Dodaj do ulubionych

Chris - Camp Junior - jutro wyjazd

23.07.11, 20:58
Jedzie którejś z was dziecko jutro na Camp Junior? Walizka już spakowana? Moja młoda - mimo, że to jej pierwsza kolonia - nadzwyczaj spokojna. Chyba ja i mąż bardziej zestresowani. ALe jak przeglądałam fotorelacje z zakończonego dziś turnusu to dzieci uśmiechniętne, więc mam nadzieję, że moja młoda też wróci zadowolona smile
Obserwuj wątek
    • zuzi.1 Re: Chris - Camp Junior - jutro wyjazd 24.07.11, 21:29
      Napisz proszę po koloniach jak było i czy mała zadowolona. Z góry dzięki.
      • ewakac Re: Chris - Camp Junior - jutro wyjazd 24.07.11, 23:02
        Witam.
        Ja się martwię,bo Młody nie dał znaku życia i Jego telefon kom orkowy jest wyłączony. A fotorelcji jeszcze nie ma na stronach.
        • asiaiwona_1 Re: Chris - Camp Junior - jutro wyjazd 25.07.11, 08:18
          moja młoda dzwoni często. Ale jest w 7-mym niebie. Z takim zachwytem opowiada o wszystkim, że aż sama chciałabym stać się dzieckiem i na obóz pojechać big_grinbig_grinbig_grin
          Wczoraj np. ponieważ bała się burzy to spała w łóżku z nowo zapoznaną dziewczyką. Od razu w pokoju ustaliły grafik mycia się, żeby żadna nie była stratna big_grinbig_grinbig_grin Szafki przydzieliły sobie wg wzrostu, ustaliły gdzie trzymają przybory papiernicze, słodycze itp. Nie sądziłąm, że moje dziecko tak się zorganizuje, bo w domu tego po niej nie widać. Ewakac - w której grupie wiekowej jest twój syn? Moja córka jest w orlikach, więc jakby co to może przekazać twojemu synowi, żeby się odezwał smile Może twojemu synowi rozładowała się komórka i nie pamięta pinu, albo wogóle nie zauważył, że się wyłączyła. Daj znać - jak jest w orlikach to powiem młodej, żeby go odszukała.
          • asiaiwona_1 Re: Chris - Camp Junior - jutro wyjazd 25.07.11, 08:20
            eee, już sobie odszukałam, że twój mlódy na RObinsonie jest... Czyli moja młoda nie pomoże... Daj mu jeszcze szansę. Może jest tak fajnie, że zapomniał o tak przyziemnych rzeczach jak elefon do mamy...
    • anext Re: Chris - Camp Junior - jutro wyjazd 25.07.11, 15:04
      moje wrocily z drugiego turnusu juniora baaardzo zadowolone smile i nawet pogode mialy fajna.
      • asiaiwona_1 Re: Chris - Camp Junior - jutro wyjazd 25.07.11, 16:27
        podglądałam fotorelacje z 2 turnusu. Faktycznie dzieciaki zawsze uśmiechnięte. Mam nadzieję, że i teraz pogoda będzie w miarę ok smile
    • agnieszka_azj Re: Chris - Camp Junior - jutro wyjazd 25.07.11, 19:54
      Moja najmłodsza wrociła w sobotę z Radkowa - pełna wrażeń i cała zachwycona smile
      Ja natomiast jestem pelna podziwu dla perfekcyjnej organizacji - zarówno wyjazdów i przyjazdow, jak i całości.
      • ewakac Re: Chris - Camp Junior - jutro wyjazd 27.07.11, 22:10
        Mój syn bardzo tęskni. A my cierpimy z tego powodu.
        • estragonka Re: Chris - Camp Junior - jutro wyjazd 28.07.11, 08:09
          ewakac napisała:

          > Mój syn bardzo tęskni. A my cierpimy z tego powodu.

          oj, niezadowolony jest z wyjazdu? sad
          • asiaiwona_1 Re: Chris - Camp Junior - jutro wyjazd 28.07.11, 17:01
            plus chociaż, że w końcu się odezwał... ALe tęskni tak po prostu, czy nie zaaklimatyzował się na obozie?
            Moja młoda ciągle cała w skowronkach, choć dziś z płaczem dzwoniła, że pijawka się jej przyssała. Ale sprawa załatwiona, pijawki już nie ma wink
            • ewakac Re: Chris - Camp Junior - jutro wyjazd 28.07.11, 19:29
              Bardzo zadowolony ze wszystkiego: Opiekunów, kolegów, jedzenia.
              Po prostu tęskni....więc by nie miał traumatycznego wspomnienia i nie uprzedził się do kolejnych wyjazdów, pojedziemy w sobotę do niego ( choć tego nie zakładaliśmy... może jeszcze nie dorósł do pewnych spraw; ma 8 lat). Gdy się o tym dowiedział od razu przez telefon się uśmiechnął.
              Pojedziemy, przytulimy, natchniemy dobrą energią..... i wszystko będzie dobrze.
              • estragonka Re: Chris - Camp Junior - jutro wyjazd 28.07.11, 20:05
                ewakac napisała:

                > Bardzo zadowolony ze wszystkiego: Opiekunów, kolegów, jedzenia.
                > Po prostu tęskni....więc by nie miał traumatycznego wspomnienia i nie uprzedził
                > się do kolejnych wyjazdów, pojedziemy w sobotę do niego ( choć tego nie zakład
                > aliśmy... może jeszcze nie dorósł do pewnych spraw; ma 8 lat). Gdy się o tym do
                > wiedział od razu przez telefon się uśmiechnął.
                > Pojedziemy, przytulimy, natchniemy dobrą energią..... i wszystko będzie dobrze.

                ja tez jade - tyle ze ja jade bardziej interweniowac bo wydaje mi sie ze organizatorzy spoczeli na laurach i dzieci sie nudza a wiadomo co za tym idzie uncertain niech wezma tylki do roboty bo taki czarny pr im zapewnimy, ze szkoda gadac wink
                • asiaiwona_1 Re: Chris - Camp Junior - jutro wyjazd 28.07.11, 20:18
                  ja nie jadę bo nawet nie mam po co. Już nawet się otwarcie zapytałam młodej czy nie tęski za nami, a ona mówi, że nie. Z tego co opowiada to na Campie Junior nie ma chwili na nudę. Ciągle gdzieś idzie, ciągle na coś nowego. Nawet kasy nie ma kiedy wdawać. Dałam jej do portfela na drogę 26 zł i w kopercie wychowawcy 10 zł na każdy dzień to ona od niedzieli na tych 26 zł jedzie, od wychowawcy jeszcze nic nie brała. Aż jestem w szoku, ale pozytywnym oczywiście. Jak tak dalej pójdzie to wróci z pełną koperetą. Już zdecydowałam że jeśli tak się stanie to po powrocie pozwolę jej "przepuścić" tą kasę na swoje "superważne i niezbędne pierdółki" bez których się nie obejdzie big_grin Niech ma radochę smile
                  • estragonka Re: Chris - Camp Junior - jutro wyjazd 28.07.11, 20:27
                    patrze na stronke i fajny ten camp junior. moze za rok...
                    • ewakac Re: Chris - Camp Junior - jutro wyjazd 28.07.11, 21:15
                      Mojemu też się podoba sklepik.... zobaczymy czy coś przywiezie po powrocie do domu.
                      I łóżka piętrowe mu się podobają ( bo takich w domu nie ma).
                      Na organizację nie narzeka.
                      Po prostu tęskni.... mały facecik.
                    • asiaiwona_1 Re: Chris - Camp Junior - jutro wyjazd 28.07.11, 21:26
                      estragonka napisała:

                      > patrze na stronke i fajny ten camp junior. moze za rok...

                      no młoda od niedzieli zaliczyła już kajaki, wind-surfing, kanoe, łuki, nocne gry, tańce, ognisko, pływanie, tą nieszczęsną pijawkę. I jakieś plastyczne rzeczy. dziś do mnie dzwoni z entuzjazmem informując, że będzie pływała na kajakach BB. Ja oczy w słup, bo nie wiem co to. Dla mnie kajak to kajak. A ona z dezaprobatą dla niewiedzy matki tłumaczy, że to przecież kajaki bezburtowe. Ah, no i jej drużyna wygrała gry nocne i dziś ma nocne kino z popcornem i colą big_grin No i liczę, że jakieś obciachowe pamiątki mi przywiezie. To będą pierwsze więc najcenniejsze... Jak sobie przypomnę jak mojej mamie przywoziłam plastikowe tandetne broszki to śĶiać mi się chce big_grin
                      • anext Re: Chris - Camp Junior - jutro wyjazd 02.08.11, 19:45
                        moi sobie glownie wode kupowali w sklepiku...czy to mozliwe, ze wody nie bylo do picia do posilkow i w ogole dostepnej gdzies w razie jak dziecko bylo spragnione?
                        • asiaiwona_1 Re: Chris - Camp Junior - jutro wyjazd 02.08.11, 20:35
                          młoda donosi, że jest ogólnodostępna herbata, więc dzieci mają co pić. W łikend miała kryzys i dzwoniła wieczorem z płaczem, że tęskni. Na szczęście już jest lepiej...
                  • minkapinka Re: Chris - Camp Junior - jutro wyjazd 29.07.11, 09:39
                    Moja tez rok temu na Juniorze wydała mało, za to w tym roku na Campie Odkrywców poszalała smile Wydała 120 zł na głupoty.
                  • ewa_mama_jasia Pozwolę sobie się dopisać 03.08.11, 10:01
                    Mój młody też pierwszy raz na kolonii. Wojskowej z Jaworzyny. Zadowolony bardzo. Aż mi głupio, bo nie tęskni, nie płacze w słuchawkę, byliśmy w niedzielę w odwiedzinach to nam wszystko pokazał, tulić się za bardzo nie chciał, wracać nie chciał. Jest już tydzień, będzie (jeśli wytrzyma do końca) pięć dni. Jednym słowem - pełen sukces.
                    • asiaiwona_1 A ja dziś musiałam interweniować 03.08.11, 16:26
                      na Campie Junior. Młoda zdecydowała się na dodatkowe poranne zajęcia. Wybrała łuki. W zeszłym tygodniu pani próbowała ją przekonać, że się do tego nie nadaje (???? Nie ma to jak motywacja i zachęcanie dziecka uncertain) i że ma nie chodzić na żadne dodatkowe zajęcia uncertain Młoda bardzo polubiła łuki i chciała na nie chodzić. W końcu pani "dała się namówić" i ją zapisała. No i wczoraj się okazało, że pani zapomniała ją na te zajęcia obudzić. I ponieważ nie była na jednych zajęciach to nie będzie mogła zdawać egzaminu na odznakę uncertain Wkurzyło mnie to bo już nie chodzi o tą odznakę itd, ale młoda ryczy, że bardzo by chciała, a właściwie to winy jej w tym żadnej nie ma. Czekam teraz na telefon od młodej jaki jest efekt mojej rozmowy. Druga sprawa: młoda dziś nie poszła na windserfing bo się wystraszyła dużego wiatru. Ok - jej decyzja. Wróciła do pokoju i po 10 minutach miała po nią przyjść jakaś inna pani, żeby ją na zajęcia taneczne zabrać. Po pół godziny młoda poszła szukać pani - nigdzie nie było. Dzieci na tańcach tez nie było. Jakaś jeszcze inna pani kazała jej czekać w pokoju bo pani która miała ją na tańce zabrać poszła sobie na kajaki... Wkurzyłam się, bo młoda miała pół dnia sama w pokoju przesiedzieć uncertain Mam nadzieję, że to było jakieś wyjątkowe niedopatrzenie ze strony nauczycieli, a nie olewactwo...
                      • estragonka Re: A ja dziś musiałam interweniować 04.08.11, 07:39
                        o kurcze, szlag by mnie trafil na takie cos. daj znac czy interwencja pomogla. i jak oni w ogole sie z tego tlumaczyli...?
                      • carpediem30 Re: A ja dziś musiałam interweniować 04.08.11, 11:33

                        Wpadki w organizacji awsze mogą się zdarzyć, ale rzeczywiście niefajnie, żeby tak dziecko zostawili samo, tez bym interweniowała...
                        Myślę, że to wypadek przy pracy bo Chris ma w necie nienaganne opinie, a śledzę je od jakiegoś czasu pilnie ponieważ w tym roku też po raz pierwszy puściłam swoją pierwszoklasistkę na kolonie wink Byłam zdecydowana na Chrisa, jednak jak przeczytałam program to uznałam, że z większością tych sportów córka dotychczas nie miała kontaktu (windserfing, itp.) i mogłaby czuć się zagubiona i przestraszona ilością wrażeń. Myślę, że z Chrisem zacznę ją puszczać tak od 3 klasy, kiedy duch sportowej rywalizacji i odwagi w pełni się u niej rozwinie big_grin (żartuję) bo program ich aż kipi od wrażeń smile
                        W tym roku puściłam ją na Akademię Dance z Dziecięcą Akademią Przygody (wróciła już) i to był strzał w 10 zawówno jeśli chodzi o wrażenia dla niej, jak też od strony organizacyjnej dla mnie. Młoda wróciła przejęta i zachwycona, ja zaś nie miałam ani jednego telefonu z pochlipywaniem i byłam spokojna bo jej grupka (pod opieką 1 opiekuna) liczyła zaledwie 8 osób i były to dzieci praktycznie w tym samym wieku. Pozatym codziennie dostawałam na maila po 5 zdjęć młodej big_grin, a na maile odpisywali nawet o 2 w nocy (kiedy oni śpią?) smile
                        • ewa_mama_jasia Re: A ja dziś musiałam interweniować 04.08.11, 12:52
                          Też się zastanawiałam nad Dziecięcą Akademią Przygody, zresztą nad profilem podobnym do tego, na który pojechał młody. Oferta brzmiała ciekawie, ale ostatecznie w tym roku wybrałam Jaworzynę. Jaworzyna wygrała krótszym okresem kolonii (i co za tym idzie niższą ceną) oraz lokalizacją bliżej Warszawy. Liczyłam się z tym, że młody po czterech dniach będzie miał dosyć. I łatwiej byłoby pojechać pod Sieradz niż nad morze smile No i przy wcześniejszym odbiorze przepada mniejsza kwota przy kolonii 11 dniowej niż 14 dniowej smile
                          Na razie młody zachwycony, wracać wcześniej nie chce, więc odpukać wszystko ok i do końca kolonii dotrzyma.
                          Natomiast za rok możliwe, że poślę go z Dziecięcą Akademią Przygody, zobaczymy.
                        • minkapinka Re: A ja dziś musiałam interweniować 04.08.11, 12:59
                          Windsurfing jest dopiero dla dzieci po 2 klasie, wiec twoja córka i tak by nie miała. Podejrzewam, ze wiekszośc dzieci nie miała wczesniej do czynienia z windsurfingiem smile Zajecia, rownież sportowe, sa dostosowane do wieku dzieci, żadnej rywalizacji nie ma, jest przede wszystkim zabawa.
                        • ma.ma.vi.ki Re: A ja dziś musiałam interweniować 04.08.11, 16:01
                          Moja 7-mio letnia córcia też wyjechała pierwszy raz (wraca już w sobotę).Długo zastanawialiśmy się z kim ją puścić i po przeczytaniu wszelkich opinii padło na Dziecięcą Akademię Przygody.I nie żałujemy , młoda też nie.Jest zachwycona,jest w siedmioosobowej grupie swoich rówieśniczek, chwali swoją panią bardzo, mają bogaty program, i nawet podczas opadów deszczu nie mieli czasu się nudzić. Ponadto jest prowadzony fotoblog, gdzie codziennie możemy podejrzeć nasze skarby i przeczytać krótkie informacje o tym, co się u nich działo w każdym dniu.Myślę, że za rok również wyjedzie z DAP, o ile nie nastąpi to już w ferie zimowe smile
                      • ewa_mama_jasia Re: A ja dziś musiałam interweniować 04.08.11, 12:54
                        No tak, jak się coś obieca dziecku to powinno się dotrzymać. Dziwne, że wychowawczyni o tym nie wie. Może to wypadek przy pracy.
                        • asiaiwona_1 Re: A ja dziś musiałam interweniować 04.08.11, 17:04
                          Sprawa wyjaśniona. Egzamin na odznakę mogła zdawać - oczywiście nie zdała z powodu nieznajomości teorii. Pani która miała ją zabrać na tańce zapomniała o tym uncertain W końcu inna pani, u której interweniowałam zaprowadziła ją na te zajęcia.
                          • olena.s Re: A ja dziś musiałam interweniować 05.08.11, 15:55
                            No toś mnie nastraszyła - moja jedzie w niedzielę na Juniora....
                            Jak tam wygląda organizcja opieki? Ile dzieci wypada na wychowawcę?
                            • asiaiwona_1 Re: A ja dziś musiałam interweniować 05.08.11, 16:59
                              u mojej młodej jest 11 dzieci na 1 wychowawczynię. I tak też chyba mówili na zebraniu, że grupy są 9-11 osobowe. Poza tymi 2 incydentami nie mam żadnych uwag. To znaczy moja młoda chyba miała pecha co do wychowawczyni, bo a to zapomniała jej przyniesć sprayu na komary, a to zabrać od dzieci pocztówki do wysłania a wczoraj nie powiedziała że oprócz zapisów na regaty można też na pływanie się zapisać i z jej grupy nikt nie pływał.
                              Jedno co mnie na fotkach jeszcze uderzyło (choć młoda wcale o tym nie wspomniała) to, że wczoraj na kolacji grupy które wygrały olimpiadę miały bardziej uroczystą kolację - z kelnerami, świecami i owocami na stole. Fajnie, że nagroda taka była ale chyba innym dzieciom musiało być trochę przykro, że część ma pięknie nakryte stoły a reszta jak co dzień szwedzki stół. Mogli tą uroczystą kolację zrobić zaraz po zwykłej - tak mi się wydaje. No ale skoro młoda o tym nie wspomniała to może tylko ja to odebrałam negatywnie.
                              • olena.s Re: A ja dziś musiałam interweniować 05.08.11, 17:09
                                Mamma mia, mam nadzieję, że moje trafi do przytominejszej opiekunki
                                • asiaiwona_1 Re: A ja dziś musiałam interweniować 05.08.11, 18:04
                                  spytam się młodej jak jej pani się nazywa i ci napiszę to będziesz wiedziała smile
                                  • sarna73 Re: A ja dziś musiałam interweniować 05.08.11, 20:03
                                    Mój synek był na 2 turnusie i chyba też miał tą Panią .... smile ale nie ma co narzekać naprawdę. Rok temu był z Szarpie Travel, to dopiero była porażka. Chrisowi naprawdę nie mogę nic zarzucić.
                                    • asiaiwona_1 Re: A ja dziś musiałam interweniować 06.08.11, 18:54
                                      Hmm, jeśli to pani Dorota to się zgadza wink

                                      Młoda właśnie moczy się w wannie. Wróciła zadowolona i żałuje, że turnus już się skończył big_grin
                                      Pytałam ją czy dzieciom było przykro gdy podczas kolacji one jadły zwykłe jedzenie, a zwycięzcy olimpiady "frykasy". Powiedziała, że wogóle nie było ani jej ani innym dzieciom przykro. No to ok. No i młoda baaardzo chętnie pojedzie na camp junior za rok. Czyli skoro jej się podobało to ja nie mam na co narzekać smile
                                      • olena.s Re: A ja dziś musiałam interweniować 06.08.11, 23:35
                                        O rety, rety, ja dziś nie zasnę.
                                        Dziecko twierdzi, że 2 tygodni bez kojącej obecności rodziny nie zdzierży.
                                        I jeszcze w palec się huknęłam.
                                      • olena.s Re: A ja dziś musiałam interweniować 07.08.11, 17:15
                                        Asiaiwona_1,
                                        A jaka jest najlepsza metoda komunikowania z opiekunami?
                                        • asiaiwona_1 Re: A ja dziś musiałam interweniować 08.08.11, 12:43
                                          olena.s napisała:

                                          >,
                                          > A jaka jest najlepsza metoda komunikowania z opiekunami?
                                          >

                                          ale nie rozumiem o co chodzi... O kontakt z wychowawcą? Są podane telefony na Camp i można dzwonić i prosić wychowawcę, ale ja poszłam na skróty i kazałam młodej iść z komórką do pani i powiedzieć że chcę z nią rozmawiać i zadzwonić do mnie.
                                          • olena.s Re: A ja dziś musiałam interweniować 08.08.11, 16:10
                                            Dzięki, na wszelki pożarny słuczaj już znalazłam - ktoś mi mówił, że telefon był w mailu, nie było, ale wydłubałam na stronie.
                                    • kasia_piet Re: A ja dziś musiałam interweniować 06.08.11, 19:28
                                      No to tu wyraznie widac, ze to nie zalezy od organizatora a od Pani opiekującej się grupąsmile moja jest w tym roku właśnie z szarpiami i to są jej najlepsze (zaraz po Kompasie) kolonie!!!! )jeżdzi juz od 6 lat, a syn od 5 - u niego wpadka byla w dzieciecej akademii przygody, tak trafił... i to taka, ze w tym roku odmówił wyjazdu)
                                      • ale80ssandra Re: akademia przygody 06.08.11, 23:42
                                        Kasiu, czy mogłabyś napisać więcej o akademii przygody? Myślałam o posłaniu dziecka z nimi w przyszłym roku....
    • kasia_mm Re: Chris - Camp Junior -jakie wieści z turnusu 4? 08.08.11, 10:45
      Co mówią Wasze dzieci po pierwszym dniu? Moja córka pojechała praktycznie pierwszy raz, nikogo nie znając i będąc prawie chorobliwie nieśmiała - ma spore problemy niestety, głównie z tęsknotą.... Niepokoi mnie, że okna w domkach dla Młodzików są nieotwieralne, wieczorem miałam parę sms-ów, że strasznie duszno w domku, drzwi kazali zamknąć i spać się nie da.... Dziś niestety nastrój dziecka nie lepszy, nie ukrywam, bardzo mnie to stresuje.... sad
      • asiaiwona_1 Re: Chris - Camp Junior -jakie wieści z turnusu 4 08.08.11, 16:07
        moja też była pierwszy raz na kolonii. Co prawda ona jechała z koleżanką z klasy i jej znajomą (razem zostały zakwaterowane w pokoju) więc nie była zupełnie sama. Przez pierwsze dni dzwoniła totalnie zachwycona, zero tęsknoty. Dopiero w łikend tęsknota ją dopadła. Kiepsko, że te okna się nie otwierają bo zapewne duchota w domku niemiłosierna uncertain
      • olena.s Re: Chris - Camp Junior -jakie wieści z turnusu 4 08.08.11, 16:09
        Moja, odpukać, lepiej (Orliki chyba?). Po wczorajszym wieczornym załamaniu dzis zadowolona i zajęta - dla mnie wielka ulga. Ale czekam na wieczór......
        • kasia_mm Re: Chris - Camp Junior -jakie wieści z turnusu 4 08.08.11, 17:05
          moja tez teraz notorycznie zajęta więc jest w miarę ok ale obawiam się wieczora....... sad
          • olena.s Re: Chris - Camp Junior -jakie wieści z turnusu 4 08.08.11, 18:04
            Może jakoś pójdzie.... Mają wieczorny program przecież...
            A twoja ile ma lat?
            • kasia_mm Re: Chris - Camp Junior -jakie wieści z turnusu 4 08.08.11, 19:16
              moja 12.... ale nieśmiały dzieciuch z niej okropnie.... dlatego tak tęskni bo dzieci same nigdy nie wykazują ochoty zachęcać te nieśmialuchy do zabaw, gier - czemu się nie dziwię zresztą... łatwiej się zapoznać z kimś widocznie chętnym niż kimś kto stoi ciągle z bokusad
              dziś mają ognisko i jakieś gry zespołowe - mam nadzieję, ze będzie lepiej niż wczorajsad
              • olena.s Re: Chris - Camp Junior -jakie wieści z turnusu 4 08.08.11, 19:32
                No to na nic, bo moja to by dla niej był osesek oraz ciężar...
                • kasia_mm Re: Chris - Camp Junior -jakie wieści z turnusu 4 08.08.11, 21:07
                  w jakim sensie, nie rozumiem??
                  • olena.s Re: Chris - Camp Junior -jakie wieści z turnusu 4 08.08.11, 22:54
                    Jakby takie dwa nieśmiałki zagubione na siebie napuścić, może by im było łatwiej się wzajemnie pocieszać. Ale za duża różnica wieku, nie ma co snuć podstępnych planów, moja ma ledwo co 9.
                    Mam nadzieję, że twoja pociecha odnajdzie się jakoś i że obie będą mniej tęsknić.
                    • kasia_mm Re: Chris - Camp Junior -jakie wieści z turnusu 4 09.08.11, 08:03
                      Olena od początku swojej mówię zeby znalazła drugą niesmiałą duszę - razem raźniej... Jednak widac ze u niej w domku same smiałe dziewczynki a i w tej starszej grupie wiekowej takich problemów nie masad Dzisiaj juz wiem ze nie mają prądu po nocnej burzy, wczoraj zaś 50 sms-ów wieczorem z błaganiem żeby ją zabraćsad osiwieję chyba do końca zanim ten turnus się skończysad
                      • olena.s Re: Chris - Camp Junior -jakie wieści z turnusu 4 09.08.11, 11:10
                        U mnie był szloch... Krótki, ale był.
                        A może pogadaj z wychowawczynią? Może coś poradzi?
                        • kasia_mm Re: Chris - Camp Junior -jakie wieści z turnusu 4 09.08.11, 11:22
                          w dzień jest w miarę - wieczorno-nocne "koszmarki" ją atakują ewidentnie.... wtedy zajęć praktycznie żadnych, nie jest zajęta niczym konkretnym to siedzi i tęskni...

                          jesli dziś będzie znowu powtórka z rozrywki to faktycznie zadzwonię do wychowawczyni... na wczorajszych zdjęciach (ponad 220!) nie znalazłam ani jednego ze swoim dzieckiemsad to też martwi bo niby gdzie ona byla caly czas??
                          • pasik Re: Chris - Camp Junior -jakie wieści z turnusu 4 09.08.11, 12:42
                            czytam te owocne wieści od dłuższego czasu zastanawiając po kiego diabła wysyłacie dziecko na taki obóz? I kto nie dorósł w tym momencie do sytuacji..
                            żeby siebie katować...wy żyjecie od rana do wieczora obozem. Że dziecka nie ma na zdjęciu...mojego nie ma bo zdjęć nie cierpi.
                            Zatrudnijcie się jako opiekunki przy własnych dzieciach.
                            Rozumiem żeby cackać się z 3 latkiem idącym do przedszkola..ale 9,12 latki....

                            I opatrzności dziękuję ze posyłam dziecko na obozy harcerskie... dzieciaki padają jak muchy o 23,mają mnóstwo zajęć sportowych...tylko na tych obozach dziecko mi chudnie o oczach bo nareszcie nie ma dostępu do słodyczy a jesli już to bardzo limitowany.
                            komórkę ma druh- jak chcę pogadać dzwonię ( ale nie natrętnie) co kilka dni wystarczy.
                            • kasia_mm Re: Chris - Camp Junior -jakie wieści z turnusu 4 09.08.11, 12:46
                              to może po prostu nie czytaj skoro Cię to tak denerwuje

                              moje dziecko bylo rok temu na obozie harcerskim, teraz jest pierwszy raz na koloniach - ma pkłopoty a ja jako jego matka się martwię- takie dziwne? w czym masz problem przepraszam bardzo?
                            • olena.s Re: Chris - Camp Junior -jakie wieści z turnusu 4 09.08.11, 15:16
                              Fakt, pewnie mogłybysmy sie przenieść na priva.
                              Jeżeli to cię irytuje to przepraszam, się przeniosę. Jeżeli zaś czepiasz się sytuacji, to powiem ci tak:
                              Bardzo fajnie mają matki, których dzieci bez problemu akceptują rozstania. Zazdroszczę i podziwiam. Ale każde dziecko jest inne.
                              Moje dziecko poszło do przedszkola w Polsce, a następnie do szkoły w obcym kraju i obcym języku. Poradziło sobie.
                              Po roku poszło do innej szkoły.
                              Poradziło sobie.
                              Zniosło przeprowadzki i poradziło sobie.
                              Ma 9 lat, i zaczyna samodzielne wyjazdy. W Polsce, bo tam gdzie mieszkamy, nie ma porównywalnych mozliwości.
                              Nie jest członkiem polskiego harcerstwa siłą rzeczy, więc obozy ZHP/R nie są dla nas opcją.
                              Ja zmagam się z wyborem "jak będzie wyła to zabrać, widocznie nie dorosła i po co ma miec traumę", a "nie zabierać, niech się uczy pokonywać przeciwności i znosić gorsze okresy".
                              Masz pewność, ktora opcja lepsza? Gratuluję, ja takowej nie mam.
                              • pasik Re: Chris - Camp Junior -jakie wieści z turnusu 4 09.08.11, 15:33
                                Co wam mówili wychowawcy i organizatorzy na temat dziecięcych trosk na obozach?
                                Nie znam całości obrazu- dzięki za info olena.s Katar jest taki nadopiekuńczy...może 2 obozy to za dużo?
                                ""Co robić? Bo już połowę włosów z głowy sobie wyszarpałam?"
                                trzymać się tych pozytywnych wrażeń dziecko po całym dniu zbombardowane 1000 nowych wrażeń ( bo chyba takie są te obozy) ma prawo do chwili odpoczynku, wieczorem zaczyna czasem myśleć o rodzicach.
                                Nie pytam już kto dzwoni.
                                Nie mam takich wątpliwości....chociaż w tej jednej sprawiesmile
                                Starajcie nabrać się ciut więcej dystansu bo tak ani wasze dzieci nie wypoczną ani wy. Po co takie wakacje?
                                I nie jestem złośliwa.
                                • olena.s Re: Chris - Camp Junior -jakie wieści z turnusu 4 09.08.11, 16:47
                                  Porada o dystansie jest rozsądna, ale też, wybacz, o tyle łatwa, że radzącemu nikt nie szlocha w słuchawkę, ani też nie wysyła dziesiątek sms-ów. (dla mnie to drugie byłoby straszniejsze i bardzo, ale to bardzo współczuję matce 12-letniego nieśmiałuszka).
                                  Gdzieś jest granica pomiędzy "niech zatnie zęby, nic złego się nie dzieje", a "rodzic nie reagujący na taką rozpacz powoduje u dziecka traumę większą niż sama tęsknota".
                                  Gdzie dokładnie leży ta granica - nie mam pojęcia. Mam nadzieję, że się naprostuje i nie będę musiała jej szukać.
                                  Dwa obozy to może być za dużo, ale to mi wpadło do głowy teraz, a niestety nie wiosną, kiedy się wakacje załatwiało.
                                  • kasia_mm Re: Chris - Camp Junior -jakie wieści z turnusu 4 09.08.11, 17:31
                                    co prawda to prawda- dystans to mozna miec do polityki, ale to łez swojego dziecka i błagalnych pisemnych uproszeń "zabierz mnie, mamo proszę!!!" to trzeba mieć serce z kamienia, żeby się tym nie przejąć, nie martwić, nie myśleć
                                    bardzo mądrze Olena napisałaś! granica pomiędzy tym co dyktuje rozum a sercem jest bardzo trudna... znam przypadek dziecka ktore uciekło z zimowiska bo rodzice nie reagowali na prośby a chłopiec sie uparł, ze chce do domu (inna sprawa, że jemu dokuczali, ale fakt faktem) - a znam też swoje dziecko, wiem z autopsji że niesmiałość to nie jest ot tak pstryknąć, zacisnąć zęby i znika - dlatego czy się to koleżance podoba czy nie - martwić się to nie jest moja decyzja tylko bezwarunkowy odruch
                                    • estragonka nie przenoscie sie na priv ;) 09.08.11, 18:47
                                      nie uciekajcie, piszcie dalej. moja corka juz po obozie, ale chetnie czytam. i opinie o tesknocie (u nas tez byla ale nalozyla sie na to zwyczajnie dupna organizacja obozu i zle rozmieszczenie dzieci w pokojach, pomoglo jak pojechalam wkur...na i przenioslam dziecko do innego pokoju, na szczescie specjalnei wyslalam moja 8-latke na tyle blisko zeby moc podjechac nawet po pracy czy w weekend albo nawet NA weekend), i opinie o samym campie (moze wysle swoje dziecko za rok czy dwa? wiec chetnie poczytam jak to wyglada na biezaco od strony rodzicow i dzieci).

                                      przed wyjazdem mlodej tez teoretyzowalam ale jak dziecko mialo dzien kryzysu i kolezanki dokuczyly dodatkowo to serce mi sie w supel zawiazalo jak uslyszalam drazym glosem - mamusiu zabierz mnie, ja juz nie chce tu byc

                                      wink
                                      • olena.s Re: nie przenoscie sie na priv ;) 11.08.11, 10:28
                                        Uprzejmie informuję kibicujących, że jest lepiej, nie idealnie, ale lepiej.
                                        Co zaś do Chrisa, to generalnie bardzo mi się podoba wiele spraw, które utrudniają dziecku niezaadaptowanie się i tęsknotę. I tak:
                                        1. Wieczór mają zorganizowany. Zostaje im z pół godziny na mycie, tęsknotę i łóżko.
                                        2. Przyjęli moją prośbę przedoobozową o ulokowanie małej w w pokoju z dziećmi "pojedynczymi"czyli jadących na obóz bez przyjaciólki.
                                        3. Dziecko przeziębione zostało zbadane przez lekarza, który na dwa dni zakazał sportów wodnych. Dziecko nie gnije i się nie nudzi, ale jest przerzucane do innych grup na lądowe zajęcia: taniec, łuk, plastykę itp.
                                        Mam nadzieję, że tęskniuszkowi z wątku też już ciut lepiej.
                                        • asiaiwona_1 Re: nie przenoscie sie na priv ;) 11.08.11, 15:35
                                          no to fajnie, że jest ciut lepiej Trzeba wierzyć, że z dnia na dzień będzie jeszcze lepiej. A opieka lekarska faktycznie dobra. Młoda dostała jakąś wysypkę od słońca to lekarz kazał jej przez kilka dni rano i wieczorem się pokazywać, z pijawką też się szybko rozprawił.
                                          Jeśli chodzi o zajęcia zastępcze to akurat u nas panie zapomniały o młodej, ale jak już pisałam wyżej uznałam to za wypadek przy pracy, sprawę udało się załatwić. Nie ma o czym mówić.
                                          • kasia_mm Re: nie przenoscie sie na priv ;) 11.08.11, 20:31
                                            a moja coraz bardziej przeziebiona.... trochę (oczywiscie pewnie znowu zupelnie niepotrzebnie) się martwię bo młoda często choruje na zapalenie krtani a to nie lekka przygoda tylko wstretnie bolesne choróbsko - no ale czekam na nowe wiesci z dzis, moze się swinstwo nie rozwiniesad generalnie pogode maja niestety (ojej znowu sie martwie! co za nadpobudliwosc tongue_out) do bani, ciągle siąpi deszcz i mimo moich nadziei na ładny sierpnień po "lipcopadzie" - chyba nici z letniej pogody....
                                            • olena.s Re: nie przenoscie sie na priv ;) 12.08.11, 09:43
                                              O. lipcopad - podoba mi się. Następny miesiąc w kalendarzu - sierpniorzec. smile
                                              • asiaiwona_1 No i jak tam wasze dzieciaki? 18.08.11, 21:19
                                                Już ok, czy dalej tęskną i płaczą?
                                                • olena.s Re: No i jak tam wasze dzieciaki? 22.08.11, 13:39
                                                  Moje nieodmiennie. Niestety
                                                  • mama_kotula Re: No i jak tam wasze dzieciaki? 22.08.11, 13:59
                                                    Współczuję bardzo sad

                                                    Pewnie teraz już "po ptokach", ale ja bym się zastanowiła, czy faktycznie dobrym pomysłem jest obóz/kolonia, gdzie w praktyce dziecko jest po prostu przeganiane z jednych zajęć na inne zajęcia, przez co wychowawca ma niewielkie możliwości, aby zintegrować grupę, kiedy widzi, że ktos "odstaje".

                                                    Moje dzieci pojechały na kolonię, gdzie oferta zajęć "zorganizowanych" była bardzo okrojona (kajaki 2x w ciągu turnusu, 2 dłuższe wycieczki rowerowe, zajęcia sportowe z wuefistą raz na 3 dni) plus imprezy ogólnokolonijne typu ogniska/dyskoteki.
                                                    Cała inwencja zorganizowania dzieciom czasu tzw. wolnego należała do wychowawcy i do samych dzieci - przez co dzieci spędzały z wychowawcą i w grupie RAZEM naprawdę dużo czasu i nie było problemów z niedopasowaniem, tęsknotą czy niezgraniem grupy.
                                                  • asiaiwona_1 Re: No i jak tam wasze dzieciaki? 22.08.11, 15:02
                                                    mama_kotula napisała:

                                                    > Współczuję bardzo sad
                                                    >
                                                    > Pewnie teraz już "po ptokach", ale ja bym się zastanowiła, czy faktycznie dobry
                                                    > m pomysłem jest obóz/kolonia, gdzie w praktyce dziecko jest po prostu przegania
                                                    > ne z jednych zajęć na inne zajęcia, przez co wychowawca ma niewielkie możliwośc
                                                    > i, aby zintegrować grupę, kiedy widzi, że ktos "odstaje".
                                                    >

                                                    Kiedy właśnie dzieciaki na te kolejne zajęcia chodzą w swoich niezmienionych grupach, więc moim zdaniem nie ma lepszej okazji do integracji niż wspólne pływanie czy inne zabawy.
                                                    Może po prostu to jeszcze nie był jego (jej? sory, zapomniałam czy masz syna cz córkę) czas na wyjazd na kolonię. Może 2 tyg. to za długo jak na pierwszy raz. Każde dziecko jest inne i to że jedno zaakliimatyzuje się szybko nie oznacza, że wszystkie tak powinny.
                                                  • mama_kotula Re: No i jak tam wasze dzieciaki? 22.08.11, 15:09
                                                    Cytat
                                                    Kiedy właśnie dzieciaki na te kolejne zajęcia chodzą w swoich niezmienionych grupach, więc moim zdaniem nie ma lepszej okazji do integracji niż wspólne pływanie czy inne zabawy.


                                                    A nie nie, absolutnie się nie zgodzę - i piszę to z doświadczenia i rodzica, i wychowawcy kolonijnego smile. Najlepszą okazją do integracji i bliższego poznania się jest, wbrew wszelkim pozorom, wspólne... nudzenie się i tzw. nicnierobienie. A nie zajęcia w całości zorganizowane.
                                                  • asiaiwona_1 Re: No i jak tam wasze dzieciaki? 22.08.11, 16:06
                                                    w przypadku mojej młodej akurat w całości zajęty czas był bardo dobrym sposobem na radzenie sobie z tęksnotą.
                                                  • ka_thy Re: No i jak tam wasze dzieciaki? 22.08.11, 19:40
                                                    Pozwolę się nie zgodzić z mamą_kotulą. I piszę to z perspektywy rodzica, który kilka razy posłał dziecko na takie zwykłe kolonie, w czasie których moja córka nudziła się jak mops. A to wzmagało tęsknotę za domem. Choć ogólnie nie narzekała. Odkąd jeździ na obozy tematyczne, w czasie których ma czas wypełniony od pobudki do ciszy nocnej, jest zachwycona i o nudzie nie ma mowy. Nie ma czasu na smsy do domu, nawet w czasie ciszy poobiedniej, kiedy to jest czas nicnierobienia. Wcześniej dostawałam kilkanaście smsów dziennie o treści "nudzi mi się".
                                                  • mama_kotula Re: No i jak tam wasze dzieciaki? 22.08.11, 20:00
                                                    Ja piszę o czymś innym - o integracji z grupą. Która to integracja najlepiej wychodzi w trakcie wspólnego nicnierobienia, czyli kiedy zajęcia nie są zorganizowane. Wtedy również wychowawca ma czas i okazję na to, aby pomóc tym dzieciom, które się w grupie nie odnalazły. Dzieci mają okazję się lepiej poznać, zwyczajnie porozmawiać o dupie maryni ;P - łatwiej niż np. w czasie zajęć z windsurfingu, kajakarstwa, łucznictwa - które tak w sumie są zajęciami indywidualnymi, tyle, że odbywają się w grupie. W takim czasie dzieci zacieśniają więzi między sobą, a to procentuje tym, że w gronie fajnych koleżanek/kolegów i tęsknota za domem bywa mniej odczuwalna (nie mówię, że całkowicie).

                                                    Inna rzecz - jeśli dziecko na kolonii się nudzi jak mops, oznacza to tylko jedno: że wychowawca jest do bani i nie potrafi tak zorganizować czasu na "zwykłej" kolonii, aby dzieci się nie nudziły. Bo naprawdę do tego nie trzeba super-hiper-ekstra zajęć tematycznych z wypasionym sprzętem - i wie to każdy, kto choć przez chwilę był w harcerstwie. Tylko trzeba chcieć, umieć, mieć do tego zapał. Niestety, bardzo często wychowawcy na koloniach są wzięci z łapanki, a nie z ich własnych chęci i sympatii do dzieci.

                                                    Cytat
                                                    Wcześniej dostawałam kilkanaście smsów dziennie o treści "nudzi mi się"


                                                    I tak to zostawiałaś, czy jednak dzwoniłas i pytałaś wychowawcy, co on robi, aby dzieci się nie nudziły?

                                                    --
                                                    Zapłodnionych samic komarów trzyma (te które gryzą) USG w męskiej komara. N'eloigne nie mogą być inni, którzy nie żądło. Kilka trybów dostępne są więc nie zmniejszy. V0.93: więcej hp i spękania dźwięk cięcia do zamknięcia.
                                                    Jestem niepełnowartościowa, bo nie mam męża
                                                  • olena.s Re: No i jak tam wasze dzieciaki? 23.08.11, 00:33
                                                    Ja cię rozumiem, i być może masz nieco racji.
                                                    Niemniej jezeli nie ma się możliwości wysłać dziecka na obóz harcerski (a ja nie mam z oczywistych względów), to kolonie intensywne, z szansą na fizyczne wyhasanie się dziecka wydają się sensowne.
                                                  • mama_kotula Re: No i jak tam wasze dzieciaki? 23.08.11, 07:51
                                                    Olena - żeby pojechać na obóz harcerski/zuchowy nie trzeba należeć do ZHP czy ZHR.


                                                    PS. Poza tym chciałam napisać, że uwielbiam twój blog smile
                                                  • olena.s Re: No i jak tam wasze dzieciaki? 23.08.11, 10:57
                                                    Och, dziękuję, dziękuję, im więcej komplementów tym lepiej, mniam, mniam.
                                                    Nie wiedziałam, żę harcerstwo bierze na obozy jak leci... Za tzw. moich czasów trzeba było jednakowoż być członkiem.
                                                    Jak znasz jakieś totalnie superowe drużyny, które tak robię, to podeślij - za rok też są wakacje, choć obecnie raczej rozważam odwrotne podejście - żadnych obozów, krótkie wakacje.
                                                    Zresztą pewnie o tym napiszę...
                                                  • pasik Re: No i jak tam wasze dzieciaki? 23.08.11, 11:35
                                                    Właśnie tak wyglądał pierwszy obóz harcerski mojego syna. Harcerzem nie był zuchem również.
                                                    Poprosiłam organizatorów aby pojechał..potem zaczął mniej lub bardziej regularnie chodzić na zbiórki.
                                                    Obóz odbywał się w Danii za śmieszne pieniądze.
                                                    Zobaczył ten kraj , poznał nowych ludzi- na campach spotykają się harcerze z całej Europy...liznął językatongue_out
                                                    już nie pisząc o wizycie w Legolandzie.To było szaleństwosmile Harcerze wrócili obładowani klockami lego.
                                                  • mama_kotula Re: No i jak tam wasze dzieciaki? 23.08.11, 11:54
                                                    Cytat
                                                    Jak znasz jakieś totalnie superowe drużyny, które tak robię, to podeślij - za r
                                                    > ok też są wakacje


                                                    Szczerze mówiąc, nie znam, ale na pewno na forum się ktoś znajdzie, kto może coś polecić smile

                                                    Na obóz harcerski czy zuchowy puszczałabym dziecko w ciemno. Tylko że to ja - a ja nie mam wygórowanych wymagań co do kolonii czy obozu, co więcej, uważam, że im mniej wymyślnych wodotrysków, a więcej inwencji własnej wychowawcy i samych dzieci - tym lepiej. To potem procentuje.
                                                    W każdym razie moje dzieci były w tym roku na kompleeetnie nuuudnej (wg standardów forumowych wink) i zwyyyyczajnej kolonii z TPD, koszt 2 tygodni całe 610zł od łebka ;P, warunki spartańskie. Wróciły zachwycone i w przyszłym roku chcą jechać na 2 turnusy wink. Pytałam ich, czy nie było nudno - mówią, że tak, czasem owszem bywało, ale zajęcie się szybko znajdowało, albo pani coś proponowała - wycieczkę, podchody, poszukiwanie skarbów, inne podobne atrakcje (w 99% plenerowe) - albo się po prostu bawili z dzieciakami z grupy w zabawy typu wojna (chłopcy) czy plotkowały z koleżankami (dziewczynki). Co, przy braku zestawu zabawek, komputerów, tv - jest sporym wyczynem jak na większość współczesnych dzieciaków ;P.

                                                    Tak może trochę obok tematu - ja odnoszę wrażenie, że od jakiegoś czasu jest tendencja do maksymalnego zorganizowania dzieciom czasu (w szkole dziecko wykonuje polecenia nauczyciela, po szkole - polecenia instruktora basenu, lektora języka angielskiego itp.), tak, że w sytuacji zwyczajnej nudy dzieci są - nic dziwnego - zagubione. I wysyłają matce z kolonii 20 smsów "mamooo nudzi mi się". Ale to moje wrażenie i oczywiście nie trzeba się z nim zgadzać.
                                                  • pasik Re: No i jak tam wasze dzieciaki? 23.08.11, 12:10
                                                    popieram w całej rozciągłości.
                                                    Uwielbiam te obozy bo dziecko wraca chudsze- mają ograniczony dostęp do słodyczy.
                                                    Bardzo dużo ruchu. W tym roku były kajaki, strzelanie z wiatrówek, kąpiele, wycieczki po wale pomorskim , podchody, biegi na czas....dzieciak wraca z mapami , od 3 tygodni śpiewa mi nowe piosenki. Kompletnie brudny bo akurat sporo padało.

                                                    Przez przypadek spędziłam w tym roku jedną noc w obozie-
                                                  • mama_kotula Re: No i jak tam wasze dzieciaki? 23.08.11, 12:26
                                                    Cytat
                                                    Na zwykłe kolonie nie posłałbym nigdy bo widzę wleczące się tłumy dzieci po kurortach- odpada


                                                    Zwykła kolonia nie musi być w kurorcie wink
                                                    Nasza była w lesie big_grin
                                                    No ok, był kurort, zwany szumnie przez dzieci "miastem" - składał się z kilku budek z żarciem i kilku z gadżetami oraz namiotu z automatami do gier. Poza tym był las, las, las, las, jezioro oraz las big_grin

                                                    Cytat
                                                    dzieciak wraca z mapami, od 3 tygodni śpiewa mi nowe piosenki. Kompletnie brudny

                                                    +100, mamy to samo. Moja córka przywiozła w tym roku z kolonii nieśmiertelne od 30 lat "Mrówki bigbitówki" (nie pamiętam kolonii, na której się tego NIE śpiewało wink)

                                                    Cytat
                                                    Telefon tylko komendant, druh ..pewnie że tęsknili, czasem były łzy ale oni tam mają konkretne podejście do sprawy ( uspokoją niepokornych lub pocieszą smutasów)


                                                    Tam, gdzie były moje dzieci, telefony nie były zakazane, ale ja swoim dzieciom programowo komórek nie dałam - wiedziały, że moga poprosić wychowawcę/kierownika o zadzwonienie do domu. Zrobiłam to celowo - również dla wychowawcy, aby zwrócił uwagę na sygnał dziecka pt. "chcę zadzwonić do domu" i zainteresował się przyczyną, samopoczuciem dziecka itp.
                                                  • pasik Re: No i jak tam wasze dzieciaki? 23.08.11, 12:34
                                                    mama_kotula napisała:

                                                    > Cytat
                                                    > Na zwykłe kolonie nie posłałbym nigdy bo widzę wleczące się tłumy dzieci po kur
                                                    > ortach- odpada
                                                    >

                                                    >
                                                    > Zwykła kolonia nie musi być w kurorcie wink
                                                    > Nasza była w lesie big_grin
                                                    > No ok, był kurort, zwany szumnie przez dzieci "miastem" - składał się z kilku b
                                                    > udek z żarciem i kilku z gadżetami oraz namiotu z automatami do gier. Poza tym
                                                    > był las, las, las, las, jezioro oraz las big_grin

                                                    skrót myślowy bo nie każde kolonie odbywają sie w kurortach..tylko mam możliwość podpatrzenia co robią bo np jestem nad morzem.
                                                    Kolonijnych miejsc jest 1000 ące w Polsce.

                                                    > Cytat
                                                    > dzieciak wraca z mapami, od 3 tygodni śpiewa mi nowe piosenki. Kompletnie brudn
                                                    > y
                                                    >

                                                    > +100, mamy to samo. Moja córka przywiozła w tym roku z kolonii nieśmiertelne od
                                                    > 30 lat "Mrówki bigbitówki" (nie pamiętam kolonii, na której się tego NIE śpiew
                                                    > ało wink)
                                                    moje robi koncert przed sąsiadami- jeszcze się nie wstydzitongue_out
                                                    > Cytat
                                                    > Telefon tylko komendant, druh ..pewnie że tęsknili, czasem były łzy ale oni tam
                                                    > mają konkretne podejście do sprawy ( uspokoją niepokornych lub pocieszą smutas
                                                    > ów)
                                                    >


                                                    zakazu nie mieli, ale prośbę przed obozem jeśli nie ma konieczności dziecko nie zabiera sprzętów. I tak prąd tylko u Komendantatongue_out
                                                    Największy ubaw miałam kiedy zobaczyłam łóżka zbite przez nich samych.
                                                    Od długości ok 2 metów do dł 1 metra...jak to dziecko tam spało nie wiem.
                                                    Chłopiec miał ok 1,50 wzrostu.

                                                    > Tam, gdzie były moje dzieci, telefony nie były zakazane, ale ja swoim dzieciom
                                                    > programowo komórek nie dałam - wiedziały, że moga poprosić wychowawcę/kierownik
                                                    > a o zadzwonienie do domu. Zrobiłam to celowo - również dla wychowawcy, aby zwró
                                                    > cił uwagę na sygnał dziecka pt. "chcę zadzwonić do domu" i zainteresował się pr
                                                    > zyczyną, samopoczuciem dziecka itp.

                                                    wiadomo w razie jakichkolwiek problemów tel były dostępny
                                                  • olena.s Re: No i jak tam wasze dzieciaki? 23.08.11, 12:33
                                                    No to może ktoś poleci.....
                                                  • pasik Re: No i jak tam wasze dzieciaki? 23.08.11, 12:40
                                                    my koło Poznania.
                                                    gdybyś była chętna zapraszam na prv
                                                  • olena.s Re: No i jak tam wasze dzieciaki? 23.08.11, 14:13
                                                    Jeżeli to do mnie, to ja na ten priv chętnie. Gazetowy mail?
                                                  • pasik Re: No i jak tam wasze dzieciaki? 23.08.11, 14:28
                                                    tak
    • kanna Re: Chris - Camp Junior - jutro wyjazd 22.08.11, 20:18
      To i ja sie dopisze.. bo sprawa warta opowiedzenia.

      Camp w Radkowie, pływanie, mają być zawody na koniec obozu. Młody (8 i pół, wetern wink trzecie wakacje samodzielne) ma kryzys i nie chce iśc na zawody, bo się nie lubi scigać. Rozmawiamy, pozwalam mu nie startowac, on mówi, że musi, zachęcam do rozmowy z wychowawcą, przekonuje, że nie musi... i tak się wozimy. W tle słysze "zbiórka!" i syn leci.

      Odczekuje do obiadu - w nerwach, oczywiście. Nie dzwonię. Młody dzwoni: strtował, raz wygrał, raz przegrał.

      "Brawo, zdecydowałeś sie" mówię "A rozmawiałeś z panem? "

      Rozmawiał, powiedział dlaczego nie chce startować, a pan powiedział: jak nie wystartujesz, to połowa dzieci tez nie będzie chciała.. ale może sie umówimy tak, wystartujesz, ale nie będziesz ścigał, bo nie bede ci mierzył czasu?

      I pan NIE mierzył mu czasu. Ogladam zdjęcia z basenu: syn roześmiany, zadowolony.

      Jestem dumna z Młodego, że sobie poradził, mam wielki szacunek dla umiejętności wychowawczych pana, i jestem dumna z siebie, ze nie interweniowałam. Pozwoliłam, zeby syn sam - we współpracy z innym dorosłym - rozwiązał sytuacje. Ma sukces. ja tez, bo chyba najtrudniejsze w wychowywaniu jest powstrzymywanie się.

      Konsekwentnie staram sie nie dzwonić do wychowawców.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka