Dodaj do ulubionych

test szóstoklasisty - moja porażka

13.04.07, 17:20
mója córka wczoraj pisała test szostoklasisty i niestety nie poszedł
rewelacyjnie mimo,że był łatwy,popełniła kilka błędów przy najprostszych
zadaniach, przeraziłam się,bo nie wiem czy jest niedouczona,czy to stres,czy
pośpiech.Wczoraj byłam na nią bardzo zła /dzisiaj już mi trochę przeszło/
nakrzyczałam na nią za to,że narobiła takich głupich błędów /problemy z
czytaniem alfabetu na grzbietach encyklopedii i problemy z kalendarzem/.
Do tej pory traktowałam ten test jako coś przez co trzeba przejść nie
analizując tego dokładnie, a od wczoraj zmieniłam zdanie i czuję ,że poniosłam
klęskę.
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: test szóstoklasisty - moja porażka 13.04.07, 17:50
      Dlaczego klęskę? Bo córce gorzej poszło? To dla niej przecież pierwszy taki egzamin, nie wie jeszcze, jak reaguje na stresową sytuację.Mój syn też wczoraj pisał ten egzamin, wiem, że popełnił kila błędów, ale nie robię już z tego powodu problemów, a wiesz, dlaczego? Bo moją głupotą było, że kiedyś w złości, gdy miał poćwiczyć testy, a tego nie zrobił, powiedziałam mu, że zabiorę mu kompa, gdy dostanie mniej niż 30 pkt. I to była MOJA głupota, bo syn tak stresował się egzaminem, że nie mógł spać, a ja po prostu kiedyś w złości rzuciłam te słowa, nie biorąc ich na serio, a on tak bardzo się tym przejął. Dopiero kilka dni przed egzaminem, gdy szulakiśmy z mężem przyczyn jego problemów ze snem, to wyszło. Było mi zwyczajnie wstyd, bo to TYLKO EGZAMIN i -mimo że będę w gimnazjum- zachęcać syna do pracy i dobrych wyników już więcej nie zrobię tego w taki sposób. Dziecko ma prawo do pomyłek, a my mamy być dla niego wsparciem, teraz to wiem, bo sama źle postąpiłam.
      • oliwija Niekoniecznie twoja 14.04.07, 19:32
        twoja porażka to tylko to że na dziecko nakrzyczałaś! test był łatwy to fakt.
        ale powiem ci coś jako nauczyciel , który w pocie czoła przygotowywał dzieci to
        tego testu. przerobiłam z moimismile dziećmi chyba z 10 testów, uczulałam je na
        wszystko co mi przyszło do głowy nawet polski z nimi robiłąm mimo ze uczę
        matematyki. i złapałam się za głowę jak zobaczyłam jakie głupoty niektórzy
        wypisują!!! i to ci dobtry uczniowie mający średnią 5 i wyżej.... na pewno to
        stres i na pewno fakt ze rodzice za dużo od dzieci wymagają. czy to takie
        waznae czy dzieko ma 40 czy mniej punktów. może tak jesli chce sie aby choziło
        do renomowanego gimnazjum, wierzcie mi renomowane gimnazja bywaj a tylko z
        nazwy. dla mnie to jedna wielka pomyłka ministrstwa. szkoda 3 lat na powtórkę
        podstawówki, szkoda dzieci i ludzi którzy z nimi pracują.
    • sylwia06_73 Re: test szóstoklasisty - moja porażka 13.04.07, 18:06
      moj syn tez pisal ten egzamin wczoraj i popelnil bląd w tym miejscu z
      encyklopedia.Nie zamierzam mu robic wyrzutow.Najwyzej pojdzie do rejonowego
      gimnazjum a nie tam gdzie zamierzalam go poslac.Bylo by szkoda gdyby go nie
      przyjeto ale nie bede plakac z tego powodu.
      • mysz56 Re: test szóstoklasisty - moja porażka 13.04.07, 20:30
        ty poniosłaś klęskę?-czy przypadkiem nie przerzucasz na syna własnych
        niezaspokojonych ambicji ?zastanów się
    • dyzaut Re: test szóstoklasisty - moja porażka 13.04.07, 20:43
      Mój syn też zrobił pomyłkę w tym miejscu. Trudno.
      • verdana Re: test szóstoklasisty - moja porażka 13.04.07, 21:54
        Rzeczywiscie poniosłaś klęskę oceniając dziecko przez pryzmat wyników testu, a
        nie wiedzy. Czyli liczy się się dla ciebie pestiż, ilość punktow, a nie dziecko
        i jego wysiłek.
        Twoim zadaniem było go wczoraj pocieszyć, nie dołować.
        Do następnego egzaminu będzie przystepował ze świadomoscią "Dla mamy jestem
        tyle wart, ile mój wynik" - i dopiero moze mieć kłopoty.
        Przepoś dziecko, powiedz, ze sie głupio zdenerwowałaś, że nie miałaś racji,
        zapros na lody - jesli nie, to możesz naprawdę orzec, ze poniosłaś porażke,
        ktora może odić sie na dlaszym życiu dziecka.
        • sarna61 Re: test szóstoklasisty - moja porażka 14.04.07, 08:33
          ja nie nakrzyczałam za to,że dostanie mało punktów, ale za to jakie błędy
          popełniła. Umiejętność szukania w encyklopedii w wieku 13lat nie jest chyba
          niczym niezwykłym,chociaż w dobie komputerów zanikającym i nie widzę nic
          karygodnego w wymaganiu tej umiejętności tak samo zresztą jak umiejętne
          korzystanie z kalendarza. To właśnie brak podstawowej wiedzy i wykorzystania jej
          w praktyce mnie zaskoczył i przeraził.

          • jola_ep Re: test szóstoklasisty - moja porażka 14.04.07, 09:16
            > ja nie nakrzyczałam za to,że dostanie mało punktów, ale za to jakie błędy
            > popełniła.

            A co to zmienia?
            Moja córa jest na razie w piątej klasie, ale bardzo typowe dla niej są głupie
            błędy. Niektóre wyjątkowo bezmyślne. Sama jest czasem zdołowana tym, że np.
            zabrakło jej punktu do lepszej oceny z powodu jakiejś drobnostki. Ja ją zawsze
            wspieram, może dlatego, że widzę, jak dla niej było to ważne. Może dlatego, że
            ja zawsze uczyłam się bardzo dobrze i nie oceniam dziecka pod kątem jego ocen.
            Raczej wiedzy, włożonej pracy, zaangażowania. Albo dlatego, że mój mąż "jechał"
            na trójkach, ale jest facetem inteligentnym, bardzo dobrze radził sobie na
            studiach, a w pracy jeszcze lepiej smile

            Po egzaminie to już tylko wspierać i pocieszać smile I w żadnym razie nie traktuj
            ocen dziecka ambicjonalnie. To Twoja porażka? Ani ona Twoja, ani porażka.

            Pozdrawiam
            Jola
            • el_la Re: test szóstoklasisty - moja porażka 14.04.07, 11:11
              Dla mnie porażką jest sam ten test. Jest taki w gruncie rzeczy głupi, że mądre
              dzieci piszą go nieraz słabo, a słabe - dobrze. W szkole moich dzieci, w
              zeszłym roku najwybitniejszy szkolny matematyk dostał 35 punktów a największy
              klasowy leser, mający problemy ze zdawaniem z klasy do klasy - 33. Dzieci uczą
              się "pod testy" przykład - mój syn, ostatecznie niezły historyk - dopiero w
              domu, sprawdzając wyniki, zorientował się, że w tekście historycznym jest błąd
              (ten o sejmie czteroletnim). Ponieważ informacja ta nie miała związku z
              zadanymi w teście pytaniami, wcześniej zupełnie nie zwrócił na nią uwagi.
              • marina2 Re: test szóstoklasisty - moja porażka 14.04.07, 13:51
                Ty poniosłaś klęskę?
                A co będzie jak na Harvard się nie dostanie.Kobieto.Przecież de facto ten test
                to dopiero rozgrzewka i w dodatku ocenia bardziej nauczycieli uczących w danej
                szkole.W klasie córki najgenialniejsze dotad dziecko dostało 34 i było
                przedostatnie w klasie.Ostatni był największy leniuszek i miał 33.
    • alina66 Re: test szóstoklasisty - moja porażka 14.04.07, 16:01
      klęska????
      robisz krzywdę córce.
      Ma prawo do błędów, tak jak i Ty masz.
      Też uważam, że powinnaś przeprosić córkę i wytłumaczyć się, chociaż słowa już
      padły i mleko się wylało.
      Dzieci nie są po to, aby realizowały nasze ambicje. Dzieci dostajemy na chwilę,
      po to, żeby je kochać i wspierać.
      NAjprawdopodobniej córka myśli teraz tylko o tym, że Cię zawiodła, facit - że
      jest do niczego.
      Na pewno tego nie chcesz, pomijając fakt,że jej to na pewno nie pomoże.
    • sceptyczna1 Re: test szóstoklasisty - moja porażka 15.04.07, 09:12
      Nie mogę pojąć tej nagonki na autorkę wątku i tego braku zrozumienia dla jej
      obaw i niepokoju o przyszłość córki. Oczywiście zgadzam się z tym co
      napisałyście o wsparciu, o docenieniu wysiłku wkładanego w naukę, ale....to
      tylko jedna strona medalu. Podejrzewam, że autorka wątku doskonale zdaje sobie
      sprawę z sytuacji na rynku pracy w naszym kraju i wybiegając myślami w
      przyszłość widzi swoje dziecko dobrze wykształcone, a tym samym z większymi
      szansami na znalezienie pracy. Bo wykształcenie się liczy, a tym samym na
      poszczególnych etapach liczą się i punkty z testów. To jak wiedza rzeczywista
      ma się do punktów wyjdzie w praniu. Anonimowy egzaminator sprawdzający testy
      czy przepytujący ucznia nie zastanawia się jak dziecko pracowało przez kilka
      lat tylko ocenia to co widzi i słyszy. Przykro mi, ale że wsparcia rodziców nie
      da się zapłacić rachunków, wyżywić się itp. Takie jest życie, niestety.
      Dlatego, mimo, że to dopiero szósta klasa rozumiem emocje jakie targają autorką
      wątku. Owszem, może swoje strachy powinna zatrzymać dla siebie, a nie przelewać
      je w formie pretensji na dziecko, ale... matka też człowiek, nieprawdaż?
      • verdana Re: test szóstoklasisty - moja porażka 15.04.07, 09:36
        I uwazasz, ze najlepiej zrobi, zwiekzy szanse dziecka dolujac je przy pierwszym
        nieudanym egzaminie? Że dziecko przy pierwszej porażce spotykajace się nie ze
        wspólczuciem i zrozumieniem, ale z wymowkami lepiej poradzi sobie na rynku
        pracy niż dzieci wierzace w swoje umiejetnosci i wsparcie najblizszych?
        Zaręczam Ci, ze nie. dzieci nawet mniej umiejace, po gorszych szkolach, ale
        pewne siebie, pewne wsparcia zajma posady tym, ktorzy będą przed każdym waznym
        egzaminem drżeli ze strachu i bali sie, ze nie spłnia oczekiwań mamusi.
        Zresztą moje dzieci, po bardzo marnych szkołach dostaly się bez żadnego wysiłku
        na pretizowe uczelnie. Poziom gimnazjum ma zerowe przełożenie na przyszła
        karierę szkolną.
        Nikt sie nie dziwi, ze matki się przejmują - mojemu synowi tez nieszczególnie
        poszedł test. Tylko postrzeganie wyników dziecka jako własnego zwycięstwa czy
        porazki to nieporozumienie. Nie mowiąc już o tym, ze krzyczenie na dziecko po
        egzaminie (szczególnie, że sama autorka ni jest przekonana czy przyczyna
        niepowodzenia nie był stres) to prawie pewność, ze nastepny egzamin - z powodu
        zdenerwowania tez pójdzie marnie. Czyli wydatne zmniejszanie szans dziecka na
        przyszłość.
        A w ogole są w życiu o wiele wazniejsze rzeczy, niż kariera zawodowa, ktora
        dziecko rozpocznie prawdopodobnie nie wczesniej niż za 10 lat!
        • sceptyczna1 Re: test szóstoklasisty - moja porażka 15.04.07, 12:34
          Nie znam Cię verdano, nic o Tobie nie wiem, ale z doświadczenia wiem, że życie
          jest brutalne, a to, że Twoje dzieci miały w życiu szczęście nie jest społeczną
          normą. Mam nadzieję, że myślenie sarny nie boli i przemyśli całą sytuację,
          porozmawia z córkę wyrozumiała i wspierająca. Nie miałam żadnego wsparcia ze
          strony swoich rodziców, a skończyłam studia zdając "po drodze" wszystkie
          egzaminy, więc nie spieszyłabym sę tak bardzo z przekreślaniem szans córki
          sarny na dobrze zdany kolejny egzamin. Verdano zasadniczo się z Tobą zgadzam,
          ale to o czym piszesz jest tylko jedną stroną medalu. Wg. mnie cała sztuka
          polega na umiejętnym wypośrodkowaniu obu. Pozdrawiam.
          • sceptyczna1 Re: test szóstoklasisty - moja porażka 15.04.07, 12:42
            Mam nadzieję, że myślenie sarny nie boli i przemyśli całą sytuację,
            > porozmawia z córkę wyrozumiała i wspierająca.

            ma być
            Mam nadzieję, że myślenie sarny nie boli i przemyśli całą sytuację,
            porozmawia z córką na temat swojego zachowania, przeprosi, a przy okazji
            następnego egzaminu będzie wyrozumiała i wspierająca.


            • verdana Re: test szóstoklasisty - moja porażka 17.04.07, 20:16
              Moje dzieci nie miały szczęścia w życiu, tylko wyniki z podstawówki nie
              przekladaja się na karierę zawodową! Jest wiele osob marnych w podstawówce i
              odbierajacych Nobla i wiele podstawówkowych prymusek, ktore konczą edukacje na
              maturze - w najlepszym razie.
              Wobec tego,że znam sporo dorosłych juz dzieci znajomych, widzę, jak to czy było
              się dobrym w pierwszych klasach nie ma znaczenia. A patrzac na swoich znajomych
              powiem nawet więcej - w ogóle wyniki w szkole (stopnie, bo o stopniach tu
              mowię, nie o wiedzy czy miśleniu, inteligencji) ma zerowe znaczenie.
              Przyklad - mój ojciec, prorektor sporej uczelni. Matura oblana z dwóch
              przedmiotów.
              • sir.vimes Kompleks podstawówkowej prymuski 19.04.07, 14:09
                potrafi zatruć życie na długie lata. Znam takie dziewczę, co po pierwszej
                poprawce na studiach obróciło się pupa do uczelni i już tam nie wróciło. Bo
                trudno jest zrozumieć , że trója też ocena po latach pytań "a czemuż ta piątka
                ma minus??"
              • kkokos Re: test szóstoklasisty - moja porażka 19.04.07, 16:00
                zapomnasz verdano, że to były inne czasy - stopnie z matury miały mniejsze
                znaczenie, bo potem i tak zdawało się egzamin na studia. teraz stopnie na
                koniec każdego etapu edukacji są jak wyrok - juz się nie poprawisz na kolejnym
                egzaminie, bo go nie ma...
                • verdana Re: test szóstoklasisty - moja porażka 19.04.07, 16:13
                  Jak to nie ma? Przez pięć lat wolno poprawiać maturę!
                  • sir.vimes Re: test szóstoklasisty - moja porażka 19.04.07, 16:16
                    O!!!

                    Nie wiedziałam o tym.

                    A OT - Verdano, czy wiesz coś o tej szkole - WWSH ? Pociąga mnie jeden kierunek,
                    ale nie wiem o niej nic. Tak mi przyszło do głowy, że może poradzisz, czy to
                    szkoła dla starej baby wink)) ?
                    • verdana Re: test szóstoklasisty - moja porażka 19.04.07, 16:52
                      Hm.., a może bys tak rozwinęła skrót? Ale chyba nic nie wiem.
                      • sir.vimes Re: test szóstoklasisty - moja porażka 19.04.07, 18:09
                        Wyższa Warszawska Szkoła Humanistyczna im. Prusa, powiązana z PAN.

                        • verdana Re: test szóstoklasisty - moja porażka 19.04.07, 18:47
                          W zyciu nie slyszalam..
                          • sir.vimes Re: test szóstoklasisty - moja porażka 20.04.07, 08:14
                            No, to wiele wyjaśnia. Niemal nikt nie słyszał. Czyli nie warto wyrzucać grosiwa.
                            • verdana Re: test szóstoklasisty - moja porażka 20.04.07, 13:59
                              Chyba nie. A jaki to kierunek, może jest na jakiejś lepszej uczelni?
                • sir.vimes To się zmieni 19.04.07, 16:14
                  Uczelnie BARDZO tracą na przyjmowaniu ludzi bez wstępnych. Wiadomo - matura jest
                  teraz dużo łatwiejsza...

                  Więc tym bym się najmniej przejmowała - gdybym miała dziecko w wieku gimnazjalnym.
      • sir.vimes Test do gimnazjum ani do liceum 19.04.07, 14:03
        NIE BĘDZIE mieć najmniejszego wpływu na przyszłą pracę ani na wybór studiów.

        Bez paniki.

        Na najlepszych wydziałach UW jest pełno ludzi, którzy maksymalnie leserowali
        przez całe liceum, gimnazjum. Wyniki i renoma szkoły niewiele w życiu pomogą -
        ważne jest właśnie wsparcie rodziców (nie tylko przed testem, egzaminem,
        maturą...) i możliwość rozwoju.
    • jagawi Re: test szóstoklasisty - moja porażka 18.04.07, 11:00
      > mója córka wczoraj pisała test szostoklasisty i niestety nie poszedł
      > rewelacyjnie mimo,że był łatwy,popełniła kilka błędów przy najprostszych
      > zadaniach,

      a właściwie skąd wiesz o tych błędach?
      Mój syn pisał test w zeszłym roku, na pytanie "Jak poszło?" usłyszałam "Chyba
      nieźle" i już. Po dłuższym czasie okazało się, że rzeczywiście nieźle i tyle -
      do tej pory nie wiem co było na teście tongue_out. Za to świadectwo miał dosyć marne, co
      nie przeszkodziło mu zdać śpiewająco do 2 gimnazjów, w tym jednego bardzo
      obleganego.
      Verdana ma całkowitą rację - nie dołuj dzieciaka, pierwsze koty za płoty, a przy
      egzaminach nic tak nie przeszkadza jak brak wiary w siebie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka