romanska.3463
30.06.05, 21:36
Dostałam w dzieciństwie dwa razy pasem (dziś wiem, że słusznie).
I tak:
pierwszy raz, gdy miałam 6 lat i uciekłam z domu do zakładu pracy Mamy -
odległość około 20 km - trzeba było jechać autobusem i tramwajem. do dziś
pamiętam motywy tej mojej wycieczki. Mama rano skarżyła się, że po pracy musi
zrobić zakupy i będzie miała ciężkie torby. Chciałam pomóc. Niestety tego
mojego argumenty nie zrozumiał Tato, pod którego opieką wtenczas przebywałam.
drugi raz, gdy wraz ze starszą kuzynką będąc na wakacjach postanowiłyśmy
odpchlić gospodarskiego psa. Wyłapane pchły topiłyśmy w kubku z wodą. Po
jakimś czasie nadeszła nasza Babunia, a że upał był wielki, to pewnie
dręczyło Ją pragnienie, chwyciła ów kubek i duszkiem wypiła wodę z
zawartością. Oczywiście nasz śmiech pozwolił Babuni zorientować się w
sytuacji. Chwilę potem nie było nam do śmiechu.