Dodaj do ulubionych

potrzebuje troche porady motywacyjnej...

08.02.17, 12:47
Mlody wczoraj dostal wiersz do nauczenia sie na pamiec... Probem w tym, ze wiersz byl po angielsku, a mlody angielskiego nie zna az tak dobrze, jak dzieci w klasie. Bardzo sie stara, ale wiadomo, ze niektorym nie dorowna, bo raz ze czesc dzieci 2 jezyczna (angielsko niemieckie) lub nawet 3 jezyczna,..a czesc ma angielski na poziomie native od 2 klasy.

W kazdym badz razie, wiersz w miare latwy. Pomoglem mu nauczyc sie pierwszych 2 zwrotek. Poszlo spokojnie. Potem musialem troche wlasne rzeczy poogarniac, a mlody mial sie 2 kolejnych nauczyc na ile da rade. Bez nacisku, al emial sie postarac. Po 5 mianitach zaczelo sie kopanie lozka, placz, nerwy, wsciekanie sie, ze nauczycielka glupia bo daje z dnia na dzien wiersz, a on nie zna angielskiego..itd itd idt.. Nie wiem czy dobrze zrobilem, bo kazelam mlodemu usiasc na "d.pie" przez pol godziny i w spokoju sie uczyc.... Z tego pol godziny moze 20 minut wyciesdzial..reszta to byla scena... Powiedzialem mu, ze rozumiem, ze sie wscieka bo nie zna jezyka, a nauczycielka wiedzac o tym, powinna mu dac min 2 dni..a nie 1 dzien. No i ze powienien si epostarac nauczyc jak najwiecej, a jak sie nie uda reszty to trdno... Niestety to wszytsko skonczylo sie awantura..sad(( Bo z jednej strny wiem, ze spokojnie by sie nauczyl, z drugie wiem, ze on stara sie udowodnic, ze sie nie jest w stanie nauczyc.... Skonczylo sie zakazem bajki i nakazem nauki... bez kolacji...

Okazalo sie, ze jednak da sie nauczyc w ciagu 40 minut wiersza... i jeszcze jednak bajke obejzec.. i kolacje zjesc. rano znal wiersz juz plynnie....

ale te sceny mnie dobijaja... ja wiem, ze on moze, a on mi chce udowodnic, ze nie moze...

jakies porady jak uniknac scen???
Obserwuj wątek
    • sion2 Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 08.02.17, 13:16
      Moim zdaniem postąpiłeś dobrze tzn, młody jako młody ma prawo właśnie tak reagować i testować cię jako rodzica a twoją rolą jest znać jego realne mozliwości na ich miarę wymagać
      dyskutowałabym tylko z zakazem zjedzenia kolacji, no sorry ale głód potęguje złość, w dodatku "głodny" mózg to mózg pozbawiony paliwa i akurat zakaz jedzenia za kare to pomyłka totalna, nie mówiąc o tym że to przemoc
      nie jest przemocą nakazywanie dziecku nauki zgodnie z jego mozliwosciami ale zakazywanie jedzenia owszem
      • camel_3d Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 08.02.17, 15:54
        wiesz z ta kolacja to bylo tak, ze nagle jak zaczal sie uczyc i wkurzac to od reki powiedzial, ze glodny jest... troche jakby chcial szybko przerwe sobie zrobic bez wlozenia pracy... dlatego byl brak kolacji..poza tym. jak pol godziny wczesniej..wiec dla mnei to byla tylko proba sprawdzenia mnie... Bo kolacji o 17 nei jemywink
    • srubokretka Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 09.02.17, 04:34
      oj tam oj tam... zajmij sie czyms pozytecznym wink jak one
      www.youtube.com/watch?v=2p0xmfx-JHw
      • camel_3d Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 09.02.17, 07:26
        oj nie mam niestety farmy... a szkoda...
    • qwirkle Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 09.02.17, 07:45
      Co to za jednostka czasu: mianity?
    • an.16 Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 09.02.17, 11:42
      No i co dumny jesteś? Ja małemu współczuję... A może Ty weź słownik ortograficzny, usiądź 3 dni bez kolacji i przestań sadzić te błędy orto ... bo trudno się czyta.
      • camel_3d Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 09.02.17, 13:17
        dziekuje za porade.. cos jeszcze do dodania?

        czy moze nie zrozumialas o co pytalem?
        • qwirkle Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 09.02.17, 20:49
          A czy zrozumiałeś moje pytanie? Co to są mianity? Jakaś jednostka czasu używana w RPA? Odpowiedz, bo nie wiem. I proszę, nie bądź agresywny odpowiadając tak jak powyżej.
          • project-365 Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 11.02.17, 00:33
            A to tak trudno się domyślić, że minuty...? Po co jesteś złośliwa?
            • qwirkle Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 11.02.17, 17:01
              Camel fatalnie pisze po polsku, (chociaż jak na niego i tak zrobił postęp), nie czyta postów przed ich wysłaniem.
              Uważam, że jeżeli wymaga od dzieciaka pilności, staranności i dokładności powinien dać mu dobry przykład i wymagać również od siebie. Dzieci uczą się najwięcej obserwując rodziców.
              • project-365 Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 11.02.17, 21:36
                I to Cię upoważnia do tego żeby być wobec Niego złośliwą...? No proszę Cię... Mój mąż też robi błędy, ale nie dyskwalifikuje go to w rozmowie, jakiejkolwiek. Na szczęście więcej pisze po angielsku, to i mniej mnie oczy bolą big_grin Ja szybko czytam i choć sprawdzam przeważnie, to co wypociłam, to i tak zdarzają mi się błędy, czy literówki. A już poprawiacze w urządzeniach mobilnych są wyjątkowo kryminogenne big_grin Camel nie robi błedów ortograficznych, tylko gramatyczne i podejrzewam, że za szybko pisze, no i fakt, chyba nie sprawdza swoich "dzieł" big_grin Błędy ortograficzne widzę tylko w braku wielkich liter na początku zdań. Także myślę, że mój mąż ma szczęście, że Cię nie spotkał na swojej drodze, bo chyba byś go oskalpowała big_grin big_grin Czasami myślę, że przez ciągłe ślęczenie w komputerze stał się analfabetą wtórnym tongue_out
                • qwirkle Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 12.02.17, 08:21
                  Nie mam ochoty przekonywać Cię do racji pisania tekstów bez błędów.
                  Masz wewnętrzne przyzwolenie na ich sadzenie. Zapewne jesteś produktem szkoły (matury) Giertycha, to wiele tłumaczy, podobnie jak to, że Camel jest absolwentem elitarnej, doświadczalnej, piłujacej szkoły jak sie sam chwalił.
                  Tyle tylko, że tego po jego tekstach nie widać.
                  Jeszcze gdyby używał polskich znaków diakrytycznych... Ale jakiś czas temu ktoś mu to dobrze wytlumaczył, że jednak są istotne, chłopak wziął sobie do serca argumenty i przestał sadzić tak rażące błędy... Aż do tej miniaty. Chociaż.... Czekaj... on lubi przestawiać litery w wyrazach.... Bo przecież ich kolejność nie jest istotna....
                  • project-365 Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 12.02.17, 14:27
                    Faktycznie, też uważam, że nie ma sensu przekonywać Cię do czegokolwiek, Ty i tak wiesz lepiej... Najbardziej podoba się "matura za Giertycha"..., dobre, dobre big_grin Kiedy robiłam maturę Giertych mógłby ewentualnie zasiadać w ławce obok..., więc przykro mi bardzo, ale kiepski z Ciebie psycholog, interlokutorka jeszcze gorsza. Pominę fakt, że temat dotyczył dziecka Camela, a nie jego samego. Widzę, że facet nie ma ochoty na dalszą dyskusję, wcale mu się nie dziwię i chyba zrobię to samo, zamilknę, bo nie dorastam Ci do pięt z ortografią, gramatyką i światopoglądem...
                    • fogito Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 12.02.17, 15:47
                      Zagdzam sie z qwirkle. Jak sie dzieciaka nieustannie przez lata musztruje, poucza i poprawia to trzeba samemu cos sobą reprezentować i świecić przykładem. Camel ma za uszami wiele krytyk w stronę innych rodziców a swoich własnych błędów nie dostrzega. Mnie to tez irytuje, Trzeba jednak trochę ogarniać pisanie zeby czytający nie miał wrażenia, ze piszący 6 klas podstawówki nie skończył. Dzieciak wybucha jak mocno napompowany balon. Nie dziwie mu sie wcale.
                      • camel_3d o tak..i kto to pisze.. 16.02.17, 08:30
                        makta, ktorej dzieco w 6 klasie przerabia material z liceum.. pisze o musztrowaniu i nadmiernym wisilku ..ale beka smile))
                        • fogito Re: o tak..i kto to pisze.. 16.02.17, 08:46
                          Czy ja pisałam o nadmiernym wysiłku? Twój syn wybucha z powodu nadmiernych emocji a nie nadmiaru pracy. Ja u was w domu nie siedzę. Ty sam musisz ocenić skad tyle histerycznych akcji. Mój syn to ocean spokoju, wiec nie mam porównania.
    • ga-ti Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 09.02.17, 14:54
      Camel, u mnie takie sceny w wykonaniu córki to na porządku dziennym wink Wszyscy są źli, sprzysięgli się przeciwko niej, coś ciągle od niej chcą, pani jest zła, rodzice są źli, świat jest niesprawiedliwy... więcej czasu się burzy i wścieka, niż zajmuje jej nauczenie się zadanej rzeczy. I oczywiście musi się napić, coś zjeść, zrobić siku, wysmarkać nos, wyjrzeć przez okno, sprawdzić coś koniecznie i tak dalej.
      Jak reagujemy? Różnie, jak mam cierpliwość to wyciszam, wyrażam swoje zrozumienie dla jej zmęczenia, poczucia niesprawiedliwości, rozdrażnienia, wysłuchuję, utulę, zaoferuję swoją pomoc w nauce itp. Ale jak mnie już nerwy ponoszą, a młoda się nakręca to jest krótkie, ok rozumiem że jesteś wkurzona, ale to jest twój obowiązek, trzeba coś tam zrobić, wiem, że potrafisz, ja wychodzę, a ty do roboty, jak się uspokoisz i stwierdzisz, że potrzebujesz mojej pomocy to przyjdź.
      No i nie musi się nauczyć na 5, jak stwierdza, że nie da rady, bo ma zły dzień, to trudno, dostanie niższy stopień, świat się nie zawali.
      Ale łatwo nie jest, a będzie trudniej, taki wiek smile
      • camel_3d Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 13.02.17, 08:49
        no to rozumiesz problem...

        jak jestem spokojny to przeczekam, ale niestety czasem musze cos waznego zrobic i scena za plecami staje sie baaaaardzo irytujaca.
    • berdebul Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 10.02.17, 12:41
      Nie podważaj zdania nauczycielki, ona jest pedagogiem. Jeżeli uznała że ten wiersz jest do opanowania przez ucznia na tym poziomie, to widac miała powód (i jak widać rację).
      Albo Twoj syn strasznie boi się porażki ze względu na Ciebie, albo jest perfekcjonistą. Żadna z tych dwóch odpowiedzi nie jest dobra. Nic by się nie stało, jeżeli podszedłby do nauczycielki i powiedział że próbował, ale nie dał rady/nie rozumie niektórych słów/nie wie jak wymówić.
      • project-365 Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 10.02.17, 13:35
        Wybacz, ale to, że jest pedagogiem nie znaczy, że jest nieomylna... Tacy ludzie są najgorsi, wygłaszają swoje "prawdy" w przekonaniu, że tak jest najlepiej, że ona/on wie lepiej i nawet jak jest w błędzie, to choćby pociął takiego na paski, to się do winy nie przyzna... Nie każde dziecko jest takie samo, są dzieci "łapiące" szybko i takie, którym na większość rzeczy potzreba więcej czasu. Są takie, które z jakiegoś powodu czegoś nie chcą robić i nie zawsze chcą albo wiedzą dlaczego. A taka kara jak zakaz czegokolwiek tylko demotywuje, uważam, że lepiej sprawdziłaby się pozytywna motywacja. Z tym, że mógłby nauczyć się tyle ile dał radę i zgłosić to nauczycielce, zgadzam się. Niższą oceną też bym się nie przejmowała. Co do nieomylności jeszcze, moj syn miał nauczycielkę w 1-3, która zapisała dzieciom na tablicy jak zapisuje sie słownie daty: 3 kwiecień, 17 sierpień itd. Sprostowałam to i powiedziałam dziecku, żeby zapisał tak jak jest prawidłowo. Poszedł następnego dnia do szkoły i dostał burę, że jej nie posłuchał, bo i tak, i tak jest prawidłowo.. uncertain Od tego czasu, syn był niewidoczny na lekcjach, a na mnie nauczycielka srogo się obraziła.
        • berdebul Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 10.02.17, 15:03
          Przeciez nauczył się wiersza, czyli nauczycielka miała rację. Poczytaj posty Camela, ten dzieciak nie jest głupi, niestety ma ojca, który lubi cisnąć.

          Nie każdy nauczyciel na rację, ale zaryzykuję stwierdzenie że niemiecka szkoła w RPA ma dużo lepszych nauczycieli, niż Polska szkoła.
          • project-365 Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 11.02.17, 00:47
            No fakt, niewiele wiem na temat dziecka Camela, bo jestem na forum od niedawna, absolutnie nie uważam też, że jest głupie, czy mniej inteligentne od innych, ale wiem, że są chwile w życiu człowieka, że naprawdę lepiej coś odpuścić, niż zwariować. Dzisiaj wydaje Ci się, że jak coś zrobisz, to na pewno po tym zdechniesz, a dzień później śmiejesz się, jakie to było łatwe smile A z tym ciśnięciem to się nie "identyfikuję" w ogóle, a mam w domu małego obiboka... Niestety wdał się po połowie w matkę i ojca big_grin Inteligentny, ale leniwy..., tylko jego lenistwo najbardziej objawia się podczas nauki. Najlepiej idzie mu tworzenie z Lego. I woli zadania z komputera niż z książki.
            • camel_3d Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 13.02.17, 09:01
              gorzej, jak zaczeniej za kazdym razem odpuszczac i dziecko wyczai, ze wystarczy scena, zeby mama odpuscila....


          • camel_3d Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 13.02.17, 09:00
            berdebul napisała:

            > Przeciez nauczył się wiersza, czyli nauczycielka miała rację. Poczytaj posty Ca
            > mela, ten dzieciak nie jest głupi, niestety ma ojca, który lubi cisnąć.

            Wiem, co moze i na ile go stac. Tym bardziej, ze poza angielskim nie dostaje prac domowych, bo na lekji wybiegl daleko poza program. Nauczycielka pozwala mu robic tyle zadan z matematyki ile chce i jak daleko chce. Wiec w ciegu miesiaca przelecial pomad pol roku materialu. Z niemieckiego takze jest daleko z przodu. Wiec zostaje mu tylko angielski. Wiec mam prawo oczekiwac, ze jezeli jest zadana praca domowa to sie moze wysilic.


            > Nie każdy nauczyciel na rację, ale zaryzykuję stwierdzenie że niemiecka szkoła
            > w RPA ma dużo lepszych nauczycieli, niż Polska szkoła.

            Ja bym nie generalizowal. Duzo zalezy od nauczyciela jako osoby i od sposobu prowadzenia zajec.
      • camel_3d Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 13.02.17, 08:55

        > Albo Twoj syn strasznie boi się porażki ze względu na Ciebie, albo jest perfekc
        > jonistą.

        Ani jedno, ani drugie niestety... Nie boi sie porazki i nie jest niestety perfekcjonista. Po prostu nie znosi, kiedy musi sie samodzielnie do czegos przylozyc lub rozgryzc problem. Wtedy zaczyna pokazywac, ze na pewno snie da rady i ze to przekracza jego mozliwosci...

        > Żadna z tych dwóch odpowiedzi nie jest dobra. Nic by się nie stało, je
        > żeli podszedłby do nauczycielki i powiedział że próbował, ale nie dał rady/nie
        > rozumie niektórych słów/nie wie jak wymówić.

        niestety problem w tym, ze wie jak wymowic (prawie) wszytsko.. Jest to dziwne, bo potrafi bardzo dobrze czytac po angielsku. Sa jakies slowa, z ktorymi ma problem, ale ogolnie czyta bardzo dobrze. Nawet nauczycielka powiedziala, ze czyta lepiej niez niektore dzeici w klasie - plynniej. Problem jest z mowieniem ( ma malo doswiadczenia) i budowaniem zdan. Stara sie bardzo i efekty widac.
        Jak sam powiezdial nauczycielka pomagala dzieciom, ktore nie potrafily plynnie powiedziec wiersza. Mlody jako jeden z niewielu powiedzial ten wiersz samodzielnie i bez pomocy.
    • beliska Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 10.02.17, 22:54
      Po całej akcji /zdaje się , że nie pierwszej/ dla mnie ważne byłoby to, że dał radę. Znasz jego możliwości, więc wymagasz nauczenia się i wg. mnie słusznie. Może młody musi sam zacząć patrzeć na siebie Twoimi oczami.
      Przypominam młodej jej sukcesy, możliwości, gdy ma chwile zwątpienia. W sumie teraz już coraz rzadziej, bo nie ma potrzeby, ale jak była młodsza to była ważna kwestia przerabiana. Teraz na tapetę wchodzi lustro-mówi, że jest brzydka xD Nie jest, ale muszę wspierać, by widziała to, co tam faktycznie się odbija. Chciałabym uniknąć młodzieńczych kompleksów tym bardziej, że wyssanych z palcawink
      Zakaz kolacji? Skąd masz takie pomysły Camel!
      • camel_3d Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 13.02.17, 08:48
        Mniij wiecej. Wiem na co go stac i wiem gdzie jest granica. Gdyby to byl wiersz, ktorego na 100% nie bylby w stanie oanowac to pewnie bym odpuscil lub nauczylby sie tyle ile zdola. Ale to byl latwy wiersz, gdzie mlody znal 90% slow i wiedzial o co chodzi.

        Problem niestety w tym, ze samodzielna praca, ktora wymaga wysilku jest dla mlodego nieakceptowalna. Dopok cos da sie szybko zalatwic, jest ok, ale jezeli trzeba sie wysilic to juz nie ma na to kompletnie ochoty. Zreszta podobnie jest z niemieckimi wierszami. Chcialby opanowac wiersz w 20 minut... Ale sie nei zawsze da. Wtedy zaczyna sie placz, rzucanie, teatr..itd... Taki typ chyba.

        > Zakaz kolacji? Skąd masz takie pomysły Camel!

        Wiesz co.. to chyba byl "chwilowy" pomysl spopwodowany stresem i ciaglym:

        musze cos zobaczyc,
        musze siku,
        musze zejsc na dol na chwile.. itd
        • beliska Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 13.02.17, 18:39
          Jakby na to nie patrzeć, to raczej naturalne, że nie chce mu się. Wysiłek raczej nie leży w naszej ludzkiej naturze.
          U nas funkcjonuje przysłowie-bez pracy nie ma kołaczy. Powoli staram się pokazywać młodej, że są sprawy wymagające zwiększonego wysiłku. To proces. Na razie jest ok, a jak się będzie podejście córki rozwijało, czas pokaże. Może już 4klasa, bo wtedy jak sądzę, będzie więcej nauki, nowe przedmioty.
          Swego czasu sporo musiała pracować nad swoją wymową. Praca zwieńczona pełnym sukcesem, a teraz obok w szkole dzieci w jej wieku nadal mające problemy. Młoda prawdziwość przysłowia poznała na własnej skórze.
          Córka jest typem bardzo emocjonalnym, ale pod tym względem udało się nam wypracować dość spokojne podejście. Powoli Camel, małymi kroczkami, z Twoim wsparciem, chwaleniem, pokazywaniem, że warto się wysilić, bo są owoce, powinno się udać. W każdym razie warto próbować.
    • 3-mamuska Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 11.02.17, 02:32
      Tak to jest jak sie od dziecka wymaga perfekcjonizmu od małego.
      Młody sfrustrowany ze nie dorówna innym. Gratulacjeuncertain
      • camel_3d Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 13.02.17, 08:42
        Rozumiem, ze twoje dzieci nie musza odrabiac lekcji, kiedy nie maja ochoty?
        • 3-mamuska Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 13.02.17, 22:57
          camel_3d napisał:

          > Rozumiem, ze twoje dzieci nie musza odrabiac lekcji, kiedy nie maja ochoty?
          >
          >
          >
          Tak nie musza i same ponoszą konsekwencje swoich decyzji.
          Juz zostalo udowodnione ze zadania domowe nie pomagają w nauce.

          I tak czasem nie dorobią ide bez.
          I świat sie nie zawalił.
          Umija dzieki temu same normować sobie czas zabawy siedzenia przy kompie ,czytaniu książek wyjscia z psem na dwór czy swoimi pasjami.
          Sa ludźmi myślącymi i ja im ufam.
          Traktuje zyje jak ludzi nie roboty i wyścig szumów.

          Nie musze sie trząść ze jak ich nie przypilnuje to i nie bede warczeć zmuszać i szantażować to oni oleja i nie zrobią same. Bo robia sami bez moich taktyk.

          Ale tu trzba miec troche otwarty umysł nie zamknięty w czasach PRL-u ze trzeba strasznie i do czegoś zmuszać.

          Ludzie maja robic dobre rzeczy sami z siebie nie przez strach i szantaż.
          Przykre ze twoj syn ma takie wzorce.

          Corka jest jedna z najlepszych dzieci w klasie lat 13-od zawsze ,taka była ma psuje w nauce czytaniu , uwielbia rysować (az jej sie dziwią ludzie ze tyle czyta,nigdy jej nie zmuszalam) , syn 18-latek uczy sie ,pomaga w domu ,nie chodzi po imprezach ,nie chleje , ogarni swoje sprawy sam. Jestem dumna z moich dzieci.
          Ale ja nigdy nie straszyła ich nie szantażowalam mowilam tłumaczyłam, pytałam co chcą osiągnąć w życiu i jak do tego dojść.
          Zawsz im mowilam ze ja swoje zycie juz przeżyłam ,a oni powinni przeżyć swoje i teraz od nich zależy jakie decyzje podejmą, i zeby sie zastanowili jakie zeby pozniej ich nie żałować, ze nie spełnili marzen,ze robia to czego nienawidzą bo nie beda mieli na chleb.
          Wiec to ich wybor jak pokierują swoim życiem.
          Duzo rozmawiały wymieniamy sie poglądami nie musza mnie ślepo słuchać ,mogą miec i maja swoje zdanie.

          Tyle mysle ze ty sie sam o tym przekonasz. Poczekac twoj syn jest jeszcze mały poczekaj z takimi tersurami do lat nastu,wtedy nie bedzie bił i kopał a ucieknie z domu albo cos zniszczy lub ci przywali. Albo zacznie palić ćpać lub pic zeby zrobic ci na złość, lub moze miec anoreksję bo tylko jego ciało bedzie tym czym moze rządzić.

          Nie pisze tego zeby ci dopiec to tylko przestroga.
          Bo narazie mozesz go zmusić zastraszyć, za chwile twoje dziecko zacznie widzieć ze ty tez jestes człowiekiem ze tez sie myślisz ,ze on ma prawo do własnego zdania decyzji, i sie zacznie.
          Jak widac nie mija mu bunt 2-3latka. Czyli mam racje.a bedzie tylko gorzej. Widac zreszta po twoich wpisach.


          Zawsze zawsze ale to zawsze jak kogoś do czegoś zmuszasz strachem ,szantażem , wymuszanie , to w pewnym monecie taka osoba sie zbuntuje.

          Ja zerwała kontakt z matka dzwonie do niej raz na pol roku, lub raz na rok, robiła dokładnie tak ja ty.
          Miałam byc zawsze jak ona chce, każde moje decyzje (jak twojego syna rysunek z Mikołajem) były złe ,głupie.
          Nigdy nie byłam dosc dobra.
          Czeka cie podobna przyszłość.

          -----------------
          Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
          • camel_3d Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 14.02.17, 08:03
            No to ja mam inne podejscie.

            Uwazam, ze prace domowe i dodatkowe cwiczenia pomagaja. Nie wiem gdzie ty wyczytalac te rewelacje, ale wierz mi.. dziecko nie nauczy sie matematyki czy pisania przez 45 minut dziennie w szkole. Zlapie tylko podstawy. Szczegolnie dzieci, ktore sa slabe powinny w domu dodatkowo pocwiczyc.

            Wiesz, taki system obowiazuje w DE od jakiegos czasu. Malo prac domowych itd.. Wiesz do czego sie do sprowadzilo? Do tego, ze jest coraz mniej studentow kierunkow scislych bo wiekszosc wybiera "kulturoznastwo". A informatykow czy inzynierow sprowadza sie zza granicy - szczegolnie z PL jest bardzo duzo.. z kraju gdzie tak strasznie wykorzystywuje sie dzieci i zmusza do prac domowych....

            • undoo Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 15.02.17, 23:27
              Musisz sie doszkolic w temacie prac domowych. Masz braki sad
              To kulturoznawstwo wymaga wiekszej pracy, a przede wszystkim oczytania, niz kierunki scisle (tu potrzebne sa inne talenty i praca na pewno tez, ale nie nad glupia praca domowa ze szkoly, tylko troszke inna).
              • camel_3d Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 16.02.17, 08:21
                no...moze.. szkoda tylko, ze absolwentow takich kierunkow jest na rynku bezrobotnych najwiecej...

                Moze i musze sie doszkolic... ale prosze o jakies konkrente zrodla.
                • undoo Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 16.02.17, 17:21
                  Z wujka googla umiesz korzystac? Szukaj - opracowan jest mnostwo i na ich podstawie mozna wyszukac ksiazki. Wybacz, nieszczegolnie w moim interesie jest Cie edukowac big_grin - nie mam czasu, a Ty z wyszukiwarki korzystac na pewno umiesz.
                  • camel_3d Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 16.02.17, 22:18
                    w wujku googlu pisza, ze na choroby pomaga tez modlitwa i ziola prowansalskie...

                    skoro powolujesz sie na jakies wyniku badan to podaj zrodal..bo takie "slyszalam gdzies to napisze" jest malo interesujace.
                    • undoo Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 16.02.17, 23:17
                      Mi nie placa za pisanie na forum. Ksiazek i opracowan w temacie jest od groma, czlowiek z wyksztalceniem uniwersyteckim powinien umiec wyszukiwac informacje, jesli mu sa potrzebne smile
          • undoo Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 15.02.17, 23:23
            O wlasnie smile Ja wspolczuje Wielbladziemu Dziecku.
            • camel_3d Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 16.02.17, 08:31

              > O wlasnie smile Ja wspolczuje Wielbladziemu Dziecku.

              poczekamy zobaczymy...
              • fogito Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 16.02.17, 08:50
                A ja mu zazdroszczę, bo suma sumarum ma ojca który sie stara i mu zalezy. Jesli uspokoicie sytuacje pomiędzy wami to oboje odetchniecie. Co do szkoły to chyba taki luz nie jest dobrym rozwiązaniem.
              • undoo Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 16.02.17, 17:22
                Na co? Bo ani ja, ani moje dzieci w zadnym konkursie czy wyscigu z Toba nie startujemy smile
                • camel_3d Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 20.02.17, 11:45
                  na wyniki za kilka lat... sam jestem ciekawy.
    • srubokretka Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 11.02.17, 13:50
      Potrzebna byla ta nauka wierszyka na pamiec? Stan z boku i sie zastanow. Czy twoj syn ma problemy z pamiecia, ze trzeba ja cwiczyc w ten sposob? Czy tylko poprostu chciales sobie ponowie udowodnic "jaki on madry"?
      Zdrowy na umysle rodzic nie zmuszalby dziecka do nauczenia sie wiersza na drugi dzien, jezeli dziecko tak sie buntuje. Zwlaszcza w waszej sytuacji"pojawiam sie i znikam" za kilka miesiecy z tej szkoly. Wyluzuj facet, bo twoj dzieciak cie znienawidzi i bedzie miec bunt nastolatka w wieku 8lat.
      • camel_3d Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 13.02.17, 08:41
        srubokretka napisał:

        > Potrzebna byla ta nauka wierszyka na pamiec?

        Tak. To byla praca domowa. Syn nie ma problemow z pamiecia tylko nie lubi sie zbyt wytezac, jezeli mu cos nie przychodzi latwo to od razu olewa.
        Skoro nauczyl sie 2 zwrotek z 10-20 minut to pewnie dodatkowych 2 tez mog sie nauczyc. Tylke, ze chcialem, zeby nauczyl sie samodzielnie.

        Stan z boku i sie zastanow. Czy tw
        > oj syn ma problemy z pamiecia, ze trzeba ja cwiczyc w ten sposob? Czy tylko pop
        > rostu chciales sobie ponowie udowodnic "jaki on madry"?

        Rozumiem, ze jak Twoje dziecko ma zadana nauke wiersza, to nie musi sie uczyc, skoro nie ma ochoty?


        > Zdrowy na umysle rodzic nie zmuszalby dziecka do nauczenia sie wiersza na drugi
        > dzien, jezeli dziecko tak sie buntuje.

        Raczej mam watpliwosci. I rozumiem, ze zdrowy rodzic nie zmusza do niczego, skoro dziecko sie buntuje. Czyli jezeli dziecko czegos nie chce lub nie ma ochoty to rodzic ma odpusic.


        >Zwlaszcza w waszej sytuacji"pojawiam si
        > e i znikam" za kilka miesiecy z tej szkoly. Wyluzuj facet, bo twoj dzieciak cie
        > znienawidzi i bedzie miec bunt nastolatka w wieku 8lat.

        W naszej sytuacji? Dziecko lubi nowa szkole i nie chce wracac do starej. A w nowej tez musi sie uczyc. Fakt, ze z angielskiego odstaje od reszty klasy, bo w Belrinie mial dopiero od pol roku, a tu dzeici maja od 2 klasy, a czesc mowi w domu po angielsku. Tym bardziej musi sie wytezyc. Szczegolnie, ze z pozostalych przedmiotow jest duzo lepszy i bije reszte klasy na glowe.

        Tez uwazam, ze zadanie wiersza na drugie dzien jest przesada, szczegolnie w przypadku dziecka, ktore nie zna jezyka, ale wiersz byl latwy i mlody wiedzial o co w nim chodzi.
        • srubokretka Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 13.02.17, 13:25
          >Tak. To byla praca domowa.

          I co z tego? Tresujesz go na zolnierza, pracownika cyrku?

          >Rozumiem, ze jak Twoje dziecko ma zadana nauke wiersza, to nie musi sie uczyc, skoro nie ma ochoty?

          Takiej pracy domowej nie musieliby robic. Wiem, ze nie zrozumiesz narazie dlaczego tak nalezy posteowac czasami. Podkreslam "czasami", a to w twojej sytuacji wpadlo w ta szufladke.
          Teraz juz rozumiem, dlaczego jest tendencja u nas do zadawania jak najmniej pd. Dlaczego wprowadza sie oceny opisowe. Dlaczego nigdy nie zadano moim dzieciom nawet raz wierszyka na pamiec. Poprostu nie wiadomo jakiego wariata moze miec dziecko w domu.

          >Fakt, ze z angielskiego odstaje od reszty klasy... Szczegolnie, ze z pozostalych przedmiotow jest duzo lepszy i bije reszte klasy na glowe.

          Baranek, camel, baranek w sciane! W trybie natychmiastowym wykonac.

          Znecasz sie nad dzieckiem, bo masz chore ambicje. Biegniesz w jakims wyimaginowanym wyscigu ciagnac swojego dzieciaka za soba poganiajac go batem. Do twarzy ci ta Afryka.

          Naprawde lepiej do Niemiec nie wracaj, bo on bedzie w ogonie klasowym. A nie.... przeciez z angielskiego bedzie "bil reszte klasy na glowe".
          • camel_3d Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 13.02.17, 18:14
            srubokretka napisał:

            > >Tak. To byla praca domowa.
            >
            > I co z tego? Tresujesz go na zolnierza, pracownika cyrku?

            rozumiem, ze twoje dziecko nie odrabia prac domowych jezeli nie ma ochoty?

            > Takiej pracy domowej nie musieliby robic. Wiem, ze nie zrozumiesz narazie dlacz
            > ego tak nalezy posteowac czasami. Podkreslam "czasami", a to w twojej sytuacji
            > wpadlo w ta szufladke.

            a w czym ta praca domowa jest gorsza od innych? gdyby mial matematyke czy niemiecki to bylaby lepsza?


            > Teraz juz rozumiem, dlaczego jest tendencja u nas do zadawania jak najmniej pd.

            Jak najmniej? To byla pierwsza praca domowa od 2 tygodni!! mniej sie nie da...


            > Dlaczego wprowadza sie oceny opisowe. Dlaczego nigdy nie zadano moim dzieciom
            > nawet raz wierszyka na pamiec. Poprostu nie wiadomo jakiego wariata moze miec d
            > ziecko w domu.


            no trudno, a tu sie zadaje wierszyki i trzeba sie ich nauczyc... Skoro u was sie nie zadaja to tak jest.. A ze tak zapytam..u was to znaczy gdzie?



            > Baranek, camel, baranek w sciane! W trybie natychmiastowym wykonac.

            ee??? wytlumacz?

            > Znecasz sie nad dzieckiem, bo masz chore ambicje. Biegniesz w jakims wyimaginow
            > anym wyscigu ciagnac swojego dzieciaka za soba poganiajac go batem. Do twarzy c
            > i ta Afryka.

            Przepraszam, ale bredzisz.W takim razdie polowa biednych dzieci w PL jest katowana, bo maja srednio codziennie prace domowe.. Rozumiem, ze tak to traktujesz. Bo twoje dziecko nie ma zadan domowych, to nakaz zrobienia zadania juz katorga jest...Czy ty wogole mylisz? czy tez jestes produktem systemu bez prac domowych?


            > Naprawde lepiej do Niemiec nie wracaj, bo on bedzie w ogonie klasowym. A nie...
            > . przeciez z angielskiego bedzie "bil reszte klasy na glowe".

            eeee????? znoe wysilasz sie na zlosliwosci..jak to kobieta... W Niemczech tez jest w czolowce klasowej. Wiec nie ma problemu. Jak masz cos do dodania, to postaraj sie cos tresciwego napisac, a nie szukac dziury...
            • project-365 Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 13.02.17, 21:10
              Camel..., sorry, broniłam Cię z tą ortografią, bo jestem liberalnym rodzicem, ale tak jak pozostali uważam, że zamęczasz dzieciaka sad Tak w polskiej szkole zdecydowanie przesadzają z zadaniami domowymi, bo dzieci nie mają dzieciństwa. Cały czas coś kują, ciągle jakieś zajęcia, jak nie angielski, to zajęcia informatyczne, szkółki popołudniowe z tego, z tamtego. Jak dzieciak ma wolny czas, to nie wie co ma z nim zrobić, bo nie umie się bawić, albo jedzie z rodzicami do centrum handlowego. Tak, ja jestem zdania, że dzieci w polskiej szkole są katowane. Ja jestem ofiarą systemu z pracami domowymi, 6 klasówkami w tygodniu i wmawianiu, że każdy przedmiot jest najważniejszy. Po skończeniu podstawówki, przez nawiedzonych nauczycieli i przesadnie wymagających rodziców szczerze znienawidziłam szkołę i zwiałam z domu... Oczywiście nie uciekłam daleko i poszłam dalej, ale bez żadnego zaangażowania. Po prostu skończyłam szkołę na siłę. Nie pracuje w wyuczonym zawodzie i nigdy mnie to nie interesowało. Chodziłam do tej szkoły, bo rodzice mi ją nakazali i zrobili wszystko (zapominając o motywacji) żebym ją skończyła. Mąż przynajmniej skończył szkołę zgodną z zainteresowaniami i pracuje w zawodzie, i mimo tego, że nie był orłem, jest jednym z niewielu specjalistów w Europie w swojej dziedzinie. Oprócz tego, że dziecko nie ma dzieciństwa, to już niedługo będzie młodym, sfrustrowanym, wypalonym wyrobnikiem, bo szkoła i wymagający rodzic pozbawi go radości z nauki i poznawania Świata. Też na przykładzie męża- przez kilkanaście lat pracy w PL posuwał się do przodu, ale bardzo powoli. Sam starał się o szkolenia, bo firmie najbardziej zależało na cięciu kosztów. Każdy dyrektor (bez wykształcenia w tym kierunku) zawsze "wiedział lepiej" i choć mąż próbował przeforsować optymalne rozwiązania, to zawsze było źle, głównie dlatego, że za wysokie koszty. Firma zaczęła się cofać technologicznie, bo.... cięli koszty. I tak firma padła, a my wylądowaliśmy na obczyźnie, bo miał już dosyć marazmu i wszechwiedzy przełożonych, którzy ograniczali wszystko. Za granicą w nowej pracy też miał oczywiście szefa, ale on nie ingerował w rozwiązania proponowane przez męża. Niestety ja nie dałam rady psychicznie na obczyżnie, szczególnie, że w PL została córka, i wróciliśmy do Polski. Po 3 latach w PL znów mieliśmy dosyć, mąż miał kontrakt z firmą, ale stanął w miejscu. mnie wykończyły urzędy, podatki i kary za nieswoje grzechy i wyjechaliśmy ponownie. Teraz jest konsultantem, pracę ma "leżącą"smile i z domu, i nikt nie narzeka, ze za drogo, że nie tak. Przepraszam za ten esej, ale chciałam Ci tylko uzmysłowić, ze naciskanie na dziecko, żeby z każdej dziedziny było orłem, to pomyłka. Ma być dobre w tym co lubi i rozwijać się w tym kierunku, który go interesuje. I ja "zwalniam" syna z lekcji jeśli widzę, że nic z tego nie będzie, i tak niewiele wejdzie mu do głowy jeśli będę go cisnąć. Dzisiaj zamiast lekcji robił obiad, wymyślił i zrobił deser smile, bo planuje w przyszłości otworzyć budkę z jedzeniem, więc musi nauczyć się gotować smile Od 3 rż interesował się dinozaurami, jak większość chłopców w tym wieku, po dwóch latach, jak już przeczytaliśmy mu lub sam przeczytał kilkanaście encyklopedii, stwierdził, ze będzie paleontologiem, później porzucił plany na rzecz klocków Lego i zdobycia pracy w Danii, teraz stwierdził że "żarbuła" smile. Tyko, ze ja uczę go w domu, pracuje też z domu. Mam tu ograniczone możliwości i nie robie jeszcze tego co umiem i najbardziej lubię, ale muszę cokolwiek, żeby nie zwariować big_grin Wyluzuj Camel, nie przeżyjesz życia za syna, musi sam się sparzyć i doświadczyć, żeby się nauczyć.
              • camel_3d ale czekaj..bo nie rozumiem.. 13.02.17, 21:19
                z czym zameczam??

                ze dostal pierwsze prace domowa od 2 tygodni i mial sie nauczyc?? To jest jakies meczenie? Chyba przesadzasz.



                • project-365 Re: ale czekaj..bo nie rozumiem.. 15.02.17, 01:05
                  Tym, że go piłujesz. Zakaz wyjścia do łazienki, napicia się, czy zjedzenia kolacji(!?), to znęcanie się nad dzieciakiem sad Mam to samo, mój syn, też ciągle coś wymyśla, pozwalam mu, bo gdyby ktoś mi zakazał iść do kibelka, albo zrobić sobie herbaty, to bym łeb urwała przy samym zadku big_grin Pozwalam, ale też jak wiem, że już wymyśla, to mówię, ale spokojnie..., zeby skupił sie lekcjach. No i jak rzadko dostaje prace domowe, to nie jest w rytmie, to ja bym raczej próbowała ułatwić, niż utrudniać.
                  • camel_3d Re: ale czekaj..bo nie rozumiem.. 15.02.17, 09:22
                    wiesz, pewnie masz racje, ale jakos nie bardzo potrafia nad tym zapanowac, kiedy dziecko zaczyna wymslac 1000 powodow, zeby nie robic tego co musi...lub powinno.

                    Zrezsta jak sie pozniej okazalo, do toalety wcale nie musial..
            • srubokretka Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 13.02.17, 22:22
              >rozumiem, ze twoje dziecko nie odrabia prac domowych jezeli nie ma ochoty?

              Czasami nie odrabia. Musialam sie camel tego nauczyc. Dlatego jest tak trudno podrobic ludzi mozg. Maszyna zachowalaby sie tak jak ty.

              >Jak najmniej? To byla pierwsza praca domowa od 2 tygodni!! mniej sie nie da...

              Tym bardziej nie wierze , ze nauczycielka wymyslila taki termin ( no chyba, ze byla tak pewna jak ty, ze on nauczy sie wiersza w 10min).

              > A ze tak zapytam..u was to znaczy gdzie?

              Stany, juz ci kiedys pisalam. W miescie , gdzie jest taka konkurencja, ze dzieci od zaplodnienia tresuja, eliminuja, segreguja....

              >Jak masz cos do dodania, to postaraj sie cos tresciwego napisac, a nie szukac dziury...

              Tresciwie to ci kiedys zycie oczy otworzy. Moze za kikanascie lat sobie przypomnisz lzy i nerwy syna przy uczeniu sie wierszyka .
              • camel_3d Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 14.02.17, 08:11
                wiec zalozmy, ze nauczycielka byla pewna, ze sie nauczy. Ja tez bylem pewien. Bo wiersz skladal sie z 4 zwrotek po 4 linijki.

                dla mnei problemem jest to, ze prace dopmowe sa sporadycznie zadawane, a nie np codziennie na 10-20 minut. Krotkie prace domowe bylyb forma przyzwyczajenia dzeica to tego, ze musi cos w domu robic regularnie. A tak, to dziecko przyzwyczajone jest, ze nie robi nic..

                Choc akurart z tym nic to przesadzam, bo mlody czasem siedzi i przez godzine matematyke robi...

                Wiem, ze pewnie by mu glowy nie urwala gdyby si enie nauczyl, ale niestety w DE oceny sa bardzo istotne. W Niemczech nie ma egzaminu na zakonczenie podstawowki i przed gimnazjum. Do gimnazjum dostajesz sie wylacznie dzieki ocenom i poleceniu przez nauczyciela.... I tyle. Inaczej ladujesz w w gesamtschule. Jezeli masz szczescie to trafisz do dobrej, jezeli pecha do takiej, gdzie polowa to beda dziecki arabskie i tureckie.. i wtedy masz prawdziwy problem...

                Dlatego niestety, choc niechetnie musze mlodego przyciskac do nauki i cwiczen...
                • fogito Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 14.02.17, 14:11
                  Zadanie 4 zwrotek po 4 wersy z dnia na dzień to dużo. Lepiej byłoby aby dała wiecej czasu dzieciom. Faktycznie byłoby lepiej aby zadawano mniej regularnie niż takie kwiatki ni z gruszki ni z pietruszki. W przypadku matmy to dramat.
                • srubokretka Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 14.02.17, 22:24
                  >mlody czasem siedzi i przez godzine matematyke robi...

                  hmmm jezeli nie jest zbyt lotny i musi tyle czasu matematyce poswiecac, to moze lepiej korepetytora zalatw przez , ktorego mlody nie bedzie plakac. Ja tak kiedys zrobilam, jak mi kazali dzieciaka 7letniego dodawania pod kreska nauczyc (juz sie nigdy na cos takiego nie nabiore). Mloda nic nie kumala, mi para uszami szla po 3 dniu. W koncu wzielam byla nauczycielke , ktora jej w 10min wytlumaczyla jak i co. Za drobne pieniadze ja mialam nerwy w spokoju, dziecko zadowolone i naumiane wink

                  >dla mnei problemem jest to, ze prace dopmowe sa sporadycznie zadawane

                  Dla ciebie problem? I kto przez to plakal? Ty czy syn? Dorosly facet i nie potrafisz z nauczycielka porozumiec sie?

                  >niechetnie musze mlodego przyciskac

                  oj jaki ty biedny. Komu ta sciema, sadysto wink

                  • camel_3d oj srubokretka.. 15.02.17, 09:21

                    > hmmm jezeli nie jest zbyt lotny i musi tyle czasu matematyce poswiecac, to moze
                    > lepiej korepetytora zalatw przez , ktorego mlody nie bedzie plakac

                    nie..on po prostu lubi matematyke i robi zadania dla rozrywki... A nie dlatego, ze mu ciezko idzie.






                    >
                    > >dla mnei problemem jest to, ze prace dopmowe sa sporadycznie zadawane
                    >
                    > Dla ciebie problem? I kto przez to plakal? Ty czy syn? Dorosly facet i nie potr
                    > afisz z nauczycielka porozumiec sie?
                    >
                    > >niechetnie musze mlodego przyciskac
                    >
                    > oj jaki ty biedny. Komu ta sciema, sadysto wink
                    >
                • 3-mamuska Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 15.02.17, 01:56
                  camel_3d napisał:

                  > wiec zalozmy, ze nauczycielka byla pewna, ze sie nauczy. Ja tez bylem pewien.
                  > Bo wiersz skladal sie z 4 zwrotek po 4 linijki.
                  >
                  > dla mnei problemem jest to, ze prace dopmowe sa sporadycznie zadawane, a nie np
                  > codziennie na 10-20 minut. Krotkie prace domowe bylyb forma przyzwyczajenia dz
                  > eica to tego, ze musi cos w domu robic regularnie. A tak, to dziecko przyzwycza
                  > jone jest, ze nie robi nic..
                  >
                  > Choc akurart z tym nic to przesadzam, bo mlody czasem siedzi i przez godzine m
                  > atematyke robi...
                  >
                  > Wiem, ze pewnie by mu glowy nie urwala gdyby si enie nauczyl, ale niestety w DE
                  > oceny sa bardzo istotne. W Niemczech nie ma egzaminu na zakonczenie podstawowk
                  > i i przed gimnazjum. Do gimnazjum dostajesz sie wylacznie dzieki ocenom i polec
                  > eniu przez nauczyciela.... I tyle. Inaczej ladujesz w w gesamtschule. Jezeli m
                  > asz szczescie to trafisz do dobrej, jezeli pecha do takiej, gdzie polowa to bed
                  > a dziecki arabskie i tureckie.. i wtedy masz prawdziwy problem...
                  >
                  > Dlatego niestety, choc niechetnie musze mlodego przyciskac do nauki i cwiczen..
                  > .

                  Współczuje ze dotąd nie odkryłeś tego ,ze w życiu nie liczą sie jakie szkoły skończyłeś.
                  Ile procent ludzi nie ma studiów, ile procent nie pracuje w zawodzie wyuczonym?
                  Zmienia zawody, zmieni studia.
                  Twoj syn zanim pojdzie do liceum mozesz wyładować w każdym zakamarku świata.
                  Mysle ze w wieku lat 18-baru trzaśnie ci drzwiami przed nosem i pomarzysz ontym ze ma skonczyc szkole jaka ty chcesz i zrobic zawód jaki ty chcesz.
                  To celowo nie twoja kopia.

                  I albo jestes trollem albo jestes na tyle "głupi" ze nie rozumiesz tego co wiele osob ci próbuje wyjaśnić.
                  Aha jeśli jedna osoba mowi ze złe robisz ,nic jej do tego ,jeśli mowia ci to ciagle to moze warto zastanowić sie nad sowim podejściem. Do syna nauki i przyszłości.
                  • project-365 Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 15.02.17, 03:47
                    3-mamuśka! Proszę o włączenie funkcji "lubię to" big_grin
                  • camel_3d Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 15.02.17, 09:33

                    > Współczuje ze dotąd nie odkryłeś tego ,ze w życiu nie liczą sie jakie szkoły sk
                    > ończyłeś.

                    oj..bardzo sie mylisz... BARDZO. Pracowalem kiedys duzej agencji reklamowej w Wawie. Dostalem sie tam, bo pisalem prace dyplomowa o sposobach rekrutacji w duzych, miedzynarodowych firmach. Oczywiscie oficjalnie wygladalo to inaczej. Ale nieoficjalnie to wygladalo tak, ze np na ogloszenie o prace przychodzilo 100-200-300 podan. Byly 3 kupki i kosz. 1. Konkretne uczelnie (3), 2 Doswiadczenie. 3 Konkretne uczelnie i doswiadczenie. Kosz.. Inne uczelnie i oczywiscie brak doswiadczenia
                    Domyslasz sie, ze na rozmowe zapraszano w 90% usoby albo z konretnym doswiadczeniem, albo po konkretnej uczelni. Idealne byo konkretna uczelnia i doswiadczenie. Reszta ladowala w koszu.

                    > Ile procent ludzi nie ma studiów, ile procent nie pracuje w zawodzie wyuczonym?
                    > Zmienia zawody, zmieni studia.




                    > Twoj syn zanim pojdzie do liceum mozesz wyładować w każdym zakamarku świata.

                    W Niemczech nie ma liceum.

                    > Mysle ze w wieku lat 18-baru trzaśnie ci drzwiami przed nosem i pomarzysz ontym
                    > ze ma skonczyc szkole jaka ty chcesz i zrobic zawód jaki ty chcesz.
                    > To celowo nie twoja kopia.

                    Alez ja nie chce zeby on konczyl szkole, ktora ja chce. Chce, zeby mial na tyle wiedzy i umiejetnosci, zeby sobie samemu wybrac to co go zaiteresuje. MOj kumpel skonczyl szkole zawodowa (slusarz), potem technikum pozawodowe..a potem stwierdzil, ze idzie na medycyne. Dzis jest stomatologiem. W Niemczech takiej opcji nie ma. Jak wyladujesz na nauce zawodu to juz szanse na medycyne czy informatyke masz zerowe. (jako przyklad). Oczyiwsic emlody moze chciec byc sprzedawca w spozywczym.. skoro go to bedzie rajcowalo..i borykanie sie z ciaglymi problemami finansowymi...




                    > I albo jestes trollem albo jestes na tyle "głupi" ze nie rozumiesz tego co wiel
                    > e osob ci próbuje wyjaśnić.

                    Oczywiscie, ludzie probuja wyjasnic, ze wymagania aby dziecko przylozylo sie do zrobiania pracy domowej raz na dwa tygodnie to katorga... Szczegolnie dziwnie, bo wiekszosc tych ludzi ma dzieci, ktore robia prace domowe codzeinnie. Albo jestes za glupia, albo troll..


                    > Aha jeśli jedna osoba mowi ze złe robisz ,nic jej do tego ,jeśli mowia ci to ci
                    > agle to moze warto zastanowić sie nad sowim podejściem. Do syna nauki i przyszł
                    > ości.

                    Porada w stylu "olej..." nie za bardzo mnie inetersuje. Ale kilka osob napisalo fajne rzeczy.
        • undoo Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 15.02.17, 23:28
          Jesli na tym etapie tak musisz zmuszac 8latka do nauki, to cos jest b nie tak sad
          • camel_3d Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 16.02.17, 08:27
            nie na tym etapie..tylko od ppoaczatku mlody nie byl chetny do wysilania sie jezeli cos wymagalo dodatkowego wysilku...

            Zawsze liczy, ze nauczy sie od razu i bez dodatkowych cwiczen. Chodzi na break dance, chodzil na pianino. Nauczyciel od pianina mowil, ze mlody jest bardzo dobry, ale musi pocwiczyc 30 min dziennie. Nic z tego. chodzi na break dance..lubi to..nauczyciel mowi to samo. Mlody ma niezle predyspozycje, swietnie opanowuje nowe figury (podstawy) i powinien w domu pociwiczyc dodatkowo, zeby te podstawy ulepszyc.. a niestety mu sie nie chce...i na kolejnych zajeciach znow powtarza te uklady..i widac, ze nie cwiczyl... szkoda...
            • fogito Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 16.02.17, 08:52
              Musi dorosnąć do motywacji wewnętrznej. Ale to moze porwać kilka następnych lat. A Ciebie krew zaleje wink
              • camel_3d Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 16.02.17, 22:20
                tylko jezeli chodzi o szkolesmile))

                a reszta.. moze brakuje mu tu konkurencji i kogos do wspolzawodnictwa.
                • fogito Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 17.02.17, 07:04
                  Czytam po raz kolejny "Kryzys szkoły" Jaspera Jula. Przeczytaj. Wspomina tez szkoły niemieckie. On uważa, ze ogólnie cały system europejski jest o kant pupy... Rzeczytalam wszystko co napisał. Mądry facet.
                  • fogito Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 17.02.17, 07:05
                    Juula...
                  • camel_3d a jaki system jest ok? 20.02.17, 11:47
                    jak wrocimy do Belrina to sobie kupie.
                    A z ciekawosci..to jaki system uwaza on za wlasciwy?

                    Zdaje sie ze Finlandia, jako jeden z krajow europejskich plasuje sie bardzo wysoko...

                    Przoduja kraje Azjatyckie, ale nie wiem czy chcialbym, zeby moje dziecko spedzalo w szkole 12 godzin dziennie...
                    • srubokretka Re: a jaki system jest ok? 20.02.17, 14:44
                      >Przoduja kraje Azjatyckie, ale nie wiem czy chcialbym, zeby moje dziecko spedzalo w szkole 12 godzin dziennie...

                      Mam kolege w pracy, ktory przeszedl wszystkie etapy ed. w Chinach. Niedawno porownywalismy swoje skrajnie rozne doswiadczenia. Chcialabym to kiedys z boku zobaczyc, ale napewno nie doswiadczyc na wlasnej skorze.
                    • fogito Re: a jaki system jest ok? 20.02.17, 20:01
                      Przeczytaj Kryzys Szkoły Juula. On jest Duńczykiem. Jest terapeuta szkolnym i pedagogiem z wieloletnim stażem. Nie popiera systemów azjatyckich, bo one doprowadzają do samobójstw dzieci. On uważa, ze systemy szkolne sluza społeczeństwu, ale nie dzieciom. Popiera systemy niszowe takie jak montessori, ktore kłada naciska na indywidualizm dzieci, takie w których uczeń jest ważny a nie biurokracja szkolna. I nie popiera prac domowych. Nie pamietam co mówi o Finlandii. Po raz kolejny czytam Kryzys choć czytałam juz wszystko co napisał. Poczytaj sobie jego książki np o agresji i o tym jak mowić NIE.
                      • camel_3d Re: a jaki system jest ok? 21.02.17, 07:25
                        moze maja audiobooka.
                      • camel_3d Re: a jaki system jest ok? 22.02.17, 07:52
                        poczytalem troche o nim i o jego pogladach. Czesc jest fajna i obserwujac mlodego moglbym stwierdzic, ze sie sprawdza.

                        Od 3 tygodni mlody nie robi programu szkoly, bo go nudzilo. Poprosil o jakies inne zadania. Dostal pozwoenie, zeby samodzielnie przerabiac program z Berlina. Wczoraj dostalem od nauczycielki z Berlina material, ktory ma opanowac. Okazalo sie, ze juz jest duzo bardziej w przodzie. Wychodzi, ze faktycznie dzieci (nie wiem czy wszystkie) majace wolna reka i kierunek potrafia dojs do celu samodzielnie.

                        Wczoraj mialem dosc ciekawa dyskusje ze "starsza" generacja dotyczaca systemu ocen 1-6. Uwazam, ze jest bez sensu. Zbyt ciasno ocenia dzieci i nie daje ogolnego pogladu co dzeicko na prawde umie, czy sie stara itd... Za moich czasow bylo jeszcze gorzej 2-5. Potem wprowadzono 1 i 6.. z czego 1 mialo by jezeli dziecko kjompletnie nic nie umie, a 6 za wybitne osiagniecia. Troche sie potem to rozlazlo....

                        No coz... tu tez jest system 1-6, ale dzieci maja wiecej wolnej reki w nauce.
                        • fogito Re: a jaki system jest ok? 22.02.17, 07:55
                          Powodzenia Camel
            • undoo Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 16.02.17, 17:19
              W tym wieku dzieci sa jak gabki i nie powinien tyle cwiczyc, by osiagac przyzwoite efekty.
              • camel_3d Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 16.02.17, 22:34
                ja tam nie wiem, jaka gabke ty masz w domu..ale w przypadku niektorych rzeczy trzeba cwiczyc i to duzo, zeby cos osiagnac. I to nie tylko w tym wieku, ale i wczesniej.
                • fogito Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 17.02.17, 07:06
                  1000 godzin podobno niezależnie od tematu.
                • 3-mamuska Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 17.02.17, 13:17
                  camel_3d napisał:

                  > ja tam nie wiem, jaka gabke ty masz w domu..ale w przypadku niektorych rzeczy t
                  > rzeba cwiczyc i to duzo, zeby cos osiagnac. I to nie tylko w tym wieku, ale i
                  > wczesniej.

                  Jeśli trzeba godzinami ćwiczyć to dziecko nie ma talentu co tu sie oszukiwać.
                  Z kamyka nie zrobisz diamentu niewazne ile byc szlifował.
                  Bedzie wyuczone ale No bedzie hm denne.
                  • fogito Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 17.02.17, 13:30
                    Denne? Czy to chciałaś napisać? Z takim podejściem to sie trudno dziwić, ze Polacy sa niedokształceni a państwem rządzi banda ignorantów. Ależ ćwicząc mozna stać sie specjalista w jakiejś konkretnej dziedzinie. Nie każdy ma talent od Boga jak Mozart, ale mozna miec ku czemuś zdolności i chęci i wyćwiczyć sie w konkretnej dziedzinie. Gdybyśmy mieli wiecej pracowitych ludzi będących specjalistami w konkretnych dziedzinach nie bylibyśmy ciagle w ogonie Europy.
                    • 3-mamuska Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 17.02.17, 14:22
                      fogito napisała:

                      > Denne? Czy to chciałaś napisać? Z takim podejściem to sie trudno dziwić, ze Pol
                      > acy sa niedokształceni a państwem rządzi banda ignorantów. Ależ ćwicząc mozna s
                      > tać sie specjalista w jakiejś konkretnej dziedzinie. Nie każdy ma talent od Bog
                      > a jak Mozart, ale mozna miec ku czemuś zdolności i chęci i wyćwiczyć sie w konk
                      > retnej dziedzinie. Gdybyśmy mieli wiecej pracowitych ludzi będących specjalista
                      > mi w konkretnych dziedzinach nie bylibyśmy ciagle w ogonie Europy.

                      No widzisz nie zrozumiałaś, nic trudno.
                      • undoo Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 17.02.17, 18:38
                        Ja sie z Toba zgadzam, ze 8letnie dziecko, ktore samo nie lyka wiedzy i musi godzinami cwiczyc, ma, niestety, jakis problem sad Pewnie praca go zrekompensuje i bedzie dobrze. I nie jestem zlosliwa, po prostu dzieci w tym wieku sie inaczej ucza.
                    • project-365 Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 17.02.17, 15:21
                      Fogito, Polska ma wielu doskonałych i pracowitych specjalistów, ale nie pracują dla dobra ojczyzny. Pojechali tam gdzie ich doceniono smile Przykładem jest mój mąż, pracował dużoi efektywnie, zamiast pochwał i podwyżki, dyrektor finansowy postanowił, że oprócz paliwa do służbowego samochodu, ma też pokrywać koszty napraw i przeglądów. Było to dość dawno, zarabiał 5'000,- Wydawał 1500 na paliwo, bo bardzo dużo jeździł, i były to podróże służbowe. O podwyżce mógł zapomnieć. Po jakimś czasie odszedł do innej firmy, w poprzedniej na jego miejsce zatrudnili dwóch studentów, którzy kilka razy w tygodniu dzwonili do niego żebrząc o pomoc..., Mąż się wściekł i powiedział, żeby nie wydzwaniali, ale im przecież szef kazał !!! O! także tak... To nie całkiem wina leniwców, ze jesteśmy w ogonie Europy smile
                      • 3-mamuska Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 17.02.17, 16:33
                        project-365 napisała:

                        > Fogito, Polska ma wielu doskonałych i pracowitych specjalistów, ale nie pracują
                        > dla dobra ojczyzny. Pojechali tam gdzie ich doceniono smile Przykładem jest mój m
                        > ąż, pracował dużoi efektywnie, zamiast pochwał i podwyżki, dyrektor finansowy
                        > postanowił, że oprócz paliwa do służbowego samochodu, ma też pokrywać koszty na
                        > praw i przeglądów. Było to dość dawno, zarabiał 5'000,- Wydawał 1500 na paliwo,
                        > bo bardzo dużo jeździł, i były to podróże służbowe. O podwyżce mógł zapomnieć.
                        > Po jakimś czasie odszedł do innej firmy, w poprzedniej na jego miejsce zatrudn
                        > ili dwóch studentów, którzy kilka razy w tygodniu dzwonili do niego żebrząc o p
                        > omoc..., Mąż się wściekł i powiedział, żeby nie wydzwaniali, ale im przecież sz
                        > ef kazał !!! O! także tak... To nie całkiem wina leniwców, ze jesteśmy w ogonie
                        > Europy smile
                        >


                        Dokładnie a poza tym jeśli ktoś cos robi z przymusu ,z niechęcią , rzyga swoja praca to nawet najlepiej wyuczony specjalista nie osiągnie tego co ten co robi cos z sercem
                        A nie bo tatuś stał mu nad głowa i kazał ćwiczyć.
                        Owszem nauczyć sie da tylko co z tego?
                        • undoo Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 17.02.17, 18:39
                          O to chodzi, bo te 1000 godzin to ma sens, gdy dzieciak jest starszy i wie, co jak i dlaczego, czyli jedzie na wewnetrznej motywacji, a nie na wrzeszczacym i grozacym mu ojcu.
                          • fogito Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 18.02.17, 00:44
                            Strasznie jedziecie po Camelu jak po łysej kobyle. Nie wiem dlaczego. Tak jakby trochę z założenia chyba. Mało jest w naszym kraju pozytywistycznej pracy a dużo romantycznych zrywów. To niestety nie procentuje w społeczeństwie. Człowiek jest leniwy z natury. Ten mały i ten duży tez. Wewnętrzna motywacja jest super, ale nie zawsze na początku drogi sie zdarza. Najpierw musi byc ten nawyk pracy, aby stała sie oczywistością a nie męka. To tak jak ze sprzątaniem. Nikt nie lubi, ale wielu to robi z nawyku i konieczności. Godzina nad matma w wieku 8 lat to jest nic. Pytanie jaka to matematyka. W polskich szkołach w podstawówce to jest marniutki poziom i pewnie stad przekonanie, ze matematyka zajmuje kilka minut. Jesli ktos mierzy wyzej musi wiecej pracować. I tyle. Camel nie jest jakimś potworem a tak go usiłujecie przedstawiać. Syn jego nie wyglada na umęczonego. Buntuje sie jak większość dzieci w jego wieku. Zaburzeń nie widzę specjalnych. Niektóre z was próbują roztaczać straszne wizje przyszłości w tym przypadku, ale moze sie okazać, ze syn doceni zaangażowanie ojca i mu jeszcże podziękuje. Niewielu jest ojców. Ktorzy tak zajmują sie dziecmi jak Camel. Proponuje wiecej luzu a mniej hejtu.
                            • project-365 Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 18.02.17, 02:04
                              Sorry fogito, ale najbardziej spiety, to tu jest camel smile Bo próbujemy Mu na różne sposoby uzmysłowić, że taka gra jest niewarta świeczki, a on twardo obstaje przy swoim. Tu brakuje luzu smile No, a że przy takiej ilość rozmówców temat czasami zszedł z prostej, to normalne.
                              • fogito Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 18.02.17, 07:29
                                No nie wiem. Rzucilyscie sie jak chrapie na niego. Tak kompletnie po babsku zareagowaliście histerycznie rozsiewając straszne wizje przyszłości Camela i jego syna. Skad my mozemy wiedzieć jak ta przyszłość bedzie wyglądać.
                                I moze jego jak najbardziej jest warta świeczki. Życie pokaże.
                                • project-365 Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 18.02.17, 13:21
                                  No nie wiem w jaki sposób się na niego rzuciłam? Tłumaczenie, że przemocą nic nie wskóra, to rzucanie się? I już pisałam wcześniej, wygląda na to, że tak naprawdę camel nie potrzebował "porady motywacyjnej", jak to określił, tylko poparcia w swoim działaniu, bo żadna z naszych rad nie przekonała go, każda była zła.
                                  • fogito Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 18.02.17, 13:42
                                    Ja tu rad nie Zauważyłam. Raczej to nagonka była.
                                    • srubokretka Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 18.02.17, 15:42
                                      Byly rady. Malo tego, tlumaczone przykladami z zycia na kilka sposobow, zeby czlowiek z roznym poziomem inteligencji zrozumial.
                                      • fogito Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 18.02.17, 16:22
                                        Próbujesz kogos obrazić, czy mi sie wydaje.
                                        • srubokretka Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 18.02.17, 17:57
                                          a mi sie wydaje, ze z nas chcesz zrobic bullies , bo stanelyslmy w obrnie 8latka?
                                          • fogito Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 18.02.17, 18:38
                                            Nie stanelyscie w obronie dziecka tylko chciałyście zadziobałyny Camela, bo jest inny niż wy. Temu dziecku krzywda sie nie dzieje.
                            • srubokretka Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 18.02.17, 02:15
                              >Strasznie jedziecie po Camelu jak po łysej kobyle. Nie wiem dlaczego.

                              To co zaczac od poczatku, czy przeztaniesz udawac glupia? Czytasz camela perypetie z dzieckiem juz kilka lat , te same, tendencyjne ... i piszesz :"nie wiem dlaczego".

                              > Camel nie jest jakimś potworem a tak go usiłujecie przedstawiać.

                              My? Myslalam, ze on sam o sobie pisze. Chcial porady , dostal , a ze sie wam nie spodobala. Trudno, nie kazdy musi miec takie same poglady.
                              • fogito Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 18.02.17, 07:34
                                Nie udaje głupa tylko uważam, ze odlecialyscie w swoich ocenach i przewidywaniach. Każda z nas gucio wie na temat tego jaka jest relacja pomiędzy nimi, bo informacje z forum sa wyrywkowe. Mam swoją opinie na temat pewnych departamentów działania Camela, ale nie podoba mi sie naginanie i nadinterpretacja faktów. Nie znoszę tez takiej nagonki, ktora jedynie pokazuje, ze brak niektórym racjonalnego myślenia. Mogę krytykować Camela i nie zgadzać sie z nim wielokrotnie, ale muszę tez docenić, ze jest fantastycznym ojcem, bo dobro syna leży mu na sercu. Podkłada sie chłopak wielokrotnie na forum zadajacmprzedziwne pytania, ale tez odpowiedzi niektóre sa z księżyca wzięte. Sorki, ale ktora to moze wiedziec co,przyszłość przyniesie.
                                • 3-mamuska Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 18.02.17, 07:48
                                  fogito napisała:

                                  > Nie udaje głupa tylko uważam, ze odlecialyscie w swoich ocenach i przewidywania
                                  > ch. Każda z nas gucio wie na temat tego jaka jest relacja pomiędzy nimi, bo inf
                                  > ormacje z forum sa wyrywkowe. Mam swoją opinie na temat pewnych departamentów d
                                  > ziałania Camela, ale nie podoba mi sie naginanie i nadinterpretacja faktów. Ni
                                  > e znoszę tez takiej nagonki, ktora jedynie pokazuje, ze brak niektórym racjonal
                                  > nego myślenia. Mogę krytykować Camela i nie zgadzać sie z nim wielokrotnie, ale
                                  > muszę tez docenić, ze jest fantastycznym ojcem, bo dobro syna leży mu na sercu
                                  > . Podkłada sie chłopak wielokrotnie na forum zadajacmprzedziwne pytania, ale te
                                  > z odpowiedzi niektóre sa z księżyca wzięte. Sorki, ale ktora to moze wiedziec c
                                  > o,przyszłość przyniesie.

                                  Ta jasne dobro syna,kazać małemu dziecku poprawiać rysunek Mikołaja bo nie pomalował jak tatuś chce.
                                  Mazać dziecku w zeszycie zeby pisało jeszcze raz i ćwiczyć na fortepianie bo musi, a nie chce bo tatuś ma wygórowane ambicje i syn musi.
                                  A W DODATKU UWAŻA ZE SYNOWI MATKA NIE JEST DO NICZEGO POTRZBENA I MOZE NIE ISTNIEĆ.
                                  CAMEL zrobił sobie dziecko do tresowania i kopiowania tatusia.
                                  Tygodnie dziecko było uczone samodzielnego usypiania,az sie wyryczy i zrozumie ze płacz mu hooja da.
                                  To jest dobroć do własnego dziecka?
                                  Zero taryfy ulgowej, perfekcjonizm musi byc wobec dziecka ,szkoda ze nie do samego siebie.

                                  Facet ma musi w z czasów PRL-u ze dzieci sie testuje i wymaga, zero czułości bo to domena matki rozpieszczania.

                                  I nie chodzi o nagonkę na camela,bo szczerze koło pośladków mi lata jak mocno bedzie tresował syna, ale o to zeby go uświadomić ze za x lat to mu sie odbije czkawka.
                                  Młody sie zbuntuje i przecierpi i syn i ojciec.
                                  A camel bedzie przekonany ,ze syn niewdzięcznik bo on tyle dla niego zrobił.
                                  • fogito Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 18.02.17, 11:10
                                    I to co piszesz mija sie z prawda. Matka dziecka nie jest obecna w jego zyciu, bo jest niewydolna z poważnego powodu. Camel juz to wyjaśnił swego czasu. Poszukaj w wątkach jesli jestes nowa na forum.
                                    Resztę pominę, bo to histeria. Moze twoim dzieciom odbije sie czkawką twoja wrodzona zawziętość. Tego nie wiesz. Łatwo krytykować innych i widzieć w ich oczach źdźbło nie dostrzegając belki we własnym oku.
                                    • 3-mamuska Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 19.02.17, 04:19
                                      fogito napisała:

                                      > I to co piszesz mija sie z prawda. Matka dziecka nie jest obecna w jego zyciu,
                                      > bo jest niewydolna z poważnego powodu. Camel juz to wyjaśnił swego czasu. Poszu
                                      > kaj w wątkach jesli jestes nowa na forum.
                                      > Resztę pominę, bo to histeria. Moze twoim dzieciom odbije sie czkawką twoja wro
                                      > dzona zawziętość. Tego nie wiesz. Łatwo krytykować innych i widzieć w ich oczac
                                      > h źdźbło nie dostrzegając belki we własnym oku.

                                      Ja akurat nie jestem zawzięta , pozwalam dzieciom popełnić błędy.
                                      Próbować rożnych rzeczy w życiu, szukac drogi.
                                      To ich zycie nie moje ja swoje przeżyje jak chce oni jak chcą. Ufam moim dzieciom bo to ludzie ,myślący z i instynktem samozachowawczym ,traktuje ich poważnie.
                                      I akurat moj syn ma 18 lat lepszego dziecka nie mogła sobie wymarzyć,corka ma 13 i tez kochane dziecko choć ona ma silny charakter i np.ja nie przeglądam bo "tak"
                                      Z Nia trzeba pogadac porozmawiać i dać logiczne argumenty. W szkole ja chwała zawsze słyszę ze to duma ja uczyć. Bo tak jest chcetna i chłonna wiedzy.
                                      I nie odrabia zadań domowych hehe.
                                      Najwiecej mam problemow autysta 9-letnim. Ale to nie jego wina.
                                      Moje dzieci mogą wyrazić swoje zdanie od dawna,porozmawiać i sie sprzeciwić, ale wiedza co jest żelazna zasad w domu ,a nie każda pierdoła urasta do rangi Mount Everest.
                                      Moje dziecko niemusi kopać i wrzeszczeć sie ,bo musi sie nauczyć wierszyka.0
                                      • fogito Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 19.02.17, 08:17
                                        Ales sobie laurkę wystawiła wink jak to kiedyś napisał Jesper Juul.... Jak przychodzą rodzice i mowia, ze u nich wszystko swietnie to sie zastanawiam jak dużo maja problemów z dziecmi. Nie ma idealnych sytuacji i idealnych ludzi. To tylko krótkowzroczność i brak obiektywizmu je takimi czyni. Cieszę sie twoim szczęściem, ale twoja ocena Camela niepokoi swoim brakiem obiektywizmu i sporo mówi o Tobie samej,
                            • undoo Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 18.02.17, 02:48
                              Nie, wiekszosc ojcow, ktorych znam, zajmuje sie swoimi dziecmi madrze i bez spinki - cala roznica.
                              • fogito Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 18.02.17, 07:26
                                To dziwne, bo na forum emama roi sie od wątków o ojcach, ktorzy nie zajmują sie swoimi dziecmi i na dodatek maja zony w odwoloku. Takie sa tez moje obserwacje środowiskowe. Camel jest nielicznym z mezczyzn na forum, ktorzy nie zachowują sie po chamsku i nie obrażają rozmówcy a prowadziłam dyskusje z wieloma.
                                • 3-mamuska Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 19.02.17, 04:22
                                  fogito napisała:

                                  > To dziwne, bo na forum emama roi sie od wątków o ojcach, ktorzy nie zajmują sie
                                  > swoimi dziecmi i na dodatek maja zony w odwoloku. Takie sa tez moje obserwacje
                                  > środowiskowe. Camel jest nielicznym z mezczyzn na forum, ktorzy nie zachowują
                                  > sie po chamsku i nie obrażają rozmówcy a prowadziłam dyskusje z wieloma.

                                  No i co z tego jak obraza własne dziecko traktują go jak laleczkę.
                                  I niestety tylko on mieszkania z dzieckiem wiec innego wyjscia nie ma jak sie zając.
                                  Nic nadzwyczajnego.
                                  Ja nie mam na celu go obrazić.
                                  Pomprostu niech spojrzy na tego małego człowieka jak na dziecko ukochane a nie "tresowana małpkę"
                                  • fogito Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 19.02.17, 08:20
                                    Ty dokładnie wiesz co on powinien zrobić i jaka jest u niego sytuacja. Ja pomimo, że czytam go od lat to nie pokusiłbyś sie o takie bezwzględne oceny. Jak wyzej napisałam, cos Cie wyraźnie niepokoi w kontraście do samej siebie skoro go tak atakujesz.
                                    • 3-mamuska Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 19.02.17, 13:21
                                      fogito napisała:

                                      > Ty dokładnie wiesz co on powinien zrobić i jaka jest u niego sytuacja. Ja pomim
                                      > o, że czytam go od lat to nie pokusiłbyś sie o takie bezwzględne oceny. Jak wyz
                                      > ej napisałam, cos Cie wyraźnie niepokoi w kontraście do samej siebie skoro go t
                                      > ak atakujesz.


                                      Ty masz jakis problem z agresja. Wypowiedzenie zdania na temat osoby/zdarzenia/ tematu to dla ciebie atak?
                                      To ja nie mam pytań, masz jakis problem i cos cie niepokoi...

                                      EOD
                                      • project-365 Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 19.02.17, 14:05
                                        Ejjjjj, dziewczyny...! Gadacie o sobie big_grin Gadajcie o Camelu big_grin Ehhh a miałam się już nie odzywać... smile
                                        Dajcie spokój po co się tak zacietrzewiać. Po co wchodzić tak głęboko w czyjeś życie. Bez względu na sytuację rodzinną, czy życiową, każdemu należy się szacunek i zrozumienie. Pisałam wcześniej i powtórzę, w każdej dziedzinie życia popadanie w skrajności jest szkodliwe. I po tym co przeczytałam o żonie Camela i mamie młodego, jestem tym bardziej za tym, żeby ojciec nie używał wobec niego takich metod wychowawczych. Pisałam też wcześniej, że wiele w życiu przeszłam... jego syn teraz tego nie powie, ale być może czuje, że jest przez los niesprawiedliwie traktowany, teraz jako dziecko nie potrafi określić tego precyzyjnie, ale jak dorośnie przyjdą przemyślenia... Ja kocham swoich rodziców, jestem jedynaczką, pomagam im jak mogę, ale pamietam o przeszłości... Staram się zapomnieć, ale się nie da...
                                      • fogito Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 19.02.17, 16:35
                                        Najlepsza obrona jest atak, czyż nie wink powodzenia moja droga i mniej jadu...
                                        • 3-mamuska Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 19.02.17, 19:15
                                          fogito napisała:

                                          > Najlepsza obrona jest atak, czyż nie wink powodzenia moja droga i mniej jadu...

                                          Moja droga to ty atakujesz mnie wmawiając mi agresje/atak na Camela.

                                          Słowo atak to ty zaczęłaś wpisywać pierwsz wiec mija droga najlepsza obrona jest atak.
                                          Mniej jadu...
                                          • fogito Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 19.02.17, 19:45
                                            Tak jest pani idealna hihihi.
                            • srubokretka Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 18.02.17, 15:58
                              Zaraz, gdzie , ktora tu napisala, ze camel zamuje sie dzieckiem za mlao, ze ma go w odwloku... przegapilam cos?

                              >Człowiek jest leniwy z natury.

                              Tak i dlatego mamy miliony wynalazkow. Przyczyna nie jest katowanie dzieci tylko stworzenie im dogodnych warunkow i wlasciwe pokierowanie, w tym ustapienie we wlasciwym momencie. Batem (mentalnym, zeby nikt zaraz tego doslownie nie odczytal) tez mozna sporo osiagnac , storzyc ludzkiego robota. Tylko zapotrzebowanie jest coraz mniejsze, ze zwgledu na roboty tworzone przez tych , ktorym rodzice kreatywnosci nie wybili z glowy.
                              • fogito Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 18.02.17, 16:20
                                Cos mi sie wydaje, ze czujesz sie lepsza od Camela, a ja nie widzę powodów ku temu. On dziecka nie katuje.Idealnym ojcem nie jest, ale ani ty ani ja tez nie jestesmy. Cos mi sie wydaje, e za mały nacisk stawiamy na prace w sensie pozytywistycznym a zbyt dużo wiary pokładamy w mityczna kreatywność. To tylko zrodzi rzesze nieuków, ktorzy nie bedą umieli skorzystać z dorobku pokoleń.
                                • srubokretka Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 18.02.17, 17:54
                                  >Cos mi sie wydaje, ze czujesz sie lepsza od Camela

                                  Rany... a to skad sie wzielo? Kompleksy jakies?
                                  • fogito Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 18.02.17, 18:39
                                    Moje nie, bo ja sie raczej ludziom do gardeł nie rzucam i nie wymyślałem pseudopsychologicznych teorii wysnutych na podstawie danych z netu.
                                    • project-365 Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 18.02.17, 21:29
                                      Kończąc mój udział w tym wątku, bo widzę, ze choćby człowiek wywlekł się na lewą stronę, to i tak nie przyniesie efektów, nie marzę o zrozumieniu, powiem tak: jeżeli o mnie chodzi, to żaden z moich postów nie był napisany pod wpływem artykułu przeczytanego w internecie, był pisany na podstawie własnych przeżyć, obserwacji i wysnutych wniosków. Nie urodziłam się wczoraj, nie mam też 25 lat. Przeszłam wiele w życiu i im częściej zaglądam do internetu, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że jednak nie warto brać udziału w tego typu dyskusjach. Zawsze znajdzie się ktoś, kto wie lepiej kim jestem, skąd pochodzi moja wiedza, lub jeśli się ze mną nie zgadza dostaję reprymendę, albo w moje "usta" wkładane są słowa, których nie napisałam... W skrócie, trzeba udowodnić, że niej est się wielbłądem...
                                      • undoo Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 18.02.17, 23:55
                                        Nie uciekaj, mi bylo milo, nie musimy sie zgadzac smile
                        • project-365 Re: potrzebuje troche porady motywacyjnej... 18.02.17, 02:00
                          3-mamuska, słowem w sedno! I ja to natentychmiast lubie! big_grin
    • camel_3d kilka pytan do niektorych mam.. 13.02.17, 18:15
      ile wasze dzieci maja tygodniowo prac domowych? (3-4 klasa)+

      co robicie kiedy dziecko nie ma ochoty odrabiac?
      • qwirkle Re: kilka pytan do niektorych mam.. 13.02.17, 19:09
        Pytanie skierowane raczej nie do mnie, ale Ci napiszę:
        Moje dzieci mają codziennie pracę domową i codziennie ją z chęcią odrabiają z pieśnią na ustach. Jeszcze przed wyjściem ze szkoly to robią, by mieć wolne popołudnie. Jeżeli praca domowa spełnia określone warunki, zabierają ją do domu. Stopnie? Całkowicie satysfakcjonujące.
        Tak, jestem wymagającym rodzicem, moje dzieci są genialne, a szkoła przyjazna.
        • camel_3d Re: kilka pytan do niektorych mam.. 13.02.17, 21:02
          czyli wedlug niektorych mam, dzieci sa katowane bo maja codziennie prace domowie... wink

          Mysle, ze to jest kwestia tego, ze maja codziennie prace domowe i sa przyzwyczajone. Tu prace domowe sa rzadko, raz, moze dwa razy w tygodniu jakies pierdy. I pewnie dlatego jakakolwiek praca domowa jest "koszmarem"...
          • project-365 Re: kilka pytan do niektorych mam.. 13.02.17, 21:18
            No to tym bardziej jeśli rzadko i "pierdy", to nie męczyłabym nakazami i zakazami, bo to przynosi odwrotne efekt. ja z dzieciakiem najczęściej negocjuję, jeśli akurat nie mam czasu, to odkładam w czasie. Obiecuję, że mu pomogę i pomagam. Czasami mała przerwa da więcej niż presja. Dla Ciebie łatwe, a dla niego w tej chwili trudne... Dla większości dzieci coś jest koszmarem. Jedno lubią bardziej, co innego mniej... Odpuść trochę smile
            • camel_3d Re: kilka pytan do niektorych mam.. 13.02.17, 21:25
              o wlasnie problem w tym, ze nie bylo trudne. Wiem co moze byc trudne i z czym nie dalby sobie rady. Wtedy

              Po prostu, jak napisalem wyzej, on zawsze stara sie udowodnic, ze czegos nie pootrafi jezeli nie ma na to ochoty. Szczegolnie kiedy ma samodzielnie popracowac. Wtedy zaczynaja sie schody... Po prostu nie wiem jak go zmotywowac do samodzielnej pracy...







              • qwirkle Re: kilka pytan do niektorych mam.. 13.02.17, 21:47
                Niektórzy rodzice uważają, że wyuczenie sie tabliczki mnożenia do 30 w miesiąc zabić może wink
                • camel_3d Re: kilka pytan do niektorych mam.. 13.02.17, 22:02


                  > Niektórzy rodzice uważają, że wyuczenie sie tabliczki mnożenia do 30 w miesiąc
                  > zabić może wink

                  pewnie ci, ktorzy prawie przy niej polegli..
                • srubokretka Re: kilka pytan do niektorych mam.. 13.02.17, 22:08
                  > wyuczenie sie tabliczki mnożenia do 30 w miesiąc zabić może wink

                  Po chinsku w Chinach, kilka tygodni po przeprowadzce. Tak trzeba byloby podchodzic do tego co camel wymyslil, zeby miec jaksniejszy obraz.
                  Nie ma bata, zebym zmuszala swoje dziecko do czegos takiego.

                  P.s znajc podejscie camela i po poczytaniu sobie o S. Afryka nie wierze, ze nauczycielka wpadla na pomyl z wierszem na jutro.
                  • camel_3d Re: kilka pytan do niektorych mam.. 14.02.17, 08:33
                    > P.s znajc podejscie camela i po poczytaniu sobie o S. Afryka nie wierze, ze nau
                    > czycielka wpadla na pomyl z wierszem na jutro.


                    a ja nie wierze, ze twoje dzieci nie musza odrabiac lekcji, jezeli nie maja ochoty...
                    • srubokretka Re: kilka pytan do niektorych mam.. 14.02.17, 14:33
                      Napisze ci jeszcze cos w co nie uwierzysz. Bywa ze mlodego trzymam w domu kilka dni. Odbieram ich 2-3h wczesniej i naprawde nic sobie z tego nie robie. Najdziwniejsze jest to, ze nikt mi z tego powodu nie robi problemow (jednak jest wiecej plusow bycia tutaj)
                      Jest kilka powodow dla ktorych tak robie. Narazie mam wiecej do zaoferowania niz szkola. Nie musze sobie ani innym udowadniac jakie to mam cudowne dzieci za pomoca glupich prac domowych. I najwazniejsze
                      • srubokretka Re: kilka pytan do niektorych mam.. 14.02.17, 14:44
                        ...maja pasje i chyba dlatego niezbyt powaznie traktuje to co sie dzieje w szkole. Poza tym nie uwazam , zeby szkola byla w stanie dobrze przygotowac do zawodu, rozwijac pasje. Szkola to taka zapchaj dziura. Zwlasza teraz w dobie internetu.
                        Mysle, ze gdyby twoj syn mial pasje, tez bys mu ten glupi wiersz odpuscil, bo mialbys inne powody do chwalenia sie.
                        • camel_3d Re: kilka pytan do niektorych mam.. 15.02.17, 09:40
                          No to ciekawe podjescie, jezeli uwazasz, ze szkola nie przygotowuje do zawodu i zycia..

                          To moze warto zrezygnowac ze szkoly ?
                          • verdana Re: kilka pytan do niektorych mam.. 15.02.17, 13:42
                            Nie, bo jest obowiązkowa. Natomiast z wiedzy szkolnej tak naprawdę przydaje się 20% i niektóre umiejętności - na przykład pisanie z sensem tekstu.
                            • camel_3d Re: kilka pytan do niektorych mam.. 15.02.17, 14:33
                              z WF wogole sie nic nie przydaje..a jednak warto cwczyc... Mozg, podobnie jak miesnie nalezy trenowac. Chociaz faktycznie, niektorym potem w yzciu sioe przydaje tylko nauka dodawania i odejmowania..byle do pierwszego starczylo smile))


                              Jedyne czego szkola w PL nie uczyla.. nie wiem jak jest teraz..to samodzielnego myslenia, wnioskowanie itd...
                              • srubokretka Re: kilka pytan do niektorych mam.. 15.02.17, 14:49
                                > Mozg, podobnie jak miesnie nalezy trenowac.

                                Czy ktos tutaj to zakwestionowal?

                                >Jedyne czego szkola w PL nie uczyla.. nie wiem jak jest teraz..to samodzielnego myslenia, wnioskowanie itd...

                                To akurat twoje doswiadczenie. Dziwi mnie tym bardziej, ze majac tego swiadomosc odstawiasz takie hece z synem.
                                • camel_3d Re: kilka pytan do niektorych mam.. 15.02.17, 15:14
                                  >Czy ktos tutaj to zakwestionowal?

                                  moze zrezygnowac ze szkoly?
                                  Verdana: "Nie, bo jest obowiązkowa. Natomiast z wiedzy szkolnej tak naprawdę przydaje się 20% i niektóre umiejętności -"

                                  > To akurat twoje doswiadczenie. Dziwi mnie tym bardziej, ze majac tego swiadomos
                                  > c odstawiasz takie hece z synem.

                                  Tak..raz musial sie wiersza nauczyc.. JEZU::: no zmarnowane dziecinstwo..koszmar, psycholog murowany..
                                  • srubokretka Re: kilka pytan do niektorych mam.. 16.02.17, 01:52
                                    >>Czy ktos tutaj to zakwestionowal?

                                    moze zrezygnowac ze szkoly?
                                    Verdana:

                                    Mysle, ze jej nie zrozumiales. Jej chodzilo o jakosc i przydatnosc cwiczen. Cos na zasadzie cwiczymy 4 lata skoki narciarskie, a na zawodach olimpijskich bierzemy udzial w rzucie mlotem.

                                    >no zmarnowane dziecinstwo..koszmar, psycholog murowany..

                                    Dobrze , ze w koncu dotarlo.

                              • verdana Re: kilka pytan do niektorych mam.. 17.02.17, 22:15
                                Oczywiście, zę sie przydaje. Jesteś sprawniejszy fizycznie.
                            • srubokretka Re: kilka pytan do niektorych mam.. 15.02.17, 14:44
                              >Nie, bo jest obowiązkowa.

                              U nas mozna pokombinowac i powiem szczerze, ze zaluje, ze w tym roku syn chodzi do szkoly. Jezeli w przyszlym roku bedzie ta sama dyr. to kto wie czy to sie nie skonczy HS. Fatalna ma nauczycielke i dyr. wprowadza nowinki techniczne , ale w sposob moim zadniem szkodliwy . Caly czas mam wrazenie , ze z wiedzy i umiejetnosci szkolnych sie "cofa". U nas jest: "czego Jaś się nie nauczy w domu, tego Jan nie będzie umiał".
                              • camel_3d Re: kilka pytan do niektorych mam.. 15.02.17, 15:17
                                a akurat uwazam HS za kompletnie bezsensowne i faktycznie przydatne tylko gdyby w perspektywie mmialo chodzic do szkoly z masa dzieci z marginesu...

                                Ale jak ktos ma niespelnione ambicje i chce sie na dziecku wyzc to moze sobie i taka metode wybrac...
                                • fogito Re: kilka pytan do niektorych mam.. 15.02.17, 19:18
                                  Camel, ona ma dzieci w kiepskiej szkole w Stanach, gdzie sie marnuje czas na lekcjach. W US jest duża rozbiezność jesli chodzi o szkoły. Te lepsze podstawówki sa w lepszych dzielnicach, gdzie mieszka wyższa klasa średnia. Te kiepskie szkoły sa dramatycznie fatalne. Stad nie ma żalu jak dzieciak w domu sie czegoś nauczy zamiast w szkole. Ja płace krocie za szkole brytyjska syna w Polsce, ale u niego każdy stracony dzień to czas nie do odrobienia. Każda nieobecność to strata. Mój syn odrabia prace domowe regularnie, ale z poziomem jest wyzej jakies dwa trzy lata niż polska szkoła. Teraz z matmy przerabia rzeczy obecne w liceum polskim, a jest w równoległej klasie 6 polskiej. Mój maz Amerykanin nie kuma kompletnie co syn robi i nie jest juz w stanie mu pomoc. Ja daje radę, ale największym wsparciem jest babcia,emerytowany nauczyciel matmy z liceum. Na twoim miejscu faktycznie czułabym sie zaniepokojona, bo widać ze dzieciaki baki zbijają.
                                  • project-365 Re: kilka pytan do niektorych mam.. 15.02.17, 20:55
                                    Yyyyyy, a co te dzieci będą robić na studiach, skoro liceum przerabiają w podstawówce? Sorry, ale nie rozumiem gonienia dzieci, żeby były lepsze, żeby więcej wiedziały i to jak najwcześniej, żeby kuły to czego nie zrozumieją. I od kiedy to, brytyjska szkoła jest tak hop do przodu... Bo nawet prywatne, czy prestiżowe państwowe tak nie gonią w UK. Odbiera się im dzieciństwo żeby były korposzczurami? Dziecko wykuje, to co mu nakaże nauczyciela, czy rodzic, ale za trzy lata zapytaj go co pamięta... Podstawówka, jak sama nazwa wskazuje, to podstawy, a nie zaawansowana chemia fizyczna smile
                                    • fogito Re: kilka pytan do niektorych mam.. 15.02.17, 21:22
                                      Te dzieci są przygotowywane do studiow za granica. Syn jest w najlepszej klasie z matematyki. Sa trzy poziomy trudnosci. On Robi dwa lata w jednym roku czyli matme z klasy 8 i 9. Obecna klasa 8 to druga klasa gimnazjum - 12-13 lat. Tylko najlepsi dostaną sie na dobre studia, bo progi sa wysokie. Poza tym mój syn nie wkuwa. Robi teraz trygonometrię i bez zrozumienia nie dałby rady. Korków nie ma. Tylko przy trudniejszych zadaniach dzwoni do babci. Poza tym chce byc piłkarzem i nauka go nie kręci. Leci na zdolnościach wrodzonych. Prace domowe ma nawet z plastyki. Obecnie wlasnie skończył,projekt o artyście, o ktorym nawet ja historyk sztuki nie słyszałam wczesniej. W porównaniu z tym to syn Camela leży i zbija baki.
                                      Szkoła przygotowuje dzieciaki do bycia dyrektorami i właścicielami firm a nie szeregowymi korposzczurami. Takie tu ambicje ludzie maja. Niewielu tak jak mój mazy o graniu w piłkę.
                                      • fogito Re: kilka pytan do niektorych mam.. 15.02.17, 21:37
                                        Szkoła należy do systemu Nord Anglia i dzieciaki zdają takie same egzaminy jak dzieciaki w UK, wiec sa egzaminy prawie ze wszystkiego 3 razy do roku.
                                      • camel_3d marnjesz mu dziecinstwo! 16.02.17, 08:33
                                        jak tam mozesz. masz jakies chore ambicje. marniuesz mu dziecinstwo. NIe moglas wyslac do normalnej szkoly? Taka matke miec.. chore... wink Tylko prace domowe, material wykraczajacy pota material podstawowki. .. biedne dzeicko... wspolczuje mu.
                                        • fogito Re: marnjesz mu dziecinstwo! 16.02.17, 08:37
                                          Camel, różnica polega na tym, ja nie muse dzieciaka zmuszac i zawsze daje kolacje wink to szkoła stawia wymagania i one sa oczywiste dla syna. Ja sama tez sporo od siebie wymagam i dbam o jakość wypowiedzi. Generalnie sie z Tobą zgadzam, ale uspokoilabym sie trochę i dala lepszy przykład poprzez postawienie samego siebie do pionu.
                                          • camel_3d Re: marnjesz mu dziecinstwo! 16.02.17, 22:27
                                            No wiec dopytalem sie dzis o co w tym biega, ze dzieci maja tak malo do domu zadawane.

                                            Maja prawie codziennie, ale poniewaz niektore zostaja na switlicy (mlody tez), wiec odrabiaja na switlicy pod okiem nauczycielki. Te ktore ida do domu zabieraja ksiazki i zeszyty do pracy domowej do domu.

                                            Mlody idzie wlasnym programem, tzn sam sobie wybiera material do nauki matematyki i niemieckiego. Nie dostaje wogole prac domowych z tych przedmiotow, ale dostaje wiecej z angielskiego, ale podobno spokojnie ogarnia to na swietlicy. Pytalem sie nauczycielki od angielskiego czy to nie byla przesada z tym wierszem, ale powiedziala, ze mlody w ciagu lekcji, podczas czytania juz polowe sie nauczyl, wiec po prostu potraktowala go jak reszte. I tyle..
                                  • srubokretka Re: kilka pytan do niektorych mam.. 16.02.17, 02:20
                                    >Camel, ona ma dzieci w kiepskiej szkole

                                    Czy ja to gdzies napisalam? Nauczycielke ma kiepska. Corka wprost przeciwnie.

                                    >Te lepsze podstawówki sa w lepszych dzielnicach, gdzie mieszka wyższa klasa średnia. Te kiepskie szkoły sa dramatycznie fatalne. Stad nie ma żalu jak dzieciak w domu sie czegoś nauczy zamiast w szkol

                                    Srenia domow w mojej dzielnicy to ponad pol miliona $ = dramat, wedlug ciebie. Punkt widzenia zalezy od p. siedzenia. Podobnie z oczekiwaniami wobec szkoly.

                                    > Na twoim miejscu faktycznie czułabym sie zaniepokojona, bo widać ze dzieciaki baki zbijają.

                                    Jezli to do mnie , to nie takie proste jak ci sie wydaje. To jest duzo bardziej skomplikowana i nieoczywista sytuacja.
                                    • fogito Re: kilka pytan do niektorych mam.. 16.02.17, 07:06
                                      Wiele razy napisałaś o kiepskich nauczycielach i dyrekcji. O samej szkole tez pisałaś mało pozytywnie, wiec nie dziw sie, ze takie wnioski wysunęłam. Fakt, ze według ciebie twoje dziecko traci czas w szkole jest tego najlepszym dowodem.
                                      Nie wiem gdzie mieszkasz, ale w dobrych dzielnicach szkoły sa na o wiele wyższym poziomie niż ta, ktora opisujesz. Wszystko zalezy tez od stanu.
                                      Ja do sytuacji Camela ideologii nie dopisuje. Dzieciak nie przemęcza sie a Camel słusznie sie martwi, bo edukacja w Niemczech ma taki a nie inny system. Ja bym zaczęła uczyc dziecko w domu na jego miejscu regularnie z kluczowych przedmiotow,
                                      • camel_3d ja was nie rozumiem... 16.02.17, 08:37
                                        jedna pisze o nauczaniu w domu, bo ma chore ambitne plany, nauczyc dzieci wiecej niz szkola.. Spalnia swoje ambicje, jako niedoszla nauczycielka... albo nie chce utracic kontroli nad dziecmi, albo nie chce zeby dziecko brzadkich slow sie nauczylo... w szkole..fuj fuj fuj..


                                        druga wysyla dziecko do jakies szkoly, ktore ma program duzo bardziej obciazajacy niz zwykla szkola... i ma ambice wyslac dziecko za granice.. regularnie musza odrabiac zadania domowe..

                                        i obie pisza, ze niszcze dziecku dziecinstwo bo musi odrobic raz w tygodniu prace domowe..

                                        czy wy macie cos nie tak z glowa??????

                                        • fogito Re: ja was nie rozumiem... 16.02.17, 08:40
                                          Camel, to nie ja pisałam o marnowaniu dzieciństwa przez twojego syna. Pogubiłeś sie. Ja uważam, ze twój syn zbija baki w porównaniu z moim. Jemu jest potrzebna regularna praca a nie wiersz raz na dwa tygodnie. Chyba musisz zacząć działać.
                                        • srubokretka Re: ja was nie rozumiem... 16.02.17, 13:36
                                          >jedna pisze o nauczaniu w domu, bo ma chore ambitne plany, nauczyc dzieci wiecej niz szkola.. Spalnia swoje ambicje, jako niedoszla nauczycielka... albo nie chce utracic kontroli nad dziecmi, albo nie chce zeby dziecko brzadkich slow sie nauczylo... w szkole..fuj fuj fuj..

                                          Mam kilka min. wiec ci obraz moj troche wyprostuje, bo mnie chyba z kims mylisz. Przyklad:
                                          wczoraj syn przychodzi i opowiada mi, ze uczyli sie o prezydencie, ktory mial na imie Abraham. Lubil czytac ksiazki i wyglaszac mowy. Nie zgadzal sie z tym zeby czlowiek nalezal do drugiego czlowieka, zeby robil wszystko za niego, zeby ten co go posiada mogl sie obijac. Prezydent prowadzil wojny (syn nie wie co to takiego..chyba) i walczyl o rownouprawnienie. Jednemu facetowi to sie nie podobalo i go zastrzelil w tysiac osiemset ktoryms.
                                          Z angielskiego mial podkreslic samogloski w zdaniu ulozonym z podanego wyrazu.
                                          Z matmy ucza ich liczyc do 100 (slawne tu 100dni szkoly). Dodawac, odejmowac do 20.
                                          Na lekcja daja im ipody, zeby sobie w gry pograli...
                                          Tylko, ze syn ma 5 lat i !$@%# tydzien temu odkrylam, ze nie odroznia warzyw od owocow. Na plac zabaw wychodza co 3 dni. Nie dotyczy go niewolnictwo itdddd

                                          Szkoly nie moge zmienic, bo rejonizacja. Cofnac sie w czasie tez nie moge. Ale co moge, to rozsadnie podchodzic do tego co ewentualnie nauczycielka zadaje do domu i korygowac co tylko moge.
                                          • fogito Re: ja was nie rozumiem... 16.02.17, 13:48
                                            Co 3 dni wychodzą? Tu bym grandę zrobiła. W czym problem. Moj syn od zawsze wychodzi dwa razy dziennie, bo taki system obowiązuje niezależnie od pogody. Nie kumam. I o co chodzi z rejonizacja? To pewnie państwowa szkoła. Chyba będziecie musieli sie jednak przenieść do dzielnicy z lepszymi szkołami.
                                            • srubokretka Re: ja was nie rozumiem... 16.02.17, 13:56
                                              W tych innych szkolach dzieci maja korepetytorow i pierdylion zajec popoludniowych. Nie dziekuje.
                                              • fogito Re: ja was nie rozumiem... 16.02.17, 14:13
                                                Ale zajęcia popołudniowe i korepetytorzy nie sa obowiązkowi. Nie wierze, ze nie mogłabyś sie oprzeć presji środowiska wink Moj syn nie chodzi nie chodzi na żadne zajęcia poza piłka czasami i nie ma korepetytorów z niczego. Chociaz wokół wszyscy maja i jedno i drugie a dzieci czołgają sie ze zmęczenia.
                                                • srubokretka Re: ja was nie rozumiem... 16.02.17, 14:24
                                                  > Nie wierze, ze nie mogłabyś sie oprzeć presji środowiska wink

                                                  Nie zaprzecze, ze bylo mi latwo. Bilam sie z myslami ze 2 lata. Pomogla mi kolezanka, a wlasciwie jej maz, ktory ma dobrze prosperujaca firme, a jest po polskiej zawodowce. Facet ma naprawde trzezwe myslenie, ktore w takim miejscu jest podstawa przezycia.
                                                • project-365 Re: ja was nie rozumiem... 16.02.17, 15:06
                                                  Są różne szkoły. Mogłaby się oprzeć presji szkoły, ale dzieci chodzą do korepetytorów żeby nie odstawać od innych. Jeśli srubokretka nie pośle swojego dziecia na "douczanie", to może być tak, że będzie wiedział mniej od innych, a to spowoduje, że młody będzie czuł się gorszy, to znowu może go bardzo zniechęcić do nauki.
                                                  • fogito Re: ja was nie rozumiem... 16.02.17, 16:34
                                                    To zalezy raczej od dziecka. Mój syn nie ma korepetytorów a jest w najlepszych klasach z kluczowych przedmiotow.
                                                  • project-365 Re: ja was nie rozumiem... 16.02.17, 17:07
                                                    Oczywista oczywistość smile, no ale dzieciaki jak słusznie zauważasz, są różne. Ja osobiście , wolałabym nie stawiać zbyt wysoko poprzeczki, żeby dziecka nie zniechęcić. Bo zamiast próbować dorównać, może się wycofać. Wychodzę z założenie, że w wieku 10, 16 czy nawet 18 lat jesteśmy zbyt głupi żeby decydować o swojej przyszłości, nie mówię, że dziec ma leżeć do góry pępkiem, ale nie musi wychodzić mocno ponad normę. Wszystko czego będzie potrzebował i na czym będzie mu zależało osiągnie w odpowiednim dla niego czasie. Mam nadzieję big_grin
                                                  • fogito Re: ja was nie rozumiem... 16.02.17, 17:27
                                                    Wiecej wiary w dzieci. Mój syn od 5 roku życia chce byc piłkarzem. Ma 13 lat i od tamtego czasu zdania nie zmienił. Uparcie daży do celu z wielkim poświeceniem.
                                                  • project-365 Re: ja was nie rozumiem... 16.02.17, 23:34
                                                    Przepraszam, ale trochę nie na temat ta odpowiedź smile Nie napisałam, że w niego nie wierzę, napisałam, że właśnie może jeszcze milion razy zmienić zdanie, absolutnie nie zamierzam go ograniczać. Zawsze jestem za nim. Nawet jeśli będzie chciał być woźnicą, czy James'em Bond'em big_grin I uważam, ze na wszystko ma jeszcze czas, a jeśli obarczę go nadmiarem, to może się to źle skończyć. Zniechęci się i wycofa. Mój też miał plany i dopóki sam ich nie zmienił, ja nie ingerowałam. Zawsze dostarczaliśmy i nadal dostarczamy mu to, co mu potrzebne do ich realizowania big_grin
                                            • undoo Re: ja was nie rozumiem... 16.02.17, 17:50
                                              Z jej opisu wynika, ze to jest tzw. dobra szkola.
                                              Srubokretka - wspolczuje!
                                        • project-365 Re: ja was nie rozumiem... 16.02.17, 14:52
                                          Camel... jesteś naprawdę ciężkim przypadkiem... Uczę dziecko w domu, bo po pierwsze i tak uczyłam go w domu, ale czesne musiałam płacić Niestety szkoła nie zajmowała się dziećmi, które nie pędzą w wyścigu szczurów. Lekcji praktycznie nie było, bo albo nauczycielka przygotowywała dzieci na konkurs recytatorski, albo olimpiadę matematyczną, albo były wycieczki do restauracji(?) itp. Nie mam nic przeciwko konkursom, olimpiadom i innym wydarzeniom, ale to wszystko odbywało się na lekcjach, nauczycielka poświęcała czas na przygotowywanie dzieci, a nie przerabianie materiału. Syn szedł rano do szkoły, zrobili plakat, posłuchali wierszy, które recytowały dzieci, itp. Pani zapisywała temat na tablicy i zadawała pracę domową... No i przekonanie nauczycielki i dyrektorki, że dziecko, to bezwolny cielak bez swojego zdania... Szkoła organizowała wycieczkę trzydniową w I klasie. Syn nie chciał jechać mimo, że go dość długo przekonywałam. Nauczycielka stwierdziła, że nie potrzebnie go zatrzymuję w domu... I nie była w stanie przyjąć do wiadomości, że to jego decyzja. Stwierdziła, że syn rządzi w domu... No jej sprawa, może myśleć co chce... Ale czy musiała przy całej klasie go ośmieszyć i zapytać czy boi się zostać bez mamy...? Tym bardziej, że wiedziała o wydarzeniach z poprzedniej szkoły! Bardzo profesjonalnie... Po drugie: jeżdzimy często za granicę, do tego sytuacja w szkole utwierdziła mnie w pomyśle ED. Po trzecie, i pewnie najważniejsze przygodę ze szkołą rozpoczął od bardzo złych wydarzeń. Mam nadzieję, że pozbiera się kiedyś po tym... I nie mam żadnych chorych, ambitnych planów..., gdzie to wyczytałeś? Ty masz jakieś chore ambitne plany uzyskania autorytetu, władzy na synem... Uważasz, że krzykiem i zakazami to osiągniesz? Jesteś w dużym błędzie. Zastanawiam się po co zadałeś tu takie pytanie. Żadna odpowiedź Cię nie satysfakcjonuje. Każda jest zła, każda głupia, do tego my jesteśmy głupie... Głupich ludzi nie pyta się o zdanie. No i masz kłopoty ze zrozumieniem... Kto, gdzie napisał, że męczysz dziecko jedną pracą domową? Pisałyśmy, że źle dobrałeś metody uzyskania zamierzonego efektu... Zamiast pomóc mu opanować emocję, to je pogłębiasz swoją agresją. Nikt też ani nie każe Ci czegoś olewać, większość skupiała się na panowaniu nad emocjami, tylko, że Twoimi. A Ty chciałeś, żeby napisać: masz rację, nie odpuszczaj, tresuj go, niech nie myśli, że w życiu jest łatwo... Autorytetu nie uzyskasz dyktaturą sad
                                      • srubokretka Re: kilka pytan do niektorych mam.. 16.02.17, 13:17
                                        >Wiele razy napisałaś o kiepskich nauczycielach i dyrekcji.

                                        Nie mam niestety czasu, zeby sprawdzic, ale zdaje sie pisalam w liczbie pojedynczej, to ty to wyolbrzymiasz.

                                        >w dobrych dzielnicach szkoły sa na o wiele wyższym poziomie niż ta, ktora opisujesz.

                                        Ponownie....nie napisalam o poziomie, tylko o tym ,ze mam wiecej do zaoferowania ze nauczycielka jest kiepska i wizje dyrektorki.
                                        • fogito Re: kilka pytan do niektorych mam.. 16.02.17, 13:43
                                          odwracasz kota ogonem wink krytykujesz nauczyciela i dyrekcje w szkole swoich dzieci wiec nie dziw sie, ze nie uznaje tej szkoły za dobra.
                                          • srubokretka Re: kilka pytan do niektorych mam.. 16.02.17, 14:17
                                            Nie odwracam. Poprostu zalozylas z gory, ze zla szkola to taka , ktora jest zla wedlug twoich wytycznych.
                                            • fogito Re: kilka pytan do niektorych mam.. 16.02.17, 14:53
                                              Skądże. Założyłam, ze zła to taka, z ktorej ty nie jestes zadowolona.
                                    • camel_3d Re: kilka pytan do niektorych mam.. 16.02.17, 08:35
                                      czyli..jestes nadambitna i masz jakis chore podejscie, ze bedziesz lepsza nauczycielka niz szkola..

                                      trzeba miec nierowno w glowie, zeby dzieci w domu trzymac i zabraniac im kontaktu z innymi dzieciakami w szkole.. Ciagle kontrolowyc, wymyslac im zadania, przerabiac material.. o nie.. i ty mi piszesz, ze to ja jestem nienormalny.. o takj.. dziekuje...

                                  • camel_3d dziwne... 16.02.17, 08:29
                                    az dzwne, ze nikt cie nie pisze, za marnujesz dziecku dziecinstow bo ma prace domowe i TYLE nauki...
                                    • fogito Re: dziwne... 16.02.17, 08:42
                                      Jeszcze napiszą, bo wiele razy to,pisały. W porównaniu z twoim to mój syn orze jak mały Koreańczyk. Ale bedzie mogl jako dorosły odcinać kupony. jest zdolny i wiem na co go stać. Ale ma tez czas na treningi i rozrywki. Da sie smile
                                      • camel_3d Re: dziwne... 16.02.17, 08:53
                                        no wiec moje tez jest zdolne i wiem na co go stac i dlatego nie odpuszczam..proste prawda?
                                        • fogito Re: dziwne... 16.02.17, 08:58
                                          Camel, Chyba w tej nagonce nie zauważyłeś, ze ja sie zgadzam z Tobą jesli chodzi o naukę Twój syn nie został przyzwyczajony przez szkole do regularnej pracy i pewnie stad te wybuchy. Ja tylkomuwazam, ze sam powinieneś wymagać od siebie tyle ile wymagasz od synawink Powinieneś zastanowić sie czy szkoła w ktorej uczy sie syn pozwoli mu na późniejsze studiowanie czy nie. Nie znam systemu w Niemczech, wiec nie doradzę. Mój syn jesli bedzie studiował to zapewne w Stanach. Albo bedzie grał w piłkę. Ale nie wyobrażam sobie, zeby utkwił w tym pisiorowym kraju uncertain
                              • undoo Re: kilka pytan do niektorych mam.. 16.02.17, 17:39
                                Jakie API ma ta szkola?
                                • camel_3d API? 16.02.17, 22:29
                                  co to?
                                  • undoo Re: API? 16.02.17, 23:19
                                    no podobno w USA tak sie nazywa punktacja szkol, ale moze sie myle - wujek Gugiel mi pomagal smile
                                    jak sie to nazywa w USA, Srubokretko, prosze pomoz?
                                    • srubokretka Re: API? 17.02.17, 01:33
                                      Powiem szczerze , ze o tym od ciebie sie dowiedzialam. Poczytam pozniej.
                                      Ja glownie szperalam w www.greatschools.org/gk/ratings/ i stronach stanowych, ale... nic mi to nie dalo. Te rankingi trzeba umiec czytac (nie chodzi o poziom ang. tylko chodzi o czytanie miedzy wierszami. Cos jak z pol. rankingiem. Topowa szkola np moze miec super odjechane w kosmos osagniecia, ale zabija kreatywnosc i odwotnie.
                                      Przyklad : w okolicy mam szkole srednia z czolowki rankingow w calym kraju. Przez ostatnie lata b malo dzieciakow dostalo sie z tej szkoly do topowych uczelni. Bywaly lata kiedy nawet jedna osoba sie nie dostala. Co to moze oznaczac? Moze taka rewelacyjna nie jest ( za duza presja)? a moze jednak tak szkoli mlodziez , ze im sie nie oplaca isc na Harward po niej? Moze szkola zbiera super wyuczone dzieci , ktore niestety w wieku 18 zaczynaja miec inne priorytety niz zakuwanie, a moze 70K rocznie bardziej kusi niz placenie za studia 70K rocznie?

                                      Tak bylo z sasiadki corka. Podstawowka prywatna, pozniej middle topowa, srednia topowa, w miedzyczasie caly czas korki. Mial byc harward i ....nie ma. Pozniej kobiecie urodzily sie bliznieta, z ktorymi juz inaczej postepuje. Duzo rozsadniej.

                                      Co do rankingu naszej szkoly, to nie jest miarodajny (tak jak i wiekszosci). Nasza dyr. nie wierzy w state tests, ale juz niektorzy nauczyciele w tej szkole tak (wiec wszystko zalezy od nauczycielki jaka sie trafi). Ranking konkretnych nauczycieli w szkole jest bardziej miarodajny... ale co on wlasciwie mierzy?(retoryczne)
                                      • undoo Re: API? 17.02.17, 02:49
                                        Czytalam o tym rankingu wlasnie na greatschools - stad moje pytanie, jaka cyferke ma Wasza szkola smile

                                        Ja wiem, jak czytac te dane, spoko, I wiem, ze sama cyferka to tylko cyferka - nie musisz mi tlumaczyc - sprawdzilam, poczytalam i wiem.
                                        • camel_3d Re: API? 20.02.17, 11:51
                                          w 2 klasie mlody mial ocene procentowa. I uwazam, ze to bylo super rozwiazanie..

                                          Oceny w skali 1-6 to dla mnie jakas durnota...

              • project-365 Re: kilka pytan do niektorych mam.. 14.02.17, 02:57
                Oj Camel... spokojem smile. Motywować i negocjować.smile Wiem, ze czasami dziecior tak człowieka wkurzy, że najchętniej pokroiłby na paski, ale szkoda zdrowiasmile Jak mojemu obibokowi czegoś nie chce się wybitnie, choćby to było 7x8, to daję mu czas. Może zrobić sobie przerwę, iść siku, napić sie, wyjrzeć przez okno, poleżeć bezczynnie, cokolwiek, aby tylko mózg odpoczął od tego co robił, albo przez chwilę nie myślał o tym co ma robić. Po kilkunastu minutach wołam go i pytam czego nie rozumie, albo dlaczego tak bardzo mu się nie chce, tłumaczę czterdziesty raz daję kilka przykładów łatwiejszych i na tym udowadniam mu, że jednak nie jest takie trudne. Jak nie chce matematyki, to może wybrać sam co danego dnie przerabiał, wie, ze to jego obowiązek, że musi się uczyć, bo kompletny brak wykształcenia przekreśli go w życiu, ale to wszystko mu uświadamiam, gadam, gadam i gadam smile Bardzo lubi przyrodę, średnio historię, z polskim daje radę, z matematyki ma czasami kłopot żeby od ośmiu odjąć trzy, ale już 567-324 liczy w pamięci. Nie jest geniuszem i nie chcę żeby był, nie wymagam tego od niego. Wolę żeby opowiedział mi 10 odcinków jakiegoś swojego filmu niż streścił fragment Ani z Zielonego Wzgórza. A jeżeli chodzi o samodzielność..., to czy pracując w biurze, nie zapytasz kolegi o radę, nie poprosisz o pomoc? Czy jeśli prowadzisz firmę, to całkiem sam? Czy jak zdarzy się, że z czymś sobie nie radzisz, to przyjaciel, czy ktoś z rodziny ryknie na Ciebie żebyś radził sobie sam, choćby to był pierwszy raz w życiu? W dorosłym życiu nie ma zakazu bycia średnio samodzielnym. Nakazy i zakazy, to system totalitarny, to zatęchła komuna, której chyba bardzo chcieliśmy się pozbyć...? Może być tak, że zrobi coś, ale nie dlatego, że mu zależy, czy chce tego, tylko dlatego, że go złamiesz. I... prymusi w szkole, są często niepewnymi siebie, sfrustrowanym dorosłymi, bo zawsze im się wydaje, że nie spełnią oczekiwań, ze zostaną posądzeni o głupotę lub ośmieszą się, bo czegoś nie wiedzą. Człowiek i tak umrze głupi, więc nie musi udawać alfy i omegi. Syn chodził do prywatnej szkoły, nie dał rady, ale nie dlatego, że jest głupi, nie nawidzi występów, przechwalania, wyróżniania. W szkole zawsze trwały przygotowania do czegoś, do konkursu, do olimpiady, do występów. Ciągle jakieś dyplomy, wyczytywania..., on tego nie chciał, więc nauczycielka go nie zauważała. Na zakończeniu roku jako jedyny nie dostawał dyplomu, żadnego. Inne dzieci conajmniej jeden. A on zostawał sam na "widowni". Jak były zbiórki, to wrzucaliśmy sami do "pudła", bez asysty wychowawcy i dyrektorki. Inni rodzice fundowali szkole torty, wpłacali datki, a ja uważam, że to co płaciłam + subwencja dawało szkole bardzo wysokie przychody. Ocenianie to jest zabijanie poczucia własnej wartości, jak się uda i cię wyróżnią, to chwała, ale jak ktoś zrobi lepiej, to już porażka, już czujesz się gorszy. A jak się będziesz na niego darł i zakazywał, to spierniczysz sobie kontakt z synem. Ja niedawno wybuchłam przy kolejności działań i wiesz co zrobiłam..., przerwałam chociaż pracowaliśmy może z 15 minut, powiedziałam mu przepraszam, zdenerwowałam sie czymś tam, odpoczniemy i wrócimy do tego za jakiś czas. Porobiliśmy jakieś głupoty, cofnęliśmy się do łatwiejszych zadań i poszło. Staram się raczej stosować metodę kija i marchewki, u mnie daje to lepsze efekty, niżbym miała go terroryzować. A jeszcze o motywacji do samodzielnej pracy, no niestety żyjemy w świecie kapitalistycznym, moj dzieć dostaje kasę za rozpakowanie zmywarki i ogarnięcie po psie. Mamy w domu 13 letnią psinę i ze względu operowany staw i wiek nie wychodzi z domu. załatwia się na matę jak szczeniak. No i jak uzbiera się trochę tej kasy, to jedziemy do sklepu i coś sobie za to kupuje, ale jeżeli obija się za bardzo podczas lekcji, to musi się poprawić i zakupy odkładamy. Jak pracownik się nie przykłada, to nie ma premii big_grin Czasami mam wyrzuty sumienia, ze robię z niego łapówkarza, ale ten sposób daje rezultaty. Mój syn nauczył się jednego wiersza w życiu. Ze dwa lata temu, już go nie pamieta sad No i chwalę go, jak coś wyjątkowo paskudne, to mówię szczerze, jak coś zrobi nie tak, to pokazuję mu, ze można lepiej/inaczej, żeby bardziej się przyłożył, jak całkiem mu nie idzie, albo mój sposób mu nie pasuje, to robi po swojemu.
                • camel_3d Re: kilka pytan do niektorych mam.. 14.02.17, 08:41
                  w 90% zalatwiam to spokojnie.. bo wiem, ze mozna i tak. Zadania z angielskiego tlumacze mu po angielsku, opisuje slowa i tak dalej.. az padnie na to co zdanie znaczy. WIec to byl wyjatek, ale niestety wyjatek, ktory powtarza sie zawsze kiedy ma cos samodzielnie zrobic. W tym caly problem... To, ze zrobi kiedy bede z nim siedzial, to jasne. Zeby nie wiem jak trudne bylo to sobie poradzi. Ale jezeli ma posiedziec sam i cos rozwiazc to po 2 minutach zaczyna sie irytowac i rzucac.

                  Z kijem i marchewka czasami wypali, czasami nie.

                  Chyba musi sie jakos nauczyc opanowywac stres i zlosc. Idzie mu juz coraz lepiej.
                  • project-365 Re: kilka pytan do niektorych mam.. 14.02.17, 15:05
                    Ok, zgadzam się, ale w tym wieku, kiedy hormony zaczynają szaleńczą wędrówkę, to trudno zapanowac nad emocjami... Jestem kobietą, wiem co mówię wink Mam 11 letniego syna, też wiem co przeżywa. Moj też samodzielnie nie lubi. Teraz siedzi i powtarza dział z historii i już kombinuje, że nie wie, mówię mu żeby się cofnął się do tematu, "ale tego nie było"... I już mnie coś... ale... przewija się w internetach taki cytat: Dystans, dystans albo k...a wszyscy zginiemy smile Nie wiem z czego to, ale pierwszy raz widzialam u mojej koleżanki na FB i jak mnie młody wnerwi, to powtarzam sobie to jak mantrę, a że bardzo optymistycznie mi się kojarzy i własnie z nią, to wściek szybko opada smile
                    A teraz właśnie zaczęła się akcja "zagubiony ołówek" big_grin Już za długo siedział w jednym miejscu, poszedł do łażienki z z ołówkiem, wrócił bez... No to łazi po mieszkaniu i szuka, znalazł na ławie przy której siedział big_grin Ale najpierw był spacer. W szkole z pewnością nauczyciel nie pozwolił by na takie szwędanie, ale on nie wysiedzi, więc wolę żeby połaził i coś zrobił, niż się zaciął. I co chwilę o coś pyta a ja odpowiadam, żeby się zastanowił, zajrzał do książki i kiedyś wreszcie się tego nauczy smile jemu bardziej chodzi chyba o to, żeby być przy nim, niż dać odpowiedź. Także wytrwałości smile
                    • verdana Re: kilka pytan do niektorych mam.. 14.02.17, 15:28
                      Miałam kiedyś przyjaciółkę. Jej ojciec był dyplomatą. W związku z tym lądowała w różnych szkołach, w różnych krajach. Ojciec wymagał tylko jednego - aby się uczyła. Była naprawdę zdolna i mogła. Jak poszła do francuskiej szkoły, bez znajomości języka, to ojciec ją motywował,że na pewno da sobie radę, musi. I dała sobie rade doskonale - po półtora roku była jedną z najlepszych uczennic w szkole. Na studiach - dosyć elitarnych- w Polsce też była dobra, zawsze przygotowana, zawsze przeczytane wszystkie lektury, egzaminy zdane na co najmniej 4. Ojciec był bardzo dumny - udało sie wychować córkę na osobę samodzielną, ambitną i pracowitą. Zawsze przygotowaną i zawsze obowiązkowa, która jak wie, ze trzeba, to zrobi i nigdy nie mówi, ze "to za trudne". Jest perfekcyjna.
                      I dziewczyna poszła do pracy. Okazało sie, że nie potrafi w żaden sposób sobie odpuścić. Koledzy wychodzili o 17, a ona siedziała do 24, bo musiała sprawdzić, czy przecinki w ogłoszeniu sa na pewno na właściwym miejscu. Z pracy ja wyrzucono. Z drugiej też - była perfekcyjna, ale nieelastyczna. Nie umiała oddać niczego w terminie, bo bała sie, że coś jest zrobione nieidealnie.
                      Jesli chodzi o życie prywatne, to skoncentrowało sie na ojcu, który dosyć wcześnie zmarł, a potem na matce. Nikogo poza tym nie było - nawet ulubionego kota oddała, bo nie miała dla niego czasu. Była stale w pracy.
                      To nie jest wymyślona historia, Camel.
                      • camel_3d Re: kilka pytan do niektorych mam.. 15.02.17, 09:36
                        a ja mam kilkoro ürzyjaciool, w tym takze 2 dzieci dyplomatow, ktore rowniez byly we Francji, Hiszpanii i USA... i sobie swietnie radza. Maja wlasne firmy, sa przedsiebiorcze, profituja z tego ze potrafia porozumiewac sie wieloma jezykami.. i td...
                        Znajoma musiala po szkole biegac na pianino, taniec i 2 jezyki. Jak sama mowila, najbardziej nienawidzila rodziciw w wieku kolo 15.18 lat, kiedy inni maili frajnde.. a teraz ona lata po swiecie, ma super zycie..a inni..pracuje dla niej.. no coz..roznie bywa... Mysle, ze nie ma przepisu na szczesliwe dziecinstwo i kariere.

                        • verdana Re: kilka pytan do niektorych mam.. 15.02.17, 11:54
                          Inne dzieci znanych mi dyplomatów także doskonale sobie radzą, bo nie miały nadambitnych ojców.
                          A utrata trzech lat młodości to jest strata - tych lat nikt jej juz nigdy nie zwróci. Szczęśliwe dzieciństwo jest zwykle podstawą szczęśliwego zycia, a kariera nie jest.
                          • camel_3d Re: kilka pytan do niektorych mam.. 15.02.17, 14:37
                            Nie wiem czy trzy lata stracone to od razu stracone cale dziecinstwo... Mam na ten temat nieco inne zdanie. Chyba lepiej stracic 3 lata w dziecinstwie, a miec potem fajne zycie, niz miec fajne dziecinstwo, a zycie dorosle nijakie....

                            Chociaz tyrajac tak aby od 1 do 1 starczylo moza sobie o dziecinstwie powspominac.

                            Ciekawe jest to, ze nawet ludzie, ktorzy byli dziecmi w czasie wojny, wspominaja swoje dziecinstwo dobrze. Wiec nie sadze, zeby ktos kto musi troche sie wysili nagle nienawidzil swojego dziecinstwa... Wazne, zeby miala ta osoba tez czas na bycie dzieckiem.

                            A swoja droga.. kiedy konczy sie dziecinstwo?
                            • verdana Re: kilka pytan do niektorych mam.. 15.02.17, 20:31
                              Nie, lata stracone w dzieciństwie sa nie do odrobienia. Moi rodzice byli dziećmi w czasie wojny i choć tak, zrobili kariery, to życie mojej matki zostało kompletnie przez wojnę zrujnowane. Ojca w mniejszym stopniu, ale także. Akurat to nieporównywalne z problemami szkolnymi oczywiście, ale psychiatrzy i psychologowie żyją w głównej mierze z tego, zę komuś sie wydawało, że dzieciństwo można poświęcić dla dorosłości, że to nie jest życie, tylko czas przygotowania do właściwego życia.
                              Dzieciństwo kończy sie wtedy, kiedy możemy powiedzieć ojcu, ze nic nas nie obchodzi, co on sobie myśli o naszym życiu i nie ma wpływu na to, co i jak robimy.
                              • camel_3d Re: kilka pytan do niektorych mam.. 16.02.17, 08:42
                                dziecinstwo to okres, kiedy czlowiek musi sie przygotowac do zycia.
                                Jednym sie uda, innym nie..

                                nie ma zadnego przepisu na dobre dziecinstwo. jezeli dziecko ma dach nad glowa, milosc rodzicow, czas na zabawe, kolego i jedzenie to jest fajne dzeicinstwo. Ale czesc czasu MUSI przeznaczyc na przygotownaie do zycia..i tym jest nauka.


                                • fogito Re: kilka pytan do niektorych mam.. 16.02.17, 08:53
                                  I amen.
                                • project-365 Re: kilka pytan do niektorych mam.. 16.02.17, 15:20
                                  Nikt tego nie podważa, to świeta prawda. Ale są różne sposoby na przekazywanie tej wiedzy. Można motywować pozytywnie, albo terroryzować dziecko. Jeśli zrobił aferę za dwie zwrotki, to co zrobi jak będzie miał napisać esej? Jemu potrzebny jest cierpliwy rodzic.
                                  • fogito Re: kilka pytan do niektorych mam.. 16.02.17, 16:35
                                    Najlepszy byłby idealny rodzic, ale takich nie ma.
                                    • project-365 Re: kilka pytan do niektorych mam.. 16.02.17, 17:01
                                      No nie ma... Ja od dzieciństwa byłam nerwowa i niecierpliwa. Aż urodził się syn i jakby mnie ktoś odmienił. Mam jeszcze straszą (dorosłą) córkę i wiem, że krzykiem i presją ciężko cokolwiek zdziałać. Byłam wobec niej zbyt wymagająca i przekonana, że ma pracować nad wszystkim sama. Stosowałam kary i zakazy, bo tak ja byłam wychowywana. Jak nie mogła wyjść przez drzwi, to wymknęła się garażem... I po co to, teraz widzę i wiem co robiłam źle, ale jej dzieciństwa nikt nie zwróci i ma złe wspomnienia. Przepraszałam ją o razy i twierdzi, że mi wybaczyła, nie ma żalu, ale wiem, że ciężko zapomnieć. Nikt nie jest idealny, nie raz czuję, że zaraz puszczą mi nerwy, ale wolę wtedy wyjść i się opanować, niż drzeć się na dzieciaka. Szczególnie podczas lekcji. Niejednokrotnie miałam też ochotę zakleić mu dziób taśmą, bo paple jak najęty smile. Widzi, ze pracuję, rozmawiam przez telefon, a on staje nade mną i trajkocze... Albo jak coś robię, kroję np, on oglada film i krzyczy: patrz, patrz szybko! I odruchowo odwracam głowę, kiedyś urżnę sobie palec przez niego big_grin Czasami zdarzy się, że burknę na niego, ale przeważnie proszę go żeby zaczekał aż skończę. Z niczym nie należy przesadzać ani popadać w skrajności.
                                      • fogito Re: kilka pytan do niektorych mam.. 16.02.17, 17:31
                                        Nie ma nic gorszego. Zgadzam sie. Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu, choć sama mam z tym problem big_grin
                                  • camel_3d Re: kilka pytan do niektorych mam.. 16.02.17, 22:28
                                    >to co zrobi jak będzie miał napisać esej?

                                    nawet o tym myslec nie chce....


                                • undoo Re: kilka pytan do niektorych mam.. 16.02.17, 17:34
                                  Ta, jasne - jedno dziecko presje rodzica przezyje bez uszczerbku duzego na psyche, inne wpadnie w depresje, a jeszcze inne w narkotyki.
                                  Po co straszysz innych i napedzasz do wyscigu szczurow? Widzisz, ja tez potrafie, a na problemy dzieciakow z presja sa twarde dowody. To, ze 8-latek bedzie robil na wyscigi zadania z matematyki jeszcze o niczym nie swiadczy, poza jakims potencjalem, z korzystania z ktorego dzieciak moze za 2 lata zrezygnowac. Chocby po to, by walnietemu ojcu na zlosc zrobic...
                                  • camel_3d Re: kilka pytan do niektorych mam.. 16.02.17, 22:30
                                    mysle, ze twoje dzieci walnietej matce tez moga na zlosc zrobic...
                                    • undoo Re: kilka pytan do niektorych mam.. 16.02.17, 23:24
                                      to do mnie? b niegrzecznie napisales i gdyby mnie Twoje watki tak nie bawily, jak bawia, pewnie bym juz do zadnego nie zajrzala
                                      zbieraj prozac dla dzieciaka, a teraz leki na adhd moga mu pomoc w nauce, Tobie by sie tez cos przydalo, ale Ty jestes niemily, wiec nie bede Ci radzic

                                      PS dawno sie tak nie ubawilam przy zadnym watku big_grin
                                      • camel_3d Jak to niegrzeczne? 19.02.17, 20:39
                                        undoo napisała:

                                        > to do mnie? b niegrzecznie napisales i gdyby mnie

                                        A tp n5apusalas ty...."Chocby po to, by walnietemu ojcu na zlosc zrobic..."
                                • verdana Re: kilka pytan do niektorych mam.. 17.02.17, 22:16
                                  Do zycia, a nie tylko do pracy zawodowej...
                        • undoo Re: kilka pytan do niektorych mam.. 16.02.17, 02:00
                          Wez miej litosc - nie ma slowa 'profitowac.'
                          • camel_3d profitowac. 16.02.17, 08:42
                            sjp.pwn.pl/sjp/profitowac;2572554.html
                      • undoo Re: kilka pytan do niektorych mam.. 16.02.17, 01:53
                        Straszne, ale b prawdziwe w przypadku nieuleczalnych i nieelastycznych perfekcjonistow.

                        Odbierajac dziecku szanse na lufe, zabiera mu sie b wazna zyciowa lekcje. Czasem odpuscic jest najtrudniej, bo to podroz w nieznane, ale nie da sie wszystkiego w zyciu kontrolowac.
                        • camel_3d Re: kilka pytan do niektorych mam.. 16.02.17, 08:47
                          pozwol dzeicku przebiegna prze ulice pelna aut.. nie odbieraj mu szansy na doswiaczenie, ze zderzenie z autem boli... pozwol mu poplywac w glebokiej wodzie, kiedy jeszcze niezbyt dobrze uumie plywac. Nie odnbieraj mu szansy na przygode w postaci nauki, ze topienie sie to nic fajnego... i tak dalej.

                          btw. mlody juz dostal lufe.

                          • undoo Re: kilka pytan do niektorych mam.. 16.02.17, 17:35
                            Histeryzujesz i polaryzujesz.
                            • camel_3d Re: kilka pytan do niektorych mam.. 16.02.17, 22:31
                              a ty wymslasz jakies dyrdymaly...
      • undoo Re: kilka pytan do niektorych mam.. 15.02.17, 23:37
        Za duzo maja, ale same ich pilnuja. Jak nie pilnuja, to jest ich sprawa. Ja zawsze moge usprawiedliwienie napisac - nie ma takiej potrzeby, bo robia, co moga, a jak jest problem, to prosza o pomoc. Nie rozumiem Twojej biegunki w temacie przypilnowania dzieciaka, zeby lekcje zrobil dokladnie wtedy, kiedy Ty tego chcesz i jak Ty tego chcesz, bo kolacji nie dostanie? Czy Ciebie opetalo? To jest sadyzm, nawet jesli piszesz o wczesnej kolacji. Rob tak dalej - nie kazde dziecko przezywa edukacje pod presja sad
        • camel_3d Re: kilka pytan do niektorych mam.. 16.02.17, 08:52
          a ktos napisal wyzej, ze odrabianie prac domowych wcal enie pomaga w nauce... Wiec zastanow sie logicznie teraz.. bo chyba czegos nie lapiesz. Twoje dzieci odrabiaj prace domowe i nie uwazasz tego za niszczenie dziecinstwa i inne takie brednie. Moje robi sceny bo MUSI raz na 2 tygodnie cos zrobic i nagle uwazasz, ze ma niszczeone dziecinstwo.. Czy z toba cos nei tak jest?

          To ze twoje robia samodzielnie, znaczy ze przywykjly do regularnego odrabiania lekcji..ale w zasadzie powinnas powiedziec, ze nie musza robic, bo to je przeciaza.. Czy to nie ty napisalas, ze prace domowe nie wplywaja korzystnie na dzieci?`

          • undoo Re: kilka pytan do niektorych mam.. 16.02.17, 17:27
            Oczywiscie, ze nie pomaga w nauce, natomiast skoro maja takie wytyczne, ze te prace domowe maja robic, to sie dostosowuja. Proste? Ja nie zamierzam walczyc szabelka z calym systemem edukacji. Natomiast miedzy przymuszeniem do nauczenia wiersza grozba i prosba oraz szantazem jest cala gama zachowan.
            Nie sprowadzaj zycia do sytuacji spolaryzowanych, bo jest to duze uproszczenie i nie swiadczy dobrze o Twoim intelekcie sad

            Ja nie zmuszam dzieci do nauki, prac domowych, a w szczegolnosci nie groze im tym, ze kolacji nie dam, jak sie nie naucza tu i teraz, bo ja tak chce.
            • undoo Re: kilka pytan do niektorych mam.. 16.02.17, 17:29
              Kurcze, za malo kawy - Natomiast miedzy przymuszeniem do nauczenia wiersza grozba i prosba oraz szantazem a rodzicielska zgoda na totalne odpuszczenie nauki jest cala gama zachowan.
              Kompromis i elastycznosc to slowa klucze w wychowaniu dzieci.
              • camel_3d Re: kilka pytan do niektorych mam.. 16.02.17, 22:33
                jasne... swietnie...kumam..ale czasem i rodzica poniesie...
            • camel_3d Re: kilka pytan do niektorych mam.. 16.02.17, 22:32
              to zrob bunt i powiedz, ze prace domowe nie maja sensu i nie bedziesz im kazala robic..i ze nie zyczysz sobie niszczenia dzieciom dziecinstwa. proste prawda?
              • undoo Re: kilka pytan do niektorych mam.. 16.02.17, 23:21
                Ale to nie jest moim celem, zeby sie buntowac, bo nie ja robie prace domowe - proste. Ja mam co robic i nie planuje przerabiac po raz kolejny podstawowki czy innego gimnazjum.
                • camel_3d Re: kilka pytan do niektorych mam.. 19.02.17, 20:42
                  Czyli jakby się dzieci zbuntowany i przestały robić pracę domowe zo byś nie reagował?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka