Dodaj do ulubionych

Córka i jej fochy podczas wizyt jej znajomych

16.03.14, 16:46
Witam!
Jak w temacie- moja 6letnia córka podczas wizyt jej koleżanek i kolegów przemienia się nagle w "pannę wielce urażoną" , jęczy i stęka gdy coś idzie nie po jej myśli, nie wspólpracuje z dzieciakami. To zdaża się wyłącznie wtedy, gdy dzieciaki znajdują się na jej terenie, ewentualnie gdy my znajdujemy się za blisko :p, poza domem jest najlepszą przyjaciółką na świecie.
Interwencje, ignorowanie, tłumaczenie, próby godzenia idą na marne. Jak na razie do rozwiązania sprawy dostała szlaban na zapraszanie dzieci do domu...
Obserwuj wątek
    • monikaa13 Re: Córka i jej fochy podczas wizyt jej znajomych 16.03.14, 17:48
      No właśnie co robić, zwracać uwagę, interweniować? Czy co?

      U mnie identyczna sytuacja. Córka 7 lat. Jak idzie do kogoś jest super, jest zabawa, jest fajnie, może tam siedzieć cały dzień, jest grzeczna i miła. Jak przychodzi do niej koleżanka robi się opryskliwa, nie chce się w nic bawić, obraża się na wszystko, rozkazuje koleżance - zawsze kończy się tak samo, nudą i gadaniem " co robimy?". W końcu dzwonię po mamę koleżanki, żeby już przyjeżdżała, bo widzę, że nie układa się wizyta. Nie wiem dlaczego tak się dzieje.
    • saszanasza Re: Córka i jej fochy podczas wizyt jej znajomych 16.03.14, 18:02
      abrakadabra.czarymary napisała:

      > Interwencje, ignorowanie, tłumaczenie, próby godzenia idą na marne. Jak na razi
      > e do rozwiązania sprawy dostała szlaban na zapraszanie dzieci do domu...

      Ja staram się nie ingerować w kłótnie dzieci, jeżeli one wprost mnie o to nie poproszą. Dzieci powinny uczyć się rozwiązywać problemy we własnym gronie i radzić sobie z emocjami. O ile nie dochodzi do jakiś scen dantejskich, nie robię absolutnie nic.
      Jeżeli natomiast sytuacja wymyka się spod kontroli a trudno ustalić "winnego" (często się nie da), grzecznie informuję dzieci, że jeżeli nadal będą się w ten sposób ze sobą "bawiić" - rozejdą się do domu.
      • monikaa13 Re: Córka i jej fochy podczas wizyt jej znajomych 16.03.14, 18:07
        U mnie np. nie ma żadnych kłótni, nic się nie dzieje w sumie ale jest taka sztuczna atmosfera, taka nie naturalna, nudna. Dzieci się nie kłócą ale np. koleżanka chce robić to, a córka coś innego. Wygrywa córka, bo to jej dom, tamta jest niezadowolona i mówi, że nuda. Ot takie zachowanie właśnie.
    • asia_i_p Re: Córka i jej fochy podczas wizyt jej znajomych 16.03.14, 18:20
      Rozumiem ból, ale nie bardzo rozumiem rozwiązanie, bo jak zauważycie, że problem się skończył, jeśli nie będzie w domu znajomych? wink

      A tak na poważnie - z czymś sobie nie radzi. Za bardzo chce zaimponować, krępuje ją rola gospodyni - trzeba by było jej jakoś pomóc. Próbowałaś z nią rozmawiać, jak od afery minęło już trochę więcej czasu i jest akurat w dobrym humorze?
      • abrakadabra.czarymary Re: Córka i jej fochy podczas wizyt jej znajomych 16.03.14, 20:42
        Tak jak powyżej pisałam- próbowałam ingerować lub nie, też jestem zdania by się nie wtrącać, ale młoda łapie focha, zaczyna do mnie jęczeć (obok siedzi jej koleżanka/kolega), staram się nie reagować po czym jęczy jeszcze bardziej, nakręca się i wybucha. I cudowna atmosfera gotowa.
        Teraz zdałam sobie sprawę, że częsciej zachowuje się tak przy koleżankach niz kolegach.
        Nie zapraszanie znajomych do domu jest tymczasowe, dopóki nie znajdziemy na to zachowanie rady. To się nie dzieje od wczoraj, właściwe odkąd pamiętam. Niedługo są urodziny młodej (7me) i się trochę z mężem... niepokoimy. Co roku to samo, no ale przecież nie zrezygnujemy z jej urodziń...
        • abrakadabra.czarymary Re: Córka i jej fochy podczas wizyt jej znajomych 16.03.14, 20:43
          Ach, no oczywiście,że rozmawiamy, słuchamy co ma do powiedzenia, staramy się niczego nie narzucać.
    • morekac Re: Córka i jej fochy podczas wizyt jej znajomych 16.03.14, 22:25
      Ale po co aż tak się przejmujesz? Jeśli pomimo fochów nadal ma chętnych na przychodzenie, oznacza to, że aż tak bardzo te fochy nie przeszkadzają; jeśli nie ma - szlaban jest i tak całkowicie zbyteczny...
      • abrakadabra.czarymary Re: Córka i jej fochy podczas wizyt jej znajomych 17.03.14, 09:30
        Haha, a to dobre big_grin No przejmuję się, no. wink
        Zniechęca to wszystkich, najbardziej nas, rodziców. Niezły ładunek stresu. Dzieciaki też powoli wolą zapraszać ją do domu. Ale chcemy, zeby spędzały czas tez tutaj! Nie mogę wciąż podrzucać młodej innym rodzicom wink Oni też zasługują na odpoczynek wink
        Słuchajcie, ja naprawdę miałam nadzieję na radę. My nie mamy zdrowego dystansu do tego, może rodzice, którzy przez to przebrnęli lub psycholog/pedagog ma jakąś radę, pomysły...
        Dzięki za odzew od innych rodziców małych królewien/królów, może razem znajdziemy jakiś cudowny sposób smile
        • triss_merigold6 Re: Córka i jej fochy podczas wizyt jej znajomych 17.03.14, 09:36
          Normalne i minie. To mimowolna reakcja na wkroczenie na jej teren, tylko nie potrafi tego nazwać więc reaguje fochami.
          Jeśli mimo tego chce zapraszać koleżanki, a one chcą przychodzić, to należy fochy olać albo skrócić wizyty albo umawiać się na neutralnym terenie.
          • kajka271 Re: Córka i jej fochy podczas wizyt jej znajomych 17.03.14, 11:07
            Ja mam podobny problem z 5cio latką. Mam wrażenie, że takie wizyty to dla niej duża dawka emocji i sobie z nimi nie radzi. Zwłaszcza jak spotkanie jest w dzień przedszkolny i nie ma kiedy odpocząć po emocjach nagromadzonych z dnia. Zwykle ma tak, że jak wracamy z przedszkola to ona albo siada przed bajką, albo w swoim pokoiku rysuje czy bawi się sama cichutko... jakby potrzebowała wyciszenia po przedszkolu. Zaproszona koleżanka, nawet ta najlepsza, na spotkanie z którą baaardzo czekała, burzy ten system... E. jest wtedy poddenerwowana, sama chce narzucać wszystkie zabawy, nie pozwala na nic kolezance itp... kończy się zawsze płaczem...
            Ja na razie raczej rozmawiam z nią po wizytach, opowiadam o gościnności, na przykładzie naszych znajomych i nas pokazuje jak powinno się zachowywać. Że np jak przychodzą znajomi z dzieckiem, towarzystwem dla niej, i ona robi cos swojego nie zajmując sie tym dzieckiem, to jemu jest przykro. I że jeśli zapraszamy gości to trzeba sie nimi zająć, że ja w tym czasie przecież nie robię prania, nie idę na spacer, tylko siadam z ciocią, robię kawkę i sobie miło gawędzimy, bo po to zaprosiłam ciocią, żeby się nią nacieszyć. I że staramy się aby temu komus było przyjemnie. I jeśli ciocia powie, ze np. chciałaby obejrzeć nasze zdjęcia z wakacji, bo wybieraja się akurat w podobne miejsce, to ja jej chętnie je pokazuję... a nie obrażam się, że miałam w planie rozmawianie o czymś innym.... itp. podaję mnóstwo przykładów z danej wizyty, albo z poprzednich wizyt...
            Jednoczesnie córka dopytuje się o wizyty, o to do kogo idziemy czy kto nas dziś odwiedzi... więc jest chętna... i mam wrażenie, ze jest coraz lepiej... choć ostatnio okres chorobowy i ilość wizyt zmalała smile
        • budzik11 Re: Córka i jej fochy podczas wizyt jej znajomych 17.03.14, 11:36
          abrakadabra.czarymary napisała:

          > Zniechęca to wszystkich, najbardziej nas, rodziców. Niezły ładunek stresu.

          Ale wy towarzyszycie dziewczynkom w zabawach? Jak przychodzą do mojej, to bawią się u niej. Ja nawet nie wiem co robią, ich sprawa. To nie są przecież 3-latki, których trzeba pilnować, ani jakaś duża grupa, której potrzebna jest animacja dorosłego. rozumiem, że chodzi o kameralne spotkania z kilkoma kolezankami?

          Dzie
          > ciaki też powoli wolą zapraszać ją do domu.

          Bo może tak samo jak ona mogą porządzić wtedy nią, zamiast być rządzonymi?

          Ale chcemy, zeby spędzały czas tez
          > tutaj!

          > My nie mamy zdrowego dystansu
          > do tego,

          Dlaczego? Ja mojej po prostu powiedziałam, że jak będzie się tak zachowywała wobec koleżanek, to nikt do niej nie będzie chciał przychodzić. Ale póki co - przychodzą, więc im to jednak chyba za bardzo nie przeszkadza, tym bardziej, że wiem z opowiadań córki, że jak ona chodzi do innych, to też jest tak samo. Zresztą parafrazując: "dziecięca przyjaźń na pstrym koniu jeździ" - raz się przyjaźnią, za chwilę nienawidzą, raz są najlepszymi przyjaciółkami, za chwilę "już nigdy nie będę się z nią bawić". No i niech się tam po swojemu dogadują. Przecież nie będę dziecku (niemałemu w końcu) mówić, jak ma sobie kontakty towarzyskie układać.
          • abrakadabra.czarymary Re: Córka i jej fochy podczas wizyt jej znajomych 17.03.14, 11:45
            Nie towarzyszymy, niestety problemy wylewają się z jej pokoju :p Absolutnie nie animuję, chyba że młoda siada na łóżku i zaczyna stękać i krzywić buzię a kolega/koleżanka stoi zdezorientowana obok. Wtedy staram się odwrócić uwagę od focha, ale zazwyczaj to produkuje nową lawinę fochów, hehe
            Acha, no i kiedy problemiki się wylewają ona żąda mojej atencji. "Bo ona nie chce...", "Bo ja chce a on nie...", i moje ulubione, gdy próbuję coś wytłumaczyć- "ALE! ALE!" No i burza.
            Proszę uwierzyć, co do atencji, to nie jest wymuszanie uwagi u 3latka. No przychodzi z wielkim, życiowo ważnym problemem, nawet gdy mówię, ze musi się z kolegą/koleżanką dogadać, słyszę ALE!!!!! I płacz, foch, bo ona to, ona tamto. Jak o ścianę, no.
          • abrakadabra.czarymary Re: Córka i jej fochy podczas wizyt jej znajomych 17.03.14, 11:47
            Ach, no i właśnie z tego co słyszę, to u znajomych bardzo ładnie się bawią. Tzn, coś dzieci te nie rządzą, no. Może epizodycznie.
    • camel_3d to chyba norma... 17.03.14, 11:16
      szczegolnie u jedynakow.

      moj tez tak ma.. ma 5.5 i w domu najchetniej zeby wszycy grali i bawili sie tak jak on chce. Idac do kogos jest odwortnie. inne dzieci chca wymyslac zabawy i chca, zeby on si ebawil tak jak one chca.

      Nasza rola.. no coz..chyba najlpeij poprosic dzeicko o przyjscie do nas na chwilke i powiedziec, ze kolega czy kolezanka to gosc i dobrze zeby tez moglo o tym czy o tamtym zadecydowac...
      • abrakadabra.czarymary Re: to chyba norma... 17.03.14, 11:35
        Wszystkiego próbowałam więc chyba faktycznie pozostaje nam czekać aż samo przejdzie. Chyba. Pojawia się teraz taki głosik w głowie "INNE DZIECI TAK NIE MAJĄ", czyli jakie obrzędy magiczne poczynili rodzice by pociechy były pocieszne w towarzystwie. No i po tym niemądrym głosie pojawia się ten rozsądny, który mówi, że co dziecko to inny temperament. No cóż. Za 2 tyg urodziny młodej, kilkanaście dzieciaków w tym wieku i panna foch. Trochę zgroza.
        • triss_merigold6 Re: to chyba norma... 17.03.14, 12:40
          Inne dzieci też tak mają. Nie zapraszaj tylu dzieci na raz do domu, nie rób tego córce. Neutralny teren - tak, jakieś kulki, jakiś małpi gaj.
        • budzik11 Re: to chyba norma... 17.03.14, 13:08
          abrakadabra.czarymary napisała:

          > jakie obrzędy magiczne poczynili rodzice by pociechy były pocieszne w to
          > warzystwie.

          Zupełnie niezłośliwie to napiszę - u jedynaków często jest tak, że uważają się za wyjątkowe, najważniejsze, właśnie za takie "królewny" i królewiczów i ciężko im się pogodzić, że ktoś może mieć inne zdanie, inny pomysł na zabawę, czegoś nie chce robić tak, jak oni chcą. Dzieci, które mają rodzeństwo w naturalny sposób uczą się kompromisów i ustępowania w zabawie, akceptowania cudzych pomysłów. Pewnie więc im więcej córka będzie się bawiła z rówieśnikami i im bardziej pozwolisz im na samodzielne rozwiązywanie konfliktów, tym szybciej ona załapie zasady wspólnej zabawy. Więc jak stoi przy łóżku i jęczy, to powiedz jej, że "bawcie się u ciebie, i dogadajcie się jakoś". Bo po co do ciebie przychodzi? Jak nie będziesz się wcielała w rolę sędziego, to nie będzie przychodzić i cię stresować. Zabawa 7-latek to nie powinien być stres dla rodziców wink
          A ja swoim kiedyś powiedziałam, że goście są najważniejsi w domu i jak się kogoś zaprasza, to trzeba go traktować wyjątkowo i mu ustępować. Taka zasada gościnności. To trochę pomogło.
          • saszanasza Re: to chyba norma... 17.03.14, 14:25
            Ja się całkowicie z tym zgodzę. Inaczej funkcjonują jedynaki, inaczej dzieci mające rodzeństwo (zwłaszcza starsze). Moja corka wie że aby osiagnąć pewien cel, musi iść na kompromis. Często nawet w zabawie proponuje pośrednie rozwiązania, tak by owca była syta i wilk cały.
            Jakiś czas temu podczas wizyty w naszym domu pokłóciły się jej dwie koleżanki, 8 latka z 6 latką ( jej równolatką). Podczas ich kłótni córka podniosła głos mówiąc:
            - Koniec kłotni, bo za chwilę jedna pójdzie do domu i druga pójdzie do domu!
            Oczywiście dziewczynki kłótnię przerwały.
            Córka wprawdzie odkrywcza nie była (powtórzyła niejako moje słowa) ale cel osiągnęła.
    • kanna Re: Córka i jej fochy podczas wizyt jej znajomych 17.03.14, 15:39
      Jak na razie do rozwiązania sprawy dostała szlaban na zapraszanie dzieci do domu...

      Rozwiązałaś problem radykalnie big_grin

      Dla sześciolatki wizyty dzici sa na raz fajne, i trudne. Czhciałaby byc w centrum uwagi (jej dom), więc kiedy sie to nie udaje - frustruje sie i jęczy.

      Mozesz jej wytłumaczyc mechanizm i zapytac, co by jej pomogło.

      Wszelkie inne działania nic nie przyniosą. Z czasem pojmie, że nie jest pepkiem świata i będzie jej łatwiej.
    • mamma_2012 Re: Córka i jej fochy podczas wizyt jej znajomych 18.03.14, 07:55
      Taka sytuacja to wypadkowa wszystkiego co działo sie wczesniej.
      Moja corka, jedynaczka, od małego była przezwyczajona do zabaw z dziećmi poprzez to, ze w zasadzie nigdy nie interweniowalam w sytuacje podworkowe. Bardzo szybko zaczela zostawiać ma podwórku sama i musiała sobie radzić. Poszło gładko i w efekcie, kiedy gość zaproponował zabawę to wchodziła w to, jesli gość nie miał pomysłu, ona wychodziła z inicjatywa.
      U Ciebie mleko sie juz rozlalo, wiec nie ma co gdybac, co powinnas zrobic kiedys.
      Moze w takiej sytuacji warto pomyśleć o tym, żeby to nie dzieciaki decydowały co beda robic (hi, hi sama nie wierze w to co pisze). Zaproponuj może jakas zabawę w pieczenie ciasteczek, szycie ubrań dla lalek, zostań na chwile manekinem do malowania. Chodzi o to, żebyś miała dyskretny wpływ na to co sie dzieje, a sytuacja była naturalna (przy tych czynnościach nadzór dorosłego nie jest niczym niezwykłym).
      Zamiast isc do domu idzcie na plac zabaw, na lody.
      Moze zapraszaj dwoje dzieci, aby kiedy corka strzeli focha goście mieli wsparcie w sobie, a nie bezradnie patrzyli na muchy w nosie gospodyni.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka