Dodaj do ulubionych

Gdyby nie... mogł(a)bym być...

25.05.06, 20:31
własnie odebrałam moje zdjecia. jestem zdruzgotana. pstrykam zawzięcie od
kilku miesiecy i dokształacam się, m.in. czytając sporo literatury fachowej
itp. własnie zabrałam się za wymarzone od dziecinstwa zdjecia makro. znów ta
sama tragedia! ze tez ja nie umiem ustawic kadru PROSTO.
Dobrze,ze istnieją programy graficzne do poprawiania krzywych kadrów, ale
niewatpliwie moja wrodzona nieumiejętność ustawiania kadru prosto stoi na
mojej drodze do zostania dobrym fotografem.

Podobnie było z moją wymarzoną kariera muzyczną. mimo dobrego słuchu i
nienajgorszych umiejetnosci technicznych, pogrążyły mnie kłopoty z poczuciem
rytmu - nie zrobiłam dyplomu w szk. muzycznej a na egzaminie do klasy
spiewu 'wyłozyłam się' na jakies nieszczęsnej triolce.

a Wy, macie/mieliscie takie 'przeszkody' na drodze do zrealizowania swoich
marzen?
Obserwuj wątek
    • 3promile Re: Gdyby nie... mogł(a)bym być... 25.05.06, 20:37
      Nie potrafię ubrać prostej myśli w barokowy kontusz przydawek , dopełnień i
      okoliczników. Nawet pracę maturalną napisałem z wysiłkiem na dwie i pół strony...
    • skajstop Re: Gdyby nie... mogł(a)bym być... 25.05.06, 20:41
      Mam chęć zmierzenia się z malarstwem sztalugowym. Ale zniechęca mnie myśl, że
      tylko farbę zmarnuję.

      Zjawisko tyleż osobliwe, że w innym wątku piszę coś dokładnie przeciwnego :) ale
      gdybym nie był tm, kim jestem, chciałbym być malarzem nadwornym :)
      • formaprzetrwalnikowa Re: Gdyby nie... mogł(a)bym być... 25.05.06, 20:42
        a dlaczego zmarnujesz?
        • skajstop Re: Gdyby nie... mogł(a)bym być... 25.05.06, 20:44
          Serio? Bo Bozia dała odrobinę talentu w dziedzinie słowa, ale obraz... nie, brak
          ręki. Wiem, o co chodzi w malarstwie, ale jakoś nie umiem tego ręką oddać...
    • staua Re: Gdyby nie... mogł(a)bym być... 25.05.06, 20:42
      Nie moglam byc aktorka (ani pracowac w telewizji czy radio), bo mam wade wymowy (co bardzo dlugo
      wpedzalo mnie w kompleksy przy jakichkolwiek wystapieniach publicznych, na szczescie w jez.
      angielskim ta wada jest mniej widoczna niz w polskim i nawet niektorzy aktorzy mowia podobnie ;-)).
      Nie mam dostatecznej sily woli, zeby uprawiac profesjonalnie sport lub tanczyc, a chcialo sie w
      dziecinstwie i probowalo... (bo b. dobrze mi szlo - poczatkowo - w gimnastyce i balecie, ale b. szybko
      zaczelam marudzic na wysilek).
    • braineater Re: Gdyby nie... mogł(a)bym być... 25.05.06, 21:18
      Z powodu wrodzonego lenistwa i sumiennego braku zdyscyplinowania we wszystkim,
      co robię, nie mógłbym być, a chciałbym:
      reżyserem
      pisarzem
      naukowcem
      muzykiem (tu jeszcze dochodzi fakt, żem manually ill od zawsze:)

      inne zawody, w których w/w cechy nie porzeszkadzają, a których nie mógłbym
      uprawiać z innych przyczyn:
      kiper
      astronauta
      prezenter radiowy
      polityk ( w sensie demagog, a nie że porzadny jakiś:)

      P:)
      • formaprzetrwalnikowa give a dog a name ;) 25.05.06, 21:28
        strasznie mnie ciekawi, jakiez to przeszkody stoją ci na drodze do zostania:
        kiperem
        politykiem
        ?
        • skajstop Re: give a dog a name ;) 25.05.06, 21:37
          Cudne zestawienie, moje gratulacje, Formo - jeden i drugi musi mieć parcie na
          szkło ;-D
          • formaprzetrwalnikowa Re: give a dog a name ;) 25.05.06, 21:40
            które szkło masz na mysli w tym drugim przypadku?
            • skajstop Re: give a dog a name ;) 25.05.06, 21:42
              z któego pije :) chyba że ma parcie na plastikowy kubek :P
            • skajstop Re: give a dog a name ;) 25.05.06, 21:44
              Aha, pardon, czy tobie chodzi o polityków? "Parcie na szkło" to ciąg do
              pokazywania swoich pysiaczków w telewizji przez polityków, co czasem jest
              znakomita zabawą dla widzów :P
              • formaprzetrwalnikowa Re: give a dog a name ;) 25.05.06, 22:02
                tak, własnie mi chodziło o ten drugi kontekst. chyba wypadłam z obiegu - tom
                jakis nowy idiom?
                • skajstop Re: give a dog a name ;) 25.05.06, 22:14
                  Tak, jest względnie nowy, pojawił sie chyba w połowie lat 90-tych, albo później.
        • braineater Re: give a dog a name ;) 26.05.06, 09:49
          Kiperem nie, bo alkoholizm jest dziedziczny, a patrząc po genealogii mam co
          dziedziczyć:)
          Politykiem nie, bo polityk wychodzacy z założenia o zbędności państwa, troche
          podcina sobie gałązkę, lub wręcz siusia do własnego koryta:)

          P:)
    • beatanu Re: Gdyby nie... mogł(a)bym być... 25.05.06, 22:22
      Gdybym miała wąsy byłabym wujkiem, ale ponieważ ich nie mam (bo przecież
      wyskakujący niekiedy czarny włos wiedźmy na brodzie się nie liczy) - ciągle
      jestem ciocią. Przynajmniej dla mojej bratanicy.

      =)

    • kubissimo Re: Gdyby nie... mogł(a)bym być... 25.05.06, 23:30
      mam bardzo dobry sluch i niezbyt dobry glos, co jest niefajne, bo spiewac
      lubie :/
    • au.lait Re: Gdyby nie... mogł(a)bym być... 25.05.06, 23:47
      Po głębszym zastanowieniu się nad umiejętnościami i talentami mojej skromnej
      osoby, jestem w stanie orzec, co najstępuje - otóż mogłabym być:

      - żoną (bo chciałabym sprawdzić, jak to jest tkwić w tym cokolwiek
      abstrakcyjnym stanie (nie)świadomości, tyle że jednak materiał na małżowinę ze
      mnie kiepski, więc w sumie, po co się marnować?..)
      - fakirem (wreszcie jakieś racjonalne uzasadnienie konieczności zakupu łóżka
      naćwiekowanego gwoździkami, z którym to zakupem bujam się niestety od dawna i
      zawsze się, kurna, znajdzie pilniejszy wydatek!)
      - psem ogrodnika (bo to ponoć niemoralne samemu nie korzystać, innemu nie
      dając - a jako takiemu zwierzu wolno, więc łaj nat? a tak, żeby się bezkarnie
      podrzaźnić z niektórymi od czasu do czasu...)
      - listkiem figowym (zawisnąć na jakowymś dawidzie... tak, tak, wiem,
      majkeleendżele dalecy byli od używania listowia maskującego, ale pomińmy takie
      nieistotne szczegóły)
      - heroiną oder kokainą (fantastyczne to i mile łechcące ego być po primo
      natchnieniem artystów różnej maści oraz po drugo - stosunkowo zdrowym nałogiem -
      zresztą, kto by nie chciał [tu następuje trzepot rzęs] się ode mnie
      uzależnić?!]
      - prestidigitatorem (bezkarnie prztykać ludziom po nosach, mieć za nic ich po-
      /wy-czucie iluzji i zarabiać na tym! poza tym, o wiele bardziej intrygująco
      wygląda rubryka "zawód" w papierach takiego medżikmena, niż pospolitego masarza
      na przykład)
      - piękną, dobrą, bogatą, zdrową i nieśmiertelną (czyli bytem ucieleśniającym
      marzenie o doskonałości, personalizacją życzeń do złotej rybki być... ale ok,
      opcja do przetestowania zdecydowanie przez jeden dzień!)
      - Kubanką (no wiecie, skręcanie cygar na udzie, słodkie oblepiające powietrze,
      w tle buena vista i tak dalej - a, tylko zamiast cuba libre poprosiłabym jednak
      brazylijskiej proweniencji caipirinhę)
      - skorumpowanym gliną (prohibicja w usa, lata 20., al capone gdzieś majaczący
      się, ja - ani to czarny, ani to biały bohater grubą kreską rysowanego komiksu)
      - weltschmerzem albo czyimś wyrzutem sumienia...

      ...etc. etc. etc.

      A tak rili-rili to mogłabym być soulowojazzującą wokalistką, zielonooką, piękną
      naturelmą, o karnacji espresso au lait (pal licho, że nieortodoksyjne to
      połączenie!), wypełniającą swoim niepokojąco niskim, zmysłowo głębokim, a
      momentami rozwibrowanym głosem, zadymione knajpy górnego Manhattanu...

      (i przy tej ostatniej opcji rzekłabym "amen")
      • 3promile Re: Gdyby nie... mogł(a)bym być... 25.05.06, 23:52
        Kupuję wersję "cox" - czuj się wciągnięta, gramówko niewinna ;)
        • au.lait Re: Gdyby nie... mogł(a)bym być... 25.05.06, 23:57
          ...z boliwijskiego, kolumbijskiego albo wenezuelskiego, jak wolisz, przerzutu;)
          Senepa problem pur mła, espeszli kiedy to ma być for ju!
    • blue.berry o krzywiznie zdjec:))) 26.05.06, 09:44
      droga formo
      a jak tam twoj wzrok - i pytanie nie jest zlosliwe:)
      bo ja z krzywym horyzontem walcze od zawsze. kwestia rozwiazala sie jakis czas
      temu kiedy okazalo sie ze mam po prostu astygmatyzm:)))
      w czesci aparatow jest mozliwosc wlaczenia siatki pionujaco poziomujacej:))na
      podglad zdjecia - wtedy mozna zdjecie ustawic ostro. choc powiem ci ze ja po
      paru probach zrezygnowalam z tego bo siatka mowila jedno a wzrok drugie. wole
      swoj wzrok a krzywosc zdjec mi wielce nie przeszkadza (chyba ze przy jakims
      oczywistym horyzoncie). przy makro nie jest to az tak wielki problem. poza tym
      jak sama powiedzialas - mozna na szczescie skorygowac to w programie
      graficznym:))
      a poza tym czasem mozna z wady zrobic zalete:)))))

      pozdrawiam
      • formaprzetrwalnikowa Re: o krzywiznie zdjec:))) 26.05.06, 10:11
        BLUBERKO!!!
        o, dzieki :)))
        uff... a juz myslalam,ze przesadzam zwalajac wszystko na moj astygmatyzm.

        w moim aparacie (hehe, 'kultowa' 'pancerna' minolta xd-7) nie ma takiej siatki.
        przechodzilam tez straszne boje z moim statywem, ktory ma wbudowane 'poziomice'-
        ich wskazania wg mnie uragaly temu co widzialam na wlasne oczy (hehe ;), wiec
        je olewam. dobrze, ze mam taki program graficzny, w ktorym mozna zdjecia
        obracac o dowolny kat (sprawdzam rownolwglosc linii w fotografii z liniami
        ramki )

        A jak zrobilas z astygmatyzmu zalete?
        • blue.berry Re: o krzywiznie zdjec:))) 26.05.06, 14:19
          > A jak zrobilas z astygmatyzmu zalete?
          :))))

          hyhy zadna w moim wypadku. przestalam fotografowac pejzaze i horyzonty a w
          innych zdjeciach mi to nie przeszkadza. no i zawsze mozna powiedziec ze krzywe
          dodaje dynamiki:)))))))))
          • formaprzetrwalnikowa Re: o krzywiznie zdjec:))) 26.05.06, 18:27
            ups. klapa. ja mam bzika na punkcie krajobrazów.
            na szczescie, jak juz wspomniałysmy, istnieją programy graficzne.

            ps. podobają mi się Twoje zdjecia (w kazdym razie te, które widziałam) :))
            teraz tez sie zabrałam za makro.
            • blue.berry Re: o krzywiznie zdjec:))) 27.05.06, 16:05
              > ps. podobają mi się Twoje zdjecia (w kazdym razie te, które widziałam) :))
              > teraz tez sie zabrałam za makro.

              formo - dziekuje bardzo:)))

              jak masz ochote to tutaj jest troche moich fot
              www.plfoto.com/uzytkownik.php?authorname=mirtillo
              • formaprzetrwalnikowa Re: o krzywiznie zdjec:))) 27.05.06, 16:43
                dzięki :))
                ide se powzdychac pt: A kiedy ja tak będe?
                :))
                • blue.berry o makro tym razem:))) 27.05.06, 17:23
                  etam... bez przesadzy, nie jest to niewiadomo co:)
                  zasada jest prosta - trzeba sporo fotografowac i sporo ogladac.
                  a jako ze piszez ze makro ostatnio na tapecie to polecam:
                  www.plfoto.com/uzytkownik.php?authorname=madame-bovary
                  www.plfoto.com/uzytkownik.php?authorname=anfo
                  www.plfoto.com/uzytkownik.php?authorid=44106
                  www.plfoto.com/uzytkownik.php?authorid=77585
                  • formaprzetrwalnikowa Re: o makro tym razem:))) 27.05.06, 17:45
                    dziękuje.
                    podobają mi się Twoje zdjecia i już. nawet te portrety, chociaz B&W
                    :)

                    ps. jaki masz aparat (oba, bo z wypowiedzi na orum fotografia wnioskuję, ze
                    masz i cyfrę i analog)?
                    • blue.berry Re: o makro tym razem:))) 27.05.06, 19:51
                      ja to stara nikoniara jestem:)) mam cyfre D70 i analoga F70. no i pare
                      obiektywow pod oba:)
    • eeela Re: Gdyby nie... mogł(a)bym być... 26.05.06, 14:13
      W dziecinstwie swym i mlodosci w ilosciach wielkich uczestniczylam w lekcjach
      emicji glosu, warsztatach teatralnych i takich tam. Kariera moja mlodociana
      wedrowala od choru, poprzez teatr muzyczny, indywidualna kariere estradowa w
      piosence kabaretowej, zespol rockowy oraz schole gregorianska. Pojechalam na
      kilka faestiwalow i konkursow recytatorskich, wszystkie spiewajaco wygrywajac.
      Pewnie moglabym byla jakas estradowka zostac, kto wie. Jakbym jeszcze przespala
      sie z kim trza na kazdym stopniu awansu, to moze i medialna kariere bym zrobila
      ;-P Ale poszlam na studia historyczne, zlapalam bakcyla i spiew poszedl w kat.
      Teraz juz tylko pod prysznicem i przy gotowaniu. Czasem sciagam sobie madrygaly
      Monteverdiego i podspiewuje. Czasem mi sie robi smutno. Ale nie, nie. To
      zupelnie nie dla mnie, nie na moj charakter sie okazalo. Za duzo halasu, za duzo
      intryg w tym malym swiatku. Poobdzierano mnie tam z mnostwa mlodzienczych
      zludzen, ze sie tak, hyhy, gornolotnie wyraze.
      • obly Re: Gdyby nie... mogł(a)bym być... 26.05.06, 14:34
        ja tam sam sobie jestem jedna wielka przeszkoda w realizacji wszystkiego w
        sumie, teraz zaczynam siebie sam omijac ale jest too late i co gorsza okazuje
        sie ze ambicji nie mam zeby cos osiagnac za grosz i kurde sie bez tego nie da
        isc do przodu
        bo ja tego przodu nie widze..
        siedze sobie i robie co mi sie podoba
        chce to rysuje chce to spiewam chce to pisze i radoche mam
        ale zeby to zaraz uprawiac tobym chyba sie nie wiem
        pokaral
        fajnie jest robic to co sie chce
        • obly Re: Gdyby nie... mogł(a)bym być... 26.05.06, 14:36
          izawsze w konkursach bylem w 2 albo trzeciej dziesiatce na tylez startujacych
          w sensie nie umiem wielu rzeczy
          w sensie wyzej tylka nie podskocze wiec pozwalam sobie sie bawic

          zaluje jedynie ze nie poszedlem trenowac kosza w wieku lat 12
          bo bylo by fajnie pewnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka