Dodaj do ulubionych

epidemijka zdrobnionek

13.12.05, 18:00
Słuchajcie, zastanawiam się, skąd to się bierze. Fora tematyczne mają
tendencję do wytwarzania zdrobnień. Na przykład na Forum Kuchnia panują:
warzywka, zupka, pomidorki w kosteczkę, cielęcinka itp. Forum Kryminały
uparcie zdrabnia Agathę Christie, zmieniając ją w Agatkę, co mnie doprowadza
do szału, oraz "fajusie kryminałki". Forum Ciąża i Poród to już w ogóle jakaś
eksplozja zdrobnień, do pewnego stopnia tylko zrozumiała. Cuda się dzieją na
forumach typu Ślub i wesele, gdzie kwiatuszki, sukienki, szwagierek,
dzieciątka itp. Ja się zastanawiam- czy my też już popadliśmy w taki
infantylizm? Czy mówimy "książeczkę kupiłem w piąteczek w Taniutkich
Książeczkach na Koszyczkowej"? A jeśli nie- to może powinniśmy? Czy nie jest
coś z nami nie tak?

Noidka Z Trupki Webralnych Akrobatków.
Obserwuj wątek
    • braineater +/- na temat 13.12.05, 18:05
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28749&w=32029438&a=32053286
      I ja naprawdę bardzo lubię zdrobnienia, chocby dlatego, że odbierają powagę
      wszystkiemu, czyszczą z patosu i zbyt silnych akcentów, no i nie da sie
      pokłocić z kims, do kogo zwracasz się zdrobniale - chociaż jesli taka
      ekwilibrystyka wyjdzie, to efekta daje nader milusie:)

      Ale przeginać tez nie należy i szlag mnie trafia gdy słysze taki język w TV.

      P:)
      • mamarcela Re: +/- na temat 13.12.05, 18:11
        O kurweńka, no coś Ty?
        pozdrowioneczka
        mamarcelka w dołku
        • kawa_malinowa Re: +/- na temat 14.12.05, 13:51
          Miałam właśnie pisać, ze zdrobnień nie znoszę. Szczególnie zdrobnionek od
          imionek poczynianych, ale słowo "kurweńka" mnie rozbroiło :)
    • ydorius Re: epidemijka zdrobnionek 13.12.05, 18:28

      Ostatnio z reklam heyah się bierze. Które zresztą, doprowadzone do przesady, są
      nawet całkiem milusie :-P
      Ale muszę przyznać, że inaczej niż kolega b. nie lubię zdrobnionek. A już
      najbardziej nie lubię tych wszystkich pieniążków, zakupków, bułeczek, całusków i
      papatków. Papatki na szczęście już wyszły z mody, ale za każdym razem czytając o
      nich miałem ochotę dokonać na papatkującym amatorskiego przeszczepu twarzy (jego
      twarzy, żeby nie było niedomówień).
      Infantylizacja życia codziennego. Bycie dzieckiem (czyaj: zwaracanie na wszystko
      uwagi, zadawanie głupich pytań, bieganie po podwórku, wdrapywanie się na drzewa
      ect.) nie jest mi obce i z pewną dozą radości oddaję się rozmaitym podziecięcym
      zabawom. Ale wszelkie "bydzi-bydzi śłodziuteńka ciupryńka" po prostu powodują u
      mnie odruch wymiotny.

      m,
      .y.

      P.S. Aha, skąd się bierze. Zacytuję Baranowskiego, który w "skąd się bierze woda
      sodowa i nie tylko" (chyba, ze pamięć mnie zwodzi) rozwiązał problem "skąd się
      bierze wiatr". Otóż (tu gest ręką): "stamtąd".

      ----------------------------------
      What is home without Pinezka's Potted Meat?
      Incomplete.
      wzgórza jak słonie chore na łuszczycę
      • noida Re: epidemijka zdrobnionek 13.12.05, 18:45
        Mnie się wydaje, że raczej reklama Heyah jest wtórna do tych wszystkich
        zdrobnionek. Chociaż uważam osobiście, że jest świetna ;-)
        Brain, co innego urocze chłopię i rozbrajanie kogoś upupianiem go, a co
        innego "zupeńkę Ci ugotowałam na marcheweczce i pietrusi z groszczekiem", nie?
        I jesz tę zupeńkę nad książeczką Agatki (dla dobra sprawy- bo zdaje się, że
        Agatki nie lubisz ;-).
        Mamomarcelka! Proszę natychmiast wyjść z dołeczka!
      • griszah Re: epidemijka zdrobnionek 21.12.05, 09:31
        img375.imageshack.us/img375/504/kwaheyah1ns.gif
        Heyah!
    • mamarcela Re: epidemijka zdrobnionek 13.12.05, 18:39
      To nie jest wcale takie nowe. To może i moda, ale chyba przede wszystkim
      wrodzone skłonności.
      Pozwolicie, że jak Brain się zacytuję:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28749&w=30553694&a=30781834
      pozdrawiam zgrubiale
      • stella25b Re: epidemijka zdrobnionek 13.12.05, 19:35
        Wrodzone sklonnosci? Czyli w czepeczku urodzony.
        Raczej moda tylko z tym hakiem, ze trwajaca caly czas bez konca;)
    • gatta13 Re: epidemijka zdrobnionek 13.12.05, 19:36
      Na forum "O perfumach" jakaś dziewczyna uparcie dyskutuje o nowych zapaszkach.

      Kucharze mają chyba już zawodową skłonność do marcheweczek, chlebusia, zupki i kotlecików, lubią też mówić "kilo rzodkiewki" albo "worek ziemniaka".

      U mnie w pracy też dużo jest pieniążków, rachuneczków i zleconek.

      Pójdę więc dziś do łóżeczka z książeczką, wyłączając grzecznie komputerek i znikając z forumka.

      gatteczka
    • dr.krisk Skąd się to bierze? 13.12.05, 22:44
      Sądzę, że z potworności świata.... Nie ma co ukrywać, żyjemy może i w
      najlepszym ze światów, ale dość przerażającym. Nic więc dziwnego, że ludziska
      stosują rozmaite magiczne zabiegi (także językowe) aby ów koszmar jakoś
      zagadać, zagłaskać. Żeby było ujutnie i gemutlich, żeby codzienne bytowanie,
      strach (irracjonalny - ale przecież prawdziwy) przed nieznanym jutrem, ba -
      nieznaną następną minutą jakoś zagłuszyć. Ot, herbatki wypić z cytrynką....
      Ludzie boją się dorosłości, chcieliby życie spędzić w czymś w rodzaju
      przedszkola: gdzie pani dobra i miła, wiadomo że po obiedzie leżakowanie, a
      jedynym zgrzytem jest ten złośliwy Adaś z grupy muchomorków, co przedrzeźnia.
      Ja to nawet rozumiem, ale jakoś nie mam ochoty na takie zabiegi.
      Papatki.... jezus maria, można się zabić...
    • beatanu A ja zdrobnienia lubię... 13.12.05, 23:29
      Bo bardzo mi ich na co dzień brakuje :( O ile niemiecki jeszcze jakieś Brötchen
      i inne posiada, o tyle szwedzki jest pod tym względem szalenie ubogi... Nie
      cierpię pieniężków, kawusi, żonek i mężusiów ale nie wyobrażam sobie życia bez
      zdrabniania imion własnych i bez tych wszystkich pumpuszków, maślołków,
      robaczków, bąbelków, grzybków itd itp (to o dzieciach,zwierzątach lub roślinach)

      Beata infantylna w 49,8% :)
      • dr.krisk Ale to chyba normalne... 13.12.05, 23:38
        Zdrobnienia o których piszesz, to po prostu pieszczotliwy sposób mówienia o
        ulubionych osobach, zwierzętach lub rzeczach. I nie jest to żaden infantylizm.

        Kiedyś poprosiłem młodą lekarkę, aby podczas badania nie kazała mi "podnosić
        rączki". Sama się zdziwiła skąd to sie do niej przyplątało....
    • ash3 Re: epidemijka zdrobnionek 13.12.05, 23:38
      Ostatnie kilka dni minęło mi w szpitalnych klimatach (ale wszystko jest dobrze
      lub zadowalajaco). Takie zdrobnienia jak: skurczyk, boczuś ("prosze położyć się
      na lewym boczusiu") są zupełnie normalne i nawet mile. Wydaje mi się, że służą
      do oswojenia tej często przygnebiającej rzeczywistości. To jest rodzaj poczucia
      humoru (ulubionym humorem jest tam humor czarny). Nie spędziłam w szpitalach
      duzo czasu w zyciu, więc może się mylę, a może z drugiej strony to jest takie
      charakterystyczne?
      • dr.krisk Re: epidemijka zdrobnionek 13.12.05, 23:41
        No właśnie - w szpitalu traktowano mnie jak niemowlaka, czego strasznie nie
        lubiłem: "a teraz pojedziemy wózeczkiem na prześwietlenie...".
      • beatanu Re: epidemijka zdrobnionek 14.12.05, 00:06
        To ciekawe, co piszecie - Ash3 i drKrisk - o szpitalach...
        Nie mam teraz zupełnie kontaktu z polską służbą zdrowia, nie miałam pojęcia, że
        zdrobnienia są czymś tak nagminnym... 17 lat temu rodziłam w krakowskim
        szpitalu córkę i wspomnienia mam takie sobie powiedzmy średnio deminutywne...
        Ale to było w innej epoce historycznej i o IV RP jeszcze nikt nie marzył ;)

        Pozdrawiam!
        • ash3 Re: epidemijka zdrobnionek 14.12.05, 00:50
          Jeśli chodzi o szpital i opieke okołopołożniczą jestem pod poztywnym wrażeniem.
          Oczywiście, nie mam niemal żadnych dawnych dośw. do porównań, ale nie spotkałam
          w szpitalu nikogo niemiłego, nie ma mowy o nieuprzejmościach, chamstwie,
          zbywaniu pacjenta itd. Akurat oczywiście w tym szpitalu, na tym oddziale. Sądzę,
          że to też kwestia pewnej dyscypliny, która jest wymagana od całego zesopłu (i
          nie tylko tego).
          A te zdrobnienia? Nie są wcale aż tak częste, poza tym w związku - jak pisałam
          wcześniej - z pewną jednak (na patologii c.) depresyjną atmosferą, trochę może
          ją rozładowują. Mnie w kazdym razie nie irytowały... (a wszelkie 'rachuneczki',
          'pieniązki' irytują).
    • brunosch Re: epidemijka zdrobnionek 14.12.05, 13:37
      fora dyskusyjne to jedno (choć rzeczywiście, dałoby się prowadzić jakieś
      pogłębione badanka naukawe na podstaweczce wypowiedzonek), lecz te choć z bólem
      wątroby da się znieść; ale gdy w mediach wypowiadają się ekonomiści i mówiąc o
      budżecie państwa używają pojęcia "pieniążki" to dostaję białej furii.
      ***
      Naród kelnerów i fryzjerczyków! Kotlecik, kapustka, wódeczka, bułeczka,
      pieniążki, rachuneczek, budżecik, firemka, sesyjka giełdowa, wykładzik...
      ożeż skurwysynusie.
      • ydorius Re: epidemijka zdrobnionek 14.12.05, 13:49
        brunosch napisał:

        > Naród kelnerów i fryzjerczyków! Kotlecik, kapustka, wódeczka, bułeczka,
        > pieniążki, rachuneczek, budżecik, firemka, sesyjka giełdowa, wykładzik...

        i pogrzebik :-)

        m,
        .y.

        ----------------------------------
        What is home without Pinezka's Potted Meat?
        Incomplete.
        wzgórza jak słonie chore na łuszczycę
        • brunosch Re: epidemijka zdrobnionek 14.12.05, 13:51
          a w karawaniku na trumience duzio kwiatuszków i wianuszków.
          grrrrr
          • beatanu Re: epidemijka zdrobnionek 14.12.05, 13:53
            brunosch napisał:

            > a w karawaniku na trumience duzio kwiatuszków i wianuszków.
            > grrrrr

            A gdzie trupeczek?

            :)
            • mamarcela Re: epidemijka zdrobnionek 14.12.05, 13:55
              Trupeczek w Trupce, a gdzie by mógł być/

              mamarcela ze szmatą, której przed chwilą zupełnie niechcące pyszne farfale
              wyszły
              • mamarcela Re: epidemijka zdrobnionek 14.12.05, 13:56
                znaczy nie szmacie wyszły te farfale jeno mamarceli :)
                wszystko przez tę szmatę - jak ja nie cierpię świąt - grinch
                • brunosch a kińże szmatę w czerń otchłanną 14.12.05, 14:03
                  jak mawiał Kałużyński - na pewnym poziomie brud się ustala.
                  Jest to chyba jedyny przykład, gdzie nie działa zasada nieskończoności [n+1]. Po
                  prostu - jest granica, poza którą nie może być brudniej. Ponoć.
                  ***
                  Tak się wymądrzam, lecz wczorajszy wieczór upłynął mi na działaniach
                  deburdelizacyjnych powierzchni mieszkalnej.
                  • mamarcela Re: a kińże szmatę w czerń otchłanną 14.12.05, 14:17
                    A żeby to takie proste było.
                    Wzbiera we mnie gejzer imperatywu złożenia na piśmie pewnego oświadczenia a
                    propos szmaty i okolic tejże. (śliczne zdanie, prawda?)
                    Ale nie wiem, czym zdolna aż do takiego ekshibicjonizmu wirtualnego.
                    P;)
                    mamarcela, która zanim zacznie desyfilizację musi doprowadzić syfilizację do
                    granic absolutu - matka moja jedyna wyskoczyła stąd wczoraj z krzykiem.
                    • brunosch Re: a kińże szmatę w czerń otchłanną 14.12.05, 15:00
                      > Wzbiera we mnie gejzer imperatywu złożenia na piśmie pewnego oświadczenia a
                      > propos szmaty i okolic tejże. (śliczne zdanie, prawda?)

                      do folkloru rodzinnego przeszedł mój wściekły okrzyk: ten odkurzacz jest do dupy!
                      Realistyczny obrazek powyższego zastosowania maszyny, jaki w wyobraźni wszystkim
                      nagle zamajaczył - był porażający.
                      • noida Re: a kińże szmatę w czerń otchłanną 14.12.05, 15:03
                        Odkurzacz to pomiot szatański! Nigdy nie uwierzę, że diabeł nie moczył swych
                        brudnych paluchów w powstawaniu tego cholernego wynalazku.
                        • ydorius Re: a kińże szmatę w czerń otchłanną 14.12.05, 15:13

                          trzy odkurzacze dla władców elfów pod otwartym niebem*
                          siedem dla wodzów krasnoludów w ich kamiennych pałacach**
                          siedem dla ludzi, istot śmierci podległym
                          jeden dla władcy ciemnego, co na czarnym tronie
                          w krainie Mordor, gdzie zaległy cienie***
                          jeden by wszystkie odnaleźć
                          jeden by wszystkimi rządzić
                          jeden by je połączyć i w ciemnościach związać
                          w krainie Mordor gdzie zaległy cienie :-)

                          * bo liście opadają
                          ** bo się kurzy
                          *** bo te cienie to nie ze zmroku się porobiły :-)

                          m,
                          .y.

                          ----------------------------------
                          What is home without Pinezka's Potted Meat?
                          Incomplete.
                          wzgórza jak słonie chore na łuszczycę
                          • brunosch o rany! 14.12.05, 15:26
                            jakie wstrząsające!
                            A może zadać w nowym wątku, nowy temat do rozważań?
    • mamarcela jak zwykle mały konkursik 14.12.05, 13:53
      Dla wszystkich uczonych w piśmie _ jak się zwała owa pani profesor, na której
      wykładzie padło magiczne słowo "kurweńka"?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka