Dodaj do ulubionych

nie mam już siły

14.12.05, 20:16
mam syna dyslektyka. codzienne odrabianie z nim lekcji to koszmar ponad moje
siły. ja już naprawdę nie daję sobie rady. oczywiście , Michał ma zajęcia
reedukacyjne (80 zł za 45 min) ale to niewiele zmienia. Ja muszę uczciwie
przyznać, że nie potrafię zaakceptować tego, że moje dziecko jest inne.
Siedzę i ryczę bo powiedziałam mu właśnie, że niczego tak w życiu nienawidzę
jak tych jego lekcji, i że wyląduję przez niego w szpitalu
psychiatrycznym.... jak to jest , że tłumaczy mu się coś po 20 razy, a on
nadal nie rozumie i patrzy na mnie nieprzytomnym wzrokiem. Mam dość
Obserwuj wątek
    • nchyb Re: nie mam już siły 15.12.05, 08:09
      > jak to jest , że tłumaczy mu się coś po 20 razy, a on
      > nadal nie rozumie i patrzy na mnie nieprzytomnym wzrokiem. Mam dość
      Miła kjagodo, czy znasz dobrze język np. hiszpański? Nie? No to weź książkę po
      hiszpańsku i zacznij sobie czytać. A potem opowiedz to co przeczytałaś...
      Niby jakies wyrazy sa jakby znajome, ale całość nie do ogarnięcia (jeżeli
      jednak hiszpański znasz, to weź inną książkę, z takiego języka którego nie
      znasz, ale parę razy słyszałaś kogoś wypowiadającego się w tym języku).

      No i własnie tak może czuć się Twój syn (w zależności od stopnia jego dysleksji
      oczywiście). Dla niego jest to obce, trudne, nie do nauczenia się...
      W dodatku to nie jest jego wina, jego brak chęci. To coś, na co on nie ma
      najmniejszego wpływu. Może jakieś mikrouszkodzenia mózgu?...

      Kjagodo, na tym forum trafiają się osoby, których dzieci z dysleksją potrafiły
      dostać się na dobre studia, więc się na razie nie załamuj. I wspieraj syna, bo
      to dla niego też olbrzymi problem, nie tylko dla Ciebie.
      A tu masz linka do forum o dysleksji:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=28531
      Pozdrawiam serdeczni8e
    • kjagoda Re: nie mam już siły 15.12.05, 09:02
      ja teoretycznie wszystko wiem. wiem, że Michał nie robi mi na złość, że to
      problem dysfunkcji mózgu itp ale to nie zmienia faktu, że przestaję nad soba
      panować i nie potrafię tego wytrzymać. to codziennie jest 3-4 godziny siedzenia
      nad zeszytami. Michał ma zgodę wychowawczyni (jest w III klasie) na odrabianie
      mniej niż mają zrobić inni uczniowie (np może napisać 5-6 zdań gdy inni 10) ale
      to i tak nie zmienia faktu, że jest trudno.Ponadto program szkolny jest dla
      dyslektyka ułożony koszmarnie. dzieci np uczą się zastosowania tabliczki
      mnożenia , za chwilę biorą się na kilka dni za dodawanie do tysiąca, potem znow
      wracają do tabliczki i tak w kółko > A taka kilkudniowa przerwa powoduje, że
      moje dziecko musi uczyć się przerobionego juz materiału niemal zupełnie od
      początku.
      Czasami myślę sobie, że los okrutnie sobie ze mnie zakpił. Zawsze byłam
      klasowym prymusem. Najlepiej czytalam,pisałam, nauka przychodziła mi bez
      kłopotu. Nie potrafiłam zaakceptować słabo uczących się uczniów. wydawało mi
      się niepojęte, że nie mogą poradzić sobie z przerabianym materiałem.
      Zdaję sobie sprawę, że problem jest też we mnie. Jak moja koleżanka wiecznie
      chwali się swoimi genialnymi dziećmi, ich osiągnięciami, szóstkami, laurami w
      konkursach to nie potrafię opanować uczuć, które się we mnie pojawiają.
      Pozornie jest wszysko O.K. Michał ma zapewnioną pomoc fachowców (wczoraj jego
      nauczycielka powiedziała, że gdyby miał innych rodziców to byłby straconym
      dzieckiem a tak jakoś sobie radzi , robi postępy)a ja wiem, że nie jest dobrze.
      Nie potrafimy zaakceptować jego kłopotów. Kilka dni temu, mąż uczył się z
      Michałem matematyki, Po jakimś czasie wybiegł z pokoju i powiedział "to bez
      sensu. dajmy go do szkoły specjalnej"
      Gdy Michał miał kilka miesięcy, neurolog powiedział nam, że syn otarł się o
      porażenie mózgowe. Że niewiele brakowało. Myślę z wdzięcznością, ze tak się nie
      stało. Że to jest dopiero dramat.Nie wspominając już o innych chorobach, które
      nie omijają dzieci. Może to ja powinnam poddać się jakiejś terapii.. bo mam
      wrażenie , że niekiedy we wściekłości na niemoc Michała przelewam na niego też
      żal za bagaż moich niepowodzeń życiowych.
      • joma315 jakbym o sobie czytala :-) 15.12.05, 10:17
        I o mojej corce !!!
        Kjagodo! W tej chwili nie mam zbyt wiele czasu, ale dopisze sie jeszcze szerzej
        na pewno, bo wydaje mi sie, ze ten etap mamy juz za soba. Moja corka ma w tej
        chwili 11 lat, jest w 5 klasie i zauwazam, ze zaczyna sobie radzic coraz lepiej.
        Ale co przezylam , to moje wink
        Trzymaj sie i wierz mi, to sie na pawno zwroci ! Caly Twoj trud, poswiecenie,
        czas zainwestowany w dziecko - kiedys wyda owoce. Najwazniejsze w tej chwili to
        to, byscie pomimo tych potwornych i codziennie eskalujacych stresow nie
        przestali sie kochac i lubi, by szkola, zadanie domowe nie przeslonily Wam
        najwazniejszego!
        Pozdrawiam Cie mocno!
        jeszcze tu wroce smile
    • dorotakatarzyna Re: nie mam już siły 15.12.05, 09:20
      Jagoda, ja ciebie rozumiem. Przeżywam to samo, chociaż chyba powód jest inny.
      Też mam syna Michała w III klasie. On nie ma dysleksji, ale nikt nie wie co ma.
      Dzieciak zupełnie sobie nie radzi w szkole. Odrabianie lekcji, a raczej
      uzupełnianie tego czego w szkole nie zrobił, trwa nawet po 10 godzin! Rok temu
      miał badania ped.-psych. Wyszło, że jest bardzo inteligentny, że nawet ponad
      swój wiek... I co z tego, skoro jest najgorszym uczniem w klasie, z każdej
      klasówki przynosi pałę? Nie pomagają prośby, groźby, kary, bicie, nagrody, nic.
      Też nie potrafię tego zaakceptować. Mój syn to moja porażka. Ja zawsze byłam
      najlepszą uczennicą. Męczymy się tak czwarty rok, bo on już w zerówce miał
      zadawane lekcje i odrabiał je długo. Było już tak, że zastanawiałam się, czy
      jego zabić, czy sama wyskoczyć przez okno... W końcu zaczęłam brać tabletki na
      uspokojenie. Trochę pomogło. Teraz staram się mniej tym przejmować.
      Zgadzam się z tobą - niczego tak w życiu nienawidzę, jak tych jego lekcji...
      • saskia123 Re: nie mam już siły 15.12.05, 09:51
        Problem jest mi pobieżnie znany z przykładu córki mojej ciotki. Do 6 klasy
        wszystkie teksty, książki czytała jej mam, nagrywali lektury na magnetofon. Na
        kartce z zesztu dziewczyna potrafiła zmieścić maksymalnie 3 zdania kulfonów.
        Maturę pisała za nią sekretarka na maszynie przy specjalnie utworzonej komisji.
        To była Golgota. Traz dziewczyna kończy...germanistykę.
        To na pocieszenie. Koniecznie musisz pracować nad sobą. Zadręczasz siebie i
        syna. Pomyśl sama, tyle godzin dziennie wałkowania tego samego, przecież to
        jest horror. Jak nawet całkiem zdrowy człowiek ma przyswoić cokolwiek, co
        obrzydło mu do bólu. Wiem, że się łatwo mówi, ale wydaje mi się, że to jest
        kwadratura koła. Męczarnia nie przyniesie efektów. Odpuść trochę.
      • logped Re: nie mam już siły 15.12.05, 10:43
        > Też mam syna Michała w III klasie. On nie ma dysleksji..
        > miał badania ped.-psych. Wyszło, że jest bardzo inteligentny,
        > ...Męczymy się tak czwarty rok, bo on już w zerówce miał
        > zadawane lekcje i odrabiał je długo.
        Za wcześnie zaczęłaś. Lepiej żeby dzieciak w przedszkolu (bo zerówka to
        przedszkole) nie robił lekcji na siłę, a na pewno nie był do nich poganiany
        przez rodziców. Pomóc tylko jeśli dziecko wyraźnie zarząda pomocy ( "zrób to ze
        mną") gdy już się zmęczy nie robić.

        Dzieci rozwijają się nierówno, a różnica 1 roku w wieku 6 lat to bardzo dużo.
        Dzieci rozwijają się etapami, a nauka czytania i pisania, rozwija się, jak inne
        umiejętności w pewnych okresach życia.
        Jednym przypadnie to na zerówkę innym w 1 kl. , różnie.
        Dlatego nauka czytania i pisania jest tak rozciągnięta, żeby każdemu trafić w
        ten właściwy okres.
        Ale równocześnie 6 lat to za mało by podołać obowiązkowi odrabiania lekcji.

        Twój dzieciak zraził się na początku, zauważył, że to odrabianie lekcji niczemu
        nie służy, nie pomaga mu, nie rozwija, tylko męczy, i masz teraz babo placek.
    • redudek Re: nie mam już siły 15.12.05, 12:09
      Straszne rzeczy piszecie a tym samym krzywdzicie własne dzieci.Ja też mam syna
      dyslektyka,teraz jest w 4 kl,na reedukację zaczął chodzić już w 0.Teraz też
      chodzi na reedukację do poradni.
      Myślałam że będzie z niego kompletny gamoń w szkole a tu proszę nawet dobrze
      sie uczy,ma trochę problemów z angielskim,z czytaniem(powoli czyta)ale super z
      matematyki,z przyrody,histori.Dostarczyłam nauczycielom opinię z poradni o jego
      dysleksji,został zwolniony z j.francuskiego(nie łapał kompletnie a wolę żeby
      jednak bardziej przyswoił angielski).Jak zacznie odrabiać lekcję to go ciemna
      noc zastaje,odrabia sam,jak czegos nie wie to przychodzi żeby mu
      wytłumaczyc.Takim dzieciom najlepiej tłumaczyć przedstawiając coś jak
      najprościej(tak na chłopski rozum tzw)w formie rysunku,u nas to sie
      sprawdziło.Nie można się załamywać i mówić przy dziecku że jest matołem ,czy że
      matka nienawidzi tych jego lekcji!dziecko to odbiera że jest całkiem do
      niczego,głupi nic nie potrafi,matka ciągle z niego niezadowolona,tak nie
      można ,bo dziecko będzie jeszcze gorzej wtedy sobie radzić.Takie dziecko
      potrzebuje motywacji do pracy,musi widzieć że dobrze robi że się
      przydaje,trzeba je chwalić za najdrobniejsze postępy.
      Dzieci nie są gorsze od innych,nieraz nawet mądrzejsze.Trzeba im okazywać swoją
      miłość i chwalić dużo.
    • nangaparbat3 Re: nie mam już siły 15.12.05, 18:20
      jagoda, to trzeba przerwać. Nie może dzieiwęcioletnie dziecko spędzać tylu
      godzin na nauce, tym bardziej, ze to nic nie daje.
      Myslę, że pomysł Twojego pojscia na terapie jest bardzo dobry - skoro Ty bardzo
      dobrze się uczyłaś, a synowi jest tak trudno, niełatwo Ci go zrozumieć. Pewnie
      też niełatwo Ci uwierzyć, że nie wynika to z braku jego checi, dobrej woli. Nie
      ułatwiasz mu sytuacji.
      Ja bym zastanowiła się, co mu wychodzi, w czym jest dobry czy w czym może byc
      dobry. Osiągnąć sukces, chocby najdrobniejszy. Żaden człowiek nie zniesie
      sytuacji, w której pracuje i pracuje i wciąż nie ma żadnej za tę pracę nagrody,
      a wręcz przeciwnie. Zachowanie Twego syna, jego trudnosci z nauczeniem się
      czegokolwiek mogą wynikać nie tylko z dysfunkcji, ale tez z "nastawienia na
      porażkę", albo też być skutkiem oporu przed robieniem czegoś, co nie wychodzi,
      co przynosi wstyd i ból.
      Ja bym się mniej zajmowała jego wynikami w szkole, a bardziej tym, aby miał się
      czym cieszyć, aby miał coś, co daje mu radę i satysfakcję.
      Myslę też , że stopniowo powinniście odzwyczajać się od pomagania mu w nauce.
      Sprawdzić, odpytać, wyjaśnić wątpliwości - jak najbardziej, kiedy Was poprosi.
      Wszystko inne to szkodliwy nawyk i nie wiadomo nawet czyj - dziecka czy
      rodziców. Ale sama widzisz, ze sytuacja Was przerasta, denerwujecie się,
      wściekacie na niego - w ten sposób tylko utrudniacie mu uczenie się
      (przeżywałam to samo z własną córką, na szczęście sporadycznie).
      Dziwi mnie tez to, co piszesz o nauczycielach. W sytuacji, kiedy uczeń ma
      dysfunkcje, powinno się nagradzać wszystko, co mu się uda, nawet najdrobniejsze
      rzeczy, a na błędy zwracać uwagę tylko wówczas, gdy uczeń jest w stanie je
      poprawić.
      Są też specjalne szkoły dla dzieci z dysfunkcjami - być może posłanie go do
      takiej byłoby dla Was wszystkich zbawienne.
      Tak czy inaczej - wszyscy - Wy, nauczyciele, wreszcie on sam powinniscie się
      skupiać na tym, co mu wychodzi (nawet jesli jest to puszczanie kaczek po
      wodzie) a nie na tym, z czym sobie nie radzi. Dopiero kiedy to zaakceptujecie,
      będzie szansa na krok do przodu.
    • aj100 Re: nie mam już siły 17.12.05, 07:21
      Dzieci z dysleksją uczą się inaczej. Myślę, że może tu pomóc zmiana metody
      nauczania. Z tego, co piszesz, wynika że Michał ma trudności z zapamiętywaniem.
      Mogą one wynikać z różnych przyczyn i w różny sposób się objawiać. Zobacz:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28531&w=31892274
      Dzieci z dysleksją uczą się inaczej. Myślę, że może tu pomóc zmiana metody
      nauczania. Z tego, co piszesz Michał ma trudności z zapamiętywaniem. Mogą one
      wynikać z różnych przyczyn i w różny sposób się objawiać. Zobacz:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28531&w=31892274
      Do każdego dziecka z dysleksją można dotrzeć i każde z nich może mieć sukcesy.
      Musiałabym jednak wiedzieć więcej o jego dysfunkcjach, żeby doradzić coś
      bardziej konkretnego. Pamiętaj, że to jest tylko zagubione dziecko, które
      oczekuje pomocy. Jemu jest jeszcze trudniej niż Tobie.
      Zobacz też:
      www.modnopole.pl/dysleksja/dyslek.htm
      Pozdrawiam i życzę cierpliwości.



    • mal.go.sia Re: nie mam już siły 19.12.05, 12:15
      Nie poradze praktycznie, bo moje dziecko jest jeszcze daleko od tych problemow.
      Za to ja mam problemy podobne do Twoich - za bardzo sie udreczam roznymi
      drobiazgami - bo moje problemy to naprawde drobiazgi - a nie umiem spojrzec z
      dystansu i cieszyc sie ze wspanialego synka, rodziny, dobrej pracy, itp. W
      codziennym zabieganiu latwo taki dystans stracic, a wtedy ja gubie sie
      calkowicie.
      Trzymam za Ciebie kciuki, zycze Ci z calego serca, zebys codziennie potrafila
      sie cieszyc z tego, ze Twoj synek ma tyle szczescia, ze sie tylko "otarl" o
      porazenie, ze skonczylo sie na problemach z nauka - ktore choc teraz dla Was
      strasznie uciazliwe, kiedys sie skoncza w ten czy inny sposob. I zycze Wam
      wszystkim, zeby w przyszlosci synek byc szczesliwym czlowiekiem, niekoniecznie
      z wyksztalceniem wyzszym.

      I chyba juz Wesolych Swiat - pomysl, teraz macie dla siebie tyle dni tylko na
      to, zeby sie soba nacieszyc smile
      • dorjana1 kjagódka... 20.12.05, 11:02
        odkręć szybciutko te slowa-o tym ze tego nienawidzisz,o psychatryku-weź synka
        na kolana-wytlumacz ze tak nie myślalaś...pwoedz ze to byla chwila slabości.Bo
        on znienawidzi tych lekcji jeszcze bardziej a co najgorsze z nie swojej winy
        bedzie zyl w przekonaniu ze krzywdzi Ciebie.Tyle problemów w zyciu zaczyna sie
        wlaśnie od ''pewnych''slów..machniętych od tak...Trudno tak jest,trzeba dawac z
        siebie wszystko,nie ma latwo.Ale nie martw sie jeszcze Twój syn pokaże Ci
        nieraz w życiu ze jego matka to jest Gość i KOBIETA jego życia.aHA I absolutnie
        nie oceniam twojego zachowania-to kryzys i potrzebujesz rozmowy i wsparcia.A on
        prymusem być nie musi.Będzie kimś innym równie fajnym przecież...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka