30.06.05, 21:47
najważniejsza dla mnie osoba. Głowa rodziny. Babunia trzymała dom "żelazną"
ręką, ale kochała nas , swoje wnuczęta bardzo. Dama, nigdy nie widzieliśmy
Jej "rozmemłanej". Zawsze elegancka, z nienaganną fryzurą - taka pozostała do
dnia swojej śmierci w wieku 90 lat.
Babunię całowało się w rękę, do Babuni biegło się z kłopotami i sukcesami.
Bardzo mi Jej brakuje.
Obserwuj wątek
    • luccio1 Re: Babunia 30.06.05, 22:06
      Pamiętam dwie Babcie: jedną prawdziwą: Mamę Mamy, drugą "przyszywaną": Panią, u
      której Mama najpierw mieszkała na stancji w czasie studiów, potem przez
      pierwsze dwa lata małżeństwa (i pierwszy rok mego życia) - a potem był to przez
      pierwsze lata mój drugi dom, gdzie np. chorowałem.
      Obie po wojnie, w nowej rzeczywistości usiłowały odbudowywać swoje życie od
      podstaw; obie walczyły przy tym z chorobami, więc robiły w tej dziedzinie tylko
      to, co niezbędne. Babcia prawdziwa już przed wojną, jako żona urzędnika
      państwowego, musiała kilkakrotnie budować dom od nowa, coraz to rozstawiając
      meble w nowym mieszkaniu w nowym mieście (jak to bywało w rodzinach
      urzędniczych, miejsca urodzenia Wujów i Mamy znaczą szlak awansu służbowego
      Dziadka). Po wojnie jeszcze raz jazda przez całą Polskę na poprzek i
      ostatni "namiot" w życiu, rozbity w Gdańsku - tam Babcia już nie wychodziła
      poza swoją ulicę, na której miała wszystko: kościół, pocztę, ośrodek zdrowia,
      sklepy... Babcia przyszywana straciła wszystko w Warszawie, nowy dom w
      Krakowie budowała na meblach pożyczonych przez dalszych krewnych, którzy
      mieszkając w Krakowie mieli pewne rzeczy w nadmiarze.
      Obie straciły podczas wojny po jednym dziecku.
      Ubierały się zawsze tak, aby nie wyróżniać się z tłumu. Obie np. zapomniały o
      kapeluszach (Babcia przyszywana była żoną oficera), nosząc chustki zawiązywane
      pod szyją, zwyczajem kobiet wiejskich (Babcia przyszywana wróciła w tym po
      prostu do swego dzieciństwa na wsi pod Tarnowem). Jak dziś pamiętam i
      przypominam sobie Je obie na nowo - obie były już cały czas jakby cofnięte do
      wewnątrz; cokolwiek mówiły, zawsze była to drobna cząstka tego, co miałyby do
      powiedzenia na dany temat.
      Druga Babcia prawdziwa żyje dla mnie tylko w zapamiętanych opowiadaniach Taty,
      w niewielu zachowanych listach i jako twarz ze zdjęcia.
    • kajka04 Re: Babunia 28.06.06, 10:40
      jedna babcia zmarła 6 lat temu, miała niesamowite poczucie humoru i choć jej
      życie nie było lekkie - zawsze była żywotną, uśmiechniętą, szczupłą panią z
      siwymi włosami i okularach na nosie;
      moja druga babcia jest ciepłą i smutną kobietą; coraz częściej choruje i nie ma
      już w niej radości :-( Bardzo ją kocham. To do niej j(do nich wcześniej)
      jeżdziliśmy na wakacje.
    • baszi Re: Babunia 11.08.06, 12:52
      dla mnie moja babcia to też najważniejsza osoba, jest nie tylko babcia ale i
      przyjaciolka, kumpela, byla przy mnie w najwazniejszych momentach mojego zycia,
      nie wyobrazam sobie ze kiedys jej zabraknie........
    • mama1974 Re: Babunia 13.09.06, 22:42
      Fotografia ( mojej Babci)

      Już Jej tu nie ma
      Została w myślach i snach.
      Spotykam Ją we wspomnieniach
      I za cieniutką taflą szkła.

      Slajdy skradzione niepamięci
      Wyświetlają chwile szczęścia.
      Cofam się do dzieciństwa
      Kalejdoskop wspomnień się kręci.

      Czuję Jej dłoń i słyszę Jej śmiech
      Pamiętam dokładnie Jej oczy.
      Jak budzi o świcie, gładzi mi włosy
      Gdy mnie wygląda przez okno.

      Wspomnienie ma kolor bzów
      Miłość przybiera tę barwę.
      Usta zgłaszają skargę
      Lecz Ona nie słyszy słów.

      Nie jestem poetą, lecz keidyś złożyłam te słowa z myślą o Janinie.

      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka