Dodaj do ulubionych

Konserwatorium muzyczne

22.05.07, 11:10
Witam

Jestem mamą 6-cio latka zafascynowanego harfą. Ja sama nie mam żadnych
uzdolnień muzycznych, podobnie mąż. Od jakiegoś czasu na prośbę syna chodzę z
nim na koncerty harfistów (na razie dwa razy za kilka dni kolejny - dyplomowy
), a jego pasja zamiast maleć albo zniknąć tylko rośnie. Trwa to co prawda
niedługo - pół roku temu do przedszkola przyjechała harfistka z koncertem dla
dzieci i tak się to zaczęło.

Zastanawiam się czy jakoś to zainteresowanie podtrzymywać?
Szukając informacji w internecie znalazłam coś takiego
www.konserwatorium.pl/
zastanawiam się czy go nie zapisać na taki kurs i wtedy jeśli nadal będzie się
np po kilku miesiącach upierał ze harfa to jest to, pomyśleć o czymś więcej np
o szkole muzycznej... Dodam ze mały marzy o nauce gry na harfie, na koncertach
siedzi jak zaczarowany, całym sobą chłonąc muzykę, niesamowity widok.

Wczoraj trafiłam na to forum i tylko je przeglądałam, dziś postanowiłam napisać.
Jak to było z Waszymi dziećmi? Ktoś Wam zwrócił uwagę na ich uzdolnienia, sami
to zauważyliście czy tez PSM to był wybór dziecka?
Wiem tylko ze słuch ma synek dobry, ostatnio na profesjonalnych badaniach na
uniwersytecie (specjalny program dla przedszkolaków) usłyszałam że z takimi
wynikami spokojnie może do szkoły muzycznej startować. I to wszystko co wiem w
tym temacie smile

jestem zagubiona dość w tym wszystkim, wiem ze post jest też chaotyczny
bardzo, ale wiem też, ze nie potraktujecie mnie jak wariatki tylko doradzicie
co z tym fantem zrobić smile

pozdrawiam serdecznie
deside
Obserwuj wątek
    • tatamichala Re: Konserwatorium muzyczne 22.05.07, 15:17
      Droga Deside... ja proponuję tak: ciesz się pasją swojego syna, jeśli cię stać
      logistycznie i finansowo, to zafunduj mu jakieś lekcje, a przynajmniej te
      koncerty, o których piszesz - ale pamiętaj, że on ma tylko 6 lat. Może mu nie
      przejdzie, a może przejdzie. Uważam, że warto uczestniczyć z nim w tej jego
      pasji - zresztą to wzbogaca także Ciebie (pomyśłałabyś kiedyś żeby łazić na
      koncerty harfistów? smile). Ale nic na siłę, jeszcze czas.
      Podam Ci przykład mojego syna, który w wieku lat 4 chciał dostać skrzypce (nie
      dostał), organy (nie dostał!). W wieku lat 5 - saksofon i "trąbę" (dostał, ale
      tylko zabwaki ofkorz smile, potem akordeon (żona dostała od znajomych starą
      zabawkę)... Myśleliśmy, że to jakiś muzyk nam rośnie, tymczasem muzyczne pasje
      jakoś minęły. Hm, jak się okazuje - do czasu. W tym roku poostanowił, że
      chciałby grać na fortepianie, zaczął chodzić na lekcje, które strasznie mu sie
      spodobały, no i dostał się do 4-letniej szkoły muzycznej. Tylko że ma teraz 10
      lat. Z doświadczenia wiem, że 3-4 lata temu chyba nie był gotowy do tego, żeby
      się muzycznie edukować w sposób zorganizowany. Teraz dojrzał i wie, czego chce,
      zależy mu, itd... Oczywiście każede dziecko jest inne, i mogę sobie wyobrazić
      dojrzałego 6-latka, który doskonale wie, czego che. Podaję tylko przykład, bo
      im więcej porzykładów, tym łatwiej znaleźć odpowiedź na swoje pytania.

      A swoją drogą to ekstrawagancką pasję znalazł sobie twój syn. Harfa. No,
      no... smile

      W sprawie linku sie nie wypowiadam, nie jestem z Poznania, za mało sie znam. To
      bardziej uwaga "rodzicielsla" niz fachowa.

      Pozdrowienia.
      • monibiel Re: Konserwatorium muzyczne 23.05.07, 15:09
        Witaj Deside i wszyscy na forum! Bardzo podoba mi się Twój synek, kiedy tak o
        nim piszesz. Mój synalek miał bliski kontakt z muzyką i instrumentem od
        urodzenia, a nawet wcześniej, a to z racji zawodu mamusi i jej własnego
        umiłowania muzyki. Pianino stało w domu otwarte, mógł podchodzić i grać kiedy
        chciał.Zapisałam go do szkoły muzycznej na zajęcia dla dzieci w zerówce (czyli
        właśnie 6-latków). Są to ogólnie mówiąc zajęcia rytmiczne, ale zaznajamialy też
        dzieci z pięciolinią, kluczami, nutkami itp. (wszystko w formie zabawy, nie
        regularnej nauki ), był też bliski kontakt z prawdziwymi ( tzn. nie offowskimi,
        jak dzwonki czy marakasy ) instrumentami muzycznymi. Uczniowie szkoły grali dla
        zerówki, potem dzieciaki mogły obejrzeć instrument z bliska, dotknąć, spróbować
        coś zagrać. Rozpoznawały dźwięk poszczególnych instrumentów i mnóstwo innych
        rzeczy. Mój synalek zachwycał sie kolejno wiolonczelą, skrzypcami, obojem,
        marimbą, aż stanęło na klarnecie i na razie tak mu zostało. Te zajęcia dla
        zerówki bardzo mu sie podobaly, chodził tam chętnie, czekając na kolejny dzień
        w szkole muzycznej. Twój synek, jak piszesz zachwycił się harfą, bo ją słyszał
        w przedszkolu. A jak inne instrumenty? Czy je zna? Słuchał? Widział z bliska?
        Może warto, żebyś go posłala teraz na takie zajęcia zerówkowe przy szkole
        muzycznej i zobaczyła jak mu sie to będzie podobać? Nie znam programu, o którym
        oiszą na stronie Konserwatorium. Jednak ilość godzin i rodzaj zajęć wymagać
        będzie od dziecka podobnego nakładu pracy, jak w szkole muzycznej ( w 1
        dziecięcej 2x30 min. instrument i 2x65 min umuzykalnienie z rytmiką ).
        Osobiście jestem zwolenniczką państwowych szkół muzycznych jako tańszych,
        prowadzący uczciwszy przesiew dzieci ( w placówkach prywatnych niestety często
        przyjmują tych, którzy płacą, a niekoniecznie mają naprawdę dobry słuch ) i
        będących naprawdę na wysokim poziomie. Mój synek nie brał żadnych lekcji przed
        pójściem do szkoły, ja też go nie męczyłam w domu. Nie sądzę, żeby to było
        konieczne i wskazane. Do nauki szkolnej mesz jeszcze rok. Taka zerówka
        przygotowuje też dzieciaki do egzaminów wstępnych. Rozejrzyj się po szkołach,
        na pewno coś znajdziesz.
        Pozdrawiam.
        Monibiel
        • deside Re: Konserwatorium muzyczne 23.05.07, 16:06
          Bardzo dziękuję za odpowiedzi.
          Monibel - popytam się o zerówkę w szkole muzycznej, choć z tego co wiem, czegoś
          takiego raczej nie ma, organizują tylko kilka zajęć umuzykalniajacych dla dzieci
          przed egzaminami. A może są tu rodzice dzieci z PSM w Poznaniu?
          Koncerty w przedszkolu odbywają się co miesiąc, był już klarnet, gitara, fletnia
          Pana, skrzypce, dudy, wiolonczela. Wszystkie widział, jedne podobały mu się
          bardziej, inne mniej, ale raczej bez echa. Dopiero ta harfa tak go trafiła.
          Ja z mężem nie znamy się na muzyce (tyle co słuchamy, różnej bardzo) i nawet nie
          wiemy jak sprawdzić czy mały ma do szkoły muzycznej szansę. Co do tego
          konserwatorium to widziałam, że proponują tam 3 lekcje próbne, darmowe zamiast
          egzaminu - chyba sie przejdziemy zobaczyć co powiedzą?

          tatomichala - jak posłuchałam harfy to faktycznie ma w sobie coś magicznego, tak
          że te koncerty to dla mnie również spora przyjemność. I muszę Ci przyznać rację
          - gdyby nie mały, to w życiu sama bym się na nie nie wybrała - jakoś tak
          motywacji by zabrakło smile
          Mówisz ze czekać aż przejdzie? No to czekamy. Ale z jego "rozbudzenia"
          muzycznego rezygnować bym nie chciała...
          • rycerzowa Re: Konserwatorium muzyczne 23.05.07, 23:03
            Harfa to "dorosły", ciężki instrument, ponoć ma kilka pedałów. Ale może są i
            wersje dla młodszych muzyków, kto wie?
            Kiedyś można się było uczyć gry na harfie tylko w Liceum Muzycznym na Solnej.
            Tam trzeba spytać.

            O ile wiem, w podstawowej szkole muzycznej na Solnej jest zerówka, czyli
            przedszkole muzyczne. Są to właśnie zajęcia umuzykalniające,ale prowadzone przez
            cały rok. Przynajmniej jeszcze kilka lat temu tak było.

            Na Głogowskiej ( w Zespole Szkól Muzycznych) jest tzw. szkółka muzyczna, czyli
            płatne ognisko muzyczne. Dzieci od 5 lat mogą się uczyć gry na instrumencie.
            www.zsm.poznan.pl/
            Ale nic mi nie wiadomo, by tam do wyboru była harfa.

            Ciekawostka: jest w Poznaniu nowa państwowa podstawowa szkoła muzyczna, o
            "nachyleniu" chóralnym, przy Bazylice Archikatedralnej.
            Na razie mają pierwszą klasę, dzieciaki mogą grać na fortepianie i skrzypcach.
            Szkoła jest koedukacyjna.

            Synek ma jeszcze rok do namysłu. Na pewno warto, by ten rok chodził do jakiegoś
            przedszkola muzycznego.
            W Pałacu Kultury (teraz centrum kultury zamek)chyba ciągle jest stare, dobre
            przedszkole muzyczne Społecznego Ogniska Artystycznego.
            Na pewno warto rozwijać zdolności muzyczne, nawet gdy nie zamierza się być muzykiem.

            "Konserwatorium muzyczne" to nowa inicjatywa, zatem nic jeszcze o niej nie wiemy.
            • anmanika Re: Konserwatorium muzyczne 28.05.07, 13:41
              Sa wersje harfy "mini". W naszeuj szkole muzycznej na harfie mozna grac od 1
              klasy szkoly podstawowej, dzieci graja na takich wlasnie miniowkach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka