu i.t.p. Niekoniecznie (choc moze
                  isc w parze) odpowiada to faktycznej wartosci literackiej prozy. :)
                  • daria13 Re: Drogi Brochu 28.06.05, 21:23
                    Z tym Mastertonem to ja zrozumialam, ale zestawienie tych nazwisk obok siebie
                    jakoś tak mnie jednak ruszyło. A co do Mastertona, to chyba jednak jesteś w
                    błędzie, bo on zdaje się w Hameryce raczej dość poczytny jest. A może miałeś na
                    myśli Whartona? Tego od Ptaśka? Bo Masterton to autor horrorów, więc to
                    zestawienie tym bardziej śmiesznym było:)))
                    Nie odpowiedziałeś na najważniejsze pytanie; którą książkę Jelinek czytałeś, bo
                    że nie czytałeś żadnej to nie uwierzę. Nie miałbyś przecież wtedy tak
                    jednoznacznego zdania o jej prozie, bo trudno jest coś oceniać, nie zadawszy
                    sobie trudu przeczytania tego. Ja Pawia królowej być może nie przeczytam, bo
                    męczy mnie sposób, w jaki jest napisany, ale nie przeczytawszy,nie będę go
                    poddawać ocenie.
                    :)
                    • broch Re: Drogi Brochu 28.06.05, 22:32
                      "The Piano teacher", i "Lust". Ta druga szczegolnie slaba. Aha, czytalem obie
                      przed Noblem.

                      Masterton, jest bardziej popularny w Polsce niz w rodzimej Anglii. Tak jak
                      Jelinek bardziej w Polsce niz gdzie indziej (wlaczajac w to Austrie, przed Noblem).
                      W dziedzinie horrorow, to kto wie, Jej proza tez moze byc zaliczona do tej
                      kategorii ale z innych wzgledow niz Masterton. :)
                      Nie jest to pierwszy i nie ostatni pisarz (Jelinek) w Polsce odkryty przez
                      Nobla, o ktorym niedlugo wszyscy zapomna.
                      • daria13 Re: Drogi Brochu 29.06.05, 09:21
                        Nie czytałam Lust, więc się nie wypowiem, ale z pewnością jak się ukaże w
                        Polsce, to przeczytam i wtedy jeszcze, mam nadzieję pogadamy:).
                        Przepraszam, że CIę posądziłam o pomyłkę, ale jednakowoż porównanie Jelinek z
                        Mastertonem wydało mi się jeszcze bardziej karkołomne niż z Whartonem:)
                        Ja akurat jestem bardzo wdzięczna Noblowi, znaczy szanownemu Komitetowi, za
                        odkrycie Jelinek, ale niewykluczone, że Twoja przepowiednia o zapomnieniu
                        Jelinkowej może być prawdziwa, ale moim zdaniem nie dlatego, że jest słaba,
                        tylko dlatego, że nie jest to pisarka dla każdego.
                        Pozdrawiam:)
                        • stella25b Jelinek 08.07.05, 19:36
                          Wlasnie. Sluszna uwaga Dario, Jelinek nie dla kazdego. Tematyka jej ksiazek
                          jest zwiazana z kobieta i jej narzadami rozrodczymi a nie kazdy to lubi. To jej
                          wyzwolenie sexualne mimo ze wplecione w dodatkowe problemy bohaterow,
                          rzeczywiscie moze sie przejesc. Dla mnie akurat tematyka Pianistki jest
                          interesujaca. Relacja matka- corka przyczym zycie corki zostaje kompletnie
                          podporzadkowane niezrealizowanym ambicjom matki w mlodosci, przez co ma zostac
                          uratowany honor rodziny. Nawet nie takie oderwane od rzeczywistosci jak by sie
                          wydawalo. Jednak reakcja corki na taki terror moze byc dla czytelnika
                          zaskoczeniem. Jak zwykle jednak nie dla kazdego. I taka wlasnie wydawaloby sie
                          dziwna i wrecz nieprawdziwa sytuacje, Jelinek potrafi swietnie opisac. Potrafi
                          tak dobrac wyrazenia, ze czuje sie te ekspresje slowa. Jej jezyk jest naprawde
                          doskonaly.
                          Nie czytalam Amatorek. Bylam wczoraj w bibliotece ale nie bylo wiec przynioslam
                          ze soba "W cieniu wiatru":)
                          • stella25b Re: Jelinek i Maslowska 08.07.05, 19:41
                            Wlasnie Maslowska. To taka mloda Jelinek.
    • kwiecienka1 do braineatera 28.06.05, 21:28
      Zwracam się z uprzejmą prośbą o ponowną interwencję w sprawie wspomnianej już
      knigi. Pomimo wielokrotnego i nadwyraz upierdliwego domagania się "Amatorek" w
      mojej ulubionej księgarni wciąż nic :( Do tego miła pani pracująca tamże
      zdradziła, że w ciagu najbliższych 2-3 tygodni raczej nie będzie...

      A taka zadowolona wróciłam z Chorwacji, wydałam koleżankę (za mąż) i całą kasę
      (na używki przeróżne), lecę na dworzec pełna nadziei... a tu nic. Nie ma.
      Cóż, przyjdzie mi pójść do Empiku lub zgrzeszyć w Merlinie (akurat kuszą
      promocją...)
      Co robić?
      Wiem, wiem, cierpliwość jest wielką cnotą, ale ja już nie chcę czekać :(
      Zapytaj, proszę, panią M. czy Jelinek wogóle będzie i kiedy, ale tak na serio
      (może wytrzymam).
      Dzięki,
      pozdrawiam
      Kwiecieńka Rozczarowana
      • braineater dir kwiecieńka 28.06.05, 21:42
        jesli chcesz bardzo przeczytac Amatorki, a nie chcesz czekać aż się pojawią w
        Taniej dworcowej, to możemy się tak umówić, że zostwię w piętek po 16 mój
        egzemplarz w tejże xiegarni, a ty go sobie just po prostu wypożyczysz i oddasz
        jak będziesz miała swój.
        Pasicito?:)

        Pozdrowienia:)
        • kwiecienka1 Re: dir kwiecieńka 28.06.05, 22:19
          :-)))
          Boziu!
          Jasne, że mipasi!
          to wpadnę tam przed 18
          i oddam jak tylko zdobędę swój
          albo jak dasz znać, że Ci wcześniej (z jakiegokolwiek powodu) potrzebna

          no, i teraz będę główkować jak tu się odwdzięczyć... kosz kwiatów? pudełko
          cygar? talon na malucha? lawendowe kuleczki do kąpieli? zestaw śrubokrętów?
          śpiewany telegram z podziękowaniami?
          qrde, co teraz?
          prześpię się z tym...
          jak wymyślę coś egzotycznego to na pewno dam znać

          pozdrowienia
          Kwiecieńka Propozycją Szczerze Ucieszona
          • braineater Re: dir kwiecieńka 29.06.05, 08:50
            No tośmy umówieni...
            lawendowe kuleczki do kapieli powiadasz...czy to aby nie zabija moli????:)

            Pozdrowienia:)
            • braineater Kwiecieńko - PRZYPOMINAJKA:) 01.07.05, 11:49
              Ok 17 w księgarni dworcowej, normalnej w dolnym hallu, oczekiwać będą Amatorki
              na Kwiecieńkowe przybycie...

              Pozdrowienia:)
              • kwiecienka1 Re: Kwiecieńko - PRZYPOMINAJKA:) 01.07.05, 12:04
                :-)))))
                właśnie sobie weszłam żeby się upomnieć a tu niespodziewajka - kolega już był i
                pamiętał rano o spakowaniu knigi
                jestem wzruszona...
                będę na pewno
                pozdrawiam
                Kwiecieńka Sprzątająca Właśnie
                • kwiecienka1 Re: Kwiecieńko - PRZYPOMINAJKA:) 01.07.05, 21:12
                  Melduję posłusznie, że już mam!
                  Normalnie wchodzę sobie do xięgarni, a Miła-Pani-Tam-Sprzedająca od razu
                  nurkuje pod stół po knigę, podaje mi mówi: "Wiedziałam, że to o Panią chodzi.
                  Tak mi się Pani z tą Jelinek kojarzy..." :-)))
                  No tak, zapamiętali mnie bo chadzałam po Jelinek jak onegdaj po Houellebecqa...
                  2-3 razy w tygodniu, konsekwentnie & nadzwyczaj upierdliwie dopytując "A kiedy
                  będzie?" Pewnie niezłe mają o mnie zdanie: mała & niecierpliwa, same
                  prowokacyjne skrajności czytająca :-)))
                  Aha, za okładką znalazłam ulotkę o Festiwalu Kultury Żydowskiej w Zabrzu - nie
                  wiem czy ważna, ale obiecuję nie zgubić
                  Knigę oddam w przyszłym tygodniu, napiszę jeszcze kiedy dokładnie
                  BAAARDZO DZIĘKUJĘ
                  pozdrawiam
                  Kwiecieńka z Amatorkami
                  • braineater Re: Kwiecieńko - PRZYPOMINAJKA:) 01.07.05, 22:45
                    ulotke możesz zanihilować, bo pisałem wedle niej zapowiedź, ale wzieli i
                    odwołali koncert, bo sprzedali 30 biletów:)
                    A lektury życze pełnej wrażeń - miłej akurat do tej knigi średnio pasuje:)

                    Pozdrowienia:)
                    • kwiecienka1 Braineater - PRZYPOMINAJKA:) 08.07.05, 13:17
                      :)
                      dziś po 16 w taniej książce na dworcu, pewnikiem w tej po prawej, będą
                      czekać "Amatorki" i przewodniki po HR
                      z przewodnikami nie spieszy się
                      możesz oddać w ten sam sposób jak już sobie wszystko dokładnie obejrzycie

                      szukałam miejsc w kilku znanych mi hotelikach w środkowej Dalmacji (najlepsza
                      baza jeśli ma się w planach jednodniowe wycieczki), ale niestety, w Twoim
                      wybranym terminie nie ma wolnych miejsc - to jest trochę późno...
                      popytam jeszcze :)
                      pozdrawiam
                      Kwiecienka z Kawusią
                      • braineater Re: Braineater - PRZYPOMINAJKA:) 08.07.05, 13:38
                        Ołrajcik - przybędę i odbiorę sobie.
                        Co do hoteli to już za czyms tam się rozglądamy, więc nie ma sztressu:)
                        Pozdrowienia:)
                        • braineater Re: Braineater - PRZYPOMINAJKA:) 08.07.05, 19:49
                          Dzięki - odebrałem, i się ucieszyłem - z aluzyjnej torby również:)
                          Na razie Marysieńka czyta sobie opisy i jesteśmy w miarę zdecydowani na Kasztel
                          Stary i te okolice.
                          Pozdrowienia i pożegnałka do poniedziałku, bo teraz kierunek Ostrawa...by
                          zobaczyc jedynego Clintona wartego zobaczenia:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka