Dla przypomnienia, córka gra na wiolonczeli. Pamięta o tym, żeby kciuk był zgięty, ale tylko na chwilkę, bo jak gra to się prostuje. I potem boli ją kciuk i nie ma siły grać. Dodam jeszcze, że na razie ćwiczy puste struny, niby nic wielkiego - ale wystarczy, że zagra kilka nut i już ją boli. Czy ktoś też tak miał? Co zrobić, aby ten kciuk zaczął się 'słuchać' i był zgięty? Bo na lekcji pani cały czas ją pilnuje i ona potem obolała wraca do domu. Pani wie, że ją boli, ale powiedziała, że musi ten kciuk się przyzwyczaić do tej pozycji. A jak zacznie boleć to przestać grać, odpocząć 1-2 minuty i znowu grać, ale przede wszystkim, żeby był zgięty - nie prosty.
Musiała też pamiętać (tzn. cały czas pamięta) o 4 palcu, by był okrągły i rozluźniony - nie ma już z tym problemu, bo już jest tak, jak trzeba. Przynajmniej ten paluszek się słucha

Za wszelkie rady i pomoce bardzo dziękuję.