Tak mnie dziś naszło (może przez pogodę), że dziecko me w 6 klasie obecnie straciło co najmniej 2 lata nauki. Bo pozbawiono je biologii i geografii. Ktoś, kto wymyślił przyrodę jako zamiennik powinien się w piekle smażyć

Nie wiem, może tylko u nas ta przyroda to jakiś chaotyczny zlepek różnych tematów.
Myśmy mieli na biologii przekrój przez wszystkie organizmy od prostych jednokomórkowców, przez wszelkie bezkręgowce, płazy, gady, ptaki, ssaki, aż po człowieka, do tego roślinki różne. Na geografii też od ogólnych informacji, po omawianie kolejnych kontynentów. Że o mapach, globusach, szkieletach, spreparowanych istotkach, pracy z mikroskopem, itp. nie wspomnę.
A moje dziecko tego pozbawiono. I tak jakoś przykro mi się zrobiło. A do tego w ciągu 2 lat musi materiał nadrobić (a w założeniu miał przez 3 lata).
U Waszych dzieci przyroda też taka dziwna? Moje z książek wsipu się uczy, przyroda z pomysłem, niby ładne, niby pomysły na jakieś własne doświadczenia, ale to nie to, co biologia i geografia. Albo się stara robię