Dodaj do ulubionych

Co Wy na to?

31.10.12, 09:00
Dziecko czyta w na lekcji jakies zadanie i odpowiada na nie. Odpowiada źle ( a zaznaczone ma dobrze- jeżeli ma to jakies znaczenie). Pani mówi do klasy: "Można sie śmiać" i większość klasy wybucha gromkim śmiechem. Dodam, że jest to uczeń z tych słabszych( jeżeli ma to jakies znaczenie). Klasa 3 SP.
Obserwuj wątek
    • robitussin Re: Co Wy na to? 31.10.12, 09:17
      iin-ess napisała:

      > Dziecko czyta w na lekcji jakies zadanie i odpowiada na nie. Odpowiada źle ( a
      > zaznaczone ma dobrze- jeżeli ma to jakies znaczenie). Pani mówi do klasy: "Możn
      > a sie śmiać" i większość klasy wybucha gromkim śmiechem. Dodam, że jest to ucze
      > ń z tych słabszych( jeżeli ma to jakies znaczenie). Klasa 3 SP.

      Pani nadaje się do odstrzału uncertain
      Nie ma to jak zachęta i oficjalne przyzwolenie na mobbing.
      Niezależnie czy to dotyczyłoby mojego dziecka czy jego kolegi z klasy, to poszłabym do kobiety i porozmawiała z nią. Gdyby nie widziała w tym niczego złego, to poszłabym do dyrektorki, a na rozmowę zaprosiła szkolnego pedagoga.
      Ja wiem, że sytuacja zabawna i pewnie każdy w duchu parsknąłby śmiechem, ale to jest szkoła i małe dzieci. Nie może być tu miejsca na tego typu zachowania.
      • oliwija Re: Co Wy na to? 31.10.12, 09:24
        pani chyba cos wypila tego dnia.

        cóż tacy tez sie zdarzaja.
        • jakw Re: Co Wy na to? 01.11.12, 08:14
          oliwija napisała:

          > pani chyba cos wypila tego dnia.
          >
          > cóż tacy tez sie zdarzaja.
          Ale niekoniecznie muszą pracować w szkole.
      • yula Re: Co Wy na to? 31.10.12, 09:24
        A co w tym śmiesznego? Może mam spaczone poczucie humoru ale rzadko bawiły mnie złe odpowiedzi innych, no chyba że coś w stylu "ryby zakładają gniazda w koronach drzew".
        Pani pomyliła sie z powołaniem i tyle.
        • iin-ess Re: Co Wy na to? 31.10.12, 09:40
          no własnie. I niestety to nie pierwsza "taka akcja" "naszej Pani", kazała juz się śmiec klasie z chłopca, kóry niepoprawnie sie wyraża( jest to chlopiec ze wsi, któr nie ma zbytnio wyksztalconej rodziny- delikatnie to ujmując). Kazała się smieć klasie za kazdym raem kiedy ten nieprawidlowo powie. Jednemu raz bo brał palce do ust, kazała przynieść spoczek i zaczepilila mu na szyji i kazała się klasie śmiać. MOje dziecko jest zakażdym razem obużone tymi sytauacjami i tym razem też( dzisiaj mi o tym opowiedziała i mowiła, że ona sie nie smiała). I teraz tak. Ja nieinterweniuję jak sytuacja nie dotyczy i nie krzywdzi mojego dziecka, każdy ma swoich rodziców, tak? A jest wystarczająco sytuacji w których interweniuję, które w sposób bepośredni lub pośredni dotykają moje dziecko- to zawsze tylko ja, nawet jeśli rzezcz dotyczy też innych dzieci lub calej klasy. Ale jezeli jakas mama by mnie poprosiła, udzieliłabym jej wparcia. Z drugiej strony krew mni zalewa i nóż w kieszeni otwiera, ze moje dziecko jest świadkiem takij sytuacji i ze jakies dziecko jest w ten sposób krzwydzone. I kto uczy w tych szkołach? Przeciez taki nauczyciel, szczególnie w tych mlodszych klasach jest bardzo wązny dla tych dzieci, on poza rodzicemi ich kszatltuje na cale zycie. To jest nauczciel, pedagog, wychowaca? Przeciez on te dzieci jeszcze bardziej dołuje , sresuje i zniechęca. Bedą sie bały odpowiedac przezd klasą i jeszcze bardziej bedą sie myliły. Dlatego napisałam, że zanaczone miał, bo może jak sobie sam robi po cichu, robi dobrze, a jak ma odpwiedziec przed klasa to z nerwów robi błędy..
          • anaj75 Re: Co Wy na to? 31.10.12, 10:53
            Masz rację, że córka będąc obserwatorem krzywdzenia innych, sama także jest krzywdzona.
            Moim zdaniem nadaje się to na zebranie się rodziców i skargę .
          • pade Re: Co Wy na to? 31.10.12, 12:00
            Ale ta sytuacja dotyczy Twojego dziecka, tylko pośrednio.
            Jest manipulowana przez osobę dorosłą i uczona złych wzorców postępowania.
            Nauczycielka krzywdzi również Twoje dziecko, bo przebywa ono w klasie, gdzie stosuje sie psychiczną przemoc.
            Poszłabym z tym do dyrekcji, z konkretnymi przykładami.
            To straszne, co robi ta nauczycielka...
    • grave_digger Re: Co Wy na to? 31.10.12, 09:47
      gdyby to było moje dziecko, poszłabym porozmawiać z wychowawczynią przy najbliższej okazji, czyli zaraz na następny dzień.
      straszne.
      • iin-ess Re: Co Wy na to? 31.10.12, 09:53
        a gdyby nie twoje?
    • anula56 Re: Co Wy na to? 31.10.12, 10:02
      A ja bym poszła porozmawiać, nawet jeżeli bezpośrednio nie dotyczy to mojego dziecka - tylko z pewnością trzeba umieć taka rozmowę przeprowadzić. Jeżeli nie będzie poprawy, następna rozmowa z dyrekcją. Nauczycielka swoim postępowaniem wpływa na cała klasę.
    • mamusia1999 Re: Co Wy na to? 31.10.12, 10:06
      to jest material na pisemna skarge do dyrekcji i postepowanie dyscyplinarne wobec "pani". jesli dyrekcja oleje to do kuratorium. publiczne ponizanie podlega pod paragrafy o ochronie praw czlowieka i to nie jest bagatelka.
    • monikaa13 Re: Co Wy na to? 31.10.12, 10:21
      Ja jestem nauczycielem ale w klasach starszych. Nie mam dużego doświadczenia i przyznaję, że często mam problemy w klasie. Raz zdarzyła mi się taka sytuacja.

      Klasa IV dzieciaki podbiegają na przerwie do mnie i wrzeszczą jeden przez drugiego "Pani czy my jesteśmy najgorszą klasą w szkole?" Mówią to z uśmiechem, ja traktuje to jako luźne pytanie i odpowiadam "tak" i uśmiecham się życzliwie. Jestem miłą osobą z natury, nikogo nie wyśmiewam, nie obrażam.

      Na drugi dzień miałam już na głowie wychowawcę tej klasy z wielką awanturą co ja powiedziałam, że to są małe dzieci, że tak nie wolno itp.

      Ok. zrozumiałam, źle zrobiłam. Wtedy nie pomyślałam. Pierwszy raz uczyłam tak małe dzieci.

      Jaki z tego wniosek. Zwracać pani uwagę. Jeżeli to nie pomoże do pedagoga, dyrekcji, niestety. Smianie się z ucznia danej klasy za przyzwoleniem nauczyciela to chore. Reagować!!!
      • iin-ess Re: Co Wy na to? 31.10.12, 10:34
        to nie tylko za przwoleniem. Ona im każe.
    • 0dziecko Re: Co Wy na to? 31.10.12, 10:39
      to jest niedopuszczalne
      i nie istotne jest, czy sytuacja dotyczy dziecka czy dorosłego
      nie chce myslec jak to wpłynie na dziecko mobbingowane
      ale pozostałe dzieci na patrzą na tą chorą sytuację i obserwują "że tak można, że jest na to przyzwolenie", a później w życiu albo same tak robią albo zgadzaja sie na traktowanie tak swojej osoby (bo przecież Pani jest dorosła i pewnie dobrze robiła)
      a trzeba zaznaczyć, że nie wszystkie dzieci opowiedzą o tym w domu i nie każdy rodzic wytłumaczy
      więc nie jest to tylko sprawa rodziców tego dziecka, również w intersie pozostałych rodziców leży aby ich dzieci nie wychowywały sie wśród psychopatów
      • verdana Re: Co Wy na to? 31.10.12, 10:47
        Natychmiast poszłabym do dyrektorki, opisała wszystkie sytuacje i poprosiła o szybką i skuteczną interwencję. Gdyby syuacja się powtórzyła złożyłabym pisemną skargę do dyrekcji i do kuratorium. Oprócz tego zaiadomiłabym pozostałych rodziców o metodach wychowawczych pani.
        Pani, tak naprawdę, powinna byc zwolniona dyscyplinarnie, tak jakby była, gdyby biła dzieci. Pani znęca sie nad dziećmi, to co robi jest klasyczną przemocą psychiczną.
        Własnemu dziecku nalezy uświadomić, ze to , co pani robi jest złe, ze nie powinien absolutnie wykonywać tego typu poleceń, ma prawo wstać i powiedzieć głośno, ze tak nie wolno - a Ty będziesz go bronić w razie czego.
        • iin-ess Re: Co Wy na to? 31.10.12, 10:58
          verdana napisała:

          >> Własnemu dziecku nalezy uświadomić, ze to , co pani robi jest złe, ze nie powin
          > ien absolutnie wykonywać tego typu poleceń, ma prawo wstać i powiedzieć głośno,
          > ze tak nie wolno - a Ty będziesz go bronić w razie czego.

          To to ona wie. Tylko dwie osby sie nie smieły. Moja i jeszcze jedna dziewczynka i moje 8-letnie dziecko opowiedzialo mi to dzisiaj z żalem i zażenowaniem. Juz przy wcześniejszych sytuacjach jej to tłumaczyłam.
          • jakw Re: Co Wy na to? 01.11.12, 08:12
            Nie wahaj się przed robieniem dymu. Ja zdecydowanie wolałabym wiedzieć o takich sytuacjach nawet gdyby moje osobiste dziecię mi o czymś takim nie powiedziało i śmiało się wraz z innymi. A starszej córce, zwłaszcza po samobójstwie 14-latki z Gdańska, mówiłam kilkakrotnie, że ma mi powiedzieć, jeśli koledzy lub nauczyciel dręczą jakiegoś ucznia - nawet jeśli jest to najbardziej nielubiany przez nią kolega czy koleżanka.
    • iin-ess żeby było "śmieszniej" 31.10.12, 11:13
      to jest tekst ze strony int. naszej szkoły pod napisem: " Misja szkoły":

      Stwarzamy warunki do wszechstronnego rozwoju ucznia, wspieramy jego indywidualny rozwój, dzięki czemu uczeń nabywa wiedzę i umiejętności niezbędne do powodzenia w dalszej edukacji. Wychowujemy człowieka kulturalnego, odpowiedzialnego, aktywnego, twórczego, wrażliwego, otwartego na potrzeby innych, mającego poczucie więzi ze swoją miejscowością, regionem i ojczyzną. Zapewniamy równe szanse rozwoju wszystkim uczniom. Uczniowie i nauczyciele współtworzą środowisko przekonane o wartości każdego człowieka. Utrzymujemy więzi ze środowiskiem i stajemy się ośrodkiem realizacji potrzeb kulturowych. Całokształt pracy szkoły opiera się na partnerskim współdziałaniu z rodzicami, uczniami i środowiskiem lokalnym.
      • kanga_roo Re: żeby było "śmieszniej" 31.10.12, 11:28
        ja uważam, że pani krzywdzi wszystkie dzieci, nie tylko to, z którego drwią. poszłabym do dyrektora, od razu. opowiedziała, jak wygląda sytuacja.
        btw, kiedyś zdarzyło mi się zwrócić uwagę nauczycielce, która czepiała się mnie przy moim dziecku - uznałam, że wpędza dziecko w poczucie winy za coś, na co nie ma ono wpływu. wręcz sama powiedziałam pani, że jeśli ma problem, to do dyrektorki. poszła, wkurzona. nie było mnie przy rozmowie, ale od tego czasu pani jest słodka jak miód sztuczny i poprawna do bólu. a sprawa była duuużo mniejszego kalibru.
    • stypkaa Re: Co Wy na to? 31.10.12, 12:31
      Generalnie to dziewczyny już napisały wszystko. Jestem najbliższa zdaniu Verdany.
      Nie rozumiem tylko jednego: to jest 3 klasa. Czy to jest nowa Pani? Czy jest ich wychowawcą od 1 klasy? Czy ona tak już 3 rok postępuje i Wy nic z tym jeszcze nie zrobiliście?
      • fogito Re: Co Wy na to? 31.10.12, 13:34
        Dokładanie? Czy to jest nauczyciel od 3 lat? Jeśli tak, to żal serce ściska. Ta sprawa dotyczy wszystkich dzieci a nie tylko tego wyśmiewanego. Byłabym u dyrekcji następnego dnia po okryciu takiego faktu. Nie ma znaczenia czyje dziecko było wyśmiewane.
    • jakw Re: Co Wy na to? 01.11.12, 08:06
      Ja bym interweniowała u dyrekcji - niezależnie od tego, że sytuacje nie dotyczą bezpośrednio twojego dziecka. Ta sytuacja się powtarza - i na dokładkę sytuację generuje osoba powołana do zapobiegania generowaniu takich sytuacji.
    • morekac Re: Co Wy na to? 01.11.12, 08:29
      Nauczycielka wręcz ma obowiązek zapobiegać takim sytuacjom, a nie jeszcze zachęcać dzieci do mobbingu. Skandaliczne po prostu.
    • anetchen2306 Re: Co Wy na to? 01.11.12, 13:27
      Beznadziejne zachowanie nauczyciela ... kazdy inny komentarz wydaje mi sie zbedny.
      • iin-ess Re: Co Wy na to? 07.01.13, 09:58
        Rodzice przeniesli dziecko do innej szkoły i zlozyli skargę do kuratorium. P dyrektor i nauczycielka chca zatuszowac sprawę, z tamtych rodziców zrobic wariatów. Poprosiły zaufanych rodziców, aby napisali opinie o nauczycielce do kuratorium. Znalazłam się w tej grupie niestety zawiodlam pania nauczycielkę i powiedzialam, że nie poprę jej bo wiem, że to co jest napisane w skardze jest prawdą. I juz nagle nikt mojej opinii nie potrzebuje... Inni rodzice niestety nie mają odwagi powiedziec prawdy.
        • iin-ess jest ciąg dalszy post wyżej n/t 07.01.13, 09:59
        • morekac Re: Co Wy na to? 07.01.13, 10:49
          Opinię nadal możesz napisać...
        • wrzesniowamama07 Re: Co Wy na to? 07.01.13, 11:35
          Napisałabym opinię zgodną z prawdą. Nauczycielka powinna wylecieć ze szkoły z "wilczym biletem". To przemoc w czystej postaci i demoralizacja dzieci.

          • iin-ess Re: Co Wy na to? 07.01.13, 16:51
            Nauczycielka się wszystkiego wypiera, ja jestem wrogiem publicznym numer jeden. 3 z czerech( ja miałam byc ta czwarta) zaufanych- jak mówi "pani" mamusiek obsrały się po pachy, że sa takie zaufane i jeżdżą własnymi samochodami i podtykaja innym rodzicom do podpisu swoje kłamstwa. Dzieci już tez wyszkolily co mają mówić.
            To, że kazała się smiać dzieciom z innych dzieci to jeszcze nie wszystko. Chłopiec bujał się na krzesle to przywiązała mu nogi do krzesła gumą i kazła się klasie smieć z niego, tym co obgryzali paznokcie i barli palce do ust, zawiszała na szyji smoczek i groziła, że wyjdzie tak na przerwę. w rozmowie ze mna przyznała się tylko, że raz połozyła smoczek na ławce ucznia.
            nauczycielka powiedziala mi ze jest zaskoczona i jest jej przykro, bo wskazała mnie jako zaufana mame, była pani moja prawą ręka jest pani w RR i tak dalej. no wlaśnie na spotkanie z dyrektorką zostały zaproszone tylko zaufane mamy.
            Powiedzcie, dlaczego ludzie sa tacy durni i pochwalaja takie rzeczy? Gdzie w realu sa te sprawiedliwe i zawsze walczace emamy? czego ci ludzie ucza swojej dzieci?
            • jematkajakichmalo Re: Co Wy na to? 07.01.13, 17:21
              To Ty zbierz tw "niezaufane", niech powiedza co jest prawda a co nie i napisza skarge razem z Toba. Jaka jest szansa na to, zeby corka miala w plecaku dyktafon itp?
              • morekac Re: Co Wy na to? 07.01.13, 17:31
                Nie mieszałabym dziecka do tego, naprawdę.
                • morekac Re: Co Wy na to? 07.01.13, 17:33
                  W sensie zbierania haków na panią.
              • iin-ess Re: Co Wy na to? 07.01.13, 17:35
                ja nie będę jeździć po ludziach i ich nagabywać. Zresztą one już objechały chyba wszystkich. Ja jestem tylko świadkiem zreszta nie poszkodowanym i tak juz duzo zrobiłam wyłamując się jako jedna i powiedziałam prawdę.
                • kkokos Re: Co Wy na to? 07.01.13, 17:41
                  iin-ess napisała:

                  > ja nie będę jeździć po ludziach i ich nagabywać.

                  no to jak nie chcesz robić nic - bo nie zrobiłaś nic poza odmową podpisania, czyli pokazaniem, ze nie jesteś zaufana - to nic się nie zmieni. czego oczekujesz? że forum coś zrobi w tej sprawie zamiast ciebie?
                  • iin-ess Re: Co Wy na to? 07.01.13, 17:45
                    nie. rozmawialam z nauczycielka z naiwną nadzieją, że będzie miała na tyle przyzwoitości, żeby sama się przyznać. Niestety się pomysliłam i jutro idę do dyrekcji złóyc swoją opinię w tej sprawie. No ale pewnie można na forum się na kims powyżywać, byc tami madrym i odważnym. A poźniej jak pokazuje prawdziwe zycie tylko ja poparłam tych rodziców narażając tym swoje dziecko i siebie na duże nieprzyjemności i niewątpliwie konsekwencje
                    • kkokos Re: Co Wy na to? 07.01.13, 18:00
                      nie wyżywam się na tobie i doskonale wiem, że niektórzy nie odezwaliby się nawet w obronie własnego dziecka, a co dopiero cudzego.
                      jednak słowo "nagabywać" sugeruje, że próby rozmowy z innymi rodzicami uważasz za coś poniżej ciebie? nie na miejscu? tymczasem przecież łatwiej - i zapewne lepiej dla wszystkich - gdyby nie była to twoja samotna krucjata.
            • mal_kontentka Re: Co Wy na to? 07.01.13, 17:38
              ludzie boją się, że dziecko będzie mieć przewalone w starszych klasach
              mało jest rodziców, którzy nie boją sie postawić nauczycielowi (bo wychowani są tak, że nauczyciel ma zawsze rację a jeśli nie ma, to i tak ma tę rację)
            • scher Nie mam zaufania 07.01.13, 18:10
              do postów ludzi, którzy tak kaleczą pisany język polski.
              Bałagan w piśmie - bałagan w głowie.

              Ja rozumiem, że w Internecie jest większa swoboda wypowiedzi, ale na miłość Boską, jak można uporczywie pisać "śmieć" w znaczeniu "śmiać"?
              • iin-ess Re: Nie mam zaufania 07.01.13, 18:15
                Mam zepsutą klawiaturę, a nie ma czasu na ciągłe poprawianie, skoro nie ma to, w tej sytuacji, większego znaczenia. Znaczenie ma treść.
              • kamire12 Re: Nie mam zaufania 08.01.13, 12:55
                a jak można obrażać wiszących używając imienia Boga nadaremnie?
                Tak mi się skojarzyło w związku z Twoją wypowiedzią.
                Sama kogoś poprawiasz, a nie jesteś w porządku....
                • mnb0 Re: Nie mam zaufania 08.01.13, 13:25
                  > a jak można obrażać wiszących
                  Jakich znowu wiszących?
                • scher Re: Nie mam zaufania 08.01.13, 16:45
                  kamire12 napisała:

                  > a jak można obrażać wiszących używając imienia Boga nadaremnie?

                  Jakoś teologicznie jesteś w stanie mi ten grzech wykazać?
    • kanna Re: Co Wy na to? 08.01.13, 15:26
      Piszesz o przemocy emocjonalnej, która odbywa się w klasie za przyzwoleniem (nawet zachętą) pani. Problem z przemocą jest taki, że lub eskalować.
      Moja obawa: za chwile dzieci nie będą sobie dokopywać tylko zachowaniem, ale tez słowami i nogami.
      Jesli sytuacja nawet nie dotyka bezpośrednio Twojego dziecka, to zaraz dotknie.

      Opisz sytuację i zanieś pismo do dyrekcji. Weź potwierdzanie. Porusz sprawę na zebraniu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka