Dodaj do ulubionych

pierwsza klasa, pierwsze problemy

07.04.14, 17:42
We wrześniu córka rozpoczęła pierwszą klasę, przez pierwszy tydzień, dwa było wszystko w porządku, później stopniowo pojawiały się coraz to nowsze i większe problemy...
Pani zaczęła faworyzować jednego ucznia, wprost jest powiedziane że "jemu nikt nie dorówna", wywyższa go na lekcjach, na zebraniach, doprowadzając do sytuacji w której innym dzieciom przestaje zależeć bo i tak nie będą takie dobre jak on. Rodzice też odpuścili bo tak już zawsze było, jest i będzie. No ale moim zdaniem mówienie dziecku, że "ty i tak nie będziesz taka dobra jak on" to przegięcie.
Kolejna sprawa to nieustanne krzyczenie na dzieci. Ta kobieta drze się o wszystko, wstawia uwagę za uwagą... i tu jest podobnie, dzieci mają już gdzieś czy dostanie tę uwagę czy nie wink
Relacje między samymi dziećmi są tragiczne. Pani kładzie nacisk tylko na naukę, w-f zastępuje innymi przedmiotami(bo po co komu w-f), przerw dzieci też nie mają bo zazwyczaj na przerwie jeszcze kończą lekcję. Ale wracając do tych relacji... ja rozumiem, że dzieci w tym wieku mogą się kłócić, ale Pani w ogóle nie zwraca na to uwagi, nie obchodzi jej nic poza nauką. Bywały w klasie większe i mniejsze spory, Pani tylko machnie ręką i powie że na nic jej ingerencja bo dziś się kłócą o to, jutro o tamto - i bez sensu jej działanie. Tak samo jest z siedzeniem w ławkach: dziecko dziś siedzi z tym, jutro z innym - tu też Pani stwierdziła że wtrącać się nie może bo nikogo nie zmusi do siedzenia z jedną osobą. No ludzie...czy to wszędzie się aż tak pozmieniało?! Czy nauczyciele klas pierwszych i dalej(szczególnie 1-3) już tylko mają uczyć?A przepraszam "uczyć" to za dużo powiedziane, bo przez to rozumiem też np. naukę pracy w grupie, budowanie dobrych relacji między dziećmi - a nie tylko przerobienie materiału. Dodam, że nauczycielka na każde sugestie jest zamknięta. Co w takiej sytuacji jako rodzic mogę zrobić? Tłumaczyć że nieważne jest np. z gdzie i z kim siedzi bo jutro i tak to się zmieni? wink dla mnie to bzdura. Tłumaczyć że jest dobrą uczennicą, mimo że Pani chwali tylko jednego ucznia? Córka jest na prawdę zdolna, ale widzę że Pani ją blokuje, kiedyś zrobiła zadanie ponad program to Pani jej to skreśliła - i od tamtej pory nie chce się wychylać, bo nie można, bo Pani będzie krzyczeć. Zamyka się w sobie coraz bardziej, czasem mam wrażenie że w tej klasie cofa się, zamiast rozwijać.
Proszę napiszcie jak jest/było u Waszych pierwszoklasistów? Co mogę w tej sytuacji zrobić żeby nie zaszkodzić dziecku?
Obserwuj wątek
    • srubokretka Re: pierwsza klasa, pierwsze problemy 07.04.14, 18:12
      nigdy sie nie spotkalam z czyms podobnym. Az trudno w cos takiego uwierzyc. Gdzie sie takie cyrki dzieja?
      Skoro na zebraniach sa takie kwatki, to co wy rodzice z tym zrobiliscie?
      • carrie.bradshaw-preston Re: pierwsza klasa, pierwsze problemy 07.04.14, 18:17
        Ja bym z tym wszystkim interweniowała u dyrektorki, porozmawiaj z innymi rodzicami zróbcie coś , bo ta kobieta nie nadaje sie do uczenia, dzieci potrzebuja w szkole dyscypliny, równego traktowania, takie wywyższanie jest karygodne. . Moja córka tez chodzi do pierwszej klasy, drugiego dnia pani porozsadzała dzieci według wzrostu i tak siedza cały czas, nikogo nie wyróżnia, chwali wszystkich według sukcesów, tez sie czasami wydziera ale to im akurat nie zaszkodzi wink
        • iwoniaw Re: pierwsza klasa, pierwsze problemy 07.04.14, 18:37
          Dokładnie - interwencja u dyrekcji, najlepiej w grupie rodziców, albo zmiana klasy. Opis pani brzmi, jakby popełniała wszelkie możliwe błędy wychowawcze. Naprawdę, niejedno mogłabym różnym nauczycielom napotkanym w życiu zarzucić, ale z czymś takim (tzn. w takim natężeniu i w komplecie) nie spotkałam się nigdy. Obecnie też mam dziecko w I klasie, pani jest wymagająca, ale przekochana, uwielbiana przez dzieci i przede wszystkim - normalna.
    • olga727 Re: pierwsza klasa, pierwsze problemy 07.04.14, 18:37
      annaaeasy napisała:

      > We wrześniu córka rozpoczęła pierwszą klasę, przez pierwszy tydzień, dwa było w
      > szystko w porządku, później stopniowo pojawiały się coraz to nowsze i większe p
      > roblemy...
      > Pani zaczęła faworyzować jednego ucznia, wprost jest powiedziane że "jemu nikt
      > nie dorówna", wywyższa go na lekcjach, na zebraniach, doprowadzając do sytuacji
      > w której innym dzieciom przestaje zależeć bo i tak nie będą takie dobre jak on
      > . Rodzice też odpuścili bo tak już zawsze było, jest i będzie. No ale moim zdan
      > iem mówienie dziecku, że "ty i tak nie będziesz taka dobra jak on" to przegięci
      > e.
      Takie zachowanie nauczycielki zgłosiłabym wraz z innymi rodzicami -pisemnie - dyrekcji. Bo to niekorzystnie wpływa na morale dzieci.

      > Córka jest na prawdę zdolna, ale widzę
      > że Pani ją blokuje, kiedyś zrobiła zadanie ponad program to Pani jej to skreśli
      > ła - i od tamtej pory nie chce się wychylać, bo nie można, bo Pani będzie krzyc
      > zeć. Zamyka się w sobie coraz bardziej, czasem mam wrażenie że w tej klasie cof
      > a się, zamiast rozwijać.

      Jeśli Dyrekcja nie zainterweniuje w stosowny sposób,przeniosłabym córkę,do innej klasy.
    • jakw Re: pierwsza klasa, pierwsze problemy 07.04.14, 19:29
      annaaeasy napisała:
      > Proszę napiszcie jak jest/było u Waszych pierwszoklasistów? Co mogę w tej sytua
      > cji zrobić żeby nie zaszkodzić dziecku?
      Zmienić klasę? Chyba że miałaby szanse poskutkować poważna rozmowa z panią nt jak widzisz jej pracę.
      • myelegans Re: pierwsza klasa, pierwsze problemy 07.04.14, 21:35
        Zmienić klasę? Chyba że miałaby szanse poskutkować poważna rozmowa z panią nt
        > jak widzisz jej pracę.

        I pani za dotknieciem czarodziejsckiej rodzicielskiej rozdzki sie zmieni? Na prawde w to wierzysz? NIestety dzieci w polskich szkolach sa skazane na jednego nauczyciela przez.... 3lata i jest to loteria.
        Doczekalabym do konca roku i przenioslabym do innej klasy, szkoda dziecka, ktore juz cierpi przez najwieksze bledy pedagogiczne jakie mozna popelnic.

        Po raz kolejny widze gleboki sens w corocznej zmianie nauczycieli i mieszaniu klas od poczatku.
        • annaaeasy Re: pierwsza klasa, pierwsze problemy 08.04.14, 10:04
          Bardzo dziękuję Wam za wszystkie odpowiedzi! Z jednej strony trochę mnie to podbudowało, bo bywały już momenty że zastanawiałam się czy to może ja jestem przewrażliwiona, że może tak teraz szkoły wyglądają i np. to że dziecko nie ma swojego stałego miejsca w klasie(tylko siada gdzie akurat będzie wolne miejsce) to norma. Ale mnie to po prostu przeraża. Moja córka jest b.wrażliwa, potrafi się rozpłakać kiedy to "jej" miejsce jest zajęte, ale Pani bagatelizuje takie problemy. Ostatnio przed lekcjami zauważyłam że inna(też ta z tych bardziej wrażliwych dziewczynek) rozpłakała się bo ktoś ją wypchnął z jej miejsca kiedy się ustawiali do klasy. Podeszłam do dziewczynki, uspokoiłam, i podeszłam do Pani mówiąc że się rozpłakała - i dlaczego, mając nadzieję że Pani zareaguje... A kobieta do mnie że "oni(dzieci) zawsze mają jakieś problemy, jakby to było najważniejsze gdzie i z kim stoją", machnęła ręką i weszła do klasy. A mi ręce opadły...
          Inna sprawa to taka że w mieście mam tylko tą szkołę(małe miasteczko), co prawda są cztery klasy pierwsze ale czy boję się czy córka odnajdzie się w znów innej klasie. Poza tym to małe środowisko, wychowawczyni jest po 50-tce postrzegana jako jedna z lepszych pedagogów (!). Nie wiem też czy coś da interwencja u dyrektora, jak już wspomniałam to małe środowisko i obawiam się że jeszcze bardziej córce zaszkodzę skarżąc się na Panią.
          Do samej wychowawczyni nic nie dociera, w niczym nie widzi problemu, a jak kiedyś poszłam do niej wyjaśnić jakąś sytuację(chodziło o to krzyczenie na dzieci) to się wyparła i powiedziała że dzieci kłamią, że tak nie było.
          Jest opcja przeniesienia córki do szkoły w innym mieście. Może to było by lepszym rozwiązaniem...
          Jak myślicie: jest sens rozmawiać z dyrektorem? może lepiej pisać do kuratorium?
          • iwoniaw Re: pierwsza klasa, pierwsze problemy 08.04.14, 10:49
            Powiem ci tak: na pewno nie ma sensu pisać do kuratorium bez wcześniejszej rozmowy z dyrektorem, a najlepiej korespondencji w sprawie (żeby był ślad w papierach). Inaczej uzyskasz najwyżej miano pieniaczki, która zamiast rozwiązywać problemy na najniższym możliwym poziomie pisze od razu do premiera w sprawie krzywego spojrzenia pani na dziecko. Skoro jednak piszesz o małym środowisku i jedynej szkole, oraz powszechnej opinii, że pani jest świetna (nie wątpię, że potrafi wytresować wystarczająco duży odsetek uczniów, by zdobywali punkty dla szkoły, a zrąbaną psychiką pozostałych nikt się w takiej sytuacji nie przejmuje), to - ze względu na dziecko i ew. reperkusje - zrobiłabym wywiad na temat pozostałych pań w klasach równoległych i przeniosła dziecko od następnego roku szkolnego.
    • soffia75 Re: pierwsza klasa, pierwsze problemy 10.04.14, 00:09
      annaaeasy napisała:
      Pani zaczęła faworyzować jednego ucznia, wprost jest powiedziane że "jemu nikt nie dorówna", wywyższa go na lekcjach, na zebraniach, doprowadzając do sytuacji w której innym dzieciom przestaje zależeć bo i tak nie będą takie dobre jak on. Rodzice też odpuścili bo tak już zawsze było, jest i będzie.

      Czy na pewno wszyscy rodzice odpuścili? I poza Tobą nie znajdzie się nikt, komu ta sytuacja nie odpowiada? Jakoś nie chce mi się wierzyć, że większość rodziców biernie przyjmuje jawną dyskryminację ich dzieci jako zło konieczne, z którym nic się nie da zrobić, "bo nie", "więc się z tym, dziecko, pogódź".
      Zdumiewa mnie niefrasobliwość nauczycielki: nie dość, że nie dba o relacje między dziećmi, integrację klasy, to jeszcze faworyzuje jednego ucznia. Dzieci się, owszem, zintegrują bez jej pomocy - a konkretnie, zsolidaryzują przeciwko "pupilkowi pani" i pewnego dnia spuszczą mu lanie. Zaskoczona pani będzie zapewne utyskiwała nad rosnącą przemocą w szkole, zmorą naszych czasów...
      (przy okazji: czy ten uczeń jest rzeczywiście wybitny, czy też może jego rodzice są zamożni/wpływowi/zaprzyjaźnieni z nauczycielką?... wink )

      Ja radziłabym przenieść córkę do równoległej klasy. Na pewno mniejszym obciążeniem dla jej psychiki będzie aklimatyzacja w nowej grupie niż konsekwentne podcinanie skrzydeł przez nauczycielkę.
      • katrem Re: pierwsza klasa, pierwsze problemy 11.04.14, 23:08
        Miałam podobne doświadczenia u najstarszego syna w ubiegłym roku (I klasa 6-latków). Na początku zebrałam grupę rodziców również niezadowolonych z wychowawczyni, ale ostatecznie wycofali się z obawy o negatywne konsekwencje. Ja nie odpuściłam i z nowym rokiem szkolnym przeniosłam syna do klasy równoległej. W obecnej klasie szybko się zaklimatyzował, a ja widzę zupełnie inne (normalne!) podejście i zaangażowanie wychowawczyni, do tego o wiele wyższy poziom nauczania! Syn jest rocznikowo najmłodszy w klasie, ale radzi sobie świetnie i nie odstaje od starszych kolegów i koleżanek. Cieszę się, że nie odpuściłam, bo jak rozmawiam z mamami z poprzedniej klasy, to jest tam podobno jeszcze gorzej niż było i tylko odliczają czas do ukończenia przez dzieci III klasy...

        Za to młodszy syn (6-latek obecnie w I klasie) miał szczęście i trafił na IDEALNĄ wychowawczynię!smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka