formaprzetrwalnikowa
16.03.06, 17:21
bo ja od tego zaczęłam. 'Never let me go' czeka w kolejce.
jestem w połowie NW, zachwycona (kunka, banalnie będzie) prostotą,
oszczednoscią , delikatnością budowania opowieści(zaryzykowałabym określenie:
japonską, choc moje pojecie o kulturze japonskiej jest mgliste - ale styl
pisania Murakiego przypomina mi tradycyjne japonskie domy). Opisy zredukowane
nawet nie do minimum - one ledwie nad poziomem zera, co sprawia, ze chłonę
każde słowo, bo każde może wnieśc cos szalenie istotnego dla całej opowieści.
postacie sprawiają wrazenie tak samo delikatnych i 'vulnerable' (nigdy nie
wiem, jak to się mówi po polsku) - można je zdmuchnąć jednym zdaniem, spalić
jednym papierosem.
o samej historii się nie wypowiem, bom w jej srodku, ale jestem pod
wrazeniem 'otwarcia' - pierwszego rozdziału i tego jak kawałek po kawałku
autor odsłania tło swojej historii.
jestem ciekawa, czy zachowanie bohaterów, zwłaszcza ich dystans emocjonalny i
fizyczny (z zaskakującą mnie w tym konkekscie łatwością przechodzenia do
seksu - czyzby wpływ gorących lat 60-tych, maj 68?) - jest odbiciem kultury
japonskiej (podejrzewam, ze tak)?
ciekawa jestem opinii innych czytelników.