noida
24.02.06, 12:57
Dużo mamy ostatnio na forum awantur a mało ciekawych dyskusji. Występuję więc
z inicjatywą. Pośrednio to pytanie pojawiło się wiele razy- w wątku o
krytykach, o wielkich reżyserach filmowych i jeszcze w innych miejscach. W
każdym razie brzmi ono- czy potrzebujecie w życiu autorytetów?
Bo ja na przykład, w pewnym sensie, cierpię na brak autorytetu w życiu. A
raczej może cierpię na brak relacji uczeń- mistrz. Bo taka relacja nie
sprowadza się do relacji student- promotor. Chodzi o szacunek, podziw w
jakimś stopniu, ale także o lubienie się po prostu. Nie wyobrażam sobie, że
można kogoś uważać za autorytet i go nie lubić. I vice versa- nie można
chcieć kogoś czegoś nauczyć i go nie lubić.
I dziś, w dobie całkowitego upadku autorytetów (vide wątek o wielkich
reżyserach, których już nie potrzeba) taki brak staje się wyjątkowo dotkliwy.
Bo nie dość, że brak ludzi, których rzeczywiście można za jakieś autorytety
uważać, to jeszcze w gruncie rzeczy nie wypada mieć autorytetów. Wypada się
buntować i do wszystkiego dochodzić samemu.
A mnie czasem ciężko.
W wypowiedziach proszę o uwzględnienie jednej rzeczy: odnosimy się wyłącznie
do wypowiedzi i opinii osób dyskutujących, ale krytyka jest jak najbardziej
dopuszczalna. Niniejszym każdy, kto się wypowie, narażony jest na krytykę
swoich poglądów, ale nie swojej osoby. Nie ponoszę odpowiedzialności za to,
że ktoś może się poczuć obrażony, a osoba, która poczuła się obrażona, jest
wyłącznie sama sobie winna. I proszę mi tu nie dyskutować nad założeniami.
Wątek jest mój i mogę sobie wprowadzić dowolne założenia ;)
Zaczynamy?