Dodaj do ulubionych

mam problem...

12.04.06, 13:54
jestesmy z zona pare lat po slubie, mamy 2 wspanialych dzieci. od jakiegos
czasu zauwazylem, ze cos jest nie tak. zeby miec wiecej czasu dla zony i
dzieci postanowilem zmienic prace, co mi sie w koncu udalo. zona byla ciezko
chora. chodzilem z nia wszedzie, do lekarza, do szpitla. trzymalem za reke,
bylem z nia i dla niej. zauwazylem, ze zona coraz wiecej czasu przed kompem
spedza. nie pracuje, wiec siedzi czasem od rano do wieczora przed nim. nic ja
nie obchodzi, ani dzieci, ani dom. zaczyna duzo klamac, mnie, znajomych, jej
kolezanki. udaje, ze wszystko jest w porzadku. teraz postanowila, ze musi od
nas odpoczac, wiec swieta spedze sam z dziecmi.
juz mam wszystkiego dosc, ale dzieci szkoda. pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • majki1976 Re: mam problem... 12.04.06, 14:00
      No to masz problem, to może znaczy :1.albo zona ma juz dość dotychczasowego
      zycia i pragnie zmian, 2.albo kogos poznała przez net (GG, forum itp)i chce sie
      z tym kims spotkac lub co gorsze sie zakochała, ja bym ja sprawdził :gdzie i z
      kim wyjechała,
      • t-rex33 Re: mam problem... 12.04.06, 14:04
        niewiedza jest błogosławieństwem :))) ja tam bym nic nie sprawdzał tylko sam
        wyjechał gdzieś z jakąś fajną kobitką :)))
        • khinga Re: mam problem... 12.04.06, 14:05
          Widocznie chłopie zasłużyłeś:))))
          • devila Re: mam problem... 12.04.06, 14:27
            Zasluzyl sobie na zadbanie o dzieci i dom, niech pozna ten codzinny majdan:))
            Najlatwiej jest powiedziec zarabiam na was a reszta go nie obchodzi,
            na dodatek uwaza, ze spelnil swoj obowiazek, phi!
            • t-rex33 Re: mam problem... 12.04.06, 14:33
              ale z Ciebie hetera, devilo :)))
              • devila Re: mam problem... 12.04.06, 14:38
                Dziekuje za komplement, ale nia nie jestem:))

                Oto wyjasnienie:
                Hetera (gr. hetaíra - dosł. towarzyszka; r.ż. od hetaíros - towarzysz kompan) -
                w starożytnej Grecji grupa zawodowych kurtyzan. Różniły się od zwykłych
                prostytutek niezależnością i dość wysoką pozycją towarzyską. Inna nazwa to córa
                Koryntu.

                W okresie Grecji klasycznej hetery były często bogatymi i wykształconymi
                kobietami, które prowadziły swobodny tryb życia ale zarazem były towarzyszkami
                ważnych osobistości, jak wodzowie, politycy czy filozofowie. Najbardziej znanymi
                heterami były Fryne i Lais. Pozycja towarzyska heter wiązała się z usytuowaniem
                kobiet w społeczeństwie greckim, które poza heterami nie brały udziału w życiu
                towarzyskim i publicznym.

                Ja natomiaste jestem wyzwolona mezatka juz od kilkunastu lat:))
                Moj mezus wie jaki skarb posiada, w przeciwnym razie nie bylibysmy juz razem:)))
                • t-rex33 Re: mam problem... 12.04.06, 14:40
                  OK, poddaje się :) Wygrałaś, i do tego wysoko :))))
                  • devila Re: mam problem... 12.04.06, 14:41
                    moj nick mowi sam za siebie:)))
        • zmartwiony6 Re: mam problem... 12.04.06, 14:10
          sprawa bylaby ogolnie latwa do zalatwienia, ale dzieci sa.
          • t-rex33 Re: mam problem... 12.04.06, 14:11
            ale dzieci tak uwielbiają dziadków :)))
          • paola80 Re: mam problem... 12.04.06, 14:11
            A ja uważam, że kluczem do sukcesu jest rozmowa !
            • t-rex33 Re: mam problem... 12.04.06, 14:13
              no nie paolka, chwile mnie nie było i znowu Ci się w głowie wszystko
              pomieszało :)))
            • to-wlasnie-ja Re: mam problem... 12.04.06, 14:14
              :)
    • devila Re: mam problem... 12.04.06, 14:19
      Nie martw sie na zapas, dziewczyna wroci do domu wypoczeta z nowym zapalem do
      zycia rodzinnego. To jest zupelnie normalne, to takie wypalenie wewnetrzne.
      Kazda kobieta zyczy sobie cos takiego po latach malzenstwa, tylko nie kazdej
      udaje sie oderwac od rodziny na te pare dni, nie kazda ma do tego odwage. Jak
      wroci bedziecie mogli zaczyc wszystko od nowa, bedzie dobrze, zapewniam Cie:)
      • majki1976 Re: mam problem... 12.04.06, 14:20
        gorzej jak z kims innym wróci w srodku siebie ...
        • t-rex33 Re: mam problem... 12.04.06, 14:20
          sugerujesz ciąże, czy kanibalizm? :))))
        • devila Re: mam problem... 12.04.06, 14:22
          Ja moge sadzic tylko wedlug siebie:)
      • zmartwiony6 Re: mam problem... 12.04.06, 14:35
        nie wiem tylko, czy ja tego jeszcze chce.
        dziekuje Wam wszystkim za odpowiedzi.
        • devila Re: mam problem... 12.04.06, 14:43
          Nie zalamuj sie tylko daj jej te jedyna szanse, do milosci nikogo nie mozna zmusic.
        • asja103 Re: mam problem... 12.04.06, 14:50
          faktycznie to jest problem...

          bo rozumiem, że mozna mieć dość faceta, ale dzieci...serwuje im takie święta,
          przecież jeśli ona nie pracuje, może jechac kiedykolwiek....hm...albo
          faktycznie jest wypalona i nie mysli..albo zakochana...i wtedy też kobieta nie
          mysli...

          masz rację szkoda dzieci, przecież widzą, że coś nie tak (a w jakim wieku są
          dzieci, jesli można spytać)...teraz będziesz musiał im tak zorganizowac święta,
          żeby to jakoś ukryć, tzn. Twój żal, złość...a najgorsze jest to,że dzieciom i
          tak będzie przykro, i tak będą widziały że sie cos pieprzy w rodzinie...

          cóż powiem stary banał..czas zrobi swoje, a wiem co mówię, sama jako dziecko
          przeżyłam cos takiego...

          ale nie przekreślaj żony, nawet kiedy mówisz, że już nic od niej nie chcesz...

          pzdr :)
          • zmartwiony6 Re: mam problem... 12.04.06, 15:25
            synek ma 4 latka a coreczka 7 i pol.
            dziekuje Ci, ze choc Ty zrozumialas o co mi chodzi.
            pozdrawiam
            • asja103 Re: mam problem... 13.04.06, 10:39
              są jeszcze mali, można ich jeszcze zbajerować (ja niestety z moim bratem
              bylismy zbyt dorośli, żeby tego nie widziec co dzieje sie w domu)....


              więc teraz na święta trochę powalcz, tak żeby dzieciom nie było smutno (wiem,
              że to dla Ciebie trudne, samemu zyć sie nie chce, a tu jeszcze człowiek ma sie
              starać i udawać)

              a potem zobaczysz, kiedy żona wróci...z "wczasów" co będzie dalej....

              ale suma sumarum to bardzo Ci współczuję...
              powiedziałabym wesołych świat, ale może to zabrzmieć złośliwie...więc zyczę
              spokojnych i w ogóle wszystkiego dobrego na przyszłość :)
              • zmartwiony6 Re: mam problem... 13.04.06, 23:16
                bardzo Ci dziekuje. swieta spedzimy z moimi rodzicami, co bedzie
                potem...zobaczymy.
                ja sobie jakos poradze, tylko jak mowie, naturalnie szkoda dzieci, no coz...
                zycze Ci rowniez zdrowych, spokojnych i radosnych swiat w kregu najblizszych Ci
                osob.
                pozdrawiam
                • asja103 Re: mam problem... 14.04.06, 08:41
                  dziekuję za miłe życzenia :)

                  odezwij sie jeszcze kiedyś i powiedz jak sobie poradziłeś z tym wszystkim

                  pzdr :)
                  • majki1976 Re: mam problem... 14.04.06, 08:54
                    cześć asja ,
                    • asja103 Re: mam problem... 14.04.06, 09:08
                      witaj Majki :)

                      jak tam do świąt wszystko przygotowane?
                      • majki1976 Re: mam problem... 14.04.06, 10:11
                        no pewnie, jajka umyte... ;-). czekaja na pomalowanie ;-0
                        • angielka10 Re: mam problem... 14.04.06, 20:05
                          porozmawiaj szczerze z zona.powiedz jej o swoich niepokojach,a przede wszystkim
                          wysluchaj jej opowiesci,postaw sie w jej sytuacje,mysl z dwoch stron-nie tylko
                          swojej.nie zalamuj zwyczajnie rak i nie mow-mam dosc!!!!!!!spokojna rozmowa z
                          dodatkiem uczucia,ktore was laczy,jestescie wstanie pokonac wszystko-przeniesc
                          dzielaca was teraz gore.................i daj jej odczuc ze doceniasz
                          wszystko,co ona robi dla ciebie i dzieci,niech poczuje sie potrzebna i
                          niezastapiona,i od czasu do czsu powiedz jak ja kochasz z bukietem stokrotek w
                          reku..
                          • przeciwiza Re: mam problem... 14.04.06, 22:37
                            angielka lubi innym radzic, pouczac,
                            • angielka10 Re: mam problem... 15.04.06, 18:42
                              lubie radzic...taka mam nature-ma ku temu argumenty i nikogo nie
                              atakuje...............................a tylko prawda boli i zmusza do
                              krytyki...pozdrawiam
                  • zmartwiony6 asja103 24.04.06, 00:44
                    a ja Tobie za slowa otuchy dziekuje. jeszcze nadal nic...zobaczymy, co bedzie
                    najlepsze dla dzieci.
                    pozdrawiam
                    • asja103 Re: asja103 24.04.06, 15:50

                      ciągle trzymam kciuki za Was :)

                      pozdrawiam również :)

                      a co żona zaplanowała na długi weekend i jak przetrzymaliście święta
                      • zmartwiony6 Re: asja103 26.04.06, 23:11
                        swieta tak sobie...nie bylismy sami, bo u moich rodzicow. dzieciom
                        powiedzialem, ze mama jest zmeczona i potrzebuje troche odpoczynku...
                        niestety nic.
                        dziekuje Ci:)
                        pozdrawiam
    • girl32 Re: mam problem... 26.04.06, 23:58
      No popatrz...wypisz wymaluj historia z mojego życia.Tylko ja z perspektywy
      Twojej żony mówię,że ma prawo być zmęczona.Zmęczona psychicznie tym
      wszystkim,ale mój mąż jest bardziej wyrozumiały od Ciebie.On mi zaproponował
      wyjazd i pomogło mi to bardzo.Nie wiem ile czasu chorowała Twoja żona,na co,ale
      uwierz mi kiedy choroba przychodzi nagle,kiedy młody zdrowy człowiek nagle
      zaczyna mieć problemy ze zdrowiem,kiedy masz świadomość,ze
      dom,dzieci,praca...jedna niepewność,przypłacasz to depresją.Nie mów,że to
      wszystko wiesz.Mnie się też wydawało,że wiema tak naprawde nie wiedziałam
      NIC.Nie dowiesz się puki nie doświadczysz tego na własnej skórze.
      Pozdrawiam i życzę wytrwałości w powrocie do normalności.
      • zmartwiony6 Re: mam problem... 27.04.06, 00:28
        mimo, ze "nasze" sytuacje wydaja sie podobne, nie mysle, ze mozna czyjes zycie
        do innego porownywac. nie masz podstaw, aby osadzic, czy jestem mniej czy
        wiecej wyrozumialy od Twojego meza.
        ale dziekuje Ci za wypowiedz, zycze Wam rowniez wszystkiego najlepszego.
        pozdrawiam
        • girl32 Re: mam problem... 27.04.06, 00:35
          Bez urazy.
    • mawo64 Re: mam problem... 29.04.06, 11:11
      kopnij kobite w cztery litery i po sprawie
      • czarna_woda Re:No i dogadałeś się- mam problem... 02.05.06, 14:54
        Maj wiosna to i nowa nadzieja,
        Nam nadzieje, że już po problemie...?
        • zmartwiony6 Re:No i dogadałeś się- mam problem... 02.05.06, 23:43
          znalezlismy przejsciowe "rozwiazanie", czy zaowocuje, zobaczymy jeszcze.
          dziekuje za wypowiedzi i zycze Wam wszystkim mile spedzonej wiosny!
          pozdrawiam
          • i33 Re:No i dogadałeś się- mam problem... 04.05.06, 10:42
            cholipcia tyle napisałam i mi wcięło...
            Zmartwiony---cierpliwości---warto wykorzystać wszystko by ratować rodzinę[
            chociaż na siłę do uczuć nie można zmusić]...
            doświadczyłam troszkę --więc śmiem zasugerować---byście nie tylko scalali,
            dogadywali się ze względu na dzieci, na siłę---ale pamiętali że i dla siebie---
            pielęgnowanie tego ognia uczuć szacunku-podtrzymywanie go jest b. ważne--
            wspólne wyjścia nie tylko z dziećmi dla dzieci i wokół dzieci domu---to grozi
            wygasaniem ogniska, rutyną pewnym wypaleniem się, kobiecie brakuje adoracji
            mężczyzny, romantyzmu, szalonych upojnych chwil[ jak było na początku]...może
            nie jest spełniona zawodowo, nie każda kobieta może wysiedzieć być szczęśliwą w
            domu, ma inne aspiracje, potrzeby, faktycznie szczera otwarta ROZMOWA jest tu
            nr1 bez tego nie ma mowy o porozumieniu żadne obce rady, poradnie, rodzina nie
            pomogą, bo jak sam piszesz każdy "domek"to indywiduum...myślę też że ważne jest
            to w jakiej atmosferze, miejscu ropzmawiacie--w domu czesto jesteśmy zbyt
            emocjonalni wybuchowi---gdzie indziej będzie ona stonowana kulturalna może przy
            okazji "rozbudzi" jakieś wspomnienia...jak już nie ma ochoty na to--może
            potrzebuje sprawdzić na kim jej naprawdę zależy...powiem też że czasem duże
            znaczenie mają ingerencje rodziny, czasem pod przykrywką pomocy-manipulacje,,
            ja np. jako córka długo nie potrafiłam być obiektywna wobec ich zachowania, to
            był wielki błąd, bo rodziców szanuje się kocha są dziadkami, ale czasem
            wystarczy słowo, jedna sytuacja by zrazić drugą stronę do teściów...
            internet--jak samochód rzecz przydatna ale nmożna z niego zrobić głupi użytek-
            niejeden niejedna rozwaliła związek dzięki niemu, ale znam tez taką szczęśliwą
            internetową parę---więc trzeba być po prostu pzytomnym...a zaniedbywanie,
            olanie dzieci--to już nie jest przytomne, nie wiemy jakie były relacje między
            wami--czy czuła się niedoceniona zaniedbana,,, Ty sam i ona musicie to
            zaanalizować ---radzę też wejść na bardziej poważne forum, bo tu dużo
            żartownisiów siedzi, nic mi do nich ja sama lubie ale jak powaga - to powaga
            życzę ci cierpliwości--jak by nie wyszło--KULTURALNEGO dogadania się to będzie
            i dobre dla was i dzieci---może miłość jeszcze się tli, a jak nie to
            przynajmniej niech dzieci widzą szacunek, bo najważniejsze właśnie to co
            widzą....pozdrowienia iza
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka