Dodaj do ulubionych

Dziecko nadpobudliwe a edukacja prywatna

16.01.07, 12:47
Okazalo sie, ze edukacja prywatna spoleczna jest naprawde elitarna nie tylko
ze wzgledu na to ze trzeba za nia placic, ale rowniez dlatego, ze stara sie
nie przyjmowac dzieci, ktore sa rozwiniete intelektualnie nawet bardziej niz
rowiesnicy, ale....... sa zbyt zywe czyli nadpobudliwe. Okazuje sie ze unika
sie takich dzieci z dosc logicznego powodu, "rozparaszaja innych" i przez to
nie daje im sie szansy na to by funkcjonowaly w mniejszych grupach, gdzie sa
ciekawe zajecia pozalekcyjne, a nie siedzenie na swietlicy.
Kolejne zderzenie z doroslym zyciem
Obserwuj wątek
    • agawamala Re: Dziecko nadpobudliwe a edukacja prywatna 16.01.07, 14:07
      Cóz - punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Dzieci normalne tzn. nie
      nadpobudliwe, nie niesubordynowane TEŻ mają prawo do normalnej nauki a nie
      takiej przerywanej "Grzesiu usiądź, Grzesiu zostaw, Grzesiu nie stukaj". Mają
      prawo do spokojnej nauki, bo m.in. za to płacą ich rodzice.
      • puchata1 Re: Dziecko nadpobudliwe a edukacja prywatna 16.01.07, 15:34
        tak..............
        System edukacyjny zdecydowanie promuje spokojne dzieci, te niespokojne jak
        dorastaja sa bardzo cenione za energie, entuzjazm, pomysly.
        Nie bardzo ma to zwiazek z punktem siedzenia jak to ladnie nazwalas tylko z
        tolarancja........
        • ammeux Re: Dziecko nadpobudliwe a edukacja prywatna 16.01.07, 16:54
          Tak niestety jest. Większość, co lepszych szkół społecznych/prywatnych,
          selekcjonuje sobie uczniów. Odrzucają tych, którzy mogliby sprawiać kłopoty.

          Spotkałam się z taką "selekcją" również w prywatnym przedszkolu.
      • klaudyna.moreno agawamala .. 16.01.07, 17:13

        jesli tak uczysz tolerancji i integracji i tak pojmujesz idee szkoly, to juz
        blisko stad do faszyzmu..wspolczuje.

        Dzieci normalne tzn. nie
        > nadpobudliwe, nie niesubordynowane
        • agawamala Re: agawamala .. 17.01.07, 08:30
          Chyba nie do końca rozumiesz słowo "faszyzm". Polecam słownik.
          Płacąc sumę X w szkole niepublicznej czy gdziekolwiek indziej mam prawo wymagać.
          Dziecko nadpobudliwe najczęściej dezorganizuje pracę na lekcjach, wymaga, aby
          uwaga nauczyciela skupiona była tylko i wyłącznie na nim. Inne dzieci się nie
          liczą. W związku z tym wcale nie dziwię się szkołom, że nie chcą takich dzieci.
          Dbają o innych uczniów, bo m.in. za to biora pieniądze.
          • klaudyna.moreno Re: agawamala .. 17.01.07, 11:08
            agawamala napisała:

            Chyba nie do końca rozumiesz słowo "faszyzm".

            jestem z wyksztalcenia historykiem.W przeciwienstwie do ciebie,gdzie
            przytaczasz 2 lektury na ten temat, ja przeczytalam na ten temat znacznie
            wiecej ksiazek,materialow, wysluchalam wiele wykladow przez wiele lat ..

            Dlatego tak bardzo mnie martwia takie bliskie faszyzmowi wlasnie postawy jakie
            widze u ciebie, ze zacytuje:

            -W związku z tym wcale nie dziwię się szkołom, że nie chcą takich dzieci
            -Płacąc sumę X w szkole niepublicznej czy gdziekolwiek indziej mam prawo wymagać
            -Dbają o innych uczniów, bo m.in. za to biora pieniądze.
            • agawamala Re: agawamala .. 17.01.07, 12:17
              Chyba jednak, mimo wykształcenia historycznego nie do końca rozumiesz
              słowo "faszyzm". Jest to ruch polityczny, masowy i ideologia o bardzo
              nacjonalistycznych skłonnościach. Jego celem było utworzenie totalitarnego
              państwa.
              Nacjonalizm to postawa uwypuklająca szczególne znaczenie jakiegoś n a r o d u,
              nadrzędność interesu tego n a r o d u.
              Dalibóg - znajdź mi choć pół słówka, gdzie głoszę faszystowskie poglądy !!!!!
              bo te cytowane przez Ciebie nie mają ani z nacjonalizmem ani z faszyzmem nic,
              ale to nic wspólnego.
              Wyraziłam w sposób jasny i przejrzysty pogląd, że ludzie płacąc za coś mają
              prawo stawiać wymagania. I jednym z nich może być nieakceptowanie w grupie
              osoby nieprzystosowanej - z jakiegokolwiek powodu.
              • verdana Re: agawamala .. 17.01.07, 17:20
                Masz racje. Twoje poglady nie sa faszystowskie. Są totalitarne - może być?
                • agawamala Re: agawamala .. 18.01.07, 08:21
                  Też nie do końca. Czy dla każdego musi być miejsce wszędzie tam gdzie sobie
                  wymarzy? Są ograniczenia, dysfunkcje, brak uzdolnień w jakimś kierunku i trzeba
                  się z tym pogodzić.
                  I zamiast optować za źle pojętą demokracją może lepiej zakasać rękawy i
                  stworzyć godne warunki nauki dla dzieci wymagających innego podejścia.
                • klaudyna.moreno Re: agawamala .. 19.01.07, 09:01
                  verdana napisała:

                  > Masz racje. Twoje poglady nie sa faszystowskie. Są totalitarne - może być?

                  totalitaryzm=faszyzm
              • klaudyna.moreno Re: agawamala .. 19.01.07, 09:00
                agawamala napisała:

                Dalibóg - znajdź mi choć pół słówka, gdzie głoszę faszystowskie poglądy !!!!!
                > bo te cytowane przez Ciebie nie mają ani z nacjonalizmem ani z faszyzmem nic,
                > ale to nic wspólnego.

                z kazdego Twojego postu widac,ze bliski jest Ci faszyzm ,a Verdana ujela to
                jako totalitaryzm(faszyzm nota bene jest totalitarny!).Nie chce z Toba
                dyskutowac,bo nie masz o tym pojecia.Kiedys pisalas,ze uczysz..hmm -mam
                nadzieje,ze techniki i ciesze sie,ze nie w mojej szkole..

                a te slowa dowodza,ze nie jest ci obcy klimat nuworyszostwa:

                Wyraziłam w sposób jasny i przejrzysty pogląd, że ludzie płacąc za coś mają
                > prawo stawiać wymagania

                czyli uwazasz,ze jesli kogos nie stac to nie ma prawa miec wymagan?

                zal mi ciebie
                • agawamala Re: agawamala .. 19.01.07, 10:04
                  Błagam, poczytaj i doucz się: o faszyzmie, o totalitaryzmie, i.....czytania ze
                  zrozumieniem!
                  Proszę, bądź tak uprzejma i nie wkładaj w moje usta tego czego nie
                  powiedziałam. Masz, niestety, spore skłonności do nadinterpretacji.
                  Jestem pracownikiem naukowo-dydaktycznym Akademii Wychowania Fizycznego. Nigdy
                  nie bylam nauczycielką. Ale, w przeciwieństwie do Ciebie, potrafię uszanować
                  także nauczyciela techniki. I kto tu ma hmmmm dyskusyjne poglądy? ( Nie chcę
                  użyć mocniejszego słowa).
                  Zaś a propos pieniędzy. Mam ich na tyle dużo, żeby żyć w miarę wygodnie i na
                  tyle mało, aby się z nimi liczyć.
                  Jestem kolejnym pokoleniem inteligenckim ( mój ojciec jest znanym adwokatem,
                  dziadek był adwokatem, mąż jest lekarzem) tak, że do "nuworyszostwa" jest mi
                  dość daleko.
                  Nie oznacza to, że nie szanuję pieniędzy. Ludzie płacąc mają prawo wymagać.
                  Czy jadąc np. do hotelu 5* chciałabyś otrzymać świadcznie takie jak w
                  schronisku młodziezowym? Zapewne nie, po płacisz za wyższy standard.
                  Z pieniędzmi łaczą się, niestety, wymagania. Nawet jesli bardzo Ci się to nie
                  podoba.
                  Kupując buty za 1000 masz prawo wymagać, że będą one lepszej jakości niż te za
                  30, że są leki lepiej tolerowane i gorzej ( te pierwsze są zwykle droższe).
                  Być może jest to niesprawiedliwe, bolesne, nieprzyjemne, ale jeśli coś jest za
                  darmo lub bardzo niewielkie pieniądze to trudno wymagać wysokiego standardu.
                  I nie ja to wymyśliłam - tak jest od zawsze i wszędzie na świecie.
                  • klaudyna.moreno Re: agawamalo. 19.01.07, 11:06
                    Podsumowujac nasza dyskusje-i na wiecej nie mam czasu i tez dalej nie ma to
                    sensu,pewne rzeczy nas i lacza,pewne dziela-szalenie..

                    1.Obie mamy wyzsze wyksztalcenie-W przeciwiensywie do Ciebie-hm absolwentki
                    AWF, ja ukonczylam historie z wyroznieniem na UW i na znanym ang uniwesrsytecie.
                    2.Obie wywodzimy sie z inteligenckich domow-moj prapradziadek byl jednym z
                    dziekanow na Uniwesrytecie Lwowskim,rodzina to znani lekarze,prawnicy,prababcia
                    chronila zydowskie dzieci przed Niemcami,uczyla na tajnych
                    kompletach.Prowadzila jeden z najbardziej znanych przed wojna salonow
                    literackich najpierw we Lwowie,potem w Krakowie.Ty jak sadze wywodzisz sie z
                    domu o tradycjach endeckich, bliskich faszyzmowi wlasnie.Jest tez taka znana
                    obecnie rodzina w Polsce o takich korzeniach..I sa ich zwolennicy..Niestety..
                    To widac i u Ciebie.
                    3.Obie mamy duzo pieniedzy.Ja podrozujac czasem lubie Club Med a czasem
                    studencki hostel.Nauczono mnie nie roznicowac ludzi ze wzgledu na ich
                    pieniadze.Nie segregowac,byc tolerancyjnym,miec szacunek dla
                    innosci,odmiennosci, slabosci.To jest Ci obce.A kult pieniadza i podzial swiata
                    wg tego-to bliskie nuworyszom i bliskie tobie wlasnie.Jest mi obce
                    pojecie "place-wymagam"-zwlaszcza jest to nieporozumieniem patrzac na innych
                    rodzicow w szkole prywatnej.Ja place ,ale wymagam,by moje dziecko nauczono tez
                    takich tam wartosci,jakie mnie wpojono m.in.nie segregowac,byc
                    tolerancyjnym,miec szacunek dla innosci,odmiennosci, slabosci.A nie dla kultu
                    kasy!A dzieci z ADHD to wlasnie dzieci ,z ktorymi moje powinny sie nauczyc zyc
                    w grupie, umiec im pomoc.W naszej prywatnej szkole byl chlopiec,ktory rzucal
                    lawkami,mial wysokie ADHD i wiesz co-inni mu pomagali,jemu i jego rodzicom..A
                    tak na marginesie o butach za 1000.Bylam ostatnio we Wloszech i kupilam sobie
                    piekne zamszowe buty Sergio Rossi(nie mylic z Gino!).Pewnie nie slyszalas o tej
                    marce,ale kosztowaly wiecej niz 1000.Duzo wiecej.Poszlam w nich na
                    impreze.Padal deszcz i po pieknych butach nie zostalo nic.Wyslalam meza do
                    auta ,by zobaczyl,czy nie mam zapasowych butow.Byla tylko paczka pozostawiona
                    przez nasza gosposie z butami na studniowke dla Jej corki ,butow z CCC.Byly o
                    pol numeru za male,ale sie wbilam w nie i bawilam swietnie przez caly wieczor.A
                    wiesz ,co powiedzialy moje kolezanki, znane elegantki,ktorym nic nie umyka-te
                    pierwsze Twoje buty byly fajne,ale te w ktorych teraz jestes sa boskie!..Nie
                    wszystko zloto co sie swieci moja agawamalo.
                    PS Pania od techniki tez cenie,ale gdybys uczyla polskiego czy historii wieksze
                    bylyby szkody.A tak ucz sobie WF-u..I nie odpisze juz na zaden Twoj post!Howgh!
                    • agawamala Re: agawamalo. 19.01.07, 11:33
                      Możesz nie odpisywać, ale pewnie przeczytasz , więc się dowiesz, że:
                      1. To Ty reprezentujesz poglądy mocno problematyczne, usiłujac dezawuować AWF,
                      uczelnię, na którą dość trudno się dostać i niełatwo ukończyć. Może być osoba
                      mądra po AWF i matoł po UW, nawet jesli otrzyma dyplom z wyróznieniem. Nie
                      twierdze, że zaliczasz się do tej kategorii, ale fakt posiadania dyplomu UW
                      czy znanej angielskiej uczelni nie oznacza, że jest sie osobą mądrą smile
                      2.Z uporem maniaka imputujesz mi faszystowskie i endeckie poglądy. Jest to
                      nieprawdziwe, bo na mysl o znanej rodzinie , o której wspominasz dostaję gęsiej
                      skórki.
                      3. Byc może masz duże pieniądze. Ja mam na tyle duże, aby zyć wygodnie i na
                      tyle małe, żeby nie wyrzucać ich w błoto.
                      4. Błagam - czytaj ze zrozumieniem! Tego chyba nauczyła Cię i prestizowa
                      angielska uczelnia i UW. Jest róznica między szacunkiem do ludzi - chorych,
                      słabych, ubogich, a godzeniem sie na ich dominację.
                      5. Kult pieniądza, w miejszym czy większym stopniu, ma każdy z nas. Najwyżej,
                      obłudnie, może się do tego nie przyznawać i wypisywać bzdury.
                      6. Tak, płacę i wymagam. To także dotyczy wszystkich. Płacąc za standard w Club
                      Med zrobiłabyś dziką drakę, gdyby Ci zaproponowano studencki hostel. A to nie
                      jest jednoznaczne z tym, że nie możesz bywac w hostelach. Możesz, tylko za inne
                      pieniądze.
                      7. W szkole płacąc - wymagam, aby moje dziecko było
                      a/uczone
                      b/ bezpieczne
                      i nie interesuje mnie w tym momencie chłopiec rzucający ławkami. Na marginesie
                      bardzo jestem ciekawa jak byś zareagowała, na telefon, że własnie karetka
                      pogotowia na sygnale wiezie Twoje dziecko w stanie dość cięzkim do szpitala, bo
                      dostało w głowę ławką od kolegi z ADHD. Rzucił, ale jest chory, więc trzeba mu
                      wybaczyć. Oczywiście Ci tego nie zyczę, ale nie można nie dostrzegac takich
                      niebezpieczeństw.
                      8/ Współczuję Ci wyrzuconych pieniędzy na butysad, ale co to ma wspólnego? Mnie
                      może jedynie dziwić fakt, że włozyłas na nogi cudze obuwie. Ja bym tego nigdy w
                      życiu nie zrobiła.
                      9/ Że nie wszystko złoto co się świeci to wiem, ale nie zmienia to faktu, że
                      płacąc za złoto nie chcę tombaku
                      10/ Jak cenisz panie od techniki - widać w Twoim poprzednim poście.

                      Każdy ma prawo do swoich poglądów, swojej opinii, swojego spojrzenia na świat.
                      I dobrze, żeby nie był obłudny. Ja znacznie bardziej cenię ludzi o innych
                      poglądach niz takich, którzy zaprzeczają oczywistym faktom.
    • blessyou1 Re: Dziecko nadpobudliwe a edukacja prywatna 16.01.07, 17:20
      Co dokładnie oznacza "sprawiający kłopoty"? Ja słyszałam wyłącznie o selekcji
      służącej "odsiewaniu" dzieci agresywnych. I niestety zgadzam się z tym. Nie
      można w płatnej edukacji stawiać dobra jednego dziecka ponad dobro pozostałych.
      Czym innym jest integracja - szkoły czy klasy integracyjne na pewno dobrze
      robią dzieciom zdrowym bo uczą kontaktu z kimś słabszym, nie tak samo sprawnym
      i mniej zdolnym. Ale kontakt z dzieckiem agresywnym to kontakt z kimś
      silniejszym, nie słabszym - uczyc może jedynie usankcjonowanej
      niesprawiedliwości.
    • klaudyna.moreno Puchata1nie martw sie.. 16.01.07, 17:20
      ..po pierwsze tylko do takich szkol nie przyjmuja dzieci nadpobudliwych,gdzie
      kroluja nuworysze,wiec lepiej,ze w takiej szkole ci odmowiono.

      jest wiele miejsc-rowniez w szkolach publicznych, i w prywatnych,gdzie spotkasz
      sie z zyczliwoscia i zrozumieniem.

      pamietaj,ze wiele osob z nadpobudliwoscia ruchowa to wybitne osoby ,i to
      powtarzaj dziecku , to czesto osoby z ponadprzecietna inteligencja, czesto
      potem w zyciu odnoszace wielki sukces,a szkole trzeba przejsc jak odre
      • nunik Re: Puchata1nie martw sie.. 16.01.07, 18:18
        Szkoły prywatne jak najbardziej wybierają sobie dzieci nie chcą nadpobudliwych,
        z ADHD , opóźnionych. Te dzieci potrebują większej opieki aby im zapewnić
        bezpieczeństwo a szkoła prywatna nie będzie zatrudniała dodatkowo osoby aby
        pomóc dzieciom. Tam jest KASA KASA KASA a potem dziecko....
        • puchata1 Re: Puchata1nie martw sie.. 16.01.07, 18:44
          Kobiety, dziekuje za wsparcie (moze jest jednak tutaj jakis facet.........).
          Wiecie tak po prostu chcialam pomoc swojemu dziecku zapisujac go do prywatnej
          szkoly bo pamietam swoj szkolny koszmar. A tu male grupy, indywidualne
          traktowanie dziecka, odkrywanie talentow tkwiacych w dzieciach itp itd. A to
          wszystko to oczywiscie tylko slowa.
          • agawamala Re: Puchata1nie martw sie.. 17.01.07, 08:39
            Dziecko inteligentne potrafi dostosowac swoje zachowanie do sytuacji - nie
            smieje się na pogrzebie ( bo "fajnie" wygląda paczący starszy pan), nie krzyczy
            w kościele ( nie chodzę do kościoła, ale wyobrażam sobie, że ludziom skupionym
            na modlitwie mogą przeszkadzac wrzaski), nie tupie do taktu na kocercie, nie
            przerywa, gdy mówią inni ( także mają prawo się wypowiedzieć). Słowem NIE ONO
            WSZĘDZIE I ZAWSZE JEST NAJWAŻNIEJSZE, PIERWSZE, SĄ TAKŻE INNI RÓWNIE WAŻNI.
            Tolerancja nie polega na stałym ustępowaniu koledze, bo on chce, zamierza,
            jest "inteligentny", ba wybitny. Jesli jest taki rzeczywiście - wybije się, nie
            ma obawy.
            Za naukę w szkołach niepublicznych płacą wszyscy rodzice i wszyscy mają prawo
            wymagać, aby ich dziecko dobrze się czuło w grupie. Mają prawo domagac, aby
            mogło się wypowiedzieć, nie było narażane na ataki dziecka nadpobudliwego ( a
            często po prostu źle wychowanego).
            I jeżeli takie dziecko stanowi zagrożenie dla normalnie funkcjonującej grupy,
            jeżeli cierpią na tym inne dzieci, właściciel szkoły ma prawo nie chcieć
            takiego ucznia. Tak jak pracodawca ma prawo nie zyczyć sobie nawet dobrego
            pracownika, ale intryganta, plotkarza , konfliktowego.
            I będa nieporozumienia tak długo póki rodzice dzieci stwarzających problemy nie
            zrozumieja, że to ICH dzieci muszą dostosować się do otoczenia, a nie otoczenie
            do nich.
            • puchata1 Re: Puchata1nie martw sie.. 17.01.07, 09:59
              Agwamala nie wiem czemu sie tak czepiasz, ale moje dziecko mimo tego iz bardzo
              zywe lub inaczej mowiac nadpobudliwe, ani ciut ciut nie agresywne. Dlaczego
              przykladasz taka sama latke wszystkim.
              Nie wiem czy zdajesz sobie sprawe, ze dzieci socjalizuja sie w roznym czasie,
              jedno szybciej drugie pozniej. Inteligencja nie ma z tym nic wspolnego.
              Kultura i umiejetnosc zachowania sie w roznych sytuacjach to zupelnie co
              innego. Czy Hitler nie byl inteligentny?? Zapewniam Cie ze byl, ale trudno go
              nazwac kulturalnym prawda.
              • agawamala Re: Puchata1nie martw sie.. 17.01.07, 10:35
                Nie, nie czepiam się, tylko usiłuję przedstawić inny punkt widzenia.
                Dziecko "żywe", nadpobudliwe nie musi być agresywne, żeby dokładnie rozwalić
                lekcje. Asortyment jest ogromny. Chodzenie po klasie, podśpiewywanie,
                niepanowanie nad emocjami, przekrzykiwanie, poszturchiwanie innych - czy mam
                wymieniać dalej? Większość dzieci na dłuższą metę źle odbiera takie zachowania.
                Uniemozliwia to skupienie się nauczyciela na klasie, musi się on koncentrowac
                tylko i wyłącznie na na nadpobudliwym dziecku, kosztem innych. Czy chciałabyś,
                aby kosztem TWOJEGO dziecka nauczyciel zajmował sie innym? Nie!
                Wiem, że dzieci socjalizują się w róznym czasie, ale jesli ich zachowanie
                odbiega od średniej ( np. 5 latek siusia w majtki) to jest to problem jego
                rodziców. Rodzce innych dzieci płacąc za edukację mają prawo wymagać, aby
                edukacja innego dziecka nie odbywała się kosztem ich pociechy.
                I wiedzą o tym doskonale właściciele szkół prywatnych i społecznych. Trudno
                jest się im zatem dziwić, że jak ognia unikają dzieci nadpobudliwych,
                dezorganizujących zajęcia.
                A propos Hitlera. Czytałam wiele jego biografii. Czy był inteligentny? Tak
                sobie. Czy był kulturalny? Poczytaj wspomnienia Traudl Junge ( polskie wydanie,
                zresztą średnio tłumaczone, nosi tytuł "Z Hitlerem do końca"), przeczytaj
                biografię Ewy Braun pióra Angeli Lambert ( Przegrane życie Ewy Braun).
                Nie ulega wątpliwości, że był zbrodniarzem, jednym z największych w historii
                ludzkości, a juz napewno w XX wieku.
                Przykład Hitlera jest zupełnie źle dobrany, nietrafiony, chybiony. Zastanawiam
                się dlaczego przytoczyłas tę postać, bez wątpienia, i słusznie, budzącą same
                negatywne emocje.
                Natomiast kultura i umiejetność zachowania się w określonych sytuacjach jest
                tożsama. Człowiek kulturalny nie robi szeregu rzeczy, które zrobi cham,
                człowiek prymitywny czy nieokrzesany.
                Można być natomiast niewykształconym a kulturalnym i odwrotnie. Tu nie ma
                prostego przełożenia.
                • agatka_s Re: Puchata1nie martw sie.. 17.01.07, 10:45
                  choc swiatopogladowo mam pewne watpliwosci, to jednak myslac pragmatycznie
                  musze przyznac racje agawie.

                  Szkola prywatna ma prawo miec takie zasady rekrutacji jakie uwaza za sluszne.
                  Jesli komus sie one nie podobaja, nie powinien isc do takiej szkoly. A jesli
                  ktos jest zdeterminowany-powinien poszukac szkoly przyjaznej, a jesli takiej
                  nie ma postulowac jej otwarcie, moze samemu taka otworzyc ?.

                  Mysle ze prywatne szkoly "tolerujace" (czyli majace specjalna oferte wlasnie
                  dla takich dzieci, z takim problemem) dzieci z ADHD mialyby duze wziecie.
                  Pewnie czesne musialoby byc ciut wieksze bo pewnie klasy musialyby byc malutkie
                  no i nauczycielom nalezaloby ciut wiecej placic "za stresogenne warunki pracy".

                  Ja wiem ze ADHD to choroba, ja wiem ze takie dzieci nie sa winne itp. Tylko
                  rzeczywiscie skolei dzieci z otoczenia, tez nie musza cierpiec...Nalezy znalezc
                  jakis kompromis. jak zwykle
                  • puchata1 Re: Puchata1nie martw sie.. 17.01.07, 10:58
                    Ja tez sie zgadzam, ze maja prawo selekcjonowac, ale dlaczego sie o tym nie
                    mowi glosno, nie przyjmujemy dzieci nadpobudliwych mimo tego ze bardzo
                    inteligentne bo nie chcemy miec klopotow, nie chcemy, zeby inne dzieci mialy
                    rozpraszana uwage. Mi chodzio fakt, ze te dzieci, ktore rzeczywiscie
                    najbardziej potrzebuja uwagi jej nie dostana bo w szkolach publicznych jest
                    wiecej dzieci i naczuczyciel tym trudniej sobie radzi jesli jest dziecko
                    nadpobudliwe.
                    Agwamala zrozum, ze ja doskonale rozumiem co Ty mowisz, czlowiek inteligentny w
                    wiekszosci sytuacji dostosowywuje sie do sytuacji i zachowuje sie tak jak sie
                    tego od niego wymaga, i to nazywamy kuluturalnym zachowaniem. czesto jednak to
                    dostosowanie to zbrodnia tak jak na przyklad w przypadku tej dziewczynki z
                    Gdanska, wszyscy patrzyli jak chlopcy jej robili kuku i nikt nie zaprotestowal.
                    Dziewczynka niestety sobie z tym nie poradzila. Polskie szkoly takie wlasnie sa
                    nie ucza protestowania ucza pokory i nie ucza tolerancji.
                    Mozna dlugo polemizowac, ale ja po prostu czuje sie zle z faktem, ze moje
                    dziecko jest zywsze niz inne i nie ma dla niego miejsca w szkole niepublicznej
                    choc wydawalo mi sie ze to super szkola.
                    • ela_tuptus Re: Puchata1nie martw sie.. 17.01.07, 11:49
                      Klasy integracyjne w państwowej szkole liczą do 20 osób. Muszą mieć dwóch
                      nauczycieli (wychowawca+pedagog wspomagający).
                      Z doświadczenia mamy dziecka, które nie musi być w klasie integracyjnej a w
                      niej jest(I klasa) problemem nie jest dziecko tylko:
                      A) "klasa" nauczycieli - czy są do tego przygotowani i umieją uczyć w takiej
                      klasie. Jeśli tak nie ma problemu- z "tolerancją" zachowań nieodpowiednich,
                      koncentrowaniem się na tym uczniu itp.
                      B) współpracy rodzice- rodzice i rodzice- szkoła

                      Dzieci po 2 miesiącach same sobie wypracowały "system" współpracy. Zauważają
                      postępy ale i też wpadki dziecka z ADHD. Początki nie były łatwe. Nawet bardzo
                      trudne. Dla mnie plusem takiej klasy jest to że dziecko uczy się współpracować
                      z różnymi ludźmi. W dorosłym życiu nie będzie problemu z ADHD tylko z tabunem
                      zarozumiałych chamów, którzy mają innych w nosie sad. Jak z nimi postępowac uczy
                      się już teraz.

                      Poza tym nie należy mylić ADHD czy dużej ruchliwości, którą ma większość
                      pierwszaków z zwykłym brakiem dobrego wychowania. A niestety z szkodą dla
                      dzieci z ADHD częśsto zwykłe chamstwo podciągane jest pod tą chorobę.
                    • agawamala Re: Puchata1nie martw sie.. 17.01.07, 12:27
                      Rzeczywiście - można długo polemizować. Ty przytaczasz argumenty matki
                      rozżalonej z powodu odrzucenia dziecka, które w potencjalny sposób może być
                      dzieckiem trudnym, uciązliwym, absorbującym.
                      Ja prezentuje punkt widzenia matki, która płacąc wymaga, aby jej dziecko uczyło
                      sie w szkole, a nauczyciel 90% czasu nie poświęcał dziecku nieprzystosowanemu.
                      Płacę równiez za czas nauczyciela, i niby w imię czego mam ten czas fundowć
                      komuś innemu?
                      Agatka-s, z która często kłócimy się na tych lub innych forach , napisała
                      słusznie - jesli nie ma takich szkó trzeba je stworzyć. S t w o r z y ć, a nie
                      domagać się , aby inni dostosowywali się do Twoich potrzeb.
                      Kulturalne zachowanie nie jest dostosowaniem się do większości. Jest
                      zachowaniem adekwatnym do miejsca i sytuacji.
                      Czy gdy na stadionie piłkarskim tłum kiboli ( znakomita wiekszość) robi burdę
                      to oznacza, że zachowuja się kulturalnie??????
                      Sprawa Gdańska to jeszcze coś innego. Brak reakcji ( w dużej mierze dorosłych)
                      na kandaliczne zachowanie młodziezy. Tu także nie mieszajmy kultury.
                      A czy samobójstwo jest tylko i wyłącznie spowodowane molestowaniem? Tego pewnie
                      sie nie dowiemy. Sądzę, że nie doszłoby do niego, gdyby Ania miała normalny dom
                      i oparcie w najbliższych. Prawidłowo reagujących dorosłych. Prawidłowo ja
                      wychowujących i pokazujących ( na własnych przykładach) jak sobie radzic w
                      trudnych sytuacjach.
                    • monstermama sprawdz statuty 17.01.07, 13:34
                      Witaj!
                      Jestem wlasnie na etapie szukani szkoly dla corki i w statutach szkol
                      spolecznych w Poznaniu wszedzie jest napisane, ze nie przyjmuja dzieci, z
                      ktorymi wiążą się potrzeby dodatkowej asysty (dzieci muszą przejść rekrutację,
                      podczas której badana jest dojrzałość szkolna) i muszą być samodzielne.
                      Więc nie kryją, że nie chcą dzieci z problemami.
            • paris123 agawamala...iniedorozwinięta 17.01.07, 12:02
              • paris123 Re: agawamala...iniedorozwinięta 17.01.07, 12:25
                chciałoby się rzec....
                szkoły integracyjne nie moga ( i nie chcą) przyjąć wszystkich dzieci adhd, w
                zeszłym roku przerabiałam ten temat i się nie udało, bo było za dużo
                chętnych...złozylismy podanie w szkole zwykłej i okazało sie to strzałem w
                10:trafiłam na miłą i kompetentna kadrę,zroumienie i akceptacje.Moje dziecie
                bardzo dobrze się uczy i z przyjemnością chodzi do szkoły, czego nie mogłam
                powiedzieć o przdszkolu.
                Z doświadczenia wiem, że dzieci adhd, które są duzo bardziej inteligentne od
                dzieci karnie siedzących w ławce, co to "ani me ani be", najbardziej nie lubią :
                -dzieci typu"ani me ani be"
                -ich rodzice
                -niekompetentni nauczyciele, którzy nie potrafią pracować z dziećmi
                inteligentniejszymi od reszty
                Puchata, nie łam się, nic nikomu nie mów( nie uprzedzaj w szkole o adhd
                dziecka) i wyślij dziecię do dobrej szkoły podstawowej - ja tak zrobiłam i nie
                żałuję..żal kasy na prywatne szkoły, lepiej wydaj je na zajęcia dodatkowe:
                akrobatyka,szermierka - niech się młody człowiek tam wyszaleje!!
                • agawamala Re: agawamala...iniedorozwinięta 17.01.07, 12:36
                  Jak już zabrakło argumentów pozostały inwektwywy?
                  Dzieci z ADHD nie są ani bardziej ani mniej inteligentne od pozostałej
                  populacji. Sa natomiast nieprzystosowane, uciązliwe ( tak uciążliwe), czasem
                  niebezpieczne dla siebie i innych. I , choć większości rodziców takich dzieci
                  się to nie podoba, powinny chodzić do szkół, które chcą/mogą zapewnić im
                  opieke/warunki.
                  Mój syn chodził z ADHD-owcem do klasy. Przezylismy piekło. Chłopak, mimo starań
                  nauczycieli, i poczatkowo przyjaznemu nastawieniu innych rodziców, zamienił
                  szkołe w cyrk. O przerabianiu materiału nie było mowy, bo wszystko było
                  ukierunkowane na Kubę. Zeby nie zrobił krzywdy najpierw sobie, potem innym, i
                  wrzeszczał tylko trochę. W żadnej szkole nie zagrzał miejsca. W ciagu 6 lat był
                  chyba w 8-9. Dyrektorzy szkół niepublicznych wzajemnie się przed nim ostrzegali.
                  Dzis jest w liceum. Powtarza klasę. Byc może gdyby trafił do integracyjnej
                  placówki byłoby inaczej.
                  Rozumiem rozżalenie rodzicow dzieci szczególnej troski. Ale jest to ich kłopot
                  a edukacja/socjalizacja nie może się odbywac kosztem innych.
                  • ela_tuptus Re: agawamala...iniedorozwinięta 17.01.07, 13:01
                    agawamala -starania nauczycieli to za mało do tego potrzebna jest jeszcze
                    wiedza i umiejętności. Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane.

                    Pytanie na ile faktycznie opisany Kuba to było tylko ADHD a na ile np. złe
                    wychowanie. Nie znam przypadku. Nie oceniam. Może Twoje spostrzeżenia wynikają
                    z złych doświadczeń tylko i wyłącznie.

                    > Rozumiem rozżalenie rodzicow dzieci szczególnej troski. Ale jest to ich
                    kłopot
                    > a edukacja/socjalizacja nie może się odbywac kosztem innych.>
                    I tu się zgadzam. Nie może to być kosztem innych. Tyle że wszystkich- innych.
                    Towcale nie oznacza, że z zasady nie przyjmujemy np. ADHD do danego typu
                    szkoły. Więcej problemów niestety wynika z braku odpowiedniej kadry lub z
                    podciągania wszystkiego pod ADHD. sad
                    Poza tym pomijając problem dzieci z ADHD, zastanawiające jest to, że szkoły
                    prywatne mają coraz "dziwniejsze" wymagania.
                    Mam wrażenie, że zaczynają przyjmować dzieci, które wymagają najmniejszego
                    nakładu pracy a dają duże efekty, czyli umiejące czytać, pisać, dobrze
                    wychowane, dobrze trzymające długopisy itp. ogólnie super. Tylko w takim razie
                    za co oni biorą pieniądze? Mam nadzieje, że nie za wyniki powyżej średniej
                    tylko za wybitne.

                    • agawamala Re: agawamala...iniedorozwinięta 17.01.07, 13:23
                      Elu, mozna długo dyskutować o polskiej oświacie. Jest źle - i z powodu
                      niedofinansowania, i roszczeniowej postawy rodziców, i niewychowanych dzieci, i
                      nauczycieli, i pewnie jeszcze kilku innych rzeczy.
                      Tym nie mniej jest kilka prawd, z którymi nie sposób polemizować.
                      1. Dziecko w szkole ma się uczyć ( w szkole a nie w domu)
                      2. Dziecko w szkole ma czuc się bezpiecznie ( nie do przyjęcia są stany
                      wiecznego zagrożenia, niszczenie przedmiotów itd)
                      3. W szkole obowiązują okreslone zasady ( nie uzywa się wulgarnych słów, nie
                      chodzi po sali, nie przeszkadza, odnosi z szacunkiem do innych osób)
                      Są dzieci, które z takich czy innych względów sa nieprzystosowane, łamią
                      elementarne zasady współżycia - niszczą, atakują, przeszkadzają.
                      Nauczyciel, jakimkolwiek geniuszem by nie był, nie jest wstanie zająć się
                      dzieckiem nieprzystosowanym w inny sposób niz kosztem pozostałych. Rodzice tego
                      nieprzystosowanego - nazwijmy go Kubą - są zadowoleni. Kuba się wyszaleje,
                      odreaguje, może czegos nauczy. Rodzice pozostałych dzieci - juz niekoniecznie.
                      Dzieci narzekaja, wracają do domu z bólem głowy ( wieczny krzyk, niepokój,
                      chaos, brak pewności, łamanie reguł), i....niewiele się uczą. Część rodziców
                      sobie odpuszcza, a w konsekwencji skazuje dzieci na późniejsze niepowodzenia
                      szkolne, część bawi się w domowych nauczycieli lub zatrudnia korepetytorów.
                      Jedno i drugie dzieje sie kosztem ich dziecka ( odpoczynku, zabawy) a często
                      także portfela.
                      Nauczyciel staje się zniechęcony i prowadzi lekcje nie wysilając się. Bo np.
                      przygotuje pomoce naukowe, które Kuba zniszczy, wysmieje, albo nie da uzyć.
                      Rodzice dzieci normalnych - lepszych lub gorszych uczniów, zaczynają sie
                      buntować.
                      Nauczyciele także mają Kuby dosyć.
                      Za takie same pieniądze mogą prowadzić normalne lekcje, albo wychodzić na
                      dużych dawkach adrenaliny, które są spowodowane zachowaniem Kuby.
                      Czas biegnie. Nikt nie chce uczyc w takiej klasie. Co bardziej operatywni
                      rodzice zabierają dzieci do innych placówek.
                      W szkole publicznej nikt sie tym specjalnie nie przejmuje, w niepublicznej -
                      owszem.
                      Elu, nie ma złotego środka. Współczuję rodzicom takich dzieci jak Kuba, ale nie
                      do tego stopnia, aby uznała, że moga terroryzować innych. Nie.
                      Ty także nie tolerowałabyś np. sąsiada, który zachowuje się nieodpowiednio,
                      utrudnia Ci życie, odpoczynek. Interweniowałabyś na policji, w spółdzielni.
                      A argument, że on jest inny i lubi np. nago biegać po schodach ( przykład może
                      śmieszny) niewiele by Cę obeszło.
                      Zrozum innych. W Polsce są szkoły niepubliczne. Myślę, ze nikt nikomu nie
                      kładzie pod nogi kłód, gdy chce otworzyć placówkę dla dzieci nadpobudliwych. Co
                      więcej - sądząc po postach, takich dzieci jest całkiem sporo. A więc jest to
                      także szansa na niezły zarobek.
                      Szkoła o takim profilu miałaby wzięcie.
                      • paris123 Re: agawamala...iniedorozwinięta 17.01.07, 13:38
                        znaczy się "getto" chcesz założyć???Żal słuchac twoich wywodów, niewątpliwie
                        też trafiłaś na przypadek skrajnego adhd, które ukształtowały twoją zamkniętą i
                        nieprzyjazną postawę wobec tych dzieci.W każdym razie minister Giertych były
                        z ciebie dumny.
                        • agawamala Re: agawamala...iniedorozwinięta 17.01.07, 13:52
                          Na myśl o Giertychu dostaję gęsiej skórki.
                          Czy gettem są szkoły dla dzieci niedosłyszących?
                          Czy gettem są szkoły dla dzeci niedowidzących?
                          Moim zdaniem nie! Są to szkoły p r z y s t o s o w a n e dla dzieci o
                          określonych trudnościach.
                          Moja postawa nie jest nieprzyjazna wobec innych, to Ty usiłujesz zmusić innych,
                          aby kosztem swoich dzieci ( ich wypoczynku, bezpieczeństwa, normalnej nauki)
                          umozliwiali nauke Twojemu.
                          Dziecię z ADHD potrafi robić różne rzeczy - w skrajnych przypadkach być
                          niebezpieczne dla zdrowia kolegów. Wyobraź sobie sytuację, że kupisz dziecku
                          nową kurtkę. Dziecko z ADHD lecąc jak oszalałe, nawet bez złych intencji, zrobi
                          w niej dzirę. Kurtka nadaje się na smietnik, rodzce oczywiście się nie
                          poczuwaja do zadośćuczynienia finansowego, bo niby po co?
                          Dziecko z ADHD słyszy głos z szuflady ( metafora) i niszczy kolegom ich prace.
                          Dziecko z ADHD absorbuje nauczyciela i inne dzieci ( tak dzieci) robia sobie
                          krzywde, bo są niedopilnowane.
                          I w końcu najbardziej drastyczny przykład. Dziecko ( tak dziecko) normalne, ale
                          juz bardzo zmęczone zachowaniem kolegi z ADHD rozwala mu głowę. Oj wtedy
                          rodzice ADHD-owca pierwsi drą się w szkole.
                        • agatka_s Re: agawamala...iniedorozwinięta 17.01.07, 15:01
                          A zalozmy taka analogie:

                          Ty dorosla, idziesz na kurs angielskiego, np do Berlitza, wydajesz na te lekcje
                          kilka tysiecy zlotych-bo zalezy ci aby dobrze i szybko jezyka sie nauczyc, a
                          wiesz ze Berlitz uczy dobrze...Przelkniesz jakos te kilka tysiecy (choc moze
                          sie musialas nawet zapozyczyc), bo wiesz ze za to masz gwarancje, ze sie jezyka
                          nauczysz.

                          Tymczasem na twoim kursie okazuje sie ze jest osoba niewidoma-czytajace brailem-
                          ktorej nauczyciel np musi wszystko dyktowac, pomagac przepisywac z tablicy,
                          zajmuje sie non stop tylko ta osoba niewidoma, gros swojego czasu poswieca na
                          jej "techniczne" problemy itp. Poczatkowo, wszyscy sa bardzo mili, ale tak juz
                          po 3-4 zajeciach, zaczynaja tej niewidomej osoby miec dosc. I choc ta osoba
                          nie jest winna, z osob tolerancyjnych staja sie "slepco-pogromcami" (osoby
                          niewidome przepraszam z gory !!!)

                          No i co ? Swiatopogladowo, to powinno sie postepowac wedlu hasel: brak
                          dyskryminacji, rozwnosc szans, nie tworzmy getta. Kazdy z nas sie pod tym
                          podpisze...

                          Ale "tu i teraz" jesli wydalas kilka tysiecy, bo za miesiac masz sie stawic w
                          Londynie-to szlag Cie trafia i masz ochote te (biedna i niewinna !!!) osobe
                          niewidoma utopic i udusic. Ba wiecej zaczynasz nienawidziec wszystkich
                          niewidomych jak jeden maz.

                          Tak samo jest z rodzicami w szkolach prywatnych (nie spolecznych, bo te czasem
                          maja inna filozofie): rodzic placi czesto bardzo wysokie czesne (czasem sklada
                          sie na to rodzina) analogicznie jak ktos kto sie chce super nauczyc
                          angielskiego. Dlatego jak pojawi sie taka "czarna owca" ktorej nauczyciel
                          technicznie musi poswiecic swoj czas-pojawia sie taka sama reakcja jak wyzej
                          opisalam.

                          Tak jak sa kursy jezyka angielskiego dostosowane (w sensie metodyki) dla osob
                          niewidomych, tak samo powinny byc szkoly dostosowane do potrzeb dzieci z ADHD.
                          I to nie jest dyskryminacja-to jest logika i wychodzenie nprzeciw ludziom z
                          jakimis niestandardowymi potrzebami. Natomiast trudno oczekiwac od placowek
                          ktore nie sa przystosowane do zaspokojania takich potrzeb, aby kosztem innych
                          uczestnikow uczyli np dzieci z ADHD (czy osoby niewidome).

                      • ela_tuptus Re: agawamala...iniedorozwinięta 17.01.07, 14:24
                        Po przeczytaniu ostatniego postu stwierdzam, że miałaś chyba pecha. Nawet jeśli
                        Twój Kuba miał ADHD to jeszcze najprawdopodobniej popełniono błędy wychowawcze,
                        które były przyczyną takiego zachowania. Nie wykluczałabym braku kwalifikacji
                        do pracy z takim dzieckiem nauczycieli.
                        Mojego dziecko jest w klasie integracyjnej (16 maluchów- I klasa). Jedno z
                        dzieciaków ma ADHD. Nie ma mowy o tym, żeby bylo inaczej:
                        - Dziecko uczyć się w szkole
                        -czuje się bezpiecznie >crying nie do przyjęcia są stany wiecznego zagrożenia,
                        niszczenie przedmiotów itd) i tak jest choćc nie jest tak, że nie zdarzają sie
                        sytuacje kiedy ktoś mu coś namaluje w zeszycie.
                        > 3. W szkole obowiązują okreslone zasady ( nie uzywa się wulgarnych słów, nie
                        > chodzi po sali, nie przeszkadza, odnosi z szacunkiem do innych osób)
                        i tak jest. co nie oznacza, że nigdy nie zdarzają sie takie sceny.
                        Tyle, że one zdarzają się nie tylko dziecku z ADHD. "Normalnym" też.
                        Ważniejsze jest jak my dorośli na to reagujemy i sobie z tym radzimy.

                        > Są dzieci, które z takich czy innych względów sa nieprzystosowane, łamią
                        > elementarne zasady współżycia - niszczą, atakują, przeszkadzają>

                        Tyle, ze to wcale nie musza byc dzieci z ADHD. Często zawodzi wychowanie.
                        Natomiast zamiast reagować przypina sie łatkę ADHD. BO doroslym jest łatwiej.
                        .i to zarówno rodzicom jak i szkole.
                        > W szkole publicznej nikt sie tym specjalnie nie przejmuje, w niepublicznej -
                        > owszem.

                        I tu się mylisz. Pilnujemy sie wszyscy. Rodzice, nauczyciele i dzieci. CHoć nie
                        ukrywam, że 95% zależy od nauczycieli.

                        >
                        > więcej - sądząc po postach, takich dzieci jest całkiem sporo.>
                        nie jestem pewna. to tak jak z dyslekcją. Duuuuzo jest osób, które podciągają
                        siebie tylko po to, zeby dostać papierek i mieć łatwiej np. na maturze.

                        Proponuje tylk zastanowić sie nad tym:
                        a) czy chodzi tu o dziecko z ADHD czy o to, że my/szkoła nie potrafi sobie z
                        nim poradzic
                        b) ile jest dzieci, które podciągane pod ADHD robią "krecią robotę" dziecią z
                        faktyczą dysfunkcją
                        C) czy faktycznie na dzień dobry należy skreślać malucha z ADHD. A co z ADA?
                        Zapominamy, że dysfunkcja ta to przede wszystkim problemy z koncetracją, której
                        często towarzyszy hiperaktywność, ale wcale nie musi.
                        d) za co szkoły prywatne biorą pieniądze...bo często na starcie mają dzieci z
                        umiejętnościami ponad przeciętnymi. natomiast oceniamy ich w porównaniu do
                        ogółu.

                        Moim zdaniem mamy tu sytuacje, w której zostało zdefiniowane pewne schorzenie
                        pod które podciągamy wszystkie negatywne zachowania. I mam takie przeczucie, ze
                        częściej te negatywne zachowania zdarzają sie dzieciom bez dysfunkcji, których
                        rodzice popełnili błedy. A ADHD jest dla nich łatwym wytłumaczeniem.






                        • agawamala Re: agawamala...iniedorozwinięta 17.01.07, 15:42
                          Przeczytaj post Agatki-s. Często się z nią nie zgadzam, często się spieramy - i
                          to ostro -, ale w tym przypadku post o kursie językowym jest wyjątkowo trafny!
                          Dziecko z ADHD czy jakąkolwiek inną dysfunkcją potrzebuje znacznie więcej
                          uwagi, opieki ze strony nauczyciela ( tak jak niewidoma z postu Agatki) i
                          dzieje się to kosztem innych dzieci ( tak jak słuchaczy z kursu Agatki).
                          Czy rodzice innych dzieci mają być zadowoleni? Nie, są wściekli, tak samo jak
                          inni kursanci języka angielskiego.
                          Twoje dziecko chodzi do klasy integracyjnej. To zupełnie inna bajka, inaczej
                          przygotowani nauczyciele, nastawieni na potencjalne trudności. Oni maja czas i
                          możliwości , aby pracować w warunkach nieco odmiennych, trudniejszych.
                          Elu, tak jak rodzice dziecka z ADHD nie muszą radzic sobie z problemami dziecka
                          np. lękliwego i zbyt spokojnego, tak rodzice dzieci normalnych nie muszą nosić
                          na głowie problemów dzieci z ADHD. Podobnie szkoła - w tych warunkach nie jest
                          przygotowana ani organizacyjnie ani w jakikolwiek inny sposób na skrajności.
                          Nie bardzo interesuje mnie czy dziecko stwarzające problemy ma ADHD czy jest
                          źle wychowane. Stwarza problemy i już. Sprawą rodziców jest takie pokierowanie
                          jego wychowaniem i edukacją, aby problemów nie było.
                          Jeżeli szkoła niepubliczna diagnozuje dzieci pod kątem ADHD ( czy potencjalnych
                          trudności) to ma do tego prawo. Ona nie skresla tego typu dzieci na zawsze i
                          bez możliwości odwrotu, ona stwierdza, że w chwili obecnej dziecko nie spełnia
                          oczekiwań szkoły.
                          Szkoła katolicka ma prawo wymagać od rodziców, aby dziecko było chrzczone,
                          miało papiery od proboszcza itp. Inaczej nie spełnia ono wymagań. Czy to
                          dyskryminacja? Nie, to stawianie pewnych warunków, które trzeba spełnić. A
                          jesli się nie spełnia ( np. rodzice nie mają slubu kościelnego) dziecko do
                          szkoły nie jest przyjęte.
                          Szkoły niepubliczne są różne. Takie, które uczą, stawiają wysoko poprzeczkę,
                          rozwijają zainteresowania i takie, które są nastawione wyłącznie na zysk.
                          Rodzice dzieci ponadprzeciętnych mają prawo wymagać, aby w klasie nie było
                          dzieci równających w dół i zakłócających lekcje. Bowiem wtedy po co wydawać
                          ciężkie pieniądze na szkołę? Mozna zapisać dziecko byle gdzie i miec to samo za
                          darmo.
                          Elu, wybacz, ale nie mogę się z Toba zgodzić. A mój przykład z Kubą nie jest
                          odosobniony.
                          • puchata1 Nadpobudliwosc nie rowna sie ADHD i agresji 17.01.07, 16:02
                            ..............
                            Wybacz ale do szkol prywatnych czy spolecznych na pewno nie chodza dzieci
                            wybitnie uzdolnione tylko i wylacznie, wrecz przeciwnie chodza dzieci rodzicow,
                            ktorych na to stac. Zdarzaja sie rowniez bardzo spokojne i swietnie ulozone
                            tępaki, ktorym nauczyciel musi poswiecac znacznie wiecej czasu niz tym wybitnie
                            uzdolnionym i poziom automatycznie sie obniza.
                            Dyskusja naprawde zeszla na dziwne tory, podzial na tych co placa i chca miec
                            wszystko za kaske bo wydaje im sie, ze to co sie z nimi dzieje zalezy tylko
                            wylacznie od nich samych (co sie stanie w przypadku ciezkiej choroby, depresji,
                            smierci odpukac oczywiscie)i na tych ktorzy zakladaja, ze sa na swiecie inni
                            moze gorsi moze lepsi.
                            • blessyou1 Re: Nadpobudliwosc nie rowna sie ADHD i agresji 17.01.07, 16:25
                              Ależ to państwo jest taką organizacją wszystkich obywateli która ma chronic
                              słabszych. Dlatego istnieją państwowe szkoły i szpitale i nikt nikomu nie
                              liczy, kto choruje więcej i bardziej korzysta a kto mniej. W przypadku
                              prywatnych pieniędzy jest inaczej - gdyby na przykład lecznica prywatna
                              zajmowała się jednym pacjentem a innych przez to zaniedbała z braku czasu to
                              byłoby oszustwo wobec płacących prawda?
                            • agawamala Re: Nadpobudliwosc nie rowna sie ADHD i agresji 18.01.07, 08:07
                              Do szkół niepublicznych chodzą dzieci, których rodzicom , w znakomitej
                              większości,zalezy na tym, aby zapewnić im dobrą edukację. Niekoniecznie muszą
                              być to ludzie, którzy nie wiedzą co robić z pieniędzmi - wielu z nich - kosztem
                              sporych wyrzeczeń płaci za szkołę. Zdarza się, że sponsoruje dalsza rodzina.
                              Moje dzieci chodziły do szkół niepublicznych. Ewidentnych "tępaków" nie było. W
                              klasie znajdowały się dzieci bardziej lub mniej zdolne, ale wszystkie zadbane.
                              Wszystkie, z wyjątkiem, owego Kuby.
                              Dzieciem mniej zdolnym nauczyciele tłumaczyli zaległy materiał na konsultacjach
                              i nie działo się to kosztem klasy. Efekt - naprawdę bardzo wysokie wyniki na
                              egzaminach końcowych. Po szkole moje dzieci bez problemu dostały się do dwóch
                              liceów z górnej półki ( pierwszej piątki).
                              I to mi wystarcza.
                          • ela_tuptus Re: agawamala...iniedorozwinięta 17.01.07, 16:51
                            > Rodzice dzieci ponadprzeciętnych mają prawo wymagać, aby w klasie nie było
                            > dzieci równających w dół > to akurat jest niewykonalne. Bo nawet w klasie
                            panadprzeciętnych poziom nie będzie jednakowy. I musi być ktoś słabszy i
                            najlepszy.
                            >i zakłócających lekcje. Bowiem wtedy po co wydawać
                            > ciężkie pieniądze na szkołę? Mozna zapisać dziecko byle gdzie i miec to samo
                            za darmo.>
                            szkoły publiczne nie są za darmo to jedno. też nieźle trzeba się nabiegać żeby
                            znaleźć dobrą smile. Co do zakłócających spokój to jak najbardziej reagujmy. Nie
                            ma gwarancji, że się takie dziecko nie dostanie do klasy. Rodzice mogą się do
                            tego po prostu nie przyznać lub dzieciak może nie być zdiagnozowany albo będzie
                            po prostu chamski.
                            Proszę tylko nie wciągajmy wszystkiego pod jedną łatkę. Bo za chwilę będziemy
                            mieć "szufladki", z których część osób będzie korzystać usprawiedliwiając swoje
                            błedy. Chamstwo to chamstwo a nie ADHD.

                            To prawda, że rodzice dzieci z dysfunkcjami chcą żeby uczyły się one
                            z "normalnymi" to chyba logiczne. Część z tych dysfunkcji nie ma wpływu na inne
                            dzieci. A przebywanie z "normalnymi" rówieśnikami powoduje, że dzieci rozwijają
                            się lepiej.(Dysfunkcja to też np. niedosłuch czy epilepsja).
                            Co do przykładowego Kuby i jemu podobnych, zadam jeszcze raz pytanie ilu z nich
                            miało ADHD, było nadruchliwych a ilu po prostu chamsko się zachowywało.
                            Tępmy chamstwo nie dysfunkcje.

                            Co do rekrutacji - to oczywiście każda szkoła prywatna ma prawo do ustalenia
                            kogo będzie przyjmować. Może to być np. tylko dla dziewczynek z domów
                            pomalowanych na niebiesko.
                            W tym przypadku argumentem dla mnie jest np. brak odpowiedniej kadry.

                            • agawamala Re: agawamala...iniedorozwinięta 18.01.07, 08:18
                              Elu, tu się zgadzamy - publiczne szkoły nie są za darmo. Są również z podatków
                              rodziców wysyłająych swoje potomstwo do szkół niepublicznych. Płacą więc
                              podwójnie. Czy zatem mają eszcze fundować ( w sposób pośredni) edukację
                              dzieciom specjalnej troski? Chyba za wiele wymagasz.
                              Elu, płacąc można żądać. I rodzicom jest dokładnie obojętne czy mają do
                              czynienia z uczniem-chamem czy chorym na ADHD. Jest dziecko trudne, zakłócające
                              zajęcia.
                              Gdybyś miała sąsiada robiącego nocne burdy, w taki sposób, że nie mogłabyś
                              spokojnie spać - interweniowałabyś. I byłoby Ci dokładnie obojętne czy jest to
                              osoba psychicznie chora czy bandzior. Chciałabyś pozbyć się sąsiada i móc spać.
                              Elu, wierzę, że dzieci z dysfunkcjami kontaktując się ze zdrowymi kolegami
                              rozwijają się lepiej. Niestety, dzieje się to kosztem kolegów, a rodzice muszą
                              bronić interesów SWOICH dzieci.
                              Dlaczego z uporem godnym lepszej sprawy nie chcecie tworzyć niepublicznych
                              szkół dla ADHD-owców, czy dzieci z innymi problemami?
                              Wśród nauczycieli jest bezrobocie, mozna zatrudnić najlepszych specjalistów,
                              można mieć wpływ na to co dzieje sie w szkole, można wymagać?
                              Dlaczego zamiast działać zmuszacie innych, aby tolerowali dzieci z problemami?
                              Dlaczego pchacie się tam gdzie Was nie chcą?
                              Nie potrafię spiewać, więc nie pcham się do chóru - i nie mam pretensji, że się
                              do tego nie nadaję.
                              Dlaczego tak wielu rodziców nie chce przyjąć do wiadomości ograniczeń swoich
                              dzieci?
                              • puchata1 Agwamala, ja autor tego postu 18.01.07, 09:47
                                Nie chce zebys juz wiecej zabierala tutaj glos. Dziekujemy za udzial!!! Ciagle
                                powatarzasz to samo zadnych nowych argumentow. Ciebie z twoja prosta madroscia
                                i pieniedzmi juz TUTAJ NIE CHCA!!
                                • nchyb Re: Agwamala, ja autor tego postu 18.01.07, 10:34
                                  > Nie chce zebys juz wiecej zabierala tutaj glos
                                  Puchata1, dla Ciebie pewnie smutne, ale prawdziwe. Forum jest publiczne, to nie
                                  Twoje forum prywatne. Czy podobają Ci sę wypowiedzi Agawy czy nie i tak nie
                                  masz wpływuna to, czy ona udzielać się będzie. Regulaminu nie łamie, inwektywmi
                                  nie rzuca. Ma inne zdanie. Ma prawo. I nawet Ty jako autorka tego wątku nie
                                  możesz jej ani nikomu innemu zabronić dopisywania się w wątku...

                                  Więc do rzeczy, to czy Ty chcesz, jest nieważne, ważniejsze jest czy ona bedzie
                                  chciała... smile
                                  A co do chcenia innych, ja np. chcę, bo chętnie poznaję różne punkty widzenia
                                  na daną sprawę. Mogę, ale nie muszę się zgadzać z innymi postotwórcami, ale
                                  chętnie poznaję ich zdanie. Agawo - pisz smile
                                • agawamala Re: Agwamala, ja autor tego postu 18.01.07, 12:16
                                  Szanowna Założycielko Wątku,
                                  Jak widzisz są tacy, którzy mnie chcą. Nie łamię etykiety, nie ublizam nikomu,
                                  nie imputuję komukolwiek poglądów faszystowskich , nazistowskich czy
                                  totalitarnych. Przeciwnie. Ta czy owa dyskutantka usiłuje mnie obrazić.
                                  Póki co nie jesteś cenzorem, nawet jeśli załozyłaś wątek.
                                  Jeżeli jestes tak tolerancyjna wobec rodziców zdrowych dzieci jak wobec
                                  prezentujących inne poglądy to wcale się nie dziwię, że pokazują Ci drzwi.
                                  Powtarzam te same argumenty, bo Ty robisz dokładnie to samo. I nie do mnie lecz
                                  do Ciebie nie przemawiają opinie ludzi, którzy jasno mówią "szkoły niepubliczne
                                  mogą nie chcieć dzieci z dysfunkcjami i problemami".
                                  Spróbuj to zrozumieć.smile)
                              • ela_tuptus Re: agawamala...iniedorozwinięta 18.01.07, 10:35
                                Gdybyśmy obie teoretycznie miały takiego sąsiada, to żadna z nas (myślę, że TY
                                też)na dzień dobry nie powiedziałabyś że to psychiczny tylko cham. Policję nie
                                wzywałybyśmy tylko dlatego, że mieszka obok nas ale wtedy kiedy zakłócałby nasz
                                spokój.
                                Z dzieckiem jest inaczej na dzień dobry stwierdzamy, że będzie zakłócało spokój
                                bo ADHD. Tymczasem tak jak pisałam są różne jego rodzaje. Nie musi być
                                agresywny.
                                To jest ta różnica plus jeszcze dodatkowo, ponieważ to modny zwrot wrzucamy do
                                niego wszelkiej maści chamstwo. Co moim zdaniem jest pójsciem na łatwiznę.

                                Nie uważasz, że w takim razie powinnien być regulamin, który zabrania pewnych
                                zachowań i jeśli one się pojawią to sory winetu szukajcie innej szkoły. Dla
                                mnie OK. Chroni dziecko jak najbardziej.

                                > Dlaczego z uporem godnym lepszej sprawy nie chcecie tworzyć niepublicznych
                                szkół dla ADHD-owców, czy dzieci z innymi problemami?>

                                Bo część z dysfunkcji można zniwelować przez kontakty z "normalnymi" dziećmi. I
                                tak się dzieje w odpowiednich warunkach. Moje dziecko nie ma ADHD nie musi
                                chodzic do klasy integracyjnej. Miałam mnóstwo wątpliwości. Ciężkie początki.
                                Teraz wiem, że była to dobra decyzja. Maly czuje się bezpieczne. Lubi szkołę.
                                Wymagania i postępy w nauce sa takie same jak w innych klasach. Wie, że są
                                rózni ludzi. NIe ma taryf ulgowych dla nikogo. Potrafi dostrzegać zarówno
                                pozytywy jak i negatywy. Bardzo egoistycznie - wie jak reagować na niepożądane
                                zachowania i się bronić (bez agresji). Nie nauczyłby się tego gdyby był w
                                klasie dzieci "od linijki do linijki". Dla mnie to wartośc. przyjmuje do
                                wiadomości że dla Ciebie nie.
                                Proszę przyjmij również TY że powielasz slogany i utarte staerotypy, szkodząc
                                tym innym. Bez jakiejkolwiek wiedzy na ten temat.
                                Dla Twojej wiadomości (jeśli dziecko agresywnie się zachowuje i jest
                                zagrożeniem ma indywidualny tok nauki).
                                Natomiast z czysto egoistycznych powodów -wole żebyśmy edukowali niż mieli
                                później problemy z np. agresywnym społeczeństwem. Bo alienacja problemów może
                                prowadzić do agresji sad(((


                                • agawamala Re: agawamala...iniedorozwinięta 18.01.07, 12:10
                                  Do chwili, w której sąsiad zachowywał by się w miarę normalnie nie
                                  reagowałabym. W momencie, w którym jego zachowanie przkroczyłoby dopuszczalne
                                  normy - zareagowałabym.
                                  Z dzieckiem z ADHD to jednak nie to samo. Przed przyjęciem do szkoły jest
                                  sprawdzane, diagnozowane. Jesli zachowuje się bez zastrzeżeń zwykle szkoła nie
                                  robi problemów, jesli ma wątpliwości nie chce kłopotów. Bo znacznie łatwiej ( i
                                  w sumie lepiej dla dziecka) nie przyjąć niz potem wyrzucać.
                                  Jestem zwolenniczką jasnych i jednoznacznych komunikatów co wolno a czego nie.
                                  Jednak życie sobie a regulaminy sobie. Dziecko z ADHD np. chodzi stale po
                                  klasie, mruczy, stuka, zadaje idiotyczne pytania ( np. w II klasie "co to jest
                                  las"?). Rodzice wzywani przepraszają, obiecują, że to się zmieni, proszą,
                                  pokazują przykład innego dziecka, które jeden jedyny raz wstało, odwołują się
                                  do litości itp. Dziecko w szkole pozostaje i zabawa zaczyna się od początku -
                                  kosztem innych dzieci.
                                  Po wypowiedziach w tym i podobnych watkach widać jak bardzo rodzice dzieci z
                                  dysfunkcjami chcą, aby proces adaptacyjny przebiegał w dziećmi normalnymi, jak
                                  walcza o dobro swoich dzieci.
                                  Ale są także dzieci normalne, których rodzice mają te same prawa. Też chcą
                                  walczyć o dobro swoich dzieci, nie są zainteresowani cudzymi. I jest to ich
                                  prawo.
                                  Piszesz, że część dysfunkcji mogą zniwelować kontakty z dziecmi normalnymi -
                                  zgoda, ale kosztem tych dzieci. Jeżeli dziecko normalne traci czas na zajęciach
                                  i chce nie mieć zaległości, musi nadrobić/nauczyć się w domu. Zamiast iść na
                                  basen - uczy się angielskiego, zamiast pojeździć na rowerze - matematyki. Ale
                                  to nie obchodzi rodziców dzieci z dysfunkcjami. Oni osiągnęli swój cel - ICH
                                  dziecko nie zmarnowało czasu na zajęciach.
                                  Być może powielam stereotypy, ale tak jest.
                                  Dlaczego dzieci ze szkół integracyjnych zwykle gorzej wypadają na
                                  sprawdzianach?
                                  Dlaczego szkoły i rodzice tak się bronią?
                                  Bo nie chcą poświęcać swoich dzieci dla innych.
                                  • ela_tuptus Re: agawamala...iniedorozwinięta 18.01.07, 14:06
                                    Młody chodzi do jednej z najlepszych podstawówek na Bemowie. klasy integracyjne
                                    sa od lat w tej szkole.
                                    Nie robi nic w domu poza standardowymi zadaniami. Ilość analogiczna.
                                    Nie odbywa sie to kosztem "normalnych" dzieci, bo mamy 2 nauczycieli.
                                    Warunek jeden- powtórzę to jeszcze raz - odpowiednia kadra.

                                    Co do chodzenia po klasie i zadawania idiotycznych pytań itp. zdarza sie to
                                    większości dzieciom.
                                    Z opisanej przez Ciebie sytuacji wyciągam wniosek, że nie było odpowiedniej
                                    kadry. nie było egzekucji obowiązujących norm i zasad. Po prostu DOROŚLI
                                    popełnili błąd.

                                    Dlaczego dzieci ze szkół integracyjnych zwykle gorzej wypadają na
                                    > sprawdzianach?
                                    Jak widać nie koniecznie. moga być w czołówce.

                                    > Dlaczego szkoły i rodzice tak się bronią?>

                                    Bo za dużo jest powielania niesprawdzonych opinii, za mało normalnej dyskusji i
                                    współpracy. Nawet przy dobrych chęciach.wink
                                    I niestety również z tego powodu,co piszę do złudzenia, zwykłe chamstwo
                                    podczepiane jest pod ADHD.
                                    Tak jak np. brak chęci nauki zasad ortografii można zastąpić dysleksją. Też
                                    nagminne.

                                    NIC nie powinno odbywać się kosztem dzieci - wszystkich.
                                    Nie chciałabyś chyba, ze np. robiono założenia na temat Twoich dzieci tylko i
                                    wyłacznie na podstawie np. leworęczności.

                                    Co do rodziców dzieci z dysfunkcjami i ich walki, to z punktu widzenia matki
                                    nie dziwi mnie to. Każda z nas chce jak najlepiej dla dziecka.
                                    Można to wyważyć bez popadania w skrajność. Bez robienia z jednych ofiar a
                                    drugich agresorów.
                                    Znam dwie matki dzieci z bardzo znacznym niedosłuchem (oczywiście z aparatami).
                                    Jedna z nich, gdyby tylko mogła, zrobiłaby za dziecko wszystko i z małym są
                                    problemy. Większe niż z dzieckiem ADHD. Wszystko mu się należy i wszystko wie
                                    najlepiej.
                                    Druga wymaga i traktuje swoje dziecko tak jakby było zdrowe. Nie ma większych
                                    problemów

                                    Moim zdaniem problemem nie są dysfunkcje tych dzieciaków tylko wychowanie i
                                    edukacja. A to DOROŚLI CZYLI MĄDRZY RODZICE I WYKWALIFIKOWANI NAUCZYCIELE.





                                    • agawamala Re: agawamala...iniedorozwinięta 18.01.07, 15:54
                                      Na początku postu sama odpowiadasz sobie na pytania. Szkoła jest i n t e g r a
                                      c y j n a macie 2 ( d w ó c h ) nauczycieli.
                                      Czy tak jest w innych szkołach ? N i e.
                                      Jest jeden jedyny nauczyciel. Szkoła nie jest nastawiona W PRZECIWIEŃSTWIE DO
                                      INTEGRACYJNEJ na dzieci z problemami.
                                      Rodzice decydując sie na szkołe i n t e g r a c y j n ą wiedzą o jej plusach i
                                      minusach, godzą sie na dzieci nadpobudliwe kosztem innych walorów. W szkołach
                                      nie będących integracyjnymi tak nie jest. I żale, że nie wyrazono zgody na
                                      edukację dziecka, które stwarza problemy są nieporozumieniem.
    • blessyou1 Re: Dziecko nadpobudliwe a edukacja prywatna 17.01.07, 15:56
      Sęk w tym, że rodzice dzieci z dysfunkcjami wcale nie chcą tworzenia osobnych
      szkół i klas. Zdają sobie sprawę, że towarzystwo innych podobnych dzieci może
      być szkodliwe. Tylko w klasie przeciętnie spokojnych dzieci można osiągnąć
      cel "terapeutyczny".
      Najwyraźniej tolerancja to jest coś czego się oczekuje od bliźnich. Najlepiej
      żeby ludzie płacili podatki na różne poradnie i edukację państwową, oprócz tego
      płacili za prywatną szkołę i jeszcze żeby ich czesne było dobrowolną zrzutką na
      stworzenie warunków do reedukacji obcego dziecka z objawami całkowitego
      niedostosowania do jakichkolwiek norm.
      Bo jak się nie zgodzą to zawsze można ich nazwać faszystami
      Ja tez współczuję puchatej i powyższe uwagi z pewnością nie dotyczą jej
      dziecka. Dzieci w tym wieku rozwijają się różnie i oczywiste jest to, że jedne
      są bardziej absorbujące od innych. Tak samo jak to że są dzieci mniej lub
      bardziej zdolne - nauczycielka poświęca jednym mniej czasu innym więcej. Gdzieś
      w tym wszystkim jest granica za którą zaczyna się jakaś krzywda pozostałych -
      tu kończy się tolerancja. Każdy przypadek jest inny. Dobra szkołą nie powinna
      unikać dzieci zbyt żywych czy niesfornych. Natomiast praca z dzieckiem Z ADHD
      wymaga chyba dużego zaangażowania nauczyciela i specjalnego przygotowania (nie
      wszyscy je mają) a to trudno pogodzić z panowaniem nad pozostałymi maluchami.
      Właściwie wszystkie małe dzieci wymagają na początku szkolnej kariery dużo
      zaiteresowania i indywidualnego podejścia, dlatego rodzice szukają tego w
      prywatnych szkołach. Jak widać nie da się pogodzić interesów wszystkich
      zainteresowanych.
    • agatka_s Re: Dziecko nadpobudliwe a edukacja prywatna 18.01.07, 12:37
      Moim zdaniem oferta edukacyjna (szczegolnie prywatna) powinna byc roznorodna i
      dostosowana do konkretnych oczekiwan i troche tak jest (jeszcze nie idealnie,
      ale szkolnictwo prywatne dopiero sie buduje od kilkunastu lat).
      Jak widac (chociazby czytajac ten watek) kazdy z rodzicow ma inne oczekiwania
      wobec szkoly, inne priorytety. Jeden za priorytet uznaje poziom wyksztalcenia,
      opanowanie jezykow itd dla innego rodzica wazne jest aby dziecko zetknelo sie z
      roznorodnosciami ludzkimi i empatia i umiejetnosca wspolzycia z takimi ludzmi,
      w tym dotyczy to roznego rodzaju dysfunkcji, ale tez i koloru skory itp. Sa
      rodzice dla ktorych wychowanie religijne jest na pierwszym planie, a sa rodzice
      dla ktorych np sport, sprawnosc fizyczna, sukcesy sportowe, itd itp

      Nie nalezy tego oceniac, bo to jest wybor konkretnych rodzicow-napewno dla
      swoich dzieci chca dobrze, a ze inaczej niz my...no coz kazdy ma prawo tak
      szykowac przyszlosc swemu dziecku jak w jego mniemaniu jest najlepiej.

      Nie mozna tez nikogo "nawracac"-jesli ktos zdecydowanie wyzej ceni nauke
      jezykow i matematyki, niz nauke przystosowania i empatii wobec bliznich (czasem
      uposledzonych w ten czy inny sposob)-to nie mozna go zmuszac.Sa rodzice tacy, a
      sa inni.

      Szkoly prywatne zazwyczaj przygotowywuja tzw "szyta na miare oferte", dla
      konkretnych oczekiwan, pod konkretne zyczenia rodzicielskie-najczesciej
      zwracajac uwage na aspekt wysokiego poziomu nauki, tempa pracy, efektow w
      postaci wynikow egzaminacyjnych itp. Czemu ? bo najpewniej na taka oferte
      jest popyt.

      Bo szkoly prywatne to sa firmy, one powolywane sa po to aby zarabiac. Jesli
      nikt nie chce kupic zapalek, bo wszyscy chca zapalniczek, to tylko wariat
      bedzie produkowal zapalki...

      Nie wolno sie obrazac na kogos kto produkuje zapalniczki, za to ze nie
      produkuje zapalek.

      Trzeba poprostu tego producenta zapalek poszukac.

      Ja osobiscie jestem zwolennikiem kompromisu-tzn zalezy mi na jakosci nauczania,
      niemniej nie chcialabym aby moje dziecko bylo egoista, egocentrykiem i snobem
      zyjacym w jakims oderwanym od reszty spoleczenstwa kokonie (tak troche
      postrzegam funkcjonowanie szkol czysto komercyjnych). Taka oferte stwarza
      szkola spoleczna-poziom jest wysoki, ale szkola zdecydowanie toleruje dzieci z
      roznymi dysfunkcjami. Rodzice sa tego swiadomi, stad nikt nie ma nic przeciwko
      ze takie dzieci sa w klasie (nie jest to szkola integracyjna, wiec noie mowimy
      o jakis duzych dysfunkcjach, ale np ADHD jest). Poza tym w szkole tej na
      sprawy innosci, pomocy ludziom poszkodowanym, nieprzystosowanym spolecznie
      kladzie sie spory nacisk (napewno porownywalny jesli nie wiekszy niz w znanej
      nam z autopsji szkole publicznej). Mnie to sie podoba.

      Zeby watek byl konstruktywny: radze poszukac takiej szkoly spolecznej, lub
      wlasnie szkoly integracyjnej. Szkole prywatna darowalabym sobie od razu (bez
      obrazania sie na nia oraz bez obrazania osob ktore dokonaly innego wyboru).
      • ela_tuptus Re: Dziecko nadpobudliwe a edukacja prywatna 18.01.07, 14:31
        Agatko
        nic dodać nic ująć smile))))
        • puchata1 Sęk w tym 18.01.07, 16:47
          ze wszyscy probuja przeciagnac na swoja strone.
          Argumenty bija caly czas w jedna strone i oczywiscie kazdy ma prawo do tego by
          dyskutowac. Tylko po co bic piane.
          Ja nikogo na sile nie probuje przekonywac ze musi na sile tolerowac dzieci z
          ADHD, autystyczne, niewidome, itp. To jest oczywiste, ze mozna sobie kupic
          wolnosc, nie musisz jezdzic tramwajami czy autobusami bo masz swietna wypasiona
          furę i nie musisz ogladac biedy i nieszczesc, ktore sa dookola nas, nie musisz
          tez byc narazana Ty ani Twoje dziecko na obecnosc innych, ktorzy moze wcale nie
          zawsze obnizaja poziom nauczania.
          Oczywiscie masz prawo do zycia w enklawie, nikt Ci tego nie zabrania, kazdy
          aspiruje do innego zycia.
          Mnie tylko dziwi jedna rzecz, ze ja wyrazajac zal i smutek z powodu tego, ze
          moje dziecko nie zostalo przyjete do szkoly z powodu nadpobudliwosci, a nie
          ADHD, nie chamstwa, nie braku dobrego wychowania dostaje w twarz ciagle tym
          samym argumentem, JA PLACE I JA MAM PRAWO WYMAGAC ABY NIKT NIE PRZESZKODZIL ANI
          PRZEZ CHWILE MOJEMU DZIECKU W WYSCIGU SZCZUROW GDYZ ZAKLADAM, ZE KAZDE DZIECKO
          CHOC TROCHE INNE JEST ABSOLUTNYM ZAGROZENIEM DLA PRZYSZLOSCI MOJEGO DZIECKA.
          Pozdrawiam i zycze, zeby nie przytrafilo sie Tobie ani Twoim dzieciom cos
          takiego nad czym nie bedziecie mieli kontroli, czegos, czego nie kupia
          pieniadze.
          • blessyou1 Re: Sęk w tym 18.01.07, 20:54
            Puchata masz absolutna rację,ale podziały które ujawniła ta dyskusja nie maja
            chyba źródła w pieniądzach i chęci odizolowania się od problemów tego świata.
            Po prostu wszystkie jestesmy matkami więc w obronie własnych dzieci (zwłaszcza
            na myśl o ich krzywdzie) instynktownie stajemy się bezwzględne. Padały tu
            brutalne argumenty ale jestem pewna że nie ma osoby która byłaby jakoś skrajnie
            nietolerancyjna.
            I chyba nie owyścig szczurów tu chodzi.Po prostu nasza oświata, zarówno
            państwowa jak prywatna nie znalazła sensownej metody radzenia sobie z
            problemami - i tyle. Niektóre dzieci wymagaja większego wysiłku nauczycieli, to
            fakt. Szkoły państwowe powinny mieć receptę na te problemy niejako z urzędu,
            szkołu niepubliczne mogłyby rozszerzyc swoją ofertę i to bez szkody dla
            pozostałych uczniów - wystarczyłoby więcej kadry ze specjalnymi kwalifikacjmi.
            Skoro twoje dziecko nie jest agresywne i chamskie, nie wymaga specjalistycznej
            reedukacji a tylko jest nadpobudliwe (czyli sprawia więcej problemów) to masz
            prawo być oburzona. Najwyraźniej w szkole o której mówisz nauczyciele sa po
            prostu wygodni i unikaja dodatkowych problemów, mimo szansy na satysfakcję jaką
            sprawia praca z dzieckiem bardzo inteligentnym. Ale nie wszędzie tak jest.
            Mam nadzieje że uda ci się znaleźć dobrą szkołę, pozdrawiam.
            • agawamala Re: Sęk w tym 19.01.07, 08:24
              Masz rację, dzieci nadpobudliwych, z ADHD jest coraz więcej - tak więc przed
              szkolnictwem - równiez niepublicznym - stoi szansa stworzenia takich placówek.
              Jak widac chętnych nie powinno brakować.
              Osobiście nie potępiałabym nauczycieli. Być może sparzyli się takimi uczniami
              jak Kuba i dmuchają na zimne.
              Znacznie łatwiej jest odrzucić ucznia problematycznego niż przeżywać to co my z
              Kubą. I nawet jeśli dziecko Puchatej nie sprawia większych problemow,
              nauczyciel o tym nie wie. Ma sygnał, że coś jest nie tak i woli nie ryzykować.
              Czy jest wielu pracodawców, którzy zatrudniliby niepijącego alkoholika,
              wiedząc, że to alkoholik, jesli przedtem mieli problemy z pijącymi pracownikami?
              Czy chętnie zatrudnia się wyleczonego narkomana? Nie, jest to spora niewiadoma.
              Każdy pracodawca woli człowieka, który potencjalnie nie będzie stwarzał
              trudności.
          • agawamala Re: Sęk w tym 19.01.07, 08:17
            Dziecko NADPOBUDLIWE ze względu na te własnie cechy PRZESZKADZA. I robi to w
            sposób, którego nie chcą tolerowac rodzice innych dzieci. Czy to tak trudno
            zrozumieć?
            Ty wykazujesz brak tolerancji poglądów innych ludzi, ja nie toleruję zachowań
            trudnych, uciążliwych, godzących w moje dziecko.
            A jeżeli jeszcze do tego PŁACĘ mam prawo wymagać, aby były spełnione
            elementarne warunki nauki.
            Dzieciom nadpobudliwym trzeba poświęcić więcej uwagi, może powinien być na
            lekcji drugi nauczyciel. To kosztuje. Nikt nie będzie pracował charytatywnie,
            trzeba mu zapłacić. Tak więc właściciel płaci za drugiego nauczyciela a nie
            kółka zainteresowań. I to powoduje bunt rodziców, którzy zapisywali dziecko nie
            do szkoły integracyjnej a nieco innej.
            Czy to, że kogos nie stać na porządne mieszkanie wszyscy mają mieszkac w
            lepiankach? NIE.
            Przyjmijmy istnienie róznych ograniczeń - nauki, zachowania, finansowe.
            Jest bzdurą, że w szkole, w której nie ma specjalnych warunków ( drugi
            nauczyciel) dziecko nadpobudliwe nie obnizy poziomu. Zrobi to bardzo
            skutecznie, bo nauczyciel nawet jesli jest geniuszem , nie będzie koncentrował
            się na dodatkowym materiale tylko nadpobudliwym dziecku.

            Puchata, Ty masz dziecko nadpobudliwe - i nie masz na to wpływu, matka dziecka
            niedosłyszącego - w znacznym stopniu - tez nie ma na to rady i musi poszukać
            szkoły na miarę mozliwosci swojego dziecka. To samo z niewidomym, z Zespołem
            Downa i szeregiem innych przypadłości. Mozna współczuć, ale zycie jest brutalne.

            Każdy ma prawo , nawet jesli Ci to się bardzo nie podoba, do swoich poglądów.
            Jednemu odpowiada udział w wyścigu szczurów, inny chce od tego jak najdalej. I
            pamietaj, Twoja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna sie wolność innych ludzi.
            Zastanów sie nad tym.
            Bardzo jestem ciekawa jakie posty pojawiłyby sie na forum, gdyby Twoje
            nadpobudliwe dziecko trafiło do wybranej szkoły i zostało odrzucone przez
            kolegów, bo przeszkadza, bo nie nadąża, bo absorbuje nauczycieli.
            Jak bys się czuła, gdyby pani X na wywiadówce publicznie ( ma do tego prawo)
            odczytała wybryki Twojego dziecka i ośmieszyła je - a przy okazji Ciebie jako
            matkę.
            Nie popieram takich zachowań. Protestowałam przeciwko upokarzaniu Kuby i jego
            rodziców, ale domagałam się zabrania go z "naszej" klasy.
            I znacznie mniejsza krzywdę wyrządziliby mu rodzice, gdyby w porę znaleźli
            odpowiednia szkołę..........., niz to co było. Pasmo dokuczania Kuby,
            dokuczania Kubie, awantur z nauczycielami, listów, skarg..............
            • puchata1 Skonczmy sie denerwowac 19.01.07, 12:08
              postami Agwamali. Przestanmy na nie dopowiadac. Jak widac jest to osoba, ktora
              wszystko jest w stanie wszystkim innym imputowac, ale niestety do niej nic nie
              dociera. Zrobila sie z tego zwykla pyskowka i mysle, ze nie ma sensu dawac sie
              prowokowac tej kobiecie, ktora mysli, ze jak placi to moze wymagac i jest to
              motto jej zycia.
              Ja tez juz wiecej nic nie odpisze.
              PS: Tylko jeden komentarz: trzeba naprawde miec przynajmniej lekko pomieszane w
              glowie zeby porownywac AWF fo Uniwersytetu Warszawskiego (obydwie uczelnie sa
              publiczne), oj mysle, ze nawet Wyzsza Szkola Zarzadzania i Przedsiebiorczosci
              Kozminskiego (niepubliczna), z ktorej jeszcze kilka lat temu wszyscy sie
              podsmiewali jest na znacznie wyzszym poziomie niz AWF. Zycze sukcesow.
              • agawamala Re: Skonczmy sie denerwowac 19.01.07, 12:44
                Biedna, biedna Puchatko,
                A co Ty skończyłaś? Możesz psy wieszać na AWF, a ja to mam głeboko w poważaniu,
                bo cenię swoja uczelnię.
                Bardzo Ci współczuję problemów z dzieckiem. Bardzo mi Cię, żal, bo rozumiem, że
                każda matka chciałaby jak najlepiej dla swojego dziecka.
                Jestem nawet skłonna zrozumieć, że niewiele interesuja Cię dzieci zdolne i ich
                rodzice, że zazdrościsz im tego, że nie musza się szarpac z nadpobudliwością.
                Wiem, że gdy do głosu dochodzą emocje, to puszczają nerwy - tak jak w tym
                momencie Tobie.
                Usmiechnij sie i zrozum, że nie wszyscy muszą tolerować Twoje dziecko i jego
                oroblemy, że inni rodzice są skupieni na własnych dzieciach!
                Jedno jest pewne, wątek zmienił sie w pyskówkę, z tym, że w przeciwieństwie do
                Ciebie, i paru innych kulturalnych, dobrych, tolerancyjnych forumowiczek JA
                NIKOGO NIE OBRAZIŁAM.
                Życzę miłego dnia. ::::::smile)))))))
                • puchata1 Super Inteligentna 19.01.07, 13:04
                  WSPANIALE WYKSZTALCONA, Z DOBREGO DOMU, NIE KIERUJACA SIE EMOCJAMI,
                  TOLERANCYJNA, LICZĄCA SIE Z INNYMI, CIEKAWA SWIATA, WYSPORTOWANA, CUDOWNA
                  MATKA, WYROZUMIALA i..... BARDZO BOGATA
                  Gratuluje Ci Agwamalo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                  • agawamala Re: Super Inteligentna 19.01.07, 13:27
                    Wspaniale wyształcona - zależy, mam doktorat.
                    Z dobrego domu - niewątpliwie
                    Nie kierująca się emocjami - najczęściej rozumem, rozsądkiem, emocjami znacznie
                    rzadziej
                    tolerancyjna - bardziej niz Ci sie wydaje, w kazdym razie nie obłudna i nie
                    zakłamana
                    Licząca sie z innymi - bardziej niz niejedna forumowiczka
                    Ciekawa świata - żebyś wiedziała, bardzo!
                    Cudowna matka - o to zapytaj moich dzieci, z tego co wiem nie narzekają
                    Wysportowana - tak! lubię sport i dobrze sie czuję ruszając
                    Bardzo bogata - chciałabym, napewno bardziej niż przeciętny Kowalski, ale
                    daleko mi do np. Ireny Eris.
                    smile)
    • iwonaje Re: Dziecko nadpobudliwe a edukacja prywatna 20.01.07, 11:24
      Puchata - jestem pewna, że po rozmowie z Tobą boją się przyjąć Twoje dziecko do
      szkoły. Ja czytając Twoje posty odbieram Cię jako osobę upartą, agresywną, nie
      potrafiącą zrozumieć innych. Myślę, że w szkole widzą jakie trudności będzie
      sprawiać współpraca z Tobą i dlatego wolą zrezygnować z nauki Twojego dziecka.
      Jesteś typową mamuśką dziecka nie liczącego się z innymi - też jesteś taka.
      • nchyb Re: Dziecko nadpobudliwe a edukacja prywatna 22.01.07, 11:48
        > Puchata - jestem pewna, że po rozmowie z Tobą boją się przyjąć Twoje dziecko
        do
        >
        > szkoły. Ja czytając Twoje posty odbieram Cię jako osobę upartą, agresywną, nie
        > potrafiącą zrozumieć innych. Myślę, że w szkole widzą jakie trudności będzie
        > sprawiać współpraca z Tobą
        mam bardzo podobne przemyślenia, ale nie chciałam tego pisać, bo się bardzo
        bałam, że autorka wątku również i mi podziękuje za wpisy zabroni się w tym
        wątku udzielać... smile
        • agatka_s Re: Dziecko nadpobudliwe a edukacja prywatna 22.01.07, 11:56
          zgadzam sie z tym co powiedziala nchyb i popredniczka (mimo, ze nie zgadzam sie
          w 100% z tym co mysli agawa).

          Pozdrawiam i polecam czasem szklanke zimnej wody...


          • arwena_11 Re: Dziecko nadpobudliwe a edukacja prywatna 22.01.07, 15:55
            Wiecie co jak tak czytam te dyskusję, to z jednej strony rozumiem mamę dziecka
            z ADHD, która chce dla SWOJEGO, dziecka jak najlepiej, ale również rozumiemn
            bardzo dobrze rodziców dzieci normalnych.
            I to z nimi sie utożsamiam. Moje dziecko chodzi do katolickiej szkoły, klasy są
            małe, a nauczyciele zaangażowani. Ale nie wyobrażam sobie, aby gdy ja płacę za
            szkołę, moje dziecko było narażone na agresje ze strony innego dziecka ( nawet
            jeżeli jest ono baardzo chore a nie po prostu chamskie ). Właśnie dlatego
            płacę, aby moje dziecko nie miało do czynienia z brakiem wychowania i zwykłym
            chamstwem. Bo drogie panie ( i panowie ) nie czarujmy się, dzieci z tzw.ADHD to
            przede wszystkim dzieci źle wychowane, którym wolno wszystko pod przykrywką
            choroby.
            Za moich czasów w szkole nie słyszało sie o ADHD, a z dziecmi chamskimi umiano
            sobie radzic. A teraz takie dziecko to świeta krowa i nie wolno nawet mu
            zwrócić uwagi.
            Pytanie ile jest dzieci NAPRAWDE chorych na ADHD, a ile wykorzystuje "papier",
            podobnie jak z dyslektykami, dysgrafikami itd.
            W mojej klasie ja jedyna miałam papiery na dysortografię, i nie na piękne oczy.
            Regułki ortograficzne miałam w małym palcu i mogłam je cytować obudzona w
            środku nocy ( o to zadbała moja polonistka, stwierdzając, iż uwierzy w papier
            dopiero wtedy gdy sie przekona iż znam reguły pisown, ale nie mając pod ręką
            słownika nie umiem ich zastosować pisząc dyktando czy wypracowane w klasie )
            Ale nie o tym miałam pisać. W przedszkolu syna był chłopiec podobno z ADHD.
            Przedszkole katolickie, prywatne. Zapewniało psychologa i odpowiednią opiekę.
            Ale z dzieckiem nie radziło sobie. Rodzice na propozycje spotkań z psychologiem
            reagowali agresją, no bo jak to ktoś nie chce zaakceptować ich chorego synka?
            Skandal.
            Wszystko było ok dopóki ten chłopoec nie przyczepił się do mojego syna. poo
            tygodniu słuchania, ze on nie pójdzie do przedszkola, ponieważ m go bije ( a
            przedszkole uwielbiał), straciłam cierpliwość. Poszłam do wychowawczyni na
            rozmowę. Okazało sie ze z M są problemy, i czasem są dni, kiedy jedna opiekunka
            powinna sie tylko nim zajmować i patrzeć czy nikomu nie robi krzywdy.
            Po tej rozmowie, mój syn przyszedł wieczorem do domu z rozbitym nosem, bo M go
            uderzył. Wtedy naprawde się we mnie zagotowało, bo jak to jest, ze jeden
            dzieciak będzie terroryzował inne, bo jest chory. Szczerze mówiąc mnie nie
            interesuje jego choroba tylko bezpieczeństwo mojego dziecka i jego dobro. I
            można to sobie nazwać jak się komu podoba.
            Ja wybrałam sie do przedszkola już nie na rozmowę z panią ale z dzieckiem. W
            kilku dosadnych słowach wyjaśniłam mu, co się z nim stanie, jeżeli jeszcze raz
            dotknie moje dziecko. I stał sie cud. Zrozumiał. NIesamowite od tamtej pory od
            mojego syna trzymał się z daleka. To co ADHD czy chamstwo?
            A i jeszcze powiedziałam wychowawczyni, że w razie jakichkolwiek zastrzeżeń ze
            strony rodziców, może im dać do mnie kontakt. To sobie porozmawiamy. No i co za
            rozczarowanie. NIe zadzwonili.
            Ja myśle wiec, na podstawie moich doświadczeń, ze papier ADHD jest wydawany
            często bezsensownie. Jako usankcjonowanie zwykłego chamstwa i agresji oraz
            bezstresowego wychowania. Cierpią na tym rodzice i dzieci, które faktycznie
            mają prawdziwe ADHD. Bo jak ktoś się kilka razy sparzył, to nie wsadzi już po
            raz kolejny palca do wody, nawt jak będą mu tłumaczyli, ze tam jest woda
            lodowata.
            Pozdrawiam
    • makurokurosek Re: Dziecko nadpobudliwe a edukacja prywatna 27.01.07, 00:44
      Przeczytałam sobie tą dyskusję i chciałabym przedstawić swój punkt widzenia. Po
      pierwsze największy błąd jaki powstaje to błędne diagnozy psychologów. Czyli to
      co pisali moi poprzednicy chamstwo i totalny brak wychowania podczepia się pod
      ADHD, po drugie uważam że obojętnie czy dziecko chodzi do szkoły prywatnej czy
      państwowej ma prawo mieć spokój na lekcji. Dzieci ze stwierdzonym ADHD i tym
      prawdziwym potrafią wpaść w szał, wiedzą co jest dobre co złe, co wolno a czego
      nie , ale zwyczajowa pierdołka może urosnąć w ich oczach do czegoś ogromnego i
      potrafią wpaść w amok. Dlatego uważam, ze dzieci ze stwierdzoną chorobą powinny
      chodzić do szkół integracyjnych lub innych placówek przystosowanych do ich
      potrzeb. Każdy z wypowiadających się na tym forum patrzy jednostronnie i to jest
      logiczne. Matce przykro bo jej dziecko zostało zaszufladkowane, inni bo wiedzą
      że dziecko z taką chorobą potrzebuje więcej uwagi nauczyciela. Dlatego uważam że
      dzieci z ADHD oprócz uczęszczania do specjalnie przystosowanych dla nich
      oddziałów powinny być pod stałą kontrolą specjalistów i uczęszczać na terapię.
      Nikt nie powinien traktować tego jak tworzenie getta, po prostu są to dzieci
      wymagające więcej czasu i opieki i tą opiekę powinny dostać, ale w taki sposób
      by nie narażać innych

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka