Proszę Was o pomoc i ewentualne informacje formalne jeśli takowe znacie.
Piszę w imieniu osoby, która prosiła mnie o pomoc w uzyskaniu konkretnych informacji-obecnie przebywa z dzieckiem w szpitalu i nie jest w stanie ani fizycznie, ani chyba psychicznie zająć się tematyką.
Sprawa wygląda następująco. Znajoma ma córkę w wieku lat 6-ciu z pierwszej dekady. Dziecko umiejące czytać, liczyć i ...pisać. Do wczorajszego dnia córeczka znajomej przygotowana i podekscytowana pójściem 1 września do szkoły.
Jednak, niestety dziecko doznało 2 dni temu bardzo poważnego wypadku na skutek którego doszło do złamania 2 kosci z przemieszczeniem prawej ręki. Dziewczynka przeszła operacje zespolenia kości. Dodam, że dziecko jest praworęczne. Ma unieruchomioną rękę od nadgarstka do barku. Po ok 5,6 tygodniach czeka ich kolejny zabieg-usunięcie mocowania, czy jakoś tak i długa rehabilitacja. Dziewczynka wg. ortopedów sprawność ręki uzyska dopiero po ok 6 miesiącach. Co w takiej sytuacji mają zrobić rodzice? Formalnie i mentalnie? Odroczyć obowiązek szkolny? Mimo tego, że dziecko jest naprawdę zdolne? Ogólnie czy jest taka możliwość formalna? Spotkał się ktoś z podobnym przypadkiem? Wiem, że dziecko jest w fatalnej kondycji psychicznej, że nie wspomne o rodzicach

Poradzcie coś. Z góry dziękuje z wszelkie sugestie. Dodam, że dziecko to rocznik 2008 marzec.