Dodaj do ulubionych

Elegia Isabel Coixet

03.09.08, 18:41
Widzieliscie moze juz ten film. Jak sie on ma w stosunku do pierwowzoru
Philipa Rotha. Warto pojsc do kina, bo dawno w kinie nie bylem, a w tym
przypadku mam wyjatkowa ochote. a) Rotha b.lubie, b) Penelope robi na mnie
duze wrazenie :)c) Zycie ukryte w slowach, a wlasciwie te historie milosna w
nim opowiedziana pamietam i sobie cenie d) zbyt duzo erotyki dziala na mnie
usypajaco.
Obserwuj wątek
    • staua Re: Elegia Isabel Coixet 03.09.08, 19:47
      Tez mam ochote - lubie filmy Coixet, lubie Rotha (z malymi
      wyjatkami), lubie glowna pare aktorow.
      Niestety, akurat "Konajacego..." nie czytalam. A film juz w kinach
      jest - prosze wiec rowniez o jakies sugestie (czekam na DVD, ktory
      pewnie ukaze sie b. szybko - nie chodze do kina od roku)
      • daria13 Re: Elegia Isabel Coixet 03.09.08, 21:58
        W Polityce jest dość nieprzychylna recenzja, podkreślająca rozbieżności między
        oryginałem a ekranizacją i brak iskrzenia między głównymi bohaterami. Sama
        jestem ciekawa, ale raczej poczekam na komentarze oglądaczy, na których opinii
        mogę polegac.

        P:)
    • broch Re: Elegia Isabel Coixet 04.09.08, 16:25
      Rotha nie lubie bo sie powtarza, w tej sytuacji jesli sa rozbierznosci z
      oryginalem to moze dobrze. Pewnie pojde zobaczyc bo kino europejskie lubie
      (mniej monotonne niz amerykanskie).
      Penelope tez lubie wiec extra plus dla filmu.
      sex w filmie mi nie przeszkadza tzn jak reszta filmu dobry/zly w kazdym razie
      rozbieranki nie maja wplywu na pojscie do kina

      jesli idzie o Isabel Coixet, to mieszane uczucia (tez sie i innych powtarza)
    • staua Re: Elegia Isabel Coixet 11.12.08, 20:56
      Wyciagam watek, chociaz nie widzialam "Elegii", ale jestem w trakcie
      ogladania "The Secret Life of Words" (obejrzalam ok. godziny, dzis
      skoncze) i jestem pod wrazeniem. Najpierw mialam skojarzenie
      z "Przelamujac Fale" bo platforma wiertnicza i dziwna kobieta, ale
      teraz mysle, ze to zupelnie inna historia, rownie dobra.
      Na pewno wszyscy widzieliscie to juz dawno, ale wychylam sie, bo
      moze ktos nadal to pamieta, i pamieta swoje odczucia po obejrzeniu?
      • noida Re: Elegia Isabel Coixet 11.12.08, 22:24
        Mnie się ten film bardzo, ale to bardzo podobał. Miał jakiś taki niezwykły,
        ciepły i cichy klimat. Oglądałam go chyba ze 2 czy 3 razy. Myślałam sobie, że to
        taki film o ludziach, którzy nigdzie nie pasują. Jak już obejrzysz, to chętnie z
        tobą pogadam więcej :)
        Bardzo mi się też podobało "Moje życie beze mnie" tej samej reżyserki i z tą
        samą aktorką w roli głównej, ale ten film był znacznie smutniejszy i chyba drugi
        raz nie będę go oglądać.
        • mamarcela Re: Elegia Isabel Coixet 11.12.08, 22:41
          Moje zycie beze mnie jest dramatycznie smutne. Ono jest smutne z założenia, bo
          jest o smutnych sprawach, ale w praktyce jest jeszcze smutniejsze. Natomiast
          życie ukryte w słowach jest, dla mnie przynajmniej, bardzo optymistyczne. Bo
          pokazuje takie piękno życia po życiu; że może nam się zdarzyć coś strasznego, a
          potem coś najpiękniejszego i to wtedy, gdy wydaje się nam, że już nic nas nie
          czeka. Zdaje się, że pisze straszliwie niegramatycznie, ale katar uniemożliwia
          mi całkowicie myślenie.
        • staua Re: Elegia Isabel Coixet 12.12.08, 15:29
          Mam na liscie w wypozyczalni, pewnie niedlugo zobacze.
          • staua Re: Elegia Isabel Coixet 12.12.08, 22:37
            Obejrzalam "Zycie slow" do konca i juz wiem, ze bedzie to jeden z
            moich ulubionych filmow. Zapamietam go na dlugo i pewnie jeszcze
            obejrze. Bardzo sie ucieszylam z zakonczenia.
            • daria13 Re: Elegia Isabel Coixet 16.12.08, 14:27
              Obejrzałam wreszcie Elegię i muszę powiedzieć, że chyba było warto. W bardzo
              refleksyjny nastrój mnie ten film wprowadził. Było tam wiele całkiem mądrych
              przemyśleń i sentencji głównego bohatera; ujęły mnie zwłaszcza te dotyczące
              starości, naprawdę celne. To taki film o miłości z pozoru niemożliwej, ale ja
              cały czas miałam wrażenie, że doskonale rozumiem parę głównych bohaterów i
              dopingowałam im. Problem wcale nie wydał mi się wydumany, choć nie był typowy,
              no może trochę.
              Aktorstwo: Ben Kingsley jak zwykle nadzwyczajny, taki prawdziwy, przekonujący,
              natomiast Penelopka zagrała wyłącznie swoją urodą (co było bardzo istotne); dla
              mnie ona jest aktorsko nudna jak flaki z olejem, ale to na szczęście nie zepsuło
              filmu, dało się ją strawić.
              Nie wiem dlaczego Itek obawiał się nadmiaru erotyki. Było jej niewiele,
              dokładnie tyle, ile było potrzeba, a wręcz bez niej film byłby niepełny, nie
              byłby tym, czym miał być.
              Generalnie polecam, zachęcam i pozdrawiam:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka