Dodaj do ulubionych

Ubezwłasnowolniony dorosły syn

27.08.21, 16:14
Witam.. mam 42lata i sama wychowuje 20letniego syna. Od 7roku życia sama wychowywałam syna , mam również córkę ale dzięki Bogu z nią nie mam ani nie miałam problemów. Kamil już od 13roku życia był w ośrodku wychowawczym 2lata później w monarze (problemy z narkotykami) plus ADHD oraz złe towarzystwo. Robiłam wszystko co w mojej mocy ale zawiodłam jako mama w wieku 18lat Kamil otrzymał spadek po ojcu i zniknął na pół roku... Po powrocie do domu okazało się że znowu bierze narkotyki ale i zadłużył się na 80tysięcy złotych powiedziałam że mu pomogę ale niestety będę się starała o ubezwłasnowolnienie i leczenie przymusowe .. na rok pojechał na odwyk oraz terapię związaną z uzależnieniem od kredytów na początku stycznia Kamil wrócił do domu i zapominając że jest ubezwłasnowolniony z automatu chciał wychodzić i robić co chce.Niestety ale uświadomiłam go że musi być pod moją opieką i stare życie się skończyło . Oczywiście kiedy do niego dotarla świadomość to pierwsze co zrobił to ucieczka oczywiście byłam zmuszona zawiadomić policję i po 3dniach został doprowadzony do domu.. powiedziałam że jeszcze raz ucieknie i niestety ale znowu będzie musiał iść do ośrodka czego nie chciałam ponieważ uważam że nie wpłynely na niego dobrze. Prowadzę salon fryzjerski i brałam Kamila do pomocy sprzątania itp do mojej pracy (nie może zostać zatrudniony) aktualnie bardzo rzadko chodzę do pracy ponieważ moja córka zajmuje się biznesem a ja mogę pilnować Kamila. W wakacje zaczęły się już mocne histerię i chwilami nie dawałam rady Kamil zaczął robić na zlość od nie mycia się po awantury że nie chce jechać ze mną na wakacje.Moja siostra mi teraz bardzo pomagała . Przyłapałam go również na kradzieży (pieniądze mu wydzielam na ubrania jedzenie zachcianki) . Ale już sama poprostu nie mam siły ostatnio na zakupach poszedł do toalety i siedział tam 4h a jak byliśmy na spacerze to chciał uciec ale potem musiałam go złapać za rękę po odpowiadam za niego i nie mogę na to pozwolić. Cały czas chodzi na terapię ale niestety zachowanie się nie zmienia myślę o ośrodku ale znowu to samo mam wrażenie że to uciekanie od problemu a na całe życie nie zamknę go przecież to mój syn jestem w kropce . Jednak jak myślę że muszę 20latka prowadzić za rękę przez park żeby mi nie uciekł to traci się motywację do wszystkiego i łzy same lecą.
Obserwuj wątek
    • camel_3d2 Re: Ubezwłasnowolniony dorosły syn 30.08.21, 07:10
      Pomysl sobie o jednym.. ty bedzie sz miala 60 a on 40... tez bvedziesz go za reke trzymala?
      Niestety kiedys musi uciec... Jezeli ma tyle problemow co mowisz, to albo musi spedzic reszte zycia w osrodku, albo po prostu musisz mu dac zyc jego wlasnym zyciem i problemami. Jest dorosly, mozesz podpisac umowe u prawnika, ze za jego dlugi nie odpowiadasz. I koniec. Kto ma potem z nim za reke chodzic? SIostra? Ona tez ma swoje zycie.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka