Dodaj do ulubionych

Osiągnięcia?

23.03.06, 18:09
Od wczoraj się temu dziwuję i od wczoraj pytam róznych osób o ich zdanie na
ten temat. Otóż skonczyłam własnie szkolenie. jedno z zadan polegało na
opowiedzeniu o jednym ze swoich osiagnięć, czymś, co było dla opowiadajacego
trudne, ale mimo trudności osiągnął zaplanowany cel. Słuchający mieli tak
kierować rozmową, żeby pokazać opowiadającemu, jaki radził sobie z
trudnościami, podkreślić mocne strony, itp, itd - dość oczywiste.
Pracowaliśmy w 5-6 osobowych grupach.
Czy ktoś mi może wytłumaczyć, dlaczego dwie z dwóch zapytanych o osiągnięcia
kobiet powiedziały, że ich największym życiowym osiągnięciem jest posiadanie
dzieci?
Mimo, że nie o 'największe osiagnięcia życiowe' w ćwiczeniu pytano.
Mimo, że żadna z nich - jak się okazało, kiedy próbowałam (o, ja wredna, tępa
i bezuzyteczna społecznie jednostka nie posiadajaca dzieci, więc cóż moge o
tym wiedziec!) się dowiedzieć, dlaczego to aż takie osiągnięcie- nie miała
szczególnych problemów z zajściem w ciażę, urodzeniem ani wychowaniem; obie
mają mężów i rodziny - pomagajace w wychowywaniu.
Mimo, że obie mają odpowiedzialną, satysfakcjonującą (powiedziały o tym!)
pracę, w której wiele osiągnęły.
Mimo, że jedna najpierw powiedziała, że jej wielkim osiągnięciem jest to, że
w wieku 16 lat przyjechała do UK z pakistanu, nie znając jezyka - musiała sie
tego języka nauczyć, zdała swietnie egazminy, dostała sie na studia medyczne,
skonczyła je z dobrymi wynikami, dostała sie na specjalizację i już ma za
sobą dwa lata (mając dwójke małych dzieci!) - ale potem stwierdziła, że
jednak nie - jej najwiekszym osiagnięciem zyciowym jest posiadanie dzieci
(samo w sobie).

oczywiscie, nie mam o tym pojęcia, bo nie mam dzieci... ale czy samo w sobie,
nieskomplikowane zajście w ciążę, urodzenie i posiadanie dzieci jest AŻ tak
trudne, zeby rozważac to w kategorii 'osiagnięć'?

co o tym sądzicie?
Obserwuj wątek
    • staua Re: Osiągnięcia? 23.03.06, 18:16
      Hehe, dla mnie byloby to osiagniecie. Bo dla mnie to jest wlasnie trudne, a to,
      co uwaza sie za standardowe osiagniecia - latwe. Tak to juz jest.
      Chyba nie bedac matka trudno jest oszacowac wartosc macierzynstwa jako
      osiagniecia. Dla mnie tez trudne jest porownywanie tego (w koncu urodzenie
      dziecka to naturalna biologiczna funkcja kobiety, czyz nie?) z czymkolwiek.
      Inna sprawa, ze sa (pewnie) osoby podkreslajace wartosc macierzynstwa z innych
      powodow, np. nie odnalazly sie one w niczym innym? Sama nie wiem.
      Formo, ile masz lat, ze tak obcesowo zapytam? Ja mam 31, w sierpniu skoncze 32.
      • formaprzetrwalnikowa Re: Osiągnięcia? 23.03.06, 18:29
        o bilogiocznej funkcji napisałam wyzej.

        tez pomyslałabym, ze macierzynstwo wywołają do odpowiedzi te, któe nie czuja ze
        osiągnęły cokolwiek innego w innych aspektach zycia - ale kobiety, o których
        piszę osiągnęły! jedna nawet zaczęła o tym mówić (16 latka, pakistanka,
        zawinięta w chuscie! robiąca w UK specjalziację z medycyny rodzinnej - bardzo
        obleganą specjalizację! mówiąca swietnie po angielsku! niesamowite osiagnięcia -
        wg mnie)

        ps. alez jestes obcesowa, staua. ajajaj. nie lubię mówić o swoim wieku - ekhm-
        skonczyłam 33 w sobotę, ale ciiii ;)
        • staua Re: Osiągnięcia? 23.03.06, 18:37
          Dzieki.
          Ale moze to poczucie spelnienia funkcji biologicznej moze byc powodem do
          nazwania macierzynstwa osiagnieciem?
          Czy byly w tej grupie jakies kobiety, ktore maja dzieci, a nie nazwaly tego
          najwiekszym osiagnieciem?
          • formaprzetrwalnikowa Re: Osiągnięcia? 23.03.06, 18:41
            nie. w naszej małej grupie z kobiet byłam jeszcze tylko ja. a ja sie nie libe,
            bo jak wiadomo - jestem bezuzyteczna społecznie ;-)
            • staua Re: Osiągnięcia? 23.03.06, 18:44
              Moze wiec kazda matka uznalaby to za osiagniecie? A mezczyzni? Mieli dzieci i
              nie uwzglednili tego w opisie osiagniec?
              Ja bardzo chcialabym miec dziecko, a nie moge, wiec sila rzeczy na pewno uznam
              to za osiagniecie; boje sie tylko, zebym z tego powodu nie stala sie taka
              nadopiekuncza, modelujaca dziecko wedlug swoich zyczen matka - bardzo bym tego
              nie chciala.
              Ale skrecilam, przepraszam. To dla mnie dosc emocjononujacy temat.
              • formaprzetrwalnikowa Re: Osiągnięcia? 23.03.06, 18:52
                męzczyzni nie. ciekawe.
                a co ciekawsze: podkreslam jeszcze raz- panie nie mówiły o zadnych szczegolnych
                trudnosciach zwiazanych z posiadaniem dzieci. obie mają pełne rodziny i ich
                męzowie uczestniczą w procesie wychowywania dzieci, podobnie jak dziadkowie,
                przejaciele i inni krewni. wiec to nie ejst tak, ze to matka zrobiła wszystko
                sama
        • stella25b Re: Osiągnięcia? 24.03.06, 09:00
          A co ma religia, aparycja i gust do celow zycia??? Bo moim zdaniem nic. Dziwisz
          sie, ze okutana chusta jakas bezowa kobieta zrobila studia w Anglii? Forma, nie
          badz smieszna. Takich ludzi jest tysiace w Europie a do tego dochodza miliony
          nieokutanych w chusty. Sama jestem przykladem studentki, ktora przerywajac
          studia w Polsce wyjechala do Niemiec, nauczyla sie jezyka, ukonczyla studia
          (czyli zaczela studiowac od nowa)na porzadnym niemieckim uniwersytecie,
          zmienila specjalizacje i obecnie jest cenionym fachowcem. I tez nie uwazam tego
          za jakies wybitne osiagniecie. Natomiast inaczej podchodze do spraw
          macierzynstwa i posiadania dzieci. Jestem matka 2 chlopcow i wiem ile kosztuje
          mnie ich wychowanie. Spokojnie moge powiedziec, ze ich sukcesy sa moim dzielem
          bo ja nimi kieruje, ja je tego nauczylam, ja im cos przekazalam. A to wcale nie
          takie proste wychowac dziecko na szczesliwego czlowieka i miec z tego
          satysfakcje.
          • formaprzetrwalnikowa Re: Osiągnięcia? 24.03.06, 09:50
            dla mnie religia, aparycja i gust do celow zycia niewiele sie maja.
            neistety, dla wielu ludzi jest odwrotnie - stad rozmaite swiete wojny.
            nie tyle sie dziwie, ze okutana w chuste kobieta zrobila studia w anglii, ile
            zdaje sobie sprawe, ze 'okutana w chuste' oznacza- mulzumanka postepujaca
            zgodnie z zasadami tej religii, ktora, jak wiadomo, niewiele poza
            macierzynstwem i posluszenstwem mezowi ma do zaoferowania kobiecie. w moich,
            europejskich oczach to, co robi ta dziewczyna nie jest niczym 'normalnym',
            zwyklym, ani tym bardziej smiesznym. ja bym nawet powiedziala, ze to jest
            osiagniecie.
            • zdanka1 Re: Osiągnięcia? 24.03.06, 10:02
              Ależ przecież chrześcijaństwo też nie ma wiele poza małzeństwem i
              macierzyństwem do zaoferowania kobiecie! Problem religii polega na tym, ze
              większość z nich wyewoluowała tysiące lat temu z połączenia magii,nakazów
              plemiennych powstałych dla zwartości grupy i zakazów na tej samej zasadzie
              przyjetych. Problem w tym, ze z czasem magię użytkową zastapiła medycyna,
              nakazy plemienne- prawo, zakazy- etyka. Natomiast religia sie nei zmieniła i
              pozostała "taka sama" jak u swojego zarania. Fakt, ze ciebie dziwi ta
              Pakistanka wynika z tego, z emamy taka psychozę islamu - widzi sięgo jako
              religię ograniczającą, a jej wyznawców jako bandę psychicznie chorych ludzi.
              Problem w tym, ze islam talibów, to nei jest islam w ogóle - to tylko
              ortodoksyjny , ograniczający odłam, który wszczyna awantury i szkodzi w ogóle
              muzułmanom. Problem zaczyna się w tedy, kiedy islam staje sie religią
              państwową , a państwo staje sie państwem wyznaniowym.
              • formaprzetrwalnikowa Re: Osiągnięcia? 24.03.06, 10:08
                to prawda - moj obraz islamu jest prawdopodobnie obrazem skrajnosci. jasne,
                wynika to z mojej niklej wiedzy i moze nawet jakichs uprzedzen - za malo wiem,
                zeby dyskutowac na ten temat. napisalam o moich wrazeniach, nie osadzajac tej
                dziewczyny.
                prawda tez z tym,z e chrzescijanstwo niewiele ma do zaoferowania kobiecie -ale
                jakos zachodnia kultura wyewoluowala w strone wiekszej niezaleznosci od 'oferty
                religii'- ale chyba dyskusja o tym, bedzie dyskusja na zupelnie inny temat :)
            • stella25b Re: Osiągnięcia? 24.03.06, 10:05
              Mieszkam w kraju gdzie islam powoli wypiera kazda inna religie. Na
              uniwersytetach, nie powiem zeby sie roilo ale widac dziewczyny z chustakami na
              glowach,ktore spokojnie studiuja, zwlaszcza ekonomie. Nie wszyscy muzulmanie
              ktorzy mieszkaja w Europie stosuja sie do swojej tradycji.
              • formaprzetrwalnikowa Re: Osiągnięcia? 24.03.06, 10:12
                a co masz na mysli mowac, ze 'nie zawsze stosuja sie do swojej tradycji'? czy
                to jest tak, ze nois chuste, ale to nic nie znaczy, bo moze sobie byc podwojna
                rozwodka? czy chodzi o to, ze coraz wiecej kobiet studiuje i to 'nauki
                wyzwolone', mimo ze nadal nosi chusty?
                pytam serio, bo nie mam pojecia o tym, jak ta kultura wyglada 'od srodka'
                • stella25b Re: Osiągnięcia? 24.03.06, 10:16
                  ze wogole studiuja, podnosza swoje kwalifikacje i przebywaja miedzy ludzmi.
              • beatanu Re: Osiągnięcia? 25.03.06, 09:31
                stella25b napisała:

                > Mieszkam w kraju gdzie islam powoli wypiera kazda inna religie

                Stello, śmiem twierdzić, że przesadzasz... A jeżeli przyjmiemy, że jednym z
                dowodów, na tę wątpliwą tezę o "wypieraniu innych religii", jest fakt, że
                muzułmanki studiują na uniwersytetach, to wybacz, ale to zaczyna być
                niepoważne...
    • zdanka1 Re: Osiągnięcia? 23.03.06, 18:17
      Nie mam pojęcia , bo nie mam dzieci. Ale już zaoobserwowałam jedną dziwną
      cechę u jedej ze znajomych, która rozmnaza się w dośc zastraszającym tempie -
      tak między słowami - im uda się to, co nie udało się mnei. Chory pomysł. No,
      ale to nei dotyczy Twojego przypadku - może to po prostu dlatego, ze dzieci są
      namacalne, zyją , śmieją sie , wkurzją , a osiągnięcia zawodowe są jakieś takie
      niezmierzalne ?
      • staua Re: Osiągnięcia? 23.03.06, 18:17
        Tak, przekladanie swoich marzen na dzieci, ktore sa jakby kontynuacja zycia
        matki, to chory pomysl.
      • formaprzetrwalnikowa Re: Osiągnięcia? 23.03.06, 18:26
        ale czy posiadanie dzieci mozna w ogole rozwazac w kategorii osiagnięcia?
        przeciez to biologiczna funkcja kobiety (i męzczyzny, ale tu rozwazamy
        kobiety). ale skoro to takie osiągnięcie, jak to jest, ze mniej więcej połowie
        mieszkanców tej planety udało się co najmniej raz w zyciu to osiągnąć?
        a jak zmierzyć osiągnięcia 'w dzieciach'? bo przeciez to, ze dzieci swietnie
        sie uczą albo pięknie malują nie jest osiągnięciem matki (częsciowo rodzice
        biorą w tym udział; wzieli takze udział w 'przydziale genów' - przypadkowym
        zresztą, nikt nie miał wpływu na to, co któremu dziecu sie w genach dostanie),
        ze są grzeczne -niegrzeczne -z pewnością tak.
        ja uwazam, zdanko, wprost przeciwnie: to osiagniecia zawodowe (czy jakiekolwiek
        inne - moim największym zyciowym osiagnięciem było nauczenie się pływac w wieku
        27 lat, z traumą dwóch omalnieutopien i napadami paniki w wodzie powyzej pasa)
        są bardziej zmierzalne niz te 'rodzicielskie' (chyba ze mówimy o ocenach
        dziecka)
        • zdanka1 Re: Osiągnięcia? 23.03.06, 18:40
          Ale mnie chodzi o coś zupełnie innego. Funkcją biologiczna jest urodzenie
          dziecka, reszta juz niewiele ma wspólnego z biologią i o ile urodzenie mozna
          uznać za zadne tam osiągnięcie (choć jak widzialm ciązę znajomej na lekach, z
          dializami itp, to jednak jest to osiągnięcie), o tyle wychowanie dziecka
          porządnie , to jest duże osiągnięcie.

          Chodzi mi o to, ze osiągnięcia zawodowe są miara inteligencji , ambicji,
          aspiracji . Dzieci natomiast zapełniają ogromną dzidzine osiągnięć nazwijmy
          to "uczuciowych" - mój brat ma 6 letniego chłopca i to są takie niesamowite
          sprawy , jak usłyszenie, jak on opowiada o wycieczce do parowozowni i potem
          jeżdzie wąskotorówka - słyszysz takie opowiadanie rozbuchanego emocjami 6 latka
          i myslisz sobie - hmmm, ale fajnie on opowiada, nie zwróciłem na ten szczegół
          uwagi tam na miejscu, a zaraz potem, kurcze, przecież to ja go nauczyłem mówić!
          I o to mi chodziło:)
          • formaprzetrwalnikowa Re: Osiągnięcia? 23.03.06, 18:42
            nie do konca sie zgodzę z 'ja nauczyłem go mówić' - ja mu mogę tylko pomóc
            nauczyc sie mówic, chodzic, spiewac - on zrobił to SAM. więc nie jest to tak
            całkiem moje osiągnięcie.
            chyba, ze rodzice (a zwłaszcza matki?) tak bardzo 'zawłaszczają' dzieci, że ich
            osiągnieca uwazają za swoje?
            • zdanka1 Re: Osiągnięcia? 23.03.06, 18:48
              Znów się nie rozumiemy. W tamtym poście nie ma ani słowa o tym, ze to MOJE czy
              JEGO osiągnięcie, a już na pewno ani słowa o tym, ze ktoś zawłaszcza dziecko!
              Jest uczuciowa(!) radość z tego, ze mlody ma 6 lat i fakjnie opowiada, a to, ze
              tak opowiada wynika z tego, ze matka nauczyła fgo mówić , a używać słów tak jak
              chce , on nauczył sie już sam. Nie byłoby młodego, nie byłoby tego opowiadania,
              dnia, takiego a nie innego popatrzenia na dym z lokomotywy i przezycia- o to
              chodzi w sferze uczuciowej,nie o osiągniecia ambicjonalne matki. A poniważ ja
              rozgraniczam osiągniecia zawodowe od uczuciowych nie porozumiemy się tak, bo ja
              te osiągniecia rozpatruję na dwóch innych płaszczyznach.
              • staua Re: Osiągnięcia? 23.03.06, 18:50
                A poniważ ja
                > rozgraniczam osiągniecia zawodowe od uczuciowych nie porozumiemy się tak, bo
                ja
                >
                > te osiągniecia rozpatruję na dwóch innych płaszczyznach.

                To jest chyba wlasciwe podejscie.
              • formaprzetrwalnikowa Re: Osiągnięcia? 23.03.06, 18:50
                ale rozumiem, zedla Ciebie istnieją 'uczuciowe osiągnięcia' i
                są 'osiagnieciami'?
                myslisz, ze tamte pani mogą myslec podobnie?
                • staua Re: Osiągnięcia? 23.03.06, 18:52
                  Wtracam sie znowu, ale do uczuciowych osiagniec mozna chyba zaliczyc udany
                  zwiazek, zwlaszcza taki, nad ktorym sie pracowalo? Albo poprawe relacji z kims
                  z rodziny, z kim w soposob naturalny nie potrafilismy sie porozumiec?
                  Ja akurat (nie wiem jak Zdanka) traktuje zycie bardzo zadaniowo i przyznaje sie
                  do tego (zreszta kazdy, kto mni zna, jest w stanie to bardzo szybko zauwazyc),
                  bo nie widze w tym nic zlego.
                  • formaprzetrwalnikowa Re: Osiągnięcia? 23.03.06, 18:54
                    o, przykład z osiągnieciem w postaci udanego związku, nad którym sie pracuje
                    przyjmuje jako osiagniecie w moim rozumieniu tego słowa.
                    zreszta, zawsze pracuje sie nad zwiazkiem a udany jest osiągnieciem
                    :)
                    • staua Re: Osiągnięcia? 23.03.06, 18:55
                      Ja nigdy nie pracowalam nad zwiazkami, ten jest pierwszy, ktory uznalam za
                      godny wysilku :-) Jak mi sie cos nie podobalo, to nastepowala ewakuacja.
                • zdanka1 Re: Osiągnięcia? 23.03.06, 18:56
                  Nie wiem, jakos tak wewnetrznie wydaje mi się, ze one mogą tak mysleć, chociaż
                  może to z zupełnie innej przyczyny wynika... Nie wiem. Dla mnie powiedzenie,
                  ze dziecko jest sukcesem jest jak najbardziej feministyczne.No bo własciwei ,
                  dalczego osiągnięcia to ma być tylko sfera "męska" (oczywiście męska w
                  cudzysłowei- myslę tu praca, zawód, kariera, kasa), przecież dziecko to równie
                  wiele, tyle tylko, ze na innym poziomie.
        • stella25b Re: Osiągnięcia? 24.03.06, 09:08
          Zyjemy w swiecie obramowanym roznymi regulami etycznymi i to nalezy przekazac
          dziecku. Jesli twierdzisz, ze dziecko wie, ze nalezy sie uczyc i to na dodatek
          swietnie- to sie grubo mylisz. Wlasnie tej checi do nauki musisz go nauczyc.
    • kubissimo Re: Osiągnięcia? 23.03.06, 18:18
      hmmm, dzieci nie mam i nie planuje
      niemniej coraz wiecej dzieci sie pojawia w mojej rodzinie i u przyjaciol i
      uwazam, ze to naprawde wielkie wyzwanie, bardzo ciezka praca, ale ogromna
      satysakcja
      jak dla mnie w 100% sie lapie na osiagniecie
    • eva.68 Re: Osiągnięcia? 23.03.06, 18:23
      formaprzetrwalnikowa napisała:
      > oczywiscie, nie mam o tym pojęcia, bo nie mam dzieci... ale czy samo w sobie,
      > nieskomplikowane zajście w ciążę, urodzenie i posiadanie dzieci jest AŻ tak
      > trudne, zeby rozważac to w kategorii 'osiagnięć'?

      Nie rozumiem, dlaczego posiadanie dzieci, samo w sobie, ma być szczególnym
      osiągnieciem. Może wynika to z kultury, w której się wyrasta?
      • formaprzetrwalnikowa Re: Osiągnięcia? 23.03.06, 18:31
        a jaką kulturę masz na mysli?
        • eva.68 Re: Osiągnięcia? 23.03.06, 18:50
          Tak sobie wykombinowałam, że miejsce, z którego się pochodzi ma jakiś związek z
          tym, jak postrzega się swoje osiągnięcia.
          • formaprzetrwalnikowa Re: Osiągnięcia? 23.03.06, 18:52
            ciekawe :)
            a z jakiego miejsca trzeba by pochodzic, zeby posiadanie dzieci uznac za
            osiagniecie?
            (mam nadzieje, ze nie jestem złosliwa)
            :)
            • staua Re: Osiągnięcia? 23.03.06, 18:54
              Nie no, wiadomo, presja spoleczna itd. W kazdym miejscu czy srodowisku moga sie
              pojawic osoby odporne na peer pressure, ale wymaga to duzej sily charakteru...
            • eva.68 Re: Osiągnięcia? 23.03.06, 18:57
              formaprzetrwalnikowa napisała:

              > ciekawe :)
              > a z jakiego miejsca trzeba by pochodzic, zeby posiadanie dzieci uznac za
              > osiagniecie?
              > (mam nadzieje, ze nie jestem złosliwa)
              > :)

              Nawet jak jesteś złośliwa to bardzo mi nie przeszkadza. :)
              Mowa była o Pakistanie. Do 16 roku życia ta dziewczyna tam mieszkała. To
              niekoniecznie musi mieć jakiś związek. Ale może ma?
              • formaprzetrwalnikowa Re: Osiągnięcia? 23.03.06, 20:44
                zgodzę sie co do tego pakistanu, ale tak na marginesie powiem, ze miałam
                wrazenie, ze dziewczyna powiedziała to o dzieciach - bo tak powinna. zaczęła
                przeciez od czegos zupełnie inego. poza tym - wystarczyło rzucic na nią okiem,
                zeby zobaczyc, jak 'sprzecznie' wygląda: w chuscie zakrywajacej włosy, ale w
                butach na obcasie. w chuscie na głowie jak pokorna słuzebnica,
                ale 'wyszczekana' tak, ze wolałabym jej nie podpaść. ze juz nie wspomnę o
                samodzielnosci i niezależnosci jaką wykazuje sie kazdego dnia, kiedy pojawia
                sie w pracy.
                druga kobieta to 100% brytyjka, w dodatku młodego pokolenia.
                • chihiro2 Re: Osiągnięcia? 23.03.06, 20:53
                  W tej Anglii troche glupieja. Z jednej strony - darmowa antykoncepcja, nie
                  powinnas miec dzieci przed 20. rokie zycia, po 40. moze tez nie, bo to
                  takie "trendy". Najlepiej pomiedzy 25. a 35. rokiem zycia. Wiec moze
                  osiagnieciem tych kobiet jest to, ze wpasowaly sie w konwencje? Ze niczym nie
                  zaburzyly wizerunku kobiety-idealnej matki? Ze zaplodnione zostaly "normalnie",
                  a nie in vitro? Ze ich dzieci sa zdrowe? A w ogole co to za pomysl, zeby robic
                  z biologii osiagniecie!!!
                  • formaprzetrwalnikowa Re: Osiągnięcia? 23.03.06, 20:56
                    tez uwazam, ze nie należy z czegos co jest normą (znaczna większosc kobiet ma
                    co najmniej jedno dziecko) i wipsane jest w biologię 'osiagnięcia'. to tak,
                    jakbym powiedziała: moim największym osiągnieciem jest to, ze widzę, słyszę,
                    mówię, chodzę itp w sytuacji, kiedy posiadam cały zestaw niezbędnych do
                    tego 'narzędzi'
    • skajstop Re: Osiągnięcia? 23.03.06, 18:55
      formaprzetrwalnikowa napisała:

      > co o tym sądzicie?

      Mnie się wydaje, że w tych odpowiedziach słychać, ze chodzi nie tyle o
      urodzenie, co o wychowanie. To znaczy, proces wychowywania :) I to faktycznie
      jest niesamowicie trudna sprawa... więc jesli się uda, to jest megasukces,
      powiedziałbym :)

      Ale być może nadinterpretowuję :)
    • chihiro2 Re: Osiągnięcia? 23.03.06, 19:58
      Nie uwazam, zeby posiadanie dzieci, a nawet wychowanie ich na "porzadnych
      ludzi" bylo jakims osiagnieciem. Ja w ogole nie wierze, ze mozna kogos
      wychowac. A jak ktos stawia sobie cel - miec dziecko i je wychowac, to juz
      strasznie zal mi tej osoby, ze taka zamknieta jest i nie mysli po prostu o
      stworzeniu nowego czlowieka, tylko patrzy na niego przez pryzmat: MOJE dziecko.
      Nie wierze, ze czlowiek moze byc czyjs.

      A tak poza tym to nie stawiam sobie zadnych celow w zyciu, wiec i nie mam
      osiagniec. Nie mam tez rozczarowan. I dobrze mi z tym, rozwijam sie w taki
      sposob, ze stawianie sobie celow uwazam za cokolwiek dziwne. A jak mi czyms
      zalezy, to po prostu sie o to staram, i wynika to z mojego wewnetrznego
      imperatywu, a nie z jakichs przemyslen i planow. Nie robie planow.
    • eeela Re: Osiągnięcia? 23.03.06, 21:08
      Moze kobiety te uzyly po prostu skrotu myslowego (od "miec dzieci" do
      "wychowywac dzieci"). Walac truizmami: wychowanie czlowieka to ogromne wyzwanie,
      niosace trud i z pewnoscia tez radosc. Kazdy kolejny etap - nauka czytania,
      jakis egzamin, nauka plywania, ja wiem, pierwszy skok na koniu czy cokolwiek -
      do wszystkiego tego rodzic przyklada reke i wszystko to traktuje jako osobisty
      sukces, i chyba nie tylko dlatego, ze sam te reke przylozyl, ale tez dlatego, ze
      z potomstwem swym sie w jakis sposob identyfikuje i czerpie radosc z jego
      osiagniec dokladnie tak samo, jesli nie bardziej, jak ze swoich wlasnych.
      • chihiro2 Re: Osiągnięcia? 23.03.06, 21:12
        I to wlasnie jest wedlug mnie chore. Bo co jak dziecku sie nie powodzi? Jak
        jest niepelnosprawne? Osobista porazka rodzica? I jak tu okrslic
        czlowieczenstwo? Kazdy jest dla siebie, nie zyje na sukcesach/porazkach innych
        i nie moze sie przez nikogo innego samookreslac.
        • eeela Re: Osiągnięcia? 23.03.06, 21:30
          Niepelnosprawnosci nie nalezy rozpatrywac w kategorii sukcesow i porazek,
          niezaleznie od tego, czy w odniesieniu do siebie, czy do swoich dzieci.
          Natomiast, tak, uwazam, ze jesli dziecko kradnie czy uzywa przemocy, jest to
          osobista porazka rodzica jak najbardziej. I nie jest to chore, tylko naturalne.
          Male dziecko wcale nie zyje wlasnym zyciem, nie jest samodzielnym istnieniem, a
          jego losy nie sa zapisane w gwiazdach. Jego przyszle wybory i poczynania zaleza
          od tego, jak jest traktowane i czego uczone u zarania swego zywota. Normalny
          rodzic nie traci poczucia lacznosci z losami swego dziecka nawet wowczas, gdy
          jest juz ono dorosle, i to jest naturalne. Jednakze madry rodzic doroslym
          dzieckiem nie usiluje juz kierowac; co najwyzej - doradzac, jesli zostanie o to
          poproszony.
          • chihiro2 Re: Osiągnięcia? 23.03.06, 21:54
            Nie uwazam, ze jak dziecko kradnie czy stosuje przemoc to jest to porazka
            rodzicow. Wierze w reinkarnacje, a tam podejscie do rodzica i dziecka jest
            nieco inne.

            >Jednakze madry rodzic doroslym dzieckiem nie usiluje juz kierowac;
            A mlodszym moze kierowac? Nie uwazasz tego za pyche, ze rodzic ma kierowac
            dzieckiem? Bo ja tak - zamierzam byc przewodnikiem mojego dziecka, ale w
            umiarze, dokladnie tak samo jak wobec czlowieka doroslego. Bo ja nie traktuje
            dziecka jako "dziecka" tylko jako "czlowieka", ktore wlasnie zyje wlasnym
            zyciem, jest samodzielnym istnieniem. A jego losy nie sa oczywiscie zapisane w
            gwiazdach :) Nie zaleza tez tylko od tego, jak jest traktowane i czego jest
            uczone u zarania swego zywota. Bo nie wierze w tylko jeden zywot.
            • eeela Re: Osiągnięcia? 23.03.06, 22:22
              W dyskusje z wierzeniami nie bede sie wdawac.
              • chihiro2 Re: Osiągnięcia? 23.03.06, 22:24
                Ja takze nie chce :) Tylko ze u mnie wlasnie wiara zmienia punkt widzenia.
        • stella25b Re: Osiągnięcia? 24.03.06, 09:13
          Jesli niepelnosprawnym dzieckiem rodzice pokieruja tak aby czulo "sprawne", a
          do tego potrzeba niesamowitej milosci, energii i samozaparcia to moim zdaniem
          bedzie to ich najwiekszy zyciowy sukces.
    • agni_me Re: Osiągnięcia? 23.03.06, 21:44
      Nie wydaje ci się nieco prymitywne podejście, które wartościuje osiągnięcia
      tylko przez pryzmat trudności i włożonego w nie wysiłku? Moim zdaniem wartość
      osiągnięcia zamyka się nie w trudności "uzyskania", a w jakości jaką daje
      życiu. Temu konkretnemu życiu. Niby dlaczego odmawiać komuś prawa do
      traktowania rodzicielstwa jako największego sukcesu? Bo dziecko bez problemów i
      w wychowaniu dziecka pomaga mamusia i mąż? Idiotyzm.

      Kiedy mówię o dziecku, jako o osiągnięciu nie mówię o jakimkolwiek posiadaniu.
      Mówię o tym, że nieprosta decyzja jaką kiedyś musiałam podjąć była najlepsza. O
      tym, że poradziłam sobie z nauką, karierą zawodową i byciem matką. O tym, że
      spokojnie mogłabym sprzedawać w sklepie rybnym i cieszyć się życiem i nie
      byłoby ono o nic uboższe, a bez dziecka trudno mi je sobie wyobrazić. O tym, że
      muszę przełamywać każdego dnia własne lenistwo, wygodnictwo, koncentrowanie się
      na sobie i własnych przyjemnościach. I błagam, nie bredźcie o biologii. A
      argument, że większość kobiet ma dziecko jest poniżej krytyki. No i co z tego,
      że ma? Większość kobiet pływa i nie uważa tego za osiągnięcie.

      Trudno spodziewać się, moim zdaniem, żeby obcej pańci na jakimś szkoleniu
      wyznawać intymności. Ludzie wtedy posługują się skrótem - największe
      osiągnięcie - dziecko, bez wnikania. A odpowiedź wcale nie jest poprawna, mam
      wrażenie, że obecnie należy w pewnych kręgach do najmniej poprawnych.
      • staua Re: Osiągnięcia? 23.03.06, 21:59
        To ja pierwsza zaczelam bredzic o biologii i nadal uwazam, ze to, co napisalam
        ma sens. Z tym ze dla mnie to jest wyzwanie. Jakbym nie umiala chodzic, to
        pewnie nauczenie sie tez byloby dla mnie osiagnieciem, pisalam z osobistej
        perspektywy.
        • agni_me Re: Osiągnięcia? 23.03.06, 22:52
          Ma sens. Pewnie. Trudno dyskutować z biologią. Każda samica, nie tylko kobieta,
          jej podlega. Rzecz w tym, że nie zgadzam się, że między mną, moim synem z
          wszystkimi przyległościami istnieje to proste przełożenie, które widzę u suki i
          szczeniąt. Nie zgadzam się, że skoro prawie wszystkie kobiety rodzą, to
          umniejsza to moje osięgnięcie, jakim jest moje rodzicielstwo i mój syn. Mimo,
          że sam akt poczęcia należał do niezwykle przyjemnych, ciąża była pasmem
          rozrywek, poród trwał chwilę, a i wychowywanie jest źródłem zabawy zdecydowanie
          bardziej niż udręką. I mimo, że każda kobieta może być matką, a tylko ułamek
          procenta w ciągu kilku lat pracy staje w miejscu, które miało być uwieńczeniem
          zawodowej kariery. Zdecydowanie bardziej cenię sobie to, co cenię.

          Jeśli kogoś to dziwi i przypisuje to biologii, mojemu niezrealizowaniu, temu,
          że wypada tak mówić, że środowisko i tym podobne, to jest to bardziej jego
          problem. Nie mam najmniejszego kłopotu, żeby rozumieć kobiety, które jako
          największe osiągnięcie podają fakt, że pływają. Rozumiem (chyba) te, które jako
          osiągnięcie życia podają zdobycie najwyższego szczytu, bez względu czy to
          Everest, czy profesura. Ale dla mnie te osiągnięcia są tyle samo warte, co
          wydzierganie szalika. I rodzicielstwo. Nie czuję potrzeby oceniania osiągnięć
          innych i wartościowania ich - im niezwyklejsze czy trudniejsze tym
          wartościowsze.
          • staua Re: Osiągnięcia? 24.03.06, 18:07
            Chcialam tylko podkreslic, ze samego zdania o biologii nie uwazam za bredzenie, tylko stwierdzenie
            faktu. Poza tym zgadzam sie z Twoim pojmowaniem rodzicielstwa.
            Moze za osiagniecie mozemy uwazac cos, co daje nam satysfakcje po prostu? Przeciez dzieci potrafia
            dac wielka satysfakcje, samo ich istnienie i patrzenie jak rosna, to cos wspanialego.
            • agni_me Re: Osiągnięcia? 24.03.06, 18:50
              O ile trudno się nie zgodzić z twoim zdaniem o biologicznej roli kobiety, co
              zresztą napisałam, i której nie zamierzam podważać, o tyle za brednię uważam,
              że w jakikolwiek sposób biologia zmniejsza "osiągnięcie" kogoś, kto tak
              traktuje rodzicielstwo.

              Nie bardzo mam czas na powtórne prześledzenie wpisów, by podać fragmenty, do
              których się odnosiłam ale to z pewnością nie była twoja wypowiedź. Co nie
              zmienia faktu, że mogłam to napisać wyraźnie wyżej zamiast dalej tokować w
              obronie "dziecka jako osiągnięcia".
              • staua Re: Osiągnięcia? 24.03.06, 18:55
                Ja tez uwazam, ze nie zmniejsza.
                Jesli chodzi o tokowanie, nie szkodzi, bardzo mi sie podobalo to, co napisalas.
                • aaneta Re: Osiągnięcia? 24.03.06, 19:10
                  Dziewczyny, a czy nie jest po prostu tak, że za osiągnięcie uważa się coś, co
                  kosztowało dużo wysiłku? Może to zbytnie uproszczenie, ale, niezależnie od
                  biologii, posiadanie dziecka i praca z tym związana to nie byle jaki wysiłek,
                  oczywiście rekompensowany na różne sposoby, ale jednak. Może to o to chodzi?
      • formaprzetrwalnikowa Re: Osiągnięcia? 23.03.06, 23:00
        bo była mowa o osiągnięciach w sensie pokonywania trudnosci, tego jak krok po
        kroku się do czegos dochodziło, jakich umiejętności się uzyło, jakie cechy
        charakteru były pomocne. mysle, ze takie opisanie zadania (a takie własnie były
        instrukcje i definicja osiagnięcia) - zawęża - że uzyje takiego określenia -
        'osiągnięcia' do pewnej grupy spełnionych zespołów czynnosci, jak np nauka
        pływania (większosc kobiet umie pływac, ale nikt się z tą umiejetnoscią nie
        rodzi - dla mnie własnie nauka pływania jest największym osiagnieciem; nie
        wszystkie moje dyplomy, tytuły i insze inszosci).
        Zgodziłabym sie ze posiadanie dzieci w/w pojęciu jest 'osiągnięciem', gdyby
        dziewczyna powiedziała: to, ze mam dwoje cudownych dzieci, jednoczesnie
        pracując, studiujac i ucząc sie języka. ja nie twierdze, ze posiadanie dzieci i
        wychowywanie ich to bułka z masłem, ja zastanawiam sie -co takiego sprawiło, ze
        tamte kobiety nie opowiedziały, w jakim sensie jest to dla nich osiągnieciem
        (taki był cel zadania - i prosze nei zasłaniac mi tu go mówieniem, ze obcej
        babie na jakis szkolenie nie bede o intymnych sprawach mówic - mogła wybrac
        mniej intymną sprawe, nie bylo przymusu opowiadania o tym czy tamtym). brak
        refleksji? automatyzm myslenia? myslenia?

        Twoje wyjasnienie posiadania dzieci jako osiągniecia brzmi jak opowiesc o
        osiagnięciu. o wielu osiągnięciach :)
        • agni_me Re: Osiągnięcia? 23.03.06, 23:31
          Wszyscy się rodzą z umiejętnością pływania, a raczej przebywania w wodzie,
          która jest naturalnym środowiskiem przez dziewięć miesięcy. Umiejętność ta
          zanika w okolicach szóstego miesiąca życia. Wystarczy nie dopuścić by zanikła.
          Ale nie o tym.

          W zbyt wielu szkoleniach tego typu brałam udział po obu stronach, żeby nie
          wiedzieć, że warto odpowiedź i własne staranie dopasować do celu badania. Może
          panie miały tak samo? Uznały, że nie ma potrzeby się wysilać na precyzyjne
          wypowiedzi.

          Postawiłaś bardzo konkretny problem - czy dziecko może być postrzegane jako
          osiągnięcie skoro każdy może sobie urodzić. Odpowiadziałam, że tak, że można
          tak postrzegać posiadanie potomstwa. Także w sensie pokonywania trudności,
          pomocnych cech charakteru i umiejętności nabytych.I że za skrótową wypowiedzią
          często czai się wcale nieprosta odpowiedź. Tylko trzeba chcieć to zobaczyć.
          • braineater Re: Osiągnięcia? 24.03.06, 09:13
            Uffffff, jak dobrze byc facetem i mieć osiągnięcia typu balowałem przez cały
            tydzien i nie umarłem, a i tylko raz zaliczyłem zgon:)
            A wracając do dzieciowego tematu, to podejrzewam, że w moim małżeństwie,
            dzieciak byłby jakimś sukcesem. Nie to, ze byłby zdrowy, szybko urodzony i w
            ogóle, tylko potraktowałbym jako sukces umiejetność wychowania go tak, by po
            pierwsze nie spieprzył nam aktualnego, w miarę wygodnego życia, a po drugie
            tak, by potrafił nie spieprzyć zycia sobie i innym. Podejrzewam, że czułbym coś
            w rodzaju dumy, widząc jak owoc mych lędźwi potrafi sobie radzić w zyciu i
            czuje się dobrze z tym kim jest, i jakich ma starych. Sukcesm byłoby też
            najprawdopodobniej wychowanie dzieciaka tak, by nie koniecznie wyrósł na
            aspolecznego sukinsyna, jak jego szanowni rodzice. Z tym, ze to wszystko
            teoria, bo podjrzewam równiez, ze pierwszym uczuciem wobec tego hipotetycznego
            dzieciaka, byłaby panika i rozpaczliwe okurwawcojasieznowuwładowałem?!

            P:)
            • stella25b Re: Osiągnięcia? 24.03.06, 09:21
              Wlasnie Brajan, dobrze gadasz, podzielam Twoje zdanie. Ja napisalam powyzej
              podobnie ale jeszcze raz powtorze: Sukcesem rodzica jest wychowanie
              szczesliwego czlowieka.
              • chihiro2 Re: Osiągnięcia? 24.03.06, 10:15
                Ale rozic jest przede wszystkim czlowiekiem!!! Dlaczego postrzegacie sukcesy
                jako "sukces moj jako rodzica", "sukces moj jako pracownika" nie precyzujac
                tego, a nie ma zwyklego "sukces moj jako czlowieka"??? W kazdej kategorii mozna
                znalezc jakis sukces, ale nie chce mi sie wierzyc, by ktos jako "sukces moj
                jako czlowieka" uznawal wychowanie dziecka albo osiagniecia zawodowe. A jesli
                tak, to zal mi takich ludzi, tego typu osiagniecia sa dla mnie zbyt plytkie
                (osiagniecia zawodowe) i pyszne (wychowanie dziecka).
                • braineater Re: Osiągnięcia? 24.03.06, 10:33
                  Okej Cziro, tylko, co w takim razie chiałabyś wpisać w kategorię 'mój sukces
                  jako człowieka'? Bo mnie przychodza akurat proste rzeczy do głowy - że sobie
                  nieźle radzę w życiu, że nie jestem sks.ynem, że z niesprecyzowanych planów,
                  ktore miewam, trafiaja mi sie calkiem sprecyzowane korzyści - zarowno
                  materialne jak i niematerialne, że mam zajebistą żonę, że mimo awersji do szkół
                  wszelakich przeszedłem całą ścieżkę edukacyjną, udowadniając sobie parę rzeczy
                  (głównie to, że lenistwo jest najbardziej porzadaną cechą w pracy naukowej:),
                  ze potrafię cieszyć sie byle pierdołą i nie przejmowac tragediami, nawet
                  własnymi.

                  Tylko kurde, czemu mialbym to traktowac jak sukces? To przeciez jestem ja, mam
                  tak, jak chce mieć, tyle, że nie jest to wynikiem jakiś szczególnych wysiłków i
                  zabiegań, tylko tego, że jestem generalnie farciarzem i wychodzi mi 99% rzeczy,
                  za które sie zabieram. Nie odczuwam z tego powodu dumy - po prostu przyjmuję to
                  do wiadomosci i tyle.
                  A dzieciak o którym pisałem powyżej wymagałby ode mnie pracy, czyli robienia
                  rzeczy na które niekoniecznie mam ochotę, ale które musza byc zrobione. I
                  sukcesem dla mnie by było, gdybym potrafił na jakiś czas zrezygnowac z lenistwa
                  i zaangażowania w bycie sobą i zajął sie czyms dla mnie kompletnie obcym i nie
                  ukrywam, cokolwiek jak na razie odrzucającym. Byłoby to pokonanie jakiejś
                  bariery, bodaj drugie w moim zyciu po tym jak postanowiłem sobie udowodnic, że
                  studia z wynikiem bardzo dobrym moze skonczyc nawet głupek mojego pokroju. I
                  własnie przebicie tej bariery, jakas zmiana wprowadzona we mnie samym,
                  podejrzewam, że byłyby dla mnie sukcesem. Dzieciak w tym wypadku to tylko
                  katalizator, nic więcej.

                  P:)
                  • chihiro2 Re: Osiągnięcia? 24.03.06, 10:53
                    Trudno jest w ogole traktowac sukces bez zadnego kontekstu, porownania z
                    innymi. Ktos, kto wspial sie na wszystkie wierzcholki najwazniejszych gor, tez
                    moze powiedziec: "To przeciez jestem ja, moje wyczyny nie byly jakims
                    szczegolnym osiagnieciem, wynikaly z wewnetrznej potrzeby wspinania sie".
                    Podobnie moze mowic autorytet filozoficzny, moralny itp. Czytalam dawno temu
                    chyba w Polityce artykul o ludziach, ktorych w Polsce uwaza sie za uczciwych,
                    tych, ktorzy nawet w czasach politycznie trudnych zachowywali sie tak, ze nie
                    wstydza sie teraz samych siebie. Wszyscy mowili, ze to nie jest zadne
                    osiagniecie byc uczciwym, nie mogliby postepowac inaczej. Tylko ze nawet
                    miano "uczciwych" zyskuja w porownaniu z innymi.
                    Ja za swoj sukces w porownaniu z innymi (bo tak w oderwaniu od ludzi to nie mam
                    sukcesow i uwazam, ze wtedy niczego nie mozna nazwac sukcesem) uwazam to, ze
                    wartosci nadrzedne, moj silny kregoslup moralno-etyczny, pozwala mi
                    funkcjonowac dobrze w tym swiecie, w ktorym zyje. Wprawdzie jestem czasem
                    odludkiem (nieodludkowstwo swietnie potrafie udawac), wprawdzie nie mam o czym
                    rozmawiac z wiekszoscia znanych mi osob, ale jestem przekonana, ze moje
                    postrzeganie swiata i rzeczywistosci jest sluszne. Jak juz pisalam -
                    duzo "prawd" podwazam i na kazdym kroku przekonuje sie, ze moj stosunek do
                    swiata daje mi glebie prawdziwego szczescia, radosci, spokoju i spelnienia.
                    Niektorzy postrzegaja mnie pewnie za arogancka, bo niby z jakiej racji moje
                    poglady maja byc sluszne? Ale takie "oswiecenie" trzeba po prostu przezyc, za
                    zwyczajnie mam wrazenie, ze w mojej glowie z kazdym rokiem coraz wiecej rzeczy
                    uklada sie we wlasciwych szufladkach i staje sie coraz lepsza, wlasciwsza.


                    PS.1 - Braineater, nie jestes glupkiem :)
                    PS.2 - Proste rzeczy takze mam i moglabym uwazac za sukces - jestem zdrowa jak
                    kon, zyje zdrowo, sk.corka nie jestem, mam w zyciu szczescie (ale traktuje to
                    jako naturalny efekt moich dzialan z tego zycia i wczesniejszych), mam
                    cudownego chlopaka i wspanialy zwiazek od prawie 9 lat (co zwazywszy moj wiek i
                    brak wczesniejszych doswiadczen partnerskich ktos moglby uznac za osiagniecie),
                    mieszkam na obczyznie i nie najgorzej daje sobie rade - ale nie postrzegam ich
                    w kategoriach sukcesu.
                    • obly Re: Osiągnięcia? 24.03.06, 12:00
                      > Trudno jest w ogole traktowac sukces bez zadnego kontekstu, porownania z
                      > innymi.


                      Właśnie to jest sedno tej dyskusji! Generalnie autor tego postu wykazał jak dla
                      mnie bezsens wytykania sobie czy komuś osiągnięć w jakimkolwiek konteście gdyż
                      takowe powstaja jako sztuczny twór na tzw. tle który jest nie tylko ruchomy ale
                      i wypaczony możliwością naszego postrzegania ;)))) hej

                      pozdrawiam
                      • quarantina Re: Osiągnięcia? 24.03.06, 12:07
                        Ale czy można rozmawiać o czymkolwiek bez kontekstu?
                        Człowiek jest "zakorzeniony" w kontekstach i chyba nie bardzo potrafi
                        postrzegać bez nich. Może porównywać konteksty, ale wyjście poza nie nie wydaje
                        mi się możliwe.
    • obly Re: Osiągnięcia? 24.03.06, 10:07
      smiem twierdzić że nic w tym naszym życiu nie jest na tyle ważne by traktować
      coś jako osiągniecie samo w sobie.
      Natomiast co do treści zapytania to widocznie motywacją tych osób było stworzyc
      jak najlepsze warunki dla swojej rodziny i te cele które ty wymieniasz jako
      istotne były jedynie srodkiem do tego aby móc sobie powiedzieć mam fajne
      dzieciaki, mam fajnego męża, cokolwiek sięstanie jest dobrze.
      Za duzo się zapomina że wszystko co jest naokoło zostało ponoć stworzone aby
      nasze życie było przyjemniejsze i wygodniejsze.
      • stella25b Re: Osiągnięcia? 24.03.06, 10:10
        obly napisał:


        > Za duzo się zapomina że wszystko co jest naokoło zostało ponoć stworzone aby
        > nasze życie było przyjemniejsze i wygodniejsze.

        A kto stworzyl takie warunki????
        >
        • obly Re: Osiągnięcia? 24.03.06, 10:15
          to nie ma znaczenia kto stworzył te warunki, wchodzisz do sklepu i wybierasz co
          ci potrzebne i nie pytasz kto zbudował sklep i dlaczego i komu dał w łapę.
          po za tym uwarunkowanie to się pojawia raczej w naszych reakcjach niż w świecie
          zewnętrznym.
          ale tam...
          a co do religii to strzeż mnie panie boże przed kazdą religią.. ;))
          • stella25b Re: Osiągnięcia? 24.03.06, 10:20
            obly napisał:

            > to nie ma znaczenia kto stworzył te warunki, wchodzisz do sklepu i wybierasz
            co
            >
            > ci potrzebne i nie pytasz kto zbudował sklep i dlaczego i komu dał w łapę.
            > po za tym uwarunkowanie to się pojawia raczej w naszych reakcjach niż w
            świecie
            >
            > zewnętrznym.
            > ale tam...
            > a co do religii to strzeż mnie panie boże przed kazdą religią.. ;))


            A ja to widze jako dzielo ludzkosci. Religia tez jest jej wytworem.
            • obly Re: Osiągnięcia? 24.03.06, 10:30
              nie wiem nie widzę czogokolwiek w kategorii "dzieło ludzkosci"
              tak naprawdę tym "dziełem" jest konsekwentne niszczenie wszystkiego co się
              spotyka na swojej drodze i czego się nie rozumie, z rozmysłem czy bez. a
              religie właściwie to sankcjonują i dają "dupokrytkę" filozoficzną. Dodatkowo
              jeszcze masz przyrzeczenie że robisz bardzo dobrze i że będzie nagroda. ale
              najpierw musisz umrzeć. najlepiej w bólach.

              dlatego nie dziwię się że osoby biorące udział w tym cyrku czasem są w stanie
              wskazać swoje dzieci jako największe osiągnięcie, co zresztą też jest
              nieprawdą. Ale jest o wiele wiarygodniejsze.
          • formaprzetrwalnikowa Re: Osiągnięcia? 24.03.06, 10:21
            ja mysle, ze chodzi bardziej o 'stworzenie warunkow' w sensie: ja zarobilem na
            to, zeby moc sobie kupic, co chce. a moi rodzice, dziadkowie, pradziadowie - na
            taki a nie inny poziom nauki, techniki, ekonomii, wolnosci itp.
            no, chyba ze sie wierzy w to, ze 'pan bog stworzyl swiat i stwarza go w kazdej
            chwili, wiec nic nie jest zasluga czlowieka' - ale jak rozumiem z powyzszego
            wpisu raczej nie ejstes zwolennikiem tego typu teorii
            :)
    • ash3 Re: Osiągnięcia? 24.03.06, 10:56
      A może po porstu to niemumiejętność słuchania pytań ze zrozumieniem? Może jakos
      zlało sie to "najtrudniejsze" (bo jak rozumiem - to miało być kryterium, a nie
      największa duma czy osobista radość z osiagniecia czegoś?: "jedno z zadan
      polegało na
      > opowiedzeniu o jednym ze swoich osiagnięć, czymś, co było dla opowiadajacego
      > trudne, ale mimo trudności osiągnął zaplanowany cel") osiągnięcie z
      "sprawiajacym najwięcej satysfakcji" czy "najszczęśliwszym".

      Jeszcze tak technicznie, nie bardzo rozumiem ten fragment opisu:
      Słuchający mieli tak
      > kierować rozmową, żeby pokazać opowiadającemu, jaki radził sobie z
      > trudnościami, podkreślić mocne strony, itp, itd - to w końcu kto mial
      opowiadać a kto słuchać?
      • formaprzetrwalnikowa Re: Osiągnięcia? 24.03.06, 12:02
        ash, twoja teoria o niezrozumieniu pytania brzmi prawdopodobnie i zgadzam sie z
        nia. zastanawiam sie tylko, dlaczego wybraly akurat posiadanie dzieci? co
        sprawilo, ze ich mysli powedrowaly w te strone?
        im bardziej was czytam, tym bardziej precyzuje, o co tak naprawde pytam, nad
        czym sie zastanawiam...
        nie, nie chodzilo o ';najtrudniejsze' - po prostu o cos, co bylo trudne itd.

        technicznie: uzylam pewnych skrotow, ale jesli chcesz: bylo to szkolenie z
        terapii zorientowanej na rozwiazanie i bioracy udzial cwiczyli umiejetnosc
        zadawania wlasciwych pytan -stad cwiczenie z zadawania odpwoeidnich pytan
      • beatanu Re: Osiągnięcia? 25.03.06, 09:42
        ash3 napisała:

        > A może po porstu to niemumiejętność słuchania pytań ze zrozumieniem?

        Jestem jak najbardziej skłonna podpisać się pod tą odpowiedzią, chociaż tak
        naprawdę nalepiej byłoby zapytać te panie, które właśnie za swoje największe
        osiągnięcie uważały swoje dzieci :)

        Może po prostu nastąpiło pomieszanie pojęć i definicji? Czyli właśnie to, o
        czym pise Ash i w pewnym sensie Nietoperz? To co miało być "najtrudniejszym
        osiągnięciem" ewoulowało w kierunku tego, co naważniejsze, co najwspanialsze,
        co przynoszące najwięcej satysfakcji i radości? I niekoniecznie musi to być
        rozpatrywane w kategorii "osiągnięcia".
    • nienietoperz Re: Osiągnięcia? 24.03.06, 11:37
      Formo,
      przy calym szacunku, lista wypisanych wyzej nonsensow jest dosc poruszajaca.
      Postaram sie abstrahowac od wartosci/trudnosci posiadania dzieci, bo nie o to
      tu przede wszystkim chodzi.

      Po pierwsze, masz prawo do postrzegania swiata, swojego zycia i swoich osiagniec
      w sposob dowolny; nie wiem jednak dlaczego fakt, ze ktos obok postrzega te same
      sprawy inaczej, ma byc szokujacy, czy nawet zastanawiajacy. Co smieszniejsze,
      kiedy tylko ktos do Twojego schematu nie pasuje, probujesz wykombinowac, w jaki
      to schemat musi wobec tego wpadac - zaszczekana w domu, religijnie stlamszona,
      etc..

      Po drugie, Twoje (i nie tylko) uwagi zwiazane z niestosownoscia odpowiedzi wobec
      tresci pytania, potwierdzaja ogolny bezsens szkolen, rozmow, etc. prowadzonych
      wedle ksiazki. Jak rozumiem ma byc tak: zadajemy wzorcowe pytanie o osiagniecia
      i trudnosci, kazdy produkuje wzorcowa odpowiedz typu 'uczylem sie jezyka, bylo
      trudno, bo nie mialem czasu, ale patrzcie jak dobrze wyszlo' albo 'chcialem
      wyjechac za granice, trudne to jest niezwykle, ale jestem tu' (i tak dalej z
      dostaniem pracy, trudym projektem, etc.) Kiedy tylko ktos na naturalne pytanie:
      'co waznego osiagnales' probuje odpowiedziec to, co mu naturalnie przychodzi do
      glowy, wszyscy wokol sie nieomal lapia za serce, ewentualnie rozwazaja z
      usmiechem niezrozumienie obowiazujacej sztampy. A jesli ktos powiedzialby o
      tygodniu picia na umor (przyklad courtesy of Braineater)? To jest niewatpliwie
      trudno przezyc. Albo o hodowli golebi (chyba latwo)?
      Po trzecie, zwiazane z tym co wyzej: idea bezposredniego laczenia wartosci
      osiagniec z wlozonym wysilkiem sprawdza sie w sposob mocno ograniczony. Jesli na
      przyklad Twoja druga polowka zdecydowala sie na Ciebie po wielu wysilkach
      zalotach staraniach i wybiegach, to ma byc lepsza niz gdyby beznadziejnie sie
      zakochala na Twoj (pierwszy) widok? Mocno to dziecinne. Podobnie idea zawodowe:
      OK, prywatne, uczuciowe: BE.

      Zreszta jestem zdecydowanym przeciwnikiem dzielenia zycia na zawodowe/prywatne,
      staram sie byc soba (z przerwami na bycie nienietoperzem:-) w miare jednostajnie.

      Uklony,
      nntpz
      • formaprzetrwalnikowa Re: Osiągnięcia? 24.03.06, 11:57
        nienietoperzu,
        zdaje sobie sprawe z tego, ze moje postrzeganie swiata jest inne od pan, o
        ktorych pisalam. powiem nawet, ze bardzej inne niz myslalam. to nie jest tak,
        ze odmawiam im prawa do uporzadkowywania swiata po ichniemu, ale -przyznaje-
        cholernie odstaje to od mojego schematu -tak bardzo, ze glupieje, bo nie wiem,
        jaki schemat do tego wykombinowac. uwazam,z e zyciorysy ludzkie mozna opisac
        wedlug pewnych schematow - ze wbrew protestom - kazdy z nas mysli o sobie w
        jakis sposob (jak sie przedstawiasz, kiedy jestes poproszony
        o 'introduction'?) , bo to porzadkuje w pewnien sposob swiat. jednym z celow
        mojego postu bylo zrozumienie rozumowania, ktorego ja nie rozumiem (skrot
        myslowy, ktorego nie rozszyfrowalam)- bo moj swiat jest inny.

        troche chyba przesadziles, ze jesli ktos/cos nie pasuje do mojego schematu
        probuje wykombinowac, w jaka 'szufladke' wpasowuje sie - zbyt wiele
        generalizacji na podstawie jednego postu, ale wspanialomyslnie wybaczam Ci,
        albowiem podejrzewam, ze - jak sam napisales 'poruszajace' to bylo, wiec i
        Ciebie poruszylo (ze tak dopasuje do to szufladki ;-))
        • obly Re: Osiągnięcia? 24.03.06, 12:03
          Formo myslisz że to co myślisz teraz jest trwałe?
          A mnie się wydaje bardziej prawdopodobne że za kilka lat przy posiadaniu
          dziatków będziesz postrzegać osoby młodsze bez tej umorusanej czekoladą
          przylepy jako .... no własnie ;))) cudny dzień
          • formaprzetrwalnikowa Re: Osiągnięcia? 24.03.06, 12:40
            coz, powiem tak: podejrzewa, ze to sie moze z mienic. ale z drugiej strony nie
            wierze, zeby posiadanie dzieci AZTAK bardzo mnie zmeinilo. wiec, powiedzmy:
            zmiana pewnie nastapi, ale nie o 180* - w koncu jestem juz dojrzala kobieta
            ;)
            • chihiro2 Re: Osiągnięcia? 24.03.06, 13:13
              Ja tez nie podejrzewam, zeby mialo Ci sie drastycznie zmienic. W koncu niektore
              kobiety i do smierci w poznym wieku nie maja instynktu macierzynskiego, a jak
              maja dzieci to wcale nie sa one najwazniejsze w ich zyciu. I jest to calkowicie
              normalne. Wydaje mi sie tu, ze obly sugeruje, ze kobieta nie majaca dzieci i
              nie chcaca ich miec nie moze sie wypowiadac na "macierzynskie" tematy, bo nic
              nie rozumie, bo sama nie przeszla itd. I stara sie wpasowac troszke kobiete w
              okreslone ramy. A jedynych slusznych ram kobiecosci nie ma.
              • obly Re: Osiągnięcia? 24.03.06, 13:54
                ja nic nie sugeruję;)))

                to TY sugerujesz! Teraz!

                PS1. nie rozmawiamy o dzieciach

                PS2 jedyne co ja chciałęm powiedziec ze nasze osiągnięcia wynikają jedynie z
                porównań co do naszej osoby (inaczej się będę czuł w japońskiej szatni dzokejów
                a inaczej pod prysznicem z drużyną koszykarską czarnoskórych demonów parkietu)
                która się zmienia. myslicie że staruszki nie myslą o seksie w wieku lat 70 bo
                przez całe życie nie myslały o seksie? A ta co mysli w wieku 80 lat tylko o
                seksie to chielibyście mieć ja za babcię?

                __
                nic to, jutro kupię lepszą gazetę
                • daria13 Re: Osiągnięcia? 26.03.06, 15:42
                  Już o tym pisaliście, ale powtórzę: problem wynika z nieporozumienia
                  nomenklaturowego i skrótowego; tym dwóm kobietom chodziło z pewnością o
                  wychowanie, a nie posiadanie dzieci. A to, że odpowiednie wychowanie dzieci
                  jest najtrudniejszą sztuką nie ulega dla większości osób te dzieci
                  posiadających wątpliwości.
                  Wychowanie nie polega na zniewoleniu dzieci, ale na tym by być dla nich
                  przewodnikiem, bo bez tego pogubiłyby się w labiryncie życia bardzo szybko, by
                  wyposażyć je w odpowiednie narzędzia, bez których w tym labiryncie byłyby
                  bezbronne i odpowiednio zahartować na trudy życia. Jak trudno jest to wszystko
                  zgrać wie tylko ten, któremu to się udało bez porażki.
                  Wieczne dylematy: wychowanie zbyt pobłażliwe - źle, zanadto surowe - jeszcze
                  gorzej. Kiedy już znajdziemy "złoty środek" zawsze mogą się zdarzyć
                  niekontrolowane wybuchy zniecierpliwienia, bo nie jesteśmy maszynami i mamy
                  gorsze dni i wtedy wszystko bierze w łeb.
                  Kiedy udaje nam się, wychować i wyposażyć dzieci tak, żeby wyrosły z nich
                  mądre, wartościowe i szczęśliwe osobniki, możemy z pewnością ocenić swój trud
                  jako olbrzymie osiągnięcie. Co nie znaczy, że mamy im pisać życiorysy, mamy je
                  tylko odpowiednio wyposażyć na drogę ku dobremu życiu. Uf, ale pojechałam:)
                  Pozdrawiam:)
                  Ps.
                  Z największym zainteresowaniem i poparciem czytałam wypowiedzi Agni. To bardzo
                  mądre uwagi, pod którymi też się podpisuję.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka