Dodaj do ulubionych

(nie)szczęśliwa miłość

15.06.07, 13:52
Opisałam już swoją historię na innym forum, ale chyba źle trafiłam - zbyt
dużo młodych zakochanych panien, które nie rozumieją tego typu problemów.
Może tutaj ktoś mnie zrozumie, pocieszy, doradzi.
Bo ja takie trochę pogmatwane życie mam. 6 lat temu wyszłam za mąż.
Szczęśliwa byłam strasznie. Ale już po kilku tygodniach coś zaczęło się psuć.
Nie zrozumcie mnie źle. Nie chodzi mi o to, że wymarzyłam sobie księcia z
bajki a on okazał się całkiem zwykłym facetem. Po prostu po ślubie zmienił
się o 360 stopni. Wyglądało to tak jakby sprawianie mi przykrości sprawiało
mu przejemność. Do tego częste imprezowanie, upijanie się, a potem wulgarne
odzywki.
Pracowałam wówczas w pewnym miejscu, gdzie miałam kontakt z dość dużą liczbą
osób. No i wśród tych osób był jeden chłopak, który mimo tego, że byłam
mężatką zaczął się mną interesować. Na początku takie przyjemne rozmowy z
których wynikało tylko, że traktuje mnie jako fajną kumpelę. Muszę przyznać,
że jego osobowość zaciekawiła mnie. Po czasie okazało się jednak, że to coś
głębszego i z jego strony i z mojej. Najgorsze w tym wszystkim było to, że
poczułam, że to właśnie z nim powinnam spędzić swoje życie. On też tego
chciał, tylko ja niestety byłam zbyt słaba, tchórzliwa i nie zdecydowałam się
na rozwód.
Zmieniłam pracę, nasze spotkania były coraz rzadsze. Wiedziałam, że kogoś ma.
W końcu miał do tego prawo - ja też nie byłam sama. A pewnego dnia w wyniku
nieporozumienia przestaliśmy się kontatkować.
Myślałam, że wszystko jakoś mi przejdzie, że zapomnę o nim i poukładam sobie
jakoś życie. Coś w stylu "jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma".
Ponad rok czasu próbowałam o wszystkim zapomnieć. Ale nie udało mi się. Zbyt
wiele dla mnie znaczył. No i skontaktowałam się z nim. Okazało się, że w tym
czasie zaręczył się, przeprowadził do narzeczonej, ale dalej myślał o mnie i
też cierpiał z tego powodu, że nie może być ze mną.
I znowu wszystko odżyło. Zaczęliśmy się ponownie spotykać. Dogadujemy się
jeszcze lepiej niż przedtem bo każde z nas wie ile straciło i jak cierpiało
kiedy zerwaliśmy kontakt. Tylko jego związek zaszedł już za dalego i miesiąc
temu wziął ślub. To był najgorszy dzień w moim życiu. Jakoś przetrwałam i
teraz znowu jestem szczęśliwa. A raczej jesteśmy.
Tylko gdzieś tam w środku czai się strach - co będzie, jeśli w jednym albo w
drugim związku pojawią się dzieci? Może jednak skończyć to wszystko i nie
komplikować sobie życia? Bo im bardziej będę się w to angażować to bardziej
będzie boleć, kiedy się to skończy. Ale jak mam to skończyć, skoro jestem
taka szczęśliwa przy nim. Sama świadomość, że jest ktoś taki jak on wywołuje
we mnie radość.
Co robić? Czy jest tutaj ktoś, kto jest w podobnej sytuacji? Doradzcie bo ja
chyba zagłuszam w sobie jakiegolwiek rozsądne wyjścia.
Obserwuj wątek
    • lwipyszczek Re: (nie)szczęśliwa miłość 15.06.07, 14:34
      zagmatwane, namieszane jak cholera:/ nie rozumiem-skoro Wam wszystko odżyło,
      skoro tak się kochacie, to dlaczego on wziął jeszcze ślub (kiedy już to wszystko
      odżyło). Ludzie, zastanówcie się czego chcecie, bo postępujecie ie fair nie
      tylko wobec siebie, ale wobec osób, które oszukujecie! Postawcie wszystko na
      jedną kartę, weźcie rozwody i bądźcie ze sobą jeśli tak czujecie!
      Życie jest zbyt krótkie, macie mało czasu, żeby robić to na co macie ochotę,
      więc nie traćcie życia na tego typu problemu, bo to sami je stworzyliście. Z
      mężem nie powinnaś już być, choćby z samego względu, że Cię obraża, poniża!
      Szacunek! szacunek i jeszcze raz szacunek do samej siebie! Czujesz, że ten facet
      to "ten jedyny", że z nim czujesz się naprawdę dobrze, to zerwijcie wszystkie
      relacje w nieszczęśliwych związkach i ... bądźcie szczęśliwi do
      cholery!(Przepraszam, że się tak emocjonuje;)) ale ja tu nie widzę żadnego
      problemu, po prostu rób co czujesz, szkoda życia. Postaw wszystko na jedną
      kartę. Dużo szczęścia życzę!:)
    • skorpionica11 Re: (nie)szczęśliwa miłość 15.06.07, 17:40
      Moim skromnym zdaniem ;)
      to albo zostac na plaszczyznie tylko kolezenskiej (bez podtekstów,jesli to
      wogóle mozliwe)
      lub rozstac sie z partenarmi -rozwód wziasc Przeciez serce nie sluga ;)

      p.s jesli jestescie na 100% pewni siebie i ze chcecie byc ze soba ,to uwazam ze
      raz sie zyje i trzeba walczyc o swoje szczescie
      tzn ja bym tak zrobila ;) bo raczej tchórzem nie jestem ;P
      ale decyzja nalezy do ciebie ;)
    • czamon Re: (nie)szczęśliwa miłość 15.06.07, 19:43
      skoro twoje serce bije dla niego a jego dla Ciebie to walczcie o tą miłość.
      Przeciwności losu sa po to zeby je pokonywać. Zycie jest zbyt krótkie i warto
      je szczęsliwie przeżyć.
      • fantka Re: (nie)szczęśliwa miłość 15.06.07, 21:13
        Witaj Smutna Minko na forum.
        Dobrze trafiłaś.
        Twoja sytuacja jest bardzo skomplikowana.
        Jeśli twoje małżeństwo nadal jest takie jak na początku,
        jeśli Twój mąż nadal nie jest w porządku,
        to niezależnie od rozwoju tej drugiej znajomości,
        może należałoby przemyśleć celowość
        kontynuowania małżeństwa?
        Szczególnie że nie ma jeszcze dzieci...
        • smutna_minka Re: (nie)szczęśliwa miłość 18.06.07, 13:15
          Co do męża - chyba się trochę zmienił, a może to ja się do pewnych rzeczy
          przyzwyczaiłam. Po prostu zmieniłam te rzeczy, które najbardziej mi
          przeszkadzały, a do innych musiałam się przyzwyczaić. To się chyba
          nazywa "kompromis" w małżeństwie. Fakt, że to dzięki T. nauczyłam się walczyć o
          swoje i nie pozwalać się znieważać na każdym kroku.
          Co do rozwodu - nie wiem, czy miałabym dość odwagi i siły, żeby przez to
          wszystko przejść. Nie miałam jej wcześniej i chyba nadal nie mam. Chociaż są
          chwilę, kiedy mam ochotę to wszyskto rzucić i zacząć układać sobie życie od
          nowa.
          Tylko, że teraz to nie tylko ja musiałabym podjąć taką decyzję.
          I czasami ogarniają mnie takie wątpliwości czy mam prawo budować swoje
          szczęście na czyimś nieszczęściu? I jeszcze taka nutka niepewności - czy gdybym
          mogła być z T. wszystko wyglądało by faktycznie tak pięknie jakbym tego chciała?
          • xxnick Re: (nie)szczęśliwa miłość 18.06.07, 13:53
            Dlaczego tak skomplikowaliście sobie życie?????????
            Byłam w podobnej sytuacji.
            Wyszłam za mąż,pomimo,że wiedzałam ze to nie ten.Potem na mojej drodze pojawił
            się TEN. Ale też bałam się rozwieść... pojawiło się dziecko,bo może ono uratuje
            związek? Ale jak mogło uratować,skoro nie kochałam męża.
            Dzisiaj jestem po rozwodzie.Mam 1,5 rocznego synka i zaczynam życie od nowa.
            Czy z TYM? Czas pokaże,bo nie tylko ja pogmatwałam sobie po drodze życie..
            On też.

            Prosze jesli nie kochasz męza,jesli nie wyobrazasz sobie zycia z nim na dobre i
            złe.Zakończ to,nim pojawi się dziecko.Nie krzywdz z góry kogoś,kto nie jest
            niczego winny.Strach jest zawsze.Ale wierz mi,bo przezyłam już wiele,że warto!
            Warto jesli nie widzisz życia z męzem.
            A Twój wybranek?
            Pytanie czy jego żona zdaje sobie sprawę,że on jej nie kocha? Bo jeśli nie, to
            boję się,ze skończy się na byciu tą drugą,na zszarganych nerwach...bo faceci,są
            bardzo słabi,by podjąć decyzje by odejsc...
            • smutna_minka Re: (nie)szczęśliwa miłość 18.06.07, 14:51
              No właśnie - a jeśli on okaże się zbyt słaby? Kilka dni przed ślubem zapytałam
              go, czy gdybym zdecydowała się odejść od męża to on odwoła ślub. Powiedział, ze
              chyba nie miałby odwagi. I właśnie o to chodzi, o to, co powie rodzina, jak
              wszyscy zareagują, czy nie zostaniemy sami.
              Ktoś może napisać, że skoro będziemy mieć siebie to nam powinno wystarczyć. Ale
              jeśli mieszka się w małym miasteczku, blisko rodziny i z tą rodziną utrzymuje
              się kontakt to trudno odciąć się tak nagle od wszystkiego.

              Wątpię, że jego żona ma jakiekolwiek wątpliwości co do jego uczucia bo wtedy
              raczej nie decydowałaby się na ślub. Dziewczyna jest młoda i chyba wierzy w to,
              że trafiła na tego jedynego.

            • fantka Re: (nie)szczęśliwa miłość 20.06.07, 09:18
              Witaj Xxnick na forum :)
              Twoja historia jest bardzo pouczająca,
              może komuś pomoże w odpowiednim czasie
              podjąć właściwą decyzję.
    • cytrynowe_pole Re: (nie)szczęśliwa miłość 18.06.07, 15:13
      powinnaś zrobić wszystko, aby nie dopuścić do jego ślubu z tą dziewczyną... Na
      jej miejscu wolałabym dowiedzieć się o wszystkim jednak przed ślubem, a nie po,
      obojetnie kiedy po to bedzie. Przeciez i tak się dowie, że znacie się juz dlugo
      i że uczucie między wami było takze przed slubem... Jak ona sie z tym poczuje :/
      to straszne... Ten chłopak jest tchórzem...? Tylko nie pisz, że nie zrobil tego,
      bo nie chciał jej zranić, bo chyba jednak zrobił to i to niejednokrotnie...
      • fantka Re: (nie)szczęśliwa miłość 20.06.07, 09:21
        cytrynowe_pole napisała:

        > Ten chłopak jest tchórzem...? Tylko nie pisz, że nie zrobil tego ,
        > bo nie chciał jej zranić, bo chyba jednak zrobił to i to niejednokrotnie...

        ...gdzie ci męźczyźni prawdziwi tacy ????
      • smutna_minka Re: (nie)szczęśliwa miłość 20.06.07, 12:27
        cytrynowe_pole napisała:

        > powinnaś zrobić wszystko, aby nie dopuścić do jego ślubu z tą dziewczyną... Na
        > jej miejscu wolałabym dowiedzieć się o wszystkim jednak przed ślubem, a nie
        po,
        > obojetnie kiedy po to bedzie. Przeciez i tak się dowie, że znacie się juz
        dlugo
        > i że uczucie między wami było takze przed slubem... Jak ona sie z tym
        poczuje :
        > /
        > to straszne... Ten chłopak jest tchórzem...? Tylko nie pisz, że nie zrobil
        tego
        > ,
        > bo nie chciał jej zranić, bo chyba jednak zrobił to i to niejednokrotnie...


        Nie dopuścić do ślubu? Też się nad tym zastanawiałam, ale stwierdziłam, że
        skoro kiedyś on pozostawił mi decyzję co do przyszłości mojego małżeństwa to ja
        nie mam prawa ingerować w jego przyszłe.
        I chyba mam już za sobą etap martwienia się jak czuję/ będzie czuć się ta
        dziewczyna.
        Stało się. Trudno. Ważniejsze jest to co teraz będzie. Ciągnąć to i umęczać się
        każdą chwilą spędzoną bez niego czy skończyć to i przeżyć mękę rozstania?
        • fantka Re: (nie)szczęśliwa miłość 22.06.07, 12:41
          to zależy które z tych uczuć jest trwalsze
          a które to zauroczenie?
          • caria-caria Re: (nie)szczęśliwa miłość 22.06.07, 16:58
            myślę,że wasze drogi,twoje,jego,rozeszły się.Pomyśl już pewne doświadczenia
            życiowe masz,zakładam że zdecydujecie się na zerwanie wszystkiego i bycie
            razem....pada pytanie na zawsze,czy też przy pierwszej sprzeczce pojawią się
            zarzuty.Kiedyś już napisałam posiedamy zalety i wady czas je pokazuje i
            czasami kończy się rozczarowaniem.
            Życzę ci najlepszego ale chyba nie buduj szczęścia na tych niepewnych
            fundamentach.Ja rozpoczęlabym życie w ogóle od nowa.
            Ale ja to ja.Pozdrawiam serdecznie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka