maika7
14.12.05, 21:47
Tak mi jakoś :-(
Wracaliśmy dzisiaj samochodem z miasta do naszej wsi. Na poboczu stała
kobieta. Zatrzymywała samochody. Zatrzymaliśmy się. Jechała do innego miasta.
Jechała tak od rana. Nie miała pieniędzy na bilety więc zdana była na łaskę i
niełaskę tych co mieli na beznzynę. Jechała do szpitala do syna. Syn ma 21 lat
i umiera na nowotwór płuc. W domu dwójka nastolatków. Pracy brak, pieniędzy
brak, brak perspektyw i nadziei.
Bezradność.
:-(
M.
Po co to piszę? Chyba po to, żeby podzielić się z Wami tą moją dzisiejszą
bezradnością.