ulaula
21.08.03, 10:45
Witam wszystkich bardzo serdecznie, zagladam do Was od dluzszego czasu i
widze, ze zagladaja tu same przemile osoby ;) postanowilam troche sie Wam
pozalic, bo jest mi dzisiaj baaardzo ciezko. Oczywscie wszystko przez
faceta... ostatnio zachowywal sie bardzo niesympatycznie wobec mnie, czulam
irytacje w glosie jak ze man rozmawial, nic mu sie nie chce, nie ma ochoty
wyjsc ani nic zrobic, denerwuje sie, krzyczy, rzuca sluchawka... nigdy tak
sie nie zachwoywal. W koncu oczywscie sie wkurzylam na niego i postanowilam z
nim pogadac, to bylo we wtorek wieczorem. Powiedzial, ze nie moze sobie
poradzic sam ze soba, ze bardzo mu na mnie zalezy, ale chcialby wiecej
swobody, ze boi sie ze nie spelnia moich oczekiwan... zapytalam sie, czy chce
troche czasu aby sobie wszystko przemyslec, nie dal mi odpowiedzi, zrzucil
pytanie na mnie... teraz sie nie odzywa, a ja cierpie katusze, bo nie wiem...
nie wiem czy to koniec, czy tylko chwilowy kryzys... wiem, ze powinnam byc
twarda, ale siedze w pracy i nie moge sie na niczym skupic, ile czasu mam
czekac, zeby sie odezwac? I czy w ogole sie odyzwac? Jak przetrzymac ten
czas? nic nie wiem, jestem starsznie zagubiona...