marcel12ty
02.05.07, 11:34
Był sobie raz Pan Deweloper, który miał kawałek ziemi. Postanowił , że
wybuduje na niej ładne osiedle . Chodził tu i tam i szukał kogoś, co mu te
domki zaprojektuje. A, że koniunktura na mieszkania była taka sobie
postanowił zatrudnić "znanego projektanta".
Cena i lokalizacja pomogły w sprzedaży pierwszych mieszkań, bo działki , na
których miały stanąć budynki miały "złą sławę " - wcześniej inny deweloper
już sprzedawał nieistniejące mieszkania na tym terenie.
I tak po jakimś czasie przy lesie zaczęły pojawiać się pierwsze budynki.
Żółte z wielkimi oknami.
W międzyczasie pan projektant projektował kolejne etapy osiedla ( II,III )
Tu koniunktura na mieszkania przeszła przeobrażenie i teraz każde sprzedawało
się na pniu.
Pan deweloper, postanowił a co mi tam podniosę trochę ceny i tak się wszystko
sprzeda. I jak pomyślał tak zrobił.
Kiedy pierwsi lokatorzy II etapu wprowadzali się do swoich mieszkań nad
osiedle nadeszła czarna chmura z informacją,że deweloper chce czegoś więcej?
Nie zważając na wcześniejsze obietnice i przedstawiane projekty dalszej
zabudowy osiedla cztero- i pięcio- kondygnacyjnymi budynkami postanowił. A co
mi tam, chcę zarobić więcej, więcej , więcej.
Jak pomyślał, tak zrobił.
Zaprosił pana projektanta i powiedział: panie projektant zrób pan tak żeby
wybudować więcej więcej więcej.
Na to pan projektant: możemy zbudować wyżej, nikt się nie zorientuje, że
trochę naciągniemy prawo. Pan deweloper powiedział: tak , tak . A jak zaczną
nam podskakiwać mieszkańcy będziemy mieli ich w garści. Wpisałem w każdą
umowę notarialną pełnomocnictwo i teraz ja ustalam zasady.
Na to pan projektant : dobrze. Zrobimy maxa.
Pan projektant jak powiedział tak zrobił. Zaprojektował budynki ośmio - i
dziewięcio- kondygnacyjne. Okazało się,że na części działki jakaś czarownica
swoją czarodziejską różczką wykreśliła z planu miejscowego zagospodarowania
przestrzennego brak ograniczenia wysokości.
Projektanci postanowili wykorzystać czary czarownicy i nie zważając na to,że
studium zagospodarowania przestrzennego, uchwalone zresztą pod koniec 2006
roku, dopuszcza na tym terenie zabudowę do dwunastu metrów.
I zaprojektowali pierwszą wersję Etapów V,VI,VII.
Po tym, jak pan deweloper dowiedział się ile ma mieszkań i jak dużo może na
nich zarobić klasnął w dłonie trzy razy przywołując tym samym swojego giermka
szyszkę. I powiedział: widzisz, widzisz, widzisz!!!! Będziemy bogaci!!!!!.
W tej chwili małemu giermkowi zaświtała myśl, a może by tak rozpuścić wieści
o mieszkaniach i sprzedawać umowy rezerwacyjne- będzie akurat na zapłacenie
panu projektantowi za projekt no i z procentów też nam się coś dostanie.
To już tak zachwyciło pana dewelopera ,że mało się nie zachłysnął myślą o
spadających z nieba talarach.
I jak postanowili tak zrobili.
A ,że koniunktura na mieszkania w tym czasie osiągnęła apogeum, tak też umów
rezerwacyjnych sprzedało się sporo...
Pan deweloper z panem projektantem , zgodnie zresztą z prawem, udali się do
pałacu z dokumentacją ,żeby ją zatwierdzić i uzyskać pozwolenie na budowę.
Do wróżek w pałacu dostarczono tony dokumentacji. ( osiedle park leśny Etap
5,6,7 )
I wróżki zaczęły przeglądać ów dokumentację. Co i rusz natrafiały na braki,
błędy i nieścisłości. W końcu znalazły największe oszustwo – projekt ogóle
nie był zgodny z prawem. Duża część zabudowy wchodziła na teren , gdzie,
nawet w tym dziurawym planie miejscowym sprzed kilkunastu lat, dopuszczano
tylko zabudowę do czterech kondygnacji, a pan deweloper z panem projektantem,
licząc na to ,że w pałacu nie będą tak dokładnie przeglądać dokumentacji ,
postanowili postawić w etapie 4i5 budynki 8 i 9 kondygnacyjne. Jednak sprawa
się rypła. Pałacowe wróżki nie dopuściły do łamania prawa, ku uciesze zresztą
dotychczasowych mieszkańców poprzednich etapów osiedla, Których jeszcze do
niedawna zapewniano o kameralnej zabudowie na całym kwartale.
Pan projektant postanowił, że poprawi projekt tak, żeby dostosować zabudowę
do obowiązującego prawa.
Jak postanowił tak zrobił.
Poprzesuwał budynki tak ,żeby być zgodnie z prawem. Cóż się okazało Pan
deweloper przyzwyczaiwszy się już do zamierzonych zysków powiedział: panie
projektancie chcę mieć tyle mieszkań ile pan obiecał, i zagrzmiał:
(ocenzurowano ) ##### ##### ##### !!!!!!
Pan projektant niewiele myśląc zrobił jak mu kazał deweloper. Gdzie trzeba
uciął, gdzie można było podwyższył i wyszło mu z tego szkaradztwo
dwunastopiętrowe.
Na to pan deweloper wkurzył się maksymalnie, gdyż w międzyczasie pałacowe
wróżki wyszukały więcej i więcej braków podstawowych dokumentów, wymaganych
przy wydawaniu pozwoleń na budowę. Deweloper zarządził blokadę miejsc
postojowych na osiedlu, żeby się trochę wyżyć na mieszkańcach – podejrzewając
zresztą ,że jako małe krasnoludki pozmieniały coś w jego projekcie i teraz
projekt nie może dostać pozwolenia i kazał wycofać projekt z urzędu bo to
wstyd, żeby jego świta, takiego dewelopera, nie wiedziała co trzeba
załatwić ,żeby projekt przepchnąć przez pałac, choćby nawet go przeciągnąć
wołami.
Jednak rozsądny pan projektant podpowiedział,że można uzyskać pozwolenie na
budowę na razie tylko na siódmy etap, a pozostałymi zajmie się w następnej
kolejności.
I jak postanowili tak zrobili.
Nie zapomnieli nawet o umowach rezerwacyjnych, które podpisali na wirtualne
mieszkania. Postanowili zerwać wszystkie umowy, zwrócić kasę niedoszłym
lokatorom, nie płacić projektantowi za projekt ( bo przecież się nie wywiązał
z umowy na zakładaną ilość mieszkań ) a sami zgarnęli procenty z pieniędzy z
umów rezerwacyjnych, a same pieniądze po licznych prośbach , błaganiach i
żądaniach zwrócili niedoszłym mieszkańcom.
W końcu na osiedlu powstanie 7 etap , a co będzie z 5i 6 czas pokaże . W
najbliższym czasie jednak ziemia będzie leżała odłogiem, bo wygląda na to, że
pan deweloper będzie musiał pogodzić się z tym, że nie zarobi ile chciał, bo
na terenie będzie można wybudować tylko 4 kondygnacje.
Tym razem wkurzyli się niedoszli mieszkańcy i………………