Dodaj do ulubionych

Roztrzepanie czy dysfunkcja?

02.01.06, 17:45
Nie chciałam się wtrącać w wątek Sion, ale uderzyła mnie jedna napisana przez
nią rzecz i teraz ja pomarudzę o dobrą radę.

Cytuję Sion, bo pisanie tego smego nie ma sensu:
" 1. robię jej dyktando 4 zdania, sprawdzany jest 10 błedów (8
ortograficznych + 2
całkwicie źle zapisane słowa ze słuchu), podkreślamy je, tłumaczymy sobie
dlaczego co i jak, wypisuję jej pod dyktandem i ona pisze cała linijkę dane
słowo poprawnie, są tam m.in. takie słowa jak "mróz" i "lód". Jak tylko kończy
pisać eksperymentalnie (nigdy tak wcześniej nie robiłam) robię jej krótsze
dyktando, inny tekst ale zawierające te słowa z poprzedniego. Zagdnijcie
efekt?
Po 5 minutach od czasu gdy wypisała cała linijkę "mróz, mróz, mróz" w nopwym
tekście pisze "mruz" oraz "lud" sad(((((. Ja to zrobiłam celowo chcąc przekonac
się czy ona zapamiętuje obraz graficzny wyrazu i wychodzi na to że nie...."


Wypisz, wymaluj, to samo mogłabym napisać o moim synu, (w tym wieku, co
Emilka,) poza tym problemem z zapamiętaniem słowa ze słuchu.
Identycznie po pięciu minutach od pisania kilku linijek jakiegoś wyrazu,
pisze go źle.
Przy przepisywaniu robi mnóstwo błędów (czasami zdarza mu się coś napisać
bezbłędnie - czasem nawet jest to dyktando w szkole - ale rzadko).
Syn ogólnie problemów nie sprawia, uważany jest z ucznia wzorowego,
wychowawczynię ma wyrozumiałą, aż za bardzo, moim zdaniem. Pytałam się co
sądzi o tych błędach, czy nie jest to sprawa jakiegoś problemu typu
dysfunkcji, ale stwierdziła, żeby mu dać spokój, jeżeli tak ma, to nic się
nie poradzi.
Pewnie się nie poradzi, ale trochę się martwię, bo pisać jednak trzeba umieć,
jeżeli będzie robił błędy, to problemy go nie opuszczą do końca życia, a
szkoły na pewno.
Jak myślicie, iść do psychologa, żeby go przebadał", czy odpuścić? Choćby
dla "papierka", gdyby coś stwierdził...
Dodam, że kwestia wieku to nie jest, bo młodszy syn pisze dyktanda przeważnie
bezbłędnie, a w przepisywaniu błędu jeszcze mu się nie zdarzyło zrobić (a
przepisuje wszystko co mu w rękę wpadnie, słownik ortograficzny już cały
przepisał, swoją czytankę też big_grin)


Smerfy na wakacjach oraz... najmłodszy w rodzinie.
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=24145783&a=33263190
Obserwuj wątek
    • december1 Re: Roztrzepanie czy dysfunkcja? 02.01.06, 18:04
      > Po 5 minutach od czasu gdy wypisała cała linijkę "mróz, mróz, mróz" w nopwym
      > tekście pisze "mruz" oraz "lud" sad(((((.

      Jak zwał tak zwał. Dzieci doskonale, lepiej od dorosłych odróżniają co im się
      przyda w życiu , co istotne.
      Mróz i mruz to to samo. Dzieci to rozumienią, choć dorosłym się coś w środku
      przekręca.
      Złośliwość dorosłych czy ich zwyczajna głupota ?
      Tak myślą dzieci. Czyż nie mają racji ?
      • verdana Re: Roztrzepanie czy dysfunkcja? 02.01.06, 18:10
        Zdecydowanie, co najmniej do 4 klasy bym odpuściła. Mam jak najgorsze
        doświadczenia z "reedukowaniem" młodszych dzieci. W efekcie sprowadza się to do
        tego, ze dziecku starannie, regularnie i codziennie powtarza się, że czegoś nie
        umie. Mozna dziecko nauczyć, że nie potrafi się nauczyć (to troche pokrętne,
        ale chyba zrozumiałe). Najlepiej, żeby przez trzy lata uczyło się, że jest
        dobre i potrafi (chwała wyrozumiałej wychowawczyni). W czwartej klasie dziecku
        można już pewne rzeczy wytłumaczyć, jest pewniejsze swoich osiągnięć. A poza
        tym - jeśli to dysfunkcja, to będzie musiało mieć zaświadczenia.
        Na razie radzę nic nie robić.
        • judytak Re: Roztrzepanie czy dysfunkcja? 02.01.06, 23:06
          verdana napisała:

          > Mam jak najgorsze
          > doświadczenia z "reedukowaniem" młodszych dzieci. W efekcie sprowadza się to
          do
          > tego, ze dziecku starannie, regularnie i codziennie powtarza się, że czegoś
          nie
          > umie.

          a ja mam dobre wrażenia z reedukacji
          pytam dziecko, co tam robiło, mówi, że się bawiło z panią, układało jakieś
          puzzle, rozwiązywało jakieś rebusy, ćwiczyło czegoś, "co już przecież umiem" :o)

          ale też faktem jest, że ja dziecku "pewne rzeczy" odpowiednio tłumaczę od
          zawsze, a na "dlaczego?" nie odpowiadam, "bo nie umiesz", tylko "po to, żebyś
          umiał, przecież ci to potrzebne (i tu opis, do czego - teraz i w przyszłości)"

          niezależnie "zdobywanie papierka o dysfunkcji" uważam wręcz za szkodliwe, póki
          nie jest to potrzebne z uwagi na oceny i testy, czyli koniec czwartej -
          początek piątej klasy
          właśnie bo często dziecko nauczy się w miarę przyzwoicie czytać/pisać/liczyć,
          jeśli nie wie o tym, że "on przecież nie umie" :o)

          zdaje się, że udział w zajęciach reedukacyjnych w szkole nie jest warunkowany
          przez orzeczenie Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej, chociaż pewnie opinia
          psychologa się przydaje jako podstawa
          zresztą, w drugiej klasie żaden psycholog nie powinien stwierdzać żadnej
          dysfunkcji, tylko zagrożenie :o)

          pozdrawiam
          Judyta
          • linka9 Re: Roztrzepanie czy dysfunkcja? 03.01.06, 11:48
            judytak napisała:

            > niezależnie "zdobywanie papierka o dysfunkcji" uważam wręcz za szkodliwe, póki
            > nie jest to potrzebne z uwagi na oceny i testy, czyli koniec czwartej -
            > początek piątej klasy

            Moje obserwacje nakazują iść jeszcze dalej. Zostawcie zdobywanie świstka na
            koniec gimnazjum !!! Wyjątkiem może być jedynie nawiedzony nauczyciel z
            polskiego i groźba jedynki.

            W młodszych latach ważna jest nauka przez zabawę, dobrze prowadzone zajecia
            wyrównawcze, przy jednoczesnym - jak wspomniała Verdana - niezamęczaniu dziecka
            i PEWNYM odpuszczeniu do końca 3 klasy . Tzn dziecko musi pracować nad
            problemem, ale nie musi mieć stosownej etykietki i świadomości, że jest
            beznadziejne z ortografii.

    • roseanne Re: Roztrzepanie czy dysfunkcja? 03.01.06, 01:38
      mamy to samo
      tyle ze pisownia "rodowita" jest w angielskim, wiec dochodzi iweksza mozliwosc
      kombinacji jak zapisac poszczegolne slowa
      i tak samo czesto powtzraja sie bledy mimo czestych cwiczen , powtorek i
      odpytywania


      wylapano to na serio wreszcie w klasie 5, nauczyciele stwierdxzili ,zeby sie
      nie przejmowac za bardzo, bo i tak w tutejszych ukladach czesciej bedzie
      uzywala klawiszy i programow do edytowania tekstu

      corka zostala zdiagnozowana w ubiegle wakacje - ADHD

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka