boo-boo
07.03.08, 14:08
Siedzę sobie już piąty dzień w polszy na urlopie. W środę miałam
operacjon nogi i żyję-znieczulenie miejscowe-myślałam,że z nerwów
spadnę z tego stołu operacyjnego-zanim zaczeli, a potem to już
poszło. Na szczęście praaawie nic nie bolało na wózku sobie
pojeździłam tylko z pokonanaiem schodów w domu problema miałam jak
cholera, koniec końców na siedząco pokonałam. W pracy miech się
dzieje co chce, miałam wrócić za dwa tygodnie ale to chyba nie
możliwe bo z chodzeniem ma problem, skarpetki buty i spodnie to mi
mama musi ubierać, z cholernymi majtasami to się muszę męczyć sama,
ale...Łosiek dzwoni co dzień i tylko powtarza żebym się nie
przemęczała dużo nie chodziła i o szybkim powrocie do pracy nie
myślała nawet. Do domu wracam w przyszły wtorek. Noga jak po
zderzeniu z czołgiem, jeden wielki krwiak, pomarańczowa od tego
płynu odkażającego no i szwy, szwy i szwy raz jeszcze.... Mam
nadzieję,że wróci do normalnego stanu do czerwca wtedy kiedy wybywam
na wakacje.