3promile
05.06.06, 09:51
W sobotę wybieraliśmy się z Mychą na lekki clubbing do Sopotu, a tu nagle "Joe
Black" w tefałenie. Niby nic, ale ze sceny na scenę zaczęły nam opadać
szczęki, bo się tu kurna okazuje, że Brad Pitt to aktor jest, a nie kosztowny
gadżet Adżeliny Dżoli... Hopkins teatralny do bólu as jużli, ale całość strawna.