Było, minęło...

07.04.08, 17:29
Daaawno, daaawno temu...:)
Wiosna piękna znowu nam wybuchła, a mnie wzięło się (przekornie:) na
wspominanie. A wzięło mi się to stąd, że wpadła mi w ręce książka, którą
czytałam daaawno, daaawno:) temu: "Stiller" Maxa Frischa. Po przebrnięciu
przez pierwszych sto stron odłożyłam ją. I zadumałam się nad czasem, nad
naszymi gustami, upodobaniami, które zmieniają się z biegiem lat. Kiedyś
książka owa zrobiła na mnie ogromne wrażenie (świadczą o tym choćby liczne
notatki na marginesach; zwyczaj, którego moja córka u mnie nie cierpi:). Dziś
stwierdziłam, że nie będę się katować tak złą literaturą. Mimo, że problem,
który opisuje Frisch, jest ważny, to podane to jest w sposób tak
ciężkostrawny, że no przepraszam bardzo:).
A co Wam już dziś nie smakuje tak jak dawniej?
Pozdrawiam wiosennie przecież:)
Specjalne ukłony dla Olda:)
    • urszulka_ma Re: Było, minęło... 07.04.08, 23:11
      Kiedyś obiło mnie się o uszy, że chyba kubki smakowe zmieniają się,
      co 7 lat?
      więc nasze upodobania smaku chyba również..
      to tak na marginesie:)

      z upływem czasu nabywamy doświadczeń..
      nasze fascynacje czy też zachwyty bledną,
      rzeczy czy zjawiska stają się oczywiste
      stajemy się krytyczni atakujących nas treści,
      a informacji różnych mnóstwo..
      tak...

      przyroda w moich oczach chyba nigdy nie straci na smaku..
      wróciłam z małego, wiosennego wypadu
      było pięknie:)

      • nianiaa Re: Było, minęło... 09.04.08, 09:58
        A ja staram sie nie czytać dwa razy tej samej ksiązki ,bo nie
        starczyłoby mi czasu na nowe lektury.Ale takie zjawisko
        zauważyłam ,gdy jeżdziłam w te same miejsca.Za pierwszym razem
        zachwyt ,potem znajomośc tematu ,potem nuda ,a potem wstręt.
        • halina501 Re: Było, minęło... 09.04.08, 11:31
          Nianiu,aż wstręt?
          Mam nadzieję,że nie dzieje się tak z poznawanymi coraz bliżej ludźmi :).
          Chociaż co do niektórych,to kto wie, kto wie...

          Pomponiku, wydaje mi się to naturalne.Zwykle to co nowe,co otwiera szersze horyzonty,co pozwala coś zrozumieć,poznać,doświadczyć a w dodatku jest to coś co wypełnia jakieś puste miejsca ,fascynuje i wprawia w zachwyt .
          Poznane i przyswojone zaczyna być naturalne ale i monotonne.
          Wtedy pojawia się coś nowego nie mniej fascynującego i ciekawego.
          Człowiek się ciągle rozwija,dojrzewa.
          Ciągle szuka i pnie się w górę :).
          Należy jednak pamietać o tym ,że te "stare" zauroczenia utworzyły drogę do nowych.
          Na to,co było patrzę z wdzięcznością bo dzieki temu mogę być tu gdzie jestem teraz.
          Masz rację nianiu,że czytając książki już kiedyś przeczytane kradnie się czas nowym, ale są takie,które ,jeżeli już nie treść w nich zawarta to okoliczności związane z ich czytaniem przywołują wiele dobrych chwil.
          Samo życie jest doskonałym nauczycielem i to co kiedyś czytałam z umiarkowanym zrozumieniem teraz pozwala mi dostrzec prawdziwe piękno niektórych z nich.
          Mnie "smakują" takie odkurzone,znalezione gdzieś tam w piwnicy po wielu latach .
          Nie tylko "smakują" ale i cudownie pachną.:)
          • urszulka_ma zapach wspomnień... 21.04.08, 09:02
            zastanawiam się czy ostatnio za często nie patrzę za siebie...
    • usmieszek_bez_noska nie mija... 14.04.08, 08:28
      lubie.pomponiki napisała:

      > Daaawno, daaawno temu...:)
      > Wiosna piękna znowu nam wybuchła, a mnie wzięło się (przekornie:)
      na wspominanie.[..]
      > A co Wam już dziś nie smakuje tak jak dawniej?
      > Pozdrawiam wiosennie przecież:)

      no wiem, że o książkach było i o gustach czytelniczych
      ale wiosna przecież...
      a wiosną najbardziej smakują mi na śniadanie rzodkiewki
      :)

      • nianiaa Re: nie mija... 23.04.08, 12:13
        Powiem wam coś dziwnego ,albo moze nie?Przejadła mi się pani
        Grochola.Kiedy przeczytałam jedna jej książkę ,to były ochy ,achy i
        chichawki ,a teraz normalnie zero wrażeń.Mam nadzieję ,że się nie
        dziwicie?Wolę coś ciekawszego ))
        • urszulka_ma hmm... 24.04.08, 23:34
          szczerze mówiąc nie mam zadania,
          nie czytałam Jej książek (zawstydzona)
          oglądałam tylko jakieś chyba dwie ekranizacje
          • nianiaa Re: hmm... 25.04.08, 19:00
            Hmmmmm,szczerze mówiąc to ja tez nie jestem taka koneserka.Czytam
            książki różne i może akurat mnie nie spasowała w tym
            momencie...Eeeee .....
            • oldpiernik Re: hmm... 28.04.08, 10:33
              Nie znam twórczości Pani Grocholi i nie zamierzam tego żałować.
              DO książęk dawno przeczytanych czasem wracam.
              Wracam, kiedy nie mogę sobie przypomnieć, dlaczego pamiętam je jako warte
              czytania, hheh... Kiepska pamięć daje sporo okazji do takich powrotów.
              Rozczarowania, owszem, zdarzają sie w trakcie owych powrotów, lecz zdarza się i
              odkrycie nowe i zachwyt świeży.
              Jedyna bolączka, to wielość zajęć równie ciekawych, jak czytanie, a niemniej od
              niego zajmujących.
              Mimo znudzenia bajkami pani od młodych czarodziejów, zmogłem jednak ostatni tom,
              odfajkowałem, że tak powiem, bez emocji.
              Dla przyjemności czytam fragmenty Pilipiuka, dostępne w biblioteczce syna, na
              pełnowymiarową lekturę nie mam jednak ochoty.

              OLDLENIWIEC
              • lubie.pomponiki Re: hmm... 04.05.08, 19:27
                oldpiernik napisał:

                > Rozczarowania, owszem, zdarzają sie w trakcie owych powrotów, lecz zdarza się
                i odkrycie nowe i zachwyt świeży.

                I tak mam ze Steinbeckiem. Dawno temu przeczytane "Na wschód od Edenu" dziś
                zachwyca mnie w zupełnie inny sposób. Jest to wielka literatura i dopiero dziś
                to dostrzegam. Kiedyś była po prostu jedną z wielu z przeczytanych książek.
                Dziękuję Wam za odzew.
                Cieszmy się wiosną, jest pięknie:)
                • urszulka_ma Re: hmm... 05.05.08, 21:58
                  też oglądałam tylko ekranizację
                  podobał mnie się w niej młody, zbuntowany, blondyn
                  czytałam, że ekranizacja jest gorsza od książki
                  w sumie ekranizacje często chyba uchodzą za gorsze?

                  tak, już kwitną jabłonie...

                  • lubie.pomponiki Re: hmm... 07.05.08, 18:58
                    Nie widziałam tego filmu.
                    Co do ekranizacji literatury - myślę, że jest to sprawa "translacji". Na
                    podstawie książki takiej sobie, (to łagodne określenie) "Wystarczy być"
                    Kosińskiego, Hal Ashby zrobił genialny, wspaniały film. (Zagrał tam Peter
                    Sellers; jest to jego najwybitniejsza rola, na którą czekał całe życie.)
                    To od talentu reżysera zależy, czy ekranizacja będzie udana, czy może wręcz
                    lepsza od literackiego pierwowzoru.
                    Po obejrzeniu "Ziemi obiecanej" Wajdy przeczytałam książkę Reymonta. Właśnie w
                    tym filmie widać, jak wiele zależy od wizji reżysera. Książka dobra - film wielki.
                    Urszulko:) Serdeczne pozdrowienia dla Ciebie, bo czas gorący, trudny.
                    • urszulka_ma hmm... 07.05.08, 20:35
                      adaptacje filmowe...
                      Lem chyba nie był zadowolony z filmu "Solaris"?
                      a mnie wyjątkowo podobała się ta adaptacja, chyba nawet bardziej niż
                      książka...
                      czas wiosny, nowego życia przyrody, miłości

                      Pomponiku:)Dziękuję za pozdrowienia, wzajemnie, dużo pogody na
                      niebie i czole.

                      • urszulka_ma hmm... 05.10.08, 10:42
                        jak ten czas szybko...

                        był wiosenny, a już jesiennymi
                        pachnie barwami...
                        wrzesień minął, i z wrzosami
                        idzie w październik, z Tereskami
                        :)


                        ada2008.wrzuta.pl/audio/8Y6lpWCnNi/10-stare_dobre_malzenstwo-wrzesien
                        • netofil Liścik... 05.10.08, 20:31
                          od Pani Jesieni:

                          foto.onet.pl/3ise5,0wkgc6vk0wkw,gqtjq,u.html?D=1#gqtjq
                          z pozdrowieniami
                          ;)
                          • halina501 Re: Liścik... 05.10.08, 21:25
                            Pięknie dziękuję:))
                            Pozostań jak najdłużej ciepła i kolorowa:)
                            • urszulka_ma Liścik... 08.10.08, 08:33
                              w kolorach jesieni
                              wszystko wokół się czerwieni
                              złote barwy dziś królują
                              błękitu nieba żałują…
                              szare chmury ponad głową
                              mżawką zimną nas ochłodzą

                              piękna i smutna jesteś czasem Pani
                              lecz my i tak Ciebie podziwiamy…
    • gapuchna Re: Było, minęło... 06.10.08, 06:40
      Kochałam książki. Były moim całym światem. Różne, mądre, głupiutkie, smutne,
      pożyteczne, a nawet kryminałki.
      I nagle życie pstryknęło palcami i ..... od ponad roku nie jestem w stanie
      przełamać się, by cokolwiek otworzyć pzred oczami.

      Co ja zrobię, jeśli mi to zostanie już do końca?

      To nie jest tylko utrata smaku, to kompletna zapaść.
      • halina501 Re: Było, minęło... 06.10.08, 08:14
        Gapuchno, mnie też się coś takiego zdarzyło jakiś czas temu a dotyczyło książek
        ,które traktowały o rozwoju osobistym.
        Widocznie umysł został tak nasycony,że już niczego nie wchłonie:))
        Teraz widzę,że wystarczyło przeczytać kilka.

        Świat jest piękniejszy tu i teraz niż w książkach:))
      • urszulka_ma Będzie, przyjdzie... 08.10.08, 08:37
        gapuchna napisała:
        > Co ja zrobię, jeśli mi to zostanie już do końca?
        > To nie jest tylko utrata smaku, to kompletna zapaść.

        diagnoza już jest,
        przyjdzie czas i na wyleczenie:)
        • nianiaa Re: Będzie, przyjdzie... 08.10.08, 09:41
          Pewnie ,ze przejdzie,ja juz takie fazy przechodziłam:)))I co?I
          czytam ....Książki to takie piekne odskocznie od
          rzeczywistości .Mozna za ich pomocą uciekac w inny świat,a jak sie
          ma jeszcze dobrą wyobraźnie ,to mozna tam być.Ja, jak wciagne się w
          książke , gdy ją koncze , musze troszkę przeczekac ,żeby wyjśc z jej
          atmosfery,bo inaczej nie zaczne nowej.Ale ostatnio mam nowa
          przypadłośc.Zaczęłam czytac książkę i tam na samym początku zostało
          dośc obrazowo opisane morderstwo.Kiedys bym tego nie zrobiła i nie
          odłozyłabym ksiązki ,tylko cierpliwie bym ja przeczytała do
          konca.No ,ale teraz najnormalniej na swiecie nie doczytałam.Po
          prostu mnie tekst odstreczył od siebie,nie mogłam i tyle.Przemoc
          mnie chyba coraz bardziej przeraża,a zresztą wkurzył mnie autor ,bo
          nie musiał byc taki drobiazgowy...No i znowu mnie poniosło:)
          Pozdrówka:)
          • halina501 Re: Będzie, przyjdzie... 09.10.08, 13:49
            Masz rację,że rzuciłaś:)
            Po co się zmuszać do czegoś,co sprawia Ci przykre doznania.
            Czytam teraz książkę pt."Filozofia życia" Anny Ciesielskiej.

            Podtytuł brzmi:
            "Żyć do końca życia i być młodym do starości" :))

            Ciekawe,czy od samego czytania zostanie się do starości młodym ;)
    • urszulka_ma Było, minęło, wraca, trwa 09.10.08, 19:31



      jak obłok

      --<-<@--<-<@--<-<@--<-<@--<-<@--<-<@
      • oldpiernik Re: Było, minęło, wraca, trwa 16.10.08, 14:38
        jesień dobra na książkowe "przypominajki"
        kiedy wreszcie "zejdziemy z budowy"
        obiecuję sobie znaleźć czas na kolejny kęs Pratchetta

        :0)

        a że czasem się nie chce, bywa
        nie warto się przymuszać
        z tego tylko pogłębia się zniechęcenie
Pełna wersja