Dodaj do ulubionych

Zmiana płci;)

18.09.06, 11:23
Czy miewacie czasem myśli na temat zmiany płci, przy czym nie chodzi mi o
drastyczne metody operacyjne, jedynie rozważania typu: mężczyznom żyje się
łatwiej, gdybym był kobietą mógłbym...
Kupiłam ostatnio nową torebkę i bardzo cieszyłam się chwilą przepakowywania
do niej zawartości starej. Uświadomiłam sobie, że przyjemość płynąca z tak
prostej czynności jest najprawdopodobniej całkowicie obca mężczyznom. Z
drugiej strony często zazdroszczę mężczyznom (ujmijmy to w dużym skrócie i
dużym uogólnieniu) mniejszego zakresu obowiązków.
Czy zdarzają Wam się czasami sytuacje, w których zajęcia zdecydowanie
przypisane płci przeciwnej, są dla Was nęcące i przyjemne? Dlaczego kobieta
bez cienia zażenowania, ba, z dumą przyznaje się do tego, że młotek i
gwoździe to jej żywioł, a facet nie piśnie ani słowem, że lubi szydełkować?
Zdarzają się Wam takie dewiacje?:)))
Pozdrawiam:)

Obserwuj wątek
    • braineater Re: Zmiana płci;) 18.09.06, 11:38
      Czytam poezję = jestem kobietą
      Widziałem Casablankę, Śniadanie u Tiffanyego i Rzymskie Wakacje więcej razy niz
      Marysia = jestem kobietą
      Lubie zmywać = jestem kobietą
      Nie ogladam pilki noznej i innych sportów, ewentualnie konie i łyzwiarstwo
      figurowe = jestem kobietą
      nie mam zielonego pojecia o samochodach = jestem kobietą
      W sklepach typu castorama czuje się jak w obcym groźnym świecie = jestem kobietą
      uwielbiam Baileys'a = jestem kobietą
      Lubię zakupy typu codziennego = jestem kobietą
      Nie potrafię sikać do pisuaru = jestem kobietą

      P:)
      • daria13 Re: Zmiana płci;) 18.09.06, 12:02
        Gupi wątek na tym właśnie forum, toż tutaj pewnie prawie sami dewianci i
        oryginały:)))
        P:)
        • olahabe Re: Zmiana płci;) 18.09.06, 12:19
          Tu mi się przypomniał test na płeć osobowości (nie pamiętam autora, był
          przytoczony w niedawnym numerze "Przekroju" poświęconemu temtyce płci). Chodzi
          w nim o to, że niezależnie od płci biologicznej, nasza osobowość może być
          męska , żeńska lub mieszana, hermafrodyczna. Kiedy robiliśmy ten test na
          studiach, w grupie, okazało się, że osoby uważane za najsympatyczniejsze i
          najinteligentniejsze, miały osobowość mieszaną. I coś w tym jest. Mnie niestety
          wychodzi nieodmiennie (teraz, po latach, robiłam znowu)200% normy kobiecego
          rozmemłania. Jakoś mi to przeszkadza, ale pracuję nad sobą, choćby to miało być
          zmienianie żarówek w lodówce i wnikliwe studia nad instrukcjami obsługi sprzętu
          audio/agd.
      • kubissimo Re: Zmiana płci;) 18.09.06, 12:54
        hmm z tym pisuarem to bariera psychologiczna, czy niewlasciwa anatomia?
        ja strasznie nie lubie pisuarow, ale czasem trzeba :/
        • braineater Re: Zmiana płci;) 18.09.06, 12:56
          Psychologiczna. Ale sie pocieszam, ze tak ma cąłe mnóstwo facetów:)

          P:)
          • kubissimo Re: Zmiana płci;) 18.09.06, 13:05
            mysle, ze jeszcze wiecej kobiet ma taka bariere ;)
      • kawa_malinowa Re: Zmiana płci;) 18.09.06, 13:03
        heh, szkoda, ze ja sie oswiadczyc nie mogę :)

        na przyklad ja, dumna z tego, ze jestem kobietą, bo tak po prostu, zadowolona i
        raczej nieskora do myslenia o zmianach, stwierdzam po wizytach w galerii
        dominikańskiej, że jestem facetem, o.

        za to lumpeksy, spódnice i torebki z allegro uwielbiam.
        • kawa_malinowa Re: Zmiana płci;) 18.09.06, 13:11
          i jeszcze, jesli chodzi o ubrania z H&M oglądane w ich sklepie to tez jestem
          facetem, bo dział meski jest duzo ciekawszy - i tak nic tam nie kupuję, ale co
          z tego :)
      • brunosch > Nie potrafię sikać do pisuaru 22.09.06, 12:54
        toaleta w seminarium???

        img222.imageshack.us/my.php?image=2brejnkp2.jpg
    • kwiecienka1 Re: Zmiana płci;) 18.09.06, 13:03
      ja mam trochę inaczej:
      nie cierpię robić zakupów (zwłaszcza ciuchów & butów) = nie jestem kobietą
      nie znam się na modzie = nie jestem kobietą
      nie znam się na kosmetykach = nie jestem kobietą
      mam dobrą orientację w terenie (mówią mi o tym męźczyźni) = nie jestem kobietą
      wiem co to jest spalony = nie jestem kobietą
      śpię w męskich bokserkach = nie jestem kobietą
      nie cierpię komedii romantycznych, telenowel i innych filmów, dla których
      targetem jest kobieta = nie jestem kobietą
      itd.
      pozdrawiam
      Mało Kobieca Kwiecienka

      Ps raz sikałam do pisuaru...
      założyłam się, że to zrobię, no i byłam po spożyciu
      ale mi się udało
      nie pytajcie jak, udało się i już :)
      • daria13 Re: Zmiana płci;) 18.09.06, 13:41
        Czego to człowiek nie dowie się z takiego gupiego wątku:))) Mało kobieca
        Kwiecienka, hi, hi, dobre sobie. Uśmiałam się jak norka:))))
        Najwyraźniej drugorzędowe cechy nie przekładają się nijak na pierwszorzędowe:)))
        P:)
        • daria13 Re: Zmiana płci;) 18.09.06, 13:47
          A z niektorymi ubraniami i butami to mam powobnie jak Kawa, zdecydowanie
          ciekawsze, wygodniejsze i fajniejsze są buty męskie, co budzi nieodmiennie
          wielki sprzeciw mojego męża, który marzy o tym, żeby widzieć mnie w pięknych
          damskich pantofelkach, bleee.
          Torebki na allegro? To jest myśl!
          P:)
          • kawa_malinowa Re: Zmiana płci;) 18.09.06, 13:55

            > Torebki na allegro? To jest myśl!
            > P:)

            allegro.pl/item126120470_david_jones_grzechem_jest_jej_nie_miec_t145_.htm
            l

            taką kupiłam ostatnio.
            klka mam na oku, ale nie będę robic sobie konkurencji :)
    • illiterate Re: Zmiana płci;) 18.09.06, 13:42
      Umiem naprawic kaloryfer, wymienic uszczelki, przyszyc guzik i ugotowac
      pieciodaniowy obiad dla 12 osob, wzruszam sie w kinie i wkurzam, kiedy ogladam
      polska reprezentacje w akcji (dlatego nie ogladam).

      Mysle, ze w ramach poglebiania swojego czlowieczenstwa byloby milo, gdyby dalo
      sie na jakis czas zmienic plec. Miesiac - dwa powiedzmy. Mysle, ze mogloby to
      rozwiazac wiele problemow - ludziom zyloby sie prosciej, a ciekawiej.
    • dr.krisk Hmm, sam nie wiem... 18.09.06, 16:28
      Albowiem uważam, że Prawdziwy Mężczyzna potrafi w zasadzie wykonywac wszelkie
      zajęcia. W związku z tym: umiem gotować, prać, prasowac i sprzątać. Jak trzeba,
      to naprawię podarte portki.
      Lubię łazić po sklepach z używaną odzieżą: niezwykle ciekawi mnie możliwośc
      kupienia jakiejś przedziwnej kurtki (ostatnio z bólem serca musiałem
      zrezygnować z przepięknej kamizelki roboczej mechanika KLM - za duża....), albo
      innego niebanalnego odzienia za psi grosz.
      Lubię dobre wody kolońskie, tualetowe, tudzież rozmaite english lavendery....
      I sam nie wiem, czy to są cechy mojej żeńskiej strony, czy po prostu jestem
      zwykły i normalny.
    • blue.berry Re: Zmiana płci;) 18.09.06, 17:12
      ja tam jestem zadowolona z tego co mam:))
      a poniewaz gromadze w sobie spory melanż cech damskich (typowo) i meskich
      (typowo) to jakos nie czuje sie poszkodowana.

      jedyne czego zdaza mi sie zazdrosici facetom, to (za przeproszeniem) sikania na
      stojaco i mozliwosci wyskoczenia za krzaczek:)) przepraszam bardzo ze tak
      intymnie i prosto z mostu ale zatrzymywanie sie podczas podrozy na kazdej
      stacji benzynowej i przebieranie nogami przed damska tualeta (bo wlasnie
      przyjechal autokar z wycieczka) do takich sklania mnie przemyslen:)
      • braineater Re: Zmiana płci;) 18.09.06, 17:15
        na pocieszenie moge ci Jagódko powiedzieć, że przynajmniej nie bedziesz miała
        problemow z prostatą, która łatwo za takim krzaczkiem przewiać:)

        P:)
      • illiterate Nigdy wiecej przebierania nogami. 18.09.06, 17:28
        Opatentowany amerykanski wynalazek - z instrukcja uzycia we flashu. Niedrogi.
        www.magic-cone.com/
        • kwiecienka1 Re: Nigdy wiecej przebierania nogami. 18.09.06, 17:45
          and the Oscar goes to..
          to jest film roku :)))
          momentami rzeczywiście wygląda jak mini-instrukcja zmiany płci: " podciągnij
          spódniczkę, spuść majteczki, przykręć sobie magiczny rożek..."
          dziecinnie proste :)))
          i teraz naprawdę, nawet kobietom, wystarczą krzaczki za przystankem...
          pozdrawiam
          Kwiecienka z Ochotą na Magiczny Rożek
          • braineater I tak 18.09.06, 17:49
            oto mass kultura
            zdemolowqła kolejna z XX wiecznych WIelkich Teorii.
            Penis Envy sprowadzone do nieprzemakalnej tutki...

            P:)
            • illiterate Re: I tak 18.09.06, 18:08
              Mnie bardzo korci, aby dowiedziec sie, co tez bratni kraj naszych najlepszych
              przyjaciol wymysli, aby rozprawic sie z zazdroscia o macice.
    • zdanka1 Re: Zmiana płci;) 19.09.06, 18:36
      E, ja tam uwazam, ze jest tylko JEDNO zajęcie które mozna zdecydowanie
      przypisać płci przeciwnej.

      Jest to tandem :

      rodzenie - zapładnianie i wszystko wokól tego i nic ponad to.


      Reszta tkwi w głowie. Czy wiedzielibysmy, ze wbijanei gwożdzia w ścianę jest
      męskie, gdyby nam tego ktoś nie uswiadomił na poziomie przedszkola i nei
      wepchnał w rekę odpowiednio lalki/samolotu? Czy gdyby czyjaś matka jeżdziła
      konno i strzelała do kaczek , to dziecko nei uznawałoby tego za normalna
      czynność matki?
      Socjalizacja zabija w dzieciakach wszystko co tak neisamowicie fajne...
      A własnei , był nawet taki program o facecie, który na drutach, czy na
      szydełku robi całe makatki i miał wystawy:))) W kazdym razie w dziedzinie -
      druty i szydełka nic by mi się nie chciało robić nigdy, bo to cholernei
      nudne...ale jak kogoś bawi...
      • kubissimo Re: Zmiana płci;) 19.09.06, 18:41
        widzialas moze film Libery "Jak tresuje sie male dziewczynki"?
        • zdanka1 Re: Zmiana płci;) 19.09.06, 18:43
          Nie, ale napisz coś blizej:)
          • kubissimo Re: Zmiana płci;) 19.09.06, 18:46
            tez niestey nie widzialem, a bardzo bym chcial

            opis ze strony www.charlie.pl/index.php?pg=libera

            Film zrealizowany został przy użyciu materiałów z rodzinnej kolekcji taśm video
            z wesel, komunii i chrzcin. Pewne sekwencje tego rodzaju filmów przeglądane w
            zwolnionym tempie ujawniają cały szereg, umykających normalnemu spojrzeniu,
            gestów, ruchów i czynności, które słóżą nieustannemu korygowaniu poczynań
            dziecka, w tym przypadku czteroletniej dziewczynki, na "łonie rodziny"
            Poszczególne sekwencje filmu pokazują jak w ramach procesu socjalizacji starsze
            kobiety urabiają małe dziewczynki do przyjęcia określonych ról, poprzez
            rytualne niemal zapoznawanie dziecka z odpowiednimi przedmiotami i
            czynnościami. Obrazom tym towarzyszy budująca napięcie ścieżka dżwiękowa,
            minimalna i surowa, wciąż jeszcze nie muzyczna.
            • zdanka1 Re: Zmiana płci;) 19.09.06, 18:50
              Moze to być całkiem ciekawe , przyznam ...
              A tak przy okazji to strona mojego ulubionego kina:)
              • kubissimo Re: Zmiana płci;) 19.09.06, 18:53
                no to chyba masz wieksze szanse na zobaczenie, niz ja
                w moich ulubionych kinach pewnie nawet nie wiedza, kto to Libera
                no moze w Iluzjonie..
                • zdanka1 Re: Zmiana płci;) 19.09.06, 18:59
                  Obiecuję, ze nawet do nich napiszę - bo odpowiadają na meile (!) i zapytam czy
                  moze planują jakiś pokaz w najblizszym czasie :)
                  • kubissimo Re: Zmiana płci;) 19.09.06, 19:13
                    hesus, to jakby dali affirmative to podaj dalej
                    moze tez wpadne ;)
              • nienietoperz Re: Zmiana płci;) 20.09.06, 14:53
                A tak przy okazji kina, ktorym kieruje (nie mylic z posiada) Nienietoperzowa
                psiapsiolka:-)
      • tupot Re: Zmiana płci;) 20.09.06, 14:09
        w całości zgadzam się z Tobą- płeć to kultura, niewiele ponadto. Różnimy się
        jedynie zapładnianiem/rodzeniem, a cała reszta została nam wdrukowana od
        pierwszych chwil życia przez proces socjalizacji. Gdyby od samego początku
        wręczano dziewczynkom do zabawy samochodziki i kolejki, a nie wózki i lalki
        (osobliwie nie znoszę wózeczków i bobasków jako zabawek dla małych dziecwzynek,
        dosłownie mnie wtedy szlag trafia!), gdyby pokazywano im coś innego niż kinder-
        kuche-kirche, gdyby dziewczynki nie musiały wyręczać chłopców w sprzątaniu o
        zmywaniu, gdyby chłopcom pokazywano, że to żadna ujma na honorze, gdyby
        widzieli inne zachowania dorosłych, gdyby czytano im inne książeczki, gdyby
        pokazywano im inne bajki, gdyby gdyby gdyby....
        Nie planuję dzieci (nie na tym świecie hehe), ale gdyby się trafiło to
        absolutnie nie pozwolę, żeby mi jakieś ciocie i babcie, wujkowie i dziadkowie
        wtłaczały im/jej/jemu do główek "tradycyjny" podział zadań, obowiązków i
        dostępnych przyjemności. Bo płeć ma dla mnie tylko cechy fizyczne- cała reszta
        jest procesem kulturowo uwarunkowanego przycinania, fastrygowania i zaszywania.
        Ot co!
        • tupot Re: Zmiana płci;) 20.09.06, 14:09
          w sensie, że się zgadzam ze zdanką:)
        • quarantina Re: Zmiana płci;) 20.09.06, 14:27
          Jeżeli płeć jest tylko kwestią cech fizycznych, to dlaczego nie można przyciąć,
          przyfastrygować oraz ewentualnie przefarbować kulturowo transseksualistów?
          • zdanka1 Re: Zmiana płci;) 20.09.06, 20:05
            Nikt tu nigdzie nie napisał, ze płeć jest kwestią tylko cech fizycznych.

            Zastanówcie się nad tym zdaniem - "czy gdyby matka jezdziła konno i polowała na
            kaczki, to dziecko nei unawałoby, ze to naturalna czynnośc matki i z epewnei
            inne matki tez to robią ?"

            I teraz pytanie - jakie hormony, wytzrymałość, siła itp przeszkadzaja temu, ze
            matka lubiąc polować na kaczki i lubiąc jezdzić konno, nigdy tego nei robiła?
            co takiego bezposrednio wynikajacego z jej płci sprawiło, ze nei moze tego
            robić?

            To, ze w danej wsi tylko jedna matka to lubiła, a 20 innych uwazało, ze skoro
            one za młodu nei mogły np. włóczyć sie samotnei po polach , bo nie wypada, to
            tzreba też uznać i tę matkę za wariatkę, albo jakoś jej tego zabronić. Nie mzoe
            wychylać sie oze stada, tak samo jak facet nei moze płakać. To jest własnie
            brutalna, jak walniecie kubłem w łeb socjalizacja - i nie ma to kompletnie nic
            wspolnego ani z estrogernami, ani z testosteronem, ani z wytrzymałością na ból,
            ani z niczym innym.
            • stella25b Re: Zmiana płci;) 20.09.06, 20:18
              zdanka1 napisała:

              > Nikt tu nigdzie nie napisał, ze płeć jest kwestią tylko cech fizycznych.
              >
              > Zastanówcie się nad tym zdaniem - "czy gdyby matka jezdziła konno i polowała
              na
              >
              > kaczki, to dziecko nei unawałoby, ze to naturalna czynnośc matki i z epewnei
              > inne matki tez to robią ?"
              >
              > I teraz pytanie - jakie hormony, wytzrymałość, siła itp przeszkadzaja temu,
              ze
              > matka lubiąc polować na kaczki i lubiąc jezdzić konno, nigdy tego nei robiła?
              > co takiego bezposrednio wynikajacego z jej płci sprawiło, ze nei moze tego
              > robić?
              >
              > To, ze w danej wsi tylko jedna matka to lubiła, a 20 innych uwazało, ze skoro
              > one za młodu nei mogły np. włóczyć sie samotnei po polach , bo nie wypada,
              to
              > tzreba też uznać i tę matkę za wariatkę, albo jakoś jej tego zabronić. Nie
              mzoe
              >
              > wychylać sie oze stada, tak samo jak facet nei moze płakać. To jest własnie
              > brutalna, jak walniecie kubłem w łeb socjalizacja - i nie ma to kompletnie
              nic
              > wspolnego ani z estrogernami, ani z testosteronem, ani z wytrzymałością na
              ból,
              >
              > ani z niczym innym.


              Taaak. Tylko niestety ta Matka nie miala wplywu, nie znala i nie potrafila
              poradzic sobie z wlasna biologia. Bedac non- stop w ciazy,w pologu, z
              niemowleciem u piersi lub gromadka dzieci uwieszonych jej spodnicy jakos nie
              bardzo pasuje do siodla.
              >
              • zdanka1 Re: Zmiana płci;) 20.09.06, 20:22
                Tylko niestety, ta matka pzrez całe zycie nie była tak głupia, jak to sie nam
                wspólczesnie wydaje - sporysz, zielona jagoda, gabki octowe - antykoncepcja nei
                pojawiła się wraz z nami na swiecie. Inaczej Georges Sand miałaby 17 -scioro
                dzieci, miała zdaje sie dwójkę.
                • stella25b Re: Zmiana płci;) 20.09.06, 20:31
                  zdanka1 napisała:

                  > Tylko niestety, ta matka pzrez całe zycie nie była tak głupia, jak to sie nam
                  > wspólczesnie wydaje - sporysz, zielona jagoda, gabki octowe - antykoncepcja
                  nei
                  >
                  > pojawiła się wraz z nami na swiecie. Inaczej Georges Sand miałaby 17 -scioro
                  > dzieci, miała zdaje sie dwójkę.

                  No tak moglam sie spodziewac, ze przedstawisz przyklad G. Sand. Oprocz tego, ze
                  nie byla zamezna a ojcostwo jej dzieci przypisuje sie dwom roznym gosciom i
                  ciezko pracowala zawodowo aby je wychowac to za bardzo o niej nic nie wiem. O
                  romansie z Chopinem tez jeszcze wiem. Moim zdaniem to (napisalam to juz) to
                  biologia bardzo pomogla kulturze w osadzeniu kobiety w pozycji osoby zajmujacej
                  sie domem i dziecmi.
                  • zdanka1 Re: Zmiana płci;) 20.09.06, 20:37
                    Nie jestem tego taka pewna, choc w jakimś stopniu tak...Kobieta na wsi nigdy
                    nei zajmowała sie domem i dziecmi po prostu - ona tyrała w polu jak koń, nieraz
                    zaprzegajac sie do pługa, jesli tego konai nie było. A to jest juz jakoś
                    kompletnie nie do zgrania z biologią. W momencie , w którym Żydówki mogą
                    zajmowac sie handlem, chrzesciajnki nie mają mozliwości wykonywania zadnego
                    zawodu oprócz bycia zoną i matką - czy to tez biologiczne? Mysle, ze wiele
                    rzeczy na tyle już si wymieszało, ze wchodzc w ten temat wchodzimy w bagno.
                    • stella25b Re: Zmiana płci;) 20.09.06, 20:46
                      zdanka1 napisała:

                      > Nie jestem tego taka pewna, choc w jakimś stopniu tak...Kobieta na wsi nigdy
                      > nei zajmowała sie domem i dziecmi po prostu - ona tyrała w polu jak koń,
                      nieraz
                      >
                      > zaprzegajac sie do pługa, jesli tego konai nie było.

                      Ale to ona albo jej matka gotowala w domu strawe dla rodziny i odpowiedzialna
                      byla za dzieci.


                      A to jest juz jakoś
                      > kompletnie nie do zgrania z biologią. W momencie , w którym Żydówki mogą
                      > zajmowac sie handlem, chrzesciajnki nie mają mozliwości wykonywania zadnego
                      > zawodu oprócz bycia zoną i matką - czy to tez biologiczne?

                      Nie, to wynika z kultury.


                      Mysle, ze wiele
                      > rzeczy na tyle już si wymieszało, ze wchodzc w ten temat wchodzimy w bagno.

                      Zgadzam sie.


        • dr.krisk Mam jednak wątpliwości... 20.09.06, 14:39
          Czy to takie proste jest. Na pewno wtłaczanie wzorców kulturowych ma duże
          znaczenie, ale czy jedyne?
          A co będzie, jak panienka chowana od niemowlaka na sierżanta korpusu Marines,
          jednakowoż będzie chciała chodzić w zwiewnych sukienkach, czytywać
          prasę "kobiecą", oraz ekscytowac się nadzwyczajna skutecznością proszków do
          prania????
          Coś mi się wydaje, że człowiek to okropnie skomplikowany jest.
          • tupot Re: Mam jednak wątpliwości... 20.09.06, 15:24
            a mi się wydaje, że człowiek (in general) to bardzo chciałby być skomplikowany
            i przez tę swoją chęć do bycia takowym najczęściej bywa po prostu śmieszny.
            :)
            • dr.krisk W obronie człowieka w wersji skomplikowanej.... 20.09.06, 22:22
              tupot napisała:

              > a mi się wydaje, że człowiek (in general) to bardzo chciałby być
              skomplikowany
              > i przez tę swoją chęć do bycia takowym najczęściej bywa po prostu śmieszny.
              Hmm.. a mnie śmieszą owe Proste Recepty :)
              Jakoś im dłużej żyję, tym bardziej przychylam się do owej skomplikowanej
              wersji. Toż w takim docencie Piernatku kotłują się:
              a) Piernatek kulturowy, w krawaciku i z teczką, obywatel;
              b) Piernatek antropologiczny, z chęcią rozmnażania (najlepiej z tą ładną panią
              spod czwórki), nażarcia się oraz spania cały dzień;
              c) Piernatek holistyczny, wkurzony i niebezpieczny, bo strasznie go zęby bolą;
              d) Piernatek mistyczny, z tudem istnienia i innymi takimi;
              e) oraz dziesiątki innych jeszcze, przepychających się, uzyskujacych chwilową
              przewagę wersji.

              A to tylko sympatyczny, cichy docent Piernatek.
              Nie, nie mogę zgodzić się z twoją opinią o "nieskomplikowaniu" człowieka.
        • blue.berry Re: Zmiana płci;) 20.09.06, 14:45
          tupot napisała:
          > w całości zgadzam się z Tobą- płeć to kultura, niewiele ponadto. Różnimy się
          > jedynie zapładnianiem/rodzeniem, a cała reszta została nam wdrukowana od
          > pierwszych chwil życia przez proces socjalizacji.

          no nie do konca. roznimy sie tez budowa, wielkoscia i paroma innymi rzeczami.
          chocby takimi jak prog oczuwania bólu. dlatego tez najszybsza kobieta zawsze
          bedzie wolniejsza od najszybszego mezczyzny, podobniez jak najsilniejsza
          slabsza od Puzona:)))
          pewne roznice istnieje i nie ma sie co zapierac ze nie istnieja i ze poza
          kwestia macicy lub jej braku reszta lezy w wychowaniu.
          upraszczanie w zadna strone nie robi dobrze:))
          • mamarcela Re: Zmiana płci;) 20.09.06, 14:51
            badania wykazały -opisane np. w książce "Płeć mózgu", że kilkudniowe dziewczynki
            skupiaja wzrok na twarzach ludzi, a faceci, w tym samym wieku, na maszynach i
            takich tam. Różnice w postrzeganiu świata istnieja niezaleznie od przypisywanych
            ról i stereotypów. Moje różnopłciowe dzieci sa różnopłciowe chociaz to córka
            jest silnym "facetem", a syn wrażliwą niunią. Nie ma chyba na to mocnych w
            większości przypadków.
            • daria13 Re: Zmiana płci;) 20.09.06, 15:13
              mamarcela napisała:

              >Moje różnopłciowe dzieci sa różnopłciowe chociaz to córka
              > jest silnym "facetem", a syn wrażliwą niunią.

              Mam nadzieję, że syn tego nie przeczyta. Mój za takie stwierdzenie na
              publicznym forum chyba by mnie zabił, nawet gdyby tak było.
              I to właśnie jest ciekawe. Dziewczyna za stwierdeznie, że jest silnym "facetem"
              raczej się tak szybko nie obrazi, a chłopiec za tę niunię umrze ze wstydu. Może
              Twój nie, mój z pewnością.
              P:)
              • tupot Re: Zmiana płci;) 20.09.06, 15:21
                ha! a myślicie Moje Drogie, że dlaczego tak jest?
                :)
              • mamarcela Re: Zmiana płci;) 20.09.06, 16:00
                w naszym domowym słowniku to komplement jest :)

                a poza tym z pewnością nie przeczyta, bo chociaż jest to forum publiczne to jest
                to jednakowoz forum, na którym udzielam się ja, a nie moje dzieci.
                One szanują moj świat tak jak ja szanuję ich świat.
                A poza tym mają z pewnoscia ciekawsze zajęcia niż czytanie wypocin swojej starszej.
            • zdanka1 Re: Zmiana płci;) 20.09.06, 20:13

              > badania wykazały -opisane np. w książce "Płeć mózgu", że kilkudniowe
              dziewczynk
              > i
              > skupiaja wzrok na twarzach ludzi, a faceci, w tym samym wieku, na maszynach i
              > takich tam.

              Nie chodzi o badania , ale o wnioski. Pzreczytałam tego gniota.W ogóle pomysł
              badanai kilkudniowych dzieci jest dosć kretyński, bo one jeszcze nei rozpoznają
              ani twarzy , ani maszyn - skąd wiedzą na co patrzą? Dla mnie wnioski sa takie,
              ze jesli przyjać, ze badania były zrobione w sposób obiektywny i rezenzowane
              obiektywnei, w co nei wierzę, no ale nawet jesli to przyjać, to noworodki płci
              zeńskiej zwracaja uwage na kolor i symetrię, noworodki płci męskiej na - ruch .
              Niestety autorzy ksiazki widzą te wnioski na glowei -tzn. tak, z edziewczynki
              zwracaja uwage na wiezi rodzinne, bliskość, twarz, a chłopcy na texchnikę .
              Kto tu ma coś z głowa - ja czy autorzy ksiazki?
          • sutekh1 Re: Zmiana płci;) 20.09.06, 14:52
            ja też nie lubię sikaczu do pisuaru, mogę sikać tylko w dziurę. tudzież jajo
            lub okrąg - jakkolwiek to oreślić.
          • tupot Re: Zmiana płci;) 20.09.06, 15:20
            Tak, pewne różnice istnieją, nie twierdzę, że nie- dlatego de facto ja
            rozróżniam dwie płcie: płeć biologiczną i "tą drugą": kulturową. To czy ktoś
            biega szybciej czy wolniej, jaki ma próg odczuwania bólu to są drobnostki w
            porównaniu z tym, że ci ktosie, w zależności od tego czy mają cipkę czy
            siusiaka są wychowywani różnie, wyznaczane są im różne role płciowe, wzorce
            zachowań, podkreśla się nieustannie różnice między nimi, wreszcie podkreśla
            się, że są one niezmienne.

            Btw, uważam, że upraszczanie, rozumiane jako czynienie czegoś mniej
            skomplikowanym, jest diabelnie dobrą i mądrą rzeczą:)
            • staua Re: Zmiana płci;) 20.09.06, 16:20
              Granica miedzy plcia biologiczna a kulturowa jest chyba dosc plynna, zgadzasz
              sie? Hormony maja wplyw na zachowania spoleczne...
              • tupot Re: Zmiana płci;) 20.09.06, 16:27
                tupot się nie zna na hormonach i ich wpływie na zachowania społeczne :)

                a co do płynności granicy między płciami b. a k.- im dłużej nad tym myślę, tym
                bardziej to sobie komplikuję. a ja nie lubię komplikować ostatnio. więc powiem
                uczciwie: nie wiem, w tym momencie nie wiem. bo co innego mówią mi moje
                obserwacje, co innego "niezastąpione" emocje. więc zmilczę:)
                • staua Re: Zmiana płci;) 20.09.06, 21:13
                  Oczywiscie, ze sie znasz - popatrz na wplyw testosteronu na poziom agresji :-)
                  Albo na (ekhem, ekhem) PMS.
              • stella25b Re: Zmiana płci;) 20.09.06, 17:35
                A mnie sie wydaje, ze wlasnie ta roznica biologiczna zadycydowala o pozycji i
                roli danej plci w kulturze. "Plec mozgu" podaje nawet takie przyklady.
                • zdanka1 Re: Zmiana płci;) 20.09.06, 20:19
                  Zasatnawiajace, z ez ochotą godzicie sie na to, ze mózgi męzczyzn i kobiet tak
                  zasadniczo się róznią, ale nikt nie zastanawia sie nad inną rzecza - mózgi
                  dwóch meczyzn i dwóch kobiet róznią sie równie silnie między sobą. O tym
                  swiadczy juz choćby coś takiego jak róznice temperamentu, haftowanie czy
                  łazenei po górach, optymizm czy pesymizm itp - inaczje meilibyśmy powtarzajace
                  sie w nieskonczoność kopie identycznej kobiety i identycznego męczyzny, a
                  jakimś cudem tak nie jest. Ja uwazam, ze obecnie wiemu tyle o mżógu, ile o
                  sercu w połowie XIX-stego wieku - prawie nic, a wydaje sie nam, ze wszystko.
                  Za 100 lat z "Płci mózgu " wszyscy bedą sie smiać - bo tyle pojawi się
                  przekłamań - jak ktoś dozyje, to zobaczy:)
                  • skajstop Re: Zmiana płci;) 20.09.06, 20:27
                    Nie wiedziałem, że w 19 wieku używano rezonansu magnetycznego, PET i innych
                    takich :-)

                    Mózgi kobiet i mężczyzn różnią się anatomią bez wątpienia. Co nie znaczy, że
                    ktorąś z płci uważam za gorszą/lepszą - ale podważanie tego nie ma sensu.

                    Podobnie jak twierdzenie, Zdanko, że za sto lat ktoś będzie sie śmiać z naszej
                    dzisiejszej wiedzy. Tak to działa: wiemy coraz więcej. Źle by było, gdybyś po
                    stu latach rozwoju jakiejś nauki stwierdziła, że takiego efektu nie ma - to by
                    oznaczało stagnację :)
                    • zdanka1 Re: Zmiana płci;) 20.09.06, 20:29
                      Moze przeczytaj jeszcze raz mój post dokładnie. Przecież jest tam napisane
                      dokładnei cos przeciwnego niz to z czym polemizujesz.
                      • itek1 Re: Zmiana płci;) 20.09.06, 20:38
                        > mózgi
                        > dwóch meczyzn i dwóch kobiet róznią sie równie silnie między sobą.
                        Mozesz doprecyzowac, bo nie wiadomo o czym piszesz. O anatomii?
                        • zdanka1 Re: Zmiana płci;) 20.09.06, 20:51
                          O tym o czym nie mamy zielonego pojęcia na razie - ale wszyscy tu juz uwazaja,
                          ze tomografia to juz w ogóle szczyt.. . Jak to sie dzieje, ze Zosia jest
                          lesbijka i chodzi na wyprawy w Himalaje, a do tego jest architektem, a Hania ma
                          czwórkę dzieci i defiladuje w rozkosznych szpilkach krzycząc na widok pchły-
                          chociaz maja identycznei zbudowane mózgi , jak to sie dzieje, ze Roman sie w
                          trunych sytuacjach załamuje, al zrobił doktorat z matematyki i uwaza, z
                          egotowanei ejst nudne , a Zenek rusza do boju, ale nie skończył nawet
                          technikum i uwielbia gotować chociaz maja identycznei zbudowane mózgi .

                          jasneij juz nei mozna.

                          Skoro te wszystkie zaleznosci sa dla was tak jasne i proste na początku XXI
                          wieku, to moje gratulacje.
                          • skajstop Re: Zmiana płci;) 20.09.06, 20:55
                            Zdanko, czy ja gdzieś napisłem, że tomograf to już szczyt? Moim zdaniem to
                            dopiero początek rewolucji maszynowej :)
                            Czy ja gdzieś napisałem, że że wiadomo, dlaczego Zosia lubi chodzić w góry? Moim
                            zdaniem, być może nigdy nie da się tego ze stuprocentową pewnością ustalić
                            znaleźć pojedynczego czynnika za to odpowiadającego.

                            Mam jednak wrażenie, że nie istnieją dwa identyczne mózgi... :)

                            Niemniej, grzecznie podziękuję za wyjaśnienia i powiem "pas", bo nie chcę się
                            kłócić :)
                            • zdanka1 Re: Zmiana płci;) 20.09.06, 20:59
                              Ciekawe tylko co na przykład zrobić z mózgiem homoseksualisty...
                              • skajstop Re: Zmiana płci;) 20.09.06, 21:08
                                Zdanko, ale to chyba nie do mnie pytanie? Ja się wtrąciłem w sprawie istnienia
                                różnic na poziomie biologii :)

                                Powiedzialbym jednak, że niesłuznie uważasz, że ja sobie tłumaczę wszystko tak
                                prymitywnie, istnieniem płci, takim prostym zerojedynkowym pstryczkiem :)

                                A mózgowi homoseksualisty dałbym po prostu żyć :-)
                          • staua Re: Zmiana płci;) 20.09.06, 21:15
                            Nie no, Zdanko, wiadomo, dlaczego, nie tylko anatomia ma na to wplyw. Genetyka
                            wplywa na poziom hormonow i neuroprzekaznikow, nikt nie polemizuje z tym, ze sa
                            roznice osobnicze, ktore jednak sa mniejsze, niz roznice miedzy plciami, bo
                            patrzac na Zosie i Hanie wiesz, ze sa kobietami, a na Romana i Zenka, ze sa
                            mezczyznami.
                            • zdanka1 Re: Zmiana płci;) 21.09.06, 08:41
                              Ja nie mówię o róznicach w budowei ciała - ale o róznicach w zachowaniach:)
                              Dlaczego Wanda Rutkowska robiła coś takeigo, co przeciętnemu ksiegowemu Zenkowi
                              jezy włosy na głowie, kiedy siewdzi przed telewizorem?:)
                              • stella25b Re: Zmiana płci;) 21.09.06, 10:48
                                Wandzie bylo Rutkiewicz nie Rutkowska ale nie o to chodzi. Chodzi mi glownie o
                                uprawianie sportow tzw. extremalnych. I tu wlasnie zgadzam sie z Toba.
                                Spoleczenstwo jest zszkowane, ze kobieta tez moze sie wspinac, uprawiac River
                                rafting czy base jumping. Stereotyp kuchnia- dzieci niestety mocno jest
                                zakorzeniony a mozliwosci fizyczne kobiety nie odbiegaja w tym przypadku od
                                meskich mozliwosci. W ciagu ostatnich 20 lat wspinaczka tak sie
                                rozpowszechnila, zwlaszcza skalkowa, ze teraz juz prawie nikogo nie szokuje
                                kobieta w scianie. Jedynie co jeszcze wzbudza sensacje to przejscie trudnej
                                drogi, zaliczanej czesto do grupy drog meskich- silowych.
                                • stella25b Re: Zmiana płci;) 21.09.06, 10:58
                                  Tak czytam te wszystkie posty i zastanawia mnie skad i kiedy wzialo sie takie
                                  myslenie o kobiecie jako o osobniku slabszym. Czy tylko sila fizyczna, w
                                  wiekszosci kobiety sa nizsze i drobniejsze, zadecydowala o tej hegemonii w
                                  ukladzie damsko-meskim? Moim zdaniem zrobila to takze Religia i tu przede
                                  wszystkim wysunelabym chrzescijanstwo i islam ktore mocno zdegradowaly role
                                  kobiety w tym ukladzie.
                                  • skajstop Re: Zmiana płci;) 21.09.06, 11:08
                                    Nie, Stello, co do religii nawet bym się zgodził (w znaczeniu, że religie - ale
                                    wcale nie tylko chrzxeścijaństwo i islam, zobacz sobie judaizm), ale przede
                                    wszystkim status kobiety niski był dlatego, jak myślę (trochę na podstawie
                                    gupich książek), że menszczyzna ryzykował życiem, a kobieta to nic nie robiła,
                                    tylko dzieci bawiła, jedzenie przygotowywała - takie tam duperele :)

                                    Powiedziałbym więc, że jest to niska pozycja zakorzeniona w czasach pierwotnych,
                                    albo wręcz przedkulturowych.
                                    • stella25b Re: Zmiana płci;) 21.09.06, 11:17
                                      Skaju, wykluczylam judaizm wlansie dlatego, ze jest duzo starsza religia od
                                      chrz. i islamu. Chociaz z drugiej strony masz racje, te 2 religie narodzily sie
                                      na bazie judaizmu.
                                      Wyglada na to, ze biologia ustawila kobiete w takim miejscu.
                                      • skajstop Re: Zmiana płci;) 21.09.06, 11:29
                                        Moim zdaniem, nie tylko biologia. Wydaje mi się, że kultura też nistety miała na
                                        to wpływ, tyle że ta kultura datowana od 10-15, albo i stu tysięcy lat, a nie
                                        tylko od Chrystusa czy innego Boga. Wydaje mi się, że i w starszych wierzeniach
                                        status kobiety był bardzo niski.
                                    • zdanka1 Re: Zmiana płci;) 21.09.06, 11:32
                                      jak myślę (trochę na podstawie
                                      > gupich książek), że menszczyzna ryzykował życiem, a kobieta to nic nie robiła,
                                      > tylko dzieci bawiła, jedzenie przygotowywała - takie tam duperele :)


                                      Problem polaga na tym, ze jednymi z moich wielu studiów była etnologia:)

                                      I coś mi się wydaje, ze tu widzę powielany w kółko błąd, który etnolodzy w
                                      kółko prostują i tak znów od początku:).
                                      {Kurde ja mam coś pisac, a na foryum dyskutuję ;/}

                                      Po pierwsze:
                                      - zapominasz o tym, ze własciwie do lat 30-stych XX wieku poród dla kobiety to
                                      taka duperelą, która czesto konczyła sie smiercią zainteresowanej w trakcie,
                                      albo po , w wyniku gorączki połogowej . Tak samo ona ryzykowała zycie, jak i on
                                      ryzykował na polowaniu. Własciwie porody były tym co zabijało kobiety głownie
                                      do XIX-stego wieku, potem szala pzrechyliła się na stonę raka piersi, macicy
                                      itp..

                                      Po drugie:
                                      -Bardzo długo nie kojarzy sie w kultutrze zwiazku między stosunkiem
                                      seksualnym , a ciązą kobiety i wreszcie narodzinami dziecka. Wiadomo, z e
                                      kobioety rodza, więc sa wazne - nie wiadomo jednak dlaczego rodzą . Nie łączy
                                      sie stosunku 9 miesiacy wczesniej i porodu w 9 miesiący pózniej - własciwi to
                                      diabli wiedzą , kiedy zaczyna sie ten związek rozpoznawać, kiedy Malinowski
                                      jedzie na Triobrandy okazuje sie , z e Triobrandczycy tego nei kojarzą ...Mamy
                                      tu pewnein problem i to dość trudny, zdaje sie, ze zajałby nam ze 2 lata na
                                      seminarium magisterskim:)))

                                      Po tzrecie:
                                      - model mieszczański - kobieta w domu z dziećmi warzaca strawę pojawił sie w
                                      kulturze, ale na pewno nei w epoce kamiennej, ani w paleolicie. Pojawil sie
                                      stosunkowo pózno.

                                      Bo tzreba pamietać o jednym - gdyby stado vel plemię zyło li tylko z polowania,
                                      to mielibyśmy wymierające plemie. Zwierząt jest zawsze za mało, tzreba
                                      przenosić się o 100 km raz na tzry miesiące . Kiedy oni polują, one zbieraja -
                                      padlinę, grzyby , owoce - a nei - bawią dzieci. I wreszcie nadciąga paleolit -
                                      one zaczynaja uprawiać ziemie, oni co pewien czas poluja, wioska staje sie
                                      miejscem osiedlenia sie na lata, nei na miesiące - rolnictwo zaczyna zapewniać
                                      jedzenie wtedy, gdy nei ma polowania, a polowanei jest rzadko. Kultura agrarna
                                      zawsze ma kobietę na stosunkowo wysokiej pozycji , kultura koczownicza - zawsze
                                      w niskiej. Tu tkwią te pytania- kiedy i dlaczego , odpowiedz nei ejst taka
                                      prosta.
                                      • skajstop Re: Zmiana płci;) 21.09.06, 11:40
                                        Rany, Zdanko, tym razem ja cię poproszę o przeczytanie mojego posta ze zrozumieniem.

                                        No bo jak mam tłumaczyć, że o tych duperelach pisałem z przekąsem, a zepchnięcie
                                        kobiety do podrzędnej roli wiążę z horyzontem, który zakreśliłem jako 15 tysięcy
                                        lat (w dużym uproszczeniu), czyli własnie wtedy, kiedy mniej więcej ludzka
                                        kultura na Bliskim Wschodzie i być może w Indiach/Chinach przechodzi ze
                                        zbieracko-myśliwskiej na osiadłą - masz przecież w Jerycho wieżę obronną sprzed
                                        11 tysięcy lat?
                                        • zdanka1 Re: Zmiana płci;) 21.09.06, 12:16
                                          No tak, ale to i tak nam niczego nei wyjasniło, namnożyło tylko pytania:)
                                      • stella25b Re: Zmiana płci;) 21.09.06, 12:41
                                        A kto broni wioski? Wszyscy, zarowno kobiety jak i mezczyzni. Ale wyprawiaja
                                        sie na wojne i podboj tylko mezczyzni. Do kogo nalezy w zasadzie utrzymanie
                                        bezpieczenstwa w osadzie? Do mezczyzn. Mezczyzna idac na polowanie ma kontakt z
                                        bronia, wie jak jej uzywac zaczyna miec mocny atut w reku- doslownie. Potrafi
                                        podbic okoliczne plemiona- potega sily, zaczyna miec inna pozycje niz kobieta.
                                • zdanka1 Re: Zmiana płci;) 21.09.06, 11:09
                                  Fakt, zupełnie nie wiem, jak mogłam tak przekręcić nazwisko - całkiem niedawno
                                  przeczytałam o niej ksiazkę i w sumie to dość niewybaczlane. Na
                                  usprawiedliwienie powiem, ze spałam 3 godziny:)


                                  W ciagu ostatnich 20 lat wspinaczka tak sie
                                  > rozpowszechnila, zwlaszcza skalkowa, ze teraz juz prawie nikogo nie szokuje
                                  > kobieta w scianie.

                                  Fakt, tyle tylko, z e np. letnia wspinaczka skałkowa to nei wyprawa w Himalaje
                                  na *-tysiącznik, prawda? I nie szokuje tzw. ludzi z branzy,jesli powiesz
                                  typowemu cżłoweikowi, który sie nei wspina, ze chodzisz na takie wyprawy
                                  choćby w Alpy uzna to za tak samo "niekobiece" jak, bo ja wiem? Może zuzel?:)))
                                  I to znów ten poziom wymieszania biologii i kultury w swiadomosci - my naprawde
                                  mówimy o rzeczach tak zadawnionych, ze tutaj niczego nei zmieni się od tak:)
                                  Wystarczy spojrzeć na program polityczny takich cudów jak PiS , czy LPR - oni
                                  dokładnei wyrazaja to biologiczno-kulturowe sprzęzenei zwrotne w przypadku
                                  mówienia o kobietach.
                                  • stella25b Re: Zmiana płci;) 21.09.06, 12:56
                                    Fakt, tyle tylko, z e np. letnia wspinaczka skałkowa to nei wyprawa w Himalaje
                                    > na *-tysiącznik, prawda? I nie szokuje tzw. ludzi z branzy,jesli powiesz
                                    > typowemu cżłoweikowi, który sie nei wspina, ze chodzisz na takie wyprawy
                                    > choćby w Alpy uzna to za tak samo "niekobiece" jak, bo ja wiem? Może zuzel?:))
                                    > )


                                    Wbrew pozorom skalkowe wspinanie nie jest wcale latwiejsze od wyprawy w gory
                                    wysokie. Jest tylko o wiele tansze!! Mnostwo ludzi uprawia wspinaczke skalkowa
                                    bo nie trzeba inwestowac tyle szmalu w sprzet. Do tego potrzeba tylko paru
                                    rzeczy a wyprawa w Himalaje to juz wysokie koszty, poczawszy od biletu, po
                                    zezwolenie na wejscie na szczyt, organizacje wyprawy itp.i sprzet- a ten
                                    niestety tani nie jest. Poza tym ostatnie 20 lat prznioslo wielkie zmiany w
                                    tradycyjnym alpinizmie. W raz z pojawieniem sie na rynku wysokojakosciowego
                                    sprzetu pojawily sie w alpinizmie nowe trendy. W Himalajach i Andach robi sie
                                    teraz drogi w stylu alpejskim, czyli wspina sie na 6-7 tysiecznikach w trudnych
                                    scianach. Taka wspinaczka trwa najczesciej od 1-3 tygodni non-stop w scianie. I
                                    tu glownie wspinanie skalne lub mixtowe ma miejsce a nie klasyczny himalaizm.
                          • sutekh1 Re: Zmiana płci;) 21.09.06, 15:12
                            ....defiluje..
                      • skajstop Re: Zmiana płci;) 20.09.06, 20:39
                        A jednak nie.

                        > Zasatnawiajace, z ez ochotą godzicie sie na to, ze mózgi męzczyzn i kobiet tak
                        > zasadniczo się róznią, ale nikt nie zastanawia sie nad inną rzecza - mózgi
                        > dwóch meczyzn i dwóch kobiet ___róznią sie równie silnie między sobą___.

                        O ile rozumiem sens słów "równie silnie", to nie masz racji, jednakowoż. Właśnie
                        na poziomie czystej anatomii oraz lokalizacji konkretnych ośrodków
                        odpowiadających za dane działanie są różnice poważne.

                        Klucz tkwi w tym, że mylisz mózg z umysłem, jak mi się zdaje :) i tylko błagam,
                        nie pisz, że umysł oparty jest o biologię, bo wrócimy do punktu wyjścia :P
                        • zdanka1 Re: Zmiana płci;) 20.09.06, 20:43
                          Nie, zle rozumiesz i zle ci sie zdaje - własnie zdaje ci sie coś czego nei
                          napisalam, wiec polemizujesz z własnymi poglądami.
                          • skajstop Re: Zmiana płci;) 20.09.06, 20:47
                            To, że źle mi się zdaje, to już wiem. Przejdźmy do kolejnego etapu: pokaż mi,
                            gdzie mi się źle wydaje i dlaczego :P
                            • quarantina Re: Zmiana płci;) 20.09.06, 22:03
                              Jeszcze raz: Zdanka twierdzi, że jedyne czynności które są zdeterminowane przez
                              płeć to zapładnianie i rodzenie. Wszystkie inne zachowania są warunkowane
                              kulturowo i zwyczajowo przypisywane danej płci.
                              Zaplątaliśmy się w dyskusję o różnicy mózgów, z której ma wynikać, że to ona
                              decyduje o zachowaniach w obrębie płci. Czyli, mózg damski tkwi w blondgłówce.
                              Czyli, że jesli tkwi w łysej pale, odczuwa dyskomfort. Czyli mój argument o
                              transseksualistach jest nieuprawniony i dowodzi jedynie, że mózg ma płeć. Nie
                              dowodzi natomiast, że w związku z tym blondynka powinna siedzieć w domu,
                              gotować, prać i cerować skarpety. O cholera, zaczynam się skłaniać ku
                              argumentom zdanki.
                              Ale, ale. Są jeszcze instynkty. Co powiesz zdanko o instynktach?
                              Macierzyńskim np, który jest podobno silniejszy od samozachowaczego.
                              Albo instynkt myśliwego?
                              I na marginesie: kiedy urodził się mój synek,w domu były prawie wyłącznie
                              damskie zabawki, lalki, misie, wózki, jakieś klocki lego, pojedyncze samochody.
                              Od wczesnego dzieciństwa synek nie wykazywał zainteresowania zabawkami sióstr,
                              w ogóle, jedynie klockami i samochodami. Tym zainteresowaniem determinował
                              nasze zachowanie wobec niego. Właśnie wtedy stwierdziłam, że zachowania
                              uwarunkowane są płcią. Wychowanie dziecka jest relacją zwrotną. Wyczuwasz
                              jakgdyby czego ono oczekuje albo co preferuje. Nie narzucasz mu sztywnych form.
                              POza tym nie zastanawiasz się nad każdym gestem w stosunku do dziecka. Wiele
                              zachowań jest właśnie instynktownych.
                              • mamarcela Re: Zmiana płci;) 20.09.06, 22:10
                                Też mam młodszego syna i obserwowałam identyczne zachowania jak Kwarantyna.
                                Postanowiłam nawet, że wychowam faceta bez zabawek militarnych i długo takich
                                nie posiadał. Strzelał więc z każdego patyka, ze szczotki do kibla, budował
                                sobie broń z klocków. Wychowany przez matkę, sporo starszą siotrę i panie w
                                przedszkolu, z zaprazowanym ciągle nieobecnym ojcem, bez dziadka i wujków, w
                                domu pełnym dziewczyńskich zabawek. Nie wim, jak to działa, ale działa własnie tak.
                                • daria13 Re: Zmiana płci;) 20.09.06, 22:24
                                  Potwierdzam to, co pisały przedmówczynie. Też jako matka starszej dziewczynki i
                                  młodszego faceta. Od samego początku tylko samochody, przed jakimikolwiek
                                  wyborami rodziców, siostry, czy otoczenia. Nie wiem, czym to tłumaczyć.
                                  P:)
                              • hophopi quarantina - si! 20.09.06, 22:17
                                otóż to, potwierdzam wersję z zabawkami, u nas też chłopię odziedziczyło lalki
                                po siostrze, a kulało i tak wciąż jeden zdezelowany samochodzik.
                                a co do zachowań instynktownych, nie zapomnę scenki, gdy owo me słodkie
                                dziecię, chowane na nieagresji i bajkach o kreciku, w obliczu sytuacji bez
                                wyjścia /siostra zabrała coś tam bezcennego/, ledwo utrzymując się na krzywych
                                nóżkach, uwieszony wersalki, balansując, by nie stracić podparcia na ostatnią
                                nogę, strzelił młodej fantazyjnego kopa. no i skąd on to wiedział,że to jest
                                najwłaściwszy argument? :))
                                • monikate Re: quarantina - si! 20.09.06, 22:20
                                  No dobrze, ale co powiecie na to, że moja córka nie wykazywała zainteresowania
                                  lalkami, misiami, zabawami w dom? Natomiast uwielbiała strzelać z procy, nosić
                                  portki i adidasy, bawić się z chłopcami, przy okazji czego wysłuchiwałam skarg
                                  od matek, że nieraz bije swoich kolegów :)
                                  A wyrosła zniej jak najbardziej kobieca kobieta!
                                  • quarantina Re: quarantina - si! 20.09.06, 22:26
                                    Noo, ja nie wiem co odpowiedzieć na to, że z dziewczynki wyrosła kobieta:)
                                  • mamarcela Re: quarantina - si! 20.09.06, 22:27
                                    OK, ale nie uwierżę Moniko, ze Twoja córka postepowała tak w dziciństwie, bo
                                    czerpała wzory z Ciebie. Że Ty też wówczas głównie zajmowałas sie strzelaniem z
                                    procy i polowaniem na dinozaury! Moje dziecie płci żeńskiej było w dziecięctwie
                                    obiecującą zawodniczka w pewnym sporcie walki. I do tej pory pewnie przywalic
                                    potrafi, ale podejrzewam, ze wobec prawdziwego niebezpieczeństwa zachowałaby sie
                                    jak kobieta.
                                    • monikate Re: quarantina - si! 20.09.06, 22:41
                                      A skąd, mamamarcelo, ja to już jestem typowa pańcia, gdzie mnie do dinozaurów...
                                      W swoim czasie byłam zdumiona, skąd u mojej córki takie zachowania. Mnie to
                                      zresztą w niczym nie przeszkadzało, ale panie w przedszkolu bywały
                                      zbulwersowane.
                                      Hm, a jak wbc prawdziwego niebezpieczeństwa zachowują się kobiety?
                                      Qarantynko, ale wyrosła kobieca kobieta! Taka co to musi mieć kieckę
                                      odpowiednią do okoliczności, malunek na twarzy itd. Chłopców nadal bije, ale
                                      już inną bronią :)
                                      • mamarcela Re: quarantina - si! 20.09.06, 22:46
                                        Podobno więksszość kobiet w wypadku prawdziwego niebezpieczeństwa (typu napad,
                                        agresja) zachowuje sie jak typowa kobieta :)!!! Nawet te szkolone w sportach
                                        walki , agresywne zawodniczki, nie potrafia wykrzesac z siebie agresji i np.
                                        zaczynaja wrzeszczeć. ja osobiście uczęszczałam na specjalne kursy samoobrony
                                        dla kobiet, gdzie uczono mnie jak i gdzie dowalić facetowi, zeby zabolało, a
                                        potem napadnieto mnie na ulicy i nie potrafiłam. Zabrakło mi czegos.
                                        Testosteronu może???
                                        • braineater Re: quarantina - si! 20.09.06, 22:53
                                          No to ja tez jestem typowa kobieca kobieta, bo w sytaucjach agresji reaguję
                                          zmykiem, unikiem, ale raczej nie ciosem. Od czasów podstawówkowych nie zdarzyło
                                          mi sie nikomu lutnąc a i wtedy raczej preferowałem damskie sposoby walki, typu
                                          wyszarpać za kudły, wsadzić palec w oko albo kopnąć w częsci niesforne, czego
                                          chłopcy bawiący sie w wojne nigdy praktycznie nie robią.
                                          A wychowywały mnie trzy pokolenia kobiet, bez mężczyzn w poblizu prócz dziadka,
                                          któren się nie liczył, by był stary.:) A zabawerk militarnych nie tykałem, z
                                          kijem po placu nie ganiałem, raczej siedziałem z misiami i wymyslałem im fabuły.

                                          P:)
                                          • quarantina Re: quarantina - si! 20.09.06, 22:58
                                            Wy wiecie, że ja już nic teraz nie wiem. Czyli że co?
                                            Co determinuje zachowania? Kultura, hormony, a gen x i y? Tak. Staua już to
                                            mówiła. Gen decyduje o hormonach, a hormony o zachowaniu. To jasne!
                                            Przecież hormony nami sterują. Przyjemność, pociąg seksualny. Cały ten instynkt
                                            macierzyński to przeca oksytocyna, czy jak się to nazywa. A myślistwo -
                                            testosteron.
                                            Eureka!!
                                            • staua Re: quarantina - si! 20.09.06, 23:00
                                              Nie chcialam az tak upraszczac. Chcialam tylko zwrocic uwage, ze biologia to
                                              aspekt, ktorego nie da sie, mimo wszystko, pominac.
                                              • quarantina Re: quarantina - si! 20.09.06, 23:04
                                                Ale mi chodzi teraz o sam początek, początek początków, kiedy wychowanie nie ma
                                                takiego wpływu na dziecko. Na początku jest biologia, fizjologia. Czy nie?
                                                • quarantina Re: quarantina - si! 20.09.06, 23:06
                                                  Zapomniałam, że mam nie używać "mi"
                                                • braineater Re: quarantina - si! 20.09.06, 23:08
                                                  no jest. Ale nie ma szans sprawdzić w którą stronę dziecko pójdzie wyrwane
                                                  z 'oków społecznych'. Jesli dobrze pamiętam z lektur o dzikich dzieciach -
                                                  znaczy klimaty typu Kaspar Hauser, tylko, że bardziej radykalne, na zasadzie
                                                  dzieciak solo z przyrodą, a nie poddany deprywacji sensorycznej, jak to miało
                                                  miejsce w przypadku Hausera, to te dzieciaki, po wrzuceniu w cywilizację, nie
                                                  przejawiały nijakiego zainteresowania seksem i sprawami płci. I zostawało im to
                                                  najczęsciej do końca zycia. Nie podeprę się żadnym argumentem, bo to są rzeczy,
                                                  które czytałem dobrych pare lat temu, ale gdzies mi tak brzęczy. Może ktoś ma
                                                  bardziej precyzyjne info.

                                                  P:)
                                                  • quarantina Re: quarantina - si! 20.09.06, 23:18
                                                    Przyroda to też jakieś środowisko. Może wpłynęła na gospodarkę hormonalną w
                                                    taki, a nie inny sposób.
                                                  • staua Re: quarantina - si! 21.09.06, 17:54
                                                    Moja znajoma w Polsce zmienila plec w wieku chyba 32 lat (tzn. w tym wieku
                                                    zmienila oficjalnie). Zostala Pawlem. Nie jest to az tak bliska znajoma, wiec
                                                    nie wiem, czy teraz jest bardziej szczesliwa, czy nie, ale wiem, ze byla to
                                                    osoba borykajaca sie z wieloma problemami ze soba mimo bardzo dobrze sytuowanej
                                                    rodziny, chroniacej ja matki, zadnych problemow finansowych itd. Tutaj na pewno
                                                    zadzialalo cos z biologii, bo przciez wychowywana byla jako dziewczynka (no i
                                                    ma XX). Nikt jednak nie wie przeciez do konca, co...
                                            • braineater Re: quarantina - si! 20.09.06, 23:02
                                              szcerze mówiąc, kopy teststeronowe odczuwam tylko w dwóch sytuacjach, czyli
                                              zaiwaniająć na rowerze środkiem ulicy w trakcie ostrego natężenia ruchu moto i
                                              wisząc na skałkach. I podejrzewam, że na przykład Stella ma podobnie w temacie
                                              skałek i że ten haj nie jest zalezny od pci.

                                              P:)
                                              • staua Re: quarantina - si! 20.09.06, 23:04
                                                A sprawdzales sobie poziom?
                                              • staua Re: quarantina - si! 20.09.06, 23:04
                                                Bo taki kop to raczej adrenalina albo kortyzol.
                                                • braineater Re: quarantina - si! 20.09.06, 23:12
                                                  a jak się to mierzy?

                                                  P:)
                                                  • staua Re: quarantina - si! 21.09.06, 16:44
                                                    Testosteron?
                                                  • skajstop Re: quarantina - si! 21.09.06, 16:54
                                                    Naturalne futra są tak drogie... a tu bach! i już jest futerko z lisa czy
                                                    inkszego szynszyla :-)
                                                  • stella25b A moze chodzi o rogi 21.09.06, 17:50
                                                    nie tyle o futro co o rogi- zeby mezowi przyprawic.
                                          • mamarcela Re: quarantina - si! 20.09.06, 23:01
                                            Ok. A ja, jak sie nie trudno domyslic, grywalam w noge i ganiałam po drzewach z
                                            koltem, albo inna bazooką. Bo akurat mialam fajnego ojca, dziadka i duzo
                                            starszych kuzynów, ktorzy mnie wytresowali. nadal w sumie lepiej sie dogaduje z
                                            facetami niz z kobietami. I pańcia ze mnie żadna,potrafie w trampkach, portkach,
                                            bez makijażu, ale całe zycie kobieta we mnie siedzi i nijak nie chce dać o sobie
                                            zapomnieć.
                                        • monikate Re: quarantina - si! 20.09.06, 22:55
                                          Popatrz, a moja córka kiedyś marzyła, aby zostać policjantką, ale taką
                                          ekstremalną. Żadne siedzenia za biurkiem czy jakaś drogówka. Ku mojemu
                                          zadowoleniu jej przeszło, może m.in. dlatego, że uświadamiałam dziecięciu, iż
                                          żadnych wygód typu łazienka, makijaży, swobodnych ubiorów i takich tam na
                                          policyjnym szkoleniu nie będzie. Ze to tak może być, jak w filmie "Szeregowiec
                                          Beniamin".
                                          • braineater Re: quarantina - si! 20.09.06, 23:00
                                            próbuję sobie przypomnieć dziecięce nastawienia z serii jak dorosnę to będę i
                                            tu o dziwo wychodza mi jazdy zdecydowanie chłopięce - komboj, tomekwilimowski,
                                            dziecko z haremu pana kleksa i tym podobne. Ale to można podciagnąc pod teze o
                                            social impact, że zacząłem czytać , to się zacząłem identyfikowac z wzorcami
                                            właściwymi dla posiadaczy siusiaków. Tylko czmeu ze Stasiem a nie z Nell (prócz
                                            tego, że Nell gupia była i żarła chininę)?

                                            P:)
                                            • mamarcela Re: quarantina - si! 20.09.06, 23:08
                                              Tez sie utożsamiałam z różnymi Winnetou i Thorinami. A co?
                                              ale potem biologia sie upomniała o swoje prawa. To bodajże Campwell w "Potedze
                                              mitu" pisze, ze kobieta ma dwie naturalne inicjacje biologiczne - determinujace
                                              jej zachowanie - pierwszą miesiączke i pierwszy poód. Faceci we współczesnym
                                              swiecie tego nie mają, bo juz nie poluja :)
                                              • mamarcela cos strasznego napiszę i zaraz mnie zabanujecie 20.09.06, 23:18
                                                na forever
                                                Bodajże Meryl Streep powiedziała kiedys tak "Aktorka to trochę więcej niż
                                                kobieta, a aktor to troche mniej niz mężczyzna."
                                                Intelektualista to także taki statystyczny samiec nie jest. Jednakowoż.
                                                P;-)
                                                mamarcela just for kidding
                                                • quarantina Re: cos strasznego napiszę i zaraz mnie zabanujec 20.09.06, 23:23
                                                  Chciałabym dociec: intelektualista to mniej, czy więcej niż statystyczny samiec?
                                                  • mamarcela Re: cos strasznego napiszę i zaraz mnie zabanujec 20.09.06, 23:24
                                                    to ja sie nie osmielę tego napisać :)
                                                    as you like it!
                                                  • mamarcela ale żeby niedomówień nie było :))) 20.09.06, 23:31
                                                    kobieta inteligentna to nie tylko trochę to znacznie więcej niz statystyczna kobieta
                                                    P;-)
                                                    mmcl (just for kidding again)
                                                  • quarantina Re: ale żeby niedomówień nie było :))) 20.09.06, 23:34
                                                    To znaczy, że ma większy biust?
                                        • zdanka1 Re: quarantina - si! 21.09.06, 08:39
                                          Podobno więksszość kobiet w wypadku prawdziwego niebezpieczeństwa (typu napad,
                                          > agresja) zachowuje sie jak typowa kobieta :)!!! Nawet te szkolone w sportach
                                          > walki , agresywne zawodniczki, nie potrafia wykrzesac z siebie agresji i np.
                                          > zaczynaja wrzeszczeć.

                                          Podobno? Kto tak stwierdził ? No dane poproszę. Bo aj widze tu koljeny
                                          kładziony od lat w głowy stereotyp - prawdziwa kobieta w opozycji do
                                          neiprawdziewj kobiety nie podtrafi nawet przywalić, a poniewaz nie potarfi , to
                                          łatwo na nią napaść - napada się, ona nic nei robi, to się ją gwałci i idzie
                                          dalej. Kobietom nie brakuje testosteronu, kobietom btrakuje szacunku do sibie
                                          i pewnosci siebie.

                                          Dokładnei 5 lat temu napadł na mnei ejden gnówj z gorącą chęcią gwałtu -
                                          przypierdoliłam mu tak parasolką, ze chyba złamałam nos. Dobrze ze tę parasolke
                                          miałam - gdybym, zachowała się jak "prawdziwa " kobieta tweraz chodziłabym od
                                          psychologa do psychologa i leczyła pokiereszowaną psyche. Dla mnei powielasz
                                          stereotyp, który moze sioe zemścić bardzo wtedy, kiedy naprawdę coś takeigo ci
                                          się przydarzy - nasz emysli nas blokują - jesli myślisz o tym, ze tpowo nie
                                          dasz sobie rady, to nei dasz. Przykro mi, mioze nei ejstem typową kobietą - i
                                          tutaj zaczełabym temat na 245 postów , ale mi sie nie chce, bo amm starsznie
                                          duzo roboty:) - no wiec moze nei jestem typową kobieta, ale pierwsza moja myśl,
                                          kiedy ktoś chce mi wyrwać torebkę, brzmi, ty sk..ór..w..ys..ynu
                                          pier...dolo..ny, a nie "ojej". Tak już mam. A co do dzieciństwa - ja
                                          parktycznei nie miałam zabawek i po latach widzę jednak niesamowite zalety
                                          tego wariantu - nic tak nie działa na wyobraznie, jak wyobrazanie sobie, ze to
                                          co mam w rece to nei patyk, a dzida w dzikim plemieniu.


                                          Socjalizujemy, nawet gdy tego nei wiemy - dzisiaj nie sposób, zeby dzieciak nie
                                          bawił się w wojnę czy malująca sie blondyne - od czego są PC-ty i TV.
                                          • zdanka1 Re: quarantina - si! 21.09.06, 08:53
                                            I jeszcze w sprawie instynktu - skoro kobietami tak steruje jeden hormon, a
                                            facetami inny, no to jakim cudem istnieją kobiety, które nie dostają cimci-
                                            rymci nad wózkami, nei maja swoich dzieci i nie chcą meić ? Dlaczego istneiją
                                            kobiety, które usuwają ciazę - nei zmuszane do tego pzrez partnera? Dlaczego
                                            istnieją kobiety, które porzucają swoje dzieci i jadą w siną dal? Dlaczego
                                            istnieją faceci, którzy zawsze sa obijaniprzez innych i dziewczynki które
                                            potrafią sie postawić klasowemu zabijace ? dlaczego wreszcie to co steruje
                                            naszym zachowaniem hormonalnei - mialoby decydować o naszych zachowaniach
                                            przed okresem dojrzewania, tj. w dzieciństwie, kiedy hormony płciowe w ogole
                                            nei działają własciwie?
                                            Dlaczego?

                                            Po prostu wytłumaczenie wszystkich naszych działań instynktem nie ma
                                            najmniejszego sensu, bo w tym momencie zakrzykuje sie zazwyczaj kobietę , która
                                            mówi - urodziąłm dziecko, bo on chciał meić dzieci, mam je , nawet kocham, ale
                                            równei dobrze mogłoby ich nei być i też byłoby ok. Nie karmiłam piersią, bo nie
                                            chciałam , rodziłam w znieczuleniu, bo nei cchialam donawać tych" cudownych
                                            dobrostanów porodu", a zaraz po porodzie zwymiotowałam i chciałam tylko spać -
                                            dziecko nie interesowało mnie wcale . I w sumie jak juz jest to jest. I od
                                            razu słysze w tym momencie -"WYRODNA MATKA!" a ona tylko powiedziała swoją
                                            prawdę - prawdę jej doznań, które wynikająz jej mózgu, nie z jakiejś matrycy ,
                                            która jestpowielana na wszystkie mózgi swiata.

                                            Myslę, ze bardzo duzo musimy sie jeszcze nauczyć sami o sobie , zanim zaczniemy
                                            kolonizować ten kosmos, bo tak naprawdę to człowiek sam dal siebie jest
                                            najwiekszą tajemnicą.
                                            • quarantina Re: quarantina - si! 21.09.06, 10:07
                                              zdanka1 napisała:

                                              > I jeszcze w sprawie instynktu - skoro kobietami tak steruje jeden hormon, a
                                              > facetami inny, no to jakim cudem istnieją kobiety, które nie dostają cimci-
                                              > rymci nad wózkami, nei maja swoich dzieci i nie chcą meić ? Dlaczego istneiją
                                              > kobiety, które usuwają ciazę - nei zmuszane do tego pzrez partnera? Dlaczego
                                              > istnieją kobiety, które porzucają swoje dzieci i jadą w siną dal? Dlaczego
                                              > istnieją faceci, którzy zawsze sa obijaniprzez innych i dziewczynki które
                                              > potrafią sie postawić klasowemu zabijace ?
                                              ----------------------
                                              O ile wiem, ale nie jestem tego pewna, zarówno kobiety jak i mężczyźni
                                              posiadają hormony męskie i żeńskie. Różny jest ich poziom. To tez juz pisała
                                              Staua. Jestem prawie pewna, że różne (pozornie niezgodne z płcią) zachowania
                                              zależą od poziomu tych hormonów we krwi.

                                              dlaczego wreszcie to co steruje
                                              > naszym zachowaniem hormonalnei - mialoby decydować o naszych zachowaniach
                                              > przed okresem dojrzewania, tj. w dzieciństwie, kiedy hormony płciowe w ogole
                                              > nei działają własciwie?
                                              > Dlaczego?

                                              ---------------
                                              Ten argument wydawał mi sie dobry, ale nie jest. Okazuje się, że hormony
                                              działają od samego początku płodu:
                                              www.resmedica.pl/ffxart11996.html


                                              > Po prostu wytłumaczenie wszystkich naszych działań instynktem nie ma
                                              > najmniejszego sensu, bo w tym momencie zakrzykuje sie zazwyczaj kobietę ,
                                              która
                                              >
                                              > mówi - urodziąłm dziecko, bo on chciał meić dzieci, mam je , nawet kocham,
                                              ale
                                              > równei dobrze mogłoby ich nei być i też byłoby ok. Nie karmiłam piersią, bo
                                              nie
                                              >
                                              > chciałam , rodziłam w znieczuleniu, bo nei cchialam donawać tych" cudownych
                                              > dobrostanów porodu", a zaraz po porodzie zwymiotowałam i chciałam tylko spać -

                                              > dziecko nie interesowało mnie wcale . I w sumie jak juz jest to jest. I od
                                              > razu słysze w tym momencie -"WYRODNA MATKA!" a ona tylko powiedziała swoją
                                              > prawdę - prawdę jej doznań, które wynikająz jej mózgu, nie z jakiejś
                                              matrycy ,
                                              > która jestpowielana na wszystkie mózgi swiata.
                                              >
                                              > Myslę, ze bardzo duzo musimy sie jeszcze nauczyć sami o sobie , zanim
                                              zaczniemy
                                              >
                                              > kolonizować ten kosmos, bo tak naprawdę to człowiek sam dal siebie jest
                                              > najwiekszą tajemnicą.
                                              >
                                              > -------------------------------

                                              To, że kobieta nie chce mieć dzieci, też można (jak mi się wydaje) wytłumaczyć
                                              poziomem hormonów.

                                              Nie wiem, czy przypadkiem także nie ulegasz jakiemuś stereotypowi, że kobieta
                                              jest słaba i musi reagować w sytuacjach granicznym owym "oh", albo do tego
                                              stopnia jest zniewolona przez mężczyznę, że musi urodzić mu dziecko.
                                              Ulegliśmy zbiorowej histerii pod wpływem Twoich postów i zaburzyła nam ona
                                              zdrowe podejście.

                                              Kobieta nie chce mieć dziecka. No i dobrze.
                                              Tyle, że zaprzeczyłaś swojej tezie z pierwszego postu, że rodzenie i
                                              zapładnianie to zachowania przynależne płci.

                                              • quarantina Jeszcze chciałam dodać, że 21.09.06, 10:12
                                                moim zdaniem, na początku są hormony, potem wychowanie. Potem odkrywamy na nowo
                                                hormony i jeżeli mamy odwagę, to żyjemy zgodnie z tym co nam zaproponowała
                                                natura.
                                                • zdanka1 Re: Jeszcze chciałam dodać, że 21.09.06, 10:59
                                                  Zatem doskonała cześć współczesnych kobiet zyje kompletnie w niezgodzie ani z
                                                  soba, ani z naturą - ładując w siebie syntatyczne hormony w tabletkach
                                                  antykoncepcyjnych.
                                                  • stella25b Re: Jeszcze chciałam dodać, że 21.09.06, 11:08
                                                    zdanka1 napisała:

                                                    > Zatem doskonała cześć współczesnych kobiet zyje kompletnie w niezgodzie ani z
                                                    > soba, ani z naturą - ładując w siebie syntatyczne hormony w tabletkach
                                                    > antykoncepcyjnych.


                                                    I na takiej samej zasadzie, ladujac w siebie w czasie choroby wszelkiego
                                                    rodzaju antybiotyki nie zyjemy zgodnie z natura.
                                                    >
                                                    >
                                                  • zdanka1 Re: Jeszcze chciałam dodać, że 21.09.06, 11:38
                                                    Bo człwiek w ogóle odkąd sie pojawił jest w niezgodzie z naturą - przecież cała
                                                    cywilizacja to nic innego jak niezgoda na naturę :)
                                              • zdanka1 Re: quarantina - si! 21.09.06, 10:57
                                                Jestem prawie pewna, że różne (pozornie niezgodne z płcią) zachowania
                                                > zależą od poziomu tych hormonów we krwi

                                                Teza dosć ryzykowna, bo okazaloby sie, ze ruchliwe, energiczne i "wykazujące
                                                zachowania neizgodne z płcia (sic!) sa zapewne tylko kobiety w typie
                                                androgennym, o niskim poziomie setrogenu, który warunkuje zachowania "zgodne z
                                                płcią" - tj, brunetki o niskim głosie , niskim poziomie estrogenów, a co za
                                                tym idzie prawie bez bioder i piersi, czesto z nadmiernym owłosieniem, dość
                                                tłustą skórą - słowem babochłopy nikogo nei obrazajac oczywiscie ...obawiam
                                                sie, ze taki podział dosć trudno zauwazyć w historii, takze to znaczne
                                                uproszczenie...


                                                Okazuje się, że hormony
                                                > działają od samego początku płodu:

                                                Oczywiscie, z działają, bo inaczej płód by nei zył, poza tym, nei zróżnicowałby
                                                sie na chłopca i dziewczynkę. Tyle tylko, ze są to akurat sladowe ilosci
                                                hormonów płciowych, ich działanie rozpoczyna sie na przyspieszonych obrotach
                                                wraz z dojrzewaniem . wystarczy powąchać koszulkę7 latka po WF -ie i koszulkę
                                                15 latka po WF-ie - to własnei wynik tego jak działaja hormony płciowe przed i
                                                po dojrzewaniu.



                                                >To, że kobieta nie chce mieć dzieci, też można (jak mi się wydaje) wytłumaczyć
                                                > poziomem hormonów.

                                                Nie mozna,gdyż wysokoestrogenowe kobiety, które powinny rodzić jak króliki i
                                                biologicznei natura aż pcha je do wózka też nie chcą mieć dzieci. Coś w tej
                                                teorii chyba jednak nie gra.


                                                Ulegliśmy zbiorowej histerii pod wpływem Twoich postów i zaburzyła nam ona
                                                > zdrowe podejście.

                                                A kto stwierdził, ze wasze podejscie jest zdrowe, a moje jest chore? To, ze w
                                                moim są same pytanie, a w waszym tyko gotowe odpowiedzi? Ja nie widze zadnej
                                                histerii, po prostu rzeczy czasem nie są tym , czym sie wydają. Uwazam, że
                                                lepiej pytać , niż być przekonanym, ze wie się wszystko. Ja nigdzie nie
                                                napisałm, ze kobieta jest zniewolona i słaba - - podałam przykład tego, w jaki
                                                sposób kobieta moze reagować na macierzyństwo - nikt jej nie zmusił, urodziła,
                                                bo kochała męzczyzne , a on chciał dzieci, sama równei dobzre mogłaby sie bez
                                                nich obejsc- sposób dość niestereotypowy dla wizerunku powszechnie przyjętego
                                                macierzyństwa, a tymczasem zarzucasz mi stereotypowość. Dośc oryginalny pomysł,
                                                musze przyznać.
                                                • quarantina Re: quarantina - si! 21.09.06, 11:19
                                                  zdanka1 napisała:

                                                  > Jestem prawie pewna, że różne (pozornie niezgodne z płcią) zachowania
                                                  > > zależą od poziomu tych hormonów we krwi
                                                  >
                                                  > Teza dosć ryzykowna, bo okazaloby sie, ze ruchliwe, energiczne i "wykazujące
                                                  > zachowania neizgodne z płcia (sic!) sa zapewne tylko kobiety w typie
                                                  > androgennym, o niskim poziomie setrogenu, który warunkuje zachowania "zgodne
                                                  z
                                                  > płcią" - tj, brunetki o niskim głosie , niskim poziomie estrogenów, a co za
                                                  > tym idzie prawie bez bioder i piersi, czesto z nadmiernym owłosieniem, dość
                                                  > tłustą skórą - słowem babochłopy nikogo nei obrazajac
                                                  oczywiscie ...obawiam
                                                  > sie, ze taki podział dosć trudno zauwazyć w historii, takze to znaczne
                                                  > uproszczenie...
                                                  >-----------------------

                                                  Obawiam się, że gra hormonów jest sprawą bardzo subtelną. Babochłopy, jak
                                                  mówisz, niestety zazwyczaj borykają się z poważnymi zaburzeniami poziomów
                                                  hormonów.

                                                  > Okazuje się, że hormony
                                                  > > działają od samego początku płodu:
                                                  >
                                                  > Oczywiscie, z działają, bo inaczej płód by nei zył, poza tym, nei
                                                  zróżnicowałby
                                                  >
                                                  > sie na chłopca i dziewczynkę. Tyle tylko, ze są to akurat sladowe ilosci
                                                  > hormonów płciowych, ich działanie rozpoczyna sie na przyspieszonych obrotach
                                                  > wraz z dojrzewaniem . wystarczy powąchać koszulkę7 latka po WF -ie i koszulkę
                                                  > 15 latka po WF-ie - to własnei wynik tego jak działaja hormony płciowe przed
                                                  i
                                                  >
                                                  > po dojrzewaniu.
                                                  > -----------------

                                                  To co z tego, że śladowe ilości. Może właśnie wystarczją do determinacji
                                                  zachowań? A w wieku dojrzewania, kiedy zwiększa sie ich ilość, dochodza inne
                                                  ich funkcje.
                                                  >
                                                  >
                                                  > >To, że kobieta nie chce mieć dzieci, też można (jak mi się wydaje) wytłuma
                                                  > czyć
                                                  > > poziomem hormonów.
                                                  >
                                                  > Nie mozna,gdyż wysokoestrogenowe kobiety, które powinny rodzić jak króliki i
                                                  > biologicznei natura aż pcha je do wózka też nie chcą mieć dzieci. Coś w tej
                                                  > teorii chyba jednak nie gra.
                                                  > ------------------------

                                                  Nie wiem, które kobiety nie chcą mieć dzieci. Zazwyczaj jednak idzie to w parze
                                                  z pewnymi cechami. To tylko moje obserwacje. Takie kobiety są silne
                                                  psychicznie, często niezależne pod każdym względem. Nie wiem, jaki jest u nich
                                                  poziom estrogenów, ale zaryzykowałabym stwierdzenie, że nie są
                                                  wysokoestrogenowe.
                                                  Wysokoestrogenowe kobiety sa prawdopodobnie bardziej płodne, tzn. statystycznie
                                                  częściej zachodzą w ciążę, mogą mieć więcej dzieci. O liczbie dzieci decyduje
                                                  więcej czynników niż chęć matki.

                                                  >
                                                  > Ulegliśmy zbiorowej histerii pod wpływem Twoich postów i zaburzyła nam ona
                                                  > > zdrowe podejście.
                                                  >
                                                  > A kto stwierdził, ze wasze podejscie jest zdrowe, a moje jest chore? To, ze
                                                  w
                                                  > moim są same pytanie, a w waszym tyko gotowe odpowiedzi? Ja nie widze zadnej
                                                  > histerii, po prostu rzeczy czasem nie są tym , czym sie wydają. Uwazam, że
                                                  > lepiej pytać , niż być przekonanym, ze wie się wszystko. Ja nigdzie nie
                                                  > napisałm, ze kobieta jest zniewolona i słaba - - podałam przykład tego, w
                                                  jaki
                                                  > sposób kobieta moze reagować na macierzyństwo - nikt jej nie zmusił,
                                                  urodziła,
                                                  > bo kochała męzczyzne , a on chciał dzieci, sama równei dobzre mogłaby sie bez
                                                  > nich obejsc- sposób dość niestereotypowy dla wizerunku powszechnie
                                                  przyjętego
                                                  > macierzyństwa, a tymczasem zarzucasz mi stereotypowość. Dośc oryginalny
                                                  pomysł,
                                                  >
                                                  > musze przyznać.
                                                  -------------

                                                  Zarzucam Ci stereotypowowść, bo widzisz coś w tej sytuacji dziwnego. Nie miała
                                                  ochoty a urodziła. No i co z tego? Zrobiła to dla ukochanego mężczyzny, a nie
                                                  dlatego, że została tak wychowana. Gdyby on nie chciał, ona nie chciała, a
                                                  urodziłaby, bo wypada mieć dzieci, to byłby problem.
                                                  • quarantina Acha i jeszcze jedno, 21.09.06, 11:26
                                                    Ty pytasz, ja szukam odpowiedzi. To zdaje się jest charakterystyczne dla
                                                    mężczyzn. Kobieta chce się wygadać, a mężczyzna chce natychmiast jej pomóc.
                                                    Jestem w tej rozmowie mężczyzną:)
                                                  • zdanka1 Re: Acha i jeszcze jedno, 21.09.06, 11:48
                                                    Obawiam sie , ze mylisz zadawanie pytań, z gadaniem bez sensu . Zadawanei
                                                    pytań , to poszukiwanie , udzielanie gotowych odpowiedzi, które wszystko
                                                    sprowadzaja do jednego - hormony , to po prostu pójscie na łatwiznę, bez
                                                    szukanie wielorakich rozwiązań. I nie ma to nic wpólnego z jakąkolwiek płcią.

                                                    Kobiety z pzrewagą androgenów nei mają zaburzeń hormonalnych, tylko skrajnie
                                                    wysokie wersje takich kobiecych typów hormonalnych maja problem z hormonami.
                                                    Pozostałe są tak samo zdrowe jak zapewne ty i róznież spokojnei moga zajść w
                                                    ciazę .
                                                    To, ze kobiety wysokoestrogenowe mogą zajść w nia jeszcze łatwiej i wg twojeej
                                                    teorii one najczęsciej rodzxą doprowadziłoby to tego, ze w wyniku ewolucji
                                                    naszego gatunku w naszym typie hormonalnym droga dziedziczenia genów, zostałyby
                                                    tylko i wyłacznie wysokoestrogenowe kobiety rodzace wysokoestrogenowe córki
                                                    o " kobiecym " zachowaniu. A jednak jakims cudem tak sie nei stało. Nie wydaje
                                                    ci sie to dziwne, bo mnei i owszem . Niskoestogenowe powinny wyginać
                                                    naturalnie gdzieś w okolicach początku naszej ery najpózniej.

                                                    Kazda teoria ma luki jak dziury z zebie - warto trochę w te luki zaglądać, bo
                                                    czasem okazuje sie, ze w wyniku luk teoria się sypie.
                                                  • quarantina Re: Acha i jeszcze jedno, 21.09.06, 12:01
                                                    zdanka1 napisała:

                                                    > Obawiam sie , ze mylisz zadawanie pytań, z gadaniem bez sensu . Zadawanei
                                                    > pytań , to poszukiwanie , udzielanie gotowych odpowiedzi, które wszystko
                                                    > sprowadzaja do jednego - hormony , to po prostu pójscie na łatwiznę, bez
                                                    > szukanie wielorakich rozwiązań. I nie ma to nic wpólnego z jakąkolwiek płcią.
                                                    --------------
                                                    Szukanie wielorakich rozwiązań, to czasami szukanie dziury w całym.

                                                    >
                                                    > Kobiety z pzrewagą androgenów nei mają zaburzeń hormonalnych,
                                                    -------------------
                                                    Przewaga androgenów, to zaburzenie hormonalne w czystej postaci.

                                                    tylko skrajnie
                                                    > wysokie wersje takich kobiecych typów hormonalnych maja problem z hormonami.
                                                    > Pozostałe są tak samo zdrowe jak zapewne ty i róznież spokojnei moga zajść w
                                                    > ciazę .
                                                    > To, ze kobiety wysokoestrogenowe mogą zajść w nia jeszcze łatwiej i wg
                                                    twojeej
                                                    > teorii one najczęsciej rodzxą doprowadziłoby to tego, ze w wyniku ewolucji
                                                    > naszego gatunku w naszym typie hormonalnym droga dziedziczenia genów,
                                                    zostałyby
                                                    >
                                                    > tylko i wyłacznie wysokoestrogenowe kobiety rodzace wysokoestrogenowe córki
                                                    > o " kobiecym " zachowaniu. A jednak jakims cudem tak sie nei stało. Nie
                                                    wydaje
                                                    > ci sie to dziwne, bo mnei i owszem . Niskoestogenowe powinny wyginać
                                                    > naturalnie gdzieś w okolicach początku naszej ery najpózniej.
                                                    ------------------------
                                                    Ale dlaczego niskoestrogenowe miałyby wyginąć? Przecież wysokoestrogenowa
                                                    kobieta może urodzić niskoestrogenową córkę. Bo dlaczego nie może urodzić
                                                    takowej? Gen żeński może odziedziczyć, ale ten gen nie musi działać identycznie
                                                    u matki i córki.


                                                    >
                                                    > Kazda teoria ma luki jak dziury z zebie - warto trochę w te luki zaglądać, bo
                                                    > czasem okazuje sie, ze w wyniku luk teoria się sypie.
                                                    >
                                                    No dobra, ale moja (na mój prywatny użytek)na razie mi się nie sypie.

                                                    Czy jest na sali lekarz, albo endokrynolog?

                                                    >
                                          • hophopi ówaga, to napad! 21.09.06, 09:00
                                            ależ Zdanka, wtedy zachowałaś się właśnie jak prawdziwa kobieta! :D
                                            przypomniała mi się historyjka o pewnej pani, która prowadziła kursy sztuk
                                            walki dla kobiet /czarny pas i inne bajery/. pewnego razu napadł ją jakiś typ w
                                            budce telefonicznej. pani wyszła z opresji, a następnego dnia adeptki owej
                                            wiedzy tajemnej ją wypytują: jak zadziałała, jaki ciosem i w które miejsce i
                                            takie tam...
                                            a facetka zdziwiona: no jak to? zwyczajnie. załatwiłam go parasolką! :D

                                            także widzisz, facet by pewnie zastosował lewy sierpowy, czy cuś ;)
                                            • zdanka1 Re: ówaga, to napad! 21.09.06, 09:08

                                              Nie, nie zachowałam sie jak prawdziwa kobieta,prawdziwa kobieta nie zrobiłaby
                                              dokladnie nic i prosiła o litość... zwłaszcza, z edo ulicy jest solidny
                                              kilometr.Trudno zastosować lewy sierpowy, jesli ktoś łapie cię od tyłu za
                                              szzyję i przewraca. Tryudno też go zastosować, jesli walasz sie z tym kims po
                                              trawie, a on usiłuje z ciebie sciągnąć ubranie. Co jednak na pewno mozna to
                                              wsadzić palce w oczy i potem przypieprzyć pa.raso.lką , która jest najciezszym
                                              pzredmiotem lezacym obok.

                                              Lewy sierpowy zastosowałaby tylko idiotka - ja rozwaliłabym sobie rekę na
                                              pewno, a jemu kompletnie nic by sie nei stało. Rozwiazanie siłowa a`la bokser
                                              to najgłupsza mozliwa rzecz w takim wypadku, jesli masz 50 kg wagi i 164
                                              wzrostu..
                                              • hophopi Re: ówaga, to napad! 21.09.06, 09:25
                                                no dobra, niech Ci będzie, zareagowałaś jak prawdziwy facet, co mi tam :D
                                                ale wiecie co mnie najbardziej przeraża - nie jakieś hipotetyczne zachowanie
                                                standardowego przedstawiciela płci, który rzecz jasna nie istnieje. osłabia
                                                mnie to, że zupełnie nie jestem w stanie przewidzieć jak JA zachowałabym się w
                                                takiej sytuacji. Zdanka, Ty się tego spodziewałaś, że jakby kiedyś-coś to
                                                przejdziesz do ofensywy?
                                                • zdanka1 Re: ówaga, to napad! 21.09.06, 09:54
                                                  No i właśnie o to mi chodzi, zeby nikt nie mówił - zachowała się jak prawdziwy
                                                  facet, albo zachowała się jak prawdziwa kobieta. To jest własnie bez sensu - bo
                                                  od razu spodziewamy się jakiegoś konkretnego zachowania - zazwyczaj zresztą po
                                                  kobiecie - głupiego, albo zaniechanie, bo facecie - rozwaznego i walki;/ A jak
                                                  zachowanie ejst nei takie, to mozna jeszcze powiedzieć - no tak, to nei jest
                                                  prawdziwa kobieta/facet:)

                                                  Po prostu obroniam sie , tyle. Oczywiście większośc komentarzy na ten temat
                                                  byłaby inna - miaąłm szczescie - jak to już usłysząłm od kogoś;/

                                                  W sumie nikt chyba nigdy nei ejst w stanie przewidzieć jak sie zachowa. Ja też
                                                  nei miałam pojcia. Może tylko tyle, z eja mam takie szczescie do zboczeńców, ze
                                                  pzrez kilka lat zdązyłam się przyzwyczaić do awantur z nimi - mam wrazenie, ze
                                                  zbokami mogę obdzielić ze trzy osoby;/. Wydaje mi się, ze własnei tutaj - w
                                                  takich sytuacjach dzialamy na zasadzie odruchu wdrukowanego - jedni nei zrobią
                                                  nic, inni zaczną robić tzręsienei ziemi, a jeszcze inni uciekną. I to
                                                  neiprawrawda, z e w takim momencie dziaął testosteron - tzn u napastnika na
                                                  pewno, ale u ofiaty to raczje adrenalizna, a ona winduje szybkośc i siłe
                                                  zarówno u kobiet, jak i u męzczyzn.

                                                  Wydaje mi sie jednak, ze to w kazdej sytuacji jest inaczej i nie diabła sie
                                                  tego nei da przewidzieć - chociaz to tkwi gdzie w mózgu - w końcu to nei
                                                  najlepiej przygotowany zawodnik zwycieza , ale ten najbardziej psychucznie
                                                  wytrzymały i odporny na sytuację.
                                                  • zdanka1 Re: ówaga, to napad! 21.09.06, 09:55
                                                    Ale narobiłam literówek, lol:)

                                                    Adrenalina, nei adrenalizna , bo mi sie to z bielizną skojarzyło:)))
                                          • mamarcela Re: quarantina - si! 21.09.06, 10:20
                                            Zdanko, oczywiście jest to problem na trzy miliony postów, szczególnie, ze jam
                                            tez w róznych takich szkolona i nawet zawodowo przemocą wobec kobiet sie
                                            zajmowałam swego czasu, ale....
                                            nikt nie napisał "inna=gorsza"! Moim zdaniem mimo wyciągania setek przykładów o
                                            dziergających facetach i kobietach walących w mordę "inna=inna" i to nie ma nic
                                            wspólnego ze stereotypem "prawdziwej kobiecości" i "prawdziwej męskości".
                                            A moim jeszcze bardziej prywatnym zdaniem inna = w wielu dziedzinach po prostu
                                            lepsza. I trzeba z tej lepszościoinności czerpać siłę, a niekoniecznie wykazywać
                                            się w formule 1 (chyba, ze któras koniecznie chce to czemu nie?)

                                            Napisałaś, że kobietom brakuje szacunku do siebie samych i pewności siebie.
                                            Czysta żywa prawda. I oczywiście nalezy w nich ten szacunek i pewnośc siebie
                                            wzbudzic, a także nauczyć sie przeciwstawiać męskiej agresji. Wielu rzeczy
                                            trzeba je nauczyć i wiele rzeczy trzeba w nich wzbudzic.
                                            Ale czy wtedy zupełnie niczym (opróccz fizjologii i wyglądu) nie będą się róznić
                                            od męzczyzn? Osobiście mam nadzieję, że będa wówczas pewnymi siebie i pełnymi
                                            szacunku dla siebie kobietami. Jednakowoż :)
                                            • zdanka1 Re: quarantina - si! 21.09.06, 10:37
                                              Zabawne jest to, ze cały czas piszemy w opcji - kobieta nie rózniaca sie od
                                              mężczyzn, a jesli inna to po prostu inna, nei gorsza. :)))

                                              Nie widzisz, ze my tak naprawdę cały czas, wbrew pozorom, piszemy o
                                              stereotypie, zupełnie nei wynikającym biologii>? :))Przecież kazdy zgadza sie
                                              z tym, ze kobiety i meczyzni inaczej wyglądają , mają inny tembr głosu itp ,
                                              ale jak to si ma do niektórych zachowań po prostu? Co tu jest biologią, a co
                                              kultura ubraną w ciuchy biologii?

                                              Bo nei piszemy męzyczna niczym się nie rózni od kobiet, ona moze występować w
                                              formule 1 , ale jakby on haftował..o boże...I gdzies na tym pozimie tkwi to
                                              coś , co dawno temu wymieszalo biologie z kultura robiąc z kobiety gorszą ,
                                              choć miała byc tylko - inna:) Tu jest gdzieś sedno - moje mówienie, to
                                              mówienie, ze sa inni, ale mogą jedniocześnie mieć taki to a taki układ
                                              hormonalny i jezdzić na rajdy safari mimo tego układu ----> mówienie o
                                              naturalnych róznicach w wiekszości wypadków to w gruncie rzeczy pwoiedzenie, z
                                              e posiadanie tego układu wyklucza możliwość jezdzenia na safari bo tak i już.

                                              Ja wcale nei mówie o tym, ze kobiety mają być jak meczyzni, ale , ze zarówno
                                              kobiety, jak i męczyzni moga sobie pozwolić na coś w rodzaju androgyni
                                              kulturowej , ale upracie coś im w tym przeszkadza i nei wychodzi to im na
                                              dobre. Choćby głupia kwestai uczenia dziewczynejk usmeichania się i bycia miła
                                              i cichą, kta w rezultacie prowadzi do tego, ze swojemu partnerowi nigdy jasno i
                                              prosto w oczy nei powie, o co ejj chodzi. Choćby taki banal:)
                                              • mamarcela Re: quarantina - si! 21.09.06, 11:16
                                                I znowu czystą żywą prawdę głosisz. I ja się z tym zgadzam, co najmniej od lat
                                                osiemnastu, kiedy to mi się zdarzyło dziecie powic płci żeńskiej i zdecydowałam
                                                sie nie wychować jej zgodnie ze stereotypami. I pewnie dlatego walczyła, a nie
                                                uprawiała pływania synchronicznego itd. I może dlatego bywa teraz czasami jako
                                                androgina kulturowa troszeczke nieszczęsliwa, bo się wyróżnia. Ale to jej
                                                przejdzie z wiekiem :)
                                                Osmielę się nawet twierdzic, że pod tym, co napisałas powyżej podpisze sie
                                                większość, jeśli nie wszyscy, dyskutanci w tym wątku.
                                                Tylko, że ja pisząc o róznicach mam na mysli nie wyuczone usmiechanie sie i
                                                bycie miła, ale róznice w postrzeganiu świata, które u większości występują i to
                                                moim zdaniem stety. Nawet pozbawione zupełnie stereotypów w wychowaniu
                                                dziewczynki (znowu pewnie w wiekszosci przypadków, a nie zawsze) będą bardziej
                                                nastawione na kontakt, lepiej będą obserwować stosunki miedzyludzkie i będa
                                                wyciągały z nich inne wnioski niz chłopcy, łatwiej będą werbalizować swoje
                                                uczucia, będą potrafiły zajmować się i myśleć o kilku rzeczach zupełnie
                                                równocześnie itd. itp. A także można założyc z pewnym prawdopodobieństwem, że
                                                wraz ze wzrostem szacunku i pewności siebie kobiet oraz umiejętności przywalenia
                                                ewentualnemu gwałcicielowi w pysk, byc może drastycznie zmaleje liczba
                                                skutecznych gwałtów, ale chyba ????nie wzrośnie liczna gwałcicielek i
                                                czyhających na niewinnych facetów napastniczek.
                                                Tak myślę przynajmniej:)

                                                A na rajdy safari niech sobie jeździ jednakowoż pod warunkiem, że faktycznie jej
                                                to frajdę sprawia :)
                                                • daria13 Re: mamarcela - si! 21.09.06, 11:39
                                                  Amen!!!
                                                  • zdanka1 Re: mamarcela - si! 21.09.06, 11:51
                                                    No to alleluja i do przodu! Siać, siać , siać!:))))))
                  • braineater Re: Zmiana płci;) 20.09.06, 21:50
                    "Na hałas i krzyki do gabinetu wpadła Wala. To jest nie wpadła, ale wpał, jako
                    że kobieta-wamp, która rano stawiła się do pracy i jeszcze pół godziny temu
                    podawała herbatę, zdązyła się transmutować w zgrabnego młodzieńca o ogolonej
                    głowie. Znikł makijaż i fioletowa peruka, zamiast pantofli na
                    dziesięciocentymetrowym obcasie pojawiły się cięzkie buciory, zamiast bluzki -
                    asymetryczny sweter zrobiony na grubych drutach. Owa metamorfoza oznaczała, że
                    asystent Fandorina, osobowość kapryśna i nieprzewidywalna, pomylił się w
                    definicji dzisiejszego dnia i w biegu zmienił jego kolor z różowego na błękitny.
                    Wala Glen przyszedł na świat jako stworzenie płci męskiej, ale w okresie
                    dorastania i dojrzewania orientacja płciowa młodzieńca utraciła wyrazistość.
                    czasem WYDAWAŁO się Wali, że jest mężczyzną (takie dni nazywały się błękitne),
                    a CZASEM, że jest kobietą (ten nastrój określał, to jest okreslała, jako
                    różowy)..."

                    Boris Akunin, Lektura Nadowbowiązkowa

                    mózg jest bezpłciowy, płeć jest bezmózgowa, reszta to tylko tresura, konteksty,
                    gramatyka i indoktrynacja społeczna.

                    P:)
                    • mamarcela Re: Zmiana płci;) 20.09.06, 21:58
                      braineater napisał:
                      >
                      > mózg jest bezpłciowy, płeć jest bezmózgowa, reszta to tylko tresura,
                      konteksty,> gramatyka i indoktrynacja społeczna.
                      >
                      ETAM :)
                      • braineater Re: Zmiana płci;) 20.09.06, 22:02
                        A TY jak ZWYKLE wszystko ETAM:):P

                        P:)
                        • mamarcela Re: Zmiana płci;) 20.09.06, 22:03
                          no, bo przeca wiem lepiej, nie wiesz o tym jeszcze?
                          A poza tym w tym wypadku z mojego etam mnóstwo fanu płynie :)
                          • mamarcela Re: Zmiana płci;) 20.09.06, 22:12
                            i nie mam tu brońcie bogi na mysli fanu z dyskusji wirtualnej. A taki zwyczajny
                            zyciowy fan :)
    • brunosch Re: Zmiana płci;) 21.09.06, 00:15
      ciekawe to, co piszecie o płci mózgu - że noworodki dziewczęce patrzą na twarze,
      a męskie na maszyny :) Przypomniała mi się córka kuzyna - śliczny bląd aniołek,
      który w wieku 1,5 roku poznał uroki gadania. I co było pierwsze? No, poza mama,
      tata, daj? Helenka cudnie greserhuje, więc w wieku niespełna dwóch lat do
      upojenia częstowała rodzinę słówkami : kondesatatohhhr, betoniahhhrka,
      thransfohrmatohhr.
      Wyrosła na śliczną pannę, a do tego - jeździ konno, zna się na bhhhroni,
      odróżnia moździerz od ahhhrmaty i może bez końca gadać o kampanii wrześniowej i
      innych takich.
      • zdanka1 Re: Zmiana płci;) 21.09.06, 09:03
        No ja to tylko o Wehhhrmachcie i SS:)
        • daria13 Re: Zmiana płci;) 21.09.06, 11:06
          Cieszę się, że dyskusja poszła w ciekawą stronę i tak rozgorzała.
          Zaintrygowała mnie między innymi rozmowa o postawie wobec agresorów. Co powiesz
          Zdanko, o sytuacji, kiedy w grę wchodzi broń, na przykład nóż.
          Moja czternastoletnia wówczas córka została napadnięta przez czterech kolesi i
          najpierw poproszone o wszystko co ma, a miało niestety komórkę i discmena, moje
          rezolutne i pewne siebie dziecię postawiło się słowami: "Ale pan nie mam prawa".
          Koleś wyciągnął nóż przyłożył jej do gardła i tak skończył sie opór mojej
          córki. Dzięki Bogu młodzieńcy nie byli dalej agresywni, nawet oddali jej plecak
          z kluczami od domu na jej prośbę, ale przeżycie było z pewnością paskudnie
          traumatyczne.
          Może taki schemat: napad rabunkowy - oddajemy wszystko, co mamy bez oporu,
          napad w celach agresji cielesnej - stawiamy opór, bo jest szansa na ocalenie?
          Nie wiem.
          P:)
          • tupot Re: Zmiana płci;) 21.09.06, 11:41
            z tymi napadami to chyba też zależy od napadniętej jednostki i jej cech
            osobniczych. Niektórzy będą bronić się zawsze, inni nigdy i dadzą sobie zrobić,
            co tam napadający chce. Myślę, że to także kwestia kultury i naszego w niej
            wychowania.
            A teraz historia: Zawsze kiedy pojawia się temat agresji, przemocy i napadów,
            przypominam sobie jak lat temu wiele (miałam jakieś 14 lat) zostałam wraz z
            przyjaciółmi napadnięta w parku przez dwóch podpitych facetów po czterdziestce.
            Byliśmy w mieszanym towarzystwie tzn. dwie dziewczyny i dwóch chłopaków.
            Wszystko zaczęło się od napastowania dziewcząt, prób dotykania etc., które
            spotkały się z gwałtownym sprzeciwem obu, ale tylko jedna kopnęła napastującego
            w wiadome miejsce. Towarzyszący nam koledzy zamiast pomóc czy cokolwiek, gracko
            odwrócili się plecami do całej sceny i udawali, że nic się nie dzieje. Zaraz
            też dołączyła do nich koleżanka, która nie odpowuedziała przemocą na atak panów
            i stali sobie w trójeczkę, podziwiając wątpliwe uroki pobliskiej sadzawki.
            Tymczasem panowie wzięli się do regularnego bicia mnie i jednoczesnego
            wyzywania mnie etc. Ja, na ile mogłam, broniłam się i oddawałam ciosy-
            oczywiście kilkukrotnie słabsze, wcześniej nigdy nie myślałam o tym, żeby
            nauczyć się po prostu "bić". Trochę to trwało aż w końcu panowie wpadli na
            genialny pomysł, że przelecą mnie w pobliskich krzakach, a potem utopią w wyżej
            wymienionej sadzawce. Ja już nieźle pobita, nie miałam siły prostestować. I
            wtedy, o zbawienie!, pojawiła się para staruszków z jamnikiem, którzy uratowali
            wyżej podpisaną od niechybnej hańby i śmierci. Panowie uciekli, rzucając mnie
            po drodze w przydrożne krzaki.
            To, co mnie najbardziej w całej historii dobiło i spowodowało u mnie głęboki
            uraz to ci tzw. przyjaciele, którzy dopiero wtedy pobiegli szukać jakichś
            okolicznych policjantów, a wcześniej po prostu stali. Do dzisiaj jak sobie to
            wspomnę czasem to czuję takie obrzydzenia, że rzygać mi się chce. Ech, no
            znowu.... hehe
            Żałuję czasem, że nie zostałam wychowana troszkę inaczej, w bardziej męskim
            towarzystwie, hehe, i że nie przysoliłam im wtedy jakimiś kung-fu-hustle ;)
            Ech, to się rozpisałam, heh.

            W każdym bądź razie, gdyby ktoś napadł mnie teraz to nawet jakby wyciągnął nóż,
            a nawet zwłaszcza wtedy, walczyłabym jak lwica, tygrysica i cała drapieżna
            menażeria, nawet gdyby szło "tylko" o torebkę. Bo, do jasnej cholery, dlaczego
            by nie?
            • zdanka1 Kobieta i instynkt samozachowawczy:) 21.09.06, 12:09
              Hmmm...wiele tu już padło o tym jak to kobieta posiada instynkt macierzyński
              itp, itd...Co dziwne jednak przyznajac kobiecie gigantyczne prawo do istneinei
              instynktu macierzyńskiego w jakiś dziwny i niepojety dla mnei sposób kultura
              amputowała kobiecie instynkt samozachowawczy, który własnei włacza sie w tych
              momentach napadów, rabunków, cholera wie czego jeszcze - kazdy sie wtedy
              instynktownie broni, kobiecie jakos jednak to keispko idzie...dziwna sprawa...

              Co do tego, ze ten instynkt istnieje to jestem 100% przekonana, bo sytuacje
              naprawdę grozne i neifajne, a do tego z daleka od ludzi przytrafiły mi sie dwa
              razy i oba te razy wspominam tak, jakby mózg inaczej we mnei pracował - tzn,
              nei myslałam o tym, co robie, ale jakby widziałam sie z boku , jakimiś urywkami
              świadomości jak komendy "zastanawiajacą sie ", co teraz w tej minucie będzie
              lepsze - co da mi większą szansę sie stąd wywinąć. Jestem swiecie przekonana,
              ze tak maja wszyscy ludzie w trakcie takich rzeczy, swiadomei mysleć na powrót
              zaczynają dopiero po fakcie, przedtem działa w nich coś wewnątrz - słowem
              wszystko to , co wiąże mnie z moim psem - bycie zwierzeciem w opałach.

              No i zdecydowanei własnosci broni sie słabiej niz zycia. W sumei nóz - pytanie
              tylko czy zawodnik, który go tzryma umie sie nim posługiwać - to pewnei
              przyjdzie do głowy gosciowi, który postanowi mimo wszystko sie bić z tym
              człoweikiem, wiem ze złaganie za nadgarstek i uderzenei od dołu w ten nerw przy
              lokciu skutecznie sprawia, ze traci sie czucie w ręce - ale zastosować takiej
              zabawy to bym sie zdecydowanie bała ... W końcu wystarczy tym przejechać po
              tetnicyszyjnej i juz po tobie... Wiem tylko jedno - ludzie w sytuacji ratowania
              własnego zycia, robią takei rzeczy, ze jak im to potem opowiedzieć, to nei
              wierzą , nei czxują , ze zdarli sobie całą skórę z rak wspinając sie po jakiejś
              linie czy coś w tym stylu, takze co kto potrafi to chyba dowie sie, neistety,
              kiedy mu się to przydarzy...
              • tupot Re: Kobieta i instynkt samozachowawczy:) 21.09.06, 12:28
                Właśnie- instynkt samozachowaczy wydaje mi się być najsilniejszym ze wszystkich
                i chyba tylko w odosobnionych przypadkach górą jest ten drugi, na "m." ;)))
                Obawa o własne życie i chęć jego zachowania kierują przecież zdecydowaną
                większością naszych kroków. Uważam, że każdy go ma- ten isntynkt-, a uczenie
                dziewczynek od małego, żeby polegały zawsze na "silnym męskim ramieniu"
                krzywdzi je na wielu płaszczyznach. I tak dalej w ten deseń.

                To, o czym napisała zdanka, o ludziach, którzy w sytuacji ekstremalnej robią
                coś ponad swoje "siły" czy "możliwości", nieodmiennie mnie fascynuje. Uwielbiam
                takie historie.
                Z mojego punktu widzenia (podkreślam MOJEGO) pokazują one doskonały aspekt
                natury człowieka (umysłu). To, że tak bardzo jesteśmy ograniczeni stertą
                pomysłów na własny temat i toną tego, co wmówili nam inni, że nie postrzegamy
                siebie jako doskonałych i zdolnych do "niemożliwego". A myślę, że jesteśmy:)
                • daria13 Re: Dziwne 21.09.06, 16:36
                  Dziś miałam w ręce cv pewnej kobiety, która w rubryce zainteresowania na
                  pierwszym miejscu wymieniła myśliwstwo. To dopiero ciekawostka. Meżowi nie
                  darowałabym takiego hobby, a co dopiero kobiecie;)
                  P:)
    • staua dlugie 25.09.06, 01:32
      Niedzielne popoludnie, wiec mam troche wiecej czasu ? pomyslalam, ze zbiore troche to, co wiem o
      roznicach miedzy kobietami a mezczyznami (oczywiscie z punktu widzenia biologii/medycyny, ale
      zobaczycie, ze mozna to traktowac jako punkt odniesienia do kultury, zachowania, relacji
      miedzyludzkich, czegokolwiek w sumie).
      Problem z traktowaniem kobiet i mezczyzn tak samo przez lekarzy i biologow wynika po czesci z tego,
      ze do calkiem niedawna badania prowadzono glownie na mezczyznach (tak!) i ekstrapolowano na
      kobiety, zakladajac, ze przeciez, z wyjatkiem ukladu rozrodczego, sa takie same jak mezczyzni.
      Zmienilo sie to pewnie jakies 50 lat temu, a to troche malo, nawet jesli mowimy o badaniu
      dlugoterminowych efektow lekow, a co dopiero o dzialaniu mozgu czy innych organow (prawie
      wszystkie dzialaja inaczej u mezczyzn i kobiet!). Nie tak dawno powstalo nawet cos, co sie nazywa
      ?Partnership for Gender-Specific Medicine at Columbia University? w Nowym Jorku (zalozycielka jest
      pani doktor Marianne Legato, ktora napisala podobno dobra ksiazke ?Why men never remember and
      women never forget? (a tak na marginesie, to od ?Plci mozgu? powstalo juz sporo lepszych ksiazek,
      duzo bardziej szczegolowo ujmujacych zagadnienie).
      Na podstawie roznych badan (artykuly oryginalne, jak ktos chce, na www.pubmed,com., podaje
      ostatnich (senior) autorow) stwierdzono, ze biologiczne podstawy ma masa zjawisk (niektore uwazane
      za typowo kobiece od dawna na podstawie obserwacji I statystyk, niektore nie). Na przyklad empatia ?
      badania mozgu za pomoca rezonansu magnetycznego wykazaly, ze istotnie kobiety lepiej rozpoznaja
      emocje, z wyjatkiem gniewu, ktory mezczyzni rozpoznaja tak samo dobrze (Brizendine, L. Stanford
      University; ona tez napisala nowa ksiazke ?The female brain?) ? zbadano to wiedzac (to akurat wiadomo
      juz od dawna) ktore struktury mozgu uaktywniaja sie przy odczuwaniu emocji (podwzgorze, mozdzek,
      uklad limbiczny) a ktore przy rozumowaniu (kora). Kobiety tez lepiej rozpoznawaly wyraz twarzy (Penn
      Sate Univ. Medical Center), szczegolnie, gdy emocja byla wyrazona mimika w sposob subtelny.
      Kobiety maja duzo wiecej zaburzen seksualnych zwiazanych w emocjonalnym stosunkiem do partnera
      (kortyzol, hormon stresu, zmniejsza ochote kobiet na seks ? nie zmniejsza jej u mezczyzn, ha, ha, bo
      mezczyzni rownolegle wydzielaja wazopresyne, co sprawia, ze wlasnie po klotni czy roznicy zdan raczej
      maja ochote na seks). Kortyzol tez odpowiada za roznice w checi walki z konkurencja,
      kompetytywnosci ? kobiety i mezczyzni inaczej na niego reaguja: u mezczyzn wmaga on uwage,
      koncentracje, a takze ekscytuje; u kobiet wchodzi w interakcje z estrogenami I progesteronem I moze
      powodowac wycofanie i zalamanie.
      Kobiety wcale natomiast nie maja wiekszej odpornosci na bol, niezaleznie od popularnego pogladu
      (mezczyzni i kobiety roznie odczuwaja bol, ale to inna kwestia) (Greenberger P. Society for Women?s
      Health Research, Washington D. C.). Kobiety latwiej wybudzaja sie ze znieczulenia ogolnego (to moze
      miec zwiazek z ogolnie plytszym snem kobiet?, co z kolei przypisuje sie roznicom w poziomie
      testosteronu/estrogenow). Kobiety maja mniejsza odpornosc na alkohol (nizszy poziom dehydrogenazy
      alkoholowej), latwiej zapadaja na raka pluc (Schiller, L. Texas Southwestern Univ.), choroby
      autoimmunologiczne (bo wytwarzaja wiecej przeciwcial, niz mezczyzni, co generalnie jest pozytywne,
      bo powoduje wyzsza odpornosc np. na grype, ale moze zwrocic sie przeciwko organizmowi ?
      stwardnienie rozsiane, lupus, skleroderma pigmentosum, wystepuja czesciej u kobiet ? to jets nawet w
      podstawowej ksiazce ?podreczniku do immunologii dla studentow medycyny, pod redakcja prof. Marka
      Jakobisiaka, nawiasem mowiac, rewelacyjnego lekarza i jednego z lepszych naukowcow-klinicystow w
      Polsce, moim zdaniem).
      I wreszcie zmiany nastroju az do depresji, a takze ataki paniki, agorafobia itd. (tu Forma wie na pewno
      wiecej i moze mnie skoryguje); znowu estrogeny i progesteron moga oddzialywac na poziom
      neuroprzekaznikow (np. serotoniny) i aktywnosc ich receptorow, wplywajac na nastroj. Proporcje
      chlopcow i dziewczat z depresja so zblizone ? az do wieku dojrzewania; mniej wiecej ok. 13 roku zycia
      liczba dziewczat z depresja zaczyna przewyzszac chlopcow I utrzymuje sie to przez cale zycie w sumie
      (Mazure, C., Yale School of Medicine). Natomiast podobno Prozac i Zoloft daja lepsze efekty u kobiet
      niz u mezczyzn.
      Krotko mowiac, biologia jest u podstaw ;-) Wiem, ze to, co napisalam powyzej, to nie dowody, bo zeby
      miec dowody, trzeba sie zaglebic w badania; ale pisze to, zeby przedstawic ten punkt widzenia,
      niekoniecznie traktujac go jako jedyny.
      Oczywiscie sa wyjatki od kazdej z tych regul, ale wierze (na podstawie mojej wiedzy zawodowej, nie w
      sensie wiary religijnej), ze nie sa one wynikiem wychowania, lecz poziomu hormonow, budowy
      mozgu...etc. Zreszta, widac to po osobach bedacych biologicznie jednej plci, lecz z jakiegos powodu
      wychowywanych jako inna; no i po transseksualistach.
      Dawno czegos takiego nie wyprodukowalam na forum?
      • lola999 Re: dlugie 25.09.06, 03:03
        No i nie mozna zapomniec o Gender Identity Disorders. Oczywiscie na wszystko
        jest mnostwo badan, statystyk i obrazkow z MRI ale w sumie wiecej jest pytan
        niz odpowiedzi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka