21.03.08, 10:33
Poznań 21.03.2008

Witam !
Nie mogę porozmawiać z Tobą osobiście, a pragnę podzielić się
ważnymi informacjami. Niektóre z nich zawarte są na stronie..
www.watchtower.org/p/index.html
Mam zaszczyt brać udział w działalności prowadzonej przez
ochotników w przeszło 230 krajach. Zachęcamy wszystkich do
skorzystania z kursu, dzięki któremu będą mogli znaleźć w Piśmie
Świętym odpowiedzi na takie istotne pytania, jak: Dlaczego
starzejemy się i umieramy? Na czym polega sens życia? Jak znaleźć
prawdziwe szczęście? Co czeka nas w przyszłości? Jak radzić sobie
z problemami? i na wiele innych.
Zaznawanie niczym niezmąconego szczęścia na ziemi – nawet przez
krótki czas – wydaje się niemożliwe. Zbyt często uprzykrzają życie
choroby, starzenie się, głód, przestępczość, różne niebezpieczeństwa
lub ucisk. Są jednak uzasadnione podstawy, aby wierzyć, że
szczęśliwe życie wieczne na ziemi naprawdę jest możliwe.
Jakie to są podstawy? Przede wszystkim trzeba powiedzieć, że Bóg
Wszechmocny świetnie przygotował ziemię w sam raz dla nas! Poza tym
w najstarszej księdze świętej, w Biblii, która jak żadna inna
książka cieszy się u wielu ludzi wielkim uznaniem, Bóg obiecuje: „
Sprawiedliwi posiądą ziemię i będą na niej mieszkali na zawsze „
Psalm 37:29.
Wiemy, że Bóg może to sprawić, bo jest wszechmocny. I
rzeczywiście, On obiecał usunąć wszystko, co uniemożliwia zaznawanie
szczęścia: „ Otrze wszelką łzę z ich oczu, i nie będzie już śmierci
ani żałoby, ani krzyku, ani bólu już nie będzie. Dawniejsze rzeczy
przeminęły „ Objawienie 21:4
Uczestniczę w tej działalności, ponieważ szczerze interesuję się
bliźnimi. Ze swej pracy nie czerpię żadnych zysków. Mam nadzieję, że
któregoś dnia uda mi się z Tobą porozmawiać. Jeśli miał(a)byś takie
życzenie, proszę skontaktować się ze mną , wówczas odpowiem na
Twoje pytania i dostarczę odpowiednią literaturę.
Z poważaniem
Zbyszek
Pozdrawiam
ototu@wp.pl www.watchtower.org/p/index.html

Obserwuj wątek
    • grgkh Re: Nadzieja 21.03.08, 14:01
      Ogłaszam konkurencyjną ofertę. Również proponuję możliwość osobistego odpowiadania na te wszystkie, "trudne" pytania. Bez potrzeby męczącego INTERPRETOWANIA Biblii. Po prostu, łopatologicznie, logicznie, bez uzależnień od dogmatów i bezstresowo. Bez zakłamania i niedomówień.

      Jeśli nie tutaj, to jak u Ciebie, pocztą mejlową. smile))

      Może być na adresie alternatywnym, grgkh@NOSPAMo2.pl (bez tego NOSPAM). wink
      • 0golone_jajka Re: Nadzieja 21.03.08, 19:17
        hehe, cóż za kontroferta smile
        A poważenie nich Zbyszek powie nam coś ciekawego. SJ to porządni ludzie, zancząco lepsi niż tzw. katolicy, ale mają swoje dziwactwa. Choinki i prezentów dzieciakom nie urządzają, wolą żeby ich dzieciaki zmarły niż miały transfuzję....
        • naszezycie Re: Nadzieja 23.03.08, 12:11
          Co to za ludzie?

          ŚWIADKOM JEHOWY zależy na tym, żeby ich lepiej poznano.
          Prawdopodobnie, drogi czytelniku, gdzieś się już z nimi zetknąłeś,
          a może masz takiego sąsiada lub kolegę w miejscu pracy. Mogłeś ich
          widzieć, jak na ulicy proponują przechodniom swoje czasopisma. Być
          może rozmawiałeś z nimi krótko u drzwi własnego mieszkania.

          Świadkowie Jehowy są szczerze zainteresowani tobą i twoją
          pomyślnością. Z życzliwości dla ciebie chcieliby ci co nieco
          powiedzieć o sobie, swoich przekonaniach, swej działalności, a także
          o swoim stosunku do ludzi i świata, w którym wszyscy żyjemy. W tym
          celu przygotowali niniejszą broszurę.

          W zasadzie Świadkowie Jehowy nie różnią się od innych ludzi. Miewają
          problemy ekonomiczne, zdrowotne lub uczuciowe. Niekiedy popełniają
          błędy, bo przecież nie są doskonali i wcale nie uważają się za
          natchnionych czy nieomylnych. Starają się jednak wyciągać wnioski
          z przeżytych doświadczeń i pilnie studiują Pismo Święte, Biblię, aby
          na tej podstawie wprowadzać u siebie niezbędne zmiany. Wzięli na
          swoje barki pewne zobowiązanie: oddali się Bogu, żeby spełniać Jego
          wolę. Dlatego usilnie starają się to czynić. We wszystkich swoich
          poczynaniach szukają kierownictwa Słowa i świętego ducha Bożego.

          Ogromną wagę przykładają do tego, żeby ich przekonania były
          całkowicie zgodne z naukami Pisma Świętego, a nie z ludzkimi
          spekulacjami lub wyznaniami wiary zakorzenionymi w tradycji
          religijnej. Zapatrują się na to podobnie jak apostoł Paweł, który
          pod natchnieniem napisał: „Niech Bóg okaże się prawdomówny, choćby
          każdy człowiek okazał się kłamcą” (Rzymian 3:4, Przekład Nowego
          Świata). W odniesieniu do nauk przedstawianych jako prawdy biblijne
          zdecydowanie wzorują się na postępowaniu dawnych mieszkańców Berei,
          którzy po wysłuchaniu wywodów apostoła Pawła „przyjęli słowo
          z największą gotowością umysłu, każdego dnia starannie badając
          Pisma, czy tak się rzeczy mają” (Dzieje 17:11). Świadkowie Jehowy są
          zdania, iż takiemu sprawdzaniu pod kątem zgodności z natchnionym
          Pismem Świętym winny być poddawane wszelkie nauki religijne —
          niezależnie od tego, czy głoszą je oni sami, czy kto inny.
          Zapraszają i zachęcają cię do stosowania tej metody podczas
          prowadzenia z nimi dyskusji.

          Jak z tego wynika, Świadkowie Jehowy wierzą, że Biblia jest Słowem
          Bożym. Składające się na nią 66 ksiąg uważają za natchnione i ścisłe
          pod względem historycznym. Tę ich część, która zazwyczaj jest
          nazywana „Nowym Testamentem”, określają mianem Chrześcijańskich Pism
          Greckich, a „Stary Testament” to u nich po prostu Pisma Hebrajskie.
          Opierają się zarówno na Pismach Greckich, jak i Hebrajskich, przy
          czym rozumieją je dosłownie, z wyjątkiem fragmentów, w których
          sposób wyrażenia myśli albo kontekst wyraźnie wskazuje, że chodzi
          o symbol, czyli przenośnię. W ich przekonaniu liczne proroctwa
          biblijne już się spełniły, inne są w trakcie spełnienia, a jeszcze
          inne mają się dopiero spełnić.

          ICH NAZWA

          Świadkowie Jehowy? Owszem, sami tak siebie określają. Ta opisowa
          nazwa wskazuje, że dają świadectwo o Jehowie, Jego Boskości i Jego
          zamierzeniach. Bóg, Pan, Stwórca — podobnie jak: prezydent, król,
          generał — to tytuły używane w odniesieniu do różnych osobistości.
          Natomiast Jehowa to imię własne, które odnosi się wyłącznie do Boga
          Wszechmocnego, Stwórcy całego wszechświata. (Niektórzy bibliści
          opowiadają się za formą Jahwe). W związku z tym czytamy na przykład
          w Psalmie 83:19 (83:18, NŚ): „Poznają wtedy, że Ty, którego Imię
          jest Jahwe, Ty jeden jesteś Najwyższy ponad całym światem” (Biblia
          poznańska).

          Imię Jehowa (inaczej Jahwe) występuje w oryginale Pism Hebrajskich
          blisko 7000 razy. Większość przekładów Biblii nie zawiera tego
          imienia, zastąpiono je bowiem słowami Bóg lub Pan. Czasem jednak
          nawet i w tych wydaniach można się zorientować, gdzie w tekście
          hebrajskim występuje imię Jehowa, ponieważ słowa zastępcze bywają
          wydrukowane dużymi literami, na przykład BÓG, PAN. Szereg
          współczesnych tłumaczeń podaje wyraźnie imię Boże, czy to w postaci
          Jehowa, czy Jahwe. Według Przekładu Nowego Świata czytamy w Księdze
          Izajasza 42:8: „Jam jest Jehowa. To jest moje imię”.

          Biblijne uzasadnienie swojej nazwy Świadkowie Jehowy zaczerpnęli
          z 43 rozdziału Księgi Izajasza. Wydarzenia na arenie światowej
          przedstawiono tam w formie rozprawy w sądzie. Liczni bogowie narodów
          zostali wezwani do postawienia świadków, którzy by dowiedli ich
          rzekomej prawości. W przeciwnym razie niech wysłuchają świadków ze
          strony Jehowy i uznają prawdę. W związku z tym Jehowa oznajmia swemu
          ludowi: „Wy jesteście moimi świadkami — brzmi wypowiedź Jehowy —
          moim sługą, którego wybrałem, abyście mnie poznali i wierzyli we
          mnie, i rozumieli, że ja jestem ten sam. Przede mną nie został
          utworzony żaden Bóg ani po mnie nie ma żadnego. Ja, właśnie ja
          jestem Jehowa, a oprócz mnie nie ma wybawcy” (Izajasza 43:10, 11).

          Bóg Jehowa miał na ziemi świadków w ciągu tysiącleci poprzedzających
          narodziny Jezusa. Rozdział 11 Listu do Hebrajczyków wymienia cały
          szereg tych mężów wiary, a w wersecie 1 rozdziału 12 czytamy
          potem: „Skoro więc otacza nas tak wielki obłok świadków, my też
          odłóżmy wszelki ciężar i grzech, który nas łatwo omotuje,
          i biegnijmy wytrwale w wyznaczonym nam wyścigu”. Sam Jezus
          oświadczył przed Poncjuszem Piłatem: „Ja się po to narodziłem i po
          to na świat przyszedłem, żeby dać świadectwo prawdzie”. Został nawet
          nazwany „świadkiem wiernym i prawdziwym” (Jana 18:37; Objawienie
          3:14). Poza tym Jezus oznajmił swym uczniom: „Otrzymacie moc, gdy
          zstąpi na was duch święty, i będziecie moimi świadkami zarówno
          w Jerozolimie, jak i w całej Judei i Samarii, i aż do
          najodleglejszego miejsca na ziemi” (Dzieje 1:8).

          Dlatego też około 6 700 000 osób, które obecnie w przeszło 239
          krajach głoszą dobrą nowinę o mesjańskim Królestwie Jehowy, żywi
          przekonanie, że słusznie przysługuje im miano Świadków Jehowy.
          Pozdrawiam
          ototu@wp.pl
          Zbyszek
          • 0golone_jajka Re: Nadzieja 23.03.08, 13:39
            No dobra, ale konkretnie - jesteś rodzicem? CDN
            • 0golone_jajka no i? 24.03.08, 19:05

    • naszezycie Re: Nadzieja 23.03.08, 12:01
      Jaki jest cel ludzkiego życia?

      Sens naszemu życiu nadaje uznawanie Życiodawcy. Gdyby życie było
      dziełem ślepego przypadku, nasze istnienie z konieczności byłoby
      pozbawione celu i nie mielibyśmy żadnej pewnej przyszłości, z którą
      można by wiązać jakieś plany. Jednakże w Dziejach 17:24, 25, 28
      powiedziano: „Bóg, który uczynił świat i wszystko, co na nim, (...)
      daje wszystkim życie i dech, i wszystko. Dzięki niemu bowiem mamy
      życie i poruszamy się, i istniejemy”. W Objawieniu 4:11 znajdujemy
      jeszcze taką wypowiedź skierowaną do Boga: „Godzien jesteś, Jehowo,
      Boże nasz, przyjąć chwałę i szacunek, i moc, ponieważ tyś stworzył
      wszystko i z twojej woli wszystko zaistniało i zostało stworzone”
      (zob. też artykuł „Bóg”, strony 48-55).

      Lekceważenie w życiu wymagań Stwórcy oraz Jego wskazówek dotyczących
      szczęścia kończy się rozczarowaniem. List do Galatów 6:7, 8 zawiera
      ostrzeżenie: „Nie dajcie się wprowadzić w błąd: Bóg nie jest kimś,
      z kogo można drwić. Albowiem co człowiek sieje, to będzie też żąć;
      bo kto sieje ze względu na swe ciało, ten z ciała żąć będzie
      zepsucie” (również Gal. 5:19-21; zob. też artykuł „Niezależność”wink.

      Wskutek grzechu odziedziczonego po Adamie ludzie nie mogą dziś
      w pełni cieszyć się życiem, jakie pierwotnie zamierzył Bóg.
      W Rzymian 8:20 czytamy, iż w następstwie wyroku Bożego, który został
      wydany, gdy Adam zgrzeszył, „stworzenie [ludzkość] zostało poddane
      daremności”. Mając na uwadze swoje położenie grzesznego człowieka,
      apostoł Paweł napisał: „Ja jestem cielesny, sprzedany grzechowi.
      Gdyż dobra, którego chcę, nie czynię, ale dopuszczam się zła,
      którego nie chcę. Doprawdy rozkoszuję się prawem Bożym zgodnie
      z człowiekiem, jakim jestem wewnątrz, ale w mych członkach
      dostrzegam inne prawo, toczące wojnę przeciwko prawu mego umysłu
      i prowadzące mnie jako jeńca prawa grzechu, które jest w mych
      członkach. Nieszczęsny ja człowiek!” (Rzym. 7:14, 19, 22-24).

      Gdy się stosujemy do zasad biblijnych, stawiając na pierwszym
      miejscu spełnianie woli Bożej, zaznajemy największego szczęścia,
      jakie dziś jest osiągalne, i prowadzimy najbardziej sensowne życie.
      Swoją służbą nie wzbogacamy Boga; to On ‛uczy nas, byśmy odnieśli
      pożytek’ (Izaj. 48:17). Biblia radzi: „Stańcie się niezłomni,
      niewzruszeni i miejcie zawsze mnóstwo pracy w dziele Pańskim,
      wiedząc, że wasz trud w związku z Panem nie jest daremny” (1 Kor.
      15:58).

      W Biblii otwarto przed nami widoki na życie wieczne w doskonałości,
      jeżeli wierzymy w postanowienia Jehowy co do życia i chodzimy Jego
      drogami. Nadzieja ta ma solidne podstawy, nie prowadzi do
      rozczarowania, a zgodne z nią działanie już teraz nadaje życiu
      prawdziwy sens (Jana 3:16; Tyt. 1:2; 1 Piotra 2:6).
      Biblii nie da się interpretować !
      2 Tym. 3:16, 17: „Całe Pismo jest natchnione przez Boga i pożyteczne
      do nauczania, do upominania, do prostowania, do karcenia w prawości,
      aby człowiek Boży był w pełni umiejętny, całkowicie wyposażony do
      wszelkiego dobrego dzieła”.
      ototu@wp.pl
      Zbyszek
      Pozdrawiam
      • rkcb Re: Nadzieja 23.03.08, 21:55
        Widzę tu tylko jeden problem - jakie są dowody, że bóg istnieje?
        Co - po za pismami stworzonymi przez pastuchów, rybaków, wytwórców namiotów -
        pokazuje nam to, ze bóg wpływa na działanie świata (jeżeli w ogóle jest)?
        Całe te twoje opowieści są kłamstwem, dlatego, że są oparte na fałszywym
        założeniu - istnieniu boga.
        Żyjesz w świecie ułudy, w świecie gdzie kłamstwo, na które nie ma żadnych
        dowodów, jest traktowane jako prawda.
        Serdecznie ci współczuje.
        • naszezycie Re: Nadzieja 23.03.08, 22:28
          W czasopiśmie New Scientist powiedziano: „Utrzymuje się laicki
          pogląd, iż naukowcy zdyskredytowali religię. Dlatego powszechnie
          uważa się, że uczeni to ludzie niewierzący, że Darwin wbił ostatni
          gwóźdź do trumny Boga i że dalsze postępy w dziedzinie nauki
          i techniki zupełnie przekreśliły możliwość ożywienia wiary w Boga.
          Pogląd ten jest z gruntu fałszywy” (26 maja 1977, s. 478).

          Członek Francuskiej Akademii Nauk oświadczył: „Porządek w naturze
          nie jest wynalazkiem ludzkiego umysłu ani wytworem zdolności
          postrzegania. (...) Istnienie porządku wymaga istnienia
          inteligencji, która organizuje. Może nią być tylko inteligencja
          Boga” (Pierre-Paul Grassé, zacytowany przez Christiana Chabanisa
          w książce Dieu existe? Oui, Paryż 1979, s. 94).

          Naukowcy odkryli ponad 100 pierwiastków chemicznych. Ich budowa
          atomowa ujawnia, jak złożone są zachodzące między nimi matematyczne
          zależności. Układ okresowy pierwiastków wyraźnie świadczy
          o przemyślanym zaprojektowaniu. Tak zdumiewający projekt nie mógł
          powstać przypadkowo w rezultacie zwykłego zbiegu okoliczności.

          Przykład: Kiedy widzimy aparat fotograficzny, radio lub komputer,
          nietrudno nam przyznać, że jest to dzieło inteligentnego
          projektanta. Czy wobec tego można uznać za rozsądne twierdzenie, że
          znacznie bardziej skomplikowane narządy, takie jak oko, ucho czy
          mózg ludzki, nie są dziełem inteligentnego Projektanta..
          Czy w dzisiejszej erze nauki wiara w stwarzanie jest rozsądna?

          „Rządzące wszechświatem prawa natury są tak precyzyjne, że bez
          większych trudności można zbudować statek kosmiczny, który poleci na
          Księżyc, i obliczyć czas jego lotu z dokładnością do ułamka sekundy.
          Ktoś musiał ustanowić te prawa” (wypowiedź Wernhera von Brauna,
          który wydatnie przyczynił się do wysłania amerykańskich kosmonautów
          na Księżyc).

          Wszechświat materialny: Gdybyś znalazł precyzyjny zegarek, czy
          przyszłoby ci na myśl, że powstał w wyniku przypadkowego połączenia
          się cząsteczek kurzu? To jasne, że musiał go skonstruować ktoś
          inteligentny. Istnieje jednak o wiele wspanialszy „zegar”. Planety
          naszego Układu Słonecznego, jak również gwiazdy w całym
          wszechświecie krążą z precyzją znacznie przewyższającą dokładność
          większości zegarów zaprojektowanych i wykonanych przez człowieka.
          W Galaktyce, do której należy nasz Układ Słoneczny, jest ponad 100
          miliardów gwiazd, a według ocen astronomów we wszechświecie istnieje
          100 miliardów takich galaktyk. Jeżeli zegarek jest świadectwem
          inteligentnego projektowania, to o ileż bardziej widać to w wypadku
          bezmiernego i skomplikowanego wszechświata! Biblia mówi, że jego
          Projektantem jest „prawdziwy Bóg, Jehowa, Stwórca niebios,
          Wspaniały, który je rozpina” (Izaj. 42:5; 40:26; Ps. 19:1).

          Planeta Ziemia: Gdybyś wędrując po jałowej pustyni, natrafił na
          przepiękny dom, wyposażony we wszelkie wygody i pełen zapasów
          żywności, czy uwierzyłbyś, że znalazł się tam dzięki jakiejś
          przypadkowej eksplozji? Nie — zapewne uznałbyś, że zbudował go
          nadzwyczaj mądry człowiek. Poza Ziemią uczeni nie znaleźli życia na
          żadnej innej planecie naszego Układu Słonecznego, a z zebranych
          dowodów wynika, że nie ma go również na pozostałych ciałach
          niebieskich. Jak powiedziano w książce The Earth (Ziemia), ta
          planeta to „cud wszechświata, wyjątkowe ciało niebieskie” (Arthur
          Beiser, Nowy Jork 1963, s. 10). Ziemia znajduje się w takiej
          odległości od Słońca, że mogą na niej żyć ludzie, i krąży
          z odpowiednią prędkością, aby utrzymać się na orbicie. Jedyna
          w swoim rodzaju atmosfera ziemska składa się z gazów występujących
          akurat w proporcjach niezbędnych do podtrzymywania życia. Dzięki
          zdumiewającemu współdziałaniu światła słonecznego, dwutlenku węgla
          z powietrza oraz wody i substancji zawartych w glebie wytwarzana
          jest żywność dla mieszkańców Ziemi. Czyżby to wszystko było
          rezultatem jakiegoś niekontrolowanego wybuchu w przestrzeni
          kosmicznej? W czasopiśmie Science News przyznano: „Przypadkowe
          powstanie warunków, które są tak precyzyjnie do siebie nawzajem
          dopasowane, wydaje się mało prawdopodobne” (24 i 31 sierpnia 1974,
          s. 124). Trzeba się zatem zgodzić z rozsądnym wnioskiem zapisanym
          w Biblii: „Oczywiście każdy dom jest przez kogoś zbudowany, ale tym,
          który zbudował wszystko, jest Bóg” (Hebr. 3:4).

          Mózg ludzki: Nowoczesne komputery to plon intensywnych badań oraz
          wymyślnej techniki. Nie powstały ot tak sobie. Co w takim razie
          powiedzieć o ludzkim mózgu? W przeciwieństwie do mózgu
          któregokolwiek zwierzęcia mózg dziecka w ciągu pierwszego roku życia
          trzykrotnie zwiększa swą objętość. Jego funkcjonowanie w dalszym
          ciągu pozostaje dla naukowców właściwie tajemnicą. Człowieka
          charakteryzuje wrodzona zdolność do uczenia się trudnych języków
          i komponowania muzyki, poczucie piękna oraz możliwość zastanawiania
          się nad pochodzeniem i sensem życia. Neurochirurg Robert White
          powiedział: „Nie pozostaje mi nic innego, jak uznać istnienie
          Najwyższej Inteligencji, której należy przypisać obmyślenie
          i ukształtowanie ciągle nas zaskakującej relacji między mózgiem
          a umysłem — jest to coś znacznie przekraczającego nasze pojęcie”
          (The Reader’s Digest, wrzesień 1978, s. 99). Rozwój tego fenomenu
          rozpoczyna się od maleńkiej zapłodnionej komórki w łonie matki.
          Biblijny pisarz Dawid z niezwykłą wnikliwością powiedział do
          Jehowy: „Będę cię sławił, gdyż uczyniony jestem w sposób napawający
          lękiem, zdumiewający. Dzieła twoje są zdumiewające, o czym dusza
          moja wie bardzo dobrze” (Ps. 139:14).

          Żywa komórka: Pojedynczą żywą komórkę uważa się niekiedy
          za „prymitywną” formę życia. Ale przecież jednokomórkowe organizmy
          mogą zdobywać pożywienie, trawić je, pozbywać się zbędnych produktów
          przemiany materii, budować dom dla siebie i przejawiać aktywność
          płciową. Każdą komórkę ludzkiego ciała można przyrównać do
          obwarowanego miasta, w którym mamy scentralizowany rząd dbający
          o zachowanie ładu, siłownię do wytwarzania energii, fabryki
          produkujące proteiny, złożony system transportowy oraz wartowników,
          którzy pilnują, kogo wpuścić, a kogo nie. Ludzkie ciało składa się
          aż ze 100 bilionów takich komórek. Bardzo trafne są tu słowa
          z Psalmu 104:24: „Jakże liczne są twe dzieła, Jehowo! Wszystkie je
          uczyniłeś mądrze” (Ps. 104:24).
          Pozdrawiam
          Zbyszek
          • 0golone_jajka Re: Nadzieja 23.03.08, 23:06
            Mylisz powód z przyczyną. Ziemia nie jest taka jaka jest żebyśmy my (tacy jacy jesteśmy) mogli na niej żyć, ale my jesteśmy akurat tacy bo akurat tu na Ziemi i w taki a nie inny PRZYPADKOWY sposób ewuluowaliśmy. Na identycznej planecie, w identycznych warunkach gdzieś we Wszechświecie (o ile takowa jest) istnieje sobie życie, ale zapewne jest całkiem różne od naszego. Bo ewolucja to droga ku doskonałości, a tych dróg jest wiele.
          • rkcb Re: Nadzieja - ale na co? 24.03.08, 22:05
            > Członek ...
            > Czy w dzisiejszej erze nauki wiara w stwarzanie jest rozsądna?...
            > „Jakże liczne są twe dzieła, Jehowo! Wszystkie je uczyniłeś mądrze” (Ps. 104:24).

            Nie jest rozsądna - wręcz przeciwnie.

            To nie jest tak, że świat został zaprojektowany pod człowieka.
            jest dokładnie odwrotnie - to człowiek i całe życie przystosowało się do świata
            w którym powstało. Po prostu jesteśmy tacy jacy jesteśmy nie dlatego, ze
            zostaliśmy zaprojektowani, ale dlatego, że w wyniku ewolucji przystosowaliśmy
            się do świata w którym żyjemy.
            Każdy żyjący organizm, ty, ja i każdy inny, jest potomkiem tych organizmów,
            które przez ostatnie 3000000000 lat (a może i dłużej) przeżyły i wydały
            potomstwo. Oczywiście, że zaczęło się od samo powielających się związków
            chemicznych pływających w praoceanie, ale efektem tego jesteśmy my. Wystarczy
            ewolucja i (prawie) nieskończona ilość czasu.
            Cytaty, które przytaczasz są z przed trzydziestu lat, od tego czasu nauka
            dokonała niejakiego postępu - jak byś nie zauważył.
            Te wszystkie wywody, które przytaczasz można opisać tak:
            Są to dowody ubóstwa wyobraźni.
            Ci co nie potrafią sobie wyobrazić powstanie wszechświata, syntezy pierwiastków
            wewnątrz gwiazd, powstania i ewolucji życia szukają klajstru na swe ubóstwo.
            Ja potrafię sobie wyobrazić ewolucję np. oka. Notabene zwracam twoją uwagę, że
            oko w świecie ziemskich zwierząt ma trzy, zasadniczo różne plany budowy. Inne
            jest oko kręgowca (od ryby do ssaka), inne owada, a jeszcze inne głowonoga (np.
            kałamarnic i ośmiornic). Pod względem czysto inżynieryjnym najlepiej
            zaprojektowane jest oko głowonoga. Wszystkie doskonale spełniają swoje funkcje,
            często w tych samych środowiskach. Ryba i ośmiornica w wodzie, owady latające i
            ptaki w powietrzu. Idąc za twoja logiką należało by uznać, że każde z nich
            projektował kto inny. Ojciec, syn i duch święty?
            A ci wszyscy, których cytujesz nie potrafili - i to ma być dowód???
            To, ze ktoś nie potrafi czegoś zrozumieć, nawet jak jest wybitnym specjalista w
            innej dziedzinie, ma być dowodem na istnienie boga?
            Od wieków religie używają boga jako zapchajdziury - tam gdzie nie nie starczało
            wiedzy i wyobraźni, żeby zrozumieć jak działa świat. Kapłani wpychają te bajdy
            ludziom po to, żeby zapanować nad ich umysłami. A jak okazuje się, że ziemia nie
            jest płaska i nie wspiera się na czterech słoniach, nie jest centrum
            wszechświata i nie krążą wokół niej słońce i planety, to nie przyznają sie do
            błędu bardzo długo - chyba że nie mają wyjścia. Religie, wszystkie religie,
            myliły się wielokrotnie i zasadniczo w różnych sprawach naukowych. Dlaczego mamy
            ufać im teraz w sprawie tak podstawowej jak powstanie wszechświata?
            Nauka wielokrotnie udowodniła i udowadnia w każdej chwili - poprzez działanie
            jej wytworów - że zasługuje na zaufanie. Opis świata jaki nam przedstawi jest
            spójny i pewny. Dzięki sprawdzonej metodologi potrafi udowadniać i potwierdzać
            hipotezy dotyczące sposobu działania świata. Wśród tych hipotez nie ma - bo nie
            jest potrzebna - hipotezy istnienia boga. Od tysięcy lat uczeni wyrywają
            kapłanom, kawałek po kawałku, monopol na tłumaczenie świata. Od setek lat są
            ludzie, którzy uznali, że bóg nie istnieje, a religia to kłamstwo - to ateiści.
            Jestem jednym z nich i jestem z tego dumny.
            A ty - biedny deisto - przedstaw mi choć jeden spójny, naukowy dowód na
            istnienie boga.
            I proszę nie pisz mi, że to ja mam udowodnić, że bóg nie istnieje.
            To TY postulujesz istnienie bytu zwanego bogiem - więc to udowodnij.
            A jak, mimo wszystko, uważasz że można przedstawić dowód na nieistnienie czegoś,
            to uprzejmie poproszę o dowody na nieistnienie: Smoków, krasnoludków, różowych
            jednorożców, elfów i gublonów pustynnych. Kolejność dowodów dowolna.
            P.S. Gublona pustynnego sam wymyśliłem, ale mimo to proszę o dowód, że nie
            istnieje smile
        • nangaparbat3 rkch 24.03.08, 22:40
          Ty tez zyjesz w świecie ułudy, wyobrazając sobie, ze myśli pastucha, rybaka czy
          wytworcy namiotów sprzed 2000 lat są mniej warte niz Twoje wlasne.
          Ty robisz zalożenie, ze Boga nie ma.
          Jest ono rownie bezpodstawne, jak to, ze Bog jest.
          Nie masz zadnych dowodow na to, ze Boga nie ma, podobnie jak Twój interlokutor
          nie ma dowodow (naukowych) na to, ze Bóg jest.
          jestescie dwiema stronami tego samego.
          • rkcb Re: rkch - jak już to rkcb 24.03.08, 23:19
            Rożnica polega na tym, ze przy założeniu nie istnienia boga można wytłumaczyć
            funkcjonowanie świata i to świata który doskonale daje sobie rade bez boga.
            Hipoteza boga jest absolutnie zbędna do tłumaczenie jakiegokolwiek aspektu
            funkcjonowania świata i jako taka została odrzucona.
            Różnica między teistami (we wszystkich ich odmianach) a ateistami jest
            zasadnicza. Teista WIERZY (czyli przyjmuje jakieś twierdzenie bez dowodu), a
            ateista WIE. Wie to na co ma dowody i wie, że nie istnieje to na co dowodów nie
            ma. Jak się znajdą dowody to wtedy będzie wiedział, że coś istnieje.
            Moje założenie, że boga nie ma, ma podstawy - tak jak założenie o nie istnieniu
            setek tysięcy innych mitycznych stworzeń.
            Ja mam rozum i umiem sie nim posługiwać. Wiem, że jak B wynika z A, a
            wprowadzenie czynnika C, D czy E nic nie zmienia w B to z prawdopodobieństwem
            graniczącym z pewnością można przyjąć, że C, D, E nie istnieją. Lub nie mają
            żadnego wpływu - czyli tak jakby nie istniały.
            Oczywiście, że wiem, że nie ma żadnego naukowego dowodu na istnienie boga - o to
            właśnie tu chodzi. Nie ma dowodu, nie ma postulowanego bytu. A opowiadanie
            różnych historii na które nie ma się dowodu i przedstawianie ich jako prawdy
            nazywamy krótko - KŁAMSTWEM!
            • nangaparbat3 Re: rkch - jak już to rkcb 25.03.08, 22:49
              rkcb napisał:

              > Rożnica polega na tym, ze przy założeniu nie istnienia boga można wytłumaczyć
              > funkcjonowanie świata i to świata który doskonale daje sobie rade bez boga.

              A co Ty rozumiesz przez "funkcjonowanie swiata"? Takie ogolne? Wszystkiego?
              O ile wiem, jak dotąd mamy tylko do czynienia z kolejnymi hipotezami.
              > Hipoteza boga jest absolutnie zbędna do tłumaczenie jakiegokolwiek aspektu
              > funkcjonowania świata i jako taka została odrzucona.
              > Różnica między teistami (we wszystkich ich odmianach) a ateistami jest
              > zasadnicza. Teista WIERZY (czyli przyjmuje jakieś twierdzenie bez dowodu), a
              > ateista WIE. Wie to na co ma dowody i wie, że nie istnieje to na co dowodów nie
              > ma.
              O nie. Jeśli nie ma dowodow - nie wiadomo, czy istnieje, czy nie. Brak dowodów
              nie jest dowodem nieistnienia.
              Jak się znajdą dowody to wtedy będzie wiedział, że coś istnieje.


              Słusznie. a skoro nie ma dowodów, po prostu nie wiesz.
              Ale zaczynam podejrzewa, ze sytuacja niewiedzenia jest dla niektórych nie do
              zniesienia. Byc moze dlatego, ze zmniejsza poczucie kontroli.

              > Moje założenie, że boga nie ma, ma podstawy - tak jak założenie o nie istnieniu
              > setek tysięcy innych mitycznych stworzeń.
              > Ja mam rozum i umiem sie nim posługiwać. Wiem, że jak B wynika z A, a
              > wprowadzenie czynnika C, D czy E nic nie zmienia w B to z prawdopodobieństwem
              > graniczącym z pewnością można przyjąć, że C, D, E nie istnieją. Lub nie mają
              > żadnego wpływu - czyli tak jakby nie istniały.
              > Oczywiście, że wiem, że nie ma żadnego naukowego dowodu na istnienie boga - o t
              > o
              > właśnie tu chodzi. Nie ma dowodu, nie ma postulowanego bytu. A opowiadanie
              > różnych historii na które nie ma się dowodu i przedstawianie ich jako prawdy
              > nazywamy krótko - KŁAMSTWEM!

              Wiekszośc tego, co sie mówi, to tylko nasze konstrukcje myslowe, i nie mamy na
              nie dowodow. Bardzo ciekawe rozbijac każdą wypowiedź słowo po słowie i badac ich
              znaczenie.

              Widzisz, ateizm w Twoim wydaniu to rodzaj specyficznej idolatrii - Twoja pewnośc
              i głęboka wiara w nieistnienie Boga jest tylko rewersem fanatycznej w niego wiary.

              Zdecydowanie wolalabym spokojne - A moze Bóg jest? A moze mój rozum ne jest dośc
              sprawny, by odpowiedziec na pytanie o istnienie - lub nieistnienie - Boga/boga?
              • rkcb Re: rkch - jak już to rkcb 27.03.08, 09:52
                nangaparbat3 napisała:


                > A co Ty rozumiesz przez "funkcjonowanie swiata"? Takie ogolne?
                > Wszystkiego?
                > O ile wiem, jak dotąd mamy tylko do czynienia z kolejnymi
                > hipotezami.

                A czy znasz jakąś naukową hipotezę tłumaczącą jakikolwiek aspekt funkcjonowania
                rzeczywistego świata z odwołaniem się do hipotezy boga?

                > O nie. Jeśli nie ma dowodow - nie wiadomo, czy istnieje, czy nie.
                > Brak dowodów nie jest dowodem nieistnienia.
                Mylisz się. Ja by było tak jak twierdzisz to należało by założyć istnienie
                wszystkich wymyślonych bytów. Takich jak smoki, krasnale szczające do mleka,
                elfy, różowe jednorożce, potwór spaghetti... itd, itp. - aż po goluba pustynnego
                wink.

                > Jak się znajdą dowody to wtedy będzie wiedział, że coś istnieje.
                >
                > Słusznie. a skoro nie ma dowodów, po prostu nie wiesz.
                Ale mam dowody pośrednie. Na to, że przy założeniu nie istnienia nic się nie
                zmienia. Brzytwa Ockhama sie kłania.

                > Ale zaczynam podejrzewa, ze sytuacja niewiedzenia jest dla
                > niektórych nie do zniesienia. Byc moze dlatego, ze zmniejsza
                > poczucie kontroli.
                Tu masz rację. Popularność religii i wiary w boga/ów wynika z tego, że wiara
                tłumaczy świat w sposób łatwy i niewymagający wysiłku intelektualnego.

                > Wiekszośc tego, co sie mówi, to tylko nasze konstrukcje myslowe, i > nie mamy
                na nie dowodow. Bardzo ciekawe rozbijac każdą wypowiedź
                > słowo po słowie i badac ich znaczenie.
                Oczywiście - konstrukcje myślowe, które potem weryfikuje się z rzeczywistością -
                tak działa nauka. I odrzuca te, które stworzyła lub przyjęła, a potem znalazła
                dowody na ich nie istnienie lub na to, że świat działa inaczej. Eter, flogiston,
                układ geocentryczny, sfera gwiazd stałych, kreacjonizm - to tylko kilka z wielu
                błędnych hipotez tłumaczących świat, które zostały zweryfikowane i odrzucone.

                > Widzisz, ateizm w Twoim wydaniu to rodzaj specyficznej idolatrii - > Twoja
                pewnośc i głęboka wiara w nieistnienie Boga jest tylko
                > rewersem fanatycznej w niego wiary.
                Mój ateizm nie ma nic wspólnego z fanatyzmem*. Nie mam zamiaru burzyć kościołów
                i zwalczać księży. Denerwuje mnie tylko głupota i powiadanie kłamstw. Mam zamiar
                tylko przekonywać i mam nadzieje, że prawda i rozum same się obronią.
                Po za tym to nie jest tak, że ja nie wierze w istnienie boga.
                Ja wiem, że nie ma dowodów na jego istnienie - a to duża różnica.

                > Zdecydowanie wolalabym spokojne - A moze Bóg jest? A moze mój rozum > ne jest
                dośc sprawny, by odpowiedziec na pytanie o istnienie - lub > nieistnienie -
                Boga/boga?
                A jakiego innego narzędzia, po za rozumem, mamy używać do poznawania świata???
                Religia nie oferuje nic po za ślepa wiarą. Bez dowodu, bez dyskusji. Daję za to
                złudną nadzieję na coś czego nikt nigdy nie był w stanie zweryfikować. Wiara w
                boga jest ułudą, a bóg takim samym wytworem ludzkiego umysłu jak smoki czy
                flogiston.
                Oczywiście można się położyć i oświadczyć: "mój rozum nie jest w stanie tego
                pojąć".
                Ale czego to dowodzi?
                Tylko stanu umysłu oświadczającego.

                * fanatyzm - zaślepienie, żarliwość, zagorzałość (zwł. religijna) nie uznająca
                tolerancji, ustępstw, kompromisu; bezkrytyczna wiara w słuszność sprawy, idei;
                namiętność do szerzenia, choćby i gwałtem, własnych przekonań i do zwalczania
                odmiennych. (Kopaliński)
            • nangaparbat3 ps 25.03.08, 22:50
              Przepraszam za przekręcenie nicka.
      • grgkh Re: Nadzieja 26.03.08, 01:17
        naszezycie napisał:

        > Jaki jest cel ludzkiego życia?
        >
        > Sens naszemu życiu nadaje uznawanie Życiodawcy.

        Wyprodukował se adoratorów, bo w swej boskiej próżności tego właśnie mu brakowało. Co za popieprzona logika. Jeśli ja miałbym uznać, że żyję po to, by się całe życie płaszczyć przed moim stwórcą, to natychmiast popełniłbym samobójstwo. Być automatem do klepania paciorków i budowania świątyń, to poniżające, to niewolnictwo umysłowe, to upodlenie do nieskończonej potęgi... Ech... Ależ wy macie myślenie... Nic ludzkiej godności. Nic wiary w siebie i swoje możliwości. Dno.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka