jeanne_ne 03.03.06, 18:21 drugiej paczki chipsów. Jezu, wyrzuty sumienia mam, żrę i żrę, opanować sie nie mogę..ręce mi się trzęsą, jak sięgam po kolejne chipsy;) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
r.kruger Re: Sięgam dna.. 03.03.06, 19:08 Mikołaj raz dostał ode mnie kilka chipsów kilka dni później przebiegł sporą odległość w supermarkecie b je zdobyć.... też detox? acha, skąd w tym "gównie" taka magia przyciągania? Odpowiedz Link Zgłoś
jeanne_ne Re: Sięgam dna.. 03.03.06, 19:17 po prostu moje szlachetne podniebienie ma swoje humory...nie wiem, może ja w ciąży jestem, bo zachcianki ostatnio miewam;) w sumie to mogłabym być, ale pewnie nie jestem. jestem tylko kobietą, rządzą mną hormony Odpowiedz Link Zgłoś
ziuta74 Re: Sięgam dna.. 03.03.06, 19:24 u la la uwazaj na podniebienie. ostatnio tez siegnelam dna, a potem podniebienie z lakomstwa mnie bolalo Odpowiedz Link Zgłoś
gregor_1976 Re: Sięgam dna.. 03.03.06, 19:41 r.kruger napisała: > acha, skąd w tym "gównie" taka magia przyciągania? Moze amfy dodaja? szybko uzaleznia. Odpowiedz Link Zgłoś
conejito13 nie lubie 03.03.06, 20:30 chipsow, nigdy ich nie jem. mowiac nigdy mam na mysli NIGDY. nie lubie, po tym sie zle czuje, boli mnie beben i taki wydety jest. nie mowiac, ze to ogolnie niesmaczne jest. za to... mam slabosc do McSheetow. bosz... no nie moge z tym macdonaldowskim gownem. tez czegos musza dowalac, bo prosze, nie mowcie mi, ze dla smaku tam bywam raz na trzy miesiace!!! ochydztwo jak sie masz wiktor, przy okazji szczurze odchody pewnie zmielone z mysimy jajkami. i tak mnie nie odstreczaja. ani zadne tragiczne historie o wydlubanych z kotleta oczach ani nic. natomiast: kumpela w KFC znalazla CALA glowke kurczaka - bleeeeeeeeeeeee. od tamtej pory nie poszlam (bedzie juz pare lat). O! tam dziala a przy mcsheetach nie. gdzie tu sens i gdzie logika?? Odpowiedz Link Zgłoś
jeanne_ne ja mam McDonald's pod nosem... 04.03.06, 10:19 w pracy, w tym samym budynku. Nienawidzę tego świństwa jeść, ale jak się siedzi do 20.00 w pracy i Cię chwyta głodowa desperacja, to nic innego nie pozostaje i się je...brrrr...a potem trzy dni wyrzuty sumienia;) masz rację, że coś tam siedzi w tym żarciu...bo to jest niemożliwe, żebym ja tam jadała, nawet w chwilach desperacji:) już wolę chipsy, choć wiem, że to też nie jest najzdrowsze jedzenie, ale miewam niekiedy takie napady zachcianek. Odpowiedz Link Zgłoś
gregor_1976 Re: Sięgam dna..gregor 04.03.06, 11:19 r.kruger napisała: > może przeprowadź analizę? Organoleptyczą oczywiście? :))) Odpowiedz Link Zgłoś