Dodaj do ulubionych

Mały niszczyciel

29.11.13, 16:10
moje dziecko to destroyer. Mamy grudzień, a ja chyba kupię drugą wyprawkę. 3 pudełka zgubionych lub zniszczonych kredek (rzucaliśmy się nimi), zgubione buty na przebranie (nie wiem, gdzie dałem), podarty ręcznik kąpielowy (ciągliśmy za rogi), nowa książka do angielskiego (w starą wylało się źle zakręcone picie), wszycie zamka do kurtki 50 zł, bo się młodzianowi nie chciało zjechać zamkiem na dół, tylko rozerwał...
Zrezygnowałam z kupowania porządnych ubrań na rzecz lumpeksu, bo wszystko jest wiecznie uwalone, utytłane, powyciągane, wymazane atramentem bądź farbami. Psycholog radzi, żeby zniszczone rzeczy syn odkupywał z własnego kieszonkowego, co z tego jak już jest na minusie.
Dziś dobiły mnie okulary. Poprzednią parę w marcu zostawił gdzieś w krzakach i nie odnalazł, a teraz nową (kupioną we wrześniu) nadepnął...do śmietnika się nadają. Nie mam kasy, żeby kupić nowe. Nie chodzi o to, że kupuję mu ray bany czy koko szanele, ale żeby okulary jako tako wyglądały i przy jego wadzie wzroku nie były grubości denek od butelki trzeba lekką ręką dać 500-700 zł. Żeby kupić 3 parę w tym roku muszę albo wziąć pożyczkę, albo ruszyć zapas na wózek dla małej. Serio kusi mnie, żeby sprawić Młodemu właśnie takie najprostsze, najgrubsze ala jan suzin, oczywiście tego nie zrobię.....ale mi się płakać chce.
Pokazuję w domu: okulary do pudełeczka, książki w takiej kolejności, nie ciągniemy za zamek od kurtki, bo się urwie. Ale nic z tej nauki nie wynosi.
Obserwuj wątek
    • komyszka Re: Mały niszczyciel 29.11.13, 16:38
      a syn jest "zaburzony"? czy w szeroko obecnie propagowanej "normie- bo to taki wiek jest"?
      jesli wersja pierwsza- cóż, tłumaczyć, wdrażać, korygować, kochać, pozwalać ponosić konsekwencje lżejszego kalibru owego "niszczycielstwa", nie nadwyrężac sie finansowo jesli nie wymaga tego absolutnie stan zdrowia (mysle tu o osprzęcie typu okulary, aparaty etc.)
      jesli zas wersja druga- cóż. twój watek to kolejny z serii- "dziecko zapominalskie, niszczyciel, nieogarnięte itp. i zapewne przeczytasz za pare chwil, ze to absolutny standard i posypia sie jakże liczne przykłady na potwierdzenie. okresliłabym dosadnie co mysle o takim podejściu, ale sie powstrzymam- na raziesmile. napisze za to tak: od dawna pracuje z dziećmi i na palcach jednej reki mogłabym policzyć te, które notorycznie i na opisywaną na forum skalę wszystko gubiły, niszczyły, zapominały. nie, to nie jest norma, to nie jest standard. to albo współwystepujace z innym zaburzenie, albo błędy wychowawcze. co jest w waszym przypadku- musisz ocenic sama bądź z kompetentna pomocą. dla dobra dziecka i jego otoczenie- bo to co dziecko serwuje sobie i innym to mały horror.
      p.s. okulary jednak kupiłabym tym razem tanie. bez wzgledu na to, co jest z dzieckiem.
      • marcin.slawski Re: Mały niszczyciel 29.11.13, 18:06
        Cytatjeśli zaś wersja druga- cóż. twój watek to kolejny z serii- "dziecko zapominalskie, niszczyciel, nieogarnięte itp. i zapewne przeczytasz za parę chwil, ze to absolutny standard i posypia sie jakże liczne przykłady na potwierdzenie. Określiłabym dosadnie co myślę o takim podejściu, ale się powstrzymam- na razie

        Szkoda prądu "komyszka" uncertain Popieram Twoje zdanie na opisany temat.
    • sion2 Re: Mały niszczyciel 29.11.13, 18:26
      Jest zasadniczna róznica między notorycznym gubieniem (roztargnienie jest do pewnego stopnia norma w tym wieku) a notorycznym niszczeniem i to cennych rzeczy!
      Jeśli twoje dziecko nie jest zaburzone w inny sposób, serio podjęłabym stanowcze kroki. Zdecydowane ponoszenie dotkliwych konsekwencji swojego postepowania. I nie nazywania tego karą bo konsekwencja to nie kara i zemsta rodzica! Jesli ktos wychodzi na mróz z gołą głowa to w konsekwencji sie przeziebia a nie "za karę" się przeziębia.
      Jeśli dziecko niszczy kredki poprzez rzucanie sie nimi z kolegami, nie dostaje kolejnych kredek przez tydzien czy dwa i dostaje w konsekwencji złe oceny za brak pracy domowej bo przeciez na tym etapie kolorowac wiecznie trzeba.
      Zniszczone okulary - ale zdecydowanie nie wyrabiaj dziecku drogich. NIech odczuje na własnej skórze jak wygodnie nosi sie tansze i jak ładnie wygladaja.
      Mniej gderaj i mniej tłumacz a wiecej działaj, wymagaj. Teraz jest tak że to ty ponosisz konsekwencje działania dziecka, finansowe. NIech on tez jakies poniesie.
      Oczywiscie nalezy umiec odróżnic sytuacje kiedy dziecko zniszczy cos na skutek niewiedzy czy nieswiadomosci od sytuacji które z pewnoscia swiadczą o złej woli jak rzucanie kredkami.
      • marcin.slawski Re: Mały niszczyciel 29.11.13, 18:44
        CytatI nie nazywania tego karą bo konsekwencja to nie kara i zemsta rodzica! Jesli ktos wychodzi na mróz z gołą głowa to w konsekwencji sie przeziebia a nie "za karę" się przeziębia.
        Niestety spora liczba ludzi tego nie rozróżnia, a raczej wykorzystuje to w sposób, który w danej sytuacji im pasuje uncertain
      • ewa_mama_jasia Re: Mały niszczyciel 29.11.13, 18:47
        Z tym brakiem kredek to nie tak do końca. Dziecko dostanie uwagę, jedynkę i co z tego, jak kiedyś musi te lekcje odrobić i tak? Więc te kredki trzeba będzie kupić, żeby odrobiło lekcje. Więc i tak to rąbnie rodzica po kieszeni. Szczególnie, jeśli dziecko w tym wieku nie dostaje jeszcze kieszonkowego.
        Ja też mam niszczyciela, choć nie na taką skalę. Ksiązki i zeszyty mają ośle rogi, dzienniczek (w twardej okładce) "się rozleciał", gumki, ołówki i linijki - od początku roku już ze trzy razy zgubił. Tłumaczę już trzeci rok, wspólnie temperujemy kredki, kompletujemy zawartość piórnika. Tłumacze, co i jak się w tornistrze układa, żeby nie było oślich rogów, żeby linijki i kredki były łatwo dostępne. To nie , piórnik zawsze otwarty, kredki luzem po tornistrze. Czasami pogryzie rąbek koszulki, ołówki i kredki czasami też. Gdyby to było w starszej klasie, kazałabym odkupić z kieszonkowego. Ale młody nie dostaje jeszcze kieszonkowego, czym mam mu zagrozić? Że nie pojedzie na kolonie? I potem mieć problem z zapewnieniem części wakacji? Urlopu mi przecież nie wydłużą z racji kary syna . Szczególnie, ze kolonie i zimowiska, na które jeździ, fajne są i szkoda by mi było go nie posłac.
        • marcin.slawski Re: Mały niszczyciel 29.11.13, 19:16
          Pani Ewo. Jasiek jako "niszczyciel" jest znacznie powyżej normy (w stronę korzystną). Jego zguby, zniszczenia można przypisać etapowi rozwoju, itp. Jasiek nie ma w nosie, że coś zgubił czy zepsuł. Jak zostawi np. kurtkę, to nie powie: "Nie będę szukał. Mama kupi nową". Przejmuje się nawet, gdy to kolega coś zgubi. Mimo, że jest dzieckiem doskonale widzi różnicę pomiędzy konsekwencją a karą ( a ma ogromne poczucie sprawiedliwości).

          Irytujące jest jednak zganianie niektórych forumowiczów, że "to taki wiek...", gdy dziecko ma zupełnie w nosie czy zostawił, zniszczył, itp. Buty (zapiaszczone) na kolonii, które nie mają właściciela w ostatnim dniu: to nie moje ! ( a gdy rodzic potwierdzi, że to jego, potrafi kląć na rodzica). Dziecko zgubi pieniądze i nie ma zamiaru szukać - Mama wyśle. Dla niektórych rodziców to synonim zamożności sad
          Znam wielu bardzo bogatych ludzi, których dzieci szanują zarówno rodziców jak i mają poczucie wartości (nie materialnej) i odpowiedzialności.

          Założycielka posta ma duży problem, ale pyta, szuka odpowiedzi, a mogłaby uznać: taki wiek...
          • ewa_mama_jasia Re: Mały niszczyciel 29.11.13, 19:49
            Dzięki smile Ale fakt, ze trzeci rok walczę z zamykaniem piórnika, temperowaniem kredek, oślimi uszami. I trzeci rok przegrywam smile
            Nie zganiam na wiek. Jasiek jest mądry, mocno ogarnięty wiedzowo, ma różne fajne zainteresowania. Tak to wygląda, jakby te wszystkie rzeczy były poniżej poziomu jego zainteresowania, niewarte wspomnienia smile
            Na przykład piórnik w zeszłym roku był barykadą powstańczą, upstrzony kotwiczkami Polski Podziemnej i flagami biało - czerwonymi. Z kolegą z ławki odgrywali najpierw Kamienie na szaniec, a potem sceny z powstania.
            No i nie wiem, gniewać się za zniszczony piórnik, czy chwalić pomysł smile
            • marcin.slawski Re: Mały niszczyciel 29.11.13, 20:12
              CytatNa przykład piórnik w zeszłym roku był barykadą powstańczą, upstrzony kotwiczkami Polski Podziemnej i flagami biało - czerwonymi. Z kolegą z ławki odgrywali najpierw Kamienie na szaniec, a potem sceny z powstania.
              Cały Jasiek wink
              Sam dołożyłbym mu jeszcze artylerię z flamastrów smile
        • sion2 Re: Mały niszczyciel 29.11.13, 19:28
          Ale ja nie napisałam żeby nie dostał wiecej kredek ale żeby nie dostał kolejnych od razu. Owszem bedzie miał nieodrobione lekcje które bedzie musiał uzupełnic, zrozumie że mu się nie opłaca aż tak nonszalancko postepować z przyborami.
          Ja nie mam dzieci ale opiekuje sie dziecmi i to z rodziny patologicznej, gdzie kompletnie nikt ich nie wychowuje. Widzę jak na razie po 10-latku że poki co autorytet mam i nie za pomoca krzyku czy gniewu ale prostego wyjasnienia konsekwencji postepowania. Oraz dotrzymywania słowa. Przykładowo - dostałam na niego ciuchy. Załozył bluze, uzywana ale w dobrym stanie. Przychodzi za tydzien a na rekawach dziurki jakby ktos nozyczkami wycial. Matka mowi ze dawał reke do zabawy szczeniakowi i pies pogryzł. Dziur bylo wiele, nie jedna wiec musial widziec ze pies szarpie material a mimo tego dawal mu nadal. Powiedzialam spokojnie jak aniol że wobec tego daję mu inna bluze, te podartą zszyję ale pierwszy i ostatni raz, a jesli pojawia sie na nowej takie same dziury, nie dostanie wiecej ode mnie żadnego ładnego ciucha ponieważ nie widzę sensu dawania mu ich po to aby słuzyły psu na rozszarpanie. Podziałało natychmiast.
          Tak samo napotykam różne inne problemy i naganne zachowanie i jesli nie robie kazania, nie gderam, nie unosze sie gniewem (a mogłabym bo moje relacje z tym dzieckiem sa duzo bliższe niz nauczyciel-uczen) ale krótko wyjasniam ze nie mogę zrobic/dac mu/zalatwic mu czegos tam ponieważ widzę że nie jest odpowiednio dojrzały/nie szanuje/nie dotrzymuje slowa - dzieciak przyjmuje i slucha sie.
          Róznica miedzy kara a konsekwencjami postepowania jest dla mnie taka że ta pierwsza często wiąże sie z emocjami rodzica, z chęcia zemsty choc wprost tego rodzic nie powie, że wymierzona kara nie wiąże sie w zaden sposob z przedmiotem złego postepowania np. zniszczyles bluze wiec masz szlaban na tydzien na telewizor. To jest kara i zemsta. Konsekwencje to np. nie kupię ci żadnej nowej bluzy przez najblizszy miesiac, poszukamy czegos razem w szmateksie.
          • ewa_mama_jasia Re: Mały niszczyciel 29.11.13, 19:44
            Dziecko nie Twoje i z rodziny patologicznej to inna para kaloszy. Ono wie, że jeśli nie dostanie od Ciebie, to nie dostanie w ogóle. Dziecko z rodziny normalnej wie, że jeśli zniszczy, matka kupi nowe. Bo do szkoły w czymś trzeba chodzić. I jeśli dziecku matka nie odkupi kredek czy kapci do szkoły, wcześniej zgubionych, to matka będzie wzywana do nauczycielki czy dyrekcji - i będzie poruszony argument o zaniedbywaniu dziecka.
            • morekac Re: Mały niszczyciel 29.11.13, 20:55
              No i co z tego, że będzie? Zawsze można powiedzieć, że to nauczyciele nie pilnują dzieci - bo co to jest, żeby młodociani złoczyńcy rzucali się kredkami i ciągali ręcznik... wink
              Jeszcze nie widziałam,żeby matkę wzywali do szkoły z powodu braku kredek. Uwagi w dzienniczku - owszem, widywałam. Na te i inne tematy. Należy podpisać, że przyjęło się do wiadomości ową straszliwą informację i olać. Niech dziecko składa sobie komplet kredek z tych 3 połamanych zestawów. Coś sobie znajdzie i lekcje może odrobić, bez naszego ganiania do sklepu.
              • morekac Re: Mały niszczyciel 29.11.13, 20:59
                I jeszcze jedno: do szkoły zawsze można posłać tatusia. Oni z reguły nie dają się wrabiać w dyskusję, że dziecko zaniedbane, bo kredek nie ma albo czystych spodni albo inne podobne bzdety. W poczucie winy z najdurniejszych powodów dają się wrabiać głównie mamusie...
                • ewa_mama_jasia Re: Mały niszczyciel 30.11.13, 11:11
                  Tatusia do szkoły nie posle, bo faktycznie nie dałby się wrobić w poczucie winy. Tylko potem pozostałoby mi zmienić dziecku szkołę. Szkoła prywatna, dobra, zależy mi.
                  A to nawet nie chodzi o poczucie winy, tylko o poczucie zmarnowanego czasu. Bez kredek, kleju czy nożyczek dziecko nie jest w stanie uczestniczyć w lekcjach. Bo albo siedzi bezczynnie, patrząc co robią inni i się nudzi, albo pozycza po kolei od innych dzieci, dezorganizując w tym momencie pracę na lekcji. A mnie zależy, żeby wyniosło z lekcji maksimum tego, co może.
                  • morekac Re: Mały niszczyciel 30.11.13, 12:04
                    Cóż, jednak w ten sposób dziecko nie ponosi najmniejszych konsekwencji swoich poczynań.
                    Nawet nie pozwolisz mu na to, żeby:
                    1.koledzy się na niego wkurzyli
                    2. pani go opieprzyła za niedbalstwo
                    3. w pocie czoła uzupełniał lekcyjne malowanki w czasie wolnym
                    Zdecyduj się więc: albo z lekcji wynosi maksimum wiedzy albo kredek - ale chociaż nie jęczcie, że niedbały i nieodpowiedzialny, bo po prostu robicie wszystko, co można, żeby dzieciaka tego nie nauczyć...
                    Cały czas jest to twój problem, nie dziecka.
                    • ewa_mama_jasia Re: Mały niszczyciel 30.11.13, 12:19
                      Owszem, mój. I dlatego myślę, co zrobić, żeby go zniwelować. Nicnierobienie na lekcjach i nieodrabianie pracy domowej przez 2 tygodnie, aż kupie nowe kredki spowoduje, że potem będzie siedział dniami i nocami. Bo w ciągu lekcji robią dużo a do domu też zadawane jest sporo. Więc już 2 czy 3 dniowe zaległości są nie do nadrobienia w ciągu jednego czy dwóch wieczorow.
                      • olga727 Re: Mały niszczyciel 01.12.13, 11:27
                        ewa_mama_jasia napisała:

                        > Owszem, mój. I dlatego myślę, co zrobić, żeby go zniwelować. Nicnierobienie na
                        > lekcjach i nieodrabianie pracy domowej przez 2 tygodnie, aż kupie nowe kredki s
                        > powoduje, że potem będzie siedział dniami i nocami. Bo w ciągu lekcji robią duż
                        > o a do domu też zadawane jest sporo. Więc już 2 czy 3 dniowe zaległości są nie
                        > do nadrobienia w ciągu jednego czy dwóch wieczorow.

                        Skoro niszczy nowe,to niech używa zniszczonych i nie będzie mieć zaległości. wink
              • jakw Re: Mały niszczyciel 30.11.13, 00:30
                morekac napisała:

                > No i co z tego, że będzie? Zawsze można powiedzieć, że to nauczyciele nie pilnu
                > ją dzieci - bo co to jest, żeby młodociani złoczyńcy rzucali się kredkami i cią
                > gali ręcznik... wink
                A pani na to: "A bo państwo nie chcecie chodzić jako opieka na basen"
              • ewa_mama_jasia Re: Mały niszczyciel 30.11.13, 11:09
                To nie jest takie proste smile Mnie wzywali do szkoły nie tylko z powodu kredek, ale też smile Brak kredek, kleju, nożyczek, nie do końca czasami odrobione lekcje z dnia na dzień. Brak kredek, nożyczek czy kleju podpadał pod nieprzygotowanie ucznia do lekcji. I nie miało znaczenia, że dziecko wszystkie nie do końca odrobione lekcje nadrabiało z nawiązką w weekend. Podpadło pod zaniedbywanie dziecka przez rodziców. Bo w pierwszej klasie rodzic powinien dopilnować, żeby dziecko było przygotowane do szkoły.
                Z wielkim trudem nauczycielka przyjęła do wiadomości, że to nie do końca przygotowanie do lekcji spowodowane jest codzienną rehabilitacją przez 6 tygodni.
                • olena.s Re: Mały niszczyciel 30.11.13, 14:20
                  No i wyjaśniłabym podówczas (a moze i wczesniej posłała nauczycielce liścik lub emial), że dziecko nie ma kredek (bo rzucało się z kolegami) nożyczek (bo zgubiło) i klaeju(bo wysmarowało nim w ramach dowcipu krzesło). I że brak wyżej wymienionych jest konsekwencją, która ma przynieść błogosławione owoce wychowawcze.
                  • ewa_mama_jasia Re: Mały niszczyciel 01.12.13, 10:16
                    Słuchaj, zrobiłabym to od razu. Gdyby nie fakt, jak to już wcześniej pisałam, że tych prac klasowych i domowych przy użyciu kredek/kleju/gumki i nożyczek robią zatrzęsienie. Po tygodniu takiej kary robiłby ze 2 tygodnie wieczorami - bo przecież bieżące też musiałby odrabiać.
            • sion2 Re: Mały niszczyciel 30.11.13, 16:35
              Zapewniam cię że obojetne czy wobec dzieci cudzych czy z rodziny metody działania są takie same i takie same odnoszą skutki. Jestes chyba pierwsza osoba która krytykuje konsekwencje w wychowywaniu. Wobec mnie rodzice tez stosowali konsekwencje a nie typowe kary jakie sa wymierzane w wiekszosci domów. I nigdy nie mieli pretensji o cos zniszczonego niechcacy, z dzieciecej niezdarnosci czy niewiedzy np. kiedys wsadzilam brudna szklanke w druga brudna szklanke w zlewie co spowodowalo po jakims czasie pęknienie tej drugiej. Do dzis pamietam jak mama mnie woła do kuchni żeby pokazac mi co sie stało a tata mówi do niej półgłosem "tylko nie krzycz bo mogła nie wiedzieć że tak sie stanie".
              Dziecko którym sie opiekuję (nie jedyne i nie pierwsze) tez probowalo najpierw czy jestem słowna. Samo sobie wykalkulowało ze bardziej mu sie oplaca chodzic w bluzie modnej i niepodartej niz w jakiejs spranej starej. Nie ma znaczenia kto te ciuchy daje czy ja czy matka. Granice stawia ta osoba która dysponuje dobrami. Jak matka kupuje to matka wymaga, jak wychowawca/nauczyciel to do niego nalezy wyznaczanie granic i konsekwencji.
              W przypadku dziecka notorycznie cos niszczacego/gubiacego nalezy po prostu poinformowac wychowawczynię że jest taki a nie inny problem i że jesli dziecko przyjdzie pare razy bez kredek lub w brudnej bluzie to nie dlatego że jest zaniedbane. NIe znam wychowawcy który by tego nie zrozumiał.
              • ewa_mama_jasia Re: Mały niszczyciel 30.11.13, 16:41
                Nie krytykuję konsekwencji, nie to miałam na myśli.
                • ewa_mama_jasia Re: Mały niszczyciel 30.11.13, 18:10
                  Chodziło mi tylko o to, że dzieci z normalnych rodzin, niebiednych, gdzie nie ma kłopotów zarówno z właściwą opieką jak i z zakupem niezbędnych i zbędnych rzeczy, mają poczucie bezpieczeństwa. Są świadome, że ich potrzeby będą zaspokojone. Dziecko z rodziny patologicznej nie jest tego pewne i łatwiej na nim wymóc posłuszeństwo. A przynajmniej tak mi się wydaje.
    • kanna Re: Mały niszczyciel 29.11.13, 19:01
      wszycie zamka do kurtki 50 z

      Żart? Za tyle to kupię markowa kurtkę na wyprzedaży :p
      • jakw Re: Mały niszczyciel 29.11.13, 20:11
        kanna napisała:

        > wszycie zamka do kurtki 50 z
        >
        > Żart? Za tyle to kupię markowa kurtkę na wyprzedaży :p
        Kupisz w momencie wyprzedaży a niekoniecznie zaraz.
    • morekac Re: Mały niszczyciel 29.11.13, 20:01
      A ja przepraszam, że pytam: a po cholerę mu ciągle nowe kredki (połamanymi świecówkami też się da nieco kolorować) i po co mu cały ręcznik kąpielowy? A suwak wszyłabym mu własnoręcznie - i to byłby największy obciach (przynajmniej w moim wykonaniu smile ). Na okulary się nie rujnuj. Po pierwsze dzieciom w tym wieku wada może się zmienić w bardzo krótkim czasie, po drugie - dziecko w tym wieku i okulary... no cóż... Mało któremu dziecku te okulary przeżywają zbyt długo, dotyczy to nawet całkiem spokojnych dziewczynek.
      Lumpeks wskazany, naprawdę aż tak nad tym nie bolej. To ostatecznie jego problem, że będzie wyglądał jak ostatnia fleja, nie twój, nieprawdaż? Jak znam życie i małych chłopców, to większości nie obchodzi, jak wygląda i czy spodnie nie mają dziury.

      Psyc
      > holog radzi, żeby zniszczone rzeczy syn odkupywał z własnego kieszonkowego, co
      > z tego jak już jest na minusie.
      Rada jest głupia, bo nierealna do wykonania, wręcz demotywująca. I albo mu podwyższysz kieszonkowe (tylko wirtualnie), żeby mieć z czego przeprowadzać windykację albo młody będzie zadłużony do emerytury. Równie dobrze możesz mu nie dawać kieszonkowego - nie zobaczy tego na oczy...
      Ze wszystkich rad dotyczących wstrzymywania kieszonkowego za zguby (w wątku o chłopcu, który gubi) - spodobała mi się jedna: kieszonkowe jest kasowane w bieżącym tygodniu w przypadku zguby, w następnym tygodniu - jeśli strat nie ma - wypłacane jest normalnie. Bo dziecko w każdym tygodniu ma o co się starać i o co walczyć. W przypadku płacenia z kieszonkowego za straty w sprzęcie jedna zguba może zadłużyć dziecko na lata...
      • olga727 Re: Mały niszczyciel 01.12.13, 11:10
        Masz małego "okularnika" w domu,że tak znasz się na wadach wzroku ? Autorka pisała,że chłopak ma silne szkła,a taka wada szybko się nie zredukuje (jeśli w ogóle). Okulary- tak czy siak kupić musi,bo inaczej wada wzroku może się pogłębić. sad
        • morekac Re: Mały niszczyciel 01.12.13, 12:12
          Nie pisałam, że się zredukuje - tylko że prawdopodobnie się zmieni. Pewnie na gorsze, niestety. Moim w tym wieku zmieniałam okulary co pół roku . Z okularami jest zresztą problem, bo dziecko jeszcze nieprzyzwyczajone , wie że ma dbać - więc odkłada w jakieś krzaki czy inne wątpliwe miejsca, żeby się nie stłukły w czasie gry w piłkę (bo zapomniało się pokrowca, albo nie było go gdzie włożyć....) - sama jestem okularnikiem od dziecka, więc wiem. I dzieci też noszą.
          • olga727 Re: Mały niszczyciel 01.12.13, 12:30
            morekac napisała:

            > Nie pisałam, że się zredukuje - tylko że prawdopodobnie się zmieni. Pewnie na g
            > orsze, niestety. Moim w tym wieku zmieniałam okulary co pół roku . Z okularami
            > jest zresztą problem, bo dziecko jeszcze nieprzyzwyczajone , wie że ma dbać - w
            > ięc odkłada w jakieś krzaki czy inne wątpliwe miejsca, żeby się nie stłukły w c
            > zasie gry w piłkę (bo zapomniało się pokrowca, albo nie było go gdzie włożyć...
            > .) - sama jestem okularnikiem od dziecka, więc wiem. I dzieci też noszą.

            Ja też jestem okularnikiem i starsza córka( 9 lat) też (dopiero od ubiegłego roku nosi okulary).Szlag mnie trafia na te fikcyjne badania bilansowe. Jeśli dziecko samo nie pamięta,to rodzic musi wkładać etui na okulary,do plecaka.Córka,zanim zaczęła nosić etui,to okulary kładła na biurku wychowawczyni,ale dzieciaki je brały i sobie "przymierzały". U córki są nikłe szanse,na poprawę wzroku,bo późno wykryta. sad
            • olga727 Re: Mały niszczyciel 01.12.13, 12:31
              wada* oczywiście.
            • jakw Re: Mały niszczyciel 01.12.13, 12:37
              olga727 napisała:

              > U córki są nikłe szanse,na poprawę wzroku,bo późno wykryta. sad
              Nie ma to chyba dużego związku, zwłaszcza jeśli to nie zezowanie. U mojej starszej wada wykryta wcześnie, a okularów czy soczewek to nie pozbędzie się do końca życia.
              • olga727 Re: Mały niszczyciel 01.12.13, 13:09
                Gdyby wada została wykryta wcześniej,to miała spore szanse na zaprzestanie noszenia okularów. Ale teraz to już "po zawodach",do tego ma mikro zeza,niezauważalnego z wierzchu. sad
                • jakw Re: Mały niszczyciel 01.12.13, 14:22
                  olga727 napisała:

                  > Gdyby wada została wykryta wcześniej,to miała spore szanse na zaprzestanie nosz
                  > enia okularów.
                  Moim zdaniem to jakaś ściema. Znasz kogoś kto od dziecka nosił okulary, a potem przestał? Bo ja nie.
                • morekac Re: Mały niszczyciel 01.12.13, 14:31
                  Przy zezie może tak (nie mam pojęcia o zezie), ale przy jakieś krótkowzroczności połączonej z astygmatyzmem szanse są mizerne. Właściwie zerowe. Akurat moje miały wzrok badany dosyć często i wcześnie, jeszcze przed pójściem do szkoły i niezależnie od bilansu - jako przedszkolaki obie miały nadwzroczność, teraz są krótkowidzami z astygmatyzmem - moment wykrycia nie miał wpływu na wadę.
                  • olga727 Re: Mały niszczyciel 01.12.13, 14:51
                    Gdyby córka się skarżyła na "standardowe" objawy niedowidzenia,to pewnie poszłabym wcześniej,ale do ub.roku była totalna CISZA ! Ponieważ,ja musiałam iść na kontrolę połączoną ze zmianą szkieł,zabrałam ją ze sobą i wyszedł zonk sad na lewe oko.Ponieważ prawe jest zdrowe,to nim nadrabiała i tam też powstał mikro zez. W czasie bilansu,nigdy nie miała badanego wzroku.Na szczęście nadal ma te same oprawki,jedynie była niezbędna zmiana szkieł i okulistki.
                    • stacie_o Re: Mały niszczyciel 01.12.13, 20:54
                      Wada wzroku w jednym oku 4 dioptrie, w drugim 8! Dlatego muszą być cieniowane, cienkie plastikowe szkła bo serio w innym wypadku wygląda to kretyńsko.
                      • olga727 Re: Mały niszczyciel 02.12.13, 16:05
                        stacie_o napisała:

                        > Wada wzroku w jednym oku 4 dioptrie, w drugim 8! Dlatego muszą być cieniowane,
                        > cienkie plastikowe szkła bo serio w innym wypadku wygląda to kretyńsko.

                        Nie zazdroszczę kosztów. To się można "pogryźć"po takim zakupie. sad
                      • morekac Re: Mały niszczyciel 02.12.13, 18:58
                        Hehe, znam cenę takich szkieł, bo sama mam podobną różnicę - nie dość, że nie ma pełnej korekty, (może dlatego taka ofiara losu z niego- w sensie, że wiecznie czymś upaćkany? Mnie okulistka powiedziała, że przy takiej różnicy robi się zbyt duża różnica w wielkości obrazu na siatkówce i tylko osoby przywykłe od dziecka przez wiele lat do tego jakoś sobie radzą ), to jeszcze jak się nie w to miejsce ciepnie okulary, to znaleźć ich nie sposób bez pomocy... Zaopatrz młodego w pudełeczka na okulary do szkoły - musi mieć zawsze jedno przy sobie,jeśli już musi się próbować zabić bez nich.
    • zawilec1 Re: Mały niszczyciel 29.11.13, 21:05
      Pogadasz, pouczysz, odkupisz; młody nie do końca ponosi konsekwencje, nie szanuje, bo nie musi.
      Nie ma kieszonkowego, ale może odpracować- odkurzanie, wycieranie, grabienie liści, zamiatanie schodów, itp. oraz nie ma kasy na bilet do kina, basen, wycieczkę, batonik czy gazetkę z gadzetem. Prosta zasada: dbasz o rzeczy ja dbam o przyjemności dla ciebie. Pytanie jak długo byłabys konsekwentna?
    • zawilec1 Reklama? 29.11.13, 21:09
      Zagłosuj na Krakvet - najtańszy sklep zoologiczny z karmami ... czy tobie chodzi o syna czy o reklamę pod twoim postem?
      • stacie_o Re: Reklama? 29.11.13, 21:56
        Link kierował do akcji wspomożenia karmą schroniska, nie jest moim celem reklama krakvetu.
        Dzięki za uwagę, wykasuję.
    • koza_w_rajtuzach Re: Mały niszczyciel 30.11.13, 15:35
      Byłaś z synem u psychologa?
      Nie myśl, że Was osądzam, ale to nie jest normalne zachowanie dziecka w tym wieku (dobrze myślę, że 1 klasa podstawowa?).
      To, co opisujesz, mogłoby zostać uznane za normalne, gdyby nie było w takim natężeniu. Twój syn niszczy i się tym nie przejmuje, ma po prostu to gdzieś i w ogóle nie uczy się na błędach. Odczuwa w ogóle wstyd z powodu swoich "przewinień"?
      No.. może akurat ten typ tak ma, nie jestem specjalistką, jednak to nie jest normalne wg mnie. A nauczyciele mają jakieś uwagi w stosunku do syna?
    • myelegans Re: Mały niszczyciel 02.12.13, 20:19
      Moze Ci pomoze, to, ze dziecko nie robi tego z checi bycia niszczycielem, bo "dzisiaj zniszcze sobie okulary, zeby mama sie zdenerwowala", wiec walenie za zniszczenia kieszonkowym, niewiele zdzialasz, poza tym, ile by z tego kieszonkowego te okulary musial splacac? Odpowiedz, "za dlugo, zeby kara byla skuteczna", wczesniej przyzwyczai sie do nowego status quo, czyli braku kieszonkowego i wtedy co zrobisz? czego pozbawisz? co zabierzesz? jedzenia wink

      Wiem, ze to wkurzajace, bo tez taki egzemplarz mam, jest impulsywny, zapominalski i w jezyku doroslych: niepozbierany, zapominalski, bezmyslny, ale tak go nie szufladkuje, bo nie sa to akcje robione z premedytacja.
      No trudno, okulary trzeba kupic, choc wiem, ze mozna zainwesttowac w takie niezniszczalne, kolega syna ma, albo sportowe, po ktorych mozna doslownie skakac. Mozesz miec takie z elastyczna opaska naokolo glowy.
      Co do ubran, zminimalizuj te konieczne. W zimie zadnych szalikow, ani czapek do szkoly, kup kurtke z wysoko zapinanym kapturem. Kup 5 par najtanszych rekawiczek do szkoly na bazarku, i tak na wiosna zostana Ci dwie lewe i jedna pare lepsza na zabawy na snieg czy narty. Bluzy przez glowe, Koszulek poplamionych bym nie wymieniala, moj chodzi w czystych, a splamionych tuszem, ktorego nie da sie sparc i co gorzec pogryzionych na ramionach przez zwierzatka domowe (myszoskoczki).
      Kredek i olowkow daj jak najmniejsza ilosc, i dokladaj w miare gubienia.

      One z tego wyrastaja, moj powoli wychodzi, a bylo tragicznie. Ostatnio jak poprosilam, zeby zalozyll nowa kurtke zimowa do szkoly, to odmowil "jeszcze sie ubrudzi". Myslalam, ze odpadne z szoku big_grin
      Kiedys bedziesz to wspominac ze smiechem, teraz szkoda zycia, te dzieci na prawde szybko rosna.
    • jagabaga92 Re: Mały niszczyciel 03.12.13, 09:49
      Mój młody nie gubi rzeczy, ale niektóre niszczy... z nudy, z ciekawości, czasem z głupoty. Przykłady:
      - rękawiczki - przegryzał w nich palce, więc chodził w takich powygryzanych (przykro mi). Wczoraj (a więc po upływie roku) powiedział, żebym kupiła mu nowe, bo już nie będzie gryzł.
      - kredki, ołówki - pogryzione, na bieżąco. Nosi takie "poobgryzane". Kredki świecowe obnaża z "obwoluty" i łamie - potem takich używa. Kolory kompletuje sobie z kilku kompletów gromadzonych od przedszkola.
      - ułamuje plastikowe uchwyty przy skuwkach pióra, długopisów - używa takich zniszczonych.
      - śniadaniówka kiedyś robiła za krążek do hokeja podczas przerwy w szkole. Trudno, potem młody nosił taką "porysowaną", ja tylko umyłam, na ile się dało.
      - przy ewidentnie celowym i bezmyślnym ubrudzeniu ubrania sam pierze.

      W przypadku działań destrukcyjnych za pierwszym razem uznaję to za "czerpanie wiedzy o świecie z doświadczeńwink", pokazuję konsekwencje i mówię, że następnym razem będzie używał zniszczonych rzeczy lub - jeśli będzie to konieczne - sfinansuje zakup nowej (młody nie ma regularnego kieszonkowego, ale dostaje pieniądze na różne okazje, którymi w dużej części ja zarządzam, więc stwierdzam, że stać gowink).

      Okularów nie nosi, ale jeśli zniszczyłby okulary kupiłabym mu "podstawowe", a jeśli chciałby lepiej wyglądać, musiałby dopłacić różnicę ze swoich pieniędzy - choćby spłata miała trwać długo. Trudno, musiałby odczuć na własnej skórze konsekwencje swojego wandalizmu.
    • truskawka2013 Re: Mały niszczyciel 04.12.13, 17:06
      a ja bym kazała mu zapracować na te rzeczy. Niech myje okna, grabi trawnik, sprząta śmieci w parku/w lesie, odśnieża podjazd. Cokolwiek byle tylko odczuł, że musi na te rzeczy zapracować.

      Ponadto możesz powiedzieć, że nie stać cię na ponoszenie kosztów i będziesz musiała sprzedać jego komputer/ telefon i rzeczywiscie to zrób. Sprzedaj jego telefon i daj mi starego grata. Nastepnym razem się zastanowi- uwierz mi.
      • jakw Re: Mały niszczyciel 04.12.13, 21:34
        truskawka2013 napisał(a):

        > a ja bym kazała mu zapracować na te rzeczy. Niech myje okna, grabi trawnik, spr
        > ząta śmieci w parku/w lesie, odśnieża podjazd. Cokolwiek byle tylko odczuł, że
        > musi na te rzeczy zapracowa
        Taa, a ciekawe kto mu za to sprzątanie w parku zapłaci. Btw praca zarobkowa 8-latka raczej nie będzie legalna (chyba że aktorem zostanie)


        >
        > Ponadto możesz powiedzieć, że nie stać cię na ponoszenie kosztów i będziesz mus
        > iała sprzedać jego komputer/ telefon i rzeczywiscie to zrób. Sprzedaj jego tele
        > fon i daj mi starego grata. Nastepnym razem się zastanowi- uwierz mi.
        A za kilkadziesiąt lat powie "A wiesz, trzeba było sobie zapracować na chlebek na starość"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka