vidlak77
26.08.09, 23:00
Chciałam się pochwalić spostrzeżeniem, może mało oryginalnym i wcale
nie nowym, ale zdobytym na własnej skórze. Otóż jak w tytule: smoła
jest śliska.
Wracałam sobie dzisiaj z pracy (zwykle po W-wie na moto nie jeżdżę,
ale ponieważ wczoraj odebrałam go z serwisu po przeglądzie, chciałam
przejechać się niezbyt daleko i przekonać czy wszystko skręcone i
chodzi jak należy…), aleje Niepodległości, korek jak cholera.
Przepychałam się dzielnie przez jakiś czas, wpasowałam się chwilę
wcześniej przed osobówkę, a za ciężarówkę i czekałam na zmianę
świateł… Trochę krzywo stałam i prawdę mówiąc nie wiem już czy
właśnie ruszałam, czy ruszyłam i zahamowałam (w każdym razie
prędkość max 2km/h) kiedy, poczułam że przednie koło zamiast do
przodu odsuwa się gdzieś w bok… Całe moto położyło mi się elegancko
między nogami. Jak już moto stało, okazało się, że na przedniej
oponie mam przyklejoną kulę smoły wielkości pięści…
Wniosek 1: ten o smole, jest śliska
Wniosek 2: W korku trudno patrzeć pod koła, ale czasem może się
przydać
Wniosek 3: W przypadku gleby jestem całkowicie bezradna – mimo
użytej właściwej techniki nie jestem w stanie podnieść tego moto
(wieczorem, na spokojnie, położyliśmy go w garażu raz jeszcze – sama
nie mam szans go podnieść)
Zablokowałam jeden pas. Uroczy pan z transita, który zaczął na mnie
trąbić i machać żebym się szybciej wynosiła :) Ja w tym czasie
usiłowałam bezskutecznie podnieść łosia – pomógł mi dopiero jakiś
pan pieszy.
Panowie policjanci, którzy akurat byli w pobliżu, to jedyni (poza
wspomnianym pieszym), którzy zainteresowali się zdarzeniem.
Pocmokali, pokazali palcem gdzie mi się motocykl poobcierał, a na
koniec jeden z nich podsumował: „No i po co pani taki duży
motocykl, nie trzeba było sobie kupić GS’a?”… :)))