agni_me
12.07.06, 21:45
Wchodzę sobie na gazetę, a tu co? Najważniejsza wiadomość, sensacja, na którą
świat czekał z zapartym tchem - Zidane przemówił. Wchodzę sobie na ulubioną
rosyjską "njusnię" Zidane, CNN Zidane, BBC Zidane blames Materazzi insults.
Rozumiem, że sezon ogórkowy. Rozumiem, że najciekawszym momentem mistrzostw
świata w piłce nożnej jest to, że jeden facet uderzył drugiego. Nie rozumiem
jednak dlaczego tworzy się z tego coś ważnego. Te debaty autorytetów
moralnych czy miał prawo lutnąć, czy nie. Te "zabił sport", "okrył się
hańbą". Co zmienia fakt, że stało się to w ostatnim meczu, nie pierwszym? Czy
gdyby Hannawald (czy jak go się pisało) sprowokował Małysza na skoczni grubym
słowem i ten mu wyjechał z narty, to też byłby taki amok? Nic z tego nie
rozumiem. Naprawdę. Kim jest Zidane, że może mieć tak demoralizujący i zgubny
wpływ na dziecięta?
Czy ktoś rozumie co się stało? Nie, nie na boisku, nie w głowie Zidana, nie w
ustach tego innego, tylko w serwisach rozmaitych, które cytują mamę Zidana,
kuzyna Zidana, szwagra Włocha, czytających z ruchu warg Brazylijczyków,
prezydenta Sziraka oraz polskiego koleżkę, który też kiedyś uderzył
najważniejszą personę ostatnich dni. Naprawdę ktoś czekał na tę wiadomość?