braineater
11.04.06, 09:05
wierszyk na wtorek. Nawet nie to, że fajny, ale tak sobie z rana zapodalem na
słuchawki Gilesa Petersona w mixach Normana Jay z płytki Desert Island i
momentalnie mi się ten Sandburg przypomniałbył i mnie meczy. więc go wrzucam,
może meczyc przestanie.
Carl Sandburg
Fantazja jazzowa
Bębnijcie w bębny, bijcie w swoje bandża, szlochajcie na długich, krętych
saksofonach. Zaczynajcie już, o jazzmani
Strzelajcie kostkami palców o dno cynowych patelni, niech sączą się wasze
puzony, niech szeleści cicho-sza, cicho-sza śliski szklany papier.
Jęczcie jak wicher jesienny wysoko w konarach drzew, jęczcie cicho jakby
pragnąc okropności, krzyczcie jak wóz wyścigowy uciekający przed policją na
motocyklu, bang bang! o jazzmani, zagrzmijcie naraz na bębnach, cymbałach,
bandżach, waltorniach, talerzach - niech dwóch ludzi bije się na szczycie
schodów i wydrapuje sobie oczy staczając się w zwarciu ze schodów.
Dosyć tej awantury...Teraz parowiec na Missisipi przedziera się s górę nocnej
rzeki z głośnym huu-huu-huu... i zielone latarnie wołają wysokie ciche
gwiazdy...czerwony księżyc jedzie na garbach niskich rzecznych
pagórków...Zaczynajcie już, o jazzmeni.
tłumaczenie L. Marjańska
Ciekawym czy bez muzyki tez jest fajny:)
P:)
Oryginał:
Jazz Fantasia
DRUM on your drums, batter on your banjoes, sob on the long cool winding
saxophones. Go to it, O jazzmen.
Sling your knuckles on the bottoms of the happy tin pans, let your trombones
ooze, and go hushahusha-hush with the slippery sand-paper.
Moan like an autumn wind high in the lonesome tree-tops, moan soft like you
wanted somebody terrible, cry like a racing car slipping away from a
motorcycle cop, bang-bang! you jazzmen, bang altogether drums, traps,
banjoes, horns, tin cans—make two people fight on the top of a stairway and
scratch each other’s eyes in a clinch tumbling down the stairs.
Can the rough stuff … now a Mississippi steamboat pushes up the night river
with a hoo-hoo-hoo-oo … and the green lanterns calling to the high soft stars
… a red moon rides on the humps of the low river hills … go to it, O jazzmen.