oldpiernik Re: codziennik-quasi blog 16.11.06, 07:27 Ciepła noc, ciepły ranek, zamiast radości, spotęgowane znużenie. Kiedy będą kolejne wakacje? Jesień sączy się do środka, skutecznie. Irytujący o tej porze, bożonarodzeniowy trend wystaw. Przyspieszone objawy starzenia? Bo skąd ta irytacja? Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik Re: codziennik-quasi blog 17.11.06, 09:39 Skype to fajna zabawka. Prawdopodobnie wzmoże skłonność do uzależnienia od internetu. Coraz bardziej wątpię w mit o wolności. Krótka, wieczorna wizyta na czacie z odczuwalną poprawą nastroju. Wiosenne harce ptactwa za oknem. Rzucić by w diabły te biurowe więzy i w plener. Niestety, limit urlopowy zdechł. No i to przedsięwzięcie dalekosiężne, strategiczne, obiecujące, etc. Wolność, hehehe. Odpowiedz Link Zgłoś
she_5 Re: codziennik-quasi blog 17.11.06, 22:04 oldpiernik napisał: > Krótka, wieczorna wizyta na czacie z odczuwalną poprawą nastroju. Mojego też. Odpowiedz Link Zgłoś
urszulka_ma Re: codziennik-quasi blog 17.11.06, 21:37 codzienne późne popołudnie i wieczór minął taki sam już od sierpnia powtarzanie tych samych czynności powoduje zlewanie się w jedno takie samo, późne popołudnie... bez granicy końca czy początku tygodnia, walka z czarnym ogrodnikiem o każdy dzień.. staje się walką z własną bezsilnością i bezsensem.. a jutro znowu to samo, późne popołudnie i wieczór jestem już bardzo zmęczona.. ale nie chcę żeby skończyły się te popołudnia.. Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik Re: codziennik-quasi blog 18.11.06, 09:47 Jeszcze jedna sobota za biurkiem. Cisza. Ptaki świergolą za oknem. Popołudnie zapowiada się imprezowo, mam nadzieję, wesoło. Kawa ma dziś lepszy smak. Czyżby brak szefostwa? Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik Re: codziennik-quasi blog 20.11.06, 11:01 Poimprezowy spokój. Chilijski cabernet nie spełnił oczekiwań. Szczęśliwie trafiły się i lepsze trunki. Mistrzostwo Miłej w kulinarnych sztukach potwierdzone bezapelacyjnie. Dietę, nieco sponiewieraną przy okazji, wdrożyć w stare koleiny cięzko będzie. Cóż, czas świętowania krótki, ale treściwy. Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik Re: codziennik-quasi blog 21.11.06, 11:48 Spadła na mnie klątwa sredniowieczna. Do szaelństw pracoholopodobnych, zdradziecko, dołączyła edycja strategii ze znanego cyklu. Jak długo można być chłopcem? Kiedy bedą wakacje? Odpowiedz Link Zgłoś
urszulka_ma Re: codziennik-quasi blog 22.11.06, 09:35 ciszę codzienną przerywają na przemian uśmiechy i radości łzy i smutki w warkocz razem zaplecione Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik Re: codziennik-quasi blog 25.11.06, 12:55 Nadmiar sprzeczności. Milczenie nie pomaga. Dni odchodzą w niepamięć. Bezowocnie. Przytulić, objąć, szeptać, lekarstwo na dzisiejszy smutek. Zażyję wkrótce. Odpowiedz Link Zgłoś
urszulka_ma Re: codziennik-quasi blog 25.11.06, 14:56 słońce, kalendarzowy codziennik nie pozwala na smutki dzień miniony zostaje w tyle nastaje dzień dzisiejszy.. a w piosence... .."ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy. Ważnych jest kilka tych chwil, tych, na które czekamy.".. Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik Re: codziennik-quasi blog 27.11.06, 07:36 Jak od lat, uleczony słodką bliskością serc i umysłów wraca na pogodniejszą stronę życia, mój świat. Pod czułym spojrzeniem, ukojony delikatnym dotykiem dłoni, muśnięciem ust, nabiera zupełnie niejesiennych barw. Niezależnie od natłoku tandeciarzy, sprzedających, opakowane w pozłotko, namiastki szczęścia, wpadam w odświętny nastrój. Jedyne z uzależnień, któremu się nie sprzeciwiam. Ba, ulegam pogodnie i z ochotą. Tym uśmiechom, tym spojrzeniom, tym słowom.... Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik Re: codziennik-quasi blog 30.11.06, 07:28 Mglisty poranek. Światła samochodu stopniały w oparach leniwego poranka. Znów osłomiałem na 2 dni. Przemykając przez te godziny rozdzielenia, skrawki myśli pozostają skrawkami. Niedopełniona, wyczekująca pojedynczość... Śmieszne, a może urocze, uzależnienie. Odpowiedz Link Zgłoś
urszulka_ma Re: codziennik-quasi blog 02.12.06, 08:10 wesoły poranek z niespodzianką w oknie:) dobry początek soboty, trochę innej niż tradycyjnej dziś sobota pracując odpracowuje pracę przyszłą... miłego dnia..:) Odpowiedz Link Zgłoś
usmieszek_bez_noska Re: codziennik-quasi blog 05.12.06, 08:53 wtorek też uśmiechy przyniesie?;) Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik Re: codziennik-quasi blog 05.12.06, 22:03 Wcale nietrudno wpakować się w paranoję. Nałożyć na grzbiet garb, a potem zastanawiać się, dlaczego trudno iśc pod górę. Czy jest szansa zmądrzeć tak, by nie robić tego kolejny raz? Póki co, trzeba donieśc ten garb, na obiecane miejsce. Więc niosę. OLDSYZYF ;0) Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik Re: codziennik-quasi blog 08.12.06, 09:05 Hehe... Nomen - omen. Stacza się, garb że niby, bo tak jakoś, z tym Syzyfem... Samemu stoczyć się przyjdzie w ślad za nim, jeśli chwile otrzeźwienia nie przerodzą się w coś trwalszego. Ze zdziwieniem odkryłem należności, których moi klienci nie uregulowali, mimo już dość mocno przeterminowanych rachunków. Przyjemna niespodzianka, w pewnym sensie. Rozważania nad skuteczną egzekucją mogą mieć ciekawe następstwa. Pytanie: Czy traktować dłużników jak PNGiG? Czy może lepiej, jak poborca abonamentu rtv? Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik Re: codziennik-quasi blog 11.12.06, 11:05 Poniedziałek z resztkami wilgoci w kącikach powiek, wstał senny. Drobiazg za 5 złociszy umilił poranne, biurowe rytuały. Liściaste herbaty, mieszanki etc. wróciły do łask. Jakieś imieninowe ciastko, przyjemny początek tygodnia. Jutrzejszy urlop będzie miłą kontynuacją. Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik Re: codziennik-quasi blog 13.12.06, 10:52 Urlop minął pracowicie, zarazem owocnie. Wizyta u fryzjera zakończona przyjemną lekkością pod czapką. Noc krótsza, ze względu na dedniętą linę. Powrót do biurowego rytmu niemal bezbolesny, okrasozny kolejnym, imieninowym ciastem. Niestandardowo optymistyczny środek tygodnia. Szumne zapowiedzi otwarcia kolejnego odcinka S1 wyszumiały się z halny i utonęły w jesiennej ulewie. Mniej optymistyczny standard. Kiedy wypłynie na wspomniany odcinek fala ciężarówek? Może inwestor wie, a może cholera wie? Ba, a jeśli to jedno i to samo? Jest jeszcze jedna opcja, honorowy inaugurator uwikłał się w jakieś nieodpowiednio pociągnięte sznurki. Ryzykowne, acz prawdopodobne przypuszcenie. Jeszcze jeden mało przyjemny standard? Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik Re: codziennik-quasi blog 14.12.06, 09:13 Przyjemny, środowy wieczór z lampką wina w towarzystwie Miłej. Pogodne perzkomarzanki i ciche, "podchoinkowe" projekty. Leniwy poranek nie chciał się wygrzebać z pościeli. Dzisiejsze popłudnie zapowiada się emocjonująco. Skala nieporównanie mniejsza od coverowych emocji, a jednak. Ostatni turniej bowlingowy w tym roku. Szanse na utrzymanie pierwszej pozycji drużynowo spore, ale forma nienajwyższa, więc wszystko możliwe. Wieczorem wszystko będzie jasne. Odpowiedz Link Zgłoś
urszulka_ma Re: codziennik-quasi blog 15.12.06, 08:05 oldpiernik napisał: > Ostatni turniej bowlingowy w tym roku. > Szanse na utrzymanie pierwszej pozycji drużynowo spore, ale forma nienajwyższa, > więc wszystko możliwe. > Wieczorem wszystko będzie jasne. już wszystko rozjaśnione?:) Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik Re: codziennik-quasi blog 15.12.06, 08:06 Niestety, turniej przewaliliśmy. Wczorajsze, drugie miejsce, nie wystarczyło do wygrania sezonu 2006. Puchar za drugie wygląda imponująco, ale pozostał niedosyt. Indywidualne trzecie we wczorajszych zawodach, brakło niewiele do pełni szczęścia. Sezon zakończony na czwartym, to dopiero niedosyt. Poziom konkurencji systematycznie rośnie. Nie przypuszczałem przed rokiem, że zakładowa liga z ósemką drużyn, może wzbudzić tyle emocji. Poranek zaspany niemożebnie, już czuje weekendowy nastrój. Święta tuż, porządki w planie, ceny w amoku, "promocje" wszędzie. "Dziwny jest ten świat." Odpowiedz Link Zgłoś
urszulka_ma Re: codziennik-quasi blog 15.12.06, 08:26 gratulacje:) > Nie przypuszczałem przed rokiem, że zakładowa liga z ósemką drużyn, może > wzbudzić tyle emocji ciekawa forma łącząca pracowników jednego zakładu pracy tak, ostatnio chyba moda zapanowała na sportowe, wspolne popołudnia Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik Re: codziennik-quasi blog 16.12.06, 10:00 Poranek z niespodzianką. Wylewne przywitanie ze strony łazienki rozłożyło plan dnia ze szczętem. Dokładniej sprawę ujmując, to terma rozczuliła się nad swą niewdzięczną rolą. Zwykle w okolicach przedświatecznej gorączki powtarza się podobna sytuacja. Tym razem, przyzwoite wyprzedzenie powzwoliło uniknąć niepotrzebnej nerwowości. Jednak do świąt jeszcze wiele może się zdarzyć. Po spóźnionymn śniadaniu, jeszcze bardziej spóźniony wypad do biura. Z nadzieją na ostatnie, w tym roku, opracowanie danych dla ekspertów, by mogli uzasadnić potrzebę utrzymywania, w funduszu płac, klauzuli "eksperci". Po południu wyszukiwanie ostatnich, drobnych upominków dla najbliższych. Wieczorem, pieczenie pierwszych słodkości na świąteczną rozpustę. Dobry czas na rodzinne przekomarzanki. Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik Re: codziennik-quasi blog 18.12.06, 12:07 Słodkie przekomarzanki, udany weekend. Zauroczenie w odnowionych kolorach. Pozytywnie przywitany poniedziałek. Domniemane otwarcie kawałka wspominanej wcześniej drogi dziś. Kolejny krok w stronę zakupu, bo słowo się rzekło. Kiedy nowa droga połączy Skoczów z Bielskiem-B. obiecałem sobie nabyć samochód. Dziwne, im bliższa perspektywa spełnienia warunku, tym mniejszą mam na zakup ochotę. Wrodzona przekora? Może cień rozsądku? Lenistwo? Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik Re: codziennik-quasi blog 19.12.06, 08:32 Zaspałem haniebnie. Szczęśliwie, otwarto wreszcie ten kawałek ekspresówki S1. Rewelacja. Godzinę dłużej spałem, a spóźnienia tylko minuta. Fakt, kolega z samochodem, to też szczęśliwa okoliczność. Powrót do nauki języka obcego niezupełnie udany. Po trzech ledwie lekcjach permanentna absencja. Zapaść organizacyjna? Być może. Będzie temat do noworocznych postanowień. Narastający głód kawy, kolejne uzależnienie? Dużo pytań na koniec roku. Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik Re: codziennik-quasi blog 20.12.06, 07:52 Radio podało smutny komunikat. Danuta Rinn już nie zaśpiewa. Dzień przygasł, jak przy takich komunikatach bywa. Śnieg nieśmiało próbuje wprowadzić lepszy nastrój. Sennie, leniwie, kończy się rok w firmie. Szaleństwo domykania sprawozdań dotyczy już tylko innych. Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik She... :0) 03.01.07, 07:12 Świąteczno-noworoczna laba wypięła mnie z netu w miarę skutecznie. Obecny pracodawca "pozwalał" odrabiać zaległości, czy może "domykać" projekty, w te kilka dni, pomiędzy Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem. Po kilku latach takich praktyk można odwyknąć od świątecznej laby. Nieoczekiwanie 2006 rok prazyniósł odmienną pointę. Tym przyjemniej przeżywszy jej dłuuugie towarzysko-kulinarne akcenty, niespieszno mi do sieci zobowiązań, dedlajnów i tego całego zgiełku. Mimochodem i forum znalazło się w orbicie leniwego błogostanu. Na krótko, jak mniemam. Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik Re: codziennik-quasi blog 05.01.07, 09:20 W przypływie bliżej nieokreślonego ... "posiałem" gdzieś dokumenty. Ważne, finansowe, niech mnie licho. Pewnie odbijać mi się będzie tym wydarzeniem latami. Nawet wściekły na siebie nie jestem. Po prostu nie mam już do tego faceta sił. Odpowiedz Link Zgłoś
to.ya Re: codziennik-quasi blog 05.01.07, 10:05 oldpiernik napisał: > W przypływie bliżej nieokreślonego ... "posiałem" gdzieś dokumenty. Znajdziesz. Wierzę w to. Odpowiedz Link Zgłoś
urszulka_ma codziennik-quasi blog 07.01.07, 12:32 "codzennik" wydaje się z powodu swojej nazwy taki zwykły, codzienny.. a dziś przecież niedziela, dzień świąteczny.. świątecznie zatem pozdrowienia niedzielne przesyłam:) Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik Re: codziennik-quasi blog 09.01.07, 07:50 Był bal w sobotę, bardzo udany. Niedziela minęła, cicho odsypiając nocne szaleństwa. Poniedziałek zaniemówił, wobec smutnych nowin. Czy wtorek wniesie kolejną zmianę? Odpowiedz Link Zgłoś
urszulka_ma Re: codziennik-quasi blog 09.01.07, 21:26 właściwe dlaczego nie rozmawia się o smutkach? Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik Re: codziennik-quasi blog 10.01.07, 07:25 Się rozmawia... :0) Krótka, wieczorna wizyta na czacie, z refleksją i odrobiną ciepła. Błahostki zmieszane z poważnymi troskami. Banał codzienności, tak bezpiecznie znajomy. Gdzieś w tle, świadomość kruchości życia, całej, misternie tkanej pajęczyny bezpieczeństwa. Korzystając z każdej chwili pogodnej, radosnej, nie chce się nawet słuchać nieustannych swarów "na górze". Są przecież sprawy ważne. Naprawdę ważne. Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik Re: codziennik-quasi blog -dzień dobry :0) 11.01.07, 10:53 Zza biurka, nieco mniej przykrytego papierzyskami. Pierwsza oficjalna wizyta przedstawicieli przyszłego właściciela firmy. Gorączkowe porządki, wywołujące uśmiechnięte skojarzenie z gierkowszczyzną. Śmieszność podniesiona do rangi cnoty. Oczywista niepewność wobec przyszłości zawodowej. Pomimo zapewnień osób, które i tak nie będa miały na nic wpływu. Dobrze się składa, że roboty nie brak, więc i czasu na głupie dywagacje szkoda. Wieczorem będzie można odreagować, poplotkawać na czacie, na szkapie. Za chwilę goście wkroczą do biura. Koniec pieśni... Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik Re: codziennik-quasi blog 15.01.07, 07:20 Długo planowane spotkanie w piątkowy wieczór. W małym gronie kolegów z dawnej firmy. Anegdoty, uśmiechy, opowieści, przeciagnięte poza cierpliwe oczekiwanie Miłej. Czeski jadłospis, czeskie piwo, polskie poczucie humoru, jeśli tak można je nazwać. Apetyt na częstsze spotkania. Sobotni poranek pod znakiem obrzydliwego kataru i chrypy. Zero aktywności zawodowej, leczenie kołderką i troską żoneczki. Pewnikiem piątkowy katalizator przyspieszył katastrofę. :0) Późnym popołudniem gwałtowny przeskok w nadpobudliwość finansową. Cała chorobliwa sobota zamknięta nabyciem lekkich butów i "sakramencko" drogich spodni. Niedzielny poranek, jak kopia soboty. Dzień bez szaleństw. Wieczór słodki, Miła kwitnąca, szczegóły w e wdzięcznej pamięci... Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik Re: codziennik-quasi blog 16.01.07, 07:48 Świt małomówny powoli przeszedł w ranek. Chrypka powoli przechodzi w niemotę. Dzień zapowiada się wolno, acz nieubłaganie. Zdruzgotany wyceną mieszkania do wykupu, nie mam ochoty... Nawet nie wiem, na co nie mam. Bardzo niezwyczajna sytuacja. Smętny uśmiech, zamiast komentarza. Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik Re: codziennik-quasi blog 17.01.07, 09:05 Krwawy początek, za sprawą kichnięcia. Niby nic, a uprzykrza życie. Trochę poirytowany powód do nagryzmolenia kilku strof. Kilka powodów. Mroczna faza w zenicie. Światła! Chyba zniknę na kilka dni. "Dla poratowania zdrowia", psychicznego zwłaszcza. Odpowiedz Link Zgłoś
paleta_barw Re: codziennik-quasi blog 17.01.07, 11:46 zapomniałeś o podstawowej zasadzie filozofii dialogu z głupcami się takowego nie podejmuje ale owszem, stanie obojętne jeśli głosy głupców nas poruszają bywa niezdrowe.. Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik Re: codziennik-quasi blog 17.01.07, 14:21 "Cokolwiek poczniesz, zbłądzisz." ;0) Odpowiedz Link Zgłoś
urszulka_ma Re: codziennik-quasi blog 17.01.07, 17:21 ruszać nie ruszać? ..oto jest pytanie!:) starożytni filozofowie uważali, że dialog z głupcem nic nie daje - bo głupiec i tak zostanie głupcem ale.. no właśnie czy są jakieś ale? Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik Re: codziennik-quasi blog 18.01.07, 15:56 Za oknem wicher. W głowie, pogorzelisko. Tak upokarzającej porażki nie doznałem, w zawodowym życiu, nigdy dotąd. Lepiej mi było spełnić zamiar i zniknąć na kilka dni. Eeeech... Odpowiedz Link Zgłoś
urszulka_ma Re: codziennik-quasi blog 18.01.07, 21:38 Czy ucieczki od, niosą rozwiązania problemów..? Jest takie powiedzenie: "Co nas nie zabije, to nas wzmocni" Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik Re: codziennik-quasi blog 19.01.07, 07:05 Ucieczki... Przychodzi czasem refleksja, poparta doświadczeniem, coraz większym, w miarę upływu czasu. Kiedy zbiera się na burzę, dobrze być w domu. Siedząc w parku, człowiek naraża się na... Cóż, wichura przewala się nad okolicą, porównania cisną się same. Spoko przyjdzie, z pewnością, jak zwykle, plama na honorze pozostanie. Chłopców to bardzo boli. :0) Odpowiedz Link Zgłoś
urszulka_ma Re: codziennik-quasi blog 19.01.07, 10:32 dla chłopców na plamy, do spodni, ace polecamy:) na bóle serduszka, zranionego, znajdziemy też, coś słodkiego!:) www.astra-slodycze.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik Re: codziennik-quasi blog 23.01.07, 07:40 Kolejny weekend pod znakiem pracy w sobotę, uwieńczony niedzielnym świętowaniem. Tort, pogodne przekomarzanki, kawa z Dziadkami. W międzyczasie rodzinny wypad na "Noc w muzeum". Zabawna historia, poprzetykana nudnymi fragmentami. Mimo wszystko, uśmialiśmy się, czyli warto było zobaczyć. Początek nowego tygodnia pod znakiem "-". Ni cholery nie wiadomo, dlaczego. Paskudne przygnębienie, jak rzep. Niż? Pokłosie tamtej wpadki? Klient, co wymaga efektów, nie wprowadzając danych? Wyłączyć ten durny analizator na chwilę. Do wakacji daleko... Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik Re: codziennik-quasi blog 25.01.07, 11:58 Powoli budzi się tęsknota za piwem. Czyżby powrót do równowagi emocjonalnej? Ciekawa oferta pracy, którą przyjdzie odrzucić. Nie dość ciekawa. Luksus. Śnieg na wszystkim. Oczy bolą. Urlopu nie dali. :0) Odpowiedz Link Zgłoś
urszulka_ma Re: codziennik-quasi blog 25.01.07, 16:48 u mnie odwrotnie emocje gdzieś w dół poleciały... głowa ciężka się wydaje zasnąć, tak, już można spać spokojnie.. półroczny rytm spacerów codziennych, popołudniowo - wieczornych zakończony urlop już nie muszę dziś iść nigdzie, pusto jakoś i tak dziwne.. Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik Re: codziennik-quasi blog 26.01.07, 00:08 zepsute łącze, środek nocy, czytam i... niecały rok temu czułem podobnie wrażenie pustki pozostaje i uśmiechnięte wspomnienia Odpowiedz Link Zgłoś
urszulka_ma uśmiechnięte wspomnienia 28.01.07, 20:42 Zadziwiające jak umysł ludzki potrafi się bronić.. Babuszka też walczyła z chorobą, wspomnieniami właśnie Wyłączyła się z rzeczywistości i cofnęła się w czasie do najcieplejszych swoich dni.. Egoistyczne byłoby zatrzymywać Ją.. Uśmiechnięte wspomnienia.. nam pozostają...tak:) o tych co odeszli i o tym co minęło.. a jutro codziennik - nowy dzień, nowy tydzień i nowe uśmiechnięte wspomnienia do zapamiętania Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik półszeptem 29.01.07, 20:29 Zastanawiam się, kiedy człowiek jest w stanie dojrzeć do pracy z umiarem. Po w miarę wypoczynkowej niedzieli, zażywszy snu ilość, zdałoby się, godną, powziąłem zamiar zakończenia pewnego tematu. Po sześciu godzinach pracy, temat nadal otwarty, a mnie się zwyczajnie urwał film. Fakt, intensywnie kombinowałem nad zakończeniem. Nie przeczę, osiągnąłem poziom koncentracji odbiegający od własnych norm.. :0) Tylko pytam siebie teraz, po 2 godzinach kamiennego snu, po co mi to? Przerost ambicji? Niedojrzałość jaka, emocjonalna, na ten przykład? Perspektywa jutrzejszej kontynuacji zmagań trochę mnie niepokoi. Może to już uwiąd starczy? Hehehe... No, dobrze. Starczy, na dziś. Odpowiedz Link Zgłoś
urszulka_ma półszeptem 29.01.07, 22:28 codziennik mówi poniedziałkowi: dobranoc.. wystarczy dziś, snu, nikomu nie braknie pogoda taka, do snu kołysze a oczy chcą "słyszeć" ciszę... Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik pchajmy taczki 31.01.07, 07:45 Wreszcie powzięte postanowienie. Wykup mieszkania, w porozumieniu z sąsiadami. Nadzieja na powstrzymanie degradacji budynku. Pisma, pisma, pisma. Oczekiwanie na decyzję, gorączka wyceny, jeszcze trochę cierpliwego wysiłku. Te kilka metrów kwadratowych, które zasłużą wreszcie na miano domu. Powoli wrastając w miasteczko, zaczynamy się ukorzeniać. Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik taaaaki kliiiimat 03.02.07, 07:11 Gorączkowa krzątanina z papierami zakończona. Dzień gospodarczy (czytaj - urlop z głupia frant), uwieńczony pączkami własnego wyrobu, przyjemnie niespieszny, oczekiwany odpływ adrenaliny. Kuchnia to świetne miejsce do relaksu. Do tego kilka punktów ekstra w rodzinnym rankingu. ;0) Przyjemne z pożytecznym. Czerwone wino na dobranoc i spokojny, usypiający oddech miłej obok. Klimat łagodny, jak tegoroczna zima. Zaplanowany na jutro kulig spłynął z resztkami śniegu. Będzie długi spacer, zwyczajnym krokiem, ku odświętnej codzienności. Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik sinusoida nastroju 05.02.07, 20:32 Chronologicznie: sukcesy Małysza - radość; nieporozumienie z miłą - zmartwienie; przeprosiny - wielka radość; rekord życiowy w bowlingu - radość; pogrzeb ostatniego ze stryjów - ... Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik post scriptum... 06.02.07, 20:04 moje sędziwe Cioteczki nie omieszkały podkreślić, że "po mieczu" jestem teraz najstarszy w rodzinie, no i po co?! cholernie, diabelnie, rozpaczliwie, oklapłem jedyne, co mnie pociesza - wojujące feministki ;0) Odpowiedz Link Zgłoś
urszulka_ma przerwa na reklame 07.02.07, 00:21 uwaga ...lecimy! Old siada na ławeczce tuż obok szulki mówiąc: ech te ciocie, mam już tego dość! po co mnie tak wystraszyły i nagadały, że wiekowo teraz ja w kolejce?! szulka mówi: - świetnie to rozumiem Old: - nie sądzę szulka: - a jednak hmm..i co teraz? jakieś usterki na ekranie przepraszamy widzów za brakujący, jeden element! ktoś podwędził pudełko z nazwą lekarstwem na te rozterki.. w czwartek zapraszamy państwa na wieczór kryminalny: - pt: "Detektywi na tropie cudownego pudełka!" w sobotę przypomnimy słynną adaptację i słowa jednego rycerza: Old ciiiichaj! Nic to!!! Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik Re: przerwa na reklame 07.02.07, 05:46 chwiejny najazd kamery na ławeczkę w tle dźwiękowym "burnyje apładismienty" napisy... początkowe ;0) zmiana planu gwizd lokomotywy odjazd ;0) Odpowiedz Link Zgłoś
urszulka_ma lokomotywa 07.02.07, 22:28 Stoi na stacji codzennik, Stoi i sapie, dyszy i dmucha, Uch - jak źle! Puff - jak ble! Uff - jak beznadziejnie! Nagle - świt! Nogi - myk! Buch - trzeba iść! Najpierw - powoli - jak żółw - ociężale, Ruszył - codziennik - po drodze - ospale, Szarpnął nogami I lewą i prawą, palce do przodu, z tyłu pięty, Pośpiesz się bratku! bo będziesz "spóźnięty"! I biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej, I dudni, i stuka, łomoce i pędzi, A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost! Po ścieżce, po drodze, po kładce, przez most, Przez góry, przez tunel, przez pola, przez las, I spieszy się, spieszy, by zdążyć na czas, Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to. Szybko tak, lekko tak, posuwa się w dal, A skądże to, jakże to, czemu tak gna? A co to to, co to to, kto go tak pcha..? :) Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik świst... 08.02.07, 07:31 zajrzę wieczorem jak daleko się posunął maszynista :0) Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik Re: świst... a... 08.02.07, 22:09 Para w gwizdek. Jakby spokojniej. Trochę poirytowały mnie porządki na serwerze jednym. Nie mam kopii tego, co tam napisałem, a chwilowo, mam nadzieję, zasoby są niedostępne. Nieważne, ale przykre. Śmieszne, że tak się przywiązałem do pisania. Zdziecinnienie jakieś, najwyraźniej. A propos dzieci. Mała przedstawiła kawałek tekstu Sawaszkiewicza na konkursie. Teraz ma dylemat, co przygotować na następny etap. Dumny jestem. Karnawał dogorywa powoli, za tydzień ostatni bal. Też jakiś objaw, że żal mi karnawału. Przecież na starość za wcześnie. Wino smakuje wciąż lepiej... Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik Akcja socjalna w firmie. 09.02.07, 11:51 W ramach funduszy ... nasza wspaniała firma wykupiła karnety do kina. Brzmi zachęcająco: dowolny seans w terminie do... Poszedłem, zapytałem, czy to prawda. Prawda, tylko muszę partycypować w cenie karnetu. :0) Kontakt z kulturą kosztuje. Noc na czacie zaowocowała porannym "rozmamłaniem". Trzeba zebrać się w sobie przed powrotem Miłej. Gdzieś pod żebrami tyka detektor wiosny, nadpobudliwy nieco. Może to lepiej. Zamiast wiosennego zauroczenia, zimowe olśnienie. Jakieś antidotum na rachunek z gazowni... i nie tylko na to. Projekt wieczoru świta nieśmiało lampką wina. "Rozmamłanie" mija.... Odpowiedz Link Zgłoś
urszulka_ma Re: Akcja socjalna w firmie. 07.03.07, 10:21 uhm.. u nas też bilety na koncert dla pań w piątek:) goździków nie będzie? Zastanawiam się... jakie są różnice między piosenkami dla pań a piosenkami dla panów..? :) Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik Re: codziennik-quasi blog 10.02.07, 09:04 Zawirowało. Śmiechem, winem. Odkryłem dziewczynę. Śmieję się z siebie, z niej, do niej i do siebie. Szczeniackie wygłupy, naiwne porywy, cudne szaleństwo. Po co o tym piszę? A niech tam, skoro jest, jak jest, nie ma się z czym kryć. Zima jest do bani, więc niech we łbie się przewraca, jakby zimy nie było. Jeszce kilka godzin i na spacer, w słoneczne popołudnie, w nagłe zwroty i pleciugę o wszystkim... i o niczym. Pogodna sobota. :0) Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik Re: codziennik-quasi blog 12.02.07, 08:13 Nagła cisza. Miła wyjechała, jak to w poniedziałek. Powrót do codziennej rutyny mniej bolsny, po udanym weekendzie. Wodzowie wrócili z zagranicznych wojaży, uprzejmie wysłuchując opowieści, dobrze dać im trochę czasu na otrzeźwienie. Gdzieś w podtekstach wciaż przewija się przedwiośnie. Zima wraca tylko w polityce. Polityka zeszła na odległy plan. Teraz, w domu, najważniejsze są zimowe ferie. Pytanie do młodzieży - Chcielibyście pojechać na narty, albo snowboard? Zaskakująca odpowiedź - Jeśli z wami, to chętnie. Z jednej strony, radość, bo... Z drugiej strony, ech, te dzieciaki. :0) Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik wtręt sportowy :0) 26.03.07, 07:08 Małyszomania odżyła - bardzo dobrze. Dzieląc radość zapłakanego, skromnego dekarza z Wisły, przyjemnie pomyśleć, że nalutką skalę, też ma się powody do radości. Zakładowy turniej bowlingowy, skala malutka. Jak zwykle 8 drużyn po 5 zawodników. Jak zwykle drużyna w mało optymalnym składzie. Niezwykły przypływ radości ze zdobycia pucharu, trzech pucharów. Indywidualnie wygrał kolega z drużyny, który za miesiąc odchodzi z firmy. Drugi kolega, wreszcie zdobył puchar za trzecie miejsce, jak dotąd, przegrywał to trofeum o kilka punktów, przynajmniej ze trzy razy. Drużyna "zgarnęła" główne trofeum wiosennego turnieju. Mnie przypadło miejsce piąte, przy grze nieco poniżej możliwości. Małe radości i wielkie radości. Wiosna. :0) Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik Re: codziennik-quasi blog 11.02.07, 13:26 Idę robić sałatkę. Nadużyłem i tak mocno tej niedzieli. Jeszcze tylko gwoździa znajdę i.... Przypięte. :0) Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik Re: codziennik-quasi blog 15.02.07, 21:30 Wiosenna aura w środku zimy zaowocowała organicznym zamieszaniem. Skutkiem nieznanej infekcji wymarła niemal cała populacja kotów w nieodległej wsi. Żałosne zawodzenie samotnej kocicy rozdziera duszę. Ani śladu dawnej irytacji "kocim śpiewem". Jeszcze jeden smutny akcent we wspomnieniach na przełomie stycznia i lutego. Czy kiedyś na nowo polubię zimę? Bez powodu? Jedyny sposób na smętne myśli, zaplanować jakoś wiosnę. Na pierwszy ogień, długi, majowy weekend. Może nad zatokę, dla odmiany, dla przypomnienia, dla bliskich... Zanim tabuny turystów rozdepczą cypel. Podeptać go na własną miarę? Odpowiedz Link Zgłoś
she_5 Re: codziennik-quasi blog 16.02.07, 07:46 oldpiernik napisał: > długi, majowy weekend. > Może nad zatokę? Oooooooooooooooo, to jest dobra myśl! Sobieszewo! Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik zamysliłem się 19.02.07, 08:16 Przyczyna banalna. Weekend pełen kontrastów. Emocje rozkrzyżowane pomiedzy pracą i zabawą, balem i pogrzebem. Dziś poczucie wewnętrznej pustki, nienatrętne, a jednak przykre. Porozmywane uczucia, którym nie dano się dopalić. Bez pomysłu na odprężenie. Dziwactwo... Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik Zaległości... 23.03.07, 10:23 Kilka dni w innym rytmie. Przymiarka do niewielkiej kosmetyki ostatniego, niezmodernizowanego dotąd, kąta jadalni. Tylko przymiarka, bo fachowiec przymierzając parapet do wnęki okiennej nie był dość ostrożny, a marmur nie lubi, kiedy się go próbuje zgiąć. Niefachowiec. Cóż, przerosło dzieło niedoszłego mistrza, teraz "mistrz" musi wysupłać skądś grosz na nowy kawałek kamienia. Świąteczne śniadanie przy "rozkopanej" ścianie nie wchodzi w rachubę. Niedokończone malowanie też nie wygląda dobrze. Tylko kilka obrazków, co zawisły na ścianie, próbuje równoważyć niedosyt. Mięśnie odwykłe od pracy, odrętwiałe po wysiłku. Mimo wszystko cień radości, że wreszcie zebrało się nieco chęci, by dokończyć... Oby następne podejście okazało się ostatnim. :0) Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik Re: codziennik-quasi blog 22.02.07, 17:58 Po kilku dniach dywagacji udało się zarezerwować wstępnie jakieś spanko na długi, majowy weekend. Po drodze pokażę najbliższym kawałek historii, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem. Zdziwiony, jednak mniej, niż przed kilku laty, zdążyłem. Na dwa miesiące przed terminem, nieraz wypada słuchać odmowy z powodu braku wolnych miejsc. Czyżby to objaw wzrostu średnich dochodów? Być może sobieszewski zlot sięgnie swym magnetyzmem Krynicy Morskiej, być może. Być może, w przypływie wiosennego optymizmu, machniemy te pięć dziesiątek kilometrów, a może sześć? Pozostaje tylko, życzyć sobie pogody odpowiedniej do okoliczności. Zarezerwować urlop... Sprawdzić sprzęt... Nie wydać przedwcześnie "całej kasy"... Uporządkować ogród... Zapewnić, na czas, dzieciakom zwolnienie ze szkoły... Uszczelnić odpływ... (e, to nie to) ;0) Odpowiedz Link Zgłoś