Dodaj do ulubionych

pod rozwage

17.12.02, 14:58
"Cóż. Nie wierzyłem, że w dzisiejszych postmodernistycznych i poprawnych
politycznie czasach znajdzie się ktoś, dla kogo meta-cechą płciowa okaże się
kolor kocyka: niebieski dla chłopców i różowy dla dziewczynek. W ogóle do
spraw różnic płci podyktowanych czymś więcej niż procesem rozmnażania (i/lub
czerpania przyjemności) podchodziłem nieufnie i całkowitym absurdem wydaje mi
się twierdzenie, jakoby kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa.
Stereotypy, które krążą na temat różnic między płciami, są straszne i
straszne w konsekwencjach. Całe zło, wszystkie szumy i zakłócenia w kanale
komunikacyjnym na linii kobieta-mężczyzna i mężczyzna-kobieta swoje źródło
mają w owych wpajanych od najwcześniejszego dzieciństwa (kolor kocyka!)
przesądach. A to jeszcze nie wszystko. Jestem członkiem organizacji IEEE,
zrzeszającej różnej maści inżynierów (informatyków, elektroników itd., itp.),
należę też do jej podsekcji WIE (Women in Engineering), zajmującej się
zachęcaniem kobiet do zajmowania się naukami technicznymi, czyli poszerzaniem
rzesz kobiet - inżynierów. Według badań przeprowadzonych przez WIE, jedynie
10% spośród inżynierów jest płci żeńskiej. Jakie są przyczyny tej
dysproporcji? Nie widzę innych, jak tylko owe szkodliwe stereotypy i
przesądy. Mała dziewczynka ma 90% szans na to, że dostanie do zabawy lalkę
Barbie, a nie rozwijające wyobraźnię i zdolności LEGO TECHNIC, a jeśli
później pójdzie na politechnikę zamiast na jakiś nieżyciowy humanistyczny
kierunek (po którym w najlepszym wypadku można zostać akwizytorem albo
bezrobotnym), to - o ile będzie miała szczęście - potraktowana zostanie jak
kuriozum.
Podobno jacyś naukowcy (chciałbym zobaczyć kiedyś tych
wszystkich "naukowców") stwierdzili (zapewne po wnikliwych badaniach), że
część mózgu odpowiadająca za uczucia jest u kobiety bardziej rozwinięta niż u
mężczyzny. Człowiek to nie krowa i zdolny jest przystosować się do każdych
warunków. Takoż mała dziewczynka wzrastająca w społeczeństwie i kulturze
wymagającej od małych dziewczynek stania się "ideą małej dziewczynki", nie ma
innego wyjścia, jak wykształcić swój mózg do formy akceptowanej przez ogół.
Dochodzi do takich sytuacji, jak poniższa (pozwolę sobie zacytować studentkę
politechniki): "W liceum, przez całe cztery lata - co było nie do zniesienia -
pani od matematyki dziwiła się, że w naszej klasie to dziewczyny wybijają
się ponad przeciętną na jej przedmiocie. Kurczę, przecież sama była kobietą!
Gdy przyszedł czas wyboru kierunku studiów, byłyśmy wszystkie straszone, że
nie poradzimy sobie na politechnice (bo to dla facetów). Ha, a ja już
kończę!"
Obserwuj wątek
    • izzo Re: pod rozwage 17.12.02, 15:05
      Dla mnie to jasne, w końcu sama kończyłam ścisły kierunek i zawsze wolałam
      samochody klocki oraz książki. A moja córka mimo brata i lego dookoła woli
      lalki. I co wtedy? Czy ograniczę ją dając tę lalkę? Naprawdę wolałabym dać jej
      Lego Technic.
      • rubeus Re: pod rozwage 17.12.02, 15:12
        Dac czasem jakas inna popbudzajaca wyobraznie zabawke - a nie tylko lale i ine
        akcesora dla niej
        • Gość: dodo w obronie lalki IP: 209.226.65.* 17.12.02, 15:31
          wyobraznie pobudzac moze wszystko. dla wiekszosci dzieci swiata (obu plci!)
          najwspanialsza zabawka jest kawalek kija, mozliwosc grzebania w ziemi, dwie
          pokrywki, kilka kamieni. zakladanie, ze lalka nie bedzie rozwijac wyobrazni
          jest takim samym niepotrzebnym uogolnianiem jak obdarowywanie dziewczynek
          wylacznie lalkami.
          jest tez zawsze kwestia taka, czy naprawde potrzebujemy (jako spolecznosc)
          wiecej inzynierow akurat plci zenskiej? jako uzytkownik mostu np. mam dokladnie
          w nosie, czy projektantem/wykonawca/kontrolerem byla kobieta czy mezczyzna tak
          dlugo jak praca jest dobrze zrobiona. i podobne podejscie mam w kazdej sprawie
          dotyczacej tych nieszczesnych podzialow.
          pisze to z pozycji matki 3 dzieci - syn i corka ksztalca sie w szeroko-
          pojmowanych dziedzinach biologiczno-chemicznych (ona ma bardziej naukowe, on
          bardziej spoleczne podejscie do zagadnien) a najmlodszy syn bedzie zapewne
          takim artystycznie ukierunkowanym humanista, na ktorego pozostale rodzenstwo
          bedzie lazyc co jakis czas wink on poza tym gra w hokeja i jest bardzo "tough
          guy" czy zaprzecza kolejnym stereotypom, ze jak humanista to okularki
          i zapadnieta klata piersiowa smile a zabawki mieli wszyscy takie same - glownie
          lalki, ktore ja im szylam, ksiazeczki od babc z polski i duzo galezi, kamieni,
          plastikowych pudelek od taty ze szpitala.
          to nie zabawki ksztaltuja osobowosc tylko to, co sie z nimi robi. a to, w co
          sie dzieci bawia, "nakrecaja" rodzice. takie jest moje zdanie i juz smile
          ale zawsze moge sie mylic, bo ja sama wychowalam sie bez ani jednej lalki,
          mialam dwa misie z unrra (kto pamieta, niech sie nie przynaje do wieku big_grin)
          i bylo na tyle biednie, ze trudno dzis dojsc skad mi sie wzial pomysl na moj
          wlasny zawod wink
          • Gość: Malpka Re: w obronie lalki-Dodo? IP: *.dip.t-dialin.net 18.12.02, 08:29
            A mozna wiedziec kim jestes z zawodu???
            Fajna z Ciebie babka.Wszystko,co piszesz ma rece i nogi.Oby wiecej bylo taki
            osob. A moze do tego sie z wiekiem dochodzi,dorasta....???
            Moze ja,jako 30-latka jeszcze mam szansewink?
            Podziwiam Cie!
    • Gość: mamusia Re: pod rozwage IP: *.proxy.aol.com 18.12.02, 09:33
      jest wtym sporo racji - osobiscie (33) bylam pod wpylwem streotypu, ze auto
      wrodzinie prowadzi facet. i zrobienie prawo jazdy bylo dla mnie koszmarem - tak
      na prawde przebrnelam przez to miedzy innymi dlatego, zeby moja corka (wtedy w
      drodze) od urodzenia znala oboje za kierownica. a do zabawy dostaje i mlotki i
      lalki - ale faktycznie tylko od nas. i pomaga w kuchni mnie tak jak tacie przy
      naprawie roweru. a jesli bedziemy miec synka to dostanie do zabawy zabawce po
      emilce - cyzli damsko-meskie.
      co nie zmienia faktu, ze pewne uwarunkowania biologiczne istnieja - dobrze o
      tym pamietac, zeby nie zaniedbac rozwijania genetycznie mniej wyksztalconych
      regionow. bo jak nie...moja mala na kolanach ojca dostala pierwszych (malch)
      drgawek w goraczce a on sie upieral, ze nic jej nie jest.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka