Dodaj do ulubionych

Nie chce się uczyć i jeszcze kłamie

19.12.06, 10:17
Nie mam się kogo poradzić, więc może tutaj otrzymam wsparcie.
Problem mam z synem 11,5 lat. Generalnie jest grzecznym i ułożonym chłopcem,
nie sprawia problemów wychowawczych. Problem jest w tym, że się nie chce
uczyć - nigdy nie miał do tego zapału. Nie uważam, że nie ma zdolności do
nauki zresztą nauczyciele też tak mówią. On po prostu nie jest zainteresowany
nauką.
Ale jeszcze większym problemem jest to, że jest dzieckiem zamkniętym w sobie
i dodatkowo strasznie kłamie.
Ja naiwna mama cały czas chce mu ufać a on mówi tylko o dobrych ocenach, ale
ostatnio długo rzekomo nie dostawał żadnych ocen. Zadzwoniłam do szkoły i co
same dwóje a Pani już dawno podała mu karteczkę z ocenami dla mnie, której on
oczywiście nie podał. Przez to, że nie mówi prawdy nawet nie mogę mu pomóc bo
nie wiem że trzeba poprawić jakąś ocenę.
Dodam, że nie jestem zupełnie bez winy, ponieważ poświęcam mu dość mało
czasu - pracuję na pełny etat, wychowuję jeszcze jedno małe dziecko,
wykańczam dom i jeszcze prowadzę księgowość męża firmy. Trudno mi pogodzić te
wszystkie obowiązki.
Aby zrekompensować mój brak czasu dla syna (szczególnie przy lekcjach)
posłałam go na korepetycje z matmy, angielskiego a babcie zaangażowałam do
pomocy z poszczególnych przedmiotów. Co z tego jak mój syn nie jest
zainteresowany pomocą, nie pamięta o klasówkach i nie przypomina babciom o
pomocy, na korepetycje jest wożony bo sam zapewne by nie pamiętał o nich.
Już wiem, że zabiorę mu komputer z pokoju bo to na pewno częściowo jest
przyczyną braku czasu na naukę i będę tym razem konsekwentna.
Zastanawiam się co powinnam jeszcze zrobić, rozmów na ten temat prowadziliśmy
już z nim mnóstwo ale jak grochem o ścianę. Groźby, krzyki nie pomagają.
Czy jest jakaś szansa, ze zrozumie że trzeba się uczyć i sam z siebie będzie
to robił? Czy zawsze będzie go trzeba zaganiać do nauki i jeszcze pilnować
czy się uczy.
Może powinnam pójść z nim do psychologa, żeby mi wskazał jak do niego
dotrzeć, co zrobić żeby nie kłamał.
Proszę rodziców, którzy mają podobne doświadczenia o wskazówki jak postępować
żeby przyniosło to efekty - bo u nas ich nie widać.
Obserwuj wątek
    • kania_kania Re: Nie chce się uczyć i jeszcze kłamie 19.12.06, 12:00
      Przede wszystkim - zangazuj babcie do wykonczenia domu i opieki nad mlodszym
      dzieckiem. A sama zajmij sie synem, bo to co on robi nie jest brakiem
      zainteresowania nauka tylko krzykiem rozpaczy: MAMO, JA TEZ TU JESTEM!!!

      I pisze to z pelna swiadomoscia. Tak po prostu jest. Dzieci nie umieja wprost
      powiedziec, co jest nie tak, bo czasami nawet nie wiedza co im tak na prawde
      przezkadza, ale ich psychika glosno krzyczy. Uslysz ten krzyk i postaw sobie
      priorytety.

      Na przelomie zimy i wiosny tego roku moj maz nie mial pracy wiec siedzialw domu
      - ja wyrabialam 1,5 etatu, w wyniku czego nie bylo mnie w domu. Wynik? Rozmowa z
      wychowawczynia, bo Kasia zaczela opowiadac, ze ucieknie z domu. Nie opuscila sie
      w nauce, nie byla niegrzeczna. Po prostu zaczela planowac ucieczke z miejsca,
      gdzie nie bylo jej dobrze.

      A przeciez miala opieke, byla przypilnowana, nakarmiona itp.

      Nie zabieraj synowi komputera, tylko popracuj z nim nad podzialem czasu na
      nauke. Umow sie z pania w szkole na jakis system przekazywania informacji
      (chocby u woznej w sztani czy pani w swietlicy), zeby syn nie mial wplywu na ich
      przeplyw. Zacznbij z nim rozmawiac i pracowac a inne rzeczy pozostaw innym.

      I zaden psycholog Ci w tym nie pomoze, bo to kwestia ilosci czasu, jaki mu
      poswiecasz a nie tego, ze z dzieckiem jest cos nie tak.

      Kania
    • nchyb kłamie? 19.12.06, 13:22
      Jedynie nie mówi Ci o złych ocenach, z Twojego opisu jakiś kłamstw (poza
      niedopowiedzeniem) nie zauważyłam.
      A dlaczego o złych ocenach nie mwi? Dwie wersje, albo o nic nie wie( zdarza
      się, ze uczniowie maą wpisane złe oceny np. za uzbieranie np. iluś tam minusów,
      i nie doliczyli się że już jedynka wpada. Czasem nauczyciel jedynkę wpisze nie
      mówiąc o tym - zdarza się, nie za często, ale tak). A może po prostu wie, ze
      będziesz znwu truła i stara się odwlec od siebie tn moment. Sro trujesz o
      ocenach po zebraiach, to woli miec to raz z głowy hurtem, a nie po każdej złej
      ocenie Przynajmniej do zebrania jst święty spokoj. I to nie jest specjalnie w
      jego rozumieniu klamstwo, a raczej wybór mniejszego zła smile

      > nie sprawia problemów wychowawczych. Problem jest w tym, że się nie chce
      > uczyć - nigdy nie miał do tego zapału
      powiedzmy, ze w ty wieku min. 3/4 znanych mi dzieci ma podobne podejście do
      nauki.
      Brak pamici o klasówkach, zadaniach itp to raczej norma w tym wieku, niż akiś
      wyjątek. Wystarczy poczytać na form, własnie ten wiek 1-12 lat tak ma. I część
      z tego wyrasta.

      iszesz o korepetycjach. Czy korepetytor tłumaczy dzecku to, czego o nie
      rozumie? Czy też przypilnowuje odrobienia lekcji? Co robi,jakie ma zadania? To
      wazne. Czy Twoj dziecko ma problemy z nauką, b pogram dla niego za trudny, czy
      po prostu nie chce mu sie i złe oceny to wynik zaniedbań? o trzeba ustaić by
      wiedzieć jakie działania podjął korepetytor.

      > Już wiem, że zabiorę mu komputer z pokoju bo to na pewno częściowo jest
      > przyczyną braku czasu na naukę i będę tym razem konsekwentna.
      Bądź osekwentna i nie zabieraj całkiem, ae wyznacz np.godziny gry. Np. po
      odrobieniu lekcji. Samo zabranie koma nie spowoduje miłości do lekcji, i chęci
      do ich odrabiania.

      > Może powinnam pójść z nim do psychologa, żeby mi wskazał jak do niego
      > dotrzeć, co zrobić żeby nie kłamał.
      Hm, czy oprócz tych ocen masz jakieś jeszcze przykłady kamstw? Bo to to dla
      mnie nie jest jakieś zaklaanie, ale unikanie kary bądź trucia i marudzenia.
      Czyli nie w celu wykluczania klamstw, ale bardziej w celu motywacji.
      • verdana Re: kłamie? 19.12.06, 13:43
        Wypisz-wymaluj mój starszy syn. Absolutnie kalka - idealne, grzeczne,
        sympatyczne , prawfomowne dziecko - póki nie bylo mowy o szkole.
        Wobec tego, ze syn jest już dorosły, mogłam nareszcie dowiedzieć się, jak to
        było. I co mowi
        -Że nie opłacało się przyznawać do złych stopni i mieć pięć awantur, wygodniej
        było mieć jedną - po wywiadówce.
        Że nie był absolutnie zainteresowany nauką wielu przedmiotów, a to, co
        interesowało nie znajdowało się w programie szkolnym.
        Że w czasie nudnych lekcji, gdy nauczyciel po raz trzeci wyjasniał to, co on
        zrozumiał za pierwszym razem, zaczynał mysleć o czym innym. W rezultacie nie
        zauważał, jak nauczyciel zaczynał tłumaczyc cos nowego - i miał zaleglosci. O
        klasówkach nie wiedział, bo myslał na lekcji o czym innym.
        Ja bm radziła jednak wizytę u psychologa, który moze wskazać, jakie są
        przyczyny klopotów w szkole. W przypadku mojego syna przyczyna okazała sie
        absolutnie zaskakująca i zupełnie różna od tej, ktora podejrzewaliśmy.
        • nejmamon Re: kłamie? 19.12.06, 14:11
          Verdena. A z ciekawości na jakiego młodzieńca wyrósł syn, czy zrozumiał jak
          ważna jest nauka. I jeżeli to nie tajemnca jaki problem znalazł psycholog?
          Czy powinnam iść do psychologa szkolnego czy gdzieś na zewnątrz poszukać?
          • verdana Re: kłamie? 19.12.06, 14:25
            U mnie jest to opowieść z happy endem. Po koszmarnych latach podstawówki i
            jeszcze gorszych liceum (musiałam go przenieść do prywatnego Liceum
            Zawodowego), moj syn poszedł na wymarzone studia - gdzie uczą właśnie tego, co
            go zawsze interesowało.
            Jest na piątym roku psychologii, pisze magisterium, równolegle robi studium
            psychologiczne, skonczył juz jeden kurs psychoterapeutyczny. W czasie całych
            studiuów oblał tylko jeden egzamin, a i to, bo był chory... Powoli wpada w
            pracoholizm.
            A jego problem szkolny? Zbyt wysoki IQ - 145. Okazuje się, ze to wcale nie jest
            takie korzystne, jakby sie wydawalo.
            Z doswiadczenia powiem - psychologów szkolnych omijaj szerokim łukiem. Tych z
            poradni - raczej też, ale to juz zależy, nam trafił sie jeden całkiem niezły. U
            mnie pomogła prywatna pani psycholog, najpierw terapeutka syna, potem moja
            przyjaciółka. W przyszłym roku syn moze nawet syn zacznie przyjmować pacjentów
            pod jej nadzorem. Tak to dziwnie bywa.
            • verdana Re: kłamie? 19.12.06, 14:26
              Studium pedagogiczne, nie psychologiczne!
        • kania_kania Re: kłamie? 19.12.06, 14:31
          Verdana - jedno pytanie, a jak z iloscia poswiecanego dziecku TWOJEGO (nie
          babci, czy korepetytora) czasu? Bo mnie sie wydaje, ze w tym konkretnym
          przypadku najwazniejsza informacja od zalozycielki watku jest ta:

          > Dodam, że nie jestem zupełnie bez winy, ponieważ poświęcam mu dość mało
          > czasu - pracuję na pełny etat, wychowuję jeszcze jedno małe dziecko,
          > wykańczam dom i jeszcze prowadzę księgowość męża firmy. Trudno mi pogodzić te
          > wszystkie obowiązki.
          > Aby zrekompensować mój brak czasu dla syna (szczególnie przy lekcjach)
          > posłałam go na korepetycje z matmy, angielskiego a babcie zaangażowałam do
          > pomocy z poszczególnych przedmiotów. Co z tego jak mój syn nie jest
          > zainteresowany pomocą, nie pamięta o klasówkach i nie przypomina babciom o
          > pomocy, na korepetycje jest wożony bo sam zapewne by nie pamiętał o nich.

          Jak dla mnie - to wyjasnia az nadto, dlaczego dziecko zachowuje sie, tak jak sie
          zachowuje.

          Kania
      • nejmamon Re: kłamie? 19.12.06, 13:55
        >A może po prostu wie, ze
        > będziesz znwu truła i stara się odwlec od siebie tn moment. Sro trujesz o
        > ocenach po zebraiach, to woli miec to raz z głowy hurtem, a nie po każdej
        złej
        > ocenie Przynajmniej do zebrania jst święty spokoj. I to nie jest specjalnie w
        > jego rozumieniu kłamstwo, a raczej wybór mniejszego zła smile
        Pewnie tak jest woli dostać opier.... raz na jakiś czas (po zebraniu)

        > iszesz o korepetycjach. Czy korepetytor tłumaczy dzecku to, czego o nie
        > rozumie? Czy też przypilnowuje odrobienia lekcji? Co robi,jakie ma zadania?
        To
        > wazne. Czy Twoj dziecko ma problemy z nauką, b pogram dla niego za trudny,
        czy
        > po prostu nie chce mu sie i złe oceny to wynik zaniedbań? o trzeba ustaić by
        > wiedzieć jakie działania podjął korepetytor.
        Jeżeli chodzi o matmę to korepetytor sprawdza z czym ma problemy i mu tłumaczy.
        Nie znam jeszcze ocen z matmy bo rozmawiałam tylko telef. z wychowawczynią. Mam
        jeszcze cień nadzieji że chociaż z tego przedmiotu nie będzie miał miernej na
        półrocze.
        Dodam, że na koniec ubiegłego roku musiałam go wyciągać nawet z plastyki i
        muzyki bo nie miał same jedynki i mierne za brak pracy plastycznej, zeszytu,
        fletu itp

        > Bądź osekwentna i nie zabieraj całkiem, ae wyznacz np.godziny gry. Np. po
        > odrobieniu lekcji. Samo zabranie koma nie spowoduje miłości do lekcji, i
        chęci
        > do ich odrabiania.
        Taka opcja już była miał wyznaczony czas na kompa, ale ponieważ nas nie ma od 6
        do 18 w domu więc grał cały czas - rano przed lekcjami i po powrocie do domu.

        > Hm, czy oprócz tych ocen masz jakieś jeszcze przykłady kłamstw? Bo to to dla
        > mnie nie jest jakieś zaklaanie, ale unikanie kary bądź trucia i marudzenia.
        > Czyli nie w celu wykluczania klamstw, ale bardziej w celu motywacji.

        Co do innych kłamstw to generalnie wszystkie są związane z nauką np
        przeczytałeś lekturę - przeczytałem - zadaje jakieś pytanie a on nie wie co tam
        jest w książce. Odrobiłeś lekcje - odrobiłem - zaglądam do zeszytu - brak pracy
        domowej itp.

        Co powinnam zrobić jak go zmotywować do nauki, jak sprowokowac mówienie prawdy?
        • kania_kania Re: kłamie? 19.12.06, 14:18
          > Co powinnam zrobić jak go zmotywować do nauki, jak sprowokowac mówienie
          > prawdy?

          Napisalam Ci w sumie najprostsza recepte, ale chyba Ci nie podpasowala smile

          No coz... zycze powodzenia w dalszym szukaniu winy po stronie syna smile

          Kania
          • nejmamon Re: kłamie? 19.12.06, 15:17
            Zgadzam się z kania, że muszę tak to zorganizować żeby więcej czasu poświęcać
            synowi, bo on jest bardzo uczuciowy i na pewno mu tego brakuje. Nasz mały
            brzdąc rozstawia wszystkich po katach i ciągle zastrzega sobie "moja mama" i
            walczy aby mieć wyłączność dla siebie jak już mama się pojawi w domu.
            Syn nic nie mówi ale może mu być przykro.
            Może babcia będzie małą zabierać codziennie na trochę do siebie - wtedy będę
            mogła spokojnie posiedzieć z synem przy lekcjach.
            • kania_kania Re: kłamie? 19.12.06, 15:31
              Wyglada na to, ze mlodsze dziecko tez musisz zaczac wychowywac... Masz dwoje
              dzieci i nie ma wyjscia - oboje musza sie liczyc z istnieniem drugiego...

              Zycze powodzenia i duzo samozaparcia i konsekwencji w postepowaniu.

              Kania
              • verdana Re: kłamie? 19.12.06, 16:29
                Rada "poswięć dziecku wiecej czasu" jest dobra - ale wcale nie zawsze. Czas
                czasowi nierówny. Nie kazdy rodzic powinien angazować się w naukę dziecka. ja
                np. zdecydowanie nie.
                Poświęcałam synowi sporo czasu, mimo pracy i dwojga młodszych dzieci. Niestety,
                gdy syn zaczął się marnie uczyć, ten czas za bardzo skoncentrowany był na
                szkole - tzn. nie odrabiałam z nim lekcji, ale kazda próba "ingerencji" w nauke
                konczyła się awanturą, płaczem.
                Psycholog dał radę wrecz przeciwną - i bardzo zgodną z tym, co autorka wątku
                już robi. Zaangazować kogo innego do pomocy w nauce, nie mieszać roli matki i
                nauczycielki, nie robić z domu szkoły.
                Tak robiłam i robię przy młodszych dzieciach. I jest o wieeeeele lepiej. Wyniki
                w nauce może nie na czerwony pasek, ale za to przynajmniej nie dorobiły się
                nerwicy. A crka i tak bez wysiłku zdała na wszystkie wymarzone wydziały.
                • blessyou1 Re: kłamie? 19.12.06, 17:01
                  Przeczytałam ten wątek i mogę potwierdzić słowa verdany. Ja tez bardzo dużo
                  czasu poświęcałam córce i osobiście pilnowałam nauki przez całą podstawówkę,
                  chociaż ona uczyła się bardzo dobrze. Efekt był taki że dziecko czuło się
                  oceniane wyłacznie przez pryzmat wyników w nauce - tak jakby moja miłość
                  zależała wyłącznie od jej stopni. Wszystko to "wypłynęło" w okresie
                  dojrzewania - bunt całkowity przeciwko mojemu wtrącaniu się do spraw szkolnych.
                  Faktycznie lepiej nie próbować być jeszcze jedną nauczycielką dla swojego
                  dziecka - ma ich dosyć w szkolewink
                  • kania_kania Re: kłamie? 20.12.06, 19:27
                    Z jednym "ale".

                    Verdana pisze:
                    > Poświęcałam synowi sporo czasu, mimo pracy i dwojga młodszych dzieci.

                    A nejmamon pisze, ze W OGOLE nie ma czasu dla syna, bo ma mlodsze dziecko,
                    wykancza dom i prowadzi ksiegowosc dla meza...

                    I tu widze roznice i problem. Jesli rodzice poswiecaja odpowiednia ilosc czasu
                    dziecku, to wtedy nalezy szukac problemu gdzie indziej. Ale jesli matka sama
                    widzi, ze nie ma czasu dla dziecka, to moze najpierw nalezy wyrownac ten brak, a
                    dopiero pozniej szukac przyczyn gdzies indziej?

                    Kania
    • ewa9625 Re: Nie chce się uczyć i jeszcze kłamie 28.12.06, 13:03
      Droga Nejmamon, u mnie to samo, Tyle tylko że syn ma już 14,5.Też nie wiem co
      robić, bo poświęcenie większej ilości czasu nie rozwiązało problemu.Syn uczył
      się dobrze, do kiedy go kontrolowałam, sprawdzałam
      zeszyty,przepytywałam,przypominałam itp.Teraz kiedy sam musi "zadbać" o swoje
      lekcje to po prostu katastrofa.Ambicji zero.Podobało mi się że w którymś z
      listów padło stwierdzenie,żeby nie być kolejnym nauczycielem dla swego
      dziecka.Póki co rozmawiam z synem, organizuje pomoc w nauce(dziadek)i czekam na
      lepsze.Pozdrawiam.
    • wieczna-gosia Re: Nie chce się uczyć i jeszcze kłamie 28.12.06, 13:28
      ja sie zgadzam z verdana, wiec sie tutaj powtarzac nie bede. Ale mysle ze chodzi
      tez o to, by twoje dziecko stopniowo przejmowalo kontrole nad swoja wlasna
      nauka. to ON ma rozumiec ze warto jest sie uczyc, a nie ty i chyba to jest
      najtrudnijesze.
      Ja sama bylam puszczona na dosc dlugiej smyczy, co wyraznie bylo dla mnie
      korzystne. Moi rodzice nie interesowali sie moja nauka, nie robili mi awantur z
      powodu stopni. Mialam korki o ile sama poprosilam. To samo robie ze swoimi
      starszymi corkami, dodatkowo ws[pierajac je niezlomnym przekonaniem, ze sa
      bardzo fajnymi dziewczynami, madrymi, wesolymi itd niezaleznie od tego jakie
      maja stopnie. Jedna w pierwszej gimnazjum przeszla kryzys i nie uczyla sie NIC.
      zdala ze srednia 3,0 a moze 2,9 to bylo smile nie pamietam smile po czym po wakacjach
      jej przeskoczylo smile moje poboczne opowiesci o tym jak to super miec otwarta
      glowe chyba zakielkowaly. Lubie dzieciom pokazywac jakie ludzie maja pomysly ma
      zycie, jak to studia koncza i jakie jest multum kierunkow i drog zyciowych jakie
      mozna wybrac tylko dlatego ze sie ma mature smile o stopnie awantur nie robie. To
      nie jest latwe- ja cale zycie mialam po prostu dobre stopnie smile) ciezko do mie
      dociera ze ktos moze miec zle smile) za to moj maz kiblowal smile) wiec sie wyrownuje smile)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka