daria13
02.11.06, 12:31
Jestem w całej rozciągłości, szerokości i głębokości przeciwna wszelkim
chorym pomysłom tego oszołoma, ale jedncześnie zastanawiam się, jakie mogłyby
być wprowadzone środki zaradcze w szkołach w stosunku do agresji wśród
małolatów, która jaka jest, każdy widzi. Moim zdaniem winą za taki stan
rzeczy, znaczy za tę agresję, należy obarczać przede wszystkim rodziców, ale
ich zmienić już niestety się nie da. Jednakowoż nasze potomstwo większość
czasu spędza w szkole i byłoby naprawdę nieźle, gdyby jedank sytuację tamże
dało się jakoś nieco poprawić.
Dzieciaki są teraz niemal całkowicie bezkarne; relegować nie można, kiedy za
poważne wykroczenie wychowawczyni chce obniżyć stopień z zachowania, rodzice
zainteresowanego łobuza podnoszą rwetes, nauczyciele boją się o posady, co
zatem? Uważam, że szkoła musi mieć jakieś narzędzia do opanowania tudzież
prewencji wobec agresji, tylko jakie? Macie jakieś sensowne pomysły?
Jak to jest rozwiązywane w praktyce w innych krajach, może wiecie? Broch z
pewnością wie, polecam się.
Pozdrawiam żywotnie zaintersowana (jedno dziecko w, drugie tuż przed
gimnazjum:)