Dodaj do ulubionych

Chyba się rozpłaczę :(

06.03.09, 15:26
Muszę się wyżalić.
Jak zapewne niektórzy wiedzą, po trudach poszukiwania kupiłam tę
wymarzoną CBR-kę. W ostatnią sobotę drżąca z przejęcia i zimna
przyjechałam nią do ASO Hondy na przegląd i przygotowanie do sezonu.
W momencie odbioru (odbierał ją mąż) nie dało się nie zauważyć, że
obrotomierz ma stłuczoną szybkę. No więc od razu wrócił do
mechaników i powiedział o uszkodzeniu. Mechanicy powiedzieli, że
aktualnie nie ma tego człowieka, który serwisował mój motocykl i
żeby w sobotę przyjechać (tzn jutro) to on sprawę załatwi. W
międzyczasie skontaktowałam się telefonicznie z tym "fachowcem" i
wyobraźcie sobie że on się wyparł tego, że zbił obrotomierz.
Powiedział, że motocykl dostał do przeglądu już ze stłuczoną szybką.
Ręce mi opadły. Oczywiście, że tej sprawy tak nie zostawię, ale
jestem bardzo zawiedziona (nie zbitą szybką) lecz postawą Hondy,
unikaniem odpowiedzialności za błędy i traktowaniem klienta (który
ma trzy hondy) jak durnia. Teraz aż się boję o to co oni
zrobili "iksowi" męża, bo jego moto ciągle jeszcze nie jest od nich
odebrane (bo panom się przegląd przedłużył z jednego dnia do 5, no
ale to nie jest dla nas problem tylko dla nich obciach).
Przykre to, że w Warszawie nie ma dobrego serwisu Hondy (a
przynajmniej ja takiego nie znam) Chciałoby się trzasnąć drzwiami i
zacytować "do Bydgoszczy będę jeździł!" :(

Dorota
Obserwuj wątek
    • mis-mis_01 Re: Chyba się rozpłaczę :( 06.03.09, 16:59
      no faktycznie, nóż się w kieszeni otwiera, ale nie ma co płakać, tylko trzeba to
      po męsku załatwić ;-) skoro to autoryzowana stacja Hondy, a nie jednoosobowy
      warsztat, to zażądać rozmowy z kimś wyżej niż szeregowy mechanik, zagrozić im
      przeróżnymi (nawet wymyślonymi konsekwencjami - typu zły PR chociażby) i
      konsekwentnie domagać się naprawy tego. na pewno nie po Twojej stronie powinno
      leżeć wykazanie, że oddałaś motocykl bez stłuczonej szybki, a jeżeli warsztat
      miał jakieś zastrzeżenia do stanu oddawanego im pojazdu, to sami powinni zadbać
      o to, aby to opisać w jakimś protokole przekazania.
      wiem, że to nie fajne tak się wykłócać, ale innej drogi nie ma :(
      zapłaciłaś im całość wynagrodzenia za ten przegląd?
    • jean_nie Re: Chyba się rozpłaczę :( 06.03.09, 17:07
      Czyżby to było w Honda Plaza?
      Jesli tak to nie jestem zdziwiona.
      Też miałam z nimi niezła przeprawę parę lat temu i w związku z tym serwisuje
      swoją Hondę na Jagiellońskiej.
      • meridiana7 Re: Chyba się rozpłaczę :( 06.03.09, 18:32
        Nie.. To była nasza nadzieja - Autowitolin (pierwszy raz tam
        oddaliśmy motocykle licząc że będą lepsi niż nasza dotychczasowa
        stacja, która źle montując klocki hamulcowe naraziła nas na
        niebezpieczenstwo, na szczęście mąż szybko zauważył że coś jest nie
        tak i po 100 przejchanych kilometrach wróciliśmy do serwisu i
        okazało się, że z klocka zrobił się klin zdarty do żywego.
        Tłumaczenie było takie że nieumiejętnie używał hamulca(!) Nie
        dyskutowaliśmy tylko postanowiliśmy nigdy więcej tam nie wstawiać
        nawet hulajnogi.
        W Hondzie Plaza nie byliśmy nigdy, bo opinie o niej są znane i nie
        mieliśmy odwagi ryzykować.
        Dobra... co do Autowitolina, to na razie nie przesądzam, bo liczę,
        że nie będą przez głupią szybkę psuli sobie opinii.

        Marzy mi się, że będzie jeszcze w Warszawie porządna ASO taka jak na
        przykład Kawaler w Katowicach. Mieliśmy kiedyś przyjemność tam robić
        przegląd (jak kupowaliśmy iksa) i gdyby do Katowic nie było tak
        daleko, to tam byśmy serwisowali motocykle.
        Zobaczymy co jutro przyniesie konfrontacja na miejscu.
        Pozdrawiam
        Dorota
        • grazyna1pl Re: Chyba się rozpłaczę :( 06.03.09, 21:27
          współczuję Ci bardzo,
          ja na szczęście mojego mechanika mam w domu na stałe.
          a jeżeli mogę jakieś słowa pociech - w Katowicach już nie ma Kawalera, więc nie
          żałuj, że masz tak daleko ....
    • draka00 Re: Chyba się rozpłaczę :( 06.03.09, 18:31
      Z tego, co się orientuję, to autoryzowane serwisy boją się jak ognia
      (bardziej niż straszenia sądem itp.) skarg do "szczebla" wyżej,
      ponieważ w konsekwencji między innymi mogą im zostać obcięte stawki
      za "roboczogodzinę" naprawy gwarancyjnej. Moje doświadczenia
      dotyczyły akurat serwisu samochodowego, ale myślę, że w tym temacie
      nie ma dużej różnicy. Dodam jeszcze (na wypadek, gdybyś chciała iść
      na przysłowiowe noże), że stanowisko serwisu całkowicie się
      zmieniło, kiedy przeszłam ze zwykłej ustnej rozmowy, na kontakt w
      formie listów poleconych z potwierdzeniem odbioru:)
      • meridiana7 Re: Chyba się rozpłaczę :( 06.03.09, 18:38
        Dobra rada - dziękuję. Będę się starała wydobyć z nich odrobinę
        przyzwoitości i sprawę załatwić polubownie, ale jak się nie da, to
        naprawdę nie odpuszczę.
        Dorota
        • sarawi Chyba się rozpłaczę :( 06.03.09, 19:26
          Wspolczuje i wiem co czujesz.
          Mialam podobna sytuacje z moim ex-motocyklem. Oddalam do serwisu na
          regulacje gaznikow, pare dni pozniej dzwoni mechanik, mowi, ze moto
          gotowe do odebrania, mowi ile sie nalezy, a potem zadaje mi
          pytanie "w skali od 1 do 10 jak bardzo lubi pani swoj motocykl?" -
          cooo? Wiesz co zrobili - spadlo im cos na bak. Mialam wgniecenie i
          rysy na baku! Nawet nie uslyszalam przepraszam, tylko oburzenie, ze
          chce zwrot pieniedzy!
    • lukasskawasaki Re: Chyba się rozpłaczę :( 06.03.09, 19:58
      A co na to Honda Polska?
      Z tego co się orientuję, to znajdują sie oni na Puławskiej. Poszukaj
      telefonu do nich i przedzwoń w poniedziałek z samego rana.
      Przedstaw sytuację po prostu, zobaczysz co odpowiedzą. Nie ma sensu
      się z mechanikami użerac bo to małe pionki, które lubią kłamać.
      Nie pierdol się z Witolinem, domagaj się swoich praw - w końcu są
      ASO Hondy.
    • cruk Re: Chyba się rozpłaczę :( 06.03.09, 21:43
      skrobniesz szczegoly (z datami etc.) na priv?
    • meridiana7 Re: Chyba się rozpłaczę :( 07.03.09, 17:19
      Wizyta w serwisie już za mną. Przemyślałam sprawę i stwierdziłam, że
      zadam tylko jedno pytanie i jeśli zobaczę negatywne nastawienie, to
      nie będę dyskutowac, tylko powiem co sądzę o takim zachowaniu i
      szybkę kupię sama. Nakręciłam się jak ten zajączek z dowcipu, który
      szedł do lisicy pożyczyć patelnię i przez drogę tak się nastawił na
      to, że lisica mu nie pożyczy, że jak mu zaskoczona wizytą otworzyła
      drzwi, to wrzasnął jej żeby sobie tę patelnię w .... wsadziła :-)
      Ale okazało się, że dziś był kierownik serwisu, który "na dzień
      dobry" powiedział, że obrotomierz naprawią na własny koszt.
      No więc odszczekuję co napisałam wcześniej. Są jeszcze uczciwi
      ludzie na świecie.
      Pozdrawiam
      Dorota
      • aprilia33 Re: Chyba się rozpłaczę :( 08.03.09, 02:31
        Może ten kierownik czytał twój wątek, hihi?
      • goha66 Re: Chyba się rozpłaczę :( 08.03.09, 16:38
        meridiana7 napisała:

        ..."na dzień dobry" powiedział, że obrotomierz naprawią na własny
        koszt

        ... i ok - ale bez gloryfikacji. ponieważ uszkodzili szybkę, to
        mieli obowiązek szkodę usunąć ... i właściwie niesmaczne jest, że do
        takiej oczywistości dochodzili dobę lub dwie. pozdr.
        • meridiana7 Re: Chyba się rozpłaczę :( 21.03.09, 16:51
          Witam,

          Sądziłam, że ten niewesoły wątek jest raz na zawsze zamknięty, ale
          niestety. Dziś byłam w Autowitolinie na wymianie zbitej przez ich
          pracownika szybki obrotomierza. Pan mechanik powiedział, że wymiana
          potrwa godzinę, bo trzeba zdjąć czachę, więc poszliśmy z mężem do
          salonu Hondy pooglądać motocykle. Uzgodniliśmy, że będziemy po
          sąsiedzku i jak będzie potrzeba, to niech dzwonią. Po niecałej
          godzinie wróciliśmy i motocykl był prawie gotowy. Gdy go
          odbieraliśmy pan mechanik powiedział, ze czacha jest pęknięta.
          Chryste? Jak to „pęknięta”? Przecież nie była. Podbiegliśmy z mężem
          do motocykla i to co zobaczyliśmy odebrało nam mowę. Mało, że jest
          pęknięta, jest połamana i brakuje jej kawałka. Przez to ułamanie nie
          ma możliwości przykręcenia czachy i dlatego teraz wisi na słowo
          honoru.
          Mechanik skwitował to słowami „ Co, zaczepiło się o coś migaczem,
          co?” Winy nie wziął na siebie mimo, że spod motocykla zebrałam
          kawałki czachy od mojej CBR-ki.
          Tym razem moja cierpliwość się skończyła. Ewidentnie widać, że
          powodem pęknięcia jest zbyt mocne dokręcanie. I chociaż mdli mnie na
          myśl, że muszę poświęcić wiele czasu i energii na szukanie
          sprawiedliwości, to w poniedziałek idę pogadać z dyrektorem
          Autowitolina, a jak nie naprawią szkody, pójdę do Hondy Polska.

          Nauki z tego mam wiele:
          1. Nigdy nie będę korzystać z usług Autowitolina,
          2. Autoryzacja to nie specjalizacja – trzeba oddawać motocykl w
          ręce prawdziwego mechanika, a nie pracownika ASO ,
          3. Podczas przeglądu nie odstępować motocykla na krok.

          Pozdrawiam
          Dorota
          • brudny.ucek Re: Chyba się rozpłaczę :( 21.03.09, 22:10
            o w mordę.. ale kicha!..
            nie odpuszczajcie tylko, bo mi się kompletnie światopogląd załamie
            i niech Moc będzie z Wami :-)
          • 1_leo Re: Chyba się rozpłaczę :( 21.03.09, 22:36
            Mnie też szlag trafił jak to czytałem.
            Nie można odpuścić i należy piętnować złę i niesolidne serwisy na
            naszym, i nietylko, forum. Niech to będzie ostrzeżenie dla innych
            a "specjaliści" od siedmiu boleści powinni wylecieć z roboty.

            Leo

            Jutro to dzisiaj tyle że jutro
            • yamasz Re: Chyba się rozpłaczę :( 21.03.09, 23:02
              O kur*a!
              Tym bardziej, że motocykl był (z tego co pisałaś) w idealnym stanie,
              i taki 'uszczerbek' spowoduje, że ktoś może zarzucić Ci przy
              odsprzedaży wypadkowość Twojego motocykla.
              Ja bym takiego mechanika wrzucił do bagażnika i wywiózł do lasku,
              tam z nim porozmawiał 'od serca', tym bardziej jeżeli byłby to ten
              sam mechanik który już wcześniej dał dupy z szybką od zegarów.
              Droga oficjalna natomiast trwa bardzo długo, i nie można być pewnym
              jej efektów na 100%
              • meridiana7 Re: Chyba się rozpłaczę :( 22.03.09, 01:27
                Dzisiejszy dzień przeznaczyłam na wypłakanie się. Jak się wyśpię,
                pomyślę o konstruktywnych rozwiązaniach.

                Na razie widzę, że to jakieś prawo serii..

                O losie :(
                • riders123 Re: Chyba się rozpłaczę :( 22.03.09, 08:45
                  Bardzo Ci współczuję :(. Zabiłam takiego bezczelnego drania.
                  A tak na marginesie, mam kumpla, który pracował w ASO i jak mi
                  opowiadał, jak się tam pracuje i za co bierze pieniądze, to
                  postanowiłam (mimo, że mam moto na gwarancji) chrzanić ASO i robić
                  przeglądy u znajomego i zaufanego mechanika. Zamiast pieczątki w
                  książce gwarancyjnej, wolę mieć sprawny motor!
                  Trzymam kciuki za Ciebie!
                  Aga
                • goha66 Re: Chyba się rozpłaczę :( 22.03.09, 12:45
                  meridiana7 napisała:
                  > Jak się wyśpię, pomyślę o konstruktywnych rozwiązaniach.

                  ... bardzo mi przykro - współczuję uszkodzonego sprzętu, nerwów i
                  drogi przez mękę by (mam nadzieję) walneli się w klatę, przeprosili
                  i usuneli szkodę :( ... napisz koniecznie jak zostałaś potraktowana
                  i co załatwiłaś.
                  P.S.
                  swoją drogą super pomysłem jest to co robi TomekMotor przyjmując do
                  zrobienia motocykl (od "nowych" klientów) - jest to forma pisemnej
                  umowy o wykonanie takich a nie innych usług gdzie można sobie
                  zażyczyć wpisania stanu motocykla w dniu oddania do przeglądu czy
                  naprawy.
                  • meridiana7 Re: Chyba się rozpłaczę :( 22.03.09, 13:25
                    Chciałam Wam pokazać jak wygląda moja owiewka przed wstawieniem do
                    serwisu i jak po, ale nie wiem jak się załącza zdjęcia.
                    Dorota
                    • cien1100 Re: Chyba się rozpłaczę :( 22.03.09, 13:51
                      Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że do takich serwisów trafiają sami
                      nieudacznicy. Ci co mają wiedzę i zdolności mają swoje warsztaty.
                      Mam nadzieję, że wszystko się dobrze skończy.
                      • meridiana7 Re: Chyba się rozpłaczę :( 01.04.09, 19:03
                        Witajcie,

                        Ku przestrodze innym posiadaczom hond i żeby się wygadać, składam
                        meldunek z linii frontu.

                        Napisaliśmy z mężem pismo do Autowitolina z żądaniem naprawienia
                        szkody czyli z żadaniem wymiany owiewki.

                        Odpisali nam, że nie poczuwają się do winy i że owiewka była
                        połamana wcześniej. Tu muszę zacytować fragment listu pana dyrektora
                        zarządzającego:
                        "podczas eksploatacji pojazdu (jazdy parkowania), powstałe
                        naprężenia mogłyby spowodować podobne uszkodzenia w miejscu
                        mocowania. Procesy związane z użytkowaniem, czyli wibracje i napór
                        powietrza mogły spowodować dalszy postęp uszkodzeń."

                        Czyli podsumowując owiewki w hondach pękają na skutek jeżdżenia, ale
                        i tu drugi cytat:

                        "Uszkodzona część jest bardzo odporna na czynności związane z jej
                        montażem i demontażem (odkręcanie, przykręcanie)."

                        Śmiech na sali (przez łzy oczywiście).

                        Znalazłam kancelarię prawną, która będzie mnie reprezentować w
                        sądzie. Mam też, jak sądzę, wystarczającą ilość dowodów, bo na moje
                        szczęście, w czasie gdy mechanicy wstawiali mój motocykl do serwisu,
                        w serwisie była obecna dziewczyna, z którą potem chwilę rozmawiałam
                        i wiedziałam o niej tylko tyle że ma konto na Goldenline.
                        No więc przkopałam cały serwis i ją znalazłam. Powiedziała mi że
                        oglądała mój motocykl dość uważnie (sama szuka takiego) i nie
                        zauważyła żadnych uszkodzeń. Powiedziała, że chętnie to potwierdzi
                        jak będzie potrzeba. No więc jest świadek.
                        Do tego jutro jadę do rzeczoznawcy z PZMot, który postara się
                        odpowiedzieć na zadane przeze mnie pytania.

                        Jak już będę miała eksprtyzę, to kancelaria wystosuje ostateczne
                        przedprocesowe pismo do Autowitolina z kopią do wiadomości Hondy
                        Poland, Hondy Europe i odrębne pismo do Federacji Konsumentów, czy
                        jak jej tam, z zawiadomieniem o rażącym nieprzestrzeganiu standardów
                        obsługi (brak protokołu przyjęcia i obsługiwanie klientów w
                        pomieszczeniu serwisu (pełnym łatwopalnych substancji) z papierosem
                        w zębach i parę innych ciekawych zwyczajów). Potem sprawę kieruję do
                        sądu.

                        I pomyśleć, że do tego zdarzenia można mnie było do rany przykładać.

                        Mam nadzieję, że na mojej krzywdzie trochę się Autowitolin
                        podciągnie w obsłudze i już nie będą tak lekceważąco podchodzić do
                        klientów i tak nieumiejętnie obchodzić się z motocyklami.

                        Trzymajcie za mnie kciuki.

                        Dorota
                        • 1_leo Re: Chyba się rozpłaczę :( 01.04.09, 19:30
                          Trzymam mocno. Oba :)

                          Leo

                          Jutro to dzisiaj tyle że jutro
                          • avocado67 Re: Chyba się rozpłaczę :( 02.04.09, 11:31
                            Ręce, nogi (i cycki) opadają, jak się czyta coś takiego. Trzymam kciuki, żeby
                            udało się od nich wyegzekwować co trzeba
                            • goha66 Re: Chyba się rozpłaczę :( 02.04.09, 12:11
                              avocado67 napisała:
                              Trzymam kciuki, żeby
                              > udało się od nich wyegzekwować co trzeba

                              ... trzymamy :)

                              ... mnie też się przytrafił w ostatni poniedziałek zonk - odbierając
                              moją "nową" skórę od kaletnika (zadaniem fachowca było wszycie
                              forumowej naszywki) stwierdziłam pęknięcie jednego z ochraniaczy na
                              ramieniu ( ktoś nadepnął na kurtkę?? ). pan na początku bardzo
                              wierzgał i usiłował mi wmówić, że uszkodzenie już być musiało ...
                              ale ponieważ miałam silne argumenty (jestem stałym klientem i do tej
                              pory wszysko zawsze było ok.) poddał się dość szybko oferując zwrot
                              kosztu zakupu nowego ochraniacza ... no i też mam problem, bo
                              pojedyńczych nie sprzedają (tylko w zestawach razem z łokietnikami i
                              pleckami) ... chyba przyjdzie mi popłynąć na stówkę ... a tyle to
                              pan kaletnik mi nie odda (o ile nie zmieni zdania gdy przyczłapie
                              się z rachunkiem). poinformuje jak sprawa się zakończyła. pozdr.
                              • kasia-wubasia Re: Chyba się rozpłaczę :( 03.04.09, 10:07
                                Goha, z tego co pamiętam to na bazarach zawsze sprzedają pojedyncze ochraniacze
                                (ew. parami), ale dawno nie byłam na bazarze, więc mogło się coś zmienić. Nie
                                wiem, czy na śląsku jest niedługo bazar, w Poznaniu jest w ten weekend.

                                Kasia-wubasia
                        • luk-kasia Re: Chyba się rozpłaczę :( 03.04.09, 07:34
                          Kochana Dorotko,

                          Trzymaj się i walcz o swoje.
                          Powodzenia!!!
                          Wszyscy trzymamy za Ciebie kciuki
                          Będzie dobrze :)
    • kasia-wubasia Re: Chyba się rozpłaczę :( 03.04.09, 10:09
      trzymam kciuki, żebyś dostała to, co Ci się należy. To wstyd dla hondy, że
      musisz się z nimi kłócić w sądzie.

      Kasia-wubasia
      • meridiana7 Re: Chyba się rozpłaczę :( 03.04.09, 20:17
        Hej,
        Dzięki wszystkim za wsparcie!
        Wczoraj byłam w PZM. Muszę powiedzieć że zaangażowanie panów
        rzeczoznawców w swoją pracę jest żadne, i ukierunkowane wyraźnie na
        to, żeby się nie narobić. Powiedzieli, że owszem połamana, że owszem
        w miejscu mocowania, ale nie wiedzą dlaczego. Panowie mieli tylko
        jeden pomysł: żeby spróbować z drugiej strony zbyt mocno przykręcać,
        to może pęknie tak samo (!). Zaprotestowałam rzecz jasna. W takiej
        sytuacji Panowie nie mieli innych pomysłów. Wtedy zaczęłam marudzić,
        że może warto rozkręcić tę owiewkę, bo może to nasunie jakąś
        odpowiedź. Nie było łatwo, bo jeden z panów powiedział, że nie mają
        kluczy do odkręcania bo są w samochodzie, a samochód dwie przecznice
        dalej i nie chce mu się iść.
        Wyciągnęłam swoje klucze spod siedznia i dałam im właściwy.
        Rozkręcili no i w końcu się okazało, że przyczyną jest złe
        spasowanie owiewek (przedniej z boczną) i skręcanie ich mimo oporu.
        Ja szczerze mówiąc mam inną hipotezę: moim zdaniem owiewka się
        połamała, bo mechanik zdejmował ją nie wiedząc że jednej śruby nie
        odkręcił. No ale ja nie jestem specjalistą. W każdym razie
        wykluczyli z całą pewnością, że przyczyną jest uderzenie.

        Teraz muszę poczekać na pisemną wersję ekspertyzy, a to potrwa, bo
        Panowie powiedzili, że są zawaleni robotą.

        No więc mam trening cierpliwości...

        Pozdrawiam

        Dorota
        • meridiana7 Re: Chyba się rozpłaczę :( EPILOG! 10.12.09, 23:40
          Witajcie wszyscy,

          Pewnie już nikt nie pamięta moich lamentów z powodu połamanej
          owiewki. Ale pomyślałam, że napiszę jak się ta przykra historia
          skończyła.
          Nie dało się rozwiązać problemu polubownie, więc wniosłam pozew o
          wydanie nakazu zapłaty. Sąd wydał nakaz, ale Autowitolin wniósł
          sprzeciw, skutkiem czego sąd wyznaczył termin rozprawy,na której
          przesłuchano świadków. Dziś była druga rozprawa - zeznawały strony
          czyli właściciel serwisu i ja. i..... tadam! WYGRAŁAM!!!
          Bardzo mnie to cieszy, bo wróciła mi wiara w sądy i ogólnie w
          sprawiedliwość.
          Oczywiście wolałabym, żeby ta przygoda się wcale nie wydarzyła, ale
          i tak się cieszę.

          Pozdrawiam wszystkich
          Dorota
          • avocado67 Re: Chyba się rozpłaczę :( EPILOG! 10.12.09, 23:45
            Gratulacje!!!! Jest jeszcze sprawiedliwość na tym świecie :)

            Hmmm ... no i wypadałoby przyjechać na jakiś zlot i flaszkę z tego tytułu
            postawić, co????
            • roomyanek Re: Chyba się rozpłaczę :( EPILOG! 11.12.09, 01:42
              Meridiana serdeczne gratulacje!!!
              Ale, ale, to nie wszystko teraz to Ty musisz przyjechać na zimówkę! /
              grozi palcem / ( no wiesz z butelką)Ja chcę Cię wreszcie
              poznać osobiście i nie tylko ja.... Czekamy na Ciebie, nie ma opcji
              odmowy,....bo po Ciebie przyjedziemy / ponownie grozi palcem
              /
              Prosze, proszę prosze :D:D:D
          • 1_leo Re: Chyba się rozpłaczę :( EPILOG! 11.12.09, 08:10
            No i dobrze :)
            A na ile śrubek jest ta owiewka?
            Bo ilość flaszek powinna = ilości śrubek :>:>:>
            • meridiana7 Re: Chyba się rozpłaczę :( EPILOG! 11.12.09, 12:02
              Ale z was pijawki! ;-)

              Wprawdzie na zimówce się nie pojawię (już zdaje się mówiłam Roomyankowi, że ja
              jestem typem odyńca i spotkania w dużym gronie mnie baaardzo krępują), ale będę
              śledzić wątek zimówki i flaszkę podam przez którąś z dziewczyn z Warszawy. Tyle,
              że chcę wiedzieć o jaką flaszkę konkretnie chodzi, bo sama nie pijam
              alkoholowych trunków, więc nie wiem co smakuje, a co nie. (tu się spodziewam, że
              Leo odpisze, że każda pod warunkiem, że ma ponad litr pojemności). Zgadłam?

              Pozdrawiam
              Dorota
              • goha66 Re: LEO!? 07.01.10, 07:02
                meridiana7 napisała:
                > (tu się spodziewam, że Leo odpisze, że każda pod warunkiem, że ma
                ponad litr pojemności). Zgadłam?

                ... no właśnie Leo - zgadła? ;)
                • 1_leo Re: LEO!? 07.01.10, 12:08
                  > meridiana7 napisała:
                  > > (tu się spodziewam, że Leo odpisze, że każda pod warunkiem, że
                  ma
                  > ponad litr pojemności). Zgadłam?

                  Ja naprawdę nie wiem jak Ty to robisz, ale znowu zgadłaś:>:>:>
                  Gratulacje!!!!
          • goha66 Re: Chyba się rozpłaczę :( EPILOG! 11.12.09, 08:42
            meridiana7 napisała:

            > Dziś była druga rozprawa - zeznawały strony
            > czyli właściciel serwisu i ja. i..... tadam! WYGRAŁAM!!!

            ... gratuluję konsekwencji w dążaniu do sprawiedliwości i
            zwycięstwa :) brawo! :)
          • luk-kasia Re: Chyba się rozpłaczę :( EPILOG! 16.12.09, 16:21
            meridiana7 napisała:
            > Pewnie już nikt nie pamięta moich lamentów z powodu połamanej
            > owiewki.

            ... a właśnie, że pamięta, pamięta, tylko jakoś powrót do tematu
            uciekł mi gdzieś po drodze i dopiero teraz mogę napisać:
            BRAWO Dorotko - za upór, za dzielność i za utarcie im nochali -
            Super!!!
          • igraszka Re: Chyba się rozpłaczę :( EPILOG! 17.12.09, 12:17
            Gratuluję wygranej, meridiana. Ja też mam Hondę i powiem krótko - w serwisie w
            który ja serwisuję moją niunię, takie coś byłoby nie do pomyślenia! Może
            dlatego, że są nowi i bardzo im zależy na klientach. Błędy popełnić może każdy,
            ale taka arogancja to po prostu szczyt.
            Jeśli się jeszcze nie zraziłaś do ASO, polecam warszawską Motoristę przy trasie
            toruńskiej. Na Witolinie i Plazie świat (na szczęście) się nie kończy.
            A tak na marginesie, ciekawa jestem czy zrobiliście zdjęcia dokumentujące stan
            czachy po "naprawie"?

            Pozdrawiam i jeszcze raz gratuluję zwycięstwa.


            • meridiana7 Re: Chyba się rozpłaczę :( EPILOG! 17.12.09, 15:11
              Zdjęcia - oczywiście że zrobiliśmy... natychmiast po stwierdzeniu pęknięcia. Zdjęcia te znalazły się zresztą w aktach sprawy.
              Co do Motoristy, to to jest zupełnie inna liga - uprzejmi, słowni, kompetentni i co najważniejsze chętni do pomocy.
              Pamiętam taką historię (Motorista nie był jeszcze ASO): Kiedyś odmówił posłuszeństwa XX męża. Byliśmy wówczas na jazdach testowych (w ramach dni otwartych) u jednego z dystrybutorów (nie powiem u którego, żeby im nie psuć opinii). Po tych jazdach XX nie chciał odpalić. Przyszli Panowie z salonu i serwisu z jakimiś tam urządzeniami diagnostycznymi i powiedzieli, że jest zwarcie i że zaraz naprawią. Oczywiście nie udało im się, więc zostawiliśmy im motocykl. Powiedzieli, żeby przyjechać następnego po odbiór. Ani następnego ani przez trzy kolejne motocykla nie udało się naprawić (powiedzieli nam, że usterka poważna a i czasu nie mają). No więc wypchnęliśmy biednego XX przed serwis i sami zaczęliśmy go reanimować. Mąż zadzwonił do Motoristy i po krótkiej rozmowie, kierownik Motoristy powiedział, że z objawów wynika, że to nie zwarcie, to musi być akumulator.
              Korzystając z tego że staliśmy przed drzwiami salonu, serwisu i sklepu z częściami postanowiliśmy kupić akumulator - akurat nie mieli. Znów telefon do Motoristy. Kierownik zaproponował żeby podjechać do nich po jakiś tam używany egzemplarz i próbować odpalić, jak odpalimy, to on zalewa nówkę sztukę i zaprasza po jej odbiór. Tak też zrobiliśmy. Przywiozłam akumulator, motocykl odpalił, więc pojechaliśmy kupić nowy i oddać pożyczony :-)
              No to tak właśnie jest w Motoriście :-)

              Po historii z Witolinem właśnie w Motoriście serwisujemy swoje hondy i jest super!

              • igraszka Re: Chyba się rozpłaczę :( EPILOG! 17.12.09, 17:02
                No to super! Ja do mechaników Motoristy dzwoniłam aż z Rumunii jak nie umiałam łańcucha naciągnąć i nigdy nie zbyli mnie brakiem czasu ani inną wymówką, tylko cierpliwie tłumaczyli co i jak :)
                Fajnie, że i wy macie pozytywne doświadczenia. Jak widać w Wawie jest jednak alternatywa :D
          • cjt7 Re: Chyba się rozpłaczę :( EPILOG! 17.12.09, 15:53
            Też się bardzo cieszę że wygrałaś w sądzie i wróciłaś mi trochę wiary w sprawiedliwość. A ta firma przegrała nie tylko w sądzie a również klientelę bo stąd dużo ludzi ma hondy i chyba do nich się nie będą kwapić a nawpewno drogą głuchego telefonu innym też poniosą tę informację o takim draństwie.
          • helen_b Re: Chyba się rozpłaczę :( EPILOG! 06.01.10, 16:40
            Witaj,
            Dopiero dzis mialam okazje przeczytac caly watek dot. Twojej gehenny... noz mi sie w kieszeni otwieral wielokrotnie. Ciesze sie, ze sprawa w koncu zakonczyla sie dla Ciebie pomyslnie ale ile nerwow stracilas to Twoje i gratuluje sily na walke bo mnie jej zawsze brakowalo :o. Sama mialam wielokrotnie rozne "dziwne" historie w serwisach warszawskich. Moja ulubiona z tych drobniejszych napraw ale mega ewidentnych to to jak mi zalozyli zimmeringi w lagach... odwrotnie znaczy do gory nogami :o i nie mogli dojsc o co chodzi, ze cieknie i cieknie to po 2gim powrocie zabralam moto i zawiozlam do innego serwisu gdzie uhahali sie po pachy. Prawie kazda naprawa konczyla sie "czyms" zabieralam wiec moto i wiozlam do nastepnego serwisu gdzie naprawiali jedno a drugie sie pojawialo.... i tak dalej, nie bede wymieniac nazw serwisow gdzie mialam mniej lub bardziej spektakularne historie serwisowe... bo niektore z nich sa dzisiaj nasza konkurencja badz partnerami.
            Szczerze mowiac to wlasnie tez z wlasnych doswiadczen i z wlasnych straconych nerwow startujac nasza firme chcielismy zeby u nas podobne historie ktore nam sie przydazyly nie mialy miejsca... nie chce zabrzmiec za bardzo marketingowo ale... zapraszam do nas. Bo prawda jest, ze serwisanci sa tylko ludzmi i kazdemu moze zdarzyc sie jakis blad (teraz patrze na to troche inaczej) kwestia jest jednak czesciej nie co sie wydarzylo (oby jak najrzadziej) tylko jak sprawa zostala zalatwiona. Mam nadzieje jednak, ze dasz sie przekonac do serwisow warszawskich bo uogolnianie nie jest dobre... jest jeszcze kilka miejsc, ktore budza nadzieje na lepsza przyszlosc ;-). Tym optymistycznym choc troche akcentem... zycze Ci spokoju i bezproblemowej jazdy w 2010.

            Buzka,
            helen

            www.motorista.pl
    • ishka Re: Chyba się rozpłaczę :( 11.12.09, 18:03
      przeczytałam pilnie całą historię jeszcze raz, nakręciłam się niemożebnie no i
      jak przeczytałam, że wygrałaś z nimi proces to poczułam dziką satysfakcję :) da
      się! pewnie nie tylko Ciebie jedną próbowali tak zrobić w bambuko. może się
      zaczną starać ze strachu, że znowu trafią na taką kobitkę, co sobie nie da w
      kaszę nadmuchać!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka