03.01.08, 18:19
Witam, to mój debiut na tym forum, wcześniej tylko podczytywałam.
Mam spory problem z wredną sąsiadką. Mieszkam w bloku i niestety
podemną mieszka strasznie wredne babsko. Jak do tej pory nie było
większych problemów ponieważ z mężem sporo pracujemy i w domu
jesteśmy gośćmi. Ale zaszłam w ciążę i dla tej starej torby to powód
żeby zatrówać mi życie. Za każdym razem kiedy mijam ją na schodach
muszę wysłuchać kazania na temat życia w większej społeczności i
nieprzeszkadzaniu sobie na wzajem (o ironio!). Na każdym kroku
próbuje zasugerować mi że w naszej klatce mieszkają sami starsi
ludzie tacy jak ona i małe dziecko na pewno będzie wszystkim
przeszkadzać bo robi dużo hałasu. Żeby to było tylko gderanie starej
baby to miałabym to w nosie ale posuneła się jeszcze dalej.
Poleciała na skargę do admininstracji że niby u nas to wiecznie
głośno, że tłuczemy się chyba wzajemnie, że awantury no i że
zagracam klatkę schodową wózkami. No i przegieła pałe, jestem w
piątym miesiącu ciąży i o kupnie wózka jeszcze nawet nie myślałam, a
ty hałasy to chyba w jej głowie się roją. Co ja mam z tą babą
zrobić, no przecież się nie będę przeprowadzać z powodu paranoiczki.
Jestem w kropce i już długo tego nie zniosę.
Obserwuj wątek
    • joanna784 Re: sąsiadka 03.01.08, 18:50
      hehe. to może mieszkamy w tym samym bloku :) u mnie też taka jedna
      mieszka.
      olej ją,bo każda twoja reakcja będzie dolaniem oliwy do ognia. chyba
      że jej pojedziesz po życiorysie tak że się przestraszy z kim
      zaczęła :) bo zwykłe rozmowy czy zwrócenie uwagi poprostu nie
      działają w takich wypadkach.
      a swoją drogą,co za babsztyl wredny że się już twojego bobaska
      czepia.oj,ja bym przy najbliżej okazji powiedziała że skoro chce
      hałasu to ty jej go faktycznie zapewnisz. i codziennie
      systematycznie dawałabym popis moich wokalnych możliwości tak, żeby
      płacz dziecka potem był dla niej kojącym dźwiękiem :)
    • to-wlasnie-ja Re: sąsiadka 03.01.08, 19:01
      Ja rowniez mieszkam w bloku, wiec dosc dobrze Cie rozumiem, ale ... nie
      musisz jej wysluchiwac, wystarczy stanowczo uciac gadke, przepraszam, spiesze
      sie . A juz skarga w adm. jest komiczna. Pewnie juz tam ja dobrze znaja, taki
      typ i tyle :)
      Nie przejmuj sie tak bardzo, dbaj o dzieciaczka i olej sasiadke. A jak Ci
      zalezie za skore to zagroz , ze podasz ja da sadu o nekanie :)
    • pulpet17 Re: sąsiadka 03.01.08, 19:16
      bardzo podoba mi się pomysł ze śpiewaniem, a co? śpiewać każdy może...
      niech babsko ma...:)
      a na nauki udzielane na schodach, klatce itd. warknij brzydko i idź dalej, bo
      jak baba zobaczy, że jej przemowy Cię dotykają, nie odpuści;

      drugie wyjście - zaprzyjaźnij się, zaproś na herbatę i daj się wygadać;

      i chciałam zapytać: na ile oceniasz jej wiek, ile lat ma stara torba?
      może już się łapię :)))
      • legwan4 Re: sąsiadka 03.01.08, 19:24
        pulpet17 napisała:

        > i chciałam zapytać: na ile oceniasz jej wiek, ile lat ma stara torba?
        > może już się łapię :)))
        Pulpetku,Ty i ta stara torba?Na pewno Jesteś jeszcze bardzo młoda:))))
        • to-wlasnie-ja Re: sąsiadka 03.01.08, 20:13
          Pulpet- chyba zartujesz??? Ty i torba, w dodatku stara , eeee nigdy w zyciu :))
          A wiekowo to pewnie i ja sie lapie ;)
          • zuzia19830 Re: sąsiadka 03.01.08, 20:20
            Az sie dopisze! Zwrot "torba" juz drugi raz go slysze w tym
            tygodniu, jak w myslach sobie go przypomne to smieje sie w glos, nie
            wiem dlaczego. Jeszcze jak moja wyobraznia robi krok na przod i oto
            przed moimi oczyma stanie tesciowa+ torba- rechot!!!

            Co do watku- warto narazac dzidzucha na stres przez jakas babe?
            Etam, w administracji juz pewnie ja znaja, i wiedza, ze przesadza, a
            ty olej cieplym moczem, ignoruj nie reaguj na gderanie, bo jak
            zobaczy, ze wciagnela cie w gadke to dopiro nie da ci spokoju!!!

            Vel- postraszyc mezem!!!
            • pulpet17 Re: sąsiadka 03.01.08, 20:31
              zuzia19830 napisała:
              Vel- postraszyc mezem!!!

              i co ma powiedzieć: - Mężu bierz panią!!!
              • azaheca Re: sąsiadka 03.01.08, 20:45
                Tu kultura nie pomoże,niestety tylko chamstwo się sprawdza,ewentualne
                autorytatywne stwierdzenie choroby psychicznej,a że coś pewnie jest na rzeczy to
                się wystraszy.Ja w ten sposób przegoniłam babę,która wrzucała do mojego ogródka
                zgniłe resztki ze śmietnika,niby to dla mojego psa,suka mało nie zeszła po jej
                menu,no i kolega pomógł,podał się za psychiatrę.
    • haneczka82 Re: sąsiadka 04.01.08, 09:01
      Dzięki za Wasze opinie. Wyżaliłam się i jest mi dużo lepiej, teraz
      jestem gotowa na kolejną batalię z tą wariatką. Chyba zdecyduję się
      na taktykę olewającą, zobaczymy jakie rezultaty będą.

      No a z tą "torbą" to jest tak że po prostu już epitetów mi na tą
      babę brakuje i przez to robię się taka twórcza :)
      • yvona73pol Re: sąsiadka 04.01.08, 11:14
        ale sadem o nekanie postraszyc tez mozesz... i dodaj, ze ona poniesie koszty ;))
        sie moze przestraszy....

        poza tym wspomnij, ze dzieci zapewniaja jej emeryture, i jak ty i inni sie nie
        beda rozmnazac to zdechnie pod plotem
        • wojtek56 Sposób na wredną babę 04.01.08, 20:50
          Ywonko, Ty się chyba w Australii wychowałaś, tak odległe (acz słuszne!)
          podsuwasz argumenty! :-)
          Też mam sąsiadkę, której nawet wrogom nie życzę. Taka cholera grzeczna, taka
          przymilna, a czeka tylko, żeby przygadać (Boo użyłaby tu bardziej trafnego
          określenia) lub inaczej wleźć za skórę.
          Ostatnio przycichła... Powód mógł być tylko jeden. Jakiś czas temu wezwałem
          fachowców, żeby sprawdzili instalację, bo moim zdaniem groziła nam wszystkim
          tragedia. Fachowcy bez wahania zadecydowali: wymienić instalację na nową! Kiedy
          sąsiadka sie o tym dowiedziała, zaraz na mnie wsiadła, że przeze mnie będzie
          remont, brud, straszne niewygody i w ogóle. Rety, jak na nią wtedy
          nawrzeszczałem! Że wszystko wytrzymam, ale nie, gdy ktoś chce swoją głupotą
          narazić mnie i moich bliskich na niebezpieczeństwo. Że niech nie myśli, że moja
          spolegliwość na co dzień przekłada się na podporządkowanie zacofaniu i obłudzie.
          I jeszcze postraszyłem, że próby odwlekania remontu tylko podniosą koszty i
          zrobię wszystko, żeby ją tymi kosztami obciążyć!
          Jak ręką odjął... O remoncie wszyscy już zapomnieli, a sąsiadka ciągle jak do
          rany przyłóż, choć powodów do narzekania na nas znalazłoby sie trochę, oj znalazło.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka